Dodaj do ulubionych

codzienny seks - urban legend?;)

18.05.13, 19:52
tak się złożyło, że na przestrzeni miesięcy miałam okazję rozmawiać z wieloma osobami o seksie. Czytając tutaj na forum i na Braku seksu w małżeństwie, że 3/4 wypowiadających się bzyka się codziennie lub przynajmniej 3 razy w tygodniu, a ci co tego nie robią to albo a) mąż / żona zdradza b) mąż jest gejem c) kobieta jest oziębła, przecierałam oczy ze zdumienia.

Z powodu tych rozmów uzbierała mi się niezła próbka statystyczna i okazało się, że:
- żaden z moich rozmówców nie uprawia seksu codziennie
- małżeństwa / pary z dziećmi nie mają na to po prostu czasu ani siły
- osoby pracujące są zbyt zmęczone, żeby wieczorami codziennie / kilka razy w tyg. się bzykać
- nie mają nawet takich potrzeb, i to - uwaga - również mężczyźni
- są małżeństwa można rzec białe, nie uprawiające seksu od miesięcy (jedni sobie z tym radzą doskonale, inni się rozchodzą z przeróżnych względów)
- kobiety chcą częściej niż faceci lub cierpią na brak zainteresowania (żadne kury domowe! piękne, wesołe kobiety)
- kiedy faceci chcą to kobiety albo: mają PMS, albo zły dzień, albo okres albo faceci ich wkur...li wcześniej w ciągu dnia
- seks jest przede wszystkim w weekend
- znam 2 pary, które bzykają się często - jedni zaraz będą mieli dziecko, więc im się ukróci a drudzy są w fazie zauroczenia
i mowa tu o ludziach około 30-tki.
Co o tym myślicie? Macie podobne spostrzeżenia czy wręcz przeciwne? Odnoszę wrażenie, że ostatnio jest "moda" na ciągłe uprawianie seksu czy tez mówienie o tym, a kobieta to już przede wszystkim powinna chcieć zawsze i wszędzie.
Żeby nie było: moje życie seksualne jest bardzo udane, jednak nigdy nie bzykałam się codziennie. Ani w fazie zauroczenia, ani tuż po ślubie ani teraz. Również z powodów czysto fizjologicznych (bóle, otarcia itp.) Tyle ile jest daje mi całkowitą satysfakcję, IMO ważna jest jakośćwink
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 19:56
      Statystyczny Polak uprawia seks raz na 3 dni przez 14 minut wink
    • kropkacom Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:09
      Wszystko chyba zależy od temperamentu i potrzeb. Jednak dzisiaj wiem, ze rzadki seks może być przyczyną problemów w związku o które obwiniamy zazwyczaj inne sfery życia. Codzienny seks przede wszystkim bardzo rozluźnia. big_grin Dobry seks. Nie wiem jak często kochają się znajomi. Wiem, ze maja mało czasu dla siebie. To kiedy mają to robić?
      • rosapulchra-0 Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:17
        Trzeba pamiętać też o tym, ze wraz z wiekiem zmieniają się potrzeby.
        • kropkacom Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:22
          Niekoniecznie.
          • gryzelda71 Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:34
            Niekoniecznie to masz rację.
          • rosapulchra-0 Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:54
            kropkacom napisała:

            > Niekoniecznie.

            A dlaczego?
    • kkalipso Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:18
      Odpowiem jak w ankiecie .
      Mój mąż to zbok mógłby codziennie rano po południu i wieczorem.Nie ma takiej opcji ,że wychodzę z pod prysznica a on nie zerknie ,nawet jeśli najukochańszy serial ogląda to przyjdzie popatrzy, pochwali, powącha poprzytula się -przy czym opowiada co to niby wieczorem będziemy wyrabiać ....

      Statystycznie jest raz na tydzień obowiązkowo,czasami 2 razy w ciągu jednej nocy ,lubię nad ranem więc też się zdarza ...Po 10 dniach bez sexu mam sny erotyczne więc chcąc niechcąc męża budzęsmile
    • mimka23 Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:27
      Znam jedno małżeństwo z 2 dzieci, które przeżywało jeszcze niedawno poważny kryzys między innymi dlatego, że panu seks 2-3 razy w tygodniu to było mało. Teraz gdy do siebie wrócili, żona bardzo się stara i jest nawet 2 razy dziennie. Gdy ona jest akurat niedysponowana, to on chodzi "rozdrażniony" jak to określiła. Dla mnie to jest chore, babka robi coś wbrew sobie, byle tylko uszczęśliwić faceta, a widać, że sama nie czerpie z tego satysfakcji.

      Znam też małżeństwo, które ma 4 letnie dziecko i nie uprawia swksu wcale na chwilę obecną. Ona czasem coś tam napomknie, że jej przykro, bo on nie chce, woli na ryby jechać...

      I tak szczerze mówiąc nie wiem co jest gorsze czy przypadek 1 czy 2.
      • echo1111 Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 12:25
        Znam podobny przypadek, mąż odszedł do kochanki bo żona miała niewielkie potrzeby seksualne (wcześniej ją uprzedzał że tak się może zakończyć). Po 5 latach wrócił i żona się zmusza - pewnie boi się powtórki a zależy jej na małżeństwie bo mają dzieci, mieszkanie jest na męża, facet jest z tych co posprząta, ugotuje i zajmie się wszystkim, lubi go i ogólnie pasują do siebie. Liczy że z wiekiem jego chęci osłabną i pod tym kątem tez się dopasują.
        • chipsi Re: codzienny seks - urban legend?;) 20.05.13, 10:11
          Chore uncertain
    • kosc_ksiezyca Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:38
      Hah, dokładnie o tym samym myślałam smile

      I mając doświadczenie w dwóch dłuższych związkach, to obserwuję, co następuje: im dłużej razem się mieszka, to pożądanie nie tyle co spada, ale nie ma się już tego zwierzęcego "ach!", kiedy się człowiek spotyka dwa razy w tygodniu (i w młodszych latach czyha na wolną chatę big_grin). "Manie" drugiej osoby pod nosem nie sprzyja temu, taka prawda, ale miłość to nie tylko seks, ale bliskość i czasem bardzo bym chciała, ale co z tego, skoro nie mam siły? Wtedy można się przytulić smile
    • kroliczyca80 Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:38
      Tez ostatnio jakoś właśnie ten temat w rozmowach nam się nasuwał. Pośród moich znajomych (płci obojga) nie ma ani jednej osoby przystającej do "statystycznego Polaka". Jedno białe małżeństwo i kilka par niemających czasu i ochoty na częściej, niż 3-4 razy w miesiącu. A singielki na ogół zadowolone, że mają ten temat chwilowo z głowy. Wychodzi na to, że sex jest mocno przereklamowany, a statystyki podciągane sztucznie przez ankietowanych samcówwink
      • andaba Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 22:50

        kroliczyca80 napisała:

        Wychodzi na to, że sex jest mocno przereklamowany, a statys
        > tyki podciągane sztucznie przez ankietowanych samcówwink


        Mam dokładnie takie samo zdanie smile
      • josef_to_ja Piszemy seks, a nie sex. 19.05.13, 20:08
        Szanować należy język ojczysty, a nie kaleczyć go.
        • kawad Re: Piszemy seks, a nie sex. 19.05.13, 20:46
          No tak josef - udało ci się zaistnieć w tym wątku. O sexie (seksie) nie możesz nic powiedzieć, to chociaż do pisowni się przyczepisz big_grin
          A przechodząc do meritum - kiedyś było nawet codziennie, ale potem ani sił ani chęci nie starczyło.
    • mama303 Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:48
      codziennie? toz to nudne by było.
    • ashraf Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 20:59
      Niekoniecznie urban legend, ale musi trafic swoj na swego, wtedy nie przeszkadza ani niemowlak, ani duzo pracy wink Niedopasowanie lozkowe (w tym temperamentow) to czesty powod konfliktow, a nawet rozpadu zwiazku. Nie do konca widze tu mozliwosc kompromisu, a juz na pewno mie w sytuacji, kiedy jedno chce ciagle, a drugie ma male potrzeby. Ani jedna ani druga strona nie jest lepsza czy gorsza, po prostu udany seks to jeden z fundamentow zwiazku i nie ma sensu zmuszac sie ciagle do czegos, na co sie nie ma ochoty, albo przeciwnie - spalac sie z pozadania, bo maz lubi raz w tygodniu.
    • podkocem Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:02
      Co o tym myślicie? Macie podobne spostrzeżenia czy wręcz przeciwne?

      nie wiem co robia znajomi, - w ogole mnie nie interesuje ich zycie seksualne.
      • sanrio Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:29
        a szkoda shellerka, bo można się ciekawych rzeczy dowiedzieć. nie mów, że nie gadasz z koleżankami o seksie...
        • sanrio tfu, suellen n/t 18.05.13, 21:30
          • podkocem Re: tfu, suellen n/t 19.05.13, 07:32
            Nie, nie gadam. O seksie gadalo sie w liceum i na poczatku studiow gdy byl to temat nowy i niezbadany. Drazni mnie gdy 30letnia baba wyskakuje z tekstem "a bo moj to ma dlugiego ale bardzo waskiego penisa i nie moze dojsc".

            A co mnie to kurna obchodzi? Ciekawe, czy on bylby zadowolony gdyby sie dowiedzial co wygaduje jego dziewczyna/zona.

            Wszystko zaczelo sie wiele lat temu gdy moj eks rzucil haslem: a bo jak gadam z chlopakami to dziewczyny robia z nimi takie rzeczy... (chodzilo o anal na ktory sie wtedy nie zgadzalam).
            Zatkalo mnie. - No i Ty opowiadasz im co my robimy? Przyznal, ze tak. Wkurzylo mnie to nieziemsko i od tamtej pory postanowilam sobie, ze nigdy, przenigdy zadnym kolezankom o swoim zyciu seksualnym opowiadac nie bede - tak samo jak nie chcialabym aby partner opowiadal o moim. Dla mnie to troche jak zdrada takie gadanie.

            Z tamtym szybko zerwalam, a mojego M znam na tyle, ze wiem ze sie przed kolegami nie chwali. Jego siostra czasem opowiada np o nowych zabawkach, ale on nie pusci pary z ust. Ja tez nie.
            • aneta-skarpeta Re: tfu, suellen n/t 19.05.13, 08:01
              wiesz jakby się głębiej zastanowić to w wieku 30+ żaden temat nie jest nowy i niezbadany
              natomiast o seksie można bardzo fajnie rozmawiać, nie tylko z pozycji- ma za duzego i mi się nie miesci, nie wiem co z tym zrobić
              • sanrio Re: tfu, suellen n/t 19.05.13, 08:47
                no dokładnie, przecież nie chodzi o omawianie szczegółów anatomicznych, to faktycznie jest na poziomie liceum - może mam bardziej wyluzowane towarzystwo ale o seksie gadamy jak o każdym innym temacie, dużo rzeczy się kojarzy i bywa zabawnie.
                • memphis90 Re: tfu, suellen n/t 19.05.13, 09:08
                  Rany, ja nawet w liceum nie omawiałam takich szczegółów, jak wymiary partnera i jego ewentualne problemy. To sfera prywatna faceta. Natomiast mogę omawiać wszystko inne, pozycje, częstość, co mnie kręci a co nie itd.
                  • podkocem Re: tfu, suellen n/t 19.05.13, 11:50
                    No ale po co? Rozumiem gadac o tym z partnerem, ale z kolezankami??? Przeciez to bardzo prywatna sprawa i powinna pozostac pomiedzy partnerami.

                    Nie ma dla mnie znaczenia czy ktos omawia szczegoly anatomiczne swojego partnera czy jak czesto i w jakich pozycjach sie kochaja. Nie interesuje mnie tez ilosc partnerow seksulanych kolezanki, czy szwagierki. O seksie mozna rozmawiac (ogolnie) i rozmawiam, zarty tez sa ale o preferencjach i wlasnych doswiadczeniach juz ani slowa.
            • jagienka75 Re: tfu, suellen n/t 19.05.13, 11:21
              podkocem napisała:

              > Nie, nie gadam.
              Drazni mnie gdy 30letnia baba wyskakuje z tekstem "a b
              > o moj to ma dlugiego ale bardzo waskiego penisa i nie moze dojsc".
              >
              > A co mnie to kurna obchodzi? Ciekawe, czy on bylby zadowolony gdyby sie dowiedz
              > ial co wygaduje jego dziewczyna/zona.


              mam tak samo.
              o seksie nie gadam z nikim i kompletnie nie interesuje mnie czyjeś życie intymne.
              nie byłabym też zadowolona, gdyby mój mąż gadał o naszym pożyciu seksualnym z kolegami. łeb bym mu za to odgryzła.
    • magdalenas9 Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:04
      mysle, ze codzienny seks to moze w wakacje lub u osob, ktore zyja w jakiejs sielance. w naszej rzeczywistosci to chyba jakos malo realne...tak w moim odczuciu.
      jednak wiadomo każdy ma inne potrzeby.
      • ashraf Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:09
        A czemu nierealne? Jak mozna codziennie znalezc czas na forum, to mozna i na seks! Kwestia organizacji i checi.
        • memphis90 Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 09:09
          Na forum mogę siedzieć zajmując się dziećmi... big_grin
    • ida771 Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:20
      Masz rację autorko, mam podobne spostrzeżenia.
      Oprócz zmęczenia dniem codziennym,stresem, miesiączki, jest jeszcze tv i granie na komputerach co dla panów jest ważniejsze od seksu. Mam 2 znajome które nieczęsto się kochają z mężami- jedna ma za małe mieszkanie w stosunku do liczby domowników i musi się nieźle nakombinowac KIEDY to robic, druga nie wpuszcza męża do sypialni bo on się nie myje. Inna znowu ma męża nadaktywnego zawodowo i "hobbystycznie" który prawie nie bywa w domu. Ogólnie to mało kto chodzi "napalony" na seks. Taka prawdasmile
      • sanrio Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:33
        druga nie wpuszcza męża
        > do sypialni bo on się nie myje.

        łooo, to grubo...
        No właśnie, kolejna rzecz to higiena - patrząc na panów w komunikacji miejskiej nie mogę uwierzyć że ktokolwiek chciałby się z z nimi kochać. I to codziennie.
        Ja wiem, że są związki dwojga temperamentnych, którzy myślą tylko o bzykaniuwink no ale jednak są w mniejszości wg moich obserwacji.
      • allatatevi1 Re: codzienny seks - urban legend?;) 20.05.13, 13:55
        Nie kochacie się w czasie okresu?
        Ja mam pierwszy i drugi dzień dość nieprzyjemny, ale już od trzeciego dnia kochamy się jak zwykle.
    • lilly_about Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:37
      Jezeli aktywna zawodowo para z dziećmi kocha się codziennie to ja im oscara przyznaję za logistykę, chęci i czas.
    • guderianka Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 21:43
      Codzienny seks-super sprawa. Ale przez 3 dni wink
    • goodnightmoon Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 22:09
      Jeśli mówimy o ludziach około 30-ki to codzienny sex jest całkiem prawdopodobny smile
      Tym przed 40-ką (i to jeszcze z małym dizeckiem) już się chyba aż tak bardzo nie chce, kilka razy w tygodniu wystarczy.
    • sea.sea Re: codzienny seks - urban legend?;) 18.05.13, 22:55
      Mnie się udawało codziennie przez jakieś 2 lata. Zawsze było coś, niekoniecznie pełny, trwający naście minut stosunek z orgazmem u obydwojga, ale przynajmniej jakieś kontakty oralne czy inne takie zachowania bezpośrednio seksualne wymagające więcej wysiłku i czasu niż chwyt za cycek. Tyle, że nie mamy dzieci i obydwoje pracowaliśmy z domu, więc na przykład często się wykorzystywało porannego stojaka wink

      Teraz jest rzadziej, bo pracuję poza domem i wstaję dość wcześnie, więc choćby poranne ekscesy odpadają. W dodatku mam nie do końca normowany czas pracy, czasem i tak po pracy muszę jeszcze podłubać z domu, więc potem często padam na ryj i tyle z chęci rumakowania. Ale i tak 2-3 razy w tygodniu coś jest.
    • mala-mila Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 07:37
      mi jest ciezko uwierzyc, ze w poczatkowej fazie zwiazku, kiedy to motyle w brzuchu itp. jesli ma sie mozliwosci to nie ma seksu codzienniesmile u nas byl i to czasem 2, 3, 4 razy i gdyby nie kniecznosc wyjscia do pracy/na uczelnie to pewnie w ogole z lozka mogibysmy nie wychodzic. teraz oboje jestesmy 30latkami, mamy 2 dzieci, pracujemy zawodowo i sex nadal jest, codziennie lub prawie codziennie, ale na to pasuje, moj maz ma ochote prawie zawsze i wszedzie, ja po 3 dniah bez seksu sama jestem nerwowa. wiadomo, ze raz mest to szybki numerek 5 minut przed obudzeniem rano dzieci, a czasem sama gra wstepna trwa godine.
      • sanrio Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 08:50
        a że tak spytam - co daje Tobie 5-minutowy szybki numerek? Bo że masz orgazm od tego to nie uwierzęwink
        • mala-mila Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 08:56
          ale mi nie musisz wierzycwink 5 minut na kanapie podczas ogladania np. kuchennych rewolucji:p daje czasem wiecej przyjemnosci i endorfin niz seks przez caly wieczorsmile
          to naprawde nie jest takie trudne, 5 minut to duuuzo czasusmile

          • sanrio Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 09:01
            smile w sumie racja, np. u mnie nawet minuta orala wyzwala eksplozje, jednak zwykła penetracja bez innych bodźców...hmm musisz być wyjątkowo wrażliwawink
            • allatatevi1 Re: codzienny seks - urban legend?;) 20.05.13, 14:05
              Nie wiem ile masz lat, ale różne rzeczy się bardzo zmieniają z czasem.

              Ja tuż po 20. urodzinach też sobie nie wyobrażałam że sama penetracja bez innych bodźców może być wystarczająca, teraz parę lat później, wiem że są dni kiedy to wystarczy do "eksplozji"
        • demonii.larua Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 19:52
          >Bo że masz orgazm od tego to nie uwierzęwink
          A to jakiś wyczyn je czy co? suspicious
        • allatatevi1 Re: codzienny seks - urban legend?;) 20.05.13, 14:00
          Sanrio, może po 5 minutach to nie, ale mi czasami wystarcza 10 minut - zależy od dnia, nastroju, możliwości - rano, przed wyjściem do pracy raczej nie ma możliwości kochać się 40 min.
    • mamba30 Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 07:56
      Nie wiem jak jest u znajomych, ale wiem jak u nas. Obydwoje prawie 40-tka, dzieć prawie 2,5 roku, razem prawie 9 lat. Bzykamy się niemalże codziennie, czasami 2-3 razy na dzień (na ogół w weekend, więcej czasu). Z tym że tylko mąż obecnie pracuje zawodowo, ja opiekuję sie dzieckiem i zajmuję domem. Dobraliśmy się po prostu temperamentami. Czasami jest to dosłownie szybki numerek z rana zanim młody się nie obudzi, czasami dłuuuuuugi seks wieczorem, czasami i jedno i drugie. Z moim pierwszym mężem w ostatnich latach małżeństwa robiłam to dosłownie kilka razy w roku. Mój mąż ze swoją pierwszą żoną też nie powalał częstotliwością.
      Zatem owszem, może się zdarzać codzinny seks.
    • hipek_w_kropki Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 08:04
      Zgadzam się w 100%.

      Z tym że w fazie zauroczenia, to bywa częściej niż raz dziennie wink
    • drosetka Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 08:16
      ciezko powiedziec, bo co para to inaczej, znam taką co mimo dwojga dzieci kocha sie bardzo często , ale co z tego jak kobieta skarzyła mi sie że mąż czesto to robi żeby zaspokoić tylko swoje potrzeby...u nas kiedys było znacznie częsciej, teraz przy dwojgu dzieci- sama nie wiem- nie chce sie czy też zauważyłam znczacy spadek libido u mnie, kiedyś to ja byłam inicjatorką, teraz mąz mnie namawiabig_grin ja wole sie przytulić i zasnać. Ale średnio jest raz na tydzień, jakoś w zupełności nam to teraz wystarcza. Dzięki temu jest wieksza zgoda miedzy nami, bo kiedyś na tle seksu i różnych temperamentów dochodziło między nami do kłótni.
    • kerri31 Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 08:26
      Wśród moich znajomych, przyjaciółek, rodziny nie ma żadnej pary (małzenskiej lub nie) która uprawia seks codziennie. Nawet kilka razy tygodniowo. Pracujący w związku oboje partnerów nie mają na to siły i czasu, tak jak napisałaś.
      Ja na poczatku znajomości z mężem faktycznie robiliśmy to codziennie ale z czasem ,kiedy fala zauroczenia mija , przerzuciliśmy się na kilka razy w tygodniu a potem jeszcze rzadziej.
      Teraz nie wyobrażam sobie mechanicznego stukania dzień w dzień bo żadne z nas nie ma takiego temperamentu ,potrzeb seksualnych. Poza tym z ośmiomiesięcznym brzuchem ciążowym ani to fajne ani przyjemne. Również uważam, że liczy się jakość a tą można mieć po pewnym okresie wstrzemięźliwości.
    • sanrio Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 08:56
      przemyślałam kwestię codziennego bzykania w początkach znajomości - i przypomniało mi się (to było taaaak dawnotongue_out) że faktycznie to miało miejsce. Ale gdybym miała wybierać, to sto razy przedkładam nasz obecny seks przed codzienne stukanie 20-latków. Och, jak ja nic wtedy o sobie nie wiedziałam...
      • kosc_ksiezyca Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 10:36
        Haha, boskie! Ja już bliżej 30-tki, ale czekam, czekam big_grin
    • edelstein Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 10:25
      To nie jest urban legend,wystarczy dobre dopasowanie pod tym wzgledem.W moim zyciu nigdy nie bylo posichy o ktorej piszesz i kolezanki tez prowadza b.regularne zycie seksualne.
      • memphis90 Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 10:59
        Można regularnie raz w miesiącu big_grin
        • antyideal Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 11:10
          Albo raz w roku na Walentynki wink
        • edelstein Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 11:45
          przez regularnosc rozumiem przynajmniej raz w tyg.i tutaj okres nie jest powodem,by seksu nie miec.
          3razy w tyg.to jest Minimum dla mnie.
    • demonii.larua Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 19:57
      Czy ja wiem?
      Mi brak regularnego seksu bije na dekiel - po 30-tce mi się tak zrobiło, mój mąż ma takie same potrzeby. Po tygodniu bez bez młotka nie wolno do mnie podchodzić big_grin
      Co do znajomych to nie specjalnie wiem.
      • yen26 Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 21:37
        ja z męzem codziennie, czasem 2 razy dziennie, i tak od 6 lat...najczęściej na szybko rano i długo wieczorem Zwykle dochodzę pare razy jak dłuzej i nie wyobrażam sobie inaczej, ze niby bez seksu? bez sensu I obije pracujemy, mamy 4latka w domu i jakoś się da smile
    • jak.z.nut Re: codzienny seks - urban legend?;) 19.05.13, 21:47
      Jak się nie ma potrzeb, ewentualnie nie ma się zbieżności z facetem, to pewnie urban legend. I wiek nie ma znaczenia, mam 39 lat, chłop 45, robotę niemal całodobową, aktywni fizycznie a seks i tak systematycznie. Dodam, że najlepszy w życiu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka