byl tu kiedys watek o urodzie zwierzat domowych i czy jest wazna dla domownikow, ale niestety nie moge znalezc, wiec zakladam nowy, pewnie mniej "piekny" niz ten poprzedni.
no wiec mam kota tymczasowego. Ze schroniska, dalam sie przekonac glosikowi w glowie

, zeby kocura wziac. Niby tylko na 6 tygodni, mialam jednak cichutki plan sie kotem zauroczyc i zatrzymac na dluzej. Jest po przejsciach, ok 7 letni, na zdjeciach wygladal tak sobie, w rzeczywistosci biedak jest jednak mocno nieatrakcyjny

ma "okragla", nie "kocia" lepetyne i kark szeroki jak byczek z lawki pod klatka
rozczula mnie troche swoja niekocia nieatrakcyjnoscia, zwlaszcza ze trudno mi bo ja do konca obczaic: siedzi pod kanapa od ponad tygodnia, feliway w scianie, glaski pod kanapa uskuteczniane...
z powodu tej calej mieszanki ( kot, ktorego wlasciwie nie widzialam+ siedzenie pod kanapa) zaczynam sie troche cieszyc, ze jest jednak tymczasowy i ...zle sie z tym czuje. wiedzialam, ze bedzie ciezko na poczatku, ale 100 razy mowilam w schronisku, ze mam doswiadczenie tylko z kotami spokojnymi, niestrachliwymi, ze nie jestem kociara, wiec ze sie nie znam na takich kocich zachowaniach.ze interesuje mnir konkretny koci charakter, babki mi powiedzialy, ze kocur szybko sie zaadaptuje, ze go znaja i nie jest strachliwy, ze tego kota na pewno jakas rodzina opuscila, a teraz cos czuje, ze zawsze byl dziki i hasal gdzies po swiecie...czuje sie z lekka oszukana, i jeszcze gorzej, bo pomagam, to ja sie zglosilam i szczerze wyartykulowam z jakimi kotami mam doswiadczenie, . tez czuje sie zle, ze latwo sie poddaje i nie jestem w stanie pomoc. Nie nadaje sie chyba na dobrego kociego duszka:-\
wlasciwie to uroda kota to tutak najmniejszy problem. to teraz mozecie po mnie jechac..