Dodaj do ulubionych

Koszmar! Nie wiem co robić...

30.07.04, 13:00
Piszę ten post, żeby się wyżalić i prosić was abyście nie ufały zbytnio ludziom. Nawet tym bliskim. Bo to się może dla was bardzo źle skończyć. Tak jak skończyło się dla mnie... Cholera! Myślałam, że moje życie w końcu się ustabilizowało. Sądziłam, że wreszcie mogę o sobie powiedzieć, że jestem szczęśliwa... Nic z tego.
Chodzi jak zwykle o mojego Ukochanego. To złoty człowiek, ale ma wybitny talent do pakowania się w kłopoty. Jakiś 1,5 roku temu stracił swoją pierwszą pracę. Nie mieszkaliśmy wtedy razem, on wynajmował pokój. Jako, że nie miał pieniędzy - musiał się wyprowadzić. U mnie nie mógł jeszcze zamieszkać - wiecie czemu, pisałam o tym. W każdym razie szukał jakiegoś lokum. Mógł naturalnie wrócić do swojej mamy, ale jak wiecie nie pochodzi stąd, skąd ja więc oznaczało by to rozstanie nie czas nieokreślony. Jak pewnie rozumiecie pragnęlismy tego uniknąć. No i tutaj do akcji wkroczyła moja stara przyjaciółka. Zaoferowała mu lokum u siebie. Ona wiedziała, że mój niemąż nie ma pieniędzy, więc umówili się, że zrobi u niej remont mieszkania (malowanie, szpachlowanie takie tam) za możliwość pobytu. No i wszystko fajnie. Mieszkał tam 3 miesiące, poczym zamieszkaliśmy w końcu razem. Mój niemąż 1,5 roku czekał na możliwość zrechabilitowania się, dzwonił w sprawie remontu, ale ona mówiła, że jeszcze nie teraz, że musi mieć kaskę na materiały itp. No i właśnie przedwczoraj zadzwoniła, że żadnego remontu nie będzie, a my mamy jej oddać 600 zł (po 200 za każdy miesiąc)! Codziennie dzwoni, wyzywa mojego niemęża i grozi nam. Wiecie (bo o tym też pisałam), że narzeczony zarabia 800 zł. Jeśli oddamy jej 600 zł to nie wiem za co będziemy żyć. Za co kupię mleko dla Oskara nie wspominając o czymś więcej. Wiedziałam, że przyjaźń kończy się tam, gdzie zaczynają się pieniądze, ale czegoś takiego jak to... nie uwierzyłabym, gdybym nie widziała na własne oczy. Jeszcze raz zaznaczam, że nie proszę o żadną pomoc. Jestem najzwyczjaniej w świecie załamana i musiałam się komuś wygadać...

(Ps: komputer, internet podobnie jak dom, w którym mieszkamy należy do mojej mamy, która nie pożyczy nam ani złotówki; jakby ktoś chciał sugerować sprzedaż. Pałacimy jej połowę wypłaty niemęża za możliwość mieszkania, utrzymujemy się sami z reszty)
Obserwuj wątek
    • ewa2233 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:07
      Wiesz,Sakada jeśli nie było mowy o pieniądzach, ja bym zwyczajnie nie zapłaciła!
      Spokojnie bym powiedziała, że tak jak było ustalone - na remont w dalszym ciągu
      moze liczyć, ale na pieniądze - w żadnym wypadku, bo to nie wchodzi w grę!
      Nie macie koniec i kropka.
      Przypomniałabym, że właśnie z powodu braku pieniędzy,
      forma zapłaty była ustalona jako pomoc fizyczna przy remoncie.
      Trzymaj się i nie daj wpędzić w długi !
      • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:11
        Dzięki ewo. Też o tym myśleliśmy, ale mój niemąż jest strasznie honorowy i głupio mu tak ją olać. Poza tym ona co dzień wydzwania, na nasz domowy tel i odgraża się. Nie wiemy do czego jest zdolna....
        A o remoncie nie chce słyszeć.
        • gagunia Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:16
          Twoj partner honor niech schowa do kieszeni, przynajmniej do czasu, kiedy nie
          zarabia wystarczajaco duzo, zeby zatkac gebe tej bezczelnej babie. postapilabym
          tak, jak radzi ci przedmowczyni: zobowiazalabym sie do pomocy i kropka. jezeli
          nadal bedzie was nekac telefonami najzwyczajniej w swiecie powiedz, ze takie
          grozby sa karalne i nie zawahasz sie powiadomic odpowiednich organow o
          zlosliwym naruszaniu waszego spokoju.
          pozdrawiam
          gaga
          forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948&a=13383535
          • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:20
            Właściwie może macie rację... Ale czy ona nie ma jakichś podstaw prawnych by na przykład podać go rzeczywiście do sądu (tak grozi)? Chyba nie, bo żadnej umowy nie spisywali... choć ja się na tym nie znam muszę przyznać.
            • gagunia sakada - odpowiedz 30.07.04, 13:31

              nie ma zadnych podstaw prawnych. wprawdzie niekiedy umowa slowna jest rowniez
              wiazaca, niemniej nie dotyczyla uiszczenia oplaty tylko prac remontowych, wiec
              absolutnie nie masz sie czym przejmowac.


              forum.gazeta.pl/forum/72%2C2.html?f=621&w=10577948&a=13383535
              • sakada Re: sakada - odpowiedz 30.07.04, 13:34
                Ale komu oni uwierzą... Jak ona wszystkiemu zaprzeczy? Powie, że chciała pieniędzy od początku? Teraz myślę, że nie miałaby skrupułów by tak postąpić.
                • 18lipiec Re: sakada - odpowiedz 30.07.04, 13:38
                  Ale tu nie chodzi przecież o pieniądze, tylko o groźby - to macie zgłosić.
                • gagunia Re: sakada - odpowiedz 30.07.04, 13:52

                  daj spokoj, sakada, naprawde nie ma sie czym przejmowac. moj maz prowadzil
                  swego czasu kilka podobnych spraw wiekszego kalibru i zadnej glupiej
                  wyludzaczce nie wyszlo to na dobre, uwierz smile
                  powiedz, zeby spadala na drzewo z tym swoim wydzwanianiem, a jak ja bedzie stac
                  na remont niech sie zglosi po pomoc. jak Twoj facet bedzie mial kaprys, to moze
                  łaskawie jej pomoze smile
            • zorkas w punktach 30.07.04, 13:40
              1. Po pierwsze to podstaw prawnych to ona nie ma żadnych. i nie daj się
              zastraszyć, bo to kompletna bzdura.
              2. Po drugie dla Was teraz to najważniejszy jest spokój i nie wdawanie się w
              pyskówki, bo szkoda nerwów i Oskarka, który na pewno to odczuje (wnerwiona
              mamusia, takić sam tatuś)
              3. Po trzecie jeśli chcecie wyjść z tego honorowo i to bez względu na
              podejrzenie o nieczyste intencje "koleżanki" - czytaj wymuszenie pieniędzy - to
              po prostu możecie zrobić tak:
              a) zdzwonić się i umowić na spotkanie w sprawie spłaty "długu" (nic więcej nie
              mówić przy umawianiu się !). Spotkanie powinno się odbyć w publicznym miejscu
              PRZY ŚWIADKU najchętniej takim z dośw. prawniczym. Na spotkaniu wręczcie im
              proponowany pisemnie zposób spłaty: np. 6 rat po 100 zł; 12 po 50 zł, czy coś
              tam wymyśl, z czym jednak dacie sobie radę.
              b) w razie niechęci do spotkań i dalszych kontaktów zaczać regularnie wysyłać
              przekazem pocztowym (lub lepiej jeśli znasz jej konto przelewem bankowym) co
              miesiąc pieniądze w określonej wysokości (np. jw.) zaznaczając zawsze w tytule
              przelewu:" zapłata za czynsz za okres zamieszkania od... do... rata 1 z 6-ściu;
              2ga z sieściu itd"
              4. Istnieje jeszcze możliwość zgłodzenia się do sądu koleżeńskiego z prośbą o
              pomoc w zaistniałej sytuacji (musisz poszukać czy jest taki gdzieś w Twojej
              okolicy)
              5. Jeśli istniała jakakolwiek umowa ustna między Wami dotycząca JAKIE
              konkretnie prace mają być zrobione w ramach tego remontu - wyceńcie z pomocą
              ekipy budowlanej (stosując nieco tańsze stawki) ile mogłoby to wynieść i czy w
              ogóle roszczenie 600 zł ma jakiekolwiek uzasadnienie.

              Moim zdaniem sprawę trzeba jakoś załatwić, niemożna raczej olać (czyt. pkt 1)
              bo może się to jeszcze mocno odezwać w przyszłości i nie wiadomo na co jeszcze
              tę "koleżankę" stać będzie.
              uffffffff
              to się napisałam, przepraszam, że tak długo :0)
              trzymajcie się oboje ciepło.
              ____
              Już w marcu'05 będę mamusią.
              • sakada Re: w punktach 30.07.04, 13:43
                Dzięki za rady... Jak tylko mój niemąż wróci z pracy zaraz mu je przedłożę. Mam tylko pytanie: ten sąd koleżeński... cóż to takiego?
                • zorkas Re: w punktach 30.07.04, 13:46
                  miało byc polubowny - zaraz lecę, ale poszperam i wyślę Ci jakieś linki.
                  CO do tego spotkania przy świadku to może być potrzebne przy ew. rzeczywistej
                  sprawie w jaimkolwiek sądzie jako dowód waszej dobrej woli.
                  ____
                  Już w marcu'05 będę mamusią.
                  • sakada Re: w punktach 30.07.04, 13:47
                    O.K dziękismile czekam na linki...
                    • zorkas Re: w punktach 30.07.04, 16:43
                      Nie wiem z jakiego miasta jesteś, ale:
                      tu masz coś o sądzie polubownym w Poznaniu:
                      www.sadpolubowny.poznan.pl/index.php?strona=przepisy&oddzial=2
                      co to jest sąd polubowny i jak działa:
                      secret-service.com.pl/prywatna_sad.html
                      z Polskiego Serwera Prawa:
                      www.prawo.lex.pl/serwis_informacji_prawnej/arbitraz.xml?position=3
                      stały sąd polubowny z Wwy:
                      www.teleadreson.com.pl/cgi-bin/ta32.cgi
                      To tyle, poszperaj sama.
                      Warto skorzystać z porady takiego sądu (czasem są bezpłatne). Mają "dowód" w
                      postaci takiego spotkania, o którym Ci pisałam (warunek - musi być obcy
                      świadek, chętnie mający pojęcie o prawie) będzie z pewnością jakimś argumentem,
                      który w sądzie polubownym lub powszechnym może pomóc.
                      Pozdrawiam i życze powodzenia - daj znać jak się sprawa potoczy/zakończy




                      ____
                      Już w marcu'05 będę mamusią.
                      • sakada zorkas:) 30.07.04, 16:54
                        Dziękuję, że poświęciłaś swój czas dla mojej sprawy. Postaram się załatwić wszystko tak, by nie kosztowało nas to jeszcze więcej... niż tylko kasę.
                        Nie wiem, czy racjonalne argumenty coś pomogą w rozmowach z tymi ludźmi...
                        ale wygląda, że nie mam innego wyjścia. Przykre, źe tak łatwo, za tak marną cenę ludzie sprzedają przyjaźń (tak kiedyś sądziłam o niej). Z tym chyba nigdy się nie pogodzę. To bardziej boli konieczność spłaty. Zrobię co w mojej mocy by chronić moją małą rodzinę. Mam nadzieję, że starczy mi siły. I mam jeszcze nadzieję, że nie skończy się to tragicznie...
                        Pozdrawiam.
            • elasz4 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:44
              Nie przejmuj się, ona nie może wam nic zrobić, bo nawet gdyby podała twojego
              partnera do sądu to musiałaby udowodnić, że on tam mieszkał, a przede wszystkim
              musiałaby powiedzieć, że wynajęła mu pokój i nie zgłosiła tego do Urzędu
              Skarbowego, więc naprawdę to ona jest pogrążona. Olej ją i omijaj z daleka.
          • mandarynka81 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 14:40
            Mówisz, że miał być remont w zamian za mieszkanie, bo chłop był niewypłacalny i
            że koleżanka na to przystała, wiec w czym problem? Na Twoim miejscu bym się w
            ogóle nie przejmowała. Wszystkie akcje z telefonami i wyzwiskami, kwitowałabym
            słowami „nie tak byliśmy umówienie” i że „nie życzę sobie takiego zachowania z
            Twojej strony” i odkładała bym słuchawkę. Polecam także wykupienie w TPSa
            aparatu i zamówienie u nich funkcji identyfikacji osoby dzwoniącej, wtedy w
            ogóle nie będziesz musiała odbierać od niej rozmów.

            Co do honoru Twojego nie męża. Najwyraźniej koleżanka się wycwaniła. Pewnie
            potrzebuje na coś kasy, może jakieś wakacje. Zmienia front i wysuwa jakieś
            roszczenia. Honor jak najbardziej zachowany, ponieważ nie mąż chciał się podjąć
            obiecanego remontu, to ona się z tego wycofała, a teraz „świruje”. Przetłumacz
            to facetowi, żeby wiedział jak ona chce nim manipulować.

            Trzymaj się.
            Mandarynka
          • aluniaaa Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 12.08.04, 11:06
            na tzw. "gębe" nei ma umowy,jak nie ma na pismie to gówno Wam moze zrobic.A
            tymczasem honor do kieszeni,bo najwazneijsze jesy utrzymac rodzine teraz,a ona
            Wam moze skoczyc.Pierd.. zołza.
        • jasmina251 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:19
          Ja bym się zastanowiła przy tym HONORZE-co zrobicie jak Wam braknie na życie?
          Poza tym była umowa pisemna?-najmu mieszkania?-z tego co piszesz-nie.To niech
          się kobieta cieszy że Twój mąż jest na tyle taktowny(po jej telefonach)że w
          dalszym ciągu chce dotrzymać obietnicy i wyremontować mieszkanie>Moim zdaniem
          jest cholernie honorowy bo pamięta o zobowiązaniu a wręcz sam jej przypomina o
          chęci wykkonania remontu.Wyluzujcie i postraszcie ją sądem bo nikt nie może
          bezkarnie wydzwanić i grozić komuś.Zyczę pomyślności w załatwieniu sprawy
        • ewa2233 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:20
          Honorowy? To znaczy coś obiecał i nie dotrzymał?
          Honorowo jest dotrzymać słowa! On jest OK.
          Może zaproponujcie inną pomoc?
          Może ona będzie miała jakiś pomysł?
          Przypomnijcie jaka była UMOWA.
          Choć ewidentnie wygląda to na ingerencję osoby trzeciej,
          która koleżankę "napuszcza" na Was i cpewnie chodzi jednak o "wymuszenie"
          gotówki...
          W razie ostateczności stanowczo można oświadczyć, ze będziecie spłacać po 100 zł

          A jesli chodzi o pogróżki?
          Powiedzcie, że jeśli nie da sobie z nimi spokoju - zadzwonicie na policję,
          żeby się zabezpieczyć, gdyby jej przyszło do głowy spełnić choć jedną.
          • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:22
            "pewnie chodzi jednak o "wymuszenie" gotówki..." - też o tym pomyślałam.
            Może o to chodziło od samego początku, nie wiem...
            • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:24
              A co do dogadania się nie ma mowy niestety. On tylko wrzeszczy, że chce swoje pieniądz np: do jutra i ch... - taka wygląda z nią rozmowa.
              • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:25
                tzn miało być ona... wrzeszczy...
          • ewa2233 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:25
            smile)
            Z tym spłacaniem po 100 zł się pospieszyłam... smile
            UPARŁABYM się i już! Zwłaszcza, że umawialiście się na co innego.
            Pracodawca, gdy się umawia na kasę,
            nie płaci Twojemu niemężowi wydając Mu np. długopisy czy bułki?
            • ewa2233 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:26
              Jakich SWOICH PIENIĘDZY się domaga?
              Sprowadźcie ją na ziemię, że O PIENIĄDZACH nie było mowy,
              bo właśnie w nich był (i jest) problem.
              • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 13:32
                Chcieliśmy jej już coś powiedzieć, ale odkłada słuchawkę. Potem znowu dzwoni, nęka nas telefonami: "Kiedy w końcu oddasz mi do ch... te pieniądze!?!" itp.
                Bardzo byśmy chcieli się jej pozbyć. A policja? Pewnie nas oleją...
                Może sprzedam mój złoty łańcuszek komunijny... Ile on może być wart?
                Napewno nie 600 zł...co?
            • 18lipiec Sakado 30.07.04, 13:29
              Zgadzam się z całą resztą wypowiedzi.
              Nie płacic- inaczej było ustalone. Twój nie-mąż jest honorowy bo słowa chce
              dotrzymać i pewnie by tak zrobił.
              Podejrzewam że koleżanka rzeczywiście wtedy liczyła na remont, ale potem
              zabrakło kasy, albo szuka ekstragotówki na coś, albo jakiś facet ją po prostu
              na to namawia wpadła na pomysł ze wyciągnie kasę od was.
              Olać ją, jak znowu zadzwoni postraszyć sądem, możesz nawet powiedzieć
              że "właśnie nagrywacie z mężem jej groźby" i nie płacić absolutnie.
              Pozdrawiam i nie załamuj się.
              • zuzia_i_werka Re: Sakado 30.07.04, 13:36
                Hej! Zdecydowanie nie płacić! Ona właśnie dlatego tak wydzwania i straszy bo
                wie,że tylko tak może coś zwojować.Wie,że nie ma żadnej możliwości zmusić was i
                liczy na zastraszenie. Płacąc upewnicie ją,że obrała słuszną drogęsad Wygląda
                na to że i Wy musicie postraszyć.Pozdr!
              • sakada Re: Sakado 30.07.04, 13:38
                Dzięki za słowa otuchy, ale martwimy się co może zrobić. Ona naturalnie wie, gdzie ja mieszkam i może nas "odwiedzić" ze swoim nowym chłopakiem; jak my go nazywamy "wesołym osiłkiem" (facet 2/2 metry, bez karku, łysy z niezchodzącym z twarzy cynicznym uśmieszkiem)... Wiem, że można wezwać policję, ale jak on sie na mojego niemęża gdzieś zaczai? On nie jest słabeuszem żadnym, ale z tym monstrum nie ma szans...
                • sakada Do 18 lipiec 30.07.04, 13:40
                  To u góry napisałam...
                • 18lipiec Re: Sakado 30.07.04, 13:42
                  Aha no to wszystko jasne!
                  Nowy chłopak osiłek 2/2 a przecież sterydy kosztują, więc te 600 zł przyda się
                  jak nic!

                  Ale tak serio.
                  Takie osiłki to często słabi psychicznie mali chłopcy z kompleksami, strasznie
                  wyglądają ale przy pierwszej lepszej sytuacji robią kupę w majtki.
                  Nie sądzę by coś zrobili Tobie lub Twemu mężczyźnie.
                  Nie daj się, nie ugnijcie się, nie płać.
                  Umowa była inna, to ona jej nie dotrzymała.
                  Proponuję powiedzieć jej naprawdę, że zgłosisz to na policję, do sądu i jeszcze
                  to ona będzie Ci musiała płacić.
    • 18lipiec Sakado ,a kim jest ta koleżanka? 30.07.04, 13:46
      Tzn. gdzie pracuje, czym się zajmuje, czy zadaje się z szemranym towarzystwem,
      czy wiesz że byłaby zdolna do świństwa, bo to ważne? Może sobie tylko gada, a
      nic nie zrobi?
      • sakada Re: Sakado ,a kim jest ta koleżanka? 30.07.04, 13:49
        Właśnie o to chodzi 18 lipiec... Ten jej osiłek ma na mieście ksywę "Skorpion" i zajmuje się "robieniem interesów"... Wiesz o co chodzi... Dlatego tak trudno mi jest poprostu się jej odgrażać. Nie wiem co ona/on mogą zrobić... Aż się boję pomyśleć.
        • 18lipiec Re: Sakado ,a kim jest ta koleżanka? 30.07.04, 13:53
          Jesli osiłek zajmuje się robieniem interesów i jest znany w mieście to
          no...wałki musi kręcić niezłe i nieźle zarabiać więc dziwię się że on mógłby
          się upominać o marne dla niego 600 zł.
          Może ją tylko nakręcił a koleżanka chce was po prostu oskubać z kasy bo
          potrzebuje jej na coś.
          Poza tym nikt Ci się nie każe odgrażać,spokojnie powiedz że nie tak się
          umawialiście i zaproponuj spotkanie w miejscu publicznym, jeśli nadal będzie Ci
          groziła powiedz spokojnie i kulturalnie że groźby są karalne i zgłosisz to.
          Nadal nie napisałaś nic o tej dziewczynie? Dorosła? Pracuje? Czy jakaś
          dyskotekara?
          • sakada Re: Sakado ,a kim jest ta koleżanka? 30.07.04, 14:00
            Ona jest dorosła - studiuje zaocznie coś tam. Sama się zastanawiam po co jej te pieniądze, ale to może zwykła niegodziwość ludzka... Mówiąc prościej myślę, że to "zła kobieta jest"...
            Dawno temu znajomi mi to mówili, ale nie chciałam wierzyć... o ja naiwna!
            Nawet się jeden znajomy zaoferował, że da mi 100, ale cóż - to tylko kropla w morzu potrzeb...
            • 18lipiec Re: Sakado ,a kim jest ta koleżanka? 30.07.04, 14:08
              Tylko jedna rada- powiedz jej to co wszyscy Ci radzą.
              Ale spokojnie.
              I zrób to jeśli będzie nadal Ci groziła.
        • ewa2233 Re: Sakado ,a kim jest ta koleżanka? 30.07.04, 13:57
          Może powiedz, że zgłaszasz pogróżki na policję,
          żeby w razie czego wiedzieli gdzie szukać.
          Choć wiem, że mając małe dziecko boisz się na zapas ...
          • sakada Re: Sakado ,a kim jest ta koleżanka? 30.07.04, 14:02
            O taaaak... Do strachliwych nie należę, ale już sama nie jestem i ciąży na mnie olbrzymia odpowiedzialność za syna. To fakt. Boję się.
    • j-p Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 14:06
      Witaj Sakado!
      Widze, ze masz nieciekawa sytuacje. Niemniej jednak mysle, ze znajdziesz
      rozwiazanie. Moim zdaniem jezeli umowa ustna dotyczyla remontu w zamian za
      pomieszkiwanie, to w obecnej sytuacji owa koleznka/bo nie sadze zeby jescze
      mogla byc nazywana przyjaciolka/, nie ma podstaw do zadania teraz gotowki.
      Pogadajcie z nia!!! Co ona sobie mysli? Dlaczego zmienia zdanie?! Moze Twoj
      niemaz bedzie mogl sie zrewanzowac w inny sposob niz remont i gotowka.
      Pogadajcie, przedstawcie swoja sytuacje i byc moze znajdziecie wspolnie jakies
      rozwiazanie.
      Pozdrawiam
      • grrrrw Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 14:11
        No tak, remont juz ma jej kto robic.

        A na twojego chłopaka miała wyraznie chrapkę i tego biedaczka przezyc nie może.
        • sakada grrrrw... 30.07.04, 14:16
          smile)))) pierwszy raz się uśmiechnęłam dzisiajsmile
      • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 14:19
        Dzięki. Oby nasze nadzieje nie okazały się płonne... Zawsze myślałam o sobie jako o dość obrotnej i radzącej sobie w życiu babce, ale to mnie chyba przerasta...
        • sakada Re j-p 30.07.04, 14:20
          to napisałam z kolei...
    • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 14:40
      A w ogóle to dzięki za tak liczny odzew. Postaram się zastosować to waszych rad i odezwę się jak tam poszło. Choć nie wiem, czy uda mi się...
      Nie chcę dramatyzować, ale boję się myśleć jak to się skończy.
      • j-p Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 14:55
        Nie boj sie!!! Sila jest w Tobiesmile)) Nie daj sie oszukac!!!
        Napisz jak Ci poszlo.
    • dorotax1 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 14:43
      Przeczytałam to co napisałaś (o narzeczonym osiłku też). Wygląda na to,
      że ,,koleżanka" was po prostu chce naciągnąć a do tego jeszcze grozi. Nie
      płaciłabym jej chociażby z tego powodu, że teraz zapłacicie a ona np. za
      miesiąc przypomni sobie, że 600 zł to było za mało. I co zapłacicie więcej?
      Umowa mówiła o pomocy przy remoncie i tego bym się trzymała.
    • sakada Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 15:13
      "TY DO CHUJA U MNIE MIESZKALES I TY JESTES WINNIEM MI PIENIADZE"
      "CZY TY JESTES POJEBANY MASZ MI ODAC KASE I CHUJ CZEKAM NA KASE OD CIEBIE ZEBY TO BYLO JASNE"
      "CZEKAM DWA DNI"

      ... To są co ciekawsze fragmenty wysłane przez nią do nas na gadu-gadu.
      Przytaczam tak dla zobrazowania.
      • sakada Ps: pisownia orginalna 30.07.04, 15:15


      • j-p Re: Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 15:23
        Sakado czy ona Twojemu niemezowi lub Tobie grozi w jakikolwiek sposob?
        Jesli tak to wg KK moze posiedziec przez 2 latka
        • sakada Re: Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 15:27
          J-p jak sama widzisz... Wiem, że to grozi więzieniem, ale nie wiem czy czytałaś co tu napisałam w podwątkach. Ją i jej "osiłka" nie tak łatwo wystraszyć czy zbyć policją, lub sądem... Naprawdę nie wiem (i wolałabym się nie dowiedzieć) do czego są zdolni.
          • sakada Hej, a może...? 30.07.04, 15:37
            Ktoś chciałby kupić np: skaner, lub głośniki w stanie b.dobrym lub łańcuszek złoty - prezent na komunię św. To jedyne wartościowe przedmioty jakie posiadamy. Pytaliśmy w lombardzie, ale nikt nie chce, bo ponoć mają tego na pęczki. Pewnie nie... ale nie zaszkodzi spytać prawda?
          • j-p Re: Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 15:41
            Hmmmm, a to... Az tak zle? W zasadzie ona wprowadzila w blad Twojego niemeza.
            Mozna by powiedziec nawet, ze oszukala, a teraz chce osiagnac korzysc
            materialna. Na to tez jest paragraf.
            Na osilka tez znalazlby sie sposob wink
            Do anielki przeciez nie jestescie tacy bezbronni.
            • sakada Re: Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 15:49
              Tak - masz rację j-p. Tylko jak tu rozmawiać po ludzku z takimi kanaliami...? Oni mają swój kodeks postępowania; jaki on jest - każdy widzi. Z nimi nie da sie walczyć legalnie. A my kryminalistami nie jesteśmy póki co... Zamieściłam ogłoszenie na forum "sprzedam" - mam nadzieję, że będzie jakiś/jakikolwiek odzew...

              PS: Dzięki za wsparciesmile To wiele znaczy.
              • j-p Re: Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 15:54
                Sakado z kanaliami nie mozna rozmawiac po ludzku, one tego jesyka nie rozumieja
                i raczej nie sa w stanie nauczyc sie go. Jako ze to Ty jestes bardziej
                rozwinieta intelektualnie, musisz sie niestety nauczyc rozmawiac ich jezykiem.
                Ten osilek to taki znany w Twoim miescie gieroj, czy tylko ma o sobie samym
                takie mniemanie?
                • sakada Re: Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 16:24
                  Właśnie o to się rozchodzi j-p, że znany...
                  Jakimiś tam samozwańczymi królami przedmieścia bym się nie przejmowała...
      • mandarynka81 Re: Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 16:14
        Zapisz archiwum i zostaw sobie te teksty tak w razie czego! To może się
        przydać, nigdy nic nie wiadomo. Na GG, jest funkcja zablokowania danego numeru,
        można blokować każdy numer, z którym nie chcemy rozmawiać - polecam.

        Na tym etapie nie jestem pewna, czy nie zgłosiłabym próby wymuszenia i
        zastrasznie na policji.

        Mandarynka
        • sakada Re: Ciekawsze fragmenty: 30.07.04, 16:22
          No właśnie mandarynka81... to się wydaje ryzykowne. Zwłaszcza, że nie odpowiadam jedynie za siebie... Tym bardziej mi ciężko.
        • zorkas w kwestii korespondencji GG 30.07.04, 16:49
          OBOWIĄZKOWO zachowaj wszystko i wydrukuj sobie.
          Jeśli możesz nagrywaj rozmowy
          Jeśli masz zaprzyjaźniony punkt serwisowy komórek - poproś o zgranie sms-ów na
          dyskietkę
          Zbieraj wszystkie dowody!
          To też może się przydać na policji i w sądzie ew.
          ____
          Już w marcu'05 będę mamusią.
    • krishka Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 15:56
      Osiłek, powiadasz? Pogróżki, telefony, szemrane towarzycho? Marnie to wygląda.
      Nie chcę być złym prorokiem, ale zaraz mi się skojarzyło z filmem Dług. Nie
      dajcie się zastraszyć, broń Boże nie ulegajcie. Jak tylko ta flądra zadzwoni,
      powiedz wyraźnie, że właśnie nagrywasz tę rozmowę, i parę poprzednich też
      nagrałaś, i niech się dobrze zastanowi, co mówi. Jeśli odkłada od razu
      słuchawkę, to napisz jej na gg, że kilka rozmów juz nagrałaś i, po pierwsze, za
      groźby karalne należy się parę latek, a po drugie, "przypadkiem" Urząd Skarbowy
      może się dowiedzieć, że ktoś u niej mieszkał bez stosownej umowy. Jak tylko
      zauważysz eskalację żądań ("jesteś mi winna nie 600, tylko 700, bo odsetki
      itp..."), to od razu zgłaszaj na policję.
      Trzymaj się,
      pozdrawiam,
      K.
      • sakada Dług... 30.07.04, 16:34
        Naprawdę dzięki za radę, ale oni jak pamiętasz też zgłaszali nie raz na policję. I pamiętacie dziewczyny jak się "Dług" skończył...
        • j-p Re: Dług... 30.07.04, 16:49
          A co ci szkodzi powiadomic polcje. Jeskli to nie pomoze, to zadzialaj podobnymi
          srodkami. Przeciez nie mozesz stale sie obawiac o zycie lub zdrowie swoje i
          partnera. Niech lasencja w koncu zrozumie swoje postepowanie. Zawarla umowe
          ustna, w ktorej jak piszesz nie bylo mowy o gotowce!!! No ludzie kochani co za
          fladra!!! I Ty sie z nia przyjaznilas?
          Ja nie dalabym jej zlamanego grosza!!!
          Chociaz z drugiej strony dobrze mi sie tak mowi, bo nie jestem na Twoim miejscu.
          Oj Sakadko zal mi Cie
          • sakada Re: Dług... 30.07.04, 16:59
            J-P... ja sama nie wiem, czemu byłam tak głupia. Zawszę wolę zaufać komuś niż skreślać go na wejściu. Zazwyczaj okazywało się, że miałam rację. Że to osoby, z którymi kontakt wydawał się z początku trudny - okazywały się warte bliższego poznania, umiały to co robię dla nich docenić. W tym wypadku się pomyliłam. BARDZO się pomyliłam. I teraz za to zapłacę...
        • zorkas Policja 30.07.04, 17:00
          Sakado,
          Po pierwsze to zgloszenie na policję trzeba zrobić mądrze. Jeśli istnieje
          podejrzenie, że może on się o tym dowiedzieć to:
          1. idź do komisariatu w innej dzielnicy (najlepiej w swojej, ale patrz wyżej)
          2. zrób zgłoszenie o zastraszaniu, przedstaw dowody i poproś o kopię
          zgłoszenial lub jakiś jego numer. Jak Ci nic nie dadzą - spisz dokładne dane -
          kiedy zgłosiłaś i komu
          3. Pod żadnym pozorem nie daj się namówić policji na złożenie wniosku o
          ściganie sprawcy - taki właśnie wniosek jest potrzebny, żeby policja po Twoim
          zgłoszeniu mogła cokolwiek zacząć działać. Bez wniosku, Twoje zgłoszenie
          pozostanie tylko w papierach policji - i to to nam na razie chodzi

          Ja się absolutnie nie zgadzam z przedmówczyniami w kwestii
          informowania "koleżanki", że jest nagrywana, że masz GG itd. - nie może
          wiedzieć o tym, że zbierasz dowody. Jeśli istnieje CIEń chociaż cień niepokoju
          z Twojej strony, że oni mogliby posunąć się dalej, możesz zzałatwić sprawę
          wyłącznie z pomocą środków prawnych - sąd polubowny, zasięgnij też porady
          jakiegoś prawnika (wiele gazet babskich ma prawnika na telefonie w jakiś dzień
          tygodnia, odpowiadają też na listy), ewentualnie umówm się na spotkanie z NIĄ w
          publicznym miejscu ze swoim świadkiem, mając dyktafon i proponując - użyj tego
          słowa - ugodowe załatwienie sprawy. Ale zanim udasz się na spotkanie radzę
          jednak popytać jeszcze prawnika i o tem sąd polubowny, może od razu lepiej
          będzie oficjalne pismo im wysłać.
          Jeśli nawet oni są "prości" i wierzą tylko w siłowe załatwianie spraw takie
          przejście do meritum przez Was, ale bez pyskówek i gróźb, a z użyciem środków
          prawnych (nie od razu sprawa w sądzie powszechnym) moze im wytrącić argumenty z
          ręki.
          Jeśli będziesz chciała, dać im takie pismo z istaleniem rat spłat, które Ci
          wcześniej doradzałam, musi ono być napisane przez kogoś kto się zna na prawie i
          musi zawierać klauzulę, iż druga strona odstępuje od odsetek, czy coś w tym
          guście.

          Choćby Cię to miało kosztować - załatw sprawę dla dobra Oskara i Waszej dwójki.
          Pozdrawiam
          ____
          Już w marcu'05 będę mamusią.
          • sakada Re: Policja 30.07.04, 17:25
            Zoraks - dzięki szczere. Wszystko co mówisz postaram się zrealizować w takim wymiarze w jakim to jest możliwe. Z tym, że gdyby było nas na prawnika stać - dawno byśmy ją spłacili...
        • krishka Re: Dług... 30.07.04, 17:35
          sakada napisała:

          > Naprawdę dzięki za radę, ale oni jak pamiętasz też zgłaszali nie raz na
          policję

          Sorki, widocznie nieuważnie przeczytałam cały wątek.

          > . I pamiętacie dziewczyny jak się "Dług" skończył...
          >

          No pamiętamy... Dla obu stron cokolwiek fatalnie. Oczywiście nie śmiem nawet
          myśleć, że Twoja sprawa skończy się (lub nawet że przybierze taki obrót) jak
          Dług, tak mi się po prostu ten osiłek i te telefony skojarzyły...

          Pozytywne w tym wszystkim jest już to, że wyszłaś z tym problemem poza mury
          swojego domu - mam na myśli to forum. Co dwie(ście) głów, to nie jedna.
          Pozdrawiam.
          • sakada Hej kobietki:-) 30.07.04, 17:42
            "Pozytywne w tym wszystkim jest już to, że wyszłaś z tym problemem poza mury
            swojego domu - mam na myśli to forum. Co dwie(ście) głów, to nie jedna.
            Pozdrawiam."

            Na was można liczyć. Już się kiedyś przekonałam. Kochane wszystkie jesteściesmile
            No... może nie wszystkiesmile W każdym razie wiem, że można na was liczyć mamuśki. Dla mnie liczy się to, że mnie ktoś wysłuchał. Mam tylko nadzieję, że jak to się skończy wszystko to będę jeszcze mogła napisać. Narazie zapowiada się dość groźnie... Ale - grunt to się nie załamywaćsmile (smiech przez łzy...)
            • j-p Re: Hej kobietki:-) 30.07.04, 17:55
              No wlasnie nie zalamuj sie. Musisz byc silna , jasno i klarownie myslec. Mam
              nadzieje, ze nie bedzie az tak zle. Trzymam za Ciebie /tzn. za Was/ kciuki.
              Mysle, ze wszystko sie ulozy. Wierze w to.
              Pozdrawiam jeszcze raz - Justyna
    • sakada Kochane! LIST. Jak napisać? Na gadu? 30.07.04, 18:11
      Taki list, który zawierałby w skrócie to wszystko, co pisałyście. Tak by dała sobie spokój. Jak go zredagować by był jednocześnie stanowczy i nie zbyt emocjonalny? Pomóżcie! Czekam na wasze sugestie... Z góry dzięki.
      • sakada A dalej... 30.07.04, 18:12
        poczekam na jej reakcję....
        • sakada WASZA OPINIA 30.07.04, 18:20
          Jabyście same taki "liścik miłosny" zredagowały?
          • sakada Próbka... listu i co wy na to? Czekam na wasze rad 30.07.04, 18:39
            "RADZĘ BYŚ PRZESTAŁA NAM GROZIĆ! NIE MASZ PRAWA BY ŻĄDAĆ OD NAS PIENIĘDZY! REMONT MOGĘ U CIEBIE ZROBIĆ, ALE NIC WIĘCEJ. UWAŻAJ BO URZĄD SKARBOWY MOŻE SIĘ DOWIEDZIEĆ, ŻE POZWOLIŁAŚ U SIEBIE MIESZKAĆ KOMUŚ BEZ ZAMELDOWANIA! NIE SPISAŁAŚ ZE MNĄ ŻADNEJ UMOWY, WIĘC NIE MASZ PODSTAW DO JAKICHKOLWIEK ROSZCZEŃ FINANSOWYCH! SKORO NIE SADYSWAKCJONUJE CIĘ MOJA DOBRA WOLA CO DO SPŁATY, WIĘC WIEDZ, ŻE TO CZY W OGÓLE COŚ DOSTANIESZ ZALEŻY TYLKO ODEMNIE. TWOJE ROZMOWY NA GADU MAM PRZEDRUKOWANE, ZNAJOMY PRAWNIK MAMY ASI MA JE JUŻ SKATALOGOWANE I W RAZIE TWOICH DLASZYCH GRÓŹB PAMIĘTAJ, ŻE TO JEST DOWÓD. MOGĘ CIĘ OSKARŻYC O NAGABYWANIE I TO CIĘ BĘDZIE WIĘCEJ KOSZTOWAŁO. "

            - co jeszcze dodać? Jak sądzicie? Pisał Ukochany.
            Ps: Asia mam na imię ja. Znajome mamy wiedząsmile
            • sakada Oczywiście... 30.07.04, 18:42
              Te bzdety o prawniku to podpucha... Nas niestety niestać. Na żadnego...
              • krishka Re: Oczywiście... 30.07.04, 19:57
                Sakada, może jednak rzeczywiście NAJPIERW zbierz dowody przeciwko niej, a potem
                ją o tym poinformuj, tak jak radziła zorkas:

                "OBOWIĄZKOWO zachowaj wszystko i wydrukuj sobie.
                Jeśli możesz nagrywaj rozmowy
                Jeśli masz zaprzyjaźniony punkt serwisowy komórek - poproś o zgranie sms-ów na
                dyskietkę
                Zbieraj wszystkie dowody!
                To też może się przydać na policji i w sądzie ew."

                Bo jeśli zablefujesz teraz, to albo dziewczyna się wystraszy i rzeczywiście się
                odwali od was, albo zacznie działać jakimiś bardziej dyskretnymi metodami,
                które mogą się dla was okazać mniej przyjemne. Na dwoje babka wróżyła.
    • basiaurban Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 19:32
      Jeżeli zamierzacie oddać jednak te pieniądze, to moim zdaniem zamiast się
      wyprzedawać rozpytajcie się wśród znajomych, rodziny czy ktoś mógły wam
      pożyczyć te pieniądze (spłatę rozłozyć w czasie), spłacić tą koleżankę i mieć
      ją z głowy.
    • arsenallzawiercie Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 21:02
      Hi tu Marcin, jestem prawnikiem. Bardzo mi przykro jest czytać o tym co Cię
      spotkało, ale jeżeli nie zawieraliście z ową "koleżanką", żadnych pisemnych
      umów cywilno - prawnych odnosnie wynajmowania mieszkania to nic Wam z tego
      tytułu nie grozi, a koleżanka nie ma podstway do żadnych roszczeń w stosunku do
      Was. Nie musicie jej za nic płacić. Nie wiem natomiast o jakie groźby chodzi,
      ale jeżeli grozi Wam uszczerbkiem na zdrowiu lub życiu radzę zgłośić to na
      policję lub do prokuratury.
      Jeżeli nie macie żadnej pisemnej umowy o wynajmen to groźby typu: komornik czy
      firma windykacyjna są tu bezpodstawne.
      Głowa do góry, i naspisz jak to sie skończyło Pozdrowionka
    • le_lutki Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 30.07.04, 21:36
      Hej sakada,
      szczerze mowiac nie wiem, co Ci poradzic... Co ja zrobilabym na Waszym miejscu?
      Stanelabym na glowie, zeby te pieniadze zwrocic i nie miec z tymi osobami
      wiecej do czynienia. Ale ja juz tak jestem skonstruowana i to moj poglad.
      Chocbym sie miala zapozyczyc u rodziny i znajomych (normalnych znajomych)i
      splacac miesiacami. Co prawda gwarancji bym i tak nie miala, ze sie na pewno
      odczepia, ale przynajmniej bym wiedziala, ze zrobilam, co moglam. Od tego
      typu "znajomosci" - jeslibym juz w nie wpadla niechcacy - chcialabym sie jak
      najszybciej oddalic.
      Gdyby rzecz sie dziala nie w Polsce, to na pewno skontaktowalabym sie
      przezornie z policja, ale w naszym kraju doswiadczenie wskazuje, ze poki nie ma
      nieszczescia to policja czuje sie ze wszystkiego zwolniona...
      Zycze znalezienia wlasciwego rozwiazania i szybkiego odciecia sie od
      tego "swiatka", zwlaszcza dla dobra dziecka!
      Pozdrawiam
    • j-p Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 31.07.04, 18:08
      I co dalej Sakado? Napisalas do niej?
      • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 31.07.04, 19:20
        Nie zdążyłam. Zadzwoniła i ogłosiła, że odezwie się za parę dni. Ciekawe co też nowego wymyśli...
        • j-p Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 31.07.04, 19:30
          Pewnie masz mieszane odczucia? Myslalam o tym, zastanawialam sie co ja bym
          zrobila na Twoim miejscu. Sama juz nie wiem. Nie zazdroszcze Ci Twojej
          sytuacji. Trzymaj sie !!!
          • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 31.07.04, 19:33
            Dzięki. Naprawdę. Napiszę za parę dni co ta żmija wymyśliła. Mam nadzieję, że jakoś się w końcu sprawa rozwiąże. Wszystko jest lepsze niż ta niepewność.
            Pozdrawiamsmile
            • zorkas Sakado?? czy coś się wydarzyło nowego? 05.08.04, 15:58
              a może wyjaśniło?
              ____
              Już w marcu'05 będę mamusią.
              • sakada Re: Sakado?? czy coś się wydarzyło nowego? 05.08.04, 17:12
                Hej Zorkas. W sprawie tej krowy? Narazie cisza. Napisała jednego esemesa i to wszystko. Na gg już nie pisze, bo ją zablokowałam. Chciałabym, żeby to był koniec, ale narazie za wszcześnie stanowczo by to stwierdzić. Poczekamy, zobaczymy.

                PS: Dzięki za zainteresowaniesmile
                • sakada Re: Sakado?? czy coś się wydarzyło nowego? 10.08.04, 20:38
                  Hej - z powodu pytań w tym temacie informuję - dziewczynki "chłopataś" napisał esemesa tej treści ; "Albo Aga zobaczy te pieniądze do końca tygodnia, albo po ciebię przyjedziemy. Pozdro od chłopaków..."

                  Normalnie mam drgawki z nerwów cały dzień...
                  Nie potrafię pisać normalnie.

                  Ps: Aha - policja nas zbyła. Nie ma podobno dowodów na pogróżki - a ten esemes nie jest dowodem (ponoć).
                  Co to za kraj? Nie można bronić siebie i rodziny.
                  Zwiną tego jej kolesia jak ojciec mojego dziecka będzie już zakopany gdzieś pod obwonicą...
                  • sakada obwodnicą tzn 10.08.04, 20:39


                    • sakada Re: obwodnicą tzn 10.08.04, 21:27
                      Serdeczne dzięki za odzew...
                      • pola777 Re: obwodnicą tzn 10.08.04, 22:07
                        no ale mi to szef polswiatka ktory za 600 zl jest w stanie 'przyjechac z
                        chlopakami'. Na serio Asiu: jesli sadzilabym ze facet jest zagrozeniem realnym
                        to pozyczylabym te 600 zl - czy warto za taka kase ryzykowac???? Cholera
                        jasna!!!!Zbieranie dowodow? Matko. Latwo doradzac cos takiego jak sie nie jest
                        w takiej sytuacji. Ja bym sie zesrala na miejscu jakbym wiedziala ze facet
                        naprawde jest nieciekawy. Wolalabym nie jesc niz byc w takiej sytuacji. Masz od
                        kogo pozyczyc pieniadze? A na raty sie nie zgadza? probowalas cokolwiek
                        wynegocjowac????????
                        • sakada polu...777 10.08.04, 22:34
                          Myślę, że nie chodzi o kasę. Jej facet/bandyta broni jej. Ona ma jakieś rządania wobec mojego niemęża a on robi za "windykatora"... Ciężko mi strasznie, bo zlałabym, "dziw...." , ale mam synka i nie odpowiadam już sama za siebie. To dla mnie jakas abstrakcja generalnie... Dla mojego niemęża też. Nie wiem jak to ująć, to jest... - życzę po prostu by nikomu się taka sytuacja nie zdażyła. Nigdy nie sądziłam, że mi się to przytrafi. Nawet w najgorszych snach.
                          Może niedługo zostanę samotną matką... Nie przesadzam - nie mam skąd wiąźć pieniędzy... nie wiem już co robić. Policja zawiodła. Całą drżę. Cholera... Dlaczego??? Ale nie ma sprawy. Jakoś dam radę. Postaram się. Ja nie jestem bandytką, jest filozofem - ale zrobię co w mojej mocy. Tylko nie myślcie, że to prowokacja - znacie mnie. Dłuższy czas. Kurde... przepraszam. Sama nie wiem co mówię...
                          • berek_76 Re: polu...777 11.08.04, 08:26
                            Sakada,
                            policjanci też różni są. Skoro na jednym komisariacie powiedzieli, że nic nie
                            mogą zrobić, idź do drugiego. Ew. do Waszej miejskiej komendy głównej. Po
                            pierwsze pytaj o radę, ale po drugie zażycz sobie uprzejmie zaprotokołowania
                            Twojego zgłoszenia. Poszukaj kobiety - często bardziej się przejmują takimi
                            sprawami niż mężczyźni. Jeżeli rzeczywiście boisz się jakiegoś fizycznego
                            ataku - niech Twój mężczyzna nie łazi sam zaułkami, Ty tym bardziej. Mieszkanie
                            ma być zawsze zamknięte, nie zaszkodzi założyć łańcuch, to dużo nie kosztuje, a
                            utrudnia ew. wepchnięcie się na siłę. Poproś na komisariacie o telefon
                            komórkowy do posterunkowego, na ogół podają - wtedy w razie czego możesz
                            natychmiast zadzwonić po pomoc. A może postaraj się, żeby przez jakiś czas ktoś
                            z Tobą pomieszkał? Im więcej osób w mieszkaniu, tym trudniej zrobić zadymę.
                            Postaraj się o gaz albo choćby spray z pieprzem - kolesiowi, kóry usiłuje się
                            wepchnąć do mieszkania, można tym dać po oczach i zyskujesz czas na telefon.
                            Jeśli masz paru kolegów płci męskiej, umów się z nimi, że w razie czego
                            przyjadą do Ciebie po jednym sygnale na komórkę - nawet jesli to nie osiłki, to
                            ten gość nie przyjedzie chyba z armią do Ciebie, a w takiej sytuacji dwóch-
                            trzech dodatkowych przeciwników może mieć znaczenie. Jeśli masz jakiekolwiek
                            kontakty z sąsiadami, uprzedź ich, że Ci grożono i żeby w razie zauważenia
                            łysych gości pod Twoim domem zadzwonili na policję.

                            Tyle rad praktycznych. Tak na serio to nie sądzę, żeby groziło Ci coś
                            poważnego, bo jeśli koleś ma rzeczywiście możliwości, to 600 zł powinno mu
                            zwisać, a jeśli mu nie zwisa, to możliwości ma kiepskie. Tym niemniej warto się
                            zabezpieczyć. Trzymaj się i dawj znac, co się dzieje. Pozdrawiam
    • ala_mcota Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 10.08.04, 22:42
      Fajna mialas kolezanke (!)... Wspolczuje...
      • sakada Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 10.08.04, 22:45
        Sama sobię współczuję. I sama jestem sobie winna.
    • evee1 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 11.08.04, 02:48
      Sakada, bardzo Ci wspolczuje, bo wyobrazam sobie w jakim stresie musisz
      teraz zyc. Ja tylko moge napisac co ja bym zrobila. Ja chyba zdobylabym
      te pieniadze spod ziemi, zaplacila w publicznym miejscu, przy swiadkach
      i z podpisami na papierze. W ten sposob niemaz uregulowal by "dlug"
      (choc ja uwazam, ze nie powinniscie placic, tylko faktycznie ona
      powinna przyjac rewanz w innej postaci) oficjalnie, a jednoczesnie
      oni widzieliby, ze od Was nie tak latwo wyludzic pieniadze. Obawiam
      sie, ze jezeli oddacie im "po cichu", to byc moze moga sie Was zwrocic
      z kolejnymi zadaniami (rzondaniami smile).
      Poza tym zaraz napisze do Ciebie na priva.
    • rebecca propozycja - do nas wszystkich 11.08.04, 08:43
      skoro jest nas tyle i wszystkie chcemy pomoc sakadzie, to zlozmy sie po 15 zl.
      jesli dolozyc do tego to 100, ktore oferowal kolega sakady, cos juz bedzie.
      co wy na to?
      r.
      • berek_76 Re: propozycja - do nas wszystkich 11.08.04, 08:47
        Rebecca - jestem absolutnie przeciwna. Zbierając forsę na pokrycie żądań tych
        drani damy im tym samym przyzwolenie na takie działania i pokażemy, że mieli
        rację - w końcu na Sakadzie da się zarobić.

        Pomijam tu wszelkie inne aspekty zbierania kasy na czyjąś rzecz (coś mi się
        widzi, że Sakada i jej honorowy facet tez nie polecą z wyciągniętą ręką po
        cudze pieniądze) - po prostu nie wolno się uginać pod taką chamską presją. Nie
        wolno ustępować. Właśnie ustępstwa powodują, że takie bydlaki prosperują sobie
        w najlepsze.
      • impala29 Re: propozycja - do nas wszystkich 11.08.04, 08:49
        no gratuluje pomysłu. Góra bedzie koleżanka i jej przyjaciel bandzior. Sakada
        dostała porade tylko niestey pozwoliła sie zbyć - bo policjantom sie nie chce
        przyjmowac zameldowania i pewnie mieli wrazenie ze trafili na jeleni.
        W dniu dzisiajeszym sakad powinna złożyć skarge w prokuraturze, dołaczyć wydruk
        z rozmów z archiwum gg, bo jezeli prokuratura uzna ( a uzna) ze skarga jest
        zasadna, to do operatora telefonii komórkowej zwróci sie sama.
        • rebecca Re: propozycja - do nas wszystkich 11.08.04, 11:10
          pewno, ze najlepiej byloby, gdyby cala ta sytuacja sie nie wydarzyla. ale sie
          wydarzyla. kilka dziewczyn pisze, ze one same w tej sytuacji postaralyby sie
          wydostac pieniadze chocby spod ziemi, byle by miec spokoj. ja bym tak zrobila.
          co wiecej, sama sakada pisze, ze probowla oddac lancuszek do lombardu, ze chce
          cos sprzedac. mnie jest zal komunijnego lancuszka sakady.
          • elasz4 Re: propozycja - do nas wszystkich 12.08.04, 10:51
            Zgadzam się, ze oddanie pieniędzy udowodni tamtym bandytom, że są górą.
            Ale z drugiej strony ja mogę zadeklarować te 15 złotych, aby pomóc Sakadzie.
            • impala29 Re: propozycja - do nas wszystkich 12.08.04, 10:52
              Elasz moze bez zartów
              • elasz4 Re: propozycja - do nas wszystkich 12.08.04, 10:59
                impala29 napisała:

                > Elasz moze bez zartów

                Ale ja wcale nie żartuję, po prostu popieram propozycję rebecki.
                Jasne, ze to nie załatwia sprawy, bo nikt nie powiedział, że to powtórka z
                DŁUGU w końcu Sakada napisała, ze już oddali 150 złotych z tych 600 złotych
                (niby długu), a tutaj ciągle wisi and nimi te 600 złotych.
                Ale jeśli Sakada uznałaby, ze potzrebna jej pomoc to ja te 15 złotych deklaruję
                i to wcale nie jest żaden żart.
                • impala29 Re: propozycja - do nas wszystkich 12.08.04, 11:05
                  jasne a pozniej bedzie eskalacja zadań i nastepna składka.
                  Sakada dostałą porade, wie co powinna zrobic tylko czy sie odwazy? ale to juz
                  jej problem
                  • elasz4 Re: propozycja - do nas wszystkich 12.08.04, 11:10
                    Dlatego napisałam, ze uważam, ze zapłacenie tym ludziom to nie rozwiązanie, ale
                    decyzja należy do Sakady i jeśli takową podejmie to już nic nam do tego, bo
                    jednak łatwo się radzi jeśli nie ma się noża na gardle.
                    Nie wiem co bym na jej miejscu zrobiła.
    • impala29 Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 12.08.04, 10:44
      sakada napisz co dalej w sprawie
      • oluncia Re: Koszmar! Nie wiem co robić... 12.08.04, 12:10
        impala ma racje, jest grozba karalna ( art.190, par 1) wiec policja,
        prokuratura MUSI przyjac zgloszenie i koniec gadania.
        • sakada Zobaczymy... 12.08.04, 12:39
          Dziewczęta - dziękuję za chęć pomocy. To strasznie miły gest w waszej strony. Jednak pewna dobra dusza zaoferowała mi już pieniądze i jeśli je dostanę to spłacę tamtą %^$%&$%&^%&* przy świadkach/w miejscu publicznym i mam nadzieję, że to zakończy sprawę raz na zawsze. Może nawet zażądam od tamtej podpisania jakiejś deklaracji, że nie będzie chciała więcej pieniędzy. Powinno zadziałać. Napiszę za parę dni, jak poszło. Jeszcze raz dzięki za wsparcie i chęć pomocysmile

          Pozdrawiam was serdeczniesmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka