Dodaj do ulubionych

Powrot do Polski po 15 latach emigracji

14.06.13, 15:17
Emigracja niedaleka, bo tylko UK.

Czy ktos wracal po takim czasie na lono Ojczyzny? Jak wrazenia? Czy trudno znowu "wpasowac sie" w polskie realia?

Za powrotem przemawiaja glownie wzgledy sentymentalno/rodzinne (jak np mozliwosc zajecia sie starzejacymi sie rodzicami - prosze nie roztrzasajmy czy rodzicow nie daloby sie sciagnac do UK, czy wynajac opiekunke w PL), miejsca pracy pewne (on ok 15tys, ona ok 7tys), mieszkanie/dom trzeba bedzie kupic (ale bez kredytu, bo ze sprzedazy domu w UK pomimo kredytu zostanie kasa, plus w Pl sa juz dwa mieszkania ktore aktualnie sa wynajmowane, a ktore tez mozna sprzedac), auta rowniez trzeba bedzie kupic. Dzieci - jedno bedzie mialo 16 lat (i cala edukacje przeszlo w UK), drugie zupelnie malutkie. To starsze - w miescie zamieszkania jest szkola amerykanska, wiec mysle ze nie byloby problemu, ale czy da rade dostac sie na studia ...? W UK chodzi do szkoly o bardzo dobrym poziomie (ale nie prywatnej), jest dwujezyczne pl-ang, plus b. dobra znajomosc hiszpanskiego (jak na ten wiek oczywiscie), choc umysl wybitnie scisly.

Czy moze to jest pomysl od czapy, dziecko wyrywac, niech tu idzie na studia itd.

Partner jest za powrotem, a ja... nie wiem, chyba nie ... Tu sie dobrze zaaklimatyzowalismy, mamy prace, dziecko dobra szkole, finansowo jest ok (moze nie jak Rockefeller wink ale spokojnie stac nas na dom, dwa auta, wakacje rozniste, hobby i gadzety do niego (jak np kolejny obiektyw..) plus da sie jeszcze cos w skarpete odlozyc, no po prostu spokojne zycie. Mamy grono sprawdzonych znajomych i Polakow i tutejszych, nnie odczuwamy ze jestesmy "przybyszami". Mamy obywatelstwo bryt. wiec w razie co otwarta futrka, niezaleznie od tego co sie stanie z Unia i UK w niej.

Bardzo prosze osoby o podobnych doswiadczeniach o podzielenie sie nimi.

Pozdrawiamsmile
Obserwuj wątek
    • volta2 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 15:43
      z tymi zarobkami i szkołą amerykańską - szału nie będzie.
      koszt ok. 5 tysięcy bez lanczyków i transportu, a wpisowe ok. 6-7 tysięcy $. (chyba że nie w wawie? to może nieznacznie taniej?)

      ale na wygodne życie oczywiście starczy.
      no i co nastolatek na to? jakoś mi się nie widzi decyzja w tym momencie nie uwzględniająca zdania starszaka.
      gdyby był na nie - odczekałabym jeszcze do czasu aż pójdzie na studia w uk, lub gdzieniebądź i wtedy powrót(akurat to małe będzie mogło uczyć się w pl, ale niekoniecznie w amerykance(choć to akurat bardzo fajne rozwiązanie)

      no, ale jeśli o mnie chodzi, to ja bym nie wracała - się zgodziłam i do dziś żałuję, i zapytuję, gdzie moje życie jest? a to zaledwie po 4 latach(ale nie z ukeja), po 15 sobie nie wyobrażam.
      • 14cze.rwiec Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 15:51
        nie, to nie bedzie Wawa.

        Kwestie zarobkow podalam zanizona (bo tez i nie chce za wiele na publicznym forum info zostawiac, kto wie moze i gazeta podpisala PRISM wink ) - no ale niech bedzie ze lacznie na mc
        to 25tys - ale w zasadzie na samo tzw zycie, bo najgorszej zmory czyt. kredyt na dom nie bedzie.
        Tez mi sie wydaje to nieduzo uncertain

        Nastolatka oczywiscie zapytamy o zdanie ale on jest bardzo elastyczny i otwarty na zmiany, wiec mysle ze bedzie raczej na tak niz na nie.

        ale jeśli o mnie chodzi, to ja bym nie wracała - się zgodziłam i do dziś ża
        > łuję, i zapytuję, gdzie moje życie jest? a to zaledwie po 4 latach
        - a moglabys troche rozwinac, dlaczego tak jest..? jesli to nie jest zbyt prywatne oczywiscie.
        • jamesonwhiskey Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 15:57
          jakos troche wysokie te zarobki , ale moze to bruto
          zalezy od zawodu ale jesli to praca najemna to przy takiej pensji jest w polsce ostry zapierdziel
          mozna nie dac rady
          • 14cze.rwiec Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 16:10
            O matko, nie kazdy pracuje od - do w popularnych zawodach, przyjmij do wiadomosci.
            Nie, nie jest to brutto, za to jest szansa na tendencje zwyzkowa (no ale tu przyznaje, ta tendencja jest po stronie partnera ktory ukonczyl studia w UK b. dobry kierunek, czesc stazu np. odbyl pracujac "za kulisami" Manchesteru United)

            Przyjmijmy ze nie chodzi o pieniadze, w zasadzie widze ze blad popelnilam podajac te dane bo zacznie sie roztrzasanie czy to duzo, czy malo i czy brutto czy nie. Wiec - powrot do PL NIE obnizy poziomu zycia (a odpadnie kredytwink), lub zrobi to w bardzo nieznacznym stopniu - ale w stopniu przez nas akceptowalnym na zasadzie "nie mozna miec wszystkiego", niech bedzie mniej wypadow zagranicznych w ciagu roku, ale za to mamy rodzine pod reka.

            Chodzi mi o odnalezienie sie w polskiej rzeczywistosci po tak dlugiej przerwie - ot i tyle. Nie pytam czy bedzie nas stac na nasze fanaberie bo tez nikt mi na to nie odpowie, a jakie sa ceny w Pl to mniej wiecej przeciez wiem.
            • jamesonwhiskey Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 16:28
              Wiec - powrot do PL NIE obnizy poziomu zycia (a odpadnie kredytwink), lub zro
              > bi to w bardzo nieznacznym stopniu - ale w stopniu przez nas akceptowalnym na z



              widze ze nadal nie pojmujesz wysilku jaki trzeba podjac zeby tyle zarabiac w pl
              no ale ok

              nie wiem rowniez czy dobry kierunek z uk bedzie dobrze rozpoznany w pl
              aMU to korporacja jak inne szalu neie ma
              • hugo43 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 09:31
                widzisz,my niewiele robimy by duzo zarobic,pilnujemy jak pracuja nasi pracownicysmilemoze taka prace ma na mysli autorka watku?
                • jamesonwhiskey Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 10:42
                  nie mow ze turecki kebab to jakies dzikie kokosy bo nie uwierze
                  • hugo43 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:42
                    Nie mamy kebaba,mamy pub na jednej z glownych ulic warszawy.placa nam tez za to,ze sprzedajemy takie,a nie inne piwo,cole a nie pepsi itd.i wierz mi,gdybysmy mieli dobry kebab,wtedy bysmy naprawde byli zamozni,ale przy tym jest sporo wiecej pracy,niz przy alkoholusmile
            • duzeq Czerwiec, nie odpowiadaj whiskaczowi 14.06.13, 19:57
              To taki lokalny smeciarz. W PL absolutnie wszystko jest do doopy, a mowi to jakis koles, ktory siedzi w IE i nudzi sie jak mops. Nie zaczynaj z nim nawet dyskusji, nie warto.

              Mysle, ze bedzie wam nieco ciezko przyzywczaic sie do warunkow polskich, ale nie dlatego, ze wszystko jest do doopy, tylko dlatego, ze to bedzie nowosc. Jezeli dziecie 16-letnie nie sfiskuje (wyrywacie go ze srodowiska w nieciekawym wieku), a i mostow za soba nie palicie, to powinniscie sprobowac.

              • jamesonwhiskey Re: Czerwiec, nie odpowiadaj whiskaczowi 17.06.13, 10:43
                i duza qupa sie nawet ujawnila , znowu cie lekarze w psychiatryku troche podciagneli
                • duzeq Re: Czerwiec, nie odpowiadaj whiskaczowi 17.06.13, 16:55
                  och, whiskacz, jaki ty musisz byc niezaspokojony, wez sobie przynajmniej jakas panienke z ulicy, ulzy ci troche.
                  co do psychiatryka, to juz ci mowilam - to nie ja mialam z przerzucaniem sie z "coflem" na "zrobilam". juz ci lepiej jest? jakas okreslona tozsamosc plciowa wrocila?
    • joa66 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 15:49
      Nie podzielę sie osobistym doswiadczeniem, pozwolę sobie jednak napisać o pilnej kwestii.

      16 lat to wiek kiedy w Polsce dzieci zdaja do liceum i Twoje dziecko mogloby rozpocząć program międzynarodowej matury (IB). Nauczanie w języku angielskim, w liceach panstwowych ofrujących ten program poziom raczej przyzwoity (ale musiałabyś sprawdzić konkretną szkołę)

      p.s. U mnie w rodzinie była podobna sytuacja, ale powrót był z Kanady. Generalnie porażka - moim zdaniem powinni byli zostać w Kanadzie do ukończenia szkoły średniej, ale wtedy nie bylo klas IB w Polsce. Może teraz los dziewczyny potoczyłby się inaczej.
    • madaleena Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 16:44
      15 lat to szmat czasu. Nie zazdroszcze podejmowania decyzji. Nie wiem jak czesto i na jak dlugo bywaliscie w tym okresie w Polsce, jak bardzo sie odzwyczailiscie od Polski. Sama jestem juz dziesiec lat poza krajem i coraz czesciej lapie sie na tym, ze tutaj jeszcze nie jestem u siebie, a w Polsce juz nie jestem u siebie.
      Ale powracajac do meritum, jesli czujesz wewnetrzna potrzebe przeprowadzki, to przeprowadzce sie. W Polsce takze sa bardzo dobre szkoly, a po trzech latach syn sam podejmie decyzje, gdzie bedzie chcial studiowac (np. moich znajomych syn wybral Polske, mimo ze jego rodzice pozostaja dalej na emigracji).
    • woman_in_love bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugiemu 14.06.13, 16:44
      To pierwsze jest pewnie dwujęzyczne i lepiej mówi po angielsku niż po polsku. W dodatku nie sądzę, żeby dobrze się odnalazło w PL - chwila moment i i tak będzie chciało uciec do UK, np. na studia. A drugie, skoro malutkie, już nigdy nie będzie naprawdę dwujęzyczne i będzie miało gorszy start niż pierwsze. No i nawet z powodów kulturowych to rodzeństwo już się pewnie nigdy nie dogada ze sobą - jedno dorosło w UK, a drugie dorośnie w PL. Lepiej tam zostańcie i tyle.
      • najma78 Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 16:59
        Jesli lubisz polskie zimy to nie wracaj bo w pl zim juz nie ma?
        Zadziwiaja mnie takie pytania na forum, pewnie nigdy nie przestana. Jesli chcess wrocic to zob to, to jakie doswiadczenia maja inni nie bedzie miec wplywu na twoje. Moze sie odnajdziesz a moze nie, zalezy od ciebie albo od was, od oczekiwan, tego co lubicie, na czym wam zalezy bez czego nie mozecie sie obejsc. My wiemy ze w pl bysmy sie nie odnalezlii, tez mieszkamy w uk od ponad dekady. Nawet gdybysmy byli bardzo bogaci, nie zdecydowalibysmy sie na ponowne zamieszkanie w Polsce. Ale to my. smile
        • 14cze.rwiec Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 17:43
          Jesli chcess wrocic to zob to, to jakie doswiadczenia maja inni nie bedzie miec wplywu na
          > twoje.


          alez ja nigdzie nie napisalam, ze doswiadczenia innych beda mialy jakis wplyw na moja decyzje czy moje doswiadczenia.

          Coz zlego jest w poznaniu zdania kogos kto przeszedl podobna droge? Moze ktos napisze mi o czyms na co sama np. nie zwrocilam uwagi wczesniej (np. ponizej ktos napisal dorastaniu dzieci w roznych realiach przez co moga miec trudniejszy kontakt - przyznam ze np. na taki aspekt powrotu do PL nie zwrocilam uwagi do tej pory).

          • najma78 Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 18:05
            14cze.rwiec napisał(a):


            > Coz zlego jest w poznaniu zdania kogos kto przeszedl podobna droge? Moze ktos n
            > apisze mi o czyms na co sama np. nie zwrocilam uwagi wczesniej (np. ponizej kto
            > s napisal dorastaniu dzieci w roznych realiach przez co moga miec trudniejszy k
            > ontakt - przyznam ze np. na taki aspekt powrotu do PL nie zwrocilam uwagi do te
            > j pory).

            Ktos moze napisac ze zna kogos i ten aspekt nie mial zadnego znaczenia i nie wplynelo to na realcje miedzy rodzenstwem. Podobnie jak pytania na forum jaka roznica wieku miedzy rodzenstwem lepsza? Jedni napisza ze wieksza a inni ze mniejsza a w praktyce bywa roznie bo czasem rodzenstwa z mala roznica laczy slaba albo zadna wiez a czasem z duza bardzo bliska. I analogicznie wiele roznych kwestii inaczej wyglada o ronych ludzi. Przenosiny do innego kraju zwlaszcza po dlugim czasie zawsze jest sporym przedsiewzieciem i to czy sie powiedzie zalezy odnkonkretnych okolicznosci ale sa one indywidualne.
      • 14cze.rwiec Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 17:57
        Marzeka - o tym, ze TU (uk) jeszcze nie u siebie, a tam (pl) juz nie u siebie wiem od dawna. I wlasnie to tez mnie gryzie - wiec to jest argument przeciw powrotowi, bo owszem, my tu w UK mimo wszystko nie u siebie, ale syn jak najbardziej czuje sie u siebie, dla niego mimo szczerych checi oznaczaloby to kompletne wywrocenie wszystkiego do gory nogami.. i w PL, mimo ze tam urodzony, nie bedzie czul sie pewnie dobrze - bo wszystko bedzie inne i obce - czy poradzi sobie z oswojeniem...?

        Mlodsze jest tak bardzo mlodsze od starszego, ze mysle ze wspolny kontakt (mam nadzieje ze dobry) zalapia dopiero jak oboje beda dorosli bo tak to jest zbyt duza roznica wieku pomiedzy nimi.

        Co do jezyka - no to jest kolejny argument na pozostanie w UK: starszy jest dwujezyczny (mowi, pisze i czyta po polsku rowniez, bardzo dobrze, bez akcentu, poprawnie gramatycznie, choc czasem usiluje polski traktowac gramatyka ang. w momentach kiedy to absolutnie nie pasujewinkale pracujemy nad tym, w domu mowimy po polsku i gonie za wtracanie angielskiego, w towarzystkie polskim - po polsku, w towarzystwie angielskim - po angielsku, rowiez miedzy soba; jednak widze ze swobodniej i plynniej posluguje sie j.ang) - chcialabym zeby Mlodsze tez mialo ten angielski opanowane tak jak Starszy.

        Wg. mnie jest bardzo duzo argumentow na nie - ale jak to bywa, Chlop widzi inaczej.
        Decyzji nie musimy podejmowac, ot tak zaczelismy rozmawiac na ten temat, dosc luzno poki co.

        W Pl nie jestesmy zbyt czesto, to fakt - raz/dwa razy w roku i na krotko.
        • marzeka1 Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 18:01
          No i to zdanie jest dla mnie kluczowe "w PL nie jesteśmy zbyt często" - naprawdę zależy, w jaki rejon kraju wracacie, bo jest różnie. Moja szwagierka mimo że z 2 razy do roku bywała, ale i tak przeżyła szok- błąd zrobiła, że wróciła bez ugadania pracy, wróciła na Mazury- i jako nieźle opłacany manager w Londynie, zaliczyła opad szczęki, gdy zaproponowano jej za pracę ..... 1400 zł. (tak, dobrze widzisz sumę big_grin ).
          • bi_scotti Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 19:09
            marzeka1 napisała:

            > jako nieźle opłacany manager w Londynie, z
            > aliczyła opad szczęki, gdy zaproponowano jej za pracę ..... 1400 zł. (tak, dobr
            > ze widzisz sumę big_grin ).

            Przyznam, ze polskich cen/wynagrodzen nie jestem w stanie opanowac uncertain Jakis czas temu moj maz probowal zatrudnic paru specjalistow od czegos tam z PL, przez Internet. Oczekiwane wynagrodzenie bylo kompletnie z sufitu, za wynagrodzenie jednego takiego wspolpracownika zatrudnil swobodnie 2,5 lokalnych/miejscowych Kanadyjczykow, Amerykanow moglby pewnie 3 a Hindusow to juz nawet nie policze wink A jednoczesnie czytam takie rzeczy jak wyzej i kwestie "kto komu ile za co" w PL pozostaja dla mnie gleboka tajemnica. Ale niech i tak bedzie big_grin
            • marzeka1 Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 19:14
              Bo to naprawdę zależy od rejonu kraju- to raz; dwa- może ci specjaliście od wygórowanych wynagrodzeń myśleli, ze teraz to mogą zaszaleć z żądaniami big_grin
            • pruszynkaaa Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 19:22
              bi_scotti - czy to była branża IT? Bo jeśli o to chodzi, to akurat ludzie w tej branży (programiści, testerzy itp.) w Polsce zarabiają lepiej niż w Kanadzie smile, więc pensja mogła wynikać własnie stąd. (jestem akurat na czasie, bo jesteśmy w trakcie załatwiania wyjazdu do CA, a mój mąż jest z tej branży - zdziwił się trochę jak zaczął przeglądać oferty gdzie były podane wynagrodzenia)
              • bi_scotti Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 14.06.13, 19:53
                pruszynkaaa napisała:

                > bi_scotti - czy to była branża IT?

                Cieplo smile Aczkolwiek z pewnym ... hmmm ... twist. Nie da sie jednak ukryc, ze u nas IT "jak mrowkow" i choc wiekszosc znajduje zatrudnienie no problem to wymagania/oczekiwania w kwestii wages na pewno sa mniejsze niz to z czym spotkal sie moj maz probujac negocjowac z mlodymi (!!!) Polakami, ktorzy zreszta (uwaga, uwaga!) nie mieli stalego zatrudnienia, narzekali na brak zamowien i ogolnie nie byli w pozycji dyktowania warunkow. A jednak dyktowac probowali wink
                No i sa Indie w zasiegu email/telefon a tam niepoliczalna ilosc wyksztalconych, chetnych, uprzejmych i wciaz relatywnie tanich spacjalistow, ktorzy na dodatek biegle po angielsku i chetni do pracy 24/7. Long live Mumbai big_grin
              • ma.pi Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 15.06.13, 00:51
                pruszynkaaa napisała:

                > bi_scotti - czy to była branża IT? Bo jeśli o to chodzi, to akurat ludzie w tej
                > branży (programiści, testerzy itp.) w Polsce zarabiają lepiej niż w Kanadzie :
                > ), więc pensja mogła wynikać własnie stąd. (jestem akurat na czasie, bo jesteśm
                > y w trakcie załatwiania wyjazdu do CA, a mój mąż jest z tej branży - zdziwił si
                > ę trochę jak zaczął przeglądać oferty gdzie były podane wynagrodzenia)

                To znaczy ile w Polsce zarabiaja? Pytam Bo sama pracuje w IT w Kanadzie I tak z ciekawosci chcialabym porownac.
                • pruszynkaaa Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 15.06.13, 18:48
                  Jeśli chodzi o programistów to średnio ogarnięty z jakimś tam doświadczeniem już, ma ok. 3/3,5 tys na rękę - programista bardziej zaawansowany, z doświadczeniem około 5 letnim ma ok. 4,5 - 5 na rękę. Ale znam też takich i po 6 tys na rękę (ale to już jednostkowe przypadki, i zwykle mają jeszcze dodatkowe obowiązki poza programowaniem).
                  Piszę o woj. Mazowieckim.
                  • bi_scotti Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 15.06.13, 19:29
                    pruszynkaaa napisała:

                    > Jeśli chodzi o programistów to średnio ogarnięty z jakimś tam doświadczeniem ju
                    > ż, ma ok. 3/3,5 tys na rękę - programista bardziej zaawansowany, z doświadczeni
                    > em około 5 letnim ma ok. 4,5 - 5 na rękę. Ale znam też takich i po 6 tys na ręk
                    > ę (ale to już jednostkowe przypadki, i zwykle mają jeszcze dodatkowe obowiązki
                    > poza programowaniem).
                    > Piszę o woj. Mazowieckim.
                    >

                    Musisz doprecyzowac: w jakich jednostkach platniczych te sumy i za jaki okres czasu. Nie wiem ile zarabia ma.pi (i w zyciu bym nie smiala zapytac!) ale znajomy graduate czyli bez zadnego doswiadczenia wlasnie sie zatrudnil byl w takiej sredniej-wielkosci firemce zajmujacej sie tematem transportu i na start dostal (podobno, tak twierdzi jego mama, ja nie fiskus - sprawdzac nie bede wink ) 60K + benefits, to jest placa na rok. Inaczej to wyglada na rynku freelance, oczywiscie. Tam najpopularniejsze sa stawki godzinowe albo za projekt. I w dyskusjach w takim zasiegu moj maz przezywal swoje zaskoczenia wymaganiami polskich mlodzianow smile
                    • ma.pi Re: bez sensu, dałaś szansę 1 dziecku daj i drugi 15.06.13, 20:18
                      bi_scotti napisała:

                      > pruszynkaaa napisała:
                      >
                      > > Jeśli chodzi o programistów to średnio ogarnięty z jakimś tam doświadczen
                      > iem ju
                      > > ż, ma ok. 3/3,5 tys na rękę - programista bardziej zaawansowany, z doświa
                      > dczeni
                      > > em około 5 letnim ma ok. 4,5 - 5 na rękę. Ale znam też takich i po 6 tys
                      > na ręk
                      > > ę (ale to już jednostkowe przypadki, i zwykle mają jeszcze dodatkowe obow
                      > iązki
                      > > poza programowaniem).
                      > > Piszę o woj. Mazowieckim.
                      > >
                      >
                      > Musisz doprecyzowac: w jakich jednostkach platniczych te sumy i za jaki okres c
                      > zasu.

                      Podejzewam, ze to sa kwoty w zlotowkach na miesiac. Coz, spodziewalam sie wiekszych smile

                      Nie wiem ile zarabia ma.pi (i w zyciu bym nie smiala zapytac!) ale znajom
                      > y graduate czyli bez zadnego doswiadczenia wlasnie sie zatrudnil byl w takiej s
                      > redniej-wielkosci firemce zajmujacej sie tematem transportu i na start dostal (
                      > podobno, tak twierdzi jego mama, ja nie fiskus - sprawdzac nie bede wink ) 60K +
                      > benefits, to jest placa na rok.

                      Podejzewam, mowi prawde. Ja, jak 15 lat temu zaczynalam bez kanadyjskiego doswiadczenia dostalam 55K+benefits.

                      We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
    • zurekgirl Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 17:07
      Ja po 10 latach w UK w Polsce nie potrafie nic zalatwic, nie czuje sie u siebie. Mysle, ze nawet z super zarobkami nie bylabym w Pl zupelnie szczesliwa, a to glownie przez zawisc, chocby dalszej rodziny i takie ogolne ciagniecie w dol. Mialam etap, gdy bardzo chcialam wrocic, spedzilam wiec kilka miesiecy macierzynskiego w Pl i mi przeszlo. W tym wlasnie czasie rodzice konczyli budowe domu, trzeba bylo przeprowadzic sprawe spadkowa, tata wymagal leczenia szpitalnego itd, kupa spraw do zalatwienia i wszyscy nastawieni na "nie da sie", "to zajmie", "wniosek rozpatrzymy jak rozpatrzymy, prosze odwolanie pisac, tam przy biureczku". Zycie w UK nieco mnie pod tym wzgledem rozpiescilo, nawet jak czegos nie zalatwie na czas to mam przypomniane, a nie wyslane grozby i kary. Pewnie, ze tesknie za rodzicami i paroma przyjaciolmi, ale poza tym chyba by mi lepiej nie bylo.
      • marzeka1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 17:20
        Moja szwagierka wróciła po 10 latach, wytrzymała 1,5 roku, wróciła z powrotem do Londynu, gdzie urodziła swoje pierwsze dziecko. Planuje wrócić na wakacje (ma tu mieszkanie), ewentualnie na emeryturze.
        • bi_scotti Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 18:05
          Nigdy nie mieszkalam w UK wiec trudno mi sie ustosunkowac do tego, co piszesz na temat utrzymania poziomu zycia, moze to i mozliwe. Dla mnie (po 2 razy tak dlugim jak Twoj pobycie poza PL) problemem bylyby polskie drogi, poziom serwisu (ale to w calej Europie), jakosc wody i powietrza, ogolna ciasnota (znowu to samo w calej Europie), poziom uslug medycznych (mam znajomych lekarzy i mialam okazje wiele sie nauczyc/dowiedziec przy okazji starosci i chorob moich rodzicow i tesciow) i pare jeszcze innych tego typu spraw "ogolnych", ktorych zwyczajnie nie da sie kupic nawet zarabiajac bardzo dobrze. Ale poza tym np. zachwyca mnie warszawska public transportation, uwielbiam polskie cmentarze, w moim kraju nie ma poziomek ani tylu gatunkow czeresni, co w PL. No i do nas sprowadzaja tylko Zywiec pale lager, nie ma portera. Bol i zal suspicious
          • ma.pi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 15.06.13, 00:58
            bi_scotti napisała:

            >e, w moim kraju ni> e ma poziomek

            Sa rosna u mine w ogrodku przyniesione z pobliskiego parku
            • bi_scotti Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 15.06.13, 01:26
              To za malo. Tez mam w ogrodku ale to nie to samo, co poziomkowe pola nawiedzane swego czasu na Slowacji i na Ukrainie. Ile nazbierasz przez lato? 5 kubkow? Moj rekord to 9 porzadnych kubkow (nasiona przywiezione/przemycone z Francji) - to nie jest "rosniecie poziomek w Kanadzie" tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:45
        A jak wyjechałaś po raz pierwszy do UK to już w pierwszy dzień czułaś się u siebie i umiałaś załatwić od ręki wszystkie formalności?
    • d.o.s.i.a Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 18:15
      Przede wszystkim Twoje dziecko nie odnajdzie sie w Polsce na studiach.
    • pruszynkaaa Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 18:28
      Jeśli naprawdę będziecie tyle zarabiać w PL - ok. 22 tys na rękę, to nawet na Warszawę jest to bardzo "wygodna" kwota do życia (i nie słuchaj, że to mało - zobacz sobie ile wynosi w PL średnia krajowa to się zdziwisz - dla ogromu osób, nawet połowa tej kwoty nie jest do osiągnięcia we dwoje sad ). Rozpatrz tylko, czy na pewno jesteście w stanie tyle wyciągnąć tu, w PL (nie przeliczając funtów na złotówki, bo jeśli myślicie, że będziecie mieli te same pieniądze co w UK na obecnych stanowiskach, to się grubo zdziwicie).

      Ja bałabym się o nastolatka - to okres buntu młodzieńczego - zmiana środowiska (na gorsze niestety), brak porozumienia z polskimi rówieśnikami itp. Jesteście dobrze sytuowaną rodziną - w Polsce z tymi zarobkami będziecie bardzo dobrze sytuowaną rodziną - zdajesz sobie sprawę, że będzie trochę w "złotej klatce"?, chyba, że tu w PL macie już swoje środowisko z podobnymi zarobkami - wtedy ok. Rozumiesz o co chodzi? Mało którą rodzinę stać na wakacje kilka razy w roku itp.

      A poza tym - to my się ewakuujemy z PL niebawem smile puki dziecko jeszcze małe i będzie miało możliwość wrastania w przyszłe środowisko
    • majenkir Re: 14.06.13, 19:53
      Mnie po 15 latach spedzonych w USA (ale to zlecialo!) nawet do glowy by nie przyszlo wracac do Polski, wiec dziwia mnie Twoje dylematy... do tego jeszcze ten nastolatek? Jak Was tak bardzo ciagnie, to pewnie, ze mozesz sprobowac, najwyzej stracisz troche czasu I pieniedzy, ale przynajmniej sie wyleczysz z "sentymentow" wink.
      • bi_scotti Re: 14.06.13, 19:59
        majenkir napisała:

        > najwyze
        > j stracisz troche czasu I pieniedzy, ale przynajmniej sie wyleczysz z "sentymen
        > tow" wink.

        Kuracja (z tesknoty i innych pomyslow) za $1000.00 - cena biletu do PL big_grin Tak tu niektorzy mowia ... hmmm ... smile
        • majenkir Re: 14.06.13, 20:04
          Dobrze mowia.
          Po ostatnim pobycie w Polsce bylo mi tak milo wrocic do domu, "do siebie"... W sumie dziwne uczucie.
    • nellyssima Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 21:06
      Będziesz żałować tej decyzji.
      • kamunyak Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 21:12
        Dokładnie, zgadzam się.
        Jak już mąż, i ty w rezultacie, chcecie eksperymentować to pomyślcie chociaż o dziecku, Szczególnie starszym. Jego całe życie to UK, tam wyrósł, tam ma przyjaciół, kolegów. Nawet jeśli skończy studia to jaka przyszłość czeka go w Polsce? Powiem ci, żadna.
        Wszyscy stąd wyrywają a wy na opak...
        To, że teraz zarabiacie dużo to nie znaczy że za rok, dwa, trzy, będzie tak samo.
        Tu jest tak samo, albo gorzej, niż 15 lat temu. Zapomniałaś dlaczego wyjechałaś?
    • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 14.06.13, 21:19
      Wracajcie, sfrustrowanych tutejszych emigrantów nie słuchajcie, tam zawsze będziecie obcy, zawsze...
    • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 15.06.13, 01:42
      Wszystko do przejscia, tylko wiek starszego syna bardzo nieciekawy. Mialam podobna historie w rodzinie, wrocili do PL z kraju europejskiego z synem-jedynakiem w podobnym wieku. Zniosl to ogolnie zle, dociagnal do studiow, uwalil pierwszy rok i w atmosferze duzego konfliktu zawinal sie z powrotem studiowac w kraju, ktory uwazal juz za swoj (tam urodzony). Po paru latach rodzice tez tam wrocili, tylko po drodze sie rozwiedli (to akurat bez zwiazku z wyjazdami), a syn zaczal z nimi normalnie rozmawiac dopiero calkiem niedawno, przez pare lat stosunki byly poprawno-chlodne.
      • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 15.06.13, 20:20
        Bardzo mnie dziwią te rzekome dogadane już zarobki w PL. Skoro to nie jest Wawa, to ich poziom jest b. wysoki i kolega łyskacz ma rację, że trudno jest taki poziom utrzymać bez zapier.dzielania jak mały samochodzik. Oczywiście, z działalności gospodarczej można to wyciągnąć spokojnie, ale ja tu widzę jednak ogólne nastawianie się na korpo. A to jest mit, że da się bez problemu wskoczyć w PL w takie zarobki netto na etacie. Nie da się, bo jest 1001 słoików gotowych wypruwać flaki za grosze i dotyczy to wszelkich stanowisk, również wysoce specjalistycznych.

        Co do aspektów kulturowych, to problemem jest dzieciak w wieku burzy i naporu. Może doznać uczucia życiowej porażki jak się skonfrontuje ze swoimi rówieśnikami i rzeczywistością ulicy w PL. I będzie dupa zbita.

        W ogóle odnoszę wrażenie, że ten wątek to lekki trolling, bo chyba każdy rozsądny człowiek zacząłby od rozmowy z nastolatkiem, któremu może się świat zawalić na głowę, a nie myślał egoistycznie o własnej dupie.

        Powrót ma zaletę taką, że jest się u siebie. Choć niektóre forumowiczki-emigrantki uparcie odmawiają sensu temu stwierdzeniu.
        • krecik Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 00:45
          > Powrót ma zaletę taką, że jest się u siebie. Choć niektóre forumowiczki-emigran
          > tki uparcie odmawiają sensu temu stwierdzeniu.

          Stwierdzenie jest poprawne gramatycznie i jako takie ma sens. Ale, ze przytocze stare przyslowie pszczol: jak sie miodu zakosztowalo, to zupa z trawy juz tak dobrze nie smakuje. Chocby sie wczesniej ta zupe przez cztery piate swojego zycia na sniadanie, obiad i kolacje z upodobaniem wchrzanialo.

          Ag (bzz bzz)
          • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:49
            A gdzie ten miód? Z tego co wiem raju nigdzie nie ma i wszędzie oprócz miodu jest i łyżka dziegciu, wszędzie.
            Pokażcie mi kraj w którym jest wyłącznie miód.
      • sniyg Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 05:36
        Dziwne trochę z tym nastolatkiem, co było problemem, chłopak nie czuł się u siebie?
    • a-inka Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 15.06.13, 20:12
      Mieszkam siedem lat w UK,na dzień dzisiejszy,nawet jesli nasze zarobki oscylowałaby w granicach 25 tys zł-nie wróciłabym,ale jak napisała już jedna uzytkowniczka-to ona..
      Moja córa najstarsza ma prawie 17 lat,we wrzesniu zaczyna wymarzony college,potem studia(mam nadzieje),ma znajomych,swój świat,mozolnie budowany tutaj przez te siedem lat...
      Osobiście nie wyobrażam już sobie biegania po urzędach,jak tutaj załatwiam prawie wszystko przez internet lub telefon,zresztą wielu rzeczy sobie nie wyobrażamwink,ale szczerze podziwiam takie decyzje I życzę powodzenia,pozdrawiam.
    • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 01:03
      15 lat jeszcze nam nie stuknęło, ale my już dziś wiemy, że nie mamy po co wracać do Polski, nawet dla przyjemności, no może na jakieś łykędowe wypady do Warszawy czy Krakowa. Z tymi miastami łączą nas sentymenty po prostu.
      Zrobisz jak uważasz, doradzać nie chcę, napiszę tylko, że ja bym nie wracała.
      • urodzinowa_przykrosc Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 08:42
        nasi znajomi po 12 latach wrocili z Kanady . tam padla im firma, wiec finansowo slabo.
        corka poszła na studia do Krakowa, po roku tutj, nie znalazłszy pracy ( mieszkanie 100-metrowe ze spadku?), przez rok przejadali oszczednosci , po roku pojechali spowrotem.
        ani tu ani tam - u siebie
        • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 09:39
          Troche off topic, ale tylko trochewink co to znaczy "byc u siebie?"
          Czesto pada to stwierdzenie i tak sie zastanawiam co ono wlasciwie dla osob ktore wyjechaly oznacza?
          Ja czuje sie tu gdzie mieszkam jak najbardziej u siebie, mamy dom, prace, szkole, kosciol, kluby hobbystyczne dzieci i my, bliskich znajomych, takich do ktorych mozemy wpadac (oni tez moga) bez umawiania sie i jak sami powiedzieli bez pukania, roznych i tubylcow, i rodakow i rdzennych, mamy ulubione miejsca, hobby, znamy sie juz z wieloma osobami z widzenia wiec w roznych miejscach trafiamy na znajome twarzy i wymieniamy pozdrowienia i usmiechy, spotykamy sie i udzielamy na roznych lokalnych events itd jakos nie czujemy sie nie usiebie, jestesmy obywatelami nie tylko tego kraju ale i spolecznosci lokalnej i czujemy sie u siebie. Ciekawi mnie wiec to dlaczego niektore osoby zyjace lalatami nie czuja sie u siebie, z czego wynika taka alienacja i dlaczego do niej doprowadzili i w niej tkwia? Zdaje sobie sprawe ze to siedzi w glowach ale pyatnie co jest tego powodem i jaki mechanizm dzialania ze tak sie dzieje. Pominmy kwestie nieznajomosci jezyka, ograniczmy sie do osob ktore go znaja.
          • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 13:41
            Może wróć do lektur szkolnych, przeczytaj sobie np. takiego "Latarnika" Henryka Sienkiewicza. Z drugiego bieguna mogą być "Dzienniki" Gombrowicza i opis zapachów, jakie dopadły go podczas spaceru w berlińskim parku Tiergarten. Może zrozumiesz co to znaczy "być u siebie", acz wątpię. Dla kogoś, dla kogo życie kręci się wokół żarcia, spania i bywania, sprawy które poruszają Sienkiewicz czy Gombrowicz są niczym raport z Marsa.
            • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 14:02
              riki_i napisał:

              > Może wróć do lektur szkolnych, przeczytaj sobie np. takiego "Latarnika" Henryka
              > Sienkiewicza. Z drugiego bieguna mogą być "Dzienniki" Gombrowicza i opis zapac
              > hów, jakie dopadły go podczas spaceru w berlińskim parku Tiergarten.

              Zapachy dopadna Cie nawet gdy bedziesz 'u siebie', poczekaj tylko...czlowiek teskni do zapachow dziecinstwa i mlodosci. Mlodosc - to jest wlasnie bycie 'u siebie', ale sa ludzie wiecznie mlodzi, przed ktorym stoi otworem swiat. Oni sa zawsze i wszedzie 'u siebie'
            • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 14:18
              Dokładnie Riki, ale cóż, to są perły przed wieprze, i tak nie zrozumieją.
              • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 14:33
                No wlasnie, masz problem z rozumieniem najprostrzych rzeczy. Sa ludzie dla ktorych swiat jest Ojczyzna, a nie jakis zakatek w swiecie. A mlodosc nigdy nie wroci i jej zapachy rowniez. Jesli chodzi o Latarnika, to pomysl w jakich warunkach i na jakich warunkach ow pan zyl. Gombrowicz zas jechal na Polske i Polakow ile wlezie - czytalas Transatlantyk?
                • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 14:45
                  Kiedy np. widze maszerujace stado sloni na sawannie, lub kiedy podziwiam alaskanskie szczyty i Aurore nad nimi, to mysle sobie jaki ten moj swiat jest piekny, a potem tesknie do tych widokow. Czy myslisz, ze tesknic mozna tylko za chlebem poznanskim lub Rynkiem w Krakowie? Tesknie do Prowansji, tesknie do Toskanii, do Nowej i starej Szkocji.
                  Ale co tam, podobnie nie bede rzucac perel przed wieprze, ktore przeciez nigdy nie zobacza gwiazd i niebieskiego nieba.
                • goere Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 15:47
                  NajprostRZe rzeczy bywaja najtrudniejRZe.
                  • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 17:49
                    Prosze bardzo. Ale moim zdaniem czlowiek, ktory poprawia komus bledy ortograficzne na forum MUSI miec cos z glowa. Nikt normalny tego nie robi.

            • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 14:42
              riki_i napisał:

              > Dla kogoś, dla kogo życie kręci się wokół żarcia, spania i bywania, sprawy które poruszają Sienkiewicz czy Gomb rowicz są niczym raport z Marsa.

              No wlasnie ta polska kielbacha i tv sa dla niektorych tak wazne ze trudno im zasymilowac a dotego umyslowo trudno im wyjsc poza Sienkiewicza i Gombrowicza rzeczywistosc i pojmowanie patriotyzmu.
              • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:32
                Nic nie pisałem na temat polskiej kiełbachy i telewizji i kompletnie mnie zatyka, że można je skojarzyć z Sienkiewiczem i Gombrowiczem. Jesteś przedstawicielem warstw społecznych, których nie rozumiem i raczej już nie zrozumiem. I to może tyle, bo nie chcę być niemiły.
            • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:02
              Riki, walisz na oślep i to w dodatku pustakami.
              Żal..
          • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 14:46
            Sądzę, że po latach poczucie wyobcowania na emigracji nie polega na jakimś codziennym odczuwaniu, że jest się obcym. Człowiek przyzwyczaja się do nowego otoczenia, nawiązuje nowe znajomości, poznaje kulturę, język, formalności.
            Niemniej są dziedziny, które moim zdaniem, są nie do przeskoczenia - na przykład poczucie humoru - no spróbuj wytłumaczyć obcokrajowcom z czego się śmiejemy oglądając "Alternatywy" "Misia" czy "Rejs". Spróbuj wytłumaczyć dlaczego bawiło użyte w reklamie "Ojciec prać...?" Albo dlaczego śmieszy: "chamstwu w życiu , należy się przeciwstawiać - siłom i godnościom osobistom. I wężykiem, wężykiem" ... smile

            Humor wielu polskich kultowych filmów opiera się na aluzjach do wydarzeń historycznych i politycznych, zrozumiałych tylko dla nas, Polaków.
            Pewne rzeczy są nieprzenaszalne, w każdej kulturze istnieją tylko właściwe jej niuanse, , utarte powiedzonka , lapsusy słowne (uwaga trudne słowo big_grin) osadzone w historii i kontekście kulturowym, który zawsze pozostanie obcy.

            Miałam teraz przykład na spotkaniu klasowym - obecne więzi są już mocno rozluźnione, jednak ciągle mamy o czym rozmawiać i z czego się śmiać - są to rzeczy, które dla obcokrajowców są niezrozumiałe, bądź zupełnie nieznane, a które są naszą wspólną przeszłością, jak np. piosenka o pszczółce Mai czy Misiu Uszatku i słynne "a teraz kochane dzieci pocałujcie się w d...smile albo teksty Kazik, czy Sztywny Pal Azji i "nie gniewaj się na mnie Polsko".

            Historia, kultura, wspólne doświadczenia, obyczaje, zwyczaje - tworzą wielką przynależność, której nie jesteś w stanie zabrać i przenieść do innego kraju. Podobnie jak nigdy nie doświadczysz przeżyć, nie poznasz obcej kultury jak osoby, które się w niej wychowały od urodzenia.

            Jednocześnie mieszkając wiele lat poza granicami swojego kraju zaczynasz tracić z nim kontakt. Wiele rzeczy staje się nieznanych, obcych, niezrozumiałych.

            W efekcie u wielu ludzi pojawia się poczucie "nigdzie nie jestem u siebie".
            Oczywiście jedni sobie z tym radzą gorzej, dla innych może to nie mieć większego znaczenia, co jednak nie znaczy, że zjawisko "nie bycia u siebie" nie występuje. Wręcz uważam, że jest naturalne.

            • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:10
              na przykła
              > d poczucie humoru - no spróbuj wytłumaczyć obcokrajowcom z czego się śmiejemy o
              > glądając "Alternatywy" "Misia" czy "Rejs". Spróbuj wytłumaczyć dlaczego bawiło
              > użyte w reklamie "Ojciec prać...?" Albo dlaczego śmieszy: "chamstwu w życiu , n
              > ależy się przeciwstawiać - siłom i godnościom osobistom. I wężykiem, wężykiem

              Ale po co tlumaczyc obcokrajowcowi jakies 'wezykiem, wezykiem'?
              Sa uniwersalne wesole sprawy i te polskie wcale nie sa najsmieszniejsze. Osobiscie wole anglielskie poczucie humoru czy poczucie humoru Marka Twaina, a posmiac sie z polskiego chamstwa moge z Polakami, i wystarczy.
              • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:24
                laquinta napisał(a):

                > Ale po co tlumaczyc obcokrajowcowi jakies 'wezykiem, wezykiem'?

                No właśnie po nic, bo i tak nie zrozumie. To wszystko osadzone jest w tak szerokim narodowym kontekście, że nie jesteś w stanie wytłumaczyć.

                • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:30
                  nenia1 napisała:

                  > No właśnie po nic, bo i tak nie zrozumie.

                  Ale dlaczego masz potrzebe, zeby obcokrajowiec to rozumial? Dajesz to jako przyklad jakiegos dla Ciebie braku
                  • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:35
                    Dodam, ze na pewno masz w rodzinie jakies historyjki, powiedzenia czy skojarzenia, ktorych obcy nie rozumieja, mimo, ze Polacy. I czy to Cie to jakos smuci?
                    • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 17:50
                      Takie pytanie: czy sasiedzi, znajomi, przyjaciele Polacy osiedlonego w Polsce np Peruwianczyka musza rozumiec jego kulture i koniecznie smiac sie z humoru jaki prezentuja kabarety z jego kraju? Czy to na odwrot zaasymilowany Peruwianczyk moze posmiac sie z komedii polskich niekoniecznie rodem z PRL bo to nawet dla mlodego pokolenia Polakow nie do konca zrozumiale bo jednak sporo sie zmienilo. Pomijam juz ze humor specyficzny bo wlasciwie scisle zwiazany z polityka ogolnie bedzie zrozumialy dla wezszego grona. Kilka miesiecy temu bylam na wystepie kabaretu polskiego w uk (nie pamietam juz nazwy) i szczerze mowiac gdyby nie to ze w tut tv obejrzalam o tym incydencie z ulewnym deszczem i dachem to nie wiedzialabym o czym oni przez 20 minut mowili wink Tak wiec zyjac w danym kraju zna sie jego realia, sledzi sie wydarzenia itd wiec nie ma problemu aby spokojnie miec co skomentowac czy z czego sie posmiac w towarzystwie.
                      • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 20:04
                        najma78 napisała:

                        > Takie pytanie: czy sasiedzi, znajomi, przyjaciele Polacy osiedlonego w Polsce n
                        > p Peruwianczyka musza rozumiec jego kulture i koniecznie smiac sie z humoru jak
                        > i prezentuja kabarety z jego kraju? Czy to na odwrot zaasymilowany Peruwianczyk
                        > moze posmiac sie z komedii polskich niekoniecznie rodem z PRL bo to nawet dla
                        > mlodego pokolenia Polakow nie do konca zrozumiale bo jednak sporo sie zmienilo.

                        Oczywiście, że nie muszą. Jeśli jednak przyjdzie mu spędzać czas wśród starych ludzi, którzy pamiętają czasy komuny i uwielbiają z tego okresu oglądać filmy i sobie o nich dyskutować, to pan może poczuć się wyobcowany, prawda? Bo nawet gdy młode pokolenie czegoś nie rozumie, to i tak nie jest zupełnie oderwane od tego co mówią i pamiętają ich rodzice, choćby poprzez wysyp knajp stylizowanych na socretro czy koszulki z napisem "pan tu nie stał" i "towar podaje sprzedawca".

                        Generalnie, ja nie poprzestawałbym na przykładach takich a nie innych filmów, choć cieszę się bo widać, że jednak większość z was, wie o czym piszę, czego nie dało by się pewno powiedzieć o większości Niemców czy Holendrów albo Etiopczyków (czyli jednak mamy wspólny mianownik kulturowy).

                        Tu chodzi o szereg doświadczeń, zwrotów, wydarzeń których osoby z poza danego kraju przed emigracją nie doświadczały.
                        Rdzennych mieszkańców łączy podobieństwo przeżyć, doświadczeń, zjawisk, wydarzeń, ktoś kto się zjawia w danym kraju 10 lat później jest pozbawiony tej wiedzy, którą gromadzili ludzie tubylczy. Przywozi ze sobą swoje doświadczenia, swój kod kulturowy, te w których się wychował i którymi nasiąkał.
                        Będzie kojarzył PiS i PO, będzie kojarzył chytrą babę, będzie kojarzył Grażynę Torbicką, będzie kojarzył bohaterów z Basenu Narodowego, ale już niekoniecznie będzie wiedział w takich szczegółach co działo się w kraju do którego wyemigrował.

                        Przed chwilą oglądałam film gdzie padł zwrot "szarpałbym jak Reksio szynkę" no cóż, nie podejrzewam, żeby w Burkina Faso załapali o co chodzi.
                        • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 20:24
                          nenia1 napisała:

                          > Oczywiście, że nie muszą. Jeśli jednak przyjdzie mu spędzać czas wśród starych
                          > ludzi, którzy pamiętają czasy komuny i uwielbiają z tego okresu oglądać filmy i
                          > sobie o nich dyskutować, to pan może poczuć się wyobcowany, prawda?

                          Nawet jesli nie bedzie rozumial "Misia" to nie znaczy ze ogladanie tego bedzie jakims standardem, bo nie bedzie i na jego asymilacje nie bedzie mialo wplywu. Rownie dobrze wnuki starszych osob tez nie beda tego rozumiec i wyda im sa to nudne i bez sensu.

                          dy młode pokolenie czegoś nie rozumie, to i tak nie jest zupełnie oderwane od t
                          > ego co mówią i pamiętają ich rodzice, choćby poprzez wysyp knajp stylizowanych
                          > na socretro czy koszulki z napisem "pan tu nie stał" i "towar podaje sprzedawca

                          Uwazasz ze to jest kierowane do dziesiejszych 20-latkow? Jesli nawet to wyda im sie smieszne ale nie zrozumiale i zidentyfikuja sie z tym tylko dlatego ze ich matki mialy ich w brzuchu lub w wozkach gdy staly w tych kolejkach. Ja moglabym byc matka 18-latka, sama bylam dzieckiem w tamtych czasach i nie identyfikuje sie z tamtym kodem kulturowym.

                          > Generalnie, ja nie poprzestawałbym na przykładach takich a nie innych filmów, c
                          > hoć cieszę się bo widać, że jednak większość z was, wie o czym piszę, czego nie
                          > dało by się pewno powiedzieć o większości Niemców czy Holendrów albo Etiopczyk
                          > ów (czyli jednak mamy wspólny mianownik kulturowy).

                          Mamy wspolny mianownik przede wszystkim z pokoleniem rowiesnikow z krajow zachodnich, nie da sie temu zaprzeczyc, jesli nie brac pod uwage kultury typowo zwiazanej z epoka PRL to i nasi rodzice i dziadkowie maja ten wspolny mianownik.
                          > Tu chodzi o szereg doświadczeń, zwrotów, wydarzeń których osoby z poza danego k
                          > raju przed emigracją nie doświadczały.
                          > Rdzennych mieszkańców łączy podobieństwo przeżyć, doświadczeń, zjawisk, wydarze
                          > ń, ktoś kto się zjawia w danym kraju 10 lat później jest pozbawiony tej wiedzy,
                          > którą gromadzili ludzie tubylczy. Przywozi ze sobą swoje doświadczenia, swój k
                          > od kulturowy, te w których się wychował i którymi nasiąkał.
                          > Będzie kojarzył PiS i PO, będzie kojarzył chytrą babę, będzie kojarzył Grażynę
                          > Torbicką, będzie kojarzył bohaterów z Basenu Narodowego, ale już niekoniecznie
                          > będzie wiedział w takich szczegółach co działo się w kraju do którego wyemigrow
                          > ał.
                          >
                          > Przed chwilą oglądałam film gdzie padł zwrot "szarpałbym jak Reksio szynkę" no
                          > cóż, nie podejrzewam, żeby w Burkina Faso załapali o co chodzi.
                        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 20:34
                          Neniu, o takich szczegółach emigrant, który będzie miał chęć, to się dowie z lokalnej prasy, z telewizji, radia, od sąsiadów, współpracowników tubylczych. Tak naprawdę wszystko zależy od dobrej woli takiej osoby i chęci dostosowania się do warunków, które zastał po przyjeździe.
                          I jak już napisałam wcześniej, znam Polaków, którzy pozamykali się tylko w swoich polskich gronach i narzekają, że czują się w UK jak intruzi, co mnie akurat zupełnie nie dziwi.
                          • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 20:46
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > I jak już napisałam wcześniej, znam Polaków, którzy pozamykali się tylko w swoi
                            > ch polskich gronach i narzekają, że czują się w UK jak intruzi, co mnie akurat
                            > zupełnie nie dziwi.

                            Prawda, mnie tez nie dziwi, bo to "nigdy nie bede sie czuc jak u siebie" ma konkretne przyczyny i wynika tylko z podejscia samych emigrantow, a konkretnie z negacji.
                            • olena.s Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 07:58
                              bo to "nigdy nie bede sie czuc jak u siebie" ma kon
                              > kretne przyczyny i wynika tylko z podejscia samych emigrantow, a konkretnie z n
                              > egacji.

                              Nie ma prostych podziałów.

                              Są sytuacje, w których nagle ktoś dowiaduje się, że nie jest u siebie, i jak historia poucza, może tak się trafić osobie, której przodkowie zamieszkiwali dany teren od wieków, albo od tysiącleci. Na przykład tych 14 milionów przeganianych z lewa na prawo jak się fragment Indii odrywał jako Pakistan to nie byli żadni imigranci. Ani nowi, ani starzy. I bums, proszę, siedzi sobie człowiek coś 5 tysięcy lat na tyłku, a nagle mówią mu, że nie jest u siebie, i proszę bardzo won, i to szybko, bo zatłuczemy. Albo tak bardzo nie jest u siebie, że musimy zatłuc w ogóle wszystkich - Rwanda, Holokaust. A co powiecie o Rosyjskiej arystokracji po rewolucji? Nie czuła się 'u siebie w ZSRR', podejrzewam.
                              Czy Polak - gej, z adoptowanym dzieckiem i partnerem jest aby "u siebie" w Polsce? Czy będzie bardziej u siebie powiedzmy na Dupont Circle w Waszyngtonie?
                              Ja znam faceta z lewobrzeżnej Warszawy, który na Pradze był raz w życiu (a jest w wieku średnim), tak bardzo na Pradze nie jest 'u siebie'.

                              A przy tym, z zupełnie innej beczki, są ludzie, o których z podziwem mówi się, że wszędzie czują się u siebie. W każdym miejscu, w każdym kręgu jakoś pasują, otoczenie pasuje im, i co ciekawe, oni - pasują otoczeniu.
                              • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 08:17
                                olena.s napisała:

                                > Są sytuacje, w których nagle ktoś dowiaduje się, że nie jest u siebie, i jak hi
                                > storia poucza, może tak się trafić osobie, której przodkowie zamieszkiwali dany
                                > teren od wieków, albo od tysiącleci. Na przykład tych 14 milionów przeganianyc
                                > h z lewa na prawo jak się fragment Indii odrywał jako Pakistan to nie byli żadn
                                > i imigranci. Ani nowi, ani starzy. I bums, proszę, siedzi sobie człowiek coś 5
                                > tysięcy lat na tyłku, a nagle mówią mu, że nie jest u siebie, i proszę bardzo w
                                > on, i to szybko, bo zatłuczemy. Albo tak bardzo nie jest u siebie, że musimy za
                                > tłuc w ogóle wszystkich - Rwanda, Holokaust. A co powiecie o Rosyjskiej arystok
                                > racji po rewolucji? Nie czuła się 'u siebie w ZSRR', podejrzewam.
                                > Czy Polak - gej, z adoptowanym dzieckiem i partnerem jest aby "u siebie" w Pols
                                > ce? Czy będzie bardziej u siebie powiedzmy na Dupont Circle w Waszyngtonie?
                                > Ja znam faceta z lewobrzeżnej Warszawy, który na Pradze był raz w życiu (a jest
                                > w wieku średnim), tak bardzo na Pradze nie jest 'u siebie'.

                                A co te przyklady maja wspolnego ze wspolczesna emigracja ekonomiczna?
                                Oleno z calym szacunkiem ale nic zupelnie nic.

                                > A przy tym, z zupełnie innej beczki, są ludzie, o których z podziwem mówi się,
                                > że wszędzie czują się u siebie. W każdym miejscu, w każdym kręgu jakoś pasują,
                                > otoczenie pasuje im, i co ciekawe, oni - pasują otoczeniu.

                                Owszem ale to nie dotyczy plemion z Rwandy, Sudanczykow uciekajacych z powodu konfliktow ani arystokracji z ZSRR bo to z emigracja nie ma nic wspolnego i ci ludzie emigrantami nigdy wczesniej nie byli.
                                • olena.s Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 23:09
                                  > A co te przyklady maja wspolnego ze wspolczesna emigracja ekonomiczna?
                                  > Oleno z calym szacunkiem ale nic zupelnie nic.

                                  Pokazują tylko, że można na różnie sposoby nie być "u siebie" we własnym, rodzonym, nigdy nie opuszczanym kraju. Albo poczuć się 'u siebie' w kraju nowym i nieznanym, bo jakaś cecha separująca nas od współrodaków gdzieś we świecie jest uważana za normalną.

                                  Ja po prostu kwestionuję jednoznaczność kategorii 'bycia u siebie' jako nierozłącznie związaną z przebywaniem w miejscu urodzenia. Oraz, oczywiście, kwestionuję jednoznaczność przeciwnej sytuacji, czyli 'nie bycia u siebie' jako nierozłącznie związanej z zamieszkaniem poza swoim miejscem urodzenia.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 08:56
                                    Jak bardzo czujecie się tam "u siebie" świadczy fakt intensywnego przebywania na polskim forum i jak często wtryniacie nosy w nie swoje (tj. polskie) sprawy.
                                    Skoro tak bardzo czujecie się za ichnią granicom "u siebie" to czemu nie angażujecie się w lokalne fora? Tam nie macie partnerów do dyskusji? Nie macie o czym dyskutować z tubylcami na tubylczych forach? No przecież jesteście u siebie big_grin
                              • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 11:46
                                Oleno, odkąd Cię czytam, to imponujesz mi ogromną wiedzą, jednak w tym temacie wydaje mi się, że obie mówimy różnymi językami. Albo jestem zbyt tępa, żeby Cię zrozumieć, bo że Ty jesteś mądrą osobą, to nie mam najmniejszych wątpliwości, albo generalnie mam problem z pojmowaniem niektórych Twoich myśli wink
                                • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:48
                                  To Olena nareszcie ma swoją fankę na odpowiednim poziomie big_grin
                                  • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:54
                                    Zazdrościsz, co? big_grin
                  • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:58
                    O kurcze, nie sądziłam, że to takie trudne do zrozumienia.
                    Nie mam potrzeby tłumaczenia "Misia" czy "Alternatyw" obcokrajowcom, to była figura stylistyczna zmierzająca do refleksji, że pewnych rzeczy nie da się przetłumaczyć bowiem są związane z zakresem kulturowym danego kraju.
                    Te filmy są tylko przykładem na zobrazowanie pewnego zjawiska jakie wynika z różnic kulturowych, które są nie do przeskoczenia dla emigrantów wyjeżdżających w wieku 20, 30 i więcej lat. Wychowali się przecież w zupełnie innej rzeczywistości niż ludność tubylcza w swoim kraju.
                    Nie bierze tego dosłownie i wąsko, że największym problemem jest to, że nie pośmieję się z Anglikiem z "Alternatyw" czy "Zmienników".
                    Po prostu emigrant nigdy nie będzie w stanie odbierać tak kultury jak rodzimy mieszkaniec.
                    Nie chroni przed tym nawet doskonała znajomość języka.
                    Nie nadgonisz wszystkich niuansów jakie składają się na okres 20 lat wychowania w innym kraju.
                    Jednocześnie przebywając na emigracji tracisz kontakt z kulturą własnego kraju - widzę to na przykładzie znajomej, które wyjechała 20 lat temu, takiego "Zimnego Lecha" albo "No to frugo" już trzeba jej tłumaczyć.
                    • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:08
                      nenia1 napisała:

                      > O kurcze, nie sądziłam, że to takie trudne do zrozumienia.

                      To jest oczywista oczywistosc, a nie rzecz do zrozumienia.

                      > Po prostu emigrant nigdy nie będzie w stanie odbierać tak kultury jak rodzimy m
                      > ieszkaniec.

                      To zalezy od wieku w ktorym sie wyemigrowalo i liczby lat na emigracji.
                      • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:12
                        No więc o co pytasz, skoro to oczywistość?
                        • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:24
                          Nawet w jednym kraju ludzie zyjacy nie lapia wszystkich kabaretowych czy filmowych dowcipow. Bo istnieja wsrod ludzi oznice kulturowe, srodowiskowe, pokoleniowe, wyksztalceniowe itd. Jaki ma sens przytaczac tego rodzaju przyklady?
                          • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:33
                            No i? Sądzisz, że w Polsce mieszka tyle samo osób, które nie zrozumieją "Misia" albo "Zimnego Lecha" ile w Anglii? Można postawić znak równości, czy jednak sądzisz, że będzie jakaś różnica?

                            > Jaki ma sens przytaczac tego rodzaju przyklady?

                            Bo ktoś pyta na czym polega wyobcowanie i są to przykłady jedne z tysięcy różnych innych niuansów istniejących w każdej kulturze a nieosiągalnych do zrozumienia dla osób przyjeżdżających z zewnątrz?
                            • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:49
                              A ja uważam, że wyobcowani mogą się czuć ci, którzy nie podejmują żadnego wysiłku, aby się dostosować do istniejących warunków, w których im przyszło żyć. Sama znam Polaków, którzy do miejscowego lekarza nie pójdą, nawet z tłumaczem, bo uważają, że w Polsce zostaną lepiej obsłużeni, tak samo w kwestii dentysty czy ortodonty - lecą do Polski, by się leczyć u polskich lekarzy lub korzystają z polskich klinik w UK. Takie osoby zakupy robią tylko w polskich sklepach, bo tylko tam po polsku mogą zrobić zakupy, w swoich domach posiadają tylko polską telewizję, pracują głównie z Polakami, no to nie dziwne, że są wyobcowani. Dzieci posyłają do szkół miejscowych, ale psioczą na ich poziom niemożebnie, choć tak naprawdę nie mają bladego pojęcia, jak wygląda w nich nauka i w jaki sposób realizowany jest program nauczania. Wolne dni od pracy spędzają tylko w swoim towarzystwie, przy grillu, tłustej kiełbasie i flaszce wódki przywiezionej z Polski, słuchając na cały regulator disco polo i paląc polskie papierosy skrupulatnie przywożone z każdej wizyty w ojczyźnie. I żadne niuanse kulturowe nie mają tu znaczenia.
                              • krolowa_online Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:52
                                kultura ani patriotyzmem dzieci nie nakarmisz.
                                Na kulture w Polsce stac tylko zamoznych.
                                i nie tylko na kulture stac tylko zamoznych.
                                ale fakt, jak cieszy ciuch z lumpeksa, kurczak na 8 sposobow, to i misia na trzy cztery wszycy zrozumieja i o to wlasnie chodzi, prawda?
                                • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 17:07
                                  Na to wychodzi. I bez złośliwości to piszę.
                                  Sama zamierzam z mężem udać się łykęd do Warszawy i oblecieć ze dwa teatry, a potem to powtórzyć jeszcze kilka razy wink
                              • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:54
                                Doskonale ujete. smile
                            • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 17:01
                              nenia1 napisała:

                              > Bo ktoś pyta na czym polega wyobcowanie i są to przykłady jedne z tysięcy różny
                              > ch innych niuansów istniejących w każdej kulturze

                              Kultura polska jest bardzo hermetyczna i tylko w spoleczenstwie hermetycznym mozliwe jest, ze wszyscy smieja sie z tego samego dowcipu.
                      • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 17:58
                        laquinta napisał(a):


                        > > Po prostu emigrant nigdy nie będzie w stanie odbierać tak kultury jak rod
                        > zimy m
                        > > ieszkaniec.
                        >
                        A to akurat nie jest prawda. Wszystko zalezy od roznych czynnikow ale najwazniejszy to nastawienie, stosunek do decyzji jakie sie podejmuje. Jesli ktos decyduje sie na osiedlenie w innym kraju ale nie decyduje sie na asymilacje to faktycznie nie zrozumie nie tylko kultury ale nawet wielu prostych rules obowiazujacych w danym kraju. Jesli zamiast tut tv ma sie polska, zamiast tut prasy czyta sie polska, zamiast spotkan z tyt mieszkancami spotyka sie tylko z polskimi na stopie towarzyskiej itd czyli generalnie jesli w umysle takiej osobie jest negacja wszystkiego co niepolskie to poczucie bycia u siebie nigdy nie nastapi.
                        • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 18:04
                          To sa slowa Nani, nie moje. smile
                          • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 18:09
                            laquinta napisał(a):

                            > To sa slowa Nani, nie moje. smile

                            Wiem, ale posty nie zawsze laduja gdzie powinny smile
              • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:30
                Ale zyjac w jakims kraju to raczej poznajemy tubylcza kulture a nie zapoznajemy tubylcow z nasza. To osoby osiedlajace sie w pl moga poznawac polska kulture i np humor zeby rozumiec a Polacy w innych krajach na odwrot. Dlatego wazne aby czytac, ogladac tut tv itd wtedy to przychodzi wlaszcza ze humor np angielski jest dosc uniwersalny. Jest to jeden z elementow asymilacji.
                • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:39
                  najma78 napisała:

                  > Jest to jeden z elementow asymilacji.

                  Może porozmawiajmy o wynarodowieniu, a nie o asymilacji. Do tego wszak piją Panie dyskutantki, tak lekko przechodzące do porządku dziennego nad odcięciem się od dziedzictwa kulturowego "Misia", "Rejsu", tekstów kabaretu "Dudek" itp. itd.
                  • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:44
                    odcięciem się
                    > od dziedzictwa kulturowego "Misia", "Rejsu", tekstów kabaretu "Dudek" itp. itd.

                    A co z mlodzieza w Polsce? Rozumieja 'Rejs" bez problemow i zachwyca ja cabaret 'Dudek' ?
                    • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:56
                      laquinta napisał(a):

                      > A co z mlodzieza w Polsce? Rozumieja 'Rejs" bez problemow i zachwyca ja cabaret
                      > 'Dudek' ?

                      Jako facet, który 20 lat ma kontakt z młodzieżą akademicką stwierdzam, że jak na razie wciąż rozumieją. Nawet jeśli dokładnie nie wiedzą, skąd dany lapsus słowny pochodzi.
                      • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:03
                        A co z mlodzieza nieakademicka?
                        • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:12
                          laquinta napisał(a):

                          > A co z mlodzieza nieakademicka?

                          Chyba nie ma innej, dziś w Polsce cała populacja "studiuje".
                  • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:51
                    Riki, w którym miejscu i kto napisał, że odcina się od polskiego dziedzictwa kulturowego?
                    • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:59
                      No jak to, skoro paniusie piszą, że rozumienie niuansów kulturowych jest nieważne, bo liczy się pełna micha i widoki za oknem, to jak to określić inaczej niż odcinanie się od polskiego dziedzictwa?
                      • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:21
                        Ale te paniusie, jak je nazwałeś, rozumieją niuanse kulturowe i nie uważają ich za nieważne, nigdzie tego nie widzę, za to widzę, że piszą bardzo rozsądnie - to one się dostosowują do warunków, w których przyszło im mieszkać, zarówno pod względem prawnym, kulturowym, zawodowym czy towarzyskim. Ja również. I m.in. dlatego czujemy się u siebie, mimo że nie mieszkamy w kraju naszego pochodzenia. Nie ma to żadnego związku z dziedzictwem, jakie posiadamy z Polski, a tym bardziej z odcinaniem się od niego. Trochę naginasz rzeczywistość i niepotrzebnie przypisujesz ją swoim interlokutorkom.
                        • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:31
                          Rozwadniasz temat, którego nie da się rozwodnić. Nie chce mi dalej tłumaczyć . Cześć.
                          • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 17:04
                            Raczej zabrakło ci argumentów wink
                      • claudel6 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 23:49
                        o, dla mnie liczy się przede wszystkim micha i widoki za oknem big_grin w czym to polskie dziedzictwo niby jest lepsze od europejskiego albo ogólnego ludzkiego?
            • kropkacom Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 16:44
              nenia1, jak ktoś się będzie chciał, czy miał czuć wyobcowany, to może to się stać wszędzie. Też Polakowi w Polsce.

              Jeśli zapytać moje dzieci kim są (chodzi o narodowość) to jest jasne, ze powiedzą - jesteśmy Polakami. Ja też jestem Polka. Nie zamierzam tego zmieniać, ale czuje się u siebie tam gdzie mam moich najbliższych: męża i dzieci. Stare komedie można zawsze obejrzeć, jeśli ktoś chce łapać żarty.
            • olena.s Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 17:12
              Ale to co ty opisujesz to jest w ogromnej mierze wspólnota pokoleniowa i systemowa - czyli ludzi z PRLowską przeszłością. Podejrzewam, że młodsze generacje mają całkiem inne wspólne skróty, natomiast te Dudki i Bareje rosyjski czy czeski inteligent w (ekhem) pewnym wieku złapałby szybciej (i ubawiłby się bardziej) niż warszawski dwudziestolatek.
              • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 17:59
                Lekceważenie narodowych kodów kulturowych i wmawianie, że to jakaś wspólnota "pokoleniowa" czy "systemowa", że Polacy w kraju tworzą wadliwą hermetyczną kulturę, że liczy się pełna micha nieważne pod jaką szerokością geograficzną i tym podobne brednie, zemszczą się najbardziej na głoszących je emigrantkach i ich dzieciach. Bo to one kiedyś mogą dostać centralnie w dupę od Angoli, Kanadyjczyków, Norwegów i tak dalej. Nie bawi mnie powtarzanie po raz 1001 tego, co już na tym forum było wielokrotnie mówione, ale co zgraja emigrantek (z których znaczna część wyszła z krajowych czworaków) uparcie nie chce przyjąć do wiadomości. Pytam się was po raz 1001 (za gazetą i wieloma innymi dyskutantkami) - po jaką cholerę siedzicie na polskich forach? Skoro te wszystkie narodowe sprawy są tak nieważne, a wy jesteście doskonale zasymilowane, macie wspaniały krąg przyjaciół na miejscu i cudowne okoliczności przyrody tamże? Właźcie sobie na zagraniczne fora i udowadniajcie swoje neofickie zaangażowanie w tamtejsze życie, ale nie zasmradzajcie atmosfery tutaj. Uparcie usiłujecie potwierdzić słuszność swojego życiowego wyboru, podczas gdy emigracja jest chorobą i wiadomo to od stuleci, choćby z klasycznej literatury, którą tu zbiorowo dezawuujecie. Rozmowa z wami jest bezcelowa, bo to jest w kółko to samo szczekanie i odszczekiwanie się metodami typu "obok tematu" albo "reductio ad absurdum". Jesteście jak rój ptactwa, które zlatuje się po to, aby obsrywać własne gniazdo. Jest to obrzydliwe i skrajnie głupie. Typowe Polactwo. EOT
                • busuanga7 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 18:13
                  Szcze mowiac ja mam 26 lat i nie wiem o jakich wężach i wezykach piszecie, o co chodzi ????i te inne nawiazania( serio nie wiem)? misia uszatka pamietam jak za mgla bardziej gumisie, smerfy, troskliwe misie, reksia, krecika. Mam wielu znajomych obcokrajowcow i mamy wspolne zarty, zreszta naprawde nie wiem co smiesznego w waszych powyzszych wpisach- moze ja jakias na bakier z kultura polska jestem. Teraz jest pokolenie facebooka- ludzie maja znajomych na calym swiecie, sa otwarci, sa wymiany na erasmusie, wspolne imprezy i wspolne zarty. Pamiętam moja babcię no faktycznie była przywiązana do poslki, do tej swojej małej miejscowość ale ja czy moi rowienicy ? yhmmm nie! sa tanie loty, naprawde tanio mozna poleciec do fajnych zakatkow swaita i tak latalismy sobie na studiach, poznawalismy rowiesnikow tu i tam i musze stwierdzic, ze ja naprawde czuje sie wszedzie dobrze. Nie wiem czy do zalezy od charakteru ale super smiala tez nie jestem, moze troche sie wyrobilam ale naprawde wszedzie potrafie z ludzmi zlapac kontak i wspolny jezyk, wszedzie sa jakies smiechy, zarty. I młodsze pokolenie pewnie jeszcze bardziej niz ja odczuje globalizacje.
                  • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 18:26
                    Zaraz się dowiesz od interlokutora riki, żeś prymitywna i słomę w butach nosisz wink
                    W kwestii "Misia" pędzę z wyjaśnieniem - nie chodzi o misia Uszatka, ale kultowy film Stanisława Barei pt. "Miś", w którym pokazuje on przerysowaną do bólu polską rzeczywistość z czasów komuny. Stare ludzie się na tym filmie świetnie bawią, nawet gdy oglądają go po raz dwudziesty, bo stare ludzie pamiętają, jakie to były czasy i jak trzeba było się nagimnastykować, żeby omijać polskie absurdy i nie zwariować.
                  • nellyssima Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 18:35
                    I to mogłoby byc podsumowanie dyskusji. Z Misiem to jej sie tylko Miś Uszatek kojarzy smile
                    • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 18:45
                      Powinno, ale niektórzy są tak zaślepieni swoją racją, że żadne rozsądne argumenty nie docierają do nich. Omal nie spadłam z krzesła ze śmiechu, gdy przeczytałam, że w Polsce istnieje tylko akademicka młodzież big_grinbig_grinbig_grin
                  • ewa_mama_jasia Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 12:54
                    Ok, a czy masz w tej swojej swobodzie migracyjnej jedno konkretne miejsce, o którym mozesz powiedziec, że jest Twoje? Że to jest Twoje miejsce w zyciu?
                    Pytam szczerze, bez drwiny. Pytam, bo czasami słucham dyskusji takiej młodzierzy jak Ty ( i młodszych, bo studentów) i o ile faktycznie z ich dyskusji wyłania się taka swoboda migracyjna, o tyle brak mi w tych dyskusjach "mojego miejsca na świecie".
                    I czy Twojemu pokoleniu jest potrzebne takie "moje miejsce"?
                    • busuanga7 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 16:23
                      Ja poki co nie mam takiego mojego miejsca. Jestem bardzo elastyczna. Liceum- nowa miejscowosc, studia- kolejna nowa miejscowosc, staz- polowa stazu w jednym miesci, druga polowa w nowym miescie, praca- znowu nowa miejscowossc. Ja od 10 lat ciagle sie gdzies przemieszczam smile. Od stycznia- kanada vancouver. Moze jesli faktycznie gdzies bardziej osiade, urodze dziecko to powiem to jest to moje miejsce. Teraz jestem otwarta, elastyczna, wszedzie znajduje znajomych. Mam jedna przyjaciolke, ktora tez sie ciagle przemieszcza ale jakos probujemy sie spotykac, zreszta jak pisalam teraz to nie jest problemem. Mam wspomnienia z dziecinstwa z takich moich miejsc ale rowniez z miejsc gdzie chodzilam do liceum, gdzie studiowalam, gdzie odbywalam staz no i w obecnym miejscu zamieszkania tez mam takie swoje miejsca zwiazane z milymi wspomnieniami. Mnie to odpowiada, nie czuje sie bardzo zwiazana z zadnym miejsce, teraz tez wiem, ze niedlugo wywieje mnie stad ale poznam nowe, ciekawe miejsca.
                      • busuanga7 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 16:29
                        W liceum zastanawiałam sie czy nie zostac podroznikiem. Ja kocham podrozowac, poznawac nowych ludzi, kulture, miejsca i odkrywac je po swojemu.
                  • pade Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 17:58
                    szkoda, że nazwy wlasnego kraju nie napisałaś poprawnie...
                • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 18:19
                  riki_i napisał:

                  Rozmowa z wami
                  > jest bezcelowa, bo to jest w kółko to samo szczekanie i odszczekiwanie się met
                  > odami typu "obok tematu" albo "reductio ad absurdum". Jesteście jak rój ptactwa
                  > , które zlatuje się po to, aby obsrywać własne gniazdo. Jest to obrzydliwe i sk
                  > rajnie głupie. Typowe Polactwo. EOT

                  Bardzo pięknie się pan nam przedstawił. Przed milionami czytaczy. Gratulujemy!
                • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 18:53
                  riki_i napisał:

                  po jaką c
                  > holerę siedzicie na polskich forach? Skoro te wszystkie narodowe sprawy są tak
                  > nieważne, a wy jesteście doskonale zasymilowane, macie wspaniały krąg przyjació
                  > ł na miejscu i cudowne okoliczności przyrody tamże?


                  Probuje sie niewynarodowic spedzajac troche czasu na polskim forum. Klimat i teksty jak z Rejsu. smile
                • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:52
                  >Lekceważenie narodowych kodów kulturowych i wmawianie, że to jakaś wspólnota "pokoleniowa" czy "systemowa", że Polacy w kraju tworzą wadliwą hermetyczną kulturę, że liczy się pełna micha nieważne pod jaką szerokością geograficzną i tym podobne brednie, zemszczą się najbardziej na głoszących je emigrantkach i ich dzieciach. Bo to one kiedyś mogą dostać centralnie w dupę od Angoli, Kanadyjczyków, Norwegów i tak dalej. Nie bawi mnie powtarzanie po raz 1001 tego, co już na tym forum było wielokrotnie mówione, ale co zgraja emigrantek (z których znaczna część wyszła z krajowych czworaków) uparcie nie chce przyjąć do wiadomości. Pytam się was po raz 1001 (za gazetą i wieloma innymi dyskutantkami) - po jaką cholerę siedzicie na polskich forach? Skoro te wszystkie narodowe sprawy są tak nieważne, a wy jesteście doskonale zasymilowane, macie wspaniały krąg przyjaciół na miejscu i cudowne okoliczności przyrody tamże? Właźcie sobie na zagraniczne fora i udowadniajcie swoje neofickie zaangażowanie w tamtejsze życie, ale nie zasmradzajcie atmosfery tutaj.

                  Podpisuję się.
              • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 19:45
                olena.s napisała:

                > Ale to co ty opisujesz to jest w ogromnej mierze wspólnota pokoleniowa i sy
                > stemowa
                - czyli ludzi z PRLowską przeszłością. Podejrzewam, że młodsze gene
                > racje mają całkiem inne wspólne skróty

                Owszem, ale pokolenia wychowanego w Polsce, a nie we Włoszech, prawda? Podobnie system, taki był w Polsce, a inny w UK? Czy też nie, całe pokolenie na całym świecie operuje tym samym kodem kulturowym?
                • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 19:55
                  nenia1 napisała:

                  > Owszem, ale pokolenia wychowanego w Polsce, a nie we Włoszech, prawda? Podobnie
                  > system, taki był w Polsce, a inny w UK? Czy też nie, całe pokolenie na całym ś
                  > wiecie operuje tym samym kodem kulturowym?

                  Uwazasz ze pokolenie Polakow wychowanych w PRL nie jest w stanie odbierac i rozumiec innej kultury poza PRL-owska? Owszem pokolenia kultury zachodniej operuja dosc ujednoliconym kodem kulturowym, ktory jest dosc dobrze przyswajalny oczywiscie pod warunkiem ze sie chce.
                • olena.s Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 20:47
                  > Owszem, ale pokolenia wychowanego w Polsce, a nie we Włoszech, prawda?

                  A, owszem. Ale pokolenia zamkniętego graniczną datą urodzenia, która już spory kęs czasu temu minęła. Możę to jakiś 1985? Więc coraz większa grupa osób urodzonych i żyjących w Polsce, też przestaje łapać Misia i Rejs, bo opisują świat całkowicie dla nich obcy. Zupełnie jakby się we Włoszech urodzili, paniedziejku.
                  I my nie jesteśmy inni: tata opowiadał mi, że jeszcze we wczesnych latach pięćdziesiątych mężczyźni przechodzący obok miejsc straceń zdejmowali kapelusz, tak jak - niegdyś - było to powszechne przy mijaniu kościoła. Abstrahując od faktu, że kapeluszy się dziś nie nosi, iluż to nie tylko młodych, ale nawet solidnie w średnim wieku będących panów ma skłonność do publicznego wyrażenia szacunku dla ofiar ulicznych rozwałek przy wędrówce jakąś Puławską czy Alejami? Szczerze mówiąc, ani razu nie rzuciło mi się to w oczy. Ani razu.
                  • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 20:58
                    Wiecie co, macie rację. Nie istnieje coś takiego jak tożsamość kulturowa, wszyscy ludzie na całym świecie są wychowani identycznie i rozumieją konteksty kulturowe bez problemów, w końcu wszyscy mają fejsa, co nie.

                    Tylko błagam, proszę, nie pisze za chwilę o cudownej różnorodności, fascynującej inności
                    i przenoszeniu doświadczeń z innych krajów no bo przecież wszyscy jesteśmy tacy sami. Co najwyżej dzieli nas różnica pokoleń, ale tożsamość kulturowe wszędzie taka sama jest. To co tu przenosić?
                    • olena.s Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:16
                      Coś się tak rozpiekliła?
                      Tożsamości kulturowe NIE SĄ jednolite,nawet w jednym kraju i nie są niezmienne - bo różne lokalizacje, bo różne środowiska, różne generacje.
                      Polak -PRLowiec,inteligent, pewne dowcipy łapałby lepiej z bratem - Rosjaninem niż z jakimś Holendrem. A Polak-III-RPowiec być może całkiem inaczej, nie mnie oceniać, inna generacja. Nie wykluczam nawet, że PRLowiec dogadałby się z ZSRRowcem lepiej niż IIIRPowcem, kto wie.

                      To jak w tym dowcipie, o tatusiu i synku. Tatuś opowiada o przeszłości.
                      - I wiesz, synku, wtedy w sklepach na półkach stał tylko ocet.
                      - Nie, tata, nie zalewaj. W całym Carrefourze tylko ocet???!!!??
                      • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:26
                        olena.s napisała:

                        > Coś się tak rozpiekliła?

                        Bo się z wami zgadzam?
                        Tak, zgadzam się, większe są różnice pokoleniowe niż kulturowe pomiędzy taką Polską, Japonią i Sudanem. To prawda. Muszę mojej znajomej tłumaczce niemieckiego powiedzieć, żeby się tak nie przejmowała kontekstem kulturowym bo po 1985 to już niepotrzebne jest.
                        • olena.s Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:36
                          > Tak, zgadzam się, większe są różnice pokoleniowe niż kulturowe pomiędzy taką Po
                          > lską, Japonią i Sudanem.

                          Zapewne nie. Ale przykład- twój koronny przykład- z Dziewońskim i Bareją był zwyczajnie mocno nietrafiony, bo jestPRlowski, i nie obejmuje ogromnej części (więkoszści??) dzisiejszych 30 latków.
                          • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:41
                            A to przepraszam, myślałam, że to dyskusja o emigracji, a nie o trzydziestolatkach, musiałam coś pomylić.
                            • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:45
                              nenia1 napisała:

                              > A to przepraszam, myślałam, że to dyskusja o emigracji, a nie o trzydziestolatk
                              > ach, musiałam coś pomylić.

                              Ale dyskustujemy o emigrcji do krajow tzw zachodnich a nie Sudanu czy Bangladeszu.
                              • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:54
                                No i co? Bo mam bliskiego znajomego Niemca rodowitego i nie raz i nie dwa musimy sobie sporo w kontekście kulturowym tłumaczyć, a to w końcu sąsiad zza Odry.
                                • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 22:24
                                  nenia1 napisała:

                                  > No i co? Bo mam bliskiego znajomego Niemca rodowitego i nie raz i nie dwa musim
                                  > y sobie sporo w kontekście kulturowym tłumaczyć, a to w końcu sąsiad zza Odry.

                                  W kontekscie kulturowym? Jestes pewna? Jako rodowity Niemiec z pewnoscia wie sporo o II wojnie swiatowej, wie o pieriestrojce, wie kto to The Beatles i pewnie czuje sie swojsko wsrod dekoracji i muzyki w sklepach na swieta BZ. Watpie ze mu musisz duzo wyjasniac jesli cokolwiek, co najwyzej przedstawiasz mu szczegoly ze swojego podworka, o ktorych on nie wie co naturalne ale latwo zrozumie wink
                                  To samo dotyczy emigrantow w krajach o podobnym kodzie kulturowym, nie ma przepasci choc sa roznice jednak mozna sprawnie przejsc na te sama fale wystarczy chciec.
                                  • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 22:36
                                    Na koniec jeszcze, bo pędzę film oglądać, ja zupełnie nie złapałam, czemu on, gdy udało nam się uniknąć się kontroli policji mówił „Schwein gehabt”. Takich rzeczy jest całkiem sporo, łącznie z naszymi głupimi żarcikami "Niemcy we wsi" albo "Grzegorz Brzęczyszczykiewicz".
                    • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:20
                      nenia1 napisała:

                      > Wiecie co, macie rację. Nie istnieje coś takiego jak tożsamość kulturowa, wszys
                      > cy ludzie na całym świecie są wychowani identycznie i rozumieją konteksty kultu
                      > rowe bez problemów, w końcu wszyscy mają fejsa, co nie.

                      ha ha, wreszcie na to wpadlas.big_grin

                      A tak powaznie, nawet nie wiesz jak latwo po trzydziestu paru latach emigracji lapac sie na kody tubylcze, a wcale, ale to wcale nie rozumiec kodow kraju pochodzenia, no chyba, ze chodzi o 'wine Tuska'. albo 'scieta brzoze', ale na te kody lapia sie nawet Chinczycy.
                      • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:31
                        laquinta napisał(a):

                        > A tak powaznie, nawet nie wiesz jak latwo po trzydziestu paru latach emigracji
                        > lapac sie na kody tubylcze, a wcale, ale to wcale nie rozumiec kodow kraju poch
                        > odzenia,

                        Dlaczego sądzisz, że nie wiem, 30 lat to szmat czasu, można wszystko opanować.
                        Podobno w Chinach po 50 latach emigracji robią się skośne oczy - człowiek staje się nie do odróżnienia big_grin
                        • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 22:27
                          nenia1 napisała:

                          > Dlaczego sądzisz, że nie wiem, 30 lat to szmat czasu, można wszystko opanować.
                          > Podobno w Chinach po 50 latach emigracji robią się skośne oczy - człowiek staje
                          > się nie do odróżnienia big_grin

                          Kiedy brak ci rzeczowych argumentow w dyskusji probujesz skierowac ja na tory absurdow uncertain
                          W takim np uk w duzych miastach jest multikilti wiec w sumie po latach to i skora moze (choc nie koniecznie) sciemniec i oczy skosne sie zrobic a moze zupelnie nic sie zmienic a wciaz asymilacja nastapi wink
                          • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 22:29
                            To nie absurd, to suchar.

                            Dobranoc, pchły na noc smile
                    • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 21:39
                      nenia1 napisała:

                      > Wiecie co, macie rację. Nie istnieje coś takiego jak tożsamość kulturowa, wszys
                      > cy ludzie na całym świecie są wychowani identycznie i rozumieją konteksty kultu
                      > rowe bez problemów, w końcu wszyscy mają fejsa, co nie.

                      Tozsamosc kulturowa istnieje ale jest ona rozna w zaleznosci od wielu czynnikow. Moja kolezanka z Pakistanu osoba 30-letnia jeszcze kilka miesiech temu nie miala pojecia kto to byl Alfred Hitchcock i dopiero co obejrzala na dvd "Ptaki", przecietny Polak z kazdego pokolenia raczej to bedzie wiedzial. Przecietny mieszkaniec Polski czy Francji bedzie mial podobny kod kulturowy, rozny od przecietnego mieszkanca Indii i Bangladeszu ale ci ostatni beda mieli podobny. Mieszkancy pewnych rejonow na swiecie utozsamiaja sie z podobna kultura wynikajaca z historii, religii itp a poszczegolne kraje oczywiscie roznia sie jednak nie na tyle aby tworzyla sie przepasc.

            • edelstein Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 20:17

              Pszczolka Maja jest polska?od kiedy?
              No coz ja nie mam pojecia o co chodzi z wezkiem?pierwszy raz to czytam."Alternatywy 4" czy" Mis"mnie nie bawia,duzej ilosci nie kapuje.

              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
              Autorem powyzszego zdania jest M.
            • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 11:30
              Masz jakies przedziwnie zawezone pojecie "bycia u siebie".
              - Po pierwsze zakladasz, ze opiera sie ono na istniejacych podobienstwach (a nie na przyklad na wspolnym rozwoju, celach, nabywanych doswiadczeniach).
              - Po drugie, ze najwazniejsze sa podobienstwa w dziedzinie dorobku kultury czy humoru (a nie na przyklad pogladow, osobowosci, zachowan).

              Jak sobie ustawisz takiego chlopca do bicia, to bic go mozesz dlugo i namietnie...
              • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 12:13
                A ta w ogóle to jest choć jeden mankament emigracji, czy to jedyne istniejące na świecie zjawisko, które pociąga za sobą same plusy?
                Bo jak was czytam, jak zawsze gremialnie zawsze udowadniacie, że wszystko jest jedynie cacy, to się zastanawiam nad tym, z jakiego powodu powstają ośrodki pomocy psychologicznej, grupy wsparcia i infolinia pomocowe dla emigrantów.
                Tak, tu ludzie też chorują na depresje, co nie znaczy, że nie występują depresje związane i wywołane głównie emigracją. Tak, we własnym kraju ludzie też mogą się czuć wyobcowani, co jedynie znaczy, że poza granicami kraju, w obcej kulturze ludzie będą się czuli jeszcze bardziej wyobcowani.

                Nie zadawajcie pytań "co znaczy czuć się nie u siebie?" bo nie jesteście gotowe na jakiekolwiek, neutralne w sumie, odpowiedzi. Zjawisko odrębnych tożsamości kulturowych istnieje i może wywołać poczucie wyobcowania, z czym w sumie polemizujecie?

                W was wiadomo, że nie wywołało, nikt nie ma co do tego wątpliwości, ale nie traktujcie wszystkiego aż tak bardzo osobiście, bo się z tego tworzy syndrom oblężonej twierdzy.
                • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 12:32
                  Neniu, babska zlośliwość przez ciebie przemawia.
                  Ja, osobiście, nigdy i nigdzie nie powiedziałam/napisałam, że jest mi tu doskonale i różowo. Nie widziałam również takich wypowiedzi innych emigrantek.
                  Piszę tylko o sobie i proszę cię, abyś to wzięła pod uwagę.
                  Od trzech lat leczę sobie depresję, dwa lata w tym samym czasie zajęła mi choroba ciała, zdjęcie widziałaś, więc wiesz, o co kaman. Jest wiele rzeczy, które nie podobają mi się w UK, np. pogoda. Przez tę cholerę często pranie mi moknie, dom wilgotnieje, raz się rynna oberwała i miałam potop w kuchni. Do lekarza, ale tego mojego, a nie pierwszego z brzegu, muszę czekać często nawet dwa tygodnie na wizytę, w szpitalu, mimo że po sąsiedzku, gdy tam pójdę, a zdarza mi się to, to tracę dosłownie cały dzień, na koniec oni, ci źli lekarze chcą mnie zatrzymać na noc, ja się nie godzę, wracam do siebie i abarot, znowu muszę im dpę zawracać, bo rzygam i mnie boli, a oni znowu mi robią te same badania, pobierają krew, robią rtg, dają morfinę i ja znowu uciekam do domu - myślę, że wzajemnie się nie znosimy.
                  Bardzo, ale to bardzo nadziwić się nie mogę, że Anglicy za kierownicą są jak te baranki Boże - dwa pasy jeden zapchany, drugi wolny. Dlaczego? Nie wiem, ale korzystam z wolnego. W niedziele zamykają mi supermarkety o 17, potem nie ma przebacz, zostają lokalne sklepiki, w których nie ma zwyczaju płacenia kartą. Po dwóch latach w moim mieście znalazłam dwie apteki czynne do 22.30. Całodobowej jeszcze nie znalazłam. Dom, w którym mieszkam i za który płacę niemałą kasę, co chwila mi robi jakieś niespodzianki, jak zalana kuchnia, oderwany sufit pod łazienką, czy grzyb na ścianie. Dużo by opowiadać, jednym słowem - nikt z nas nie mam doskonale, ale na pewno ma lepiej niż w Polsce.
                  • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:23
                    Rosa, nie złośliwość, ale pewna irytacja. Napisałam dlaczego może się pojawić u niektórych osób problem wyobcowania, bo niestety czasem na emigracji pojawia się się, jest to zjawisko i znane i opisane.
                    W sumie nie napisałam nic dziwnego, wydawało by się, tylko oczywistości jak te, że każdy naród ma swoje kulturowe kody, a tu się okazuje, że nie - to różnice pokoleniowe, systemowe, wszyscy znają pszczółkę maję, a w ogóle to podaję przykłady filmów z PRL-u czyli ekhem...znak wiadomy, że jestem stara.

                    Ok, akurat ty tego nie pisałaś, ale jesteś dobrym przykładem tego o czym piszę, bo akurat tu na forum zakładasz wątki gdzie piszesz o np. o zegarmistrzu światła, dlaczego? Ano dlatego, że tu wśród Polaków, ktoś znajdzie się szybciej, kto załapie o co chodzi, kto rozumie te klimaty, bo się z nimi zetknął, czy się w nich wychowała. Jakaś część ciebie zawsze tu będzie u siebie. Co nie znaczy, że nigdzie więcej się nie uda - też może się udać, ale nie ma też co się zapierać rękami i nogami, że człowiek czasem czegoś na emigracji nie załapie, z czymś styka się po raz pierwszy, czegoś nie rozumie, nie zna kontekstu, nie rozumie niuansu, nie może się w grupie rodowitych tubylców poczuć wyobcowany.

                    Przyjedzie człowiek z Mazur na Śląsk i może się z wielu względów czuć wyobcowany, a tu padają słowa, że na emigracji, czasem do krajów z innego kontynentu, tak dziać się nie może.
                    • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:22
                      Neniu, masz dużo racji i ja się z Tobą zgadzam. I tylko ze swojego punktu widzenia chcę powiedzieć, że mieszkam w mieście, gdzie również jest multikulti, z lewej strony mam pakistańskich sąsiadów, z prawej angielskich emerytów, a trochę niżej, bo na górce mieszkam, mieszkają słowaccy Romowie (o których złego słowa powiedzieć nie mogę) - utrzymuję z nimi sąsiedzkie kontakty, nigdy mnie nie zawiedli, ja ich również. Moje dzieci chodzą do angielskich szkół, no trudno żeby do innych wink, wszystkie trzy władają angielskim perfekcyjnie, uczą się bardzo dobrze, często się wyśmiewają z mojego kulawego pogańskiego, bo uwierz - nie mam zdolności językowych, więc kaleczę angielski tak, że naprawdę trzeba wielkiej dobrej woli i cierpliwości tubylca, żeby się ze mną dogadać. Ale mówię, czytam, piszę, załatwiam samodzielnie wiele spraw, bez pomocy tłumacza, co uważam za swój osobisty wielki sukces.
                      W kwestii pisania na tym forum. Chcesz szczerej czy dyplomatycznej odpowiedzi? wink
                      Poprzestanę zatem na dyplomatycznej - jestem Polką, urodzoną, wychowaną i wyedukowaną w mojej ojczyźnie - Polsce. Kocham mój kraj, często tęsknię za moimi stronami, o warszawskim śródmieściu piszę, że jest moje i tylko moje, bo tak je postrzegam. Kocham polską kulturę, kuchnię i wiele innych tylko polskich rzeczy, stąd też moje plany wypadowo - łykędowe do Warszawy czy Krakowa tylko po to, aby odwiedzić moje ulubione teatry, bo bardzo mi tego brakuje w UK. Oczywiście mogę iść do miejscowego teatru, czy na koncert, ale to nie będzie moje, bo pogańskie. Nigdzie i nigdy nie odcinam się od swojego pochodzenia, dziedzictwa kulturowego itp., jednak nie wrócę do Polski, bo mam tu zdecydowanie lepsze i spokojniejsze życie (które uratowali mi ci niedouczeni angielscy lekarze wink). Ja, moje dzieci, mój mąż, moja matka również - to jest fakt. W dodatku popełniam, według np. rikiego, grzech śmiertelny, bo integruję się z lokalną społecznością, cały czas uczę się tubylczego języka, nie korzystam z polskich sklepów i usług, nie posiadam polskiej telewizji, a swoich znajomych nie ograniczam tylko do Polaków. Nie wadzi mi zupełnie, że czasem nie zrozumiem angielskiego dowcipu, a moi angielscy znajomi polskiego. Doskonale zdaję sobie sprawę z różnic kulturowych między nami, jednak zupełnie mi to nie przeszkadza utrzymywać z tubylcami towarzyskich czy przyjaznych kontaktów.
                      Absolutnie nie jestem wyalienowana tutaj i czuję, że jestem u siebie.
                      • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:38
                        Nie kłam, pisałaś jakiś czas temu, że natłukłaś byłej kochance męża (Polce) w sklepie polskim, co sama pisałaś.
                        Co robiłaś w sklepie polskim skoro rzekomo nie kupujesz tam?
                        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:59
                          To ty nie kłam. Albo naucz się czytać tongue_out
                      • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:49
                        rosapulchra-0 napisała:

                        > mieszkam w mieście, gdzie również jest multikulti, z lewej strony mam pakistańskich
                        > sąsiadów, z prawej angielskich emerytów, a trochę niżej, bo na górce mieszkam, mieszkają > słowaccy Romowie

                        Makabra! A jeśli uważasz, że jest pysznie, to pragnę przypomnieć, że dokładnie tak samo żyło się latami w Jugosławii w czasach Tito. No a potem... potem było gorzej, aż w końcu okazało się, że to, kto kim jest, ma znaczenie pierwszorzędne i że nagle nie wszyscy są mile widziani. I tak jest do dzisiaj np. w Bośni, gdzie określone urzędy państwowe są przypisane do konkretnej narodowości - i to już w konstytucji !

                        Nastroje społeczne wszędzie i zawsze są płynne, Holendrzy kiedyś mieli w rowie kwestię cudzoziemców w swoim kraju, a teraz jest wprost przeciwnie. Z Polski nikt Cię nigdy nie wyrzuci za to, że jesteś Polką. A z UK może tak się zdarzyć, że i owszem.* Nie jesteś u siebie i nigdy nie będziesz, ewentualnie Twoje dzieci. Ale daję Ci plusa za ogólny patriotyzm.

                        * Jeden z możliwych scenariuszy:
                        - referendum w sprawie wyjścia z UE (będzie na pewno) i wynik, że wychodzą
                        - secesja Szkocji po referendum niepodległościowym (też będzie na pewno za rok)
                        - londyńskie City wynosi się do Frankfurtu n. Menem
                        - wielkie, być może przejściowe, problemy gospodarcze; gigantyczne cięcia socjalu dla nierodowitych
                        - dojście do władzy nacjonalistów BNP i BIP
                        - protesty imigrantów przeciwko rosnącej biedzie, w ramach retorsji zamieszki przeciwko cudzoziemcom
                        - sytuacja życiowa nie do zniesienia, ostracyzm sąsiadów, brak pracy, brak zasiłków
                        - wymuszony okolicznościami powrót do kraju
                        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 15:05
                          Riki, pozwól, że pozostanę przy swoim zdaniu.
                      • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 15:09
                        rosapulchra-0 napisała:

                        > Neniu, masz dużo racji i ja się z Tobą zgadzam.

                        Dziękuję rosa, że potrafisz się zdobyć na te słowa. Szacun smile

                        > Kocham mój kraj, często tęsknię za moimi str
                        > onami, o warszawskim śródmieściu piszę, że jest moje i tylko moje, bo tak je po
                        > strzegam. Kocham polską kulturę, kuchnię i wiele innych tylko polskich rzeczy,
                        > stąd też moje plany wypadowo - łykędowe do Warszawy czy Krakowa tylko po to, ab
                        > y odwiedzić moje ulubione teatry

                        To się czuje w niektórych twoich wypowiedziach, w sumie z tego co piszesz zostawiłaś trochę znajomych i kawałek swojego życia, nie dziw, że się tęskni.

                        > W dodatku popełniam, wedłu
                        > g np. rikiego, grzech śmiertelny, bo integruję się z lokalną społecznością, cał
                        > y czas uczę się tubylczego języka, nie korzystam z polskich sklepów i usług, ni
                        > e posiadam polskiej telewizji, a swoich znajomych nie ograniczam tylko do Polak
                        > ów.

                        A nie, ja tak nie uważam, przeciwnie, cieszę się, że masz zdrowe podejście i się dobrze asymilujesz.

                        > Absolutnie nie jestem wyalienowana tutaj i czuję, że jestem u siebie.

                        I życzę ci, żebyś tak pozostało, trochę w życiu przeszłaś, czas na spokój smile
                        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 17:07
                          A bo ja tak naprawdę to jestem taka sentymentalna płaczka wink
                • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 12:52
                  nenia1 napisała:

                  > A ta w ogóle to jest choć jeden mankament emigracji, czy to jedyne istniejące n
                  > a świecie zjawisko, które pociąga za sobą same plusy?
                  > Bo jak was czytam, jak zawsze gremialnie zawsze udowadniacie, że wszystko jest
                  > jedynie cacy, to się zastanawiam nad tym, z jakiego powodu powstają ośrodki pom
                  > ocy psychologicznej, grupy wsparcia i infolinia pomocowe dla emigrantów.
                  > Tak, tu ludzie też chorują na depresje, co nie znaczy, że nie występują depresj
                  > e związane i wywołane głównie emigracją. Tak, we własnym kraju ludzie też mogą
                  > się czuć wyobcowani, co jedynie znaczy, że poza granicami kraju, w obcej kultur
                  > ze ludzie będą się czuli jeszcze bardziej wyobcowani.

                  Oczywiscie, ze sa mankamenty, osrodki, depresja i samobojstwa, mnostwo ludzi podejmuje w zyciu zle decyzje albo napotyka na przeszkody, z ktorych jedna jest emigracja, kto i gdzie temu zaprzecza? Jak osobiscie jestem ogolnie zadowolona, to mam klamac, zeby ci sie spodobalo i zgodzilo ze schematem?

                  > Nie zadawajcie pytań "co znaczy czuć się nie u siebie?" bo nie jesteście gotowe
                  > na jakiekolwiek, neutralne w sumie, odpowiedzi. Zjawisko odrębnych tożsamości
                  > kulturowych istnieje i może wywołać poczucie wyobcowania, z czym w sumie polemi
                  > zujecie?
                  >
                  > W was wiadomo, że nie wywołało, nikt nie ma co do tego wątpliwości, ale nie tra
                  > ktujcie wszystkiego aż tak bardzo osobiście, bo się z tego tworzy syndrom oblęż
                  > onej twierdzy.

                  Osobiscie - LOL. Przeciez to ty w kazdym watku wypisujesz eseje, ktore przede wszystkim pokazuja, ze masz jakies naiwne, czarno-biale przekonanie o swiecie i koniecznie musisz wcisnac je innym. Ludzka swiadomosc jest zlozona, sklada sie owszem z doswiadczen z dziecinstwa, kultury, jezyka, ale i doswiadczen doroslych, zwiazkow uczuciowych, nowych kultur i nowych jezykow. Zmienia sie w czasie i przyswaja nowe elementy, ktos wzenia sie w miejscowa rodzine, czyjes dzieci wrastaja w nowe srodowisko, poznaje sie nowa kulture. Zostawia sie owszem wspolnote Barei, a zyskuje wspolnote Monty Pythona albo zandarma z Saint-Tropez, rodzinna, kolezenska, swiatopogladowa. Czegos ci brakuje, a uczysz sie czegos innego, wrasta to w ciebie i po jakims czasie jestes mieszanka, a nie tylko deficytem. No chyba ze nie uczysz sie niczego nowego, nie rozwijasz i nie masz interakcji z nowym otoczeniem, co jest problemem na zupelnie innym poziomie niz emigracja jako taka.

                  Wyjezdzalas w ogole kiedys, czy te eseje to czysta teoria?

                  I co to w ogole za "wy"? Nie mow do mnie per "wy", chyba ze to pluralis maiestatis i wtedy poprosze duza litera...
                  • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:04
                    CytatI co to w ogole za "wy"? Nie mow do mnie per "wy", chyba ze to pluralis maiestatis i wtedy poprosze duza litera...
                    Nie dużą, ale wielką. Wielką literą. Jeszcze nikt cię nie poprawił?
                    Dziwne zaiste.
                    wink
                    • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:13
                      Ja tam odczuwam wspolnote kulturowa ze swoja szkola, gdzie mnie uczyli, ze mozna mowic "duza/wielka litera", byle nie "z duzej/wielkiej litery", bo to kalka z rosyjskiego smile
                      • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:25
                        cherry.coke napisała:

                        > Ja tam odczuwam wspolnote kulturowa ze swoja szkola, gdzie mnie uczyli, ze mozn
                        > a mowic "duza/wielka litera", byle nie "z duzej/wielkiej litery", bo to kalka z
                        > rosyjskiego smile

                        Pacz, pani.. a mnie uczyli wielką, ale i tak czasem z premedytacją używam dużej wink
                  • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 13:43
                    cherry.coke napisała:

                    > Jak osobiscie jestem ogolnie zadowolona,
                    > to mam klamac, zeby ci sie spodobalo i zgodzilo ze schematem?

                    Ale z jakim schematem, kobieto? Pyta jedna z was skąd się bierze poczucie wyobcowania, ja podaje jedne z możliwych przyczyn, takich jak różnice kulturowe, niedoświadczenie wspólnych przeżyć z tubylcami, zazwyczaj gorsza znajomość szeroko pojętej kultury, historii, polityki - czyli zjawiska opisane przez psychologów i socjologów i nagle zaczyna się jak zwykle pospolite ruszenie i udowadnianie, że czarne to białe, różnice nie istnieją i wszyscy ludzie na świecie zgodnie śpiewają piosenki Wodeckiego.

                    > Osobiscie - LOL. Przeciez to ty w kazdym watku wypisujesz eseje, ktore przede w
                    > szystkim pokazuja, ze masz jakies naiwne, czarno-biale przekonanie o swiecie i
                    > koniecznie musisz wcisnac je innym.

                    Daruj sobie chamskie przytyki, bo ja też potrafię, a geniuszem intelektu nie jesteś.

                    Ludzka swiadomosc jest zlozona, sklada sie
                    > owszem z doswiadczen z dziecinstwa, kultury, jezyka, ale i doswiadczen doroslyc
                    > h, zwiazkow uczuciowych, nowych kultur i nowych jezykow. Zmienia sie w czasie i
                    > przyswaja nowe elementy, ktos wzenia sie w miejscowa rodzine, czyjes dzieci wr
                    > astaja w nowe srodowisko, poznaje sie nowa kulture. Zostawia sie owszem wspolno
                    > te Barei, a zyskuje wspolnote Monty Pythona albo zandarma z Saint-Tropez, rodzi
                    > nna, kolezenska, swiatopogladowa.

                    No a o czym ja piszę, polemizujesz, pisząc dokładnie to co ja.
                    Oczywiście, że zmienia się w czasie, gdzie napisałam, że stoi w miejscu. Cały czas piszę, że wcześniej emigrant poznaje dogłębnie kulturę w której się wychowuje, a później po emigracji poznaje stopniowa nową.
                    Jednak nigdy w żadnym z tych wypadków nie będzie znał jej tak dobrze jak miejscowi, ci wychowani stale w jednej. Dlaczego? No bo właśnie wszystko się zmienia, geniuszu.
                    Skoro się zmienia, a ty mieszkasz w UK, to poznajesz kulturę angielską, ale tracisz coś z nowej, zmieniającej się kultury polskiej, w której już nie uczestniczysz.
                    A jednocześnie nigdy nie będziesz w różnych istniejący milionach niuansów tak zorientowana jak rodowity Anglik, bowiem nie jesteś w stanie zgromadzić całej masy informacji, jakie gromadził tubylec mieszkając od ciebie 20, 30 lat dłużej w swoim kraju, a nawet gdybyś była, to jedynie je zgromadzisz, nigdy nie przeżyjesz. Możesz słuchać o głodzie, ale nie głodowałaś razem z nimi, możesz wiedzieć co to powódź, ale nie uciekałaś z całym dobytkiem jak oni, może być ci przykro, że umarł angielski znany piosenkarz z lat 80-tych, bo to w końcu człowiek, ale jeśli nie żyłaś jego piosenkami mało cię to obejdzie i nie będziesz czuła wspólnoty z tymi co przeżywają, jak oni nie będą czuli straty, że zmarł przedwcześnie Grzegorz Ciechowski.
                    • marianna72 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:10
                      nenia1 napisała:


                      > No a o czym ja piszę, polemizujesz, pisząc dokładnie to co ja.
                      > Oczywiście, że zmienia się w czasie, gdzie napisałam, że stoi w miejscu. Cały c
                      > zas piszę, że wcześniej emigrant poznaje dogłębnie kulturę w której się wychowu
                      > je, a później po emigracji poznaje stopniowa nową.
                      > Jednak nigdy w żadnym z tych wypadków nie będzie znał jej tak dobrze jak miejsc
                      > owi, ci wychowani stale w jednej. Dlaczego? No bo właśnie wszystko się zmienia,
                      > geniuszu.
                      > Skoro się zmienia, a ty mieszkasz w UK, to poznajesz kulturę angielską, ale tra
                      > cisz coś z nowej, zmieniającej się kultury polskiej, w której już nie uczestnic
                      > zysz.
                      > A jednocześnie nigdy nie będziesz w różnych istniejący milionach niuansów tak z
                      > orientowana jak rodowity Anglik, bowiem nie jesteś w stanie zgromadzić całej ma
                      > sy informacji, jakie gromadził tubylec mieszkając od ciebie 20, 30 lat dłużej w
                      > swoim kraju, a nawet gdybyś była, to jedynie je zgromadzisz, nigdy nie przeżyj
                      > esz.
                      Na ale trudno takie jest ryzyko , ktos kto pozostal w Polsce za to nie bedzie mial mozliwosci poznac niuansow innej kultury. Cos za cos, cos sie traci cos sie zyskuje wazne aby bilans zyskow i strat byl pozytywny .Dlatego mysle ,ze emigracja nie jest dla wszystkich nie wszyscy beda potrafil sie dostosowac i pogodzic z mysla ,ze drugiego zycia do przezycia w Polsce nie bedziewink))
                      Ja widze wiecej plusow niz minusow mojej emigrajii .np.Szkoda mi ,ze moje dzieci nie maja polskich dziadkow na miejscu i ze wiez miedzy nimi ze wzgledu na odleglosc jest taka jest ale w zamian maja niepowtarzalna mozliwosc otarcia sie o dwie kultury .
                      • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:21
                        marianna72 napisała:

                        > Na ale trudno takie jest ryzyko , ktos kto pozostal w Polsce za to nie bedzie m
                        > ial mozliwosci poznac niuansow innej kultury. Cos za cos, cos sie traci cos sie
                        > zyskuje wazne aby bilans zyskow i strat byl pozytywny .

                        No właśnie cały czas o tym mówię. Nie ma wyborów składających się z samych plusów.
                        Dodatkowo, dyskusja nie rozpoczęła się wcale od wymienia plusów i minusów, ale od pytania co może być przyczyną poczucia wyobcowanie podczas emigracji.
                        Nieopatrznie ośmieliłam się napisać, że różnice kulturowe mogą za tym stać i rozpętało się piekło...

                        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:32
                          Tamzarazpiekło wink
                          Piekiełko ino. Malutkie takie, co to nawet dobrze ogniem nie zazionęło wink
                        • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:35
                          Pamiętam jak jednej forumce dostało się od jednej ze stałych emigrantek bo śmiała napisać, że pracowała dwa lata w Londynie i było dobrze, ale znowu nie nadzwyczajnie.
                          Jeżeli ktoś śmie zanegować cudowność i rajskość ich nowego miejsca pobytu zlatują się jak muchy do g...wna i atakują.
                          Z kolei jak ktoś z tubylców śmie napisać cokolwiek dobrego o Polsce to mu się wypomina, że uważa Polskę za raj i co tam jeszcze.
                          • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:45
                            A ty, gazeciarz, znowu o sobie i swoich życzeniach piszesz..
                            • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:46
                              Jesteś równie wiarygodna i sensowna w swoich wypowiedziach jak Macierewicz.
                              • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 15:11
                                A co innego możesz powiedzieć, kochanie? Udowodnij mi, proszę. A jeśli nie jesteś w stanie, to stul dziób, bo jesteś coraz bardziej żałosny kiss
                                • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 15:28
                                  Proszę bardzo.
                                  Rosa (w tym wątku oczywiście) nie kupuje w polskich sklepach, za to w tym wątku z grudnia 2012 jeszcze tak:

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,141266777,141275024,Re_Szal_zakupow.html
                                  "W polskim sklepie zamówiłam jedzenie, jutro, jak dobrze pójdzie to odbiorę."

                                  W kwietniu 2012 kupowała jeszcze w polskich sklepach, ale rzadko bo "ceny mają po zbóju":

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,135128229,135128421,Re_Co_sie_porobilo_z_ta_zywnoscia_w_Polsce_.html
                                  A w czerwcu 2012 roku Rosa kupowała codziennie w polskim sklepie chleb:

                                  forum.gazeta.pl/forum/w,567,136587278,136589032,Re_Czy_zdarzaja_Wam_sie_dni_kiedy_nic_nie_wydaj.html
                                  "Robię zakupy co piątek lub sobotę. To są duże zakupy, które planuję na cały tydzień. Jedyne co mi zostaje do kupienia codziennie to chleb, który kupuję w pobliskim polskim sklepie. "

                                  Asymilacja w angielskiej szkole jej córki też nie wyglądała różowo, ale to pominę milczeniem mimo, że link i cytat odpowiedni również posiadam.
                                  • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 17:59
                                    Ajajaj! To że coś robiłam, nie oznacza, że teraz to robię. Ochłoń.
                                    A polski chleb kupuję codziennie, ale nie w polskim sklepie, w którym kosztuje półtora razy więcej niż w mojej ulubionej Asdzie.
                                    Coś jeszcze masz na podorędziu?
                                    Żal.. Gazeciarz, kiedyś jednak trzymałeś lepszy poziom, schodzisz na psy, aż żal..
                                    big_grinbig_grinbig_grin
                          • marianna72 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:49
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > Pamiętam jak jednej forumce dostało się od jednej ze stałych emigrantek bo śmia
                            > ła napisać, że pracowała dwa lata w Londynie i było dobrze, ale znowu nie nadzw
                            > yczajnie.

                            Po 2 lata to krotko nie zapuszczasz jeszcze korzeni , po pewnym czasie nadchodzi taki moment ,ze kiedy jedziesz do Polski tesknisz za domem ale tym domem nie jest juz Polska , momenty nostalgii sa coraz rzadsze i krotsze i sam nie wiesz kiedy nadchodzi taki czas kiedy mowiac u nas myslisz o swoim nowym krajuwink))
                            > Jeżeli ktoś śmie zanegować cudowność i rajskość ich nowego miejsca pobytu zlatu
                            > ją się jak muchy do g...wna i atakują.
                            > Z kolei jak ktoś z tubylców śmie napisać cokolwiek dobrego o Polsce to mu się w
                            > ypomina, że uważa Polskę za raj i co tam jeszcze.
                            Ja za to widze bardzo idealistycznie Polske bo kiedy mysle o nie mysle o czasach dziecinstwa i mlodosci .A te kilka din kiedy przyjezdzam nie zmieniaja mojej pozytywnej o niej opini i tylko na forum czytam ,ze nie jest za dobrzewink)) Ja do Polski mam duzy sentyment wzruszam sie na meczach i jak graja hymn , wyslyam dzieci kiedy moge zeby tez chociaz troche otarly sie o ten moj swiat . Ale wrocic chyba bym nie chciala bo juz zapuscialam tu korzenie...


                    • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:14
                      nenia1 napisała:

                      > cherry.coke napisała:
                      >
                      > > Jak osobiscie jestem ogolnie zadowolona,
                      > > to mam klamac, zeby ci sie spodobalo i zgodzilo ze schematem?
                      >
                      > Ale z jakim schematem, kobieto?

                      Zarzucasz mitycznym "nam", ze pomijamy zle strony. Ja pisze glownie o swoich doswiadczeniach, bo je znam najlepiej. Jak nie mam depresji to mam wymyslic, czy co?
                      Poza tym naprawde twoja dyskusja polega na zwracaniu sie do oponentow per "wy" albo "kobieto"? Nie jestem jakims bytem zbiorowym ani twoja "kobieta".

                      > Pyta jedna z was skąd się bierze poczucie wyobc
                      > owania, ja podaje jedne z możliwych przyczyn, takich jak różnice kulturowe, nie
                      > doświadczenie wspólnych przeżyć z tubylcami, zazwyczaj gorsza znajomość szeroko
                      > pojętej kultury, historii, polityki - czyli zjawiska opisane przez psychologów
                      > i socjologów i nagle zaczyna się jak zwykle pospolite ruszenie i udowadnianie,
                      > że czarne to białe, różnice nie istnieją i wszyscy ludzie na świecie zgodnie ś
                      > piewają piosenki Wodeckiego.

                      Tyle, ze w koncu nie napisalas tego, co ci sie tu wydaje, tylko ze brak dzielenia wspomnien powoduje, ze czlowiek "nigdzie nie czuje sie u siebie". Czesto formulujesz takie sady, piszesz per "wy" jak do jakiejs jednej osoby, to ci ludzie na to odpowiadaja, a ty nie rozumiesz czemu.
                      Nawiasem mowiac samo to zalozenie o destrukcyjnym braku wspominek jest odwazne, bo zaklada izolacje od jakichkolwiek Polakow, co jest pewnym ekstremum.

                      > No a o czym ja piszę, polemizujesz, pisząc dokładnie to co ja.

                      Tyle, ze ty na tym nie skonczylas, prawda?

                      > Oczywiście, że zmienia się w czasie, gdzie napisałam, że stoi w miejscu. Cały c
                      > zas piszę, że wcześniej emigrant poznaje dogłębnie kulturę w której się wychowu
                      > je, a później po emigracji poznaje stopniowa nową.
                      > Jednak nigdy w żadnym z tych wypadków nie będzie znał jej tak dobrze jak miejsc
                      > owi, ci wychowani stale w jednej. Dlaczego? No bo właśnie wszystko się zmienia,
                      > geniuszu.

                      LOL, naprawde nie mozesz sie powstrzymac od takich wycieczek?

                      > Skoro się zmienia, a ty mieszkasz w UK, to poznajesz kulturę angielską, ale tra
                      > cisz coś z nowej, zmieniającej się kultury polskiej, w której już nie uczestnic
                      > zysz.
                      > A jednocześnie nigdy nie będziesz w różnych istniejący milionach niuansów tak z
                      > orientowana jak rodowity Anglik, bowiem nie jesteś w stanie zgromadzić całej ma
                      > sy informacji, jakie gromadził tubylec mieszkając od ciebie 20, 30 lat dłużej w
                      > swoim kraju, a nawet gdybyś była, to jedynie je zgromadzisz, nigdy nie przeżyj
                      > esz. Możesz słuchać o głodzie, ale nie głodowałaś razem z nimi, możesz wiedzieć
                      > co to powódź, ale nie uciekałaś z całym dobytkiem jak oni, może być ci przykro
                      > , że umarł angielski znany piosenkarz z lat 80-tych, bo to w końcu człowiek, al
                      > e jeśli nie żyłaś jego piosenkami mało cię to obejdzie i nie będziesz czuła wsp
                      > ólnoty z tymi co przeżywają, jak oni nie będą czuli straty, że zmarł przedwcześ
                      > nie Grzegorz Ciechowski.

                      A skad przekonanie, ze rodowity Anglik (Brytyjczyk jesli juz, pomijajac fakt, ze nie jestem w UK) przezyl to wszystko, wie to wszystko, zna sie na tym wszystkim, pamieta to wszystko? Myslisz, ze wszyscy sa tacy doinformowani i refleksyjni, ze dziela wszystkie przejscia calego kraju? Kazdy przezyl troche, pamieta troche i wie troche. Ja na przyklad zapewniam cie, ze o polityce i ekonomii nowego kraju wiem wiecej, niz przecietny tubylec, ktory ma to czesto w nosie. I co z tego wynika dla mojego czy jego wyobcowania, jak to znowu zgeneralizujesz?
                      • nenia1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 15:02
                        Nie "mitycznym" wam, tylko piszącym w tym wątku emigrantkom. Tworzycie w tym wątku zwartą grupę twierdzącą w pewnym uproszczeniu, że różnic kulturowych nie ma.
                        Pisało do mnie tak wiele osób w tym wątku, że użyłam liczby mnogiej "wy", nie widzę w tym nic obraźliwego.

                        > Tyle, ze w koncu nie napisalas tego, co ci sie tu wydaje, tylko ze brak dzielen
                        > ia wspomnien powoduje, ze czlowiek "nigdzie nie czuje sie u siebie".

                        Przyznam, że nie rozumiem tego zdania, w końcu nie napisałaś tego co ci się tu wydaje,

                        czego nie napisałam i co mi się wydaje?

                        > Czesto for
                        > mulujesz takie sady, piszesz per "wy" jak do jakiejs jednej osoby, to ci ludzie
                        > na to odpowiadaja, a ty nie rozumiesz czemu.

                        Dalej nic nie rozumiem, jakie sądy formułuję, do jakiej jednej osoby piszę wy. Zasadą na forum jest pisanie każdego z każdym, nie ma reguły, że rozmawiasz wyłącznie z jedną osobą.
                        Czasem podpinasz się pod czyjś post i formułujesz zarówno odpowiedź do tej osoby, jak i do szerszej grupy osób, które piszą w wątku - to dość normalne i powszechne.

                        > Nawiasem mowiac samo to zalozenie o destrukcyjnym braku wspominek jest odwazne,
                        > bo zaklada izolacje od jakichkolwiek Polakow, co jest pewnym ekstremum.

                        Nigdzie nie piszę o destrukcyjnym braku wspominek, dlaczego notorycznie przekręcasz moje słowa? Piszę tylko, że to może być jednym z powodów do poczucia wyobcowania.

                        Na logikę, skoro potrzebujesz do wspominania innych Polaków, to znaczy że jednak są różnice pomiędzy ludnością napływową, a tubylczą, tak? O tym właśnie piszę, nie wiem co w tym trudnego do zrozumienia.

                        > Tyle, ze ty na tym nie skonczylas, prawda?

                        Będzie prościej się rozmawiało jak skończysz z aluzjami.

                        > A skad przekonanie, ze rodowity Anglik (Brytyjczyk jesli juz, pomijajac fakt, z
                        > e nie jestem w UK) przezyl to wszystko, wie to wszystko, zna sie na tym wszystk
                        > im, pamieta to wszystko?

                        Będzie też prościej jak sobie uświadomisz, że łatwiej pewne rzeczy zrozumieć nie operując schematem zero-jedynkowym. Nawet jeśli nie wie wszystkiego, nie przeżył wszystkiego (w końcu kto przeżył i wie wszystko?) to i tak przeżył o wiele więcej w swoim kraju niż ty, bo ty przeżywałaś coś zupełnie innego w zupełnie innym kraju.

                        > Kazdy przezyl troche, pamieta tr
                        > oche i wie troche. Ja na przyklad zapewniam cie, ze o polityce i ekonomii noweg
                        > o kraju wiem wiecej, niz przecietny tubylec, ktory ma to czesto w nosie. I co z
                        > tego wynika dla mojego czy jego wyobcowania, jak to znowu zgeneralizujesz?

                        No właśnie co wynika? Że, nie ma różnic między kulturami, a uczucie wyobcowania jest jak mityczny jednorożec - nikt się z nim nie zetknął i nie słyszał? Bo istnieje cherry.coke, która wie więcej niż o polityce nowego kraju niż przeciętny tubylec, który ma to często w nosie? Widzisz pewną schizofreniczną rozbieżność w twoim własnym zdaniu?
                        To może jednak zauważysz swoją odmienność od przeciętnego tubylca. Może nie masz w nosie, tego co przeciętny tubylec, bo się jednak od nich różnisz, bo wychowałaś się w kraju, gdzie prawie wszyscy zajmują się polityką i często o niej dyskutują?
                        • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 15:31
                          nenia1 napisała:

                          > Nie "mitycznym" wam, tylko piszącym w tym wątku emigrantkom. Tworzycie w tym wą
                          > tku zwartą grupę twierdzącą w pewnym uproszczeniu, że różnic kulturowych nie ma
                          > .
                          > Pisało do mnie tak wiele osób w tym wątku, że użyłam liczby mnogiej "wy", nie w
                          > idzę w tym nic obraźliwego.

                          Obrazliwego niekoniecznie, po prostu obrazuje to plytkosc myslenia i dezawuuje argumenty. Olena to nie rosa to nie ja to nie marianna. Mamy rozne opinie. Nie ma "wy". Odnoszac sie do "wy" z punktu piszesz w proznie i wyglaszasz kazania, a nie dyskutujesz.

                          > czego nie napisałam i co mi się wydaje?

                          Wyobcowanie istnieje, potencjalnie nie tylko na emigracji, ale i w nowej rodzinie, pracy, domu, chyba nikt temu nie zaprzecza? Tylko po co wyprowadzac z tego wnioski, ze z braku rozmowy o Barei ktos "nigdzie nie czuje sie u siebie"? Zeby nigdzie nie czuc sie u siebie, trzeba stracic kontakt z dawnym miejscem, a nie nawiazac z nowym. To juz jakies zaburzenie wiezi spolecznych.

                          > Nigdzie nie piszę o destrukcyjnym braku wspominek, dlaczego notorycznie przekrę
                          > casz moje słowa? Piszę tylko, że to może być jednym z powodów do poczucia wyobc
                          > owania.

                          Patrz wyzej.

                          > Na logikę, skoro potrzebujesz do wspominania innych Polaków, to znaczy że jedna
                          > k są różnice pomiędzy ludnością napływową, a tubylczą, tak? O tym właśnie piszę
                          > , nie wiem co w tym trudnego do zrozumienia.

                          No ale co z tego ze sa roznice, czy ja mowie, ze nie ma roznic? Tozsamosc sklada sie i ze starego, i z nowego, z kims gadasz o starym, z kims o nowym? Nawet w nowym kraju masz z kim pogadac o starym jesli chcesz. Nie ma jakiegos muru na granicy, ktory odcina cie od dawnych doswiadczen. Nadal je masz, a nabierasz nowych. Dlaczego musi byc wszystko czarno-biale po linii paszportu?

                          > Będzie też prościej jak sobie uświadomisz, że łatwiej pewne rzeczy zrozumieć ni
                          > e operując schematem zero-jedynkowym. Nawet jeśli nie wie wszystkiego, nie prze
                          > żył wszystkiego (w końcu kto przeżył i wie wszystko?) to i tak przeżył o wiele
                          > więcej w swoim kraju niż ty, bo ty przeżywałaś coś zupełnie innego w zupełnie i
                          > nnym kraju.

                          Schemat zero-jedynkowy to ty wlasnie uprawiasz, demonizujac roznice naplywowy-tubylec. Wszyscy maja rozne przezycia, nabyte w roznych miejscach i sytuacjach. Pewnie mialabys wiecej wspolnego z kims sobie podobnym z innego kraju niz z chamskim naprutym dresiarzem ze swojej okolicy.

                          > No właśnie co wynika? Że, nie ma różnic między kulturami, a uczucie wyobcowania
                          > jest jak mityczny jednorożec - nikt się z nim nie zetknął i nie słyszał?

                          Ja tak twierdze, gdzie? Znasz pojecie "strawman"? big_grin

                          > Bo is
                          > tnieje cherry.coke, która wie więcej niż o polityce nowego kraju niż przeciętny
                          > tubylec, który ma to często w nosie? Widzisz pewną schizofreniczną rozbieżność
                          > w twoim własnym zdaniu?

                          Nie, zupelnie nie widze. Jesli ktos sie czyms interesuje, to zna sie na tym lepiej niz przecietna, po prostu tak z definicji.

                          > To może jednak zauważysz swoją odmienność od przeciętnego tubylca. Może nie ma
                          > sz w nosie, tego co przeciętny tubylec, bo się jednak od nich różnisz, bo wycho
                          > wałaś się w kraju, gdzie prawie wszyscy zajmują się polityką i często o niej dy
                          > skutują?

                          Nie dasz rady bez stereotypu, nie? Podstaw sobie cokolwiek innego pod ekonomie, na pewno sa jacys osobnicy, ktorzy sie znaja na czyms lokalnym lepiej od niektorych tubylcow, i co z tego? Kto wtedy "nigdy nie czuje sie u siebie" i dlaczego?
                          • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 15:41
                            Napisze jeszcze w pigulce dla jasnosci: nie twierdze przeciez, ze nie ma roznic kulturowych czy (czasem) wynikajacego z nich wyobcowania, natomiast wnioskowanie z tego, ze ktos taki "nigdzie nie jest u siebie" jest kompletnie nieuprawnione. "Bycie u siebie" to kombinacja mnostwa czynnikow, z ktorych te kulturowe to tylko niewielka czesc, pomijajac juz to, ze nawet w nowym miejscu wcale nie jest sie odcietym od poprzednich.
            • kamelia04.08.2007 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 14:27
              no spróbuj wytłumaczyć obcokrajowcom z czego się śmiejemy o
              > glądając "Alternatywy" "Misia" czy "Rejs". Spróbuj wytłumaczyć dlaczego bawiło
              > użyte w reklamie "Ojciec prać...?" Albo dlaczego śmieszy: "chamstwu w życiu , n
              > ależy się przeciwstawiać - siłom i godnościom osobistom. I wężykiem, wężykiem"



              wszystko to prawda, niemniej jednak kazdy kraj ma swoich komików, swoje kabarety i swoje powiedzenia.
              Przyznaje, że i mnie rusza Dudek ze swoim "chamstwu nalezy sie sie przeciwstawic siłom i godnościom osobistom". Jednak to jest moje wspomnienie, mój mąz tez ma swoje, a moje dzieci beda miały swoje.


              Byłam niedawno w Polsce, w Warszawie nawet. Mam do niej sentyment, ale to juz jest dla mnie przeszłośc. Teraz jestem u siebie w moim miescie, dziecko wpadło w system edukacji, ma koleżanki, ja mam swoje sklepy, lekarzy, fryzjerki, kosmetyczki, swoje imprezy itp.
              Gdyby ktos mi kazał wrócic, to bym sobie dała rade, gorzej by było z praca czy opieka medyczną, ale pewnie bym tesknila za moja ojczyzna, która mnie tak szybko przygarneła i uznała za swoja. nawet papiez Jan Paweł II, mimo sentymentu do Krakowa i Wadowic, to uwazal Italie za swoja druga ojczyzne i trudno sie na niego za to gniewać.
            • paniusiapobuleczki Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 17:05
              A ja sądzę, że poczucie wyobcowania polega na czym innym. Można nauczyć się łapać kod kulturowy kraju zamieszkania, dowcipy, odniesienia historyczne itd. Po iluś latach człowiek czuje się u siebie, ma lokalnych znajomych, super pracę zgodną z kwalifikacjami i właściwie na co dzień już nie pamięta, że jest Polakiem i nagle łup, ktos nowo poznany pyta się "So where are you from?" Bo niestety zdradza nas akcent. I dla takiego człowieka jesteśmy przede wszystkim imigrantem.
              • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 17:15
                paniusiapobuleczki napisała:

                > A ja sądzę, że poczucie wyobcowania polega na czym innym. Można nauczyć się ła
                > pać kod kulturowy kraju zamieszkania, dowcipy, odniesienia historyczne itd. Po
                > iluś latach człowiek czuje się u siebie, ma lokalnych znajomych, super pracę zg
                > odną z kwalifikacjami i właściwie na co dzień już nie pamięta, że jest Polakiem
                > i nagle łup, ktos nowo poznany pyta się "So where are you from?" Bo niestety z
                > dradza nas akcent. I dla takiego człowieka jesteśmy przede wszystkim imigrantem
                > .

                Hahahaha, nonto wyobraz sobie ze takie pytania to ja zadaje i rodakom spotkanym w uk, bo npniektorzy zaciagaja wschodnio spiewajaco. W USA mieszkancy roznych rejonow maja rozne akcenty, Australijczycy maja inny akcent, nawet w samym uk zaledwie kilkadziesiat km i inny akcent. Wiec akurat to kiepski argument uncertain
                • joa66 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 18:08
                  Hahahaha, nonto wyobraz sobie ze takie pytania to ja zadaje i rodakom spotkanym
                  > w uk, bo npniektorzy zaciagaja wschodnio spiewajaco


                  No i ?

                  Bogactwo "akcentów" natives to jest jedna rzecz, akcent człowieka, dla którego angielski jest językiem obcym.

                  przy okazji - link do najnowszego Newwsweeka

                  spoleczenstwo.newsweek.pl/cykl-emigracyjny--newsweeka---wielka-brytania-to-nie-eldorado,105459,1,1.html
                  • joa66 Newsweek 17.06.13, 18:10
                    spoleczenstwo.newsweek.pl/cykl-emigracyjny--newsweeka---wielka-brytania-to-nie-eldorado,105459,1,1.html
                    Stanowią drugą co do wielkości grupę emigrantów, po Hindusach, ale już przed Pakistańczykami.

                    I tak jak oni żyją w enklawach: mają swoje sklepy, kościoły, gazety. – Ciągle zgłaszają się do nas ludzie, którzy mieszkają tu już kilka lat, ale dalej jeżdżą do lekarza do Polski, bo nie wiedzą, jak tutaj się to załatwia.
                    • kropkacom Re: Newsweek 17.06.13, 18:19
                      Tak, to jest ta mniej udana emigracja.
                      • rosapulchra-0 Re: Newsweek 17.06.13, 18:44
                        kropkacom napisała:

                        > Tak, to jest ta mniej udana emigracja.

                        Zbyt delikatnie to ujęłaś. To jest najgorszy sort Polaków, często ludzie z kryminalną przeszłością, alimenciarze, a przede wszystkim siłą oderwani od pługa prostacy, dla których najważniejsza jest micha, wyro i 0,7 l.
                        • kropkacom Re: Newsweek 17.06.13, 18:46
                          > Zbyt delikatnie to ujęłaś. To jest najgorszy sort Polaków, często ludzie z krym
                          > inalną przeszłością, alimenciarze, a przede wszystkim siłą oderwani od pługa pr
                          > ostacy, dla których najważniejsza jest micha, wyro i 0,7 l.

                          Trudno się z tym nie zgodzić niestety.
                    • rosapulchra-0 Re: Newsweek 17.06.13, 18:38
                      O takich właśnie ludziach pisałam w tym wątku wielokrotnie. I osobiście całkowicie się od nich odcinam, bo wiem, że to droga donikąd.
                  • kropkacom Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 18:18
                    Artykuł opisuje tylko jedną prawdę o emigracji. Mam kontynuować?
                  • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 18:36
                    joa66 napisała:

                    > Bogactwo "akcentów" natives to jest jedna rzecz, akcent człowieka, dla którego
                    > angielski jest językiem obcym.

                    Ale co dokladnie chcesz przez to powiedziec, zaciekawilo mnie to? Ze jak sie zapyta miejscowego skad jest, to spoko, a jak przybysza z zagranicy, to dla niego co - obraza, szok? Jak mnie ktos o to pyta, to zakladam ze chce sie po prostu dowiedziec, skad jestem - powinnam sie czuc odrzucona czy upokorzona?
                    • paniusiapobuleczki Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:34
                      Nie masz się czuć upokorzona. Ja pisałam, ze jest taka możliwość, że po latach emigracji człowiek chce się czuć u siebie. Poznał zwyczaje i kod kulturowy, chce być jednym z tubylców, a tu co chwila ktoś mu przypomina, że nie jest stąd, bo słyszy po akcencie. W innym moim poście napisałam, ze to nie ja wymyśliłam. Ktoś to opisał i ja to rozumiem.
                      • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:37
                        paniusiapobuleczki napisała:

                        > Nie masz się czuć upokorzona. Ja pisałam, ze jest taka możliwość, że po latach
                        > emigracji człowiek chce się czuć u siebie. Poznał zwyczaje i kod kulturowy, chc
                        > e być jednym z tubylców, a tu co chwila ktoś mu przypomina, że nie jest stąd, b
                        > o słyszy po akcencie. W innym moim poście napisałam, ze to nie ja wymyśliłam. K
                        > toś to opisał i ja to rozumiem.

                        Sorry, ale to jest bzdura na resorach.
                        • paniusiapobuleczki Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:50
                          Ale co jest bzdurą, ze tak się ktoś czuje? Rozumiem, że można uznać, ze ta osoba jest przewrażliwiona. Dla Ciebie sukcesem jest, że umiesz się dogadać bez tłumacza. Ta osoba startowała z innego poziomu, chce być jedną z nich a nie może, choćby we własnym odczuciu. Ale właśnie o tym mówimy- czy czujemy się u siebie. Jej przypominają, ze nie jest stąd. Nawet jeśli jest to życzliwe pytanie.
                          • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:57
                            Ale czy "jest u siebie" i "jest stad" to sa pojecia tozsame? Moim zdaniem nie...
                            • paniusiapobuleczki Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 20:09
                              Szczerze mówiąc nie rozumiem komentarza. Może to ja się niejasno wyraziłam. Panna z Polski, od lat w jukeju chce być Brytyjką, chce się czuć u siebie a ciągle jej przypominają że nie jest stąd (czyli z ukeju).
                              • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 20:16
                                Tak? A kto jej tak ochoczo wypomina pochodzenie?
                              • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 20:33
                                paniusiapobuleczki napisała:

                                > Szczerze mówiąc nie rozumiem komentarza. Może to ja się niejasno wyraziłam. Pan
                                > na z Polski, od lat w jukeju chce być Brytyjką, chce się czuć u siebie a ciągle
                                > jej przypominają że nie jest stąd (czyli z ukeju).

                                Jesko chce byc Brytyjka to niech nia zacznie byc a nie niech przestanie udawac ze jest kims kim nie jest. Moze panna nienaturalna i stad to poczucie?
                                A o to skad sie jest to sie i lokalsi siebie nawzajem pytaja i przyjezdnych dla ktorych angielski jak najbardziej pierwszym i jedynym jezykiem jest. Mam kolezanke z Australii ktora innym jezykiem niz angielski nie wlada i czesto slysze gdy ja pytaja skad jest smile, ona odpowiada jak myslisz i wtedy rozne kraje padaja w odpowiedzi no RPA, Rhodesia itp. Kiedys pracowalam z kolega Anglikiem i ten rozmawial z kobietka pracujaca w innym dziale i sie chlop nie dogadal wiec poprosil mnie zebym poszla bo stwierdzil ze ona ma dziwny akcent i nie rozumie jej zbytnio. Pani okazala sie pochodzic z Texasu, rodowita Texanka byla jak sienpozniej okazalo wink
                                • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 21:00
                                  W UK więcej niż wielokrotnie spotkałam się z tym, że trudność tubylcom sprawia wypowiedzenie mojego imienia, a mam na imię Agata. Wydaje się być proste, prawda? Jednak akcent powoduje, że Anglicy mają problem z powtórzeniem. Dopiero, gdy mówię, że moje imię to Agata, jak Agata Christie, to łapią.
                                  Nigdy nikt mi nie dał do zrozumienia, odczucia czy dokuczenia, że jestem obca. UK ma ok. 60 mln mieszkańców, naprawdę niemały procent to emigranci.
                                  I zdecydowanie - UK to dziś mój dom. Może kiedyś zmienię to miejsce na inne. Marzy mi się Nowa Zelandia, niewykluczone, że gdy nasze córki się usamodzielnią, to zabiorę mojego kieszonkowego męża i wyruszymy na podbój NZ wink Jedno jest pewne - do Polski nie wrócę.
                                  • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 21:59
                                    rosapulchra-0 napisała:

                                    > I zdecydowanie - UK to dziś mój dom. Może kiedyś zmienię to miejsce na inne. Marzy mi się
                                    > Nowa Zelandia, /.../ Jedno jest pewne - do Polski nie wrócę.

                                    Nie wypowiadaj takich niewzruszonych kategorycznych sądów, bo się ośmieszasz. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, zwłaszcza na emigracji.

                                    Tak na marginesie zapytam, a co z pochówkiem? Ciułasz na usługi firmy Bongo (drogie, oj drogie), czy też romantycznie karzesz rozrzucić własne prochy nad Morzem Północnym?
                                    • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 23:26
                                      Ale że w jaki sposób się ośmieszam?
                                      Bo napisałam, że mieszkam w UK i tu jest mój dom? A może dlatego, że napisałam, że do Polski nie wrócę?
                                      Napisałam prawdę i nie widzę nic w tym śmiesznego. Nie musisz się ze mną zgadzać, ale nie zniżaj się do poziomu gazeciarza i nie obrażaj - to jest zbędne.
                                      Nawet gdyby, w najczarniejszym scenariuszu, musiałabym opuścić UK, to nadal podtrzymuję - do Polski nie wrócę. Kocham kraj mojego pochodzenia, ale nie jest to kraj mojego życia. NZ mi się marzy i mam nadzieję spełnić to marzenie. Wsio.
                                      Kwestia mojego pochówku - wali mnie w lewą nerkę, co się stanie z moim ścierwem po śmierci. Mam przy sobie oświadczenie, że zgadzam się na pobranie wszelkich potrzebnych narządów oraz wykorzystanie mojego ciała do celów naukowych, takżętego..
                                      • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 09:46
                                        Ośmieszasz się dlatego, że używasz kwantyfikatora "nigdy", w odniesieniu do sytuacji, której absolutnie nie możesz być pewna. Do tego nie rozumiesz, że nie ma w tym nic obraźliwego. Po prostu nie mówi się takich rzeczy. Pobyt w danym kraju emigranta w pierwszym pokoleniu zawsze może okazać się czasowy i Twoja wola, tudzież rzucane głośno zaklęcia, nie mają tu nic nic do rzeczy.

                                        Bajania o Nowej Zelandii przypominają mi moją ciotkę, której córka puściła się w latach 70 tych z Arabem i urodziła mu córeczkę. Ciotka wmawiała otoczeniu, że owo dziecko będzie studiować w Szwajcarii. Dlaczego? A bo tak! Po 30 latach dorosła dziecina z pewnym trudem zjechała do Polski i to jest jak na razie jej największe życiowe osiągnięcie.
                                        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 21:39
                                          "Nigdy" jest raczej w twoim domyśle, riki.
                                          Może jaśniej - ja nie chcę wracać do Polski, ani teraz, ani na emeryturę, jestem z tych charakterów, które nosi po świecie, ale nie turystycznie, ale życiowo, mam nadzieję, że piszę zrozumiale.
                                          Podobnie myślą moje córki.
                                          Jednak w Polsce mam mieszkanie, które zostawione jest na wszelki wypadek, gdyby któraś z moich córek, albo mąż chcieli wrócić. W tej chwili jest wynajmowane, ładnie na siebie pracuje i tak ma pozostać.
                                          I całkiem serio piszę, nie zakładam mojego powrotu do kraju, jest mi dobrze tu gdzie jestem teraz. Jest mi lepiej i łatwiej niż było mi w Polsce. A jeśli będę chciała coś zmienić, co jest prawdopodobne, to kierunek mam już wytyczony - Nowa Zelandia, stamtąd to tylko rzut beretem do Sidney, w którym mieszka moja przyjaciółka z czasów młodości, no wink
                                        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 21:42
                                          A jeszcze jedno. Dlaczego? Czy to jest taka twoja poza? Maniera? Żeby negować wszystko, co powie/napisze interlokutor? Sprowadzasz dyskusję do poziomu mało akceptowalnego, bo np. ja mam dziś w sobie dużo dobrej woli, nie czuję się przyjemnie czytając twoje słowa na mój temat. Nie chcę się kłócić, po prostu jestem ciekawa.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 08:58
                                    Akurat uważam, że w tym przypadku emigracja takich osób bez powrotu do kraju jest dużym plusem, plusem dla kraju.
                              • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 20:46
                                paniusiapobuleczki napisała:

                                > Szczerze mówiąc nie rozumiem komentarza. Może to ja się niejasno wyraziłam. Pan
                                > na z Polski, od lat w jukeju chce być Brytyjką, chce się czuć u siebie a ciągle
                                > jej przypominają że nie jest stąd (czyli z ukeju).

                                Chodzi mi o to, ze poczucie "bycia u siebie" (czyli wlasne odczucie) nie jest tozsame z "jest stad" (niezmienialny fakt). Panna nie jest i nie bedzie pochodzila z UK, chyba zeby sobie zmienila akt urodzenia, ale moze swobodnie czuc sie tam "u siebie", bo to zalezy tylko od niej. Jesli ktos ja pyta, skad jest (a inny akcent mozna miec naprawde w sasiedniej dzielnicy), to nie znaczy, ze kwestionuje to, czy ona jest "u siebie".

                                Przyklad: w Warszawie mieszka taki muzyk, Jose Torres, juz chyba 30 lat. Jest z Kuby. Po polsku mowi znakomicie, no ale cos slychac. Czy on sie czuje u siebie? No pewnie tak, skoro mieszka tyle lat, ma rodzine, dzieci, gra. Czy jest "stad"? No nie jest i nie bedzie, jest z Kuby. Czy jak ktos go zapyta, skad jest, to kwestionuje jego "bycie u siebie" w Warszawie, czy po prostu pyta, skad jest?
                          • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 20:14
                            Bzdurą jest zakładanie, że z powodu akcentu człowiek nie czuje się jak u siebie.
                      • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:52
                        Ten ktos chyba sobie postawil nierealne cele; nawet jesli wybierze sobie jeden akcent i opanuje go absolutnie bezblednie, to i tak beda go pytac, skad jest, bo przy tylu akcentach miejscowych lokalsi pytaja sie o to nawzajem... Nawet BBC nie ma juz wzoru akcentu.
                        Masochizm, ale jak ktos lubi.
                    • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 21:38
                      cherry.coke napisała:

                      > Ale co dokladnie chcesz przez to powiedziec, zaciekawilo mnie to? Ze jak sie za
                      > pyta miejscowego skad jest, to spoko, a jak przybysza z zagranicy, to dla niego
                      > co - obraza, szok? Jak mnie ktos o to pyta, to zakladam ze chce sie po prostu
                      > dowiedziec, skad jestem - powinnam sie czuc odrzucona czy upokorzona?

                      zadziwiające, Ty naprawdę nie rozumiesz, że jest totalna różnica między lokalsem z innego regionu Anglii, którego zdradza akcent, a wschodnioeuropejskim emigrantem zarobkowym dukającym w globish?
                      • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 23:16
                        Riki, różnica między nami (mną a tobą, cherrycoke czy najmy a tobą) jest taka, że my mieszkamy w tych krajach, a ty nie, więc proszę cię - przyjmij do wiadomości, że to co piszemy jest przede wszystkim na podstawie naszych osobistych doświadczeń.
                        Nigdy, do tych pór, nie zostałam obrażona lub w jakikolwiek sposób dyskryminowana przez tubylców z jakiekolwiek powodu, a już z powodu mojego pochodzenia tym bardziej. Powiem więcej, gdy tubylcy pytali się skąd pochodzę, odpowiadałam zgodnie z prawdą, że z Warszawy i reakcje tych osób były zawsze takie same: Wow! Capital City! A potem rozmowa się toczyła o innych polskich miastach, w których np. oni byli. Lub o moim ukochanym Krymie, bo tam przeżyłam wakacje życia, wielką miłość i takie tam.. wink
                        • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 09:37
                          Wiesz, na zasadzie small talk o dupie Maryni, to trudno żeby mówili co innego, no chyba, że trafi się jakiś szczególny egzemplarz. Ale takie pleplanie nie świadczy w ogóle o prawdziwym stosunku tubylców do Ciebie. Ciekawe jaki "milutki" byłby taki osobnik, gdyby się dowiedział, że zalicza wypad z roboty, bo miejsce pracy przejmuje Pani Rosapulchra z Polski za połowę jego dotychczasowej stawki? No krynico mądrości, uświadom mnie, czego się spodziewasz w takim konkretnym wypadku? (tylko nie pisz, że się nie wybierasz do żadnej roboty, poza pytlowaniem na forum, bo to akurat wiem big_grin)

                          Jak się jest u kogoś w gościach, zawsze można zostać wyproszonym, nawet po wielowiekowej obecności. Holendrzy podczas II wojny światowej ciupasem odstawili wszystkich swoich Żydów do obozów koncentracyjnych. Przeżyła garstka, procentowo najmniej ze wszystkich okupowanych krajów w Europie! I co? Jakoś nikt nie wypomina Holendrom antysemityzmu. Zrobili cichaczem swoje i tyle.
                          • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 09:51
                            Poza tym Holendrom (w odróżnieniu od Polaków) nie groziła kara śmierci za pomoc Żydom.
                            Zresztą podobna sytuacja była we Francji, polecam film "Obława" o paryskich Żydach, których zapakowano w pociąg do Auschwitz.
                            Ale Francuzi to nie antysemici, antysemici to Polacy.
                          • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 21:51
                            Riki, nie dogadamy się. Ja o pogodzie, a ty wzwodzie.
                            Ja ci piszę, czego osobiście doświadczam w UK, a ty mi wmawiasz, że jest inaczej.
                            Jeszcze mnie od jakichś krynic wyzywasz suspicious wink
                            BTW, pracuję, codziennie od poniedziałku do piątku w jednej angielskiej, średniej firmie, weszłam na miejsce pewnego młodego i porywczego Anglika, który z powodu niewyparzonego języka do klientów wyleciał z pracy. Póki co ja pracuję i żyję, całkiem zdrowo, jak na mnie i nikt na moje życie nie dybie.
                            A od lipca dostałam propozycję pracy w łykędy, co mi bardzo odpowiada, bo to będzie całkiem miły zastrzyk pieniężny za tylko dwa dni pracy. Jak długo dam tak radę? Nie mam bladego pojęcia, ale jeśli nie spróbuję, to się nie dowiem.
                            • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 22:21
                              Ja nie piszę, czego doświadczasz w UK, tylko czego możesz kiedyś doświadczyć, jak wiatr historii inaczej zawieje. To duża różnica. A poza tym życzę zdrowia i utrzymania bieżącego stanu ducha.
                              • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 22:54
                                Naprawdę masz o mnie tak złe zdanie, że nie biorę pod uwagę tego, że scenariusz może się zmienić i moje plany odfruną jak bociany na zimę?
                                No proszę cię!
                                Nie jestem młódką z głową pełną ideałów, osobiste życie nauczyło mnie brać pod uwagę różne opcje, które będą przede wszystkim służyć mojemu i mojej rodzinie dobru, które dla mnie jest najważniejsze.

                                A dziękuję, wzajemnie.
                      • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 23:30
                        riki_i napisał:

                        > zadziwiające, Ty naprawdę nie rozumiesz, że jest totalna różnica między lokalse
                        > m z innego regionu Anglii, którego zdradza akcent, a wschodnioeuropejskim emigr
                        > antem zarobkowym dukającym w globish?

                        Zadziwiające jest raczej to, że z uporem maniaka próbujesz nam, mieszkającym za granicą, wmówić, że to my jesteśmy te gorsze i na straconej pozycji - tylko że ty siedzisz w Polsce, a my za granicą - widzisz różnicę?
                        • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 23:43
                          rosapulchra-0 napisała:

                          > riki_i napisał:
                          >
                          > > zadziwiające, Ty naprawdę nie rozumiesz, że jest totalna różnica między l
                          > okalse
                          > > m z innego regionu Anglii, którego zdradza akcent, a wschodnioeuropejskim
                          > emigr
                          > > antem zarobkowym dukającym w globish?
                          >
                          > Zadziwiające jest raczej to, że z uporem maniaka próbujesz nam, mieszkającym za
                          > granicą, wmówić, że to my jesteśmy te gorsze i na straconej pozycji - tylko że
                          > ty siedzisz w Polsce, a my za granicą - widzisz różnicę?

                          Oo, riki znowu sie stara? Komiczni sa z gazeciarzem, usilujac udowadniac jak strasznie jest emigrantom za granica - podczas gdy przez wszystkie moja lata zycia tutaj i udzielania sie w necie nikt nigdy nie traktowal mnie tak z buta jak tu nas traktuja ci dwaj dzentelmeni.
                          • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 00:39
                            cherry.coke napisała:

                            > Oo, riki znowu sie stara? Komiczni sa z gazeciarzem, usilujac udowadniac jak st
                            > rasznie jest emigrantom za granica - podczas gdy przez wszystkie moja lata zyci
                            > a tutaj i udzielania sie w necie nikt nigdy nie traktowal mnie tak z buta jak t
                            > u nas traktuja ci dwaj dzentelmeni.

                            Riki i gazeciarz, nawet razem wzięci, to pikuś w porównaniu z tym, co potrafią zrobić jematki. Uwierz mi - wiem, o czym mówię smile
                          • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 09:01
                            Niczego nie udowadniam, to częściej Wy chcecie nam z daleka udowodnić jakie w Polsce jest bagno i wszystko co polskie jest złe.
                            Coś na kształt - informacja - umiera skatowane dziecko , odpowiedź emigranta - "Takie rzeczy tylko w Polsce".
                        • riki_i Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 09:50
                          rosapulchra-0 napisała:

                          > Zadziwiające jest raczej to, że z uporem maniaka próbujesz nam, mieszkającym za
                          > granicą, wmówić, że to my jesteśmy te gorsze i na straconej pozycji - tylko że
                          > ty siedzisz w Polsce, a my za granicą - widzisz różnicę?

                          Widzę. Ja jeżdżę po całym świecie w celach rozrywkowych, bycząc się w cztero i pięciogwiazdkowych resortach, a Ty zapychasz po sklepikach marnych dzielnic w UK aby taniej kupić polski chlebek. Różnica kolosalna, owszem.
                  • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:04
                    joa66 napisała:

                    > Hahahaha, nonto wyobraz sobie ze takie pytania to ja zadaje i rodakom spotka
                    > nym
                    > > w uk, bo npniektorzy zaciagaja wschodnio spiewajaco

                    >
                    > No i ?
                    >
                    > Bogactwo "akcentów" natives to jest jedna rzecz, akcent człowieka, dla którego
                    > angielski jest językiem obcym.

                    Akcent to akcent nie ma znaczenia czy nativa czy nie, bo nie jest to to samo co znajomosc jezyka. Oczywiscie mozna na sile udowadniac poprzez coraz absurdalniejsze argumenty ze akcent nie pozwoli nigdy aby poczuc sie u siebie ale takie argumenty sa akurat funta klakow warte.
                • paniusiapobuleczki Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:26
                  No wlaśnie nie jest. Tak jak napisała joa, akcent jakiegokolwiek natywnego i nienatywnego to dwie różne rzeczy. Poza tym ja tego nie wymyśliłam, tylko przeczytałam gdzieś na wyborczej rok temu czy jakoś tak. Jakaś profesjonalistka, bardzo chciałby sie wtopić w brytyjskie społeczeństwo tylko akcent jej nie pozwala. W Stanach zwraca się na to mniejszą uwagę, bo tam jak wiadomo tygiel.
                  • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:36
                    Naiwna strategia, ale niech sie wtapia smile Moze zaczac od zmiany nazwiska i moze malej operacji plastycznej...
                    • najma78 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 19:44
                      cherry.coke napisała:

                      > Naiwna strategia, ale niech sie wtapia smile Moze zaczac od zmiany nazwiska i moze
                      > malej operacji plastycznej...

                      big_grin
              • cherry.coke Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 17:21
                paniusiapobuleczki napisała:

                > A ja sądzę, że poczucie wyobcowania polega na czym innym. Można nauczyć się ła
                > pać kod kulturowy kraju zamieszkania, dowcipy, odniesienia historyczne itd. Po
                > iluś latach człowiek czuje się u siebie, ma lokalnych znajomych, super pracę zg
                > odną z kwalifikacjami i właściwie na co dzień już nie pamięta, że jest Polakiem
                > i nagle łup, ktos nowo poznany pyta się "So where are you from?" Bo niestety z
                > dradza nas akcent.

                To moze zabolec osoby, ktore uwazaja, ze tozsamosc to jak skora weza - zrzucasz jedna bez sladu, wyrasta druga. Ale jesli wiesz, ze korzenie masz gdzies tam, a galezie gdzies tam, to co w tym zlego?

                > I dla takiego człowieka jesteśmy przede wszystkim imigrantem

                A moze jest przede wszystkim kolezanka, pomocnym przechodniem, znajomym z wyprowadzania psow? Mialam w klasie kolezanki z Wietnamu i to wcale nie byly dla mnie "przede wszystkim imigrantki", tylko kolezanki z klasy. Skad ta potrzeba szufladkowania?
              • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 17:44
                Bzdura. W kraju, w którym dominuje multi kulti akcent nie ma najmniejszego znaczenia. A wiem to z własnego doświadczenia. Pracuję obecnie w międzynarodowym środowisku, są ze mną w pracy zarówno Polacy, Anglicy, Litwini, Łotysze, dwóch Hindusów, dwóch Pakistańczyków, jeden Słowak, jeden Rosjanin - zgadnij teraz czy ktoś z tej ekipy czuje się wyobcowany z powodu akcentu?

                Jeszcze raz to napiszę - wyobcowani czują się przede wszystkim ci, którzy nie wkładają najmniejszego wysiłku w dostosowanie się do zastanych warunków i ludzi. I o ile mogę się nie dziwić mojej sześćdziesięciopięcioletniej matce, że nie zna angielskiego i potrzebuje pomocy tłumacza u lekarza lub w urzędzie (zresztą Anglicy mają moim zdaniem bardzo dobry system pomocowy dla niekumatych emigrantów i jeśli nie pojawia się fizycznie tłumacz, to rozmowa jest prowadzona za pośrednictwem telefonu, dotyczy to wszystkich służb w Anglii), to bardzo się dziwię młodym ludziom, którzy przyjeżdżają do Anglii i narzekają na wszystko z uczuciem wyobcowania włącznie. Ale już na (często i gęsto) darmowy kurs angielskiego nie pójdą, bo im szkoda czasu, oglądają tylko polską telewizję, zakupy robią tylko w polskich sklepach, nieważne że przepłacają, ważne, że polskie etykietki są na produktach i za ladą stoi Polka, jeżdżą do Polski się leczyć, tracą przez to kupę czasu i pieniędzy, nawet tanie linie kosztują, a dzień bez pracy jest często dla nich dniem bez zarobku, bo właśnie tacy Polacy zatrudniają się do prostych prac fizycznych za pośrednictwem agencji pracy i najczęściej pracują z sobie podobnymi Polakami, więc język angielski według nich nie jest im potrzebny. Wiele bym mogła jeszcze o tych malkontentach pisać, ale to przykry temat i nie chce mi się już go wałkować.
          • joa66 Co to znaczy być u siebie 16.06.13, 15:24
            www.youtube.com/watch?v=zfDnyCEr5fA

            Mówią dzieci.
            • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 16.06.13, 15:31
              I dorośli

              www.youtube.com/watch?v=szkgUbZj1Pg
              • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 16.06.13, 21:23

                I o czym ma swiadczyc ten filmik z YouTube?
                nie dobrnelam do konca.
                • najma78 Re: Co to znaczy być u siebie 16.06.13, 22:29
                  edelstein napisała:

                  >
                  > I o czym ma swiadczyc ten filmik z YouTube?
                  > nie dobrnelam do konca.


                  Ja nawet nie kliknelam zeby zobaczyc wink
                  • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 16.06.13, 22:53
                    Ja tam spasowalam po przeczytaniu,ze Pszczola Maja to zrozumiala tylko dla Polakow jesttongue_out

                    “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                    Autorem powyzszego zdania jest M.
                    • najma78 Re: Co to znaczy być u siebie 16.06.13, 23:01
                      edelstein napisała:

                      > Ja tam spasowalam po przeczytaniu,ze Pszczola Maja to zrozumiala tylko dla Pola
                      > kow jesttongue_out

                      Ta z polskim dabingiem na pewno wink

                      • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 16.06.13, 23:11

                        big_grin Az sie chce napisac:Nie bedzie Polak plul Nam w twarz I pszczoly Mai nam polszczylwink
                        Tak na serio,argumenty niektorych rozwalaja.

                        “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                        Autorem powyzszego zdania jest M.
                        • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 07:19
                          Wkleiłam linki do dwóch filmów na youtube, które są refleksją na nad pytaniem najmy "co to znaczy być u siebie".

                          No cóż.... widocznie dla niektórych za trudne....może dlatego, że nic o pszczółce majce nie byłowink

                          eot
                          • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 09:01
                            Zamiast oglądać filmiki na YouTube poczytaj co piszą forumki. My tez mamy w tym temacie własne doświadczenia i coś do powiedzenia.
                          • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 10:57

                            Wkleilas cudze refleksje na ten temat.Rozumiem,ze refleksje Kaczora na temat tego jaka powinna byc Polska Sa tez twoimi refleksjami,w koncu I on Polak I ty Polka?
                            Ja jestem u siebie,mam Dom,rodzine,prace,przyjaciol I z dowolnego miejsca na ziemi,takze z Polski tesknie do mego domu.
                            • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 11:03
                              Wkleilas cudze refleksje na ten temat.Rozumiem,ze refleksje Kaczora na temat tego jaka powinna byc Polska Sa tez twoimi refleksjami,w koncu I on Polak I ty Polka?

                              Wiesz, co.... rozumiem, że nie masz ochoty oglądać, bo może nie ten jezyk lub za długie.

                              Ale nie komentuj w ciemno, bo trochę to smieszne.

                              P.S. punkt dla Ciebie - odezwałam się big_grin


                              • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 12:11

                                Nie chce mi sie ogladac,wlaczylam poczatekbi pani Bioletta mnie rozwalila.
                                Nie wytrzymam 49minut.Nie mowiac o tym,ze jak zobaczylam to zbieranine Polakow w jedym domu to,mi sie slabo zrobilo.
                                • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 12:17
                                  Film o dzieciach w polskie szkole jest krótszy, chyba 10 minut trwa. I mówią dzieci , może nie bezpośrednio, ale wyraźnie na temat powyżej.
                                  • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 12:24
                                    Moj angielski jest slaby,z 10lat temu ostatni raz mialam z nim stycznosc.
                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 12:58
                                    Ten z dziećmi jest bardziej wiarygodny, uważasz?
                                    • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 13:48
                                      Bardziej wiarygodny od czego?

                                      p.s. Nie jest sztucznie stworzony , natomiast wyraża subiektywne wrażenia, wypowiedzi - podobnie jak na forum.
                                      • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 14:24
                                        Od wypowiedzi dorosłych. Podałaś dwa linki i o nich piszę.
                                        • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 14:38
                                          Hmmmm..oba są wiarygodne w tym samym stopniu.. Chyba nie myślisz, że podstawione osoby czytały przygotowany scenariusz w którymkolwiek z tych filmów?
                                          • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 14:46
                                            Ja nie umiem po angielsku, streścisz w kilku słowach co mówiły te urocze dzieciaczki z filmu?
                                            • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:28
                                              Cóż , dzieciaczki mniejsze i większe, polscy nauczyciele, mówią, że sa "inni" , że trudno im zawiązac przyjaźnie z miejcowymi, że w skrajnych wypadkach są wykluczani (np sugestie, żeby polskie dzieci bawiły się na innym korytarzu - od innych dzieci, nie irlandzkich nauczycieli). Że tęsknią za rodziną w Polsce, ale mama mówi, ze tu jest lepiej, bo jest więcej pracy. O tym, że w polskiej szkole czują , że nie są inni, bo takich jak oni jest więcej. Że woleliby, zeby polska szkoła była w dni powszedenie a irlandzka tylko w weekendy . O tym, że wolą się nie odzywac w dyskusjach, bo nawet jeżeli znają już bardzo dobrze angielski, to i tak gorzej niż ich irlandzcy rówieśnicy.

                                              Drugi film jest długi , ale po polsku - też pokazuje stopień "bycia u siebie" u bohaterów filmu-Polaków w Londynie.

                                              • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 16:07

                                                Nadal nie pojmuje zwiazku z emigrantami z Forum.Od zawsze mowilam,ze nie kazdy nadaje sie na emigracje.Tak Jak oni to ja sie w Polsce czuje.

                                                “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                                                Autorem powyzszego zdania jest M.
                                          • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 14:47
                                            Umówmy się, że ja w ogóle nie myślę, ale chciałabym poznać twoje zdanie.
                                            • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:19
                                              Moje zdanie na temat filmów, czy moje zdanie na temat "bycia u siebie"
                                              • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:26
                                                Mam wybór?
                                                To wybieram oba!
                                                • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:41
                                                  wink

                                                  1) oba filmy są wiarygodne, chociaż na pewno subiektywne (jak każda wypowiedź na forum). Pokazują to czego często ludzie nie chcą widzieć. W przypadku filmu z dziećmi widzę związek z wynikami badań do pracy doktorskiej znajomej na temat adaptacji polskich dzieci w UK i Irlandii - im starsze dziecko przy wyjeździe, tym gorzej to znosi, przy czym nie opowiada tego w domu, żeby nie martwic rodziców. Najbardziej zapadła mi w pamięć wypowiedź nastolatki z Belfastu, która zanim wróciła do domu po szkole, szla się wypłakac do jakiegos parku i już uspokojona wracała do domu.

                                                  2) Moja własna opinia na temat bycia u siebie? Bardzo skomplikowana i wymagająca wielostronicowego wypracowania wink W skrócie: ważne są dwa czynniki. Człowiek kest "ulokowany" nie tylko w kraju, nacji, ale także w grupie społecznej. Wykluczenie nie tylko z nacji, ale ze swojej grupy społecznej (upraszczając- magister historii sztuki na zmywaku w taniej knajpie, wynajmujący dom wspólnie z osobami, z którymi w krajowych warunkach raczej unikalby kontaktu) powoduje stan zawieszenia. Żeby być "u siebie" nie wystarczy mieć swój adres, zaprzyjaźniony sklep i pub i bez problemu radzić sobie z papierkami. Drugi czynnik to stopień nasycenia danego społeczeństwa stereotypami. I tego z czym kojarzy sobie Polaka przeciętny Anglik, Norweg czy Holender. Do tego dochodzi pojęcie imigracji/imigrantów - sama nazwa jest kategoryzująca, a do niej przyznają się (trudno się nie przyznać) Polacy. Pytanie: czy jeżeli funkcjonujesz jako imigrant , nawet sam siebie tak postrzegasz, to czy jesteś u siebie?
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:44
                                                    p.s. w przypadku dziecka autorki (15 lat z 16 w UK) on jest moim zdaniem bardziej u siebie w UK niż w Polsce.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:53
                                                    Teraz mogę powiedzieć, temat jest podpuchą, zaś za jednorazowym nickiem kryje się ktoś zatrudniony na E-dziecku.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:47
                                                    >Najbardziej zapadła mi w pamięć wypowiedź nastolatki z Belfastu, która zanim wróciła do domu po szkole, szla się wypłakac do jakiegos parku i już uspokojona wracała do domu.

                                                    Strasznie smutne.
                                                    Cóż, dzieci czasem ukrywają przed rodzicami, stąd potem opinie naszych emigrantek jak to ich dzieci radzą sobie wspaniale w nowych szkołach.
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:53
                                                    Część pewnie sobie naprawdę dobrze radzi, ale to dotyczy raczej tych , które wyemigorwaly jako małe dzieci. Są tez dzieci wyjatkowo odporne psychicznie. Są też pewnie takie, które tych problemów nie mają (to ostatnie dotyczy zwykle rejonów gdzie mieszka stosunkowo mało Polaków)
                                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:35
                                                    Joa, moje dzieci wyjechały już jako niemałe dzieci i tylko najstarsza trochę znała angielski z polskiej szkoły. Ich początki wcale nie były łatwe, najmłodsza córka była mobbingowana w szkole, co ciekawe, nie przez angielskie dzieci, ale polskie. Dopiero bardzo nieprzyjemny incydent w wykonaniu mojej córki wobec prowodyrki tego mobbingu spowodował, że jej matka się dowiedziała, co przez prawie cały rok szkolny wyczyniała jej córka wobec mojej. Najstarsza przez pierwsze pół roku w ogóle się nie odzywała w szkole, gdy pewnego dnia zrobiła prezentację, podczas której również przemawiała, to ludzie z jej klasy oniemieli, bo byli pewni, że jest niemową! Średnia zaczęła mówić swobodnie po prawie dwóch latach i nie dlatego, że nie znała języka, ale dlatego, że nie czuła się na tyle swobodnie, aby podjąć konwersację z rówieśnikami. Dodam, że mieszkaliśmy wówczas w mieście do upęku spolszczonym, a w szkole moich dzieci 20% wszystkich uczniów stanowili Polacy. Po przeprowadzce do innego miasta i zmianie szkół - moje dzieci odżyły. Uwielbiają swoje szkoły, uczą się rewelacyjnie, są aktywne, zawarły przyjaźnie, często zostają po lekcjach w szkole na dodatkowych zajęciach. Najstarsza w swoim koledżu jest Student Ambassador, bardzo aktywnie uczestniczy w programie Carrier Academy, a jej nauczyciele wychwalają ją pod niebiosa, bo jest według nich oceniana jako geniusz, biegłe włada trzema językami, od przyszłego roku chce zacząć naukę czwartego, wszystkie testy zdaje na poziomie A lub B. Najmłodsza jest gwiazdą w swojej szkole i podobnie jak najstarsza i średnia - wychwalana jest bardzo, również aktywnie uczestniczy w życiu szkoły, zawsze jest na wszelakich eventach szkolnych, wszystkie trzy uczą się naprawdę bardzo dobrze, co ciekawe - one naprawdę lubią się uczyć, niejeden raz spotkałam się ze zdziwieniem znajomych i pytaniem, co zrobiłam swoim dzieciom, że są takie jakie są i zawsze odpowiadam tak samo - ja je tylko urodziłam wink No i oczywiście jestem z nich bardzo dumna. Co tu dywagować - po prostu moja krew big_grin

                                                    Ale początki nie były łatwe, jednak ma to też swoją dobrą stronę, moje córki są naprawdę zahartowane i niestraszne są im przeciwności losu.
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:58
                                                    Ta, bo nastolatki w kraju swojego pochodzenia są zawsze szczęśliwe. Różnie bywa.
                                                  • jamesonwhiskey Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:55
                                                    sto ludzie nie chcą widzieć. W przypadku filmu z
                                                    > dziećmi widzę związek z wynikami badań do pracy doktorskiej znajomej na temat
                                                    > adaptacji polskich dzieci w UK i Irlandii - im starsze dziecko przy wyjeździe,
                                                    > tym gorzej to znosi, przy czym nie opowiada tego w domu, żeb


                                                    tak to jest jak wiedze o swiecie sie czerpie z filmow
                                                    znam 3 przypadki mlodszych nastolatkow
                                                    po pierwszym roku poswieconym glownie na nauke jezyka
                                                    w zyciu nie wrocili by do polskiej szkoly


                                                    a zmywaku w taniej knajpie, wynajmujący dom wspólnie z osoba
                                                    > mi, z którymi w krajowych warunkach raczej unikalby kontaktu) powo


                                                    ziew , postaraj sie bardziej

                                                    > ycenia danego społeczeństwa stereotypami. I tego z czym kojarzy sobie Polaka pr
                                                    > zeciętny Anglik, Norweg czy Holender. Do tego doch

                                                    jakos mnie to nie intersuje z czym sobie kojarzy polaka anglik czy francuz

                                                    > przyznać) Polacy. Pytanie: czy jeżeli funkcjonujesz jako imigrant , nawet sam
                                                    > siebie tak postrzegasz, to czy jesteś u siebie?


                                                    to jest wyjatkowo idiotyczne pytanie bo zaklada ze cale dnie mysle czy jestem u siebie czy nie jestem cokolwiek to znaczy a kwestie bycia u siebie znam wlasciwie z debinych polkich forow
                                                    bo jeszcze nie spotkalem sie z takim tematem dyskusi wsrod emigranot na temat bycia us iebie
                                                  • cherry.coke Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 16:23
                                                    jamesonwhiskey napisał:

                                                    > > przyznać) Polacy. Pytanie: czy jeżeli funkcjonujesz jako imigrant , nawet
                                                    > sam
                                                    > > siebie tak postrzegasz, to czy jesteś u siebie?
                                                    >
                                                    >
                                                    > to jest wyjatkowo idiotyczne pytanie bo zaklada ze cale dnie mysle czy jestem u
                                                    > siebie czy nie jestem cokolwiek to znaczy a kwestie bycia u siebie znam wlasci
                                                    > wie z debinych polkich forow
                                                    > bo jeszcze nie spotkalem sie z takim tematem dyskusi wsrod emigranot na temat b
                                                    > ycia us iebie

                                                    Rzadko sie zgadzam z jamesonem, ale co do tego kawalka musze. Naprawde ktos dorosly siedzi i zastanawia sie nad autopostrzeganiem jako imigranta/emigranta/lokalsa? Kto? Ja jestem z pochodzenia Polka i to sie nigdy nie zmieni, mieszkam w innym kraju, na moje doswiadczenie i tozsamosc skladaja sie rozne doswiadczenia z roznych krajow i czasow. Sa cale obszary, ktore poznalam na przyklad przez jezyk inny niz polski i tylko tak je znam, albo cale obszary, ktore sa z polskiego na inny praktycznie nieprzetlumaczalne. I one sie wcale nie gryza ze soba, ot zwykle zycie, podobnie jak w zyciu osoby, ktora nie opuscila kraju nie gryza sie obszary z liceum, podworka, pracy i klubu nurkowego. Jesli chce sie zajmowac tymi pochodzacymi z Polski, a nieistotnymi tutaj, to szukam sobie towarzystwa pochodzacego z PL albo bedacego w PL, jesli stricte tutejszymi, to interesuja mnie ludzie mieszkajacy tutaj, jesli uniwersalnymi, to mozna sie nimi zajmowac ze wszystkimi, jesli rodzinnymi to z rodzina... gdzie problem w ogole? Jakby nie mozna bylo czuc sie pewnie we wlasnej tozsamosci bez przyczepiania sobie jakiejs etykietki, najlepiej zero-jedynkowej: imigrant-miejscowy, dziwka-Madonna, leming-pisior...
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 16:38
                                                    Nie twierdzę, że ludzie sobie regularnie wieczorki tożsamosciowe urządzają.
                                                    To przejawia się w milionach małych rzeczy, np reagowanie na artykuły typu "czy rząd zmieni politykę imigracyjną"

                                                    Oczywiście można też przyjąć , że pojęcie bycia u siebie w ogóle nie istnieje.
                                                    I pytanie do cherry - czy Joyce, Beckett czy Wilde byli u siebie we Francji?
                                                  • cherry.coke Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 16:49
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Nie twierdzę, że ludzie sobie regularnie wieczorki tożsamosciowe urządzają.
                                                    > To przejawia się w milionach małych rzeczy, np reagowanie na artykuły typu "czy
                                                    > rząd zmieni politykę imigracyjną"
                                                    >
                                                    > Oczywiście można też przyjąć , że pojęcie bycia u siebie w ogóle nie istnieje.
                                                    > I pytanie do cherry - czy Joyce, Beckett czy Wilde byli u siebie we Francji?

                                                    Nie mam pojecia szczerze mowiac, nie czytalam ich pamietnikow? A jak sie poczuwali?
                                                    BTW ja nie twierdze, ze poczucie bycia u siebie nie istnieje. Tylko ze nie ma tak prostego przelozenia na bycie imigrantem czy miejscowym; duzo Polakow nie czuje sie w Polsce u siebie, a mnostwo emigrantow czuje sie gdzies tam indziej u siebie. Zalezy tez, na ile ktos jest czynnikiem sprawczym w swoim zyciu, a na ile dziala pod przymusem... Skads sie biora pojecia typu "emigracja wewnetrzna" albo "obywatel swiata"... Imigranci zostaja tez obywatelami i polityka imigracyjna juz ich zupelnie nie obchodzi... ot zycie, bardzo roznie sie toczy.
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:25
                                                    Oczywiście, ze życie się róznie toczy i wiele czynników składa się na to poczucie bycia u siebie. Jest spora grupa ludzi, która u siebie jest wszędzie i nigdzie ( w zależności o nastawienia) , często to wynika z braku osadzenia w konkretnej kulturze i rzeczywistości np dzieci wędrujące z rodzicami po świecie, no dzieci etatowych expatów czy dyplomatów.

                                                    Ale nie ma co udawać, że problem i to na dużą skalę istnieje. Nawet w formie zaprzeczenia- np taki jameson - może mieć pięćset paszportów irlandzkich czy brytyjskich, co nie zmienia faktu, ze wysiaduje na polskim forum dla matek, w mało wyszukany sposób nie ustaje w wysiłkach, żeby przekonac publiczność, że jemu jest lepiej , bo jest "tam". Po co? Nawet z tymi nowymi paszportami nie będzie ani Irlandczykiem ani Anglikiem czy Szkotem. Będzie Polakiem w Irlandii - dla siebie samego i dla innych.
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:27
                                                    To, źle być Polakiem w Irlandii? Ja na przykład nie chce być Czeszką. Co nie zmienia faktu, ze tu czuje się u siebie.
                                                  • cherry.coke Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:35
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Ale nie ma co udawać, że problem i to na dużą skalę istnieje. Nawet w formie
                                                    > zaprzeczenia
                                                    - np taki jameson - może mieć pięćset paszportów irlandzkich c
                                                    > zy brytyjskich, co nie zmienia faktu, ze wysiaduje na polskim forum dla matek,
                                                    > w mało wyszukany sposób nie ustaje w wysiłkach, żeby przekonac publiczność, że
                                                    > jemu jest lepiej , bo jest "tam". Po co? Nawet z tymi nowymi paszportami nie bę
                                                    > dzie ani Irlandczykiem ani Anglikiem czy Szkotem. Będzie Polakiem w Irlandii -
                                                    > dla siebie samego i dla innych.

                                                    Nie wiem do jakiej tozsamosci poczuwa sie jameson, moge powiedziec o sobie - jesli ktos wie i akceptuje, ze jest Polakiem mieszkajacym w innym kraju/Polakiem z podwojnym obywatelstwem/itp warianty, to co zlego w tym, ze jest tez na polskich forach? Ja tam sie nie wypieram polskosci, nie jestem ani nie bede Szkotka czy Angielka czy Irlandka, to dlaczego mam nie pisac w tym jezyku czy nie odwiedzac polskich stron? Zapewniam, ze miejscowych odwiedzam wiecej, jesli to komus przyniesie ulge.
                                                    Gazet tez jest facetem, a pisze na forum ematka; maja w gatki zagladac na wejsciu czy co?
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:07


                                                    Nie, nie bulwersuje mnie ani mężyczyzna na matkowym forum, ani imigrant na stronach polskich. Po prostu tym CO pisze jameson na TYM forum (o którym sam pisze, że jest głupie) nie pozwala mi wierzyć, że czuje się tam u siebie.

                                                    Możemy to nazwac moim subiektywnym zdaniem (podobne mam o kilku innych forumowiczach), opartym na doświadczeniu i intuicji. Nie zamierzam nikogo przekonywać.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:16
                                                    joa66 napisała:

                                                    >
                                                    > Możemy to nazwac moim subiektywnym zdaniem (podobne mam o kilku innych forumowi
                                                    > czach), opartym na doświadczeniu i intuicji. Nie zamierzam nikogo przekonywać.

                                                    Ale wiesz, że i doświadczenie i intuicja mogą się mylić? wink
                                                    Całkiem niedawno dostałam na tym forum podziękowanie od jednej dziewczyny za pomoc. Odpisałam przekornie i w swoim stylu - zwyzywano mnie od prymitywów, co ubawiło mnie setnie big_grin
                                                    Ja już dawno temu nauczyłam się, że każdemu trzeba dać szansę, nawet takiemu gazeciarzowi wink
                                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:57
                                                    CytatNawet z tymi nowymi paszportami nie będzie ani Irlandczykiem ani Anglikiem czy Szkotem. Będzie Polakiem w Irlandii - dla siebie samego i dla innych.
                                                    Nie rozumiem. Bycie Polakiem w Irlandii z marszu skazuje taką osobę na społeczny ostracyzm?
                                                    Ja jestem Polską w UK. Nigdy się nie wstydziłam swojego pochodzenia i nigdy nie czułam się z tego powodu gorsza.
                                                    Jak widać, to jest raczej problem osób, które nie zdecydowały się na emigrację i w ten sposób próbują zanegować i obniżyć wartość tych, którzy wyjechali i mają się dobrze.
                                                    Dla mnie to poziom gazeciarza, którego, mimo że bardzo się staram zostać jego fanką, uważam za prymitywa.
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:10
                                                    ycie Polakiem w Irlandii z marszu skazuje taką osobę na społeczny ostracyzm?

                                                    Nie sądzę. Jest podobnie, być może nawet lepiej niż w innych krajach. Ale niech może osoby zainteresowane się wypowiedzą.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:29
                                                    joa66 napisała:

                                                    > ycie Polakiem w Irlandii z marszu skazuje taką osobę na społeczny ostracyzm?
                                                    >

                                                    >
                                                    > Nie sądzę. Jest podobnie, być może nawet lepiej niż w innych krajach. Ale niech
                                                    > może osoby zainteresowane się wypowiedzą.

                                                    Jakoś z rok temu rozmawiałam z pewnym Irlandczykiem, który ze swoją grupą aktorską przyjechał do mojego miasta na występy (oczywiście jak na złość nie mogę sobie przypomnieć nazwy - facet gra kobitkę, podstarzałą pannę i jest do tego cała otoczka, w każdym razie dość popularna IE postać) i on mi wtedy powiedział, że Polacy zajmują już 10% społeczności irlandzkiej. Nie bardzo wiedziałam, co mu na to odpowiedzieć, gdy on dodał, że to bardzo dobrze i nie ma co zgrzytać zębami, bo Polacy nie tylko wypełnili wakaty, ale wraz ze swoim przybyciem wprowadzili świeży powiew do ich skostniałego kraju. To nie są moje słowa i raczej żadnej pogardy lub zmartwienia z tego powodu nie okazał.
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:37
                                                    Ja myślę, że większość Irlandczyków ma zdecydowanie lepszy stosunek do każdej imigracji (nie tylko polskiej) niż inne nacje. Co nie zmienia faktu, że (a) wśród dzieci sytuacja może wyglądac to inaczej, (b) Polacy , jak wszędzie, kojarzą sie jednak z prostymi pracami. Czy to źle? Nie wiem. Zależy od potrzeb danej osoby.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:42
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Ja myślę, że większość Irlandczyków ma zdecydowanie lepszy stosunek do każdej i
                                                    > migracji (nie tylko polskiej) niż inne nacje. Co nie zmienia faktu, że (a) wśró
                                                    > d dzieci sytuacja może wyglądac to inaczej, (b) Polacy , jak wszędzie, kojarzą
                                                    > sie jednak z prostymi pracami. Czy to źle? Nie wiem. Zależy od potrzeb danej os
                                                    > oby.
                                                    Polacy kojarzą się z prostymi pracami tylko w Polsce.
                                                    To całkiem mocny i modny trend wśród polskich malkontentów.
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:50
                                                    Niestety, ale nie.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 20:50
                                                    No to może w moim środowisku tego trendu nie ma, wszyscy moi znajomi Anglicy czy innej narodowości tubylcy nie mówią, ani nie myślą w ten sposób o Polakach, a na ten przykład podam, że w szpitalu w Birmingham polscy lekarze i pielęgniarki są bardzo poważani. Wiem, bo byłam pacjentką tego szpitala i na tej podstawie mogę powiedzieć, że fachowość polskich chirurgów jest bardzo w cenie (byłam przygotowywana do przeszczepu wątroby, którą miał wykonać zespół w części składający się z polskich lekarzy - przypadek zupełny, za to mój prowadzący doktor Guru wyrażał się o nich w samych superlatywach. Dodam, że byłam dość kłopotliwą pacjentką, która np. wyrywała sobie sondy, sączki czy kroplówki, bo jej się w danej chwili nie podobały lub nie jadła całymi tygodniami, albo dostawała różnego rodzaju omamów po przeciwbólowych lekach i bardzo produktywnie te omamy stosowała przede wszystkim w nocy, żeby innym współspaczom utrudnić sen, a pielęgniarkom dyżur - sorry za nawias, jakoś tak wyszło samo z siebie wink).
                                                    Nie trzymałabym się tak bardzo tego schematu, że Polacy tylko do prostych prac się nadają, tu na miejscu mają opinię przedsiębiorczych osób, które z powodzeniem zakładają własne biznesy, ceniona jest ich fachowość i, co ciekawe, rzetelność. Dlatego śmiem twierdzić, że ta opinia krąży przede wszystkich wśród pozostałych w kraju malkontentów.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 20:57
                                                    Co myślą to Ty nie wiesz i się nie dowiesz, większa część społeczeństwa jest jednak politycznie poprawna i nie powie Ci niczego przykrego, choćby było to czystą prawdą.
                                                    Choć zdarzają się i spektakularne wpadki:

                                                    www.plotek.pl/plotek/1,78649,13985910,Ale_gafa__Ksiaze_Filip_do_polskiego_studenta__Przyjechales.html
                                                    I o to co naprawdę sądzą.
                                                    Polak to przyjeżdża na maliny, sprzątać, zmywać lub kelnerować, ewentualnie kierowca czy hydraulik.
                                                    Oczywiście nic w tym złego, uczciwa praca nie hańbi.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:43
                                                    cherry.coke napisała:

                                                    > BTW ja nie twierdze, ze poczucie bycia u siebie nie istnieje. Tylko ze nie ma t
                                                    > ak prostego przelozenia na bycie imigrantem czy miejscowym; duzo Polakow nie cz
                                                    > uje sie w Polsce u siebie, a mnostwo emigrantow czuje sie gdzies tam indziej u
                                                    > siebie.

                                                    Czasami to forum mnie załamuje...kto gdzie twierdzi, że jest proste przełożenie...kto twierdzi, że poczucie wyobcowania dotyczy WYŁĄCZNIE emigrantów?
                                                    Logicznym jest dla mnie, że skoro rozmawiamy w wątku o emigracji i reemigracji, gdzie emigrant zadaje pytanie "na czym polega poczucie wyobcowania" to rozmawiamy w tym zakresie, co przecież wcale nie znaczy, że ktoś tu twierdzi, że TYLKO emigrant doświadcza w życiu poczucia wyobcowania.

                                                    Jeżeli ktoś napisze, że emigrant tęskni za pozostawioną w kraju rodziną, to z automatu oznacza dla ciebie stwierdzenie, że nikt inny nie tęskni za swoimi bliskimi tylko emigrant?

                                                    Czy może trzeba każdą swoją wypowiedź formułować na zasadzie: zdarza się, że emigrant tęskni za rodziną, ale oczywiście za rodziną tęsknią też dzieci w przedszkolu, kobiety w szpitalu, mama za córką na wakacjach, tata za synem studiującym w innym województwie, żona za mężem w delegacji służbowej, dziadkowie za wnukami, pensjonariusze domu starców, male tego zwierzęta też tęsknią, tęskni pies, którego pan długo pracuje, i kot, i papuga i nawet chomik może tęsknić...

                                                    Kto tak pisze? Widzisz te elaboraty jakie by musiały powstawać? Ciągle zarzucasz mi generalizację, ale to ty odczytujesz coś w sposób, to w tobie są skrypty które "dekodują" wypowiedzi jako dotyczące WYŁĄCZNIE emigrantów.

                                                    Ja pisałam przecież wyraźnie, że skoro osoba z Mazur może czuć się wyobcowana na Śląsku (przypadek żony mojego przyjaciela) to tym bardziej może się tak dziać w przypadku przeprowadzki do innego kraju, skoro pojawia się nawet przy zmianie regionu w obrębie tego samego kraju.

                                                    Skoro istnieje poczucie wyobcowania, to przecież z czegoś ono wynika. Tak czy nie?
                                                    I właśnie o tym ta dyskusja, z czym ty właściwie polemizujesz?
                                                    Że nie zdarza się wszystkim i wszędzie? To też chyba logiczne, chyba że znowu potrzebujesz tysiąca zastrzeżeń, jak w zdaniu o tęsknocie?
                                                    Nie ma na świecie rzeczy, prócz śmierci, która przytrafia się wszystkim ludziom, na prawdę trzeba pisać takie oczywistości, bo inaczej od razu ktoś sądzi, że się pisze o wszystkich jak leci?
                                                  • cherry.coke Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:46
                                                    Przeciez ja nie pisze o poczuciu wyobcowania, ktore jak slusznie zauwazasz zdarza sie zawsze i wszedzie, tylko o twoich twierdzeniach o tym, jak to ktos "nigdzie nie czuje sie u siebie" wyprowadzonych z braku pszczolki Mai. I zaznaczam to wielokrotnie. Rzuc czasem okiem na wlasne i moje posty, zanim machniesz nastepnych x akapitow...
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:55
                                                    twoich twierdzeniach o tym, jak to ktos "nigdzie nie czuje sie u siebie" wyprowadzonych z braku pszczolki Mai.

                                                    Moich????
                                                  • cherry.coke Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:56
                                                    Skad, neni, cos sie zle podpielo? To przepraszam...
                                                    Z mojej strony w kazdym razie EOT jesli chodzi o pszczolke, bo naprawde smile
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:17
                                                    Tak, wyjątkowo, bo zazwyczaj mi się nie chce przeczytałam jeszcze raz wątek i moją wypowiedź, gdzie wystąpiła powoli już anegdotyczna pszczółka Maja. Co napisałam, cytuję

                                                    Sądzę, że po latach poczucie wyobcowania na emigracji nie polega na jakimś codziennym odczuwaniu, że jest się obcym. Człowiek przyzwyczaja się do nowego otoczenia, nawiązuje nowe znajomości, poznaje kulturę, język, formalności.
                                                    Niemniej są dziedziny, które moim zdaniem, są nie do przeskoczenia - na przykład poczucie humoru - no spróbuj wytłumaczyć obcokrajowcom z czego się śmiejemy oglądając "Alternatywy" "Misia" czy "Rejs". Spróbuj wytłumaczyć dlaczego bawiło użyte w reklamie "Ojciec prać...?"

                                                    Humor wielu polskich kultowych filmów opiera się na aluzjach do wydarzeń historycznych i politycznych, zrozumiałych tylko dla nas, Polaków.
                                                    Pewne rzeczy są nieprzenaszalne, w każdej kulturze istnieją tylko właściwe jej niuanse, , utarte powiedzonka , lapsusy słowne (uwaga trudne słowo ) osadzone w historii i kontekście kulturowym, który zawsze pozostanie obcy.

                                                    Miałam teraz przykład na spotkaniu klasowym - obecne więzi są już mocno rozluźnione, jednak ciągle mamy o czym rozmawiać i z czego się śmiać - są to rzeczy, które dla obcokrajowców są niezrozumiałe, bądź zupełnie nieznane, a które są naszą wspólną przeszłością, jak np. piosenka o pszczółce Mai czy Misiu Uszatku i słynne "a teraz kochane dzieci pocałujcie się w d... albo teksty Kazik, czy Sztywny Pal Azji i "nie gniewaj się na mnie Polsko".


                                                    A teraz proszę żebyś powiedziała na podstawie czego twierdzisz, że ja formułuję generalne sądy jakoby każdy emigrant i wyłącznie emigrant "nigdzie nie czuł się u siebie".
                                                  • cherry.coke Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:25
                                                    1. Bo to jest dalej, cytuj do konca.
                                                    2.
                                                    > A teraz proszę żebyś powiedziała na podstawie czego twierdzisz, że ja formułuję
                                                    > generalne sądy jakoby każdy emigrant i wyłącznie emigrant "nigdzie nie czuł si
                                                    > ę u siebie".

                                                    Napisalam cos takiego, gdzie, bo z pewnoscia nie mialam takiego zamiaru? To ty piszesz o kazdych/wszystkich. Ja protestuje przeciwko naiwnemu wyprowadzaniu armat typu "nigdzie nie czuje sie u siebie" od ograniczenia towarzystwa znajacego nieszczesna pszczolke. I Bareje. Pisalam o tym, EOT, bo to bez sensu.
                                                  • jamesonwhiskey Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 16:51
                                                    > To przejawia się w milionach małych rzeczy, np reagowanie na artykuły typu "czy
                                                    > rząd zmieni politykę imigracyjną"

                                                    tak to juz jest ze po paru latach mozna sobie zrobic miejscowe obywatelstwo
                                                    wiec artykuly typu "czy rząd zmieni politykę imigracyjną" staja sie mniej pasionujace niz prognoza pogody na przyszly tydzien
                                                  • najma78 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 17:21
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Nie twierdzę, że ludzie sobie regularnie wieczorki tożsamosciowe urządzają.
                                                    > To przejawia się w milionach małych rzeczy, np reagowanie na artykuły typu "czy
                                                    > rząd zmieni politykę imigracyjną"
                                                    >
                                                    Po kilku latach kiedy sie juz poczuje u siebie to staje sie obywatelem, juz od dawna jestem wiec polityka imigracyjna interesuje mnie mniej niz wiadomosci sportowe wink
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:02
                                                    To był tylko przykład, ale tak wiem, Ty jesteś u siebie. Ok.
                                                  • bsl Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:34
                                                    a ja nie jestem u siebie i chyba nigdy nie będę, ale siedzę na dopie i staram sie tutaj życ
                                                    moja najstarsza corka jezeli tylko bedzie miala okazje chce wrocic do Polski ( zobaczymy jak to będzie, życie zaskakuje czasami )
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:36
                                                    A byłaś kiedyś u siebie?
                                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:12
                                                    bsl napisała:

                                                    > a ja nie jestem u siebie i chyba nigdy nie będę, ale siedzę na dopie i staram s
                                                    > ie tutaj życ
                                                    > moja najstarsza corka jezeli tylko bedzie miala okazje chce wrocic do Polski (
                                                    > zobaczymy jak to będzie, życie zaskakuje czasami )

                                                    Nie wiem, gdzie mieszkasz, choć w sumie nie ma to znaczenia. Ale chcę ci powiedzieć, że przez pierwsze trzy lata naszego życia w UK moje córki były bardzo zdecydowane na powrót do Polski. Z tego powodu zatrzymałam mieszkanie. Dziś już się tak nie rwą.
                                                  • najma78 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:08
                                                    joa66 napisała:

                                                    > To był tylko przykład, ale tak wiem, Ty jesteś u siebie. Ok.

                                                    Owszem, jestem u siebie i nie mam zamiaru udowadniac ze jest inaczej zeby ktos na forum mogl potwoerdzic swoja teorie.
                                                    Nie porafilabym zyc latami w kraju w ktorym czulabym sie obco, zle.
                                                  • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:48
                                                    Podpisuję się.
                                                  • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 16:10
                                                    Czyli jednak jestem u siebie,za to w Pl u siebie byl nie byla.

                                                    “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                                                    Autorem powyzszego zdania jest M.
                                          • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 17:54
                                            joa66 napisała:

                                            > Hmmmm..oba są wiarygodne w tym samym stopniu.. Chyba nie myślisz, że podstawion
                                            > e osoby czytały przygotowany scenariusz w którymkolwiek z tych filmów?

                                            Nie mam pojęcia czy podstawione osoby czytały gotowy scenariusz, za to mogę śmiało powiedzieć, że są to na pewno wybrane osoby według jednego klucza, a to już ociera się o manipulację.
                                            Ale przecież nie musimy się we wszystkim zgadzać, prawda? Dlatego ja pozostanę przy swoim zdaniu, a ty przy swoim i jesteśmy kwita, OK?
                                            • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 18:04
                                              W przypadku filmu o Polakach w Londynie wybór dosyć przypadkowy, podobnie jak mieszkańcy domu.

                                              Ale możemy zostać przy opinii, że to wszystko tendecyjne.
                                              • rosapulchra-0 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:01
                                                Ja nie twierdzę, że takich osób nie ma. Są, mało tego, jest ich dużo za dużo.
                                                Szkoda, że realizatorzy tego filmu nie trafili do mnie. Z drugiej strony mnie to nie dziwi - odstaję od ich założenia.
                                                • cherry.coke Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:09
                                                  Oni z reguly szukaja ekstremow, odpadow albo megasukcesow - kto by ogladal cos o zwyklych nudnych obywatelach...
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:20
                                                    Wiesz, ale takich ludzi jest mnóstwo w realu, nie tylko w tych filmach. Po raz kolejny powołam się na badania do pracy doktorskiej. Co prawda była tylko o adaptacji dzieci, ale sporo można było wywnioskować o rodzinach. Nie sądzę, żeby badania były tendencyjne, bo widać w nich było różnicę u dzieci, które emigrowały w wieku 2-3 lat i w wieku 8 (i więcej) letnimi. A w ich tle - rodzice.

                                                    Tak na marginesie - to, że dzieci nie przyznają się rodzicom, że im się dokucza, to tylko część ogólnego nie przyznawania się. Zarówno Itaka jak i Barka są świadome wielu ludzi, którzy żyją w bagnie, a bliskim w Polsce pisza jak jest cudownie, albo zrywają z bliskimi kontakt, bo nie chcą się przyznać do porażki (nota bene ten artykuł też o tym wspomina).

                                                    I ja oczywiście wiem, że to nie dotyczy nikogo na forum smile
                                                  • najma78 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:37
                                                    joa66 napisała:


                                                    > Tak na marginesie - to, że dzieci nie przyznają się rodzicom, że im się dokucza
                                                    > , to tylko część ogólnego nie przyznawania się. Zarówno Itaka jak i Barka są św
                                                    > iadome wielu ludzi, którzy żyją w bagnie, a bliskim w Polsce pisza jak jest cud
                                                    > ownie, albo zrywają z bliskimi kontakt, bo nie chcą się przyznać do porażki (no
                                                    > ta bene ten artykuł też o tym wspomina).

                                                    Nistety ale ilosc emigrujacych Polakow z powodow ekonomicznych jest bardzo duza a to swiadczy o kondycji panstwa - dobrze nie jest uncertain wyjzdza mnostwo ludzi ktorzy desperacko probuja poprawic byt swoj i swoich rodzi ale nie radza sobie, bo nie znaja jezyk, nie maja kwalifikacji ani wiedzy na temat realiow zycia w innym kraju a w szczegolnosci w uk bo tam wyjzdza ich najwiecej. Ci ludzie nie tylko wstydza sie, co wynika z mentalnosci gdyz wiedza jakiej reakcji moga sie spodziewac ale nie maja tez do czego wracac uncertain

                                                    > I ja oczywiście wiem, że to nie dotyczy nikogo na forum smile

                                                    Nie wiem czy ktorys emigrant korzystajacy z darmowych noclegow i posilkow w Londynie dyskutuje sobie na ematce, watpie.

                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 19:39
                                                    Nie wiem czy ktorys emigrant korzystajacy z darmowych noclegow i posilkow w Londynie dyskutuje sobie na ematce, watpie.


                                                    Ale różne "wioletki" pewnie tak.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 20:14
                                                    najma78 napisała:

                                                    > Nistety ale ilosc emigrujacych Polakow z powodow ekonomicznych jest bardzo duza

                                                    Oj, na prawdę się cieszę, że to napisał ktoś będący na emigracji. Kiedyś stwierdziłam dokładnie to samo, i skończyło się sformułowaniami jak tu, że upraszczam, jadę stereotypem i wprowadzam naiwne generalizacja, bo przecież emigranci wyjeżdżają głównie z powodu ciekawości świata, fascynacji odmiennością, otwartości na świat i chęci przeżycia nowych przygód.
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 20:18
                                                    Czy jest coś złego w emigracji zarobkowej jako takiej?
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 20:28
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Czy jest coś złego w emigracji zarobkowej jako takiej?

                                                    Dla mnie zupełnie nic, podobnie jak nie widzę niczego złego w tym, że ktoś może na obczyźnie odczuwać wyobcowanie.
                                                    To nie ja usilnie udowadniałam, że to nie zarobki są główną przyczyną emigracji z Polski, jak i nie ja udowadniam, że poczucie wyobcowania jest skutkiem przewrażliwienia i nieprzystosowania społecznego.
                                                  • najma78 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 20:42
                                                    nenia1 napisała:


                                                    > Oj, na prawdę się cieszę, że to napisał ktoś będący na emigracji. Kiedyś stwier
                                                    > dziłam dokładnie to samo, i skończyło się sformułowaniami jak tu, że upraszczam
                                                    > , jadę stereotypem i wprowadzam naiwne generalizacja, bo przecież emigranci wyj
                                                    > eżdżają głównie z powodu ciekawości świata, fascynacji odmiennością, otwartości
                                                    > na świat i chęci przeżycia nowych przygód.

                                                    Ale wielu z tego powodu wyjezdza. Inni wyjezdzaja z powodow ekonomicznych, osiedlaja sie i czuja siebie i wcale nie zyja w ciaglym rozdarciu, tesknocie za zapachami z polskich podworek, a nawet po czasie juz nie chca wracac. To takie dziwne?
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 20:58
                                                    Nie, to wcale nie dziwne, dlaczego?

                                                    Dziwne dla mnie było zaprzeczanie, że bardzo wielu Polaków emigruje z powodów ekonomicznych, jakby to był jakiś wstyd.
                                                  • najma78 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 23:04
                                                    nenia1 napisała:

                                                    >
                                                    > Dziwne dla mnie było zaprzeczanie, że bardzo wielu Polaków emigruje z powodów e
                                                    > konomicznych, jakby to był jakiś wstyd.

                                                    Wstydzic to sie powinny kolejne ekipy rzadzace...
                                                    A z tym zaprzeczaczeniem to podejrzewam ze to taka forma obrony, bo jesli sie powie ze z powodow ekonomicznych to sie oberwie ze sie jest nieudacznikiem, brak kwalifikacji itd bo przeciez berobocia w pl nie ma, umow smieciowych nie ma, zarobki sa dobre itd wiec ludzie wola podac inne powody choc i tak sie dostanie ale przynajmniej lepiej wyglada. Jak nie kijem to palka uncertain analogicznie to dziala z tymi ktorym sie nie udalo i organizacje pomocowe sie nimi zajmuja uncertain
                                                  • cherry.coke Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 23:07
                                                    Ja tam nie zaprzeczam, pewnie, ze tez z powodow ekonomicznych. Ale nie tylko, bo sa kraje, gdzie moglabym zarabiac jeszcze wiecej, ale tam nie jade, bo nie. Podoba mi sie tu. Na pewno sa osoby, ktore gdzies sa tylko dla kasy, inne tylko z zainteresowania, a wiekszosc z kombinacji tychze. Inaczej wszyscy siedzieliby w Norwegii i Dubaju, czy co tam sie teraz najbardziej oplaca.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 08:44
                                                    cherry.coke napisała:

                                                    > Ja tam nie zaprzeczam, pewnie, ze tez z powodow ekonomicznych.

                                                    Oczywiście, można się upierać czy użyć słowa "głównie" czy "też", choć uważam, że słowo "głównie" jest tu lepszym określenie. Dlaczego? Dlatego, że po pierwsze precyzuje zjawisko ilościowo, daje obraz skali, a przecież nie wyklucza również innych motywacji, czyli pozostawia margines dla zaistnienia "też".
                                                    Można pisać, że w Polsce główną religią jest chrześcijaństwo, ale można też pisać, że w Polsce są wyznawane różne religie w tym też chrześcijaństwo, oba te stwierdzenia są prawdziwe. Jednak pierwsze precyzyjniej określa sferę religijną w Polsce, a jednocześnie nie mówi, że jest to jedyna religia.
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:32
                                                    10/10
                                                  • olena.s Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:32
                                                    A ja w ogóle nie rozumiem tego wątku dyskusji.
                                                    Dlaczego w ogóle się emigruje, dziś, sto lat temu, na wschód, zachód, południe?
                                                    Może zadecydować dzika namiętność do obcokrajowca czy chęć dołączenia do rodziny. Mogą być względy polityczne, ale to jest mniejszość. Generalnie zawsze jedzie się dlatego, żeby lepiej się człowiekowi żyło! I oczywiście, względy ekonomiczne są częścią decyzji (nawet jeżeli wyjeżdża nieubogi Depardieu). Szeroko pojęte względy ekonomiczne, bo wliczam w to i szanse na np. lepszą edukację i awans dzieci, i wyższą pensję, i bezpieczniejsze środowisko pracy, i większy czy ciekawszy rynek pracy, i ogólnie szersze możliwości działania i inną bliskość do centrum cywilizacyjnego świata (zauważcie, że to działa w dwie strony - ktoś z Polski lądujący w zachodniej metropolii chce być tego centrum bliżej, a Holender kupujący w Polsce farmę pod uprawy eko, czy Nowojorczyk nabywający chatkę palmową w Indiach Zachodnich - chce być dalej).
                                                    Nawet osoby wyjeżdżające z ciekawości i chęci przygody też mają nadzieję, że gdzieś tam będzie im lepiej - bo nie wiem, wieczna wiosna, ogromny śnieg, antyczne ruiny, dzungla, klasztor buddyjski, fala do surfingu, zwiewne blondynki, namiętni bruneci, bo inaczej, a więc - ciekawiej.
                                                    Idealistów jadących tam, gdzie będzie im gorzej jest niewielu. Pewnie część działaczy charytatywnych, lekarze bez granic, czasem nauczyciele.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:54
                                                    olena.s napisała:

                                                    > A ja w ogóle nie rozumiem tego wątku dyskusji.

                                                    Ale co tu jest do rozumienia? Jeśli występuje jakieś zjawisko, to najczęściej są jakieś jego przyczyny. Ludzie już mają taki charakter, że chcą wiedzieć, dlaczego coś się dzieje.
                                                    Robią więc badania, a te pokazują, że obecnie główną przyczyna emigracji Polaków jest emigracja w celu podjęcia pracy.
                                                    W latach wojenny emigracja miała charakter przymusowy i wynikała z działań wojennych.
                                                    W pierwszych latach powojennych migracja wynikała ze zmiany granic państwowych, od roku 55 zaczęła się repatriacja Polaków z ZSRR itd. itd. - to są naukowe opracowania, które służą wyjaśnieniom pewnych zjawisk, zrozumieniem ich przyczyn, wskazaniu zagrożeń i ewentualnych korzyści.
                                                    A to to wszystko chcesz zawrzeć w jednym zdaniu "chcą mieć lepiej".
                                                  • olena.s Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:10
                                                    Odniosłam wrażenie, może mylne, że dyskutantki sądzą, że wyjazd z powodu "żeby było lepiej" jest dziwny, może nawet uwłaczający itp. Tymczasem po to wyjeżdżają niemal wszyscy - łącznie z Krakowianami jadącymi do Warszawy. Poznaniakami znajdującymi ciekawe zajęcie we Wrocławiu. Warszawiakiem, zaszywającym się pod Białowieżą.
                                                    Migracja w celu podjęcia pracy jest oczywista - stąd puchnięcie Warszawy od przyjezdnych z innych regionów.
                                                    Natomiast myślę sobie, że o ile można pewnie wyróżnić pierwotne przyczyny wyjazdu, o tyle potem okazuje się, że przyczyn 'za' czy 'przeciw' jest więcej. Powracający emigranci niezadowoleni z tego powrotu najczęściej mówią nie tylko o brakach finansowych w kraju, ale i o męczącej biurokracji, czy o tym, że znajomości decydują o zbyt wielu istotnych sprawach. Ale kiedy wyjeżdżali, to pewnie nie dlatego, że szybciej załatwia się telefon czy szkołę!
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:22
                                                    Odniosłam wrażenie, może mylne, że dyskutantki sądzą, że wyjazd z powodu "żeby było lepiej" jest dziwny, może nawet uwłaczający itp

                                                    Ależ skąd. Sama bym wyjechała gdyby miało mi i mojej rdozinie być gdzies lepiej, nie tylko ekonomicznie. Ale zakładam, że gdyby tak się stało, to jednak radość i satysfakcja biłaby ze mnie z daleka , a nie smęcenie do rodaków w kraju " o dziure macie w drodze, a sprzedawczyni w miesnym w moim rodzinny mieście, to ponura i wredna".

                                                  • olena.s Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:44
                                                    A, to już zależy, ludzkie reakcje są nieprzewidywalne.
                                                    Ja nawet słyszałam o pewnym emigrancie, który doskonale się odnalazł w USA, paszport, praca w zawodzie, zarobki itp., po czym wziął, ciepnął to wszystko i wrócił do zdychającego PRL z octem na półkach i przewodnią rolą partii, bo brakowało mu polskich słupów telefonicznych w krajobrazie.
                                                    Pewnie jego samego zaskoczyła własna reakcja.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 13:28
                                                    Dlaczego od razu zaskoczyła? Nie wszystko co łatwe i wygodne równa się szczęście. Czasem szczęście to coś trudniejszego.
                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:55
                                                    btw Najbardziej smieszą mnie wpisy o tym jak ponura jest Polska, Polacy wiecznie narzekający, smutni, a "tam" wszyscy usmiechnięci i pozytywni big_grin

                                                    Widocznie "polski duch" musi znaleźć ujscie na forum i zalewać nas falą smętnego zrzędzenia, żeby potem "u siebie" się usmiechac i myśleć pozytywnie wink
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:30
                                                    olena.s napisała:

                                                    > Odniosłam wrażenie, może mylne, że dyskutantki sądzą, że wyjazd z powodu "żeby
                                                    > było lepiej" jest dziwny, może nawet uwłaczający

                                                    Wrażenie mylne.

                                                    > Migracja w celu podjęcia pracy jest oczywista - stąd puchnięcie Warszawy od prz
                                                    > yjezdnych z innych regionów.

                                                    No właśnie, to oczywistość, której w innym wątku zaprzeczano, jak teraz wynika, głównie z powodu poczucia, że to jest uwłaczające i jest próbą obrażania. Uważam, że dokładnie to samo dzieje się teraz w tym wątku, bo niepatrzenie napisałam o istniejących w oczywisty sposób różnicach kulturowych , które mogą stawać się powodem poczucia wyobcowania. Banał i oczywistość, a jednak okazuje się, że takie sformułowania budzą niesamowite emocje i potrzebę zaprzeczania.
                                                    W oczywisty sposób uniemożliwia to wymianę myśli i ustalenie przyczyn niektórych zjawisk, ale jak widać nawet próba podjęcia dialogu i wyjaśnienia spornych kwestii odbierana jest jako "nadmierne zainteresowanie i paranoja".

                                                  • joa66 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:56
                                                    Oczywiście, że emigruje się po lepsze życie. Ale to też nie jest takie proste, bo:

                                                    -czasami się nie udaje totalnie, a do porażki wielu przynać się wstyd
                                                    -czasami jest ok, ale nie tak dobrze jak się oczekiwało, co budzi frustrację
                                                    -czasami po zaspokojeniu podstawowych potrzeb (typu dach nad głową, regularna pensja i pełna micha), które trudno bylo zaspokoić w ojczyźnie, chciałaoby się więcej, a to okazuje się bardzo trudne lub niemożliwe. Jeżeli ktoś w ojczyźnie mieszkał kątem u rodziców, miał pensje minimalną lub był bezrobotnym, to naturalna jest radość z samodzielnego ogarnięcia podstawowych potrzeb. Ale co potem? Czasami przypominają się inne potrzeby, które były zaspokojone " w domu", ale nikt się tym nie cieszył, bo z podstawowymi był problem.

                                                    To naprawdę widać, słychac i czuć że ktoś jest sfrustrowany, że potrzebuje 'gorszego" tła, żeby frustrację odreagować.

                                                    Niedawno w Wysokich obcasach był artykuł o młodej Polce pracującej w Google w Londynie (trudno okreslic status: imigrantka czy expatka, ale raczej to drugie). Tam radość i satysfakcja biła z każdego słowa, mimo, że bohaterka nie powtarzała jak katarynka jak jest jej tam dobrze, a Londyn to raj, a w Polsce to dziury w drogach i zaraza i tylko kapusniaku żal.

                                                    Egoistycznie przyznam, że jako Polka wolę być kojarzona z takimi osobami , a nie niektórymi forumkami tutaj wink
                                                  • riki_i Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:08
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Jeżeli ktoś w ojczyźnie mieszkał kątem u rodziców, miał pensje minimalną lub był
                                                    > bezrobotnym, to naturalna jest radość z samodzielnego ogarnięcia podstawowych potrzeb.

                                                    No więc to jest właśnie casus wypowiadających się tutaj Pań emigrantek.

                                                    > Ale co potem? Czasami przypominają się inne potrzeby, które były zaspokojone " w domu",
                                                    > ale nikt się tym nie cieszył, bo z podstawowymi był problem.

                                                    Oj, joa66, przeceniasz forumowe Panie. Ten etap im jeszcze nawet nie zaświtał. Na razie jest child benefit, tygodniówka męża, dach nad głową i żarcie z Netto. Czyli w sumie raj big_grin
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:12
                                                    Aaaa....
                                                    To to mają na myśli pisząc "raj" big_grin
                                                  • riki_i Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:59
                                                    Emigruje się z konieczności. Z ekonomicznego dotkliwego przymusu. Wyjątki typu protoplasta Hilton są barwne, ale incydentalne. Aha, zapomniałem jeszcze o żonach, którym mąż oznajmia swoją decyzję, a które potem zajmują się smarowaniem tysięcy postów przekuwających tę cudzą decyzję w doniosły akt strzelisty własnego wyboru.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:00
                                                    A cóż żeś się tak tej Oleny uczepił tongue_out
                                                  • olena.s Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:25
                                                    Nie wiem, czy z konieczności - z konieczności to emigruje ludność z terenów objętych konfliktem czy suszą.
                                                    Z żadnych pozostałych krajów pochodzenie nie wyjeżdżają tylko tylko bezrobotni, natomiast wszędzie wyjeżdżający mają nadzieję na szeroko pojęte lepsze życie.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 08:32
                                                    najma78 napisała:

                                                    > nenia1 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Dziwne dla mnie było zaprzeczanie, że bardzo wielu Polaków emigruje z pow
                                                    > odów e
                                                    > > konomicznych, jakby to był jakiś wstyd.
                                                    >
                                                    > Wstydzic to sie powinny kolejne ekipy rzadzace...
                                                    > A z tym zaprzeczaczeniem to podejrzewam ze to taka forma obrony, bo jesli sie p
                                                    > owie ze z powodow ekonomicznych to sie oberwie ze sie jest nieudacznikiem, brak
                                                    > kwalifikacji itd

                                                    Dokładnie, zdaję sobie sprawę z tego zjawiska, wcześniej zresztą piszę o syndromie oblężonej twierdzy, co niestety właściwie uniemożliwia jakąkolwiek rozsądną dyskusję. Jeśli ktoś wszystko odbiera jak atak, to będzie się bronił, doprowadzając argumentacją do absurdu i zaprzeczając faktom powszechnie znanym - jak choćby temu, że wyjeżdżamy do innych państw głównie z powodów ekonomicznych. Głównie, nie znaczy wyłącznie - dodam dla tych, którzy mają pewien problem ze zrozumieniem tego typu sformułowań.
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 08:40
                                                    Może chodzi o to, ze piszący o tych powodach zazwyczaj mają w tym swój, nie do końca, czysty cel.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 08:47
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Może chodzi o to, ze piszący o tych powodach zazwyczaj mają w tym swój, nie do
                                                    > końca, czysty cel.

                                                    Trochę paranoiczne podejście.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 08:49
                                                    big_grin big_grin big_grin
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:01
                                                    Śmieszne, prawda?
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:00
                                                    Wcale nie. Myślę, że w duchu przyznajesz mi nawet rację big_grin
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:14
                                                    Racji ci nie przyznają, ale rozumiem. Typ paranoicznego, podejrzliwego myślenia jest dość charakterystyczny dla Polaków.

                                                    Gdybym przyznała ci rację musiałabym uznać, że Instytuty i Ośrodki badawcze publikując dane na temat przyczyn emigracji kierują się niechęcią do emigrantów, a nie ustalaniem faktów.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:20
                                                    I są prowadzone pod przewodnictwem Macierewicza.
                                                    Tutejszy emigrant prędzej się z....sra (za przeproszeniem) niż przyzna, że emigracja ma jakiekolwiek wady.
                                                    Nie, nie uważam, że ma same wady (co starają w me forumowe usta wepchnąć tutejsze emigrantki), ale ma także wady.
                                                    A czemu emigranci wolą milczeć o wadach i wymieniać wyłącznie zalety?
                                                    Osoba na 100% przekonana, że wybrała właściwą drogę i jej jej dobrze w danym miejscu nie będzie odbierała krytyki swojego miejsca zamieszkania czy wyboru jako ataku.
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:29
                                                    O wadach już było. Tylko trzeba by przeczytać, prawda?
                                                    > A czemu emigranci wolą milczeć o wadach i wymieniać wyłącznie zalety?

                                                    Ty się źle czujesz w Polsce?
                                                    > Osoba na 100% przekonana, że wybrała właściwą drogę i jej jej dobrze w danym mi
                                                    > ejscu nie będzie odbierała krytyki swojego miejsca
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:33
                                                    Różnie się czuję, tak samo różnie się czuję za granicą. Raz jest lepiej, raz jest gorzej. Jak to w życiu bywa.
                                                    Staram się na tyle na ile możliwe poprawiać to co mogę poprawić w miejscu mojego zamieszkania i nie koncentruję się na problemach innych krajów tylko tam gdzie mieszkam, co i tutejszym emigrantkom polecam, zawsze i wszędzie znajdzie się coś źle funkcjonującego lub coś co można naprawić. U Was też.
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:02
                                                    No ja wiem co u nas nie działa jak powinno big_grin Grunt abyś ty się nie rzucał za każdym razem jak ktoś coś nie po twojej myśli.
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:26
                                                    > Racji ci nie przyznają, ale rozumiem. Typ paranoicznego, podejrzliwego myślenia
                                                    > jest dość charakterystyczny dla Polaków.

                                                    Tez jesteś Polka i twój udział w dyskusjach o emigracji jest dla mnie paranoiczny.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 09:38
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Tez jesteś Polka i twój udział w dyskusjach o emigracji jest dla mnie paranoicz
                                                    > ny.

                                                    A możesz uzasadnić dlaczego?
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:05
                                                    Może przemawia do mnie twoje nadmierne zainteresowanie tematem bezpośrednio ciebie nie dotyczącym i ilość postów jakie codziennie produkujesz w takich wątkach.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:20
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Może przemawia do mnie twoje nadmierne zainteresowanie tematem

                                                    Ha, ha, ha, a co to znaczy nadmierne zainteresowanie tematem, ty jesteś od określania mierności - podaj jaką ilość postów można napisać w wątku żeby się mieścić w limicie?
                                                    Może ty zastanów się nad swoimi intencjami, bo już któryś raz z kolei "dyskretnie" wypraszasz mnie z wątków, masz jakiś problem?

                                                    > tematem bezpośrednio ciebie nie dotyczącym

                                                    oczywiście, że mnie dotyczy, po pierwsze mieszkam w kraju, który wyludnia się z powodu emigracji i w którym zachodzą z tego tytułu określone zmiany, po drugie mam na emigracji rodzinę i przyjaciół, a po trzecie - naprawdę dziwią takie słowa u osoby, która zarzuca innym "wyrzucanie emigrantek z forum".

                                                    Poza tym, jak już koniecznie chce mi dosr... to zwróć uwagę, że mylisz paranoję z obsesją w potocznym rozumieniu, coś dzwoni, ale nie w tym kościelesmile
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 10:39
                                                    Nie chce co dosr.... I to chyba całkowicie tłumaczy twoje paranoiczne podejście do tematu.
                                                  • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 11:06
                                                    Wiesz co kropka, nie będę się rozpisywać, bo męczy mnie taki styl rozmowy jaki zazwyczaj uskuteczniasz, jakieś aluzje, niedopowiedzenia, właściwie nie wiadomo o co chodzi, masz problem z otwartą komunikacją?

                                                    Jeśli nie chcesz dosr... to po co któryś już raz z kolei piszesz, że wypowiadam się w temacie, który mnie nie dotyczy i tak ogólnie to za dużo piszę. Co to jest?

                                                    Ty się wypowiadasz wyłącznie w tematach które ciebie dotyczą? A inni? Ktoś ustalił jakiś limit na ilość postów w wątku?

                                                    Czy ty w ogóle wiesz co znaczy paranoiczne podejście do tematu? Paranoik to ten kto się wypowiada w wątkach go nie dotyczących, zupełnie nie łapię o czym ty do mnie rozmawiasz?
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 11:13
                                                    Napisałam tylko, ze stwierdzenie emigracja ekonomiczna/zarobkowa ma w niektórych ustach znaczenie pejoratywne stąd pewne uzasadnione "paranoje". Tylko tyle...
                                                  • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 13:25
                                                    Kropka ma taki styl wypowiedzi, niestety irytujący i niestety obawiam się, że się już to nie zmieni. Znam ją już 5 rok.
                                                  • kropkacom Re: Co to znaczy być u siebie 18.06.13, 13:36
                                                    Ty mnie znasz?? big_grin Dobre.
                    • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 09:48
                      edelstein napisała:

                      > Ja tam spasowalam po przeczytaniu,ze Pszczola Maja to zrozumiala tylko dla Pola
                      > kow jesttongue_out
                      >

                      No widzisz, pare lat za granicą i już z czytaniem po polsku problemy.

                      Gdzie ja napisałam, że pszczółka Maja jest zrozumiała tylko dla Polaków?
                      Pisałam wyraźnie o piosence z tej bajki, tej którą śpiewał Wodecki, a której refren jest znany chyba większości moich rówieśników z Polski.

                      Ale ok, widzę że będziecie bronić jak niepodległości przekonania, że różnice kulturowe między krajami nie występują, widać do czegoś to wam potrzebne, a ja nie lubię kopać się z koniem.
                      • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 10:51
                        Musze cie rozczarowac.Refren w jezyku polskim jest taki sam jak I w niemieckim,jest przetlumaczony prawie kropka w kropke.
                        A muzyka jest znana w wielu panstwach.
                        Nie od dzis wiadomo,ze najlepiej na roznicach znaja sie ci co mieszkaja w Pl.Namietnie usiluje sobie przypomniec jakas znaczna roznice I jakos nix mi do glowy nie przychodzi.

                        “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                        Autorem powyzszego zdania jest M.
                        • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 10:59
                          edelstein napisała:

                          > Musze cie rozczarowac.Refren w jezyku polskim jest taki sam jak I w niemieckim,
                          > jest przetlumaczony prawie kropka w kropke.

                          Tak, oczywiście, emigruje się tylko do Niemiec. A to, że tłumaczenie pszczółki Mai jest identyczne ostatecznie przesądza, że odrębna tożsamość kulturowa to mit.
                          • edelstein Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 12:09

                            Nie,no jeszcze w Slowacji,Czechach i paru innych krajach.Przyklad Pszczolki Mai ukazuje,ze nie wiesz o czym piszesz.
                            .
                            • nenia1 Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 12:19
                              No ale chyba już ustaliliśmy, że wszystkie narody są takie same i nie występują żadne różnice, więc nie wymieniaj krajów gdzie znają słowa z piosenki śpiewanej przez Wodeckiego bo znają je wszędzie.
              • gazeta_mi_placi Re: Co to znaczy być u siebie 17.06.13, 15:44
                Panie trzeba przyznać wyglądem idealnie wtopiły się w miejsce w którym przyszło im żyć, takie tłuste jałówki, ale to pewnie z tamtejszego dobrobytu, w Polsce by pewnie były wygłodzone.
                Mieszkanie jak na przebywanie w takim raju jak UK bardzo skromniutkie, myślałam, że będzie to jakiś apartamentowiec urządzony w nowoczesnym stylu, a tu wnętrze jak wiele polskich mieszkań urządzonych pod tańszy wynajem, coś oszukujesz - to na pewno UK, a nie nasza Polska? suspicious
                I na fryzjera ich nie stać skoro za ichniom granicom zarabia się kokosy, te obcinanie włosów w kuchni? Ohydztwo...
                Całości nie oglądałam, nie lubię patrzyć na osoby jeszcze dość młode, a już upasione jak wieprzki.
        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 14:59
          urodzinowa_przykrosc napisała:

          > ani tu ani tam - u siebie

          Ależ ja jestem u siebie, znaczy w UK. Mieszkam tu, pracuję, moje dzieci chodzą do angielskich szkół, tu jest mój dom, moje życie, również towarzyskie, moja rzeczywistość. W Polsce też byłam u siebie, ale przeniosłam się do UK i absolutnie nie żałuję tej decyzji, raczej jestem na siebie zła, że zbyt długo zwlekałam z wyjazdem. Ale czasu się nie wróci.
    • laquinta Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 13:53
      > 14cze.rwiec napisał(a):

      Czy ktos wracal po takim czasie na lono Ojczyzny? Jak wrazenia? Czy trudno znow
      > u "wpasowac sie" w polskie realia?

      Nie wracalam, nie wracam i nie mam zamiaru wracac. Polska widzi mi sie nie mniej 'egzotyczna' niz np. Rosja, jedynie bardziej polukrowana jest ta polska egzotyka.
    • busuanga7 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 14:20
      Nie wracajcie! pisze ze szczerej, ludzkiej zyczliwosci. Tutaj jest zle, bardzo zle, wszyscy stad uciekaja, wsrod mlodych potworne bezrobocie, bieda, umowy smieciowe. Większość młodych kończy studia, wyjezdzajac w miedzy czasie na erasmusa, uczy sie jezyka i po prostu pakuje walizki im wczesniej, tym lepiej. Jaka przyszlosc zapewnisz tu dziecku ? no jaka? czy za 5lat w Polsce bedziesz miala nadal te 25tys zł na reke ? przeciez u nas rozwiaja sie darmowe staze, wolontariaty- bezplatne!. Czw takiej korpo za jakis czas beda chcieli kogos kto wymaga 20tys zł czy beda woleli przyjac młodego, ambitnego o 5krotnie nizszych wymogach ? ktory jest w stanie nawet pracowac przez jakis czas za darmo ?. Nie wiesz jak ja się cieszę, że mam możliwość i wyjeżdzam w styczniu do Kanady. Bardzo mi sie poszczescilo, ze akurat poznałam meza, ktory wiekszosc zycia spedzil w kanadzie. Sam nigdy w zyciu by mnie tu nie zostawil, bo widzi sytuacje ekonomiczna tego panstwa, trudno nie zauwazyc. Smrod, brud i nedza, a patriotyzm wymyslone haslo- zeby na sile zostawac w tej biedzie. Moge byc patriotka kraju, ktory daje mi mozliwosci zatrudnienia, godnego zycia. Nie bede tesknila- zamykam rozdzial zycia w polsce. Mam znajomych obcokrajowcow, czuje sie wszedzie dobrze. Polske wystarczy odwiuedzic na wakacje i to tyle.
      • mieszka-nie123 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 08:34
        >Tutaj jest zle, bardzo
        > zle, wszyscy stad uciekaja, wsrod mlodych potworne bezrobocie, bieda, umowy smi
        > eciowe.

        tia, brud smród i ubóstwo...
        Mnie chce przenieść mój pracodawca- z Polski za granicę, mamy sie za pół roku pakować albo zostac w Polsce na niższych stanowiskach. Siła nabywcza pensji z pewnoscią mi nie wzrosnie po tej przeprowadzce. Nastroje w firmie jakos bardzo wesołe nie są, ci którzy mają rodziny nie przeniosą się bo za docelową pensję nie utrzymają się wszyscy.

        Wyjazd jest fajny dla osób mlodych i niezależnych. Oraz la tych, którzy po prostu zadnej pracy w Polsce znaleźc nie mogą ze względu na niedostosowanie wlasnych kwalifikacji do rynku.
        • kropkacom Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 08:59
          > Wyjazd jest fajny dla osób mlodych i niezależnych. Oraz la tych, którzy po pros
          > tu zadnej pracy w Polsce znaleźc nie mogą ze względu na niedostosowanie wlasnyc
          > h kwalifikacji do rynku.

          Kto jest według ciebie młody? Zależność to tez dyskusyjne pojęcie. Każdy jest od czegoś i kogoś zależny. Co do tych kwalifikacji to może fakt, ale wtedy pytam jakie trzeba mieć te kwalifikacje na polskim rynku aby zawsze znaleźć pracę. Reasumując - dużo napisałaś, ale nie wiele tam treści.
    • mruwa9 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 15:31
      ze wzgledu na dzieci nie wracalabym: to bardoz kiepski moment dla nastolatka a przeprowadzke.Wyrwiesz go z korzeniami z kraju, w ktorym mieszka od zawsze , od przyjaciol, od szkoly, srodowiska.Jemu moze byc ciezko sie zaaklimatyzowac, u niego wzgledy sentymentalne nie sa argumentem za przeprowadzka.
      W takim ukladzie, dla dobra dziecka, albo zrezygnowalabym z powrotu, albo poczekala jezcze kilka lat, za 2-3 lata mlody/a sie usamodzielni, pojdzie na studia albo do pracy i sam(a) bedzie mogl(a) zdecydowac, gdzie chce mieszkac. Teraz pozbawiacie starsze dziecko prawa wyboru, za to mozecie skrzywdzic, zmuszajac do powrotu do Polski, ktora jest dla niego byc moze abstrakcyjnym miejscem, a byc moze jedynie miejscem, dokad jezdzi sie na wakacje, ale nie mieszka i nie chodzi do szkoly.
    • katiko Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 16.06.13, 20:28
      Uwielbiam Polske - na wakacje, albo na emeryture.
      Ale wrocic tam? Chyba nie.
      Niedawno przeprowadzilam sie - po paru latach w USA do Niemiec - i jak do tej pory nie jestem zachwycona ze zmiany. Brakuje mi tylu rzeczy. W Polsce nie mieszkam od 2007 a wiec nie tak dlugo.

      Niemniej fakt bliskosci rodziny jest bardzo wazny. Wczoraj wyszlam ze szpitala i za pare dni przyleci wujek meza pomoc nam w przeprowadzce, dwa dni pozniej moja Tesciowa by nam pomoc bo ja mam sie oszczedzac (ciaza zagrozona przedterminowym rozwiazaniem). Do Stanow nikt by do nas tak szybko nie przylecial.
      Po porodzie tez ma przyjechac rodzina troche nam pomoc no i poznac nowego czlonka rodziny.
      Dla mnie te rzeczy sa bardzo wazne i z nich sie bardzo ciesze.

      Nikt Ci nie jest w stanie dobrze poradzic poza podaniem co w jego przypadku ejst plusem.
      Ja powiem Cie, ze moi przyjaciele z dawnych czasow co zostali w Polsce nie sa juz moimi przyjaciolmi. Cos co kiedys mi nie przeszkadzalo albo tego nie widzialam - jak cwaniactwo albo "kolezanka z zagranicy to niech daiecku cos kupi, czy pizze przywiezie bo nam kanapki ciezko zrobic "- teraz mnie calkowicie odpycha. Oczywiscie odkrylam, albo ponownie odkrylam inne znajmosci ale budowanie przyjazni trwa. I tego mi najbardziej brakowalo przy polrocznym pobycie w Polsce i brakuje teraz w Niemczech. Przyjaciol, ktorych juz masz. Kregu znajomych z ktorymi sie dobrze czujesz.
      • kietka Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 08:52
        nie licz, ze zarobicie tutaj obiecane 25 tys., na realia polskie jest tak, najpierw obiecanki cacanki, a potem szara rzeczywistosc, bo kryzys, bo wszystkim pensje sie obcina, po rolu z 25 tys zostanie wam max 15...
        moja rada pomnozyc zakladane zarobki przez 0,6, tyle bedziecie realnie zarabiac i to nie wiadomo jak długo.
        nie wracac, nie wpasujecie sie w ten klimat, nie macie pojecia jak to jest tutaj pracowac nawet za 25 tys...to LOTERIA...Polska z lat 90 tych i ta obecna to dwa rozne swiaty, bedziecie zalowac na 100%, noi nie wyrywajcie dziecka z dobrej szkoly i nie zabierajcie mozliwosci studiowania na prestizowej uczelni w UK.
        • kietka Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 08:54
          dodam jeszcze, ze co innego wakacje w PL, idealizowany obrazek, a co innego szara rzeczywistosc...zmarniejecie tutaj jak nic, ew stracicie 5 lat zycia, bo bedziecie wracac do UK na 100%, tylko po co mieszac dzieciom w glowach.
        • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 11:39
          Cytatnie wracac, nie wpasujecie sie w ten klimat, nie macie pojecia jak to jest tutaj pracowac nawet za 25 tys...to LOTERIA...Polska z lat 90 tych i ta obecna to dwa rozne swiaty, bedziecie zalowac na 100%, noi nie wyrywajcie dziecka z dobrej szkoly i nie zabierajcie mozliwosci studiowania na prestizowej uczelni w UK.
          Święte słowa!
          Jednym z kryteriów wyboru UK dla nas była właśnie możliwość edukacji naszych dzieci w dobrych angielskich szkołach. Za rok najstarsza córka wybiera się w okolice Londynu do właśnie takiej prestiżowej uczelni, a nie polskiej wyższej szkoły lansu i czegoś tam jeszcze.
          Na podstawie obserwacji oraz doświadczeń swoich i znajomych mogę spokojnie powiedzieć, że ukończenie jakiejkolwiek uczelni w UK otwiera zdecydowanie szerszy wachlarz możliwości zarobkowych niż najlepsza szkoła w Polsce.
    • evee1 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 09:22
      Jezeli juz koniecznie musicie wracac do Polski, to poczekajcie jeszcze te 2 lata, az syn zrobi mature i sam zdecyduje czy chce wracac z Wami do kraju czy mieszkac tak gdzie sie wychowal.
      Ja sama mieszkam od 22 lat na antypodach, w miedzyczasie mieszkalam tez przez 3 lata w Londynie. Juz od ladnych paru lat mowie, ze powrot do Polski bylby w naszym przypadku kolejna emigracja, bo jednak zycie codzinne tam rzadzi sie nieco innymi niz w moim obecnym kraju zamieszkania. Kiedys myslalam, ze moze na emeryture wroce do Polski, albo bede sobie tam jezdzic na pol roku. Ale biorac pod uwage polska sluzbe zdrowia, oraz stosunek do starszych ludzi, to chyba jednak pozostane gdzie jestem, albo przeniose sie do jakiegos kraju z anglosaskim modelem wink. Zreszta nie wiem gdzie moje dzieci wybiora zycie.
      Sama mam 16 latniego syna i 18 letnia corke. Prawde mowiac nie wyobrazam sobie, ze moglabym ich przeniesc do szkol, czy na studia w Polsce. Elastycznosc, elastycznoscia, ale wydaje mi sie, ze byloby to dosyc koszmarne przezycie biorac pod uwage ich przyjaciol oraz systemy szkolnictwa tu i w Polsce. Chyba, ze faktycznie w Polsce bedzie robic IB i najlepiej po angielsku, bo to, ze Twoj syn biegle mowi po polsku, wcale nie oznacza, ze biegle bedzie sie poslugiwal polskim w szkole jezeli wezmie sie pod uwage specjalistyczne slownictwo z roznych przedmiotow, np. matematyki, chemii, geografii czy fizyki. Dla niego bedzie to znacznie ciezsza praca i moze sie odbic frustracja i gorszymi wynikami w szkole.
      Jezeli faktycznie dobrze Wam w UK, to chyba mozecie jeszcze tam troche posiedziec? A w tym czasie wlasne sentymenty mozna leczyc czestszymi wizytami w Polsce, niekoniecznie kosztem dziecka.
      • rosapulchra-0 Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 11:57
        CytatPrawde mowiac nie wyobrazam sobie, ze moglabym ich przeniesc do szkol, czy na studia w Polsce. Elastycznosc, elastycznoscia, ale wydaje mi sie, ze byloby to dosyc koszmarne przezycie biorac pod uwage ich przyjaciol oraz systemy szkolnictwa tu i w Polsce.
        To prawda, każda taka zmiana dla nastolatka jest koszmarnym przeżyciem. Doskonale pamiętam moje dziewczyny, gdy zostały przeniesione z polskiej do angielskiej szkoły i jaki stres z tego powodu miały i ile wysiłku ich kosztował ten fakt.
        Dziś moje córki uwielbiają swoje szkoły, ale od ich "angielskiego debiutu" minęło dobrych kilka lat, które wcale nie były dla nich ani łatwe, ani przyjemne.
    • ashraf Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 16:40
      Nigdy w życiu. Wystarczą mi kilku(nasto)dniowe pobyty w kraju, żeby wybić sobie z głowy takie pomysły. Największe nawet pieniądze nie wyprostują chodników, nie załatają dziur w drogach ani nie zmienią mentalności lekarzy, urzędników i wszystkich, którym "się należy", oraz dla których nic się nie da, wszystko jest niemożliwe, nie dzisiaj, nie ze mną, to w drugim okienku, u pani Krysi, której dziś nie ma itd.
    • totorotot Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 17.06.13, 23:37
      Aaale się zakamuflowalas smile

      Wydaje mi się, ze nie ma tu po co wracać. Gdybym mogła, to bym zmieniła kraj zamieszkania, a nie mogę.

      Za dużo tu harpii obojga płci. Ekspedientki mają krzywe paszcze. Z kościołów leci hałas od 6 rano.

      Z kolei nikogo nie dekapituje się na ulicach.

      Nie wiem, co Co poradzić. Przyjedz na miesiąc wakacji i zdecyduj sama.
      • gazeta_mi_placi Re: Powrot do Polski po 15 latach emigracji 18.06.13, 08:49
        A Ty masz prostą?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka