Dodaj do ulubionych

brzydki kot i co z tego wynika

08.06.13, 11:55
byl tu kiedys watek o urodzie zwierzat domowych i czy jest wazna dla domownikow, ale niestety nie moge znalezc, wiec zakladam nowy, pewnie mniej "piekny" niz ten poprzedni.

no wiec mam kota tymczasowego. Ze schroniska, dalam sie przekonac glosikowi w glowiewink, zeby kocura wziac. Niby tylko na 6 tygodni, mialam jednak cichutki plan sie kotem zauroczyc i zatrzymac na dluzej. Jest po przejsciach, ok 7 letni, na zdjeciach wygladal tak sobie, w rzeczywistosci biedak jest jednak mocno nieatrakcyjnysmile ma "okragla", nie "kocia" lepetyne i kark szeroki jak byczek z lawki pod klatkawink

rozczula mnie troche swoja niekocia nieatrakcyjnoscia, zwlaszcza ze trudno mi bo ja do konca obczaic: siedzi pod kanapa od ponad tygodnia, feliway w scianie, glaski pod kanapa uskuteczniane...
z powodu tej calej mieszanki ( kot, ktorego wlasciwie nie widzialam+ siedzenie pod kanapa) zaczynam sie troche cieszyc, ze jest jednak tymczasowy i ...zle sie z tym czuje. wiedzialam, ze bedzie ciezko na poczatku, ale 100 razy mowilam w schronisku, ze mam doswiadczenie tylko z kotami spokojnymi, niestrachliwymi, ze nie jestem kociara, wiec ze sie nie znam na takich kocich zachowaniach.ze interesuje mnir konkretny koci charakter, babki mi powiedzialy, ze kocur szybko sie zaadaptuje, ze go znaja i nie jest strachliwy, ze tego kota na pewno jakas rodzina opuscila, a teraz cos czuje, ze zawsze byl dziki i hasal gdzies po swiecie...czuje sie z lekka oszukana, i jeszcze gorzej, bo pomagam, to ja sie zglosilam i szczerze wyartykulowam z jakimi kotami mam doswiadczenie, . tez czuje sie zle, ze latwo sie poddaje i nie jestem w stanie pomoc. Nie nadaje sie chyba na dobrego kociego duszka:-\
wlasciwie to uroda kota to tutak najmniejszy problem. to teraz mozecie po mnie jechac..
Obserwuj wątek
    • jematkajakichmalo Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 12:09
      Nie bede po Tobie jechac, bo sama kota nie mam ani nigdy nie mialam, ale akurat tak sie trafilo, ze chyba 100% moich znajomych to kociarze i tylko ten temat jest zawsze i wszedzie walkowany.
      Wlasnie przedwczoraj kolezanka opowiadal mi, ze tez takiego "dzikuska" ma co to tylko przyczajal sie na tarasie i nawet do domu wejsc nie chcial i tak potem co raz smielej.... okazalo sie, ze kot teraz w lozku z nimi spi smile

      Jedno jest pewne - koty potrzebuja duzo wiecej czasu na oswojenie jak psy (tu akurat mam spore doswiadczenie).Kilka tygodni to troche malo... Moze daj mu jednak szanse?
    • kerri31 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 12:23
      Weź go oddaj, po co ci kot ,którego nawet nie można oglądać nie wspomnę już o głaskaniu.
      Koty są wredne, głupie i dzikie i jakbyś go nie oswoiła zawsze istnieje duża szansa, że cię drapnie z byle powodu.
      • marychna31 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 17:25
        > Koty są wredne, głupie
        A ty i na wredocie i głupocie znasz się akurat jak nikt ....
    • damodia Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 12:39
      a bawisz się z nim? wiesz rozumiesz: jakieś piórko na długim giętkim patyku? kulki do toczenia ze srebrnej folii kuchennej? szeleszczące coś przyczepione do sznurko-wędki? próbowałaś go zabawą (dla niego) wyciągnąć spod tego łóżka?

      www.youtube.com/watch?v=3uNitD4dIcs
      pooglądaj filmy z serii "kot z piekła rodem" na Animal Planet

      • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 12:46
        tak, bawie sie, mam wedke z piorkiem, itp. ogolnie to kocur jest sprytny: daje sie glaskac pod kanapa, wystawia brzuch, prezy sie, pp kilku min glaslania sie przeciaga, ziewa, no jak paczek w masle ma tam..piorko z wedki podgryza i wodzi wzrokiem, ale sie nie ruszy...
        wiem, ze wychodzi w nocy, do kuwety tez chadza (blisko kanapy). moze sam sie wstydzi swej brzydoty i dlatrgo nie wychodzi? wink
        wczoraj wlaczylam Feliway, codziennie tez mu przesuwam nieco dalej miske z jedzeniem...
    • redheadfreaq Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 12:41
      Jeżeli Cię to pocieszy, pół godziny temu miałam podobną rozmowę - dotyczącą mojego kota, nie tymczasa, a adoptowanego.

      Mój pierwszy to kot ideał: niezależny, ale miziasty, odważny, ciekawski i bystry. Kiedy chce, włazi na kolana i przytula się.

      Drugi to inna bajka. Wzięłam go, by pierwszy nie był samotny, keidy ja całymi dniami siedzę w pracy. Wybrałam kotka w podobnym wieku, na zdjęciach był śliczny i było widać, jak tuli się do tymczasowej pani.

      Pierwszy tydzień spędził pod wanną. Kiedy pierwszy raz spod niej wyszedł, w środku zrzucił na ziemię klatkę z gryzoniem (czego pierwszemu nie udało się przez pół roku, bo niby po co). Przy klatce warował chyba przez cały pierwszy miesiąc (Krokiet stracił zainteresowanie po tygodniu, gdy zrozumiał, że tego, co jest w środku zjeść się nie da). Nie do końca rozumie kuwetę: owszem, trafia do środka, ale zamiast zakopać to, co zrobi, drapie brzegi kuwety kilka minut. Nie umie pić wody, nie drapiąc podłogi - muszę wodę dawać im w garnku, bo miskę wywalał do kilkunastu razy dziennie. W jednej chwili potrafi położyć mi się na stopach, wystawiając brzuch do głaskania, w drugiej już łypie na mnie spod kanapy, bo wystraszyło go absolutnie cokolwiek. Zżera rzeczy absolutnie nienadające się do jedzenia, by zwymiotować je na świeżo uprany dywanik w łazience. Na kolana nigdy nie wlazł, bo chyba nie wie, po co. Jednocześnie jest takim pieszczochem, że podchodzi do człowieka, przewraca się mu na rękę lub stopy, a głaskany wije tak długo, aż ucieknie lub spadnie z kanapy.

      Jest najgłupszym kotem, z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia i czasem naprawdę żałuję, że go wzięłam sad
      • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 12:56
        no widzisz..na wszystkich kocich stronach pisza, zeby nie sugerowac sie wygladem , a charakterem kota, no to podalam w schronisku charakter, z jakim mam doswiadczenie i z jakim sobie poradze (wlasnie bystrzacha, energiczny, ale tez supercprzytulasny). i cos czuje, ze zostalam zrobiona w konia, bo dostalam kota autystystewink i jestem teraz prawie pewna, ze to dzikus, a ludzkiej "rodziny" to nawet na zdjeciu nie widzial...
        wiem, wiem dopiero co minal pierwszy tydzien, ale ja juz sie czuje zle.
        jestem domem tymczasowym, zobowiazalam sie do 6 tygodni, ale szczerze mowiac, nie wiem czy tyle dam rade. ostrzegalam, ze nie nadaje sie na oswajacza... niestety sama mysl o oddaniu go przed czasem, sprawia ze czuje sie jak oststnie prosie.
        • hanka20074 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:08
          nie widziałaś co bierzesz?
          zresztą jeśli to tymczas to daj mu szanse
          on tez cały w stresie bo koty przywiązują sie do miejsca a tu nagle po 7 latach "wypad" z rodzinnego gniazda to jednak szok dla zwierzątka
          • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:12
            przeca pisze, ze wg mnie to byl dzikus od zawsze i zadnej rodziny nigdy nie mial...
            • hanka20074 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:15
              to nie bardzo rozumiem skąd te pretensje?
              skoro tak wszystko dobrze wiedziałaś to po co wzięłaś akurat tego kota?
              nie bardzo rozumiem o co ci chodzi?
              • verdana Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:20
                Naprawdę, przecież Autorka DWA razy napisała, w czym problem - powiedziała dokładnie, jakiego kota podejmuje się zabrać i została przez schronisko zwyczajnie oszukana. To jest problem i to poważny "dobrym paniom (czy panom)", w schronisku wydaje się, że to takie piękne, daja komuś kota, który tego potrzebuje, kota bez szans - i myślą sobie "jakoś to będzie". Tymczasem nie bedzie , takie oszustwo jest fatalne takze dla kota. I dla innych kotów, bo po takim doświadczeniu traci się jeden, albo i wiecej, potencjalnych domów tymczasowych.
                • hanka20074 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:27
                  a może kot w schronisku był faktycznie inny a w momencie kiedy trafił do domu tymczasowego zgłupiał, zdziczał jeszcze bardziej?
                  nie mówimy przecież o zabawce o rzeczy
                  • damodia Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:30
                    Może być, że coś w domu nie odpowiada kotu i tylko pod łóżkiem się czuje bezpieczny.
                • damodia Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:29
                  Jeśli tak do tego się podchodzi, to kota trzeba od razu odwieźć, zrobić awanturę by na przyszłość coś zapamiętali, i zażądać kota spełniającego wymagania.
                  Albo albo. Bo albo stara się zająć tym kotem i nie generuje w sobie frustracji, albo go oddaje. Kot wyczuje że go nie lubi, po co ma się nad nim znęcać?
        • damodia Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:24
          A nie jest tak, że nie radzisz sobie z kotem, wiec przelewasz na niego złe uczucia i nakręcasz wkurzenie na niego faktem, że uważasz iż schronisko Cię w trąbę zrobiło?
          Nie bardzo wiem po co Ci w ogóle kot lub inne zwierzę jeśli "nie nadajesz się na oswajacza".
          • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:38
            po co mi kot..mialam kiedys kota, najlepszego na swiecie. Moj facet wreszcie dal zielone swiatlo, zanim jednak zdecydujemy sie na wlasnego kocura ( jesli w ogole) to chcialam pomoc, jakiemus biedactwu, porzuconemu itp.

            nigdy nie oswajalam zadnego kota, wiec nie jestem oswajaczem. nic w tym zlego. moim planem byla pomoc jakiemus porzuconemu kotu, a dostalam zapewne jakiegos odratowanego z fabryki, czy pola.
            babki mi mowily, ze daje sie glaskac, ze jest pieszczochem, ze potrzebuje glaskow najbardziej na swiecie, ze lubi ludzi...
            ok, wiedzialam ze bedzie ciezko, dawalam mu tydzien- dwa na adaptacje. i pewnie ten jeden tydzien jeszcze wytrzymam.
            uwazam tez, ze dostalam kota nieprzygotowanego do domu: biedak nie moze nawet cichaczem obczaic mieszkania, bo pazury ma tak dlugie, ze stuka jak na obcasach: to nie problem dla mnie, ale dla niego: nie moze przejsc niezauwazony, wiec jeszcze bardziej sie boi wyjsc. pani "zapomniala nu ich obciac". to samo z przygotowaniem do adopcji, panie "zapomnialy" zapodac lekkie srodki uspokajajace, do ktorych sie zobowiazaly. wlasciwie to zgadzam sie z Verdana, byly takie radosne, ze komus kota wcisnely...dopiero po czasie niestety sprawdzilam ich strone internetowa i okazalo sie, ze to najstarszy i wlasciwie najbardziej strachliwy kot, jakiego mieli.
            a ja glupia, chcialam po prostu byc dobra, pomoc, nie kierowac sie wygladem, ani wiekiem, tylko sprawic dobry uczyneksad
            nawet tego kota nie dotknelam, ani nie widzialam w calosci. Nie wiem, czy jest zdrowy, jakie ma futro, czy jest czysty..i w dodatku jest mi wstyd i czujs sie jak ostatnia swinia...na te chwile w ogole sobie wybilam jakiegokolwiek kota z glowy...sad
            • hanka20074 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:44
              stało się trudno
              skoro wytrzymałaś 2 tyg to chyba nie jesteś aż tak nieobeznana w temacie
              znam ludzi którzy po paru dniach oddawali zwierzaka bo był inni niż chcieli
              nie pozostaje nic innego jak życzyć Ci wytrwałości i dziękować za dobre serce
              i daj mu szanse, niech poczuje że jego los nie jest beznadziejny
            • damodia Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:48
              nie rozumiem, bierzesz kota, jedziesz do pań, żądasz obcięcia pazurów itd. co mu jest potrzebne.

              skupianie się na przeżywaniu "jak ja się źle poczuję że tego kota nie chcę, jak ja będę wyglądać, co ludzie pomyślą, co ja przeżyję" nie rozwiązuje problemu ani kota, ani Twojego, ani nie uczy niczego bezmyślnych pań w schronisku.
            • damodia Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:59
              ma drapaczkę żeby miał gdzie ścierać pazury? jak ma za długie, to mu przeszkadzają przy chodzeniu i nic dziwnego ,że woli siedzieć pod łóżkiem.

              jesteś wściekła na panie ze schroniska i na siebie że wzięłaś hurraoptymistycznie "kota w worku" w ciemno, ale kot temu nie jest winien. więc jeśli umiesz to mu pomóż (pazury, drapak, półka do siedzenia gdzieś wyżej, itd) a paniom się należy porządny ochrzan, i to oficjalnym pismem by bez echa nie przeszło.


            • miedzymorze Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 21:21
              Miałam dzikuskę powypadkową w domu.
              Absolutnie nie dawała się głaskać - reagowała drapaniem i 'sztywniała' przy dotyku.
              Jeśli kot wystawia brzuch do głaskania to raczej dzikusem nie jest.

              pozdr,
              mi

              ps. moja osobista oswojona kota po przeprowadzce do nowego domu (ze mną) przesiedziała tydzień za lodówką. Drugi się wogóle nie przejął...
        • morekac Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:24
          bo dostalam kota autystyste
          Koty są dziwne... Młodsza córka ma kota - tzn. nie karmi go, kuwety mu nie zmienia, a i tak jest jedyną osobą, na której wołanie przychodzi, jedyną osobą, której usiądzie na kolanach, da się głaskać, jedyną osobą, przy której mruczy. Mogę go wołać godzinami - ma to gdzieś, mogę go przekupywać mięskiem i innymi takimi - o mruczeniu nawet nie wspominam.
      • kiddy Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:42
        "Nie do końca rozumie kuwetę: owszem, trafia do środka, ale zamiast zakopać to, co zrobi, drapie brzegi kuwety kilka minut. Nie umie pić wody, nie drapiąc podłogi - muszę wodę dawać im w garnku, bo miskę wywalał do kilkunastu razy dziennie. W jednej chwili potrafi położyć mi się na stopach, wystawiając brzuch do głaskania, w drugiej już łypie na mnie spod kanapy, bo wystraszyło go absolutnie cokolwiek. Zżera rzeczy absolutnie nienadające się do jedzenia, by zwymiotować je na świeżo uprany dywanik w łazience. Na kolana nigdy nie wlazł, bo chyba nie wie, po co. Jednocześnie jest takim pieszczochem, że podchodzi do człowieka, przewraca się mu na rękę lub stopy, a głaskany wije tak długo, aż ucieknie lub spadnie z kanapy."
        Drapanie wokół kuwety u mnie jest na porządku dziennym. Niektóre koty tak się obawiają pobrudzić łapki, że nie zakopią urobku żwirkiem, tylko np. wanną, dywanikiem, wiaderkiem itp. Czasem jest to kwestia ustawienia kuwety. Może kotu jest niewygodnie do niej wchodzić i wychodzić?
        Nasz kocur jest strasznie płochliwy, od zawsze. Ucieka na oślep przy tak cichych dźwiękach, że aż jest to żenujące (np. gdy podnoszę gołą stopę z paneli i jest takie ciche plaskniecie). Też się zdarza, że jak się bawimy albo bawi się sam i nagle zwiewa w poskokach albo się chowa. Tak samo regularnie zjada coś nieidentyfikowanego i albo wymiotuje, albo ma zatwardzenia.
        A poza tym jest kochanym, słodkim chłopczykiem. I mam z niego często prawdziwy ubaw, bo jest bardzo psi i śmiesznie się zachowuje.
      • nenia1 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 22:11
        redheadfreaq napisała:

        > Kiedy pierwszy raz spod niej wyszedł, w śro
        > dku zrzucił na ziemię klatkę z gryzoniem (czego pierwszemu nie udało się przez
        > pół roku, bo niby po co). Przy klatce warował chyba przez cały pierwszy miesiąc

        > Jest najgłupszym kotem, z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia i czasem napra
        > wdę żałuję, że go wzięłam sad

        No prawdziwy idiota, kto to widział, żeby kot się gryzoniem interesował.
      • niutaki redheadfreaq 08.06.13, 22:16
        Kot bardzo dobrze rozumie kuwete, drapie brzegi, bo najprawdopodobniej ubrudzil kiedys lapki swoimi odchodami i chcialby uniknac na przyszlosc wylizywania kupy spomiedzy palcow. I nie jest glupi, po prostu nie jest taki, jak Ty bys chciala zeby byl. Mam dwa koty i zaden z nich nie jest kotem do posiadania.
    • kiddy Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:34
      Tydzień to jest bardzo mało dla kota po przejściach. A ten jest po przejściach, bo schronisko dla kota jest zwykle bardzo złym doświadczeniem. Siedzi pod kanapą, bo tam jest bezpiecznie. Na twoim miejscu dałabym mu więcej czasu. Przy czym dalej bym się z nim bawiła pod ta kanapą, drapała po brzuszku itd. To jest dobra strategia. Jak poczuje się pewniej, to sam wyjdzie. Koty są różne, sama mam dwa i widzę, że to jest jak z ludźmi - mają odmienne charaktery, upodobania, reakcje na te same bodźce.
    • gazeta_mi_placi Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 13:43
      Mijają zamożnego sąsiada z czymś paskudnym i nierasowym na smyczy (typowy kundelek, w dodatku dość brzydki) pomyślałam o nim "To musi być dobry człowiek, bogaty stać go na rasowca, a ma takiego szpetnego kundla, pewnie ze schroniska" "P
    • beliska Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 14:03
      Nie masz zbyt dużego pojęcia na temat kotów, co zresztą wiesz, ale teraz jest okazja, by sie czegos dowiedziec i to w praktyce.
      Nie byłabym taka pewna, że kot był dzikusem przez całe zycie. Dzikus tak łatwo nie wystawi się do głaskania, nie wystawi brzucha, bo to wymaga okazania zaufania.
      Koty sa bardzo podatne na stres i to większośc osobników. Jakies przejścia, strata własciciela, kilka dni w schronie i to już jest b. mocna dla kota trauma. Potem potrzebują czasu, by dojśc do siebie.
      Wg. mnie ten kot zachowuje się normalnie i do tego wydaje mi się, że nieźle rokuje-te chętnie przyjmowane pieszczoty, zainteresowanie piórkiem, je, korzysta z kuwety. Poczuje się bezpiecznie, pewnie, powienien wyjść. Koty tez tak od razu nie obdarzają zaufaniem kazdego, więc wymaganie, by dorosły kot po przejściach zachowywał sie w obcym domu jakby zawsze był jego jest na wyrost.
      Moje własne wyluzowane zawsze koty/mam wychodzące/, jak się którejś zdarzyło za daleko zawędrować, a jedną ktoś sobie przywłaszczył na pewien czas, po powrocie przez kilka dni okupowały np. jedno okno tylko tam leżąc, schodząc tylko zjeśc i do kuwety. Czasu im trzeba było na dojście po traumie,
      lęku, tęsknocie.
      Co do brzydoty kota czy w ogóle zwierza jakiegoś, to trudno mi się wypowiadac, bo nasza najmilsza kilkunastoletnia już kota wzięta została przeze mnie świadomie jako nawiększa paskuda z całego miotu, a pies przygarniety wyglądał jako szczenię z pyszczka jak nietoperzbig_grin
      Rozumiem, ze czujesz się zawiedziona, ale jesli ktos decyduje się na dom tymczasowy, musi liczyć sie, że trafią do niego zwierzęta z problemami. Te bez problemów raczej siedzą w swoich domach po prostu. Daj jemu i sobie trochę czasu, tydzien to naprawdę niewiele dla takiego zwierzęcia i niedoświadczonej kociarysmile

      • kasia_piet Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 14:30
        I to jest bardzo dobra odpowiedź, więc nie będę tego powtarzaćsmile
      • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 14:59
        dzieki...
        moze podzielisz sie jakimis konretnymi radami?
        jak mialabym kotu pomoc i uspokoic?
        ile czasu taka adaptacja zajmuje?
        tez sie zastanawiam..za 3 tygodnie bedziemy mieli gosci przez 4 dni. obawiam sie, ze o ile cos sie polepszy, to wizyta kotu raczej zaszkodzi..
        odnosnie pazurow: nie dam rady go przetransportowac do tych bab, wysle pismo coby ktoras wpadla, chociaz nie ukrywam, ze nie chce ich w ogole w moim domu widziec...
        jedzenie: srednio je, pije natomiast calkiem sporo. i slysze jak chodzi na tych swoich "szpilkach" po nocy...przeciaga sie, ziewa pod ta kanapa...
        • kiddy Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 15:27
          Powtórzę: daj mu czas. Mów do niego, baw się z nim pod tą kanapą, głaszcz, jeśli pozwala. Co do pazurków, to trudno, na razie niech sobie stuka. Najlepiej byłoby skombinować coś do drapania, najlepiej powiesić na ścianie coś takiego: animalia.pl/produkt,4994,52,trixie-drapaczka-na-sciane-duza-bezowa-70-x-17-cm.html
          Nikt ci nie powie dokładnie, ile będzie trwała adaptacja. To może być tydzień, miesiąc, dwa. wszystko zależy od kota.
          Szczerze mówiąc, ja tu nie widzę jakiegoś ogromnego problemu. Kot nie sika ci gdzie popadnie, je, pije, załatwia się. A ze jest strachliwy i nieufny? Koty są różne, ten widać jest mniej ufny.
      • cherry.coke Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 16:36
        Moge sie tylko podpisac pod wypowiedzia beliski. Tak z opisu kot zachwouje sie absolutnie w porzadku biorac pod uwage, jakie zmiany i byc moze traumy przeszedl - koty ich strasznie nie lubia, a ten jest przyjazny i miziasty, tylko trzyma dystans. Daj mu luz, baw sie z nim, moze wylezie i sie bardziej polubicie, a jak nie, to jestes domem tymczasowym na poziomie, nabierasz doswiadczenia i to jest tez dobre smile
    • majenkir Re: brzydki kot 08.06.13, 15:38
      Zwierzak nie maz, nie musi byc ladnywink. A czasem taka niekonwencjonalna uroda moze byc przepuska do kariery. Ktoz nie zna Grumpy Cat?

      A co do zachowania, to nie jest tak zle. NIech sobie siedzi pod szafa. Moze z czasem wyjdzie wink. Przynajmniej nie jest agresywny i nie psoci.... Moj sp greyhound bal sie wszystkiego do konca zycia, mimo ze byl z nami, traktowany jak krolewicz, 5 lat. I on tez zaczal jako moj foster, ale po paru dniach wiedzialam, ze ten pies sie nie nadaje na kolejne zmiany. Bywaja takie sytuacje, ze zwierzak bardziej potrzebuje nas, niz my jego.
    • julnick Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 20:28
      Jeśli tylko możesz, daj szansę kotu. Ja mam dwie przygarnięte kotki. Są u mnie już prawie 4 miesiące i dalej nie wyrabiają na zakrętach, jak się czegoś przestraszą. Pierwsze dni u mnie przesiedziały pod łóżkiem. Wychodziły tylko do kuwety. Nie jadły nic. O zabawie lub pogłaskaniu mogłam tylko pomarzyć. Naprawdę byłam zdesperowana, że po prostu się dla nich nie nadaję i że nigdy nie oswoją się z nowym domem. Każdy kot jest inny, ale w moim przypadku pomogła jedna rzecz: ponieważ moje dziewczyny nie chciały jeść ani pić a ja się martwiłam, że mi padną, to położyłam się na podłodze koło łóżka i zaczęłam do nich gadać o przysłowiowej "dupie maryni". Gadałam tak z godzinę i stał się cud - koty polazły do misek, zjadły, wypiły i spieprzyły z powrotem pod wyro. Jaka ja byłam szczęśliwa, że jedzą, że piją. Ważne było nie to co do nich mówię, ale jak mówię. Najważniejsze, że byłam z nimi sama. Gadałam do nich jednostajnie, niezbyt głośno, niskim tonem. Do dziś Mamba, jak ma problem z uśnięciem (za dużo bodźców) to wystarczy, że jej powiem: "śpij, nic się nie dzieje" takim tonem, jak wtedy i Mamba zasypia natychmiast. Twój tymczas zachowuje się chyba całkiem normalnie, jak na warunki, w których się znalazł. Ja nie jestem starą kociarą, ale wydaje mi się, że i miesiąc może być za mało dla kota na adaptację do nowych warunków. Nie przelewaj na niego swojej złości na durne baby ze schroniska. A uroda zwierzaka - cóż - kwestia gustu. Najfajniejsza, cudowna, fantasyczna kotka jaką znam (poza moimi kotami) jest brzydka jak noc listopadowa.
    • zakonna Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 21:28
      nie bardzo rozumiem w czym jest problem. Po pierwsze tydzień to jest pikuś dla zwierzęcia, które jest przerzucane z miejsca na miejsce, ma prawo ten kot mieć ograniczone zaufanie do durnego gatunku ludzkiego. Po drugie, nie jest taki strasznie dziki skoro i dotykać się da i kuwetę obczaił, wystarczy dać mu szansę i więcej czasu. Po trzecie, nawet jeżeli przesiedzi 6 tygodni po łóżkiem to co to autorce przeszkadza skoro za 6 tygodni pozbędzie się tego przykrego obowiązku. A tak na marginesie, to co ma się zadziać za 6 tygodni?z powrotem do schronu?
    • aagnes Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 21:45
      Nie jest zle, jak sie daje w ogole dotknac.
      Moj tesc dostal kota, ktory przez 16 lat glownie przesiedzial w szafie, wychodzil noca zjesc i sie zalatwic, widzialam go raz jak u niego nocowalam, specjalnie zaczailam sie na fotelu przy zgaszonych swiatlach. podobno dawal sie glaskac zonie tescia, ale to nic pewnego.
    • nenia1 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 22:07
      Bo w tym wszystkim za dużo jest emocji a za mało myślenia.
      Wystarczy poczytać wątki gdzie ktoś deklaruje, że weźmie zwierzaka ze schroniska.
      Od razu dostaje taką dawkę entuzjazmu na zasadzie "jesteś cudowna", "to wspaniale, że są tacy ludzie jak ty" "będzie wspaniale, zobaczysz", "zwierzak ze schroniska umie się odwdzięczyć" głównie w ten deseń, i jak tu potem przyznać się do tego, że rzeczywistość z kotem i psem nie jest usłana jedynie różami.

      Koty (na psach się nie znam) mają swoje charaktery, koty są różne, jak ludzie. Trzeba się z tym liczyć i przemyśleć, czy potrafisz się pogodzić z tym, że kot może się okazać zupełnie inny niż sobie wymarzyłaś. Jeśli tak, to bierz kota, jeśli nie, daruj sobie następnego.

      Z twojego opisu nie wyłania się obraz jakiegoś dzikiega kota, dzikie koty nie dają do siebie podejść, nie mówiąc już o głaskaniu. Rozumiem twoje rozczarowanie, ale tydzień to nie jest wcale dużo, często kot potrzebuje więcej czasu.

      Pazury mówisz, że mu stukają, a masz w domu plastikowe panele?
      • zakonna Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 22:12
        Ja nie rozumiem ludzi, którzy się dziwią, że jak biorą dorosłe zwierze ze schronu to mogą się pojawić jakieś problemy. Czy naprawdę ludzie mają do tego stopnia zerową wyobraźnię i odpowiedzialność? nie mówię o jakiejkolwiek empatii w stosunku do zwierzaka.
    • kocianna Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 22:28
      Tydzien to bardzo mało dla kota. Moje w większości adaptowały się po 2-3, przy czym kiedy się pierwszy raz dokociłam, to starszak nie odzywał się do mnie przez miesiąc, bawiąc się z nowoprzybyłym, kiedy tamten już wylazł spod kanapy, i włażąc ostentacyjnie pod kanapę na mój widok.
      Mam nietowarzyską kotkę, ale ona była od początku reklamowana jako kotka, która potrzebuje spokojnego domu i nie przepada za ludźmi. Też bym nie przepadała, jakby mi ogon spalili. Ja nie mam z niej żadnego pożytku, Miłek i owszem, w nocy rozrabiają.

      Miskę odsuwaj, miziaj pod kanapą, daj mu czas. DUŻO czasu. Dziki kot nie pozwoliłby się dotknąć w ogóle...
      A laserek, na przykład, go nie rajcuje? Moje laserkiem dają się nawet w transporterku zamknąć, kiedy do weta idziemy (bez laserka się dematerializują i w tym domu nigdy kota nie było).
      • nenia1 Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 22:38
        kocianna napisała:

        > Tydzien to bardzo mało dla kota.

        Dokładnie, trzeba pamiętać, że koty mają wrażliwą psychikę i łatwo u nich wywołać stres.
        To, że kot w nowym domu przez tydzień nie wychodzi spod łóżka nie jest niczym dziwnym.

        > Moje w większości adaptowały się po 2-3, przy
        > czym kiedy się pierwszy raz dokociłam, to starszak nie odzywał się do mnie prze
        > z miesiąc, bawiąc się z nowoprzybyłym, kiedy tamten już wylazł spod kanapy, i w
        > łażąc ostentacyjnie pod kanapę na mój widok.
    • julnick Re: brzydki kot i co z tego wynika 08.06.13, 23:28
      Właśnie moja kocica poderwała się i zwiała w podskokach z pokoju, bo w telewizji (jakiś film) trzaśnięto drzwiami. Koty są dziwne, trzeba spróbować je zrozumieć, a jak się nie rozumie, to trzeba ich wariactwa tolerować. Teraz kocica siedzi pod łóżkiem, nikt nie może do niej podejść, warczy i prycha - tak się wystraszyła. Jutro rano, jak zwykle mnie obudzi, bo wlezie na mnie i będzie miauczeć tak długo, aż jej powiem "sp.....aj, chcę spać". To będzie jakaś 4.00 rano. Naprawdę daj kotu szansę, nie rokuje najgorzej. Moje dwie wariatki przez 2,5 miesiąca w ogóle nie akceptowały nowego domu. Teraz jest różnie, ale widzę jak pięknie się zaadoptowały do nowych warunków i jakie ufne są w stosunku do mnie i reszty domowników. Mam nadzieję, że po tych 6 tygodniach u Ciebie kot trafi do domu, gdzie będzie miał spokój, spokój i jeszcze raz spokój (no i michę też).
    • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 00:24
      dzieki dziewczyny, nie ukrywam, ze spanikowalam..
      dzisiaj kocur dal sie wymiziac pod kanapa, pobawil sie piorkiem i przesuwam mu lekko miske: przez moment jadl z glowa wystajaca spod kanapy. wystawial mi brzuch, przeciagal sie, ziewal i myl pod ta kanapa: czyli czuje sie tam chyba dobrzewink
      plan jest taki, ze stowarzyszenie przez te 6-8 tygodni intensywnie mu szuka domu , chociazby tymczasowego: z roznych przyczyn nie wiem, czy bede mogla sie nim dluzek opiekowac i od poczatku o tym mowilam.
      zla tez troche jestek, ze 100 razy sie pytalam czego sie moge spodziewac po kocie ze schroniska, pytalam, czy bedzie sie chowal: "nie, nie, na pewno nie, to b. towarzyski kot", czy bedzie sikal poza kuweta: "nie, nie!" (zsiusial sie biedny pod ta kanapa, za daleko mu kuwete polozylam) i w ogole czego sie moge spodziewac po kocie zec schroniska.
      uslyszalam, ze niczego nietypowego, bo to super domowy kot:-\
      ale dodalyscie mi otuchy, dzieki.
      jak pomoc kotu podczas tej 4dniowej wizyty, ktora nas czeka pod koniec miesiaca?
      • cherry.coke Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 00:46
        xika_da_selva napisała:

        > zla tez troche jestek, ze 100 razy sie pytalam czego sie moge spodziewac po koc
        > ie ze schroniska, pytalam, czy bedzie sie chowal: "nie, nie, na pewno nie, to b
        > . towarzyski kot", czy bedzie sikal poza kuweta: "nie, nie!" (zsiusial sie bied
        > ny pod ta kanapa, za daleko mu kuwete polozylam) i w ogole czego sie moge spodz
        > iewac po kocie zec schroniska.

        Tego tak naprawde nigdy ne mozna wiedziec, bo dla zwierzecia calkowita zmiana otoczenia oraz ludzi moze wywolac taki stres, ze poprzednie zachowanie wcale nie musi sie utrzymac. Jak czlowiekowi sila zmienia miasto, prace i rodzine, to tez raczej nie bedzie kontynuowal jakby nigdy nic smile To co mozna powiedziec zgodnie z prawda (i co powinny byly powiedziec te panie), to ze "do tej pory zachowywal sie tak i tak, osobowosc pokazywal taka i taka". Co jest zawsze jakas przeslanka i czasem sie przenosi w stu procentach, a czasem tylko w drobnej czesci. Ale z tego co piszesz kot zachowuje sie zupelnie normalnie jak na kota, nawet domowe tak robia; dzikusem raczej na pewno nie jest.
      • beverlyja90210 Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 00:50
        fujjj, ja rozumiem wszystko ale jak mozesz wziąć do domu kota/miec kota w domu gdzie nie masz pewności czy kot jest zdrowy???
        Matko jedyna moze ma pchły czy coś gorszego, ja rozumiem miłość do zwierzaka ale taki brak podstawowej wiedzy na temt jego zdrowia jest obrzydliwy...
        • zakonna Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 10:44
          a skąd ty wiesz, że autorka nie ma wiedzy na temat zdrowia kota? poza tym zwierzęta w schronisku mają pchły i dlatego po wzięciu do domu należy je odpchlić. Sugerujesz, że chore zwierzęta należy zostawiać na pastwę losu w schronie? to jest obrzydliwe dopiero
      • beliska Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 09:34
        Alez nie ma powodów do paniki, bo kot zachowuje sie normalnie. Problem byłby, gdyby nie jadł, nie mył się, nie reagował, wylizywał w jednym miejscu do krwi itp.
        Będąc tymczasem dajesz zwierzęciu to, co możesz jako najlepsze i tyle. Nie trzeba starac się zmienić zwierza na siłę. Zresztą tak samo, jakbys takiego kota wzięła na stałe. Dajesz jeśc, zapewniasz spokój, okazujesz uczucia przez mizianie, mówienie do niego, jakąś zabawę i w zasadzie nic więcej kotu nie trzeba. Reszta to juz jego psycha. Można spróbowac prócz feromonów ze zwykłą kocimietką, która może bardziej przypaśc kotu do gustu. Drapak tuz obok kanapy spryskany. Im więcej naturalności w ludzkim działaniu, tym lepiej, zwierzaki to wyczuwają. Nic na siłę, nic w duzych dozach.
        Np. jedna moja kota po dokoceniu obraziła sie na mnie b. mocno, nie chciała pieszczot, nie chciała do mnie mówic/kota była b. rozmowna i opowiadała mi wszystko/, wydawała jedynie krótki dźwięk na zasadzie odczep się. Niczego nie zmieniłam w stosunku do niej, serce mnie bolało, bo to była moja ukochana kotka, ale nie próbowałam na siłę tulić, miziać. Jeden głask zanim sie uchyliła, czułe kocham cię i buziak w główkę, coś do niej mówiłam jak zawsze i tyle. Minęło jej po trzech tyg. jak się przekonała, ze mimo nowego kota, nic sie dla niej nie zmieniło, tak samo jest dla mnie ważna. Takie są koty własniesmile
        Czas gości może byc problemem dla kota choć nie musi. Trzeba mu pozwolić na siedzenie w spokoju tam, gdzie będzie chciał w razie czego i nie męczyć go probami wyciagnięcia, najlepiej jak goście nie będą na niego zwracac uwagi. Jednak zwierzaki potrafia zaskoczyć, więc nie wiadomo, co kot zrobi, jak sie zachowa. To się na bieżąco rozwiązuje i intuicyjnie.
        Nie ma cudownych rozwiążań i dobrych dla każdego. Zyć normalnie i pozwolic zyc kotu ot tylebig_grin
        Osoby opiekujące się kotami często zbyt cukierkowo przedstawiają zwierzaka, a prawda jest taka że można podzielić się takim info, jakie sie widziało na własne oczy. Zachowania kotów sa tak rózne i nieprzewidywalne, zalezne od sytuacji, że nie można wyrokować. jednak prawdę usłyszałas, ze niczego nietypowego, bo Twój tymczas miesci sie w kocich normach. Domowy nie znaczy, że warunki, zmiany nie maja na niego wpływu, domowy nie znaczy, że nie przezywa róznych sytuacji. Moje przezywają nawet to co sie dzieje w domu i jakoś reagują zawsze, a sa to reakcje często zupełnie nowe dla nich i dla mnie, czyli nowa sytuacja=nowa reakcja, a cóz dopiero jesli chodzi o kota, który zmienia miejsca pobytu w przeciągu krótkiego czasu. Rozpisałam sie, ale koty to temat rzekabig_grin Powodzenia życzę i nie stresuj się, wszytsko dobrze robisz, byle na spokojnie i bez oczekiwan, że od razu kot zacznie zachowywać sie, jakby w Twoim domu sie urodziłwink
    • lonely.stoner Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 10:09
      to ze siedzi pod kanapa i nie daje sie glaskac to normalne! zostaw go w spokoju, tak maja koty- po jakims czasie sam wyjdzie - ale nie glaszcz go i po prostu daj mu obserwowac. On teraz jest zestresowany.
    • boski_adonis Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 16:56
      Wszystkie moje koty ( 5) były ze schroniska, 2 były chore i brzydkie, ale pomoglismy im stac sie zdrowymi i pieknymi. Dwa z nich były bez socjalizacji tzn. za wczesnie odebrane matce, lekliwe i trochę dzikie. Wszytkim ukształtowalismy charakter choc w przypadku jednego sie nie udawało, zachowywał się jak dziki od pon do piatku. Jak sie okazało zle znosił samotnośc w domu osób, ktore w te dni pracują. Oddalismy go do domu gdzie jest babcia i studenci pracujący na zmiany i o dziwo charakter mu sie polepszył i jest lubianym pieszczoszkiem , choc u nas taki nie był.
      Brzydki kot rozkwitnie - dobra nawet nie najdroższa karma, zadbane futerko, geste ( brak stresu) zyczliwi ludzie czynia cuda. Moj kolega wział kota ze schroniska, kot bez oka , kotek równie nieurodziwy co uroczy towarzysz. Moim zdaniem możesz sie zachowac elegancko i zapewnic ten dom tymczasowy tak jak się zobowiązałaś, kotu moze znajdą rodzinę a Ty zmniejszysz jego stres schroniskowy. Sorry, że apeluję do tzw. ludzkich uczuć, ale kazdy moze zrobic coś dobrego bez powodu i bez nagrody.
      Myslę,ze ten kot rokuje dobrze, ma dobry wywiad schroniskowy ( kot był uspołeczniony towarzyski a teraz sie stresuje) , daje się dotykac, je itd. Trzeba dac mu czas , 7 dni to mało , z czasem zacznie wychodzić, moze nalezy mu wykładac atrakcyjną zabawke lub przekąske takzebu go zmotywowac do zwiedzania domu jak jestpusty. Kuwete dałabym w poblizu miejsca ukrycia kota,jedzenie też , ale zabwaki nie. W ciagu dnia mozna mowic do siebie i kota głosno,zeby przyzwyczaił sie do głosu, mozna do niego przemawiac w stylu słodkim , lagodnym głosem,zeby słyszał swoije imię wielokrotnie wymawiane. Mowić tak samo podając jedzenie, uzywac imienia. Chwalic "jaki miły kotek -powtarzac to łagodnym głosem itp.) Na poczatek raczej lepiej za duzo nie głaskać, bezwzględnie unikać głaskania okolic brzucha,wiele kotów tego nie lubi ( to nie psy) moj kot lubi byc głaskany tylko po głowie i jak wiekszośc kotów pod brodą.
      Nie wiem czy Ty bedziesz miec gości czy ruszasz z wizytą . W pierwszym przypadku - kota schowaj w bezpiecznym miejscu, w pokoju , pewnie chętnie wlezie za szafę lub wersalkę , kuwete trzeba zabrac do tego pokoju i zabezpieczyc podłogę. Nie pokazywac znajomym , raczej z daleka a najlepiej wcale. Im mniej ludzi i gwaru na poczatek tym lepiej Moj kot na widok gości kryje się w garderobie , taki wrazliwiec smile a jak chcę go pokazać to sie stresuje, po 1 godzinie słuchania hałasu , ktory robia gosci sam przychodzi i obserwuje towarzystwo z daleka.

      Jesli jedziesz gdzies to moim zdaniem kota nalezy zostawic w domu z duża miska wody i karmy-nic mu nie będzie. Acha, miałam kota co sie wiatru bał , a w domu był słodki. Koty jak małe dzieci - boją sie tego samego- nieznanych hałasów, obcych ludzi, miejsc , brania na rece przez nieznjomych , rozłaki z bliskimi.
      Generalnie to pacjent specjalnej troski , ktorego masz szanse przeobrazic w sympatycznego miziaka. Powodzenia smile
    • rozalia.olaboga Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 21:13
      Łzy mi poleciały, kiedy czytałam o twoim kocie...

      Równo dwa miesiące temu po śmierci psa przygarnęliśmy kolejnego - dorosłą już sukę, mieszańca w typie ON. Mąż był za wzięciem/kupnem szczeniaka, a ja chciałam dać jakiejś biedzie dom. No i wzięliśmy ją... pierwsze dwa tygodnie były super, zdecydowałam, że zostaje (miałam miesiąc na podjęcie decyzji). Po 2 tygodniach pogryzła naszego jamnika - gdyby nie nasza interwencja, byłoby po nim. Zadzwoniłam do pań z DT - poprosiły, żeby dać jej jeszcze szansę... ok. Po kolejnym tygodniu znowu miałam moment zwątpienia, bo suczka wciąż biegała za naszymi kotami, a ponoć miała być zsocjalizowana z kotami. Cóż... znowu zadzwoniłam, żeby spytać, co robić. Panie zapewniały, że na pewno się ułoży, a jeśli nie, to ją zabiorą.

      Wytrzymaliśmy. Po dwóch miesiącach panuje sielanka, sunia kotom siada niemalże na kolanach, z jamnikiem panuje "szorstka przyjaźń". Cieszę się, że przemogłam swój strach i swoją niechęć do niej. Jej jest u nas dobrze, nam z nią też.

      Pomyślałam o Twoim kocie, pewnie przestrasznym, skołowanym i niechcianym... szkoda mi go strasznie. Pomyśl, że dla Ciebie to tylko 4 tygodnie jeszcze, a może on się w tym czasie oswoi i ktoś go adoptuje? Wiem, że to niełatwo, ale może właśnie ratujesz mu życie? On ma teraz tylko Ciebie... sad

      Co do urody - babcia mojego męża ma właśnie takiego pyzatego kota z okrągłą głową i bez karku, nie mogę się na niego napatrzeć, moim zdaniem jest PRZECUDNY smile
      • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 21:32
        Uprzejmie informuje, ze kocur pod ta kanapa sie ewidentnie nudzitongue_out

        Gadam do niego non stop, a kiedy przy nim kucam to sie wdzieczy, prezy, przeciaga, ziewa i nastawia do glaskania brzuch i lepetynesmile

        Piorkiem sie pobawi, chociaz szybko olewa, je za trzech (przez pierwsze dni nic nie jadl), ale kurcze nie chce wyjsc.
        Chociaz ostatniej nocy go przylapalam na obczajaniu chaty, spotkalismy sie na korytarzu, biedak skamienial, ja go zagadalam z daleka i musial byc zaintrygowany, bo nawet nam zajrzal do sypialni...smile
        Dzisiaj tez mu miske troche dalej od kanapy polozylam, wyszedl, ale potem chyba sie zawstydzil, bo sobie zarcie lapka pod kanape przesunal...
        Do mnie przyjezdzaja, siostra z mezem, na 4 dni. Na szczescie rzadko bedziemy w domu, ale zawsze to jakas niestety zmiana dla kota.
        Niestety nie mam jak i gdzie go zamknac: siedzi pod kanapa w duzym pokoju, wiec o ile stamtad nie wyjdzie, to sila go przeciez nie wyciagne..
        To dorosli ludzie, sami maja kota, mysle, ze beda zachowywac sie poprawnie, ale nie ukrywam, ze chcialabym te kuwete do tego czasu zlikwidowac z salonu (jakas wspolna kolacja, czy cos...).
        Jak na razie przesunelam ja o kilka metrow, blizej drzwi, tak czy inaczej z niej korzysta jak nikogo w poblizu nie ma...

        Dzieki Wam wielkie dziewczny za wsparcie, nie ukrywam, ze spanikowalam..Aha i za kazdym razem, jak sie do niego schylam to wydaje mi sie ladniejszytongue_out. Na pewno spojrzenie ma inne, zywsze...Oplaca mu sie spod tej kanapy wyjsc, pieknie mu okna osiatkowalam, poduszke przygotowalam, wszystko czeka na jasnie pana..smile
        • annakate Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 21:54
          okrągła łepetyna (a nawet owalna "w poprzek) i poteżny kark to ideał u brytyjczyków - zobacz, Whisky ma medali za urodowosć więcej niż Małysz wink
          bursztynowygryf.pl/?page_id=19
          Może tylko musisz przesunąć standarty kociego piękna? Trzymam kciuki, będzie dobrze. Mój kocur - z hodowli, prawidłowo socjalizowany, wychowywany według wszelkich zasad kociego s-v na wycieczkę do salonu (cale mieszkanie 54m2) wybrał się chyba 6 dnia, jak myślał, że nikt go nie widzi.
        • yosolka Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 21:57
          A ja nie rozumiem trochę tego oswajania i przygarnięcia kota na 6 tyg. Kot się oswoi, przyzwyczai do Ciebie i Twojego domu, obdarzy Cię być może zaufaniem a po 6 tygodniach co? Siup i przeprowadzka. I znowu oswajanie? On kolejny raz poczuje się porzucony. Jak on ma zaufać ludziom?
          • nickbezznaczenia Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:00
            Też tego nie rozumiem. sad

            yosolka napisała:

            > A ja nie rozumiem trochę tego oswajania i przygarnięcia kota na 6 tyg. Kot się
            > oswoi, przyzwyczai do Ciebie i Twojego domu, obdarzy Cię być może zaufaniem a p
            > o 6 tygodniach co? Siup i przeprowadzka. I znowu oswajanie? On kolejny raz pocz
            > uje się porzucony. Jak on ma zaufać ludziom?

            • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:10
              proste:
              na stronach roznych schronisk czytalam o opuszczonych kotach, ktore nie przezyja w schronisku, bo np cale zycie byly w czyims domu, ich wlasciciel zmarl, ktos podrzucil kota do schroniska, bo "wyjezdza" itp.dla takich domy tymczasowe (poczytaj), sa na wage zlota.
              zglosilam sie do schroniska mowiac, ze mam 6-8 tygodni, kiedy moge zaopiekowac sie jakims kotem+ opisalam moje dotychczasowe doswiadczenia.
              mialam takie same watpliwosci jak ty (wy) i mi wyjasnono, ze dla kota tymczasowy dom, nawet b.tymczasowy jest lepszy od klatki. nie ukrywam, ze moim planem jest w miare mozliwosci zatrzymanie kota po tych tygodniach, a jesli nie dam rady (z roznyxh wzgledow) to przynajmniej go "przygotuje" do adopcji.
              tak czy inaczej: zarowno schronisko jak i ja wiedzielismy ile mam czasu.
              • yosolka Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:13
                xika_da_selva napisała:

                > tak czy inaczej: zarowno schronisko jak i ja wiedzielismy ile mam czasu.

                Szkoda tylko, że nie wie tego główny zainteresowany...
              • zakonna Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:19
                szczerze mówiąc, jak to czytam to robi mi się fizycznie niedobrze. Nie mogę sobie wyobrazić co poczuje ten kot jak wróci do schronu. O domy stałe nie jest łatwo a dwa miesiące to może być za krótko żeby coś znaleźć. Nie rozumiem postępowania pracowników schroniska. Prawdę mówiąc nie rozumiem też twojego podejścia autorko, naprawdę nie potrafiłaś się domyślić, że zabieranie kota ze schronu a potem oddawanie go (sama piszesz, że może go zatrzymacie a może nie) to nie jest dobry pomysł? i to delikatnie mówiąc
          • zakonna Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:02
            ja od początku tej części nie umiem zrozumieć, ciekawe co będzie jak się dom stały nie znajdzie przez te 6 tygodni? schron z powrotem?
            • yosolka Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:11
              zakonna napisała:

              > ja od początku tej części nie umiem zrozumieć, ciekawe co będzie jak się dom st
              > ały nie znajdzie przez te 6 tygodni? schron z powrotem?

              No właśnie... Oswajanie z ludźmi ma sens w przypadku kociaków wziętych z piwnicy, żeby właśnie oswoiły się z człowiekiem i takimi przyjemnościami jak głaskanie, bo tego nie znają. Duży kot, który daje się głaskać, nawet pod kanapą, nie musi oswajać się z dotykiem człowieka. On ma człowiekowi zaufać a potem odwzajemni się kocią miłością. Autorka oddając go po tym procesie po prostu go skrzywdzi.
              • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:15
                rany, przeciez pisalam gdzies wyzej, ze w tym okresie intensywnie sie szuka dla niego adopcji, jest priorytetrm a jesli nie da rady, to akurat po ok 7 tygodniach zwolni sie miejsce w "oficjalnym" domu tymczasowym, ktory wspolpracuje ze stowarzyszeniem. zasady sa takie, zeby zaden kot nie wrocil z domu do schronu, te babki byly na tyle kocie freak, ze w to akurat nie watpie.
                moj facet juz twierdzi, ze ten kot juz do freaks nie wroci, tylko zostaje z namiwink
                • yosolka Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:20
                  No a jeśli miejsce się dla niego nie zwolni? A tymczasowy właściciel nie może/nie chce go dłużej trzymać to co wtedy? Pytam z czystej ciekawości.
                • zakonna Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:27
                  ok, nie pisałaś nic wcześniej o innym domu tymczasowym. Dobrze, że nie ma opcji powrotu do schronu.
                • rozalia.olaboga Re: brzydki kot i co z tego wynika 10.06.13, 07:39
                  Lubię Twojego faceta smile
                  A wiesz, Rosa przygarnęła jakiegoś dzikusa i też pisała o jego mieszkaniu za kanapą, może jej podpytaj, jak idzie oswajanie, zrobi Ci się raźniej wink
                • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 01.07.13, 17:43
                  maly update dla zainteresowanych:
                  kocur po dwoch tygodniach sam wyszedl spod kanapy i od tej pory nie zajmuje sie niczym innym jak tylko mruczeniem, ocieraniem sie i domaganiem sie pieszczot.
                  futro mu zaczelo blyszczec doslownie po 3 dniach od wyjscia spod kanapy, jest zwawy, bawi sie pilka co noc i raz nawet ukradl mi kawalek ryby z talerza. pazury ma pieknie przyciete, jest czysty..smile
                  dzieki wszystkim za wsparcie, warto bylo poczekac.
                  • rozalia.olaboga Re: brzydki kot i co z tego wynika 01.07.13, 21:34
                    To Tobie należą się podziękowania smile ale już kot na pewno się dobrze odwdzięczył swoim serduchem i dobrym humorem smile
                    Jak poszukiwania stałego domu? Skąd jesteś, jeśli można spytać? Mam w Warszawie koleżankę przymierzającą się do adopcji (ma doświadczenie z kotami).
                    • rozalia.olaboga Re: brzydki kot i co z tego wynika 01.07.13, 21:38
                      Aj, coś mi się teraz skojarzyło, że Ty chyba za granicą mieszkasz, tak? Jeśli tak, to trudno, poszukamy gdzie indziej, a kot niech idzie w dobre ręce tam gdzie mieszkacie smile
            • bei Re: brzydki kot i co z tego wynika 09.06.13, 22:11
              Czasu mu potrzeba, tylko moze byc tak, ze to nie kot ma się przyzwyczaic i zmienic, a wlaściciel....powinni Ci go odradzic, przeciez określiłas, kogo w kociej skorze oczekujesz, a tak to dwa organizmy sfrustrowane, i Twoj i koci...
              Czy w schronisku są wakacje, remont czy inne manewry, ze rozdają zwierzęta na kilka tygodni?
              Kiedys, gdy byla powódź bralismy psy na kilka tygodni, czy to podobna akcja?
              • marta_i_koty Re: brzydki kot i co z tego wynika 10.06.13, 09:03
                Kiedyś przygarnęliśmy kota z hipoplazją móżdżku, mega łamagę, co potyka się nawet o najrówniejszą podłogę (móżdżek odpowiada za utrzymanie równowagi)... Ani on piękny, ani zbyt mądry - miał być tymczasowo, jest już 4 lata i ani myslimy go oddać (choć chętny na kota był). Kocisko zwie się Paralutek i uwielbiamy naszego jełopa - pewnie tez dlatego, ze taki średnio atrakcyjny wink Jest dokładnie taki, jak ten: www.youtube.com/watch?v=dJQG6V1MOVY
                • cersei8 Re: brzydki kot i co z tego wynika 10.06.13, 18:27
                  Z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, ze ten tydzien czy dwa to niewiele jak na kota po przejsciach.
                  Moja kotka przyzwyczajala sie prawie dwa miesiace, ale z tym sie liczylismy bo poprzedni wlasciciele skatowali ja tak, ze przeszla dwie operacje i musiano jej amputowac lapke.
                  Po prostu dalismy jej czas, dostala swoj pokoj smile, miala tam swoje miseczki, kuwete, zabawki, przymknelismy go troche, tak zeby czula sie bezpiecznie ale tez zeby docieraly do niej domowe odglosy. Wyszla na pierwsza przechadzke po ponad 7 tygodniach, po ponad miesiacu pozwolila sie dzieciom poglaskac, ja dostapilam zaszczytu duzo pozniej, a od meza uciekala prawie pol roku (zreszta wciaz raczej go omija - choc jemu do glowy by nie przyszlo ja skrzywdzic). Co do urody, gdy ja wzielismy miala jeszcze nie do konca odrosnieta siersc i widoczne szwy plus panika w oczach. Teraz, odzywiona, zadbana naprawde wypiekniala, btw jej glowka tez jest raczej kwadratowa - ale ja uwielbiam brytki i ragdolle, wiec uwazam to za zalete.
                  Przekonalismy sie tez, ze najlepszym kocim terapeuta jest drugi kot; my po roku wzielismy niebieskiego ruska (ze wzgledu na charakter), on pokazal Matyldzie, ze ludzie "sluza" do miziania, noszenia, czesania kota, ze nie ma powodu sie ich bac. Ponadto nasza kicia uznala chyba, ze ja sama moglibysmy porzucic - bardzo stresowala sie jak wychodzilismy - ale dwom kotom to raczej tego nie zrobimy smile
    • boski_adonis Re: domy tymczasowe 10.06.13, 18:00
      Idea domów tymczasowych sprawdza sie od lat i nie ma co autorki postu atakować za zyczliwe podejscie do kwestii i wziecie kota. Zwłaszcza,ze ma wsparcie schroniska i związanych z nim opiekunów. Zamiast złosliwie krytykowac sympatyczne przedsięwzięcia i próby chocby skromnej pomocy zwierzetom, mozna chocby wesprzeć włascicieli domów tymczasowych miłymi słowami. Warto pamietac,ze na "tymczas" brane są zwierzeta po przejsciach , często niepiekne , schorowane i nie zawsze pełnienie roli opiekuna tymczasowego jest zajęciem łatwym i gwarantującym sukces. Moim zdaniem o losach tego kota warto porozmawiac za cztery tygodnie.Nawet,gdyby nie mogł zostać to chociaz zdązy sie przyzwyczaić,ze ludzie to nie równa sie ciasna klatka w schronisku, ale miekka poducha chocby pod łozkiem ,głaskanie i inne , niestraszne rzeczy.
      • zakonna Re: domy tymczasowe 10.06.13, 18:46
        a kto autorkę atakuję? zwrócono tylko uwagę na to, że po pierwsze wskazana jest większa cierpliwość przy zwierzęciu po przejściach, a po drugie, że nie można kota narażać na powrót do schronu po tych 6 tygodniach
      • xika_da_selva Re: domy tymczasowe 10.06.13, 23:27
        dzieki za wsparcie-)smile
        dzisiaj odwiedzila mnie babka ze schronu i faktycznie profesjonalnie podeszla do tematu ..higiena(pazury) i akcesoria do higieny, smakolyki+ lekkie oszukanie kota: jednym mykiem go wyciagnela spod tej kanapy i po 10min pieszczot na jej kolanach panika w oczach zelzala i zaczal sie nawet pokladac..polecala mi to robic raz dziennie, i za kazdym razem dawac mu nagrode, niestety sie nie udalo, ja sie przestraszylam, kocur wylecial jak z torpedy i syknal na mnie jak nigdy zaden kot...
        sad
        a szkoda, bo pod ta kanapa jest slodziakiem..
        • marta_i_koty Re: domy tymczasowe 10.06.13, 23:39
          >jednym mykiem go wyciagnela spod tej kanapy i po 10min pieszczot na jej k
          > olanach panika w oczach zelzala i zaczal sie nawet pokladac..polecala mi to ro
          > bic raz dziennie, i za kazdym razem dawac mu nagrode, niestety sie nie udalo, j
          > a sie przestraszylam, kocur wylecial jak z torpedy i syknal na mnie jak nigdy z
          > aden kot...

          Faktycznie, super profesjonalne podejście do tematu...sad Jedyna rada, to zostawić kota w spokoju i dac mu czas, ale pewnie super znawczyni ze schroniska ma inne zdanie w tej kwestii...

          > a szkoda, bo pod ta kanapa jest slodziakiem..

          Bo tam czuje się bezpiecznie... I jest to zapewne super słodziak, ale jesli na siłę chce się go prostować, to murowany efekt odwrotny uncertain
          • xika_da_selva Re: domy tymczasowe 11.06.13, 00:18
            no wlasnie mnie tez to zdziwilo, moja niekocia logika mi mowi, zeby zostawic zwierza w spokoju, ale moze to taki "intensywny kurs" dla kota?
            gwoli sprawiedliwosci; kobieta zrobila wszystko naprawde delikatnie, z czuloscia, caly czas glaskala i spokojnie do kota przemawiala, po 5-10 min sam zaczal sie nadstawiac..potem dala mu smakolyk i puscila...i na dobre to wyszlo, bo mu pazury obciela przy okazji..tego wieczoru sprobowalam go wyciagnax, kot nasyczal jak waz+oszalaly wzrok (naprawde sama siecprzestraszylam) i teraz siedzi b.obrazony pod kanapa..sad
            wg kobiety kot ma poczuc "stabilizacje" i ze ani facet ani ja nie zrobimy mu nic zlego..
            • marta_i_koty Re: domy tymczasowe 11.06.13, 00:34
              Daj mu spokój - z doświadczenia wiem, ze to najlepsze, co można zrobić (a nie raz miałam do czynienia z niezbyt pragnącymi czułości zwierzakamiwink) Gadaj do kota i absolutnie nie stosuj przemocy - mam kocicę, którą rok temu oddałam do adopcji. Prosiłam nowych opiekunów, aby dali jej spokój (koty zwykle nie znoszą zmian i muszą przyzwyczaić się do nowego miejsca), ale na moje prośby wyłożyli lachę, bo dopadli kotkę, gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi. I kocina zwiała przez okno - po 12 dniach na szczęscie ją odnalazłam, ale szlag trafił całą socjalizację - choć już minęło 11 m-cy, na widok obcych Pestka znika...
    • xika_da_selva Re: brzydki kot i co z tego wynika 01.07.13, 17:54
      oops, zle mi sie wkleilo:
      po dwoch tygodniach sam wyszedl spod kanapy i od tej pory nie zajmuje
      sie niczym innym jak tylko mruczeniem, ocieraniem sie i domaganiem sie
      pieszczot.
      futro mu zaczelo blyszczec doslownie po 3 dniach od wyjscia spod kanapy, jest
      zwawy, bawi sie pilka co noc i raz nawet ukradl mi kawalek ryby z talerza. pazury
      ma pieknie przyciete, jest czysty..
      dzieki wszystkim za wsparcie, warto bylo poczekac.
      • annakate Re: brzydki kot i co z tego wynika 01.07.13, 19:32
        Super, dzielna jesteś, że mimo problemów się nie poddałaś. Fajnie czytać, że jest happy end.
      • cherry.coke Re: brzydki kot i co z tego wynika 01.07.13, 21:29
        Gratuluje. Koty to dranie ale slodkie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka