Zaczyna się lato, znowu to samo.
Spotykam znajomą na ulicy, chwilę gadamy niezobowiązująco "co u ciebie". Przez całą rozmowę dziewczyna ma na nosie okulary słoneczne, podczas rozmowy nie widzę jej oczu i potwornie mnie to wkurza.
Piknik rodzinny w przedszkolu córki. Kilkuminutowa rozmowa z wychowawczynią - ona w okularach słonecznych, dość sporych, nie mogę się skupić na rozmowie bo szukam wzrokiem jej oczu zamiast luźno konwersować. Kurde no!
Czy ja jestem jakaś dziwna, czy Was też to denerwuje? Gadam z kimś i zamiast widzieć jego oczy wpatruję się w swoje zniekształcone odbicie, idiotyczne uczucie
Rozmawiacie z ludźmi w okularach czy zdejmujecie?