Emigracja niedaleka, bo tylko UK.
Czy ktos wracal po takim czasie na lono Ojczyzny? Jak wrazenia? Czy trudno znowu "wpasowac sie" w polskie realia?
Za powrotem przemawiaja glownie wzgledy sentymentalno/rodzinne (jak np mozliwosc zajecia sie starzejacymi sie rodzicami - prosze nie roztrzasajmy czy rodzicow nie daloby sie sciagnac do UK, czy wynajac opiekunke w PL), miejsca pracy pewne (on ok 15tys, ona ok 7tys), mieszkanie/dom trzeba bedzie kupic (ale bez kredytu, bo ze sprzedazy domu w UK pomimo kredytu zostanie kasa, plus w Pl sa juz dwa mieszkania ktore aktualnie sa wynajmowane, a ktore tez mozna sprzedac), auta rowniez trzeba bedzie kupic. Dzieci - jedno bedzie mialo 16 lat (i cala edukacje przeszlo w UK), drugie zupelnie malutkie. To starsze - w miescie zamieszkania jest szkola amerykanska, wiec mysle ze nie byloby problemu, ale czy da rade dostac sie na studia ...? W UK chodzi do szkoly o bardzo dobrym poziomie (ale nie prywatnej), jest dwujezyczne pl-ang, plus b. dobra znajomosc hiszpanskiego (jak na ten wiek oczywiscie), choc umysl wybitnie scisly.
Czy moze to jest pomysl od czapy, dziecko wyrywac, niech tu idzie na studia itd.
Partner jest za powrotem, a ja... nie wiem, chyba nie ... Tu sie dobrze zaaklimatyzowalismy, mamy prace, dziecko dobra szkole, finansowo jest ok (moze nie jak Rockefeller

ale spokojnie stac nas na dom, dwa auta, wakacje rozniste, hobby i gadzety do niego (jak np kolejny obiektyw..) plus da sie jeszcze cos w skarpete odlozyc, no po prostu spokojne zycie. Mamy grono sprawdzonych znajomych i Polakow i tutejszych, nnie odczuwamy ze jestesmy "przybyszami". Mamy obywatelstwo bryt. wiec w razie co otwarta futrka, niezaleznie od tego co sie stanie z Unia i UK w niej.
Bardzo prosze osoby o podobnych doswiadczeniach o podzielenie sie nimi.
Pozdrawiam