Dodaj do ulubionych

O prawach ojca.

11.07.13, 09:49
Wątek cersei8 o panu co po dwóch latach przestał byc tatą dla dziecka sprawił że pomyslałam sobie że faceci sami sobie robią kuku.
Z jednej strony heroiczne wlaki o prawo do dziecka a z drugiej przekonywanie że zabranie swoich zabawek po dwóch latach wychowywania i kochania dziecka nie jest niczym szokującym a co ciekawe jest nawet w pełni zrozumiałe.
Bo kobieta to kocha zawsze bo ma hormony. Facet kocha czasami i ma prawo przestać kochać z dnia na dien i może wyrzucić ze swojego życia małego człowieka i zapomnieć że istniał.

Ja wiem że okazało sie że geny nie te. Ale emocje to nie geny. Jak ktoś potrafi przestać kochać dziecko z dnia na dzień to raczej cos z nim nie tak.
I tak sobie pomyslałam że jednak dobrze że faceci nie dostają dzieci na wychowanie w przypadku rozwodu. Skoro w każdym momencie moga przestać być ojcami i przestać kochać to dla dobra dzieci lepiej by pozostawały z matkami.
Po powodów może być mnóstwo - w zależności od tego jak bardzo "męski" jest taki tatuś. Może syn genetyczny nie będzie umiał grać w piłkę, albo będzie kiepski z matematyki. Albo córka będzie miła nadwagę albo nie będzie słodką blondyneczką tatusia i będzie wolała chodzić po drzewach. Zawsze można zabrać swoje zabawki i przestać być ojcem bo dziecko nie spełnia wymagań. Dla faceta to pikuś.

Matka kocha zawsze bo ma inną konstrukcję psychiczną. Facet jest takie proste zwierzątko - po tygodniu nie widzenia dziecka nie pamieta że jakiekolwiek miał. To kwestia decyzji. Co tam dziecko.


Jakoś przestałam żałować panów co walczą o dzieci. Po co? Wystarczy podjąć decyzje że dzieci nie mieli i już. Temat zamknięty, otrzepujemy ubrania i idziemy zyć dalej. proste.

Każda z nas zna przynajmniej jednego "tatusia" co to po zamknięciu drzwi zapomniał że miał dziecko. Albo przynajmniej ma bardzo wybiórczą pamięć co do tego faktu.

Trywializuje i przeginam ale chce pokazać że sami sobie nawzajem robimy kuku. Tłumacząc głupie i okrutne zachowania facetów tym że oni tacy po prostu są. Bo jak dostaną rykoszetem własnymi głupimi tłumaczeniami to będą piszczeć że skrzywdzeni i że sądy niesprawiedliwe.
Obserwuj wątek
    • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 09:54
      beataj1 napisała:
      > I tak sobie pomyslałam że jednak dobrze że faceci nie dostają dzieci na wychowa
      > nie w przypadku rozwodu. Skoro w każdym momencie moga przestać być ojcami i prz
      > estać kochać to dla dobra dzieci lepiej by pozostawały z matkami.
      (...)
      > Matka kocha zawsze bo ma inną konstrukcję psychiczną. Facet jest takie proste z
      > wierzątko - po tygodniu nie widzenia dziecka nie pamieta że jakiekolwiek miał.
      > To kwestia decyzji. Co tam dziecko.

      Matki też mogą przestać - ile to dzieci jest w domach dziecka?
      • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:00
        Matki mają wpojone poczucie obowiązku w stosunku do dzieci. Uwaga o DD żenująca.
        • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:05
          kropkacom napisała:
          > Matki mają wpojone poczucie obowiązku w stosunku do dzieci. Uwaga o DD żenująca

          To wpajajcie poczucie obowiązku synom nie będzie problemu.

          A czemu uwaga żenująca?
          • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:06
            No cóż, ex i aktualni mężowie ematek to jednak inne pokolenie. Tego się już nie naprawi.
        • gazeta_mi_placi Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:05
          Już pisałam w tamtym wątku.
          Znam rodzeństwo któremu umarła bardzo wcześnie matka, ojciec się ożenił. Kobieta wychowywała te dzieci od maleńkości (2-4 lata miały mniej więcej) przez 4-5 lat. Dzieci traktowały ją jak matkę i mówiły do niej "mamo".
          Po kilku latach kobieta wyjechała czasowo za granicę gdzie poznała Pana i sama postanowiła się rozmnożyć, rozwiodła się, tamte dzieci olała.
          Zatem widzicie, że nie tylko dla mężczyzn ważne są geny.
          P.s. Czy uważacie, że tamta kobieta po rozwodzie powinna płacić alimenty na nieswoje dzieci?
          Czy lepiej wg Was że ta kobieta po kilku latach porzuciła dzieci czy lepiej aby zostawiła je po roku na przykład gdy były jeszcze malutkie?
      • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:06
        20 tysięcy. 99% tych dzieci ma przynajmniej jednego żyjącego rodzica. Dzieci trafiają do Domów Małego Dziecka i DD dla starszych najczęściej wskutek decyzji Sądu Rodzinnego po interwencji opieki społecznej i policji. Zdarza się, że co roku dowożony jest kolejny maluch - 3,4,5 z rodzeństwa. Przyczyny - alkoholizm, narkomania, często upośledzenie umysłowe, totalna niewydolność społeczna rodziców połączona z przemocą i skrajnym zaniedbywaniem dzieci.
        • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:08
          triss_merigold6 napisała:
          > 20 tysięcy. 99% tych dzieci ma przynajmniej jednego żyjącego rodzica.

          Właśnie.
          • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:09
            Dalszą część postu triss pominęłaś celowo?
            • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:12
              kropkacom napisała:
              > Dalszą część postu triss pominęłaś celowo?

              Możesz uszczegółowić czego się czepiasz?
              • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:15
                Tego co pominęłaś się czepiam: " Przyczyny - alkoholizm, narkomania, często upośledzenie umysłowe, totalna niewydolność społeczna rodziców połączona z przemocą i skrajnym zaniedbywaniem dzieci. "
                • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:17
                  kropkacom napisała:
                  > Tego co pominęłaś się czepiam: " Przyczyny - alkoholizm, narkomania, często upo
                  > śledzenie umysłowe, totalna niewydolność społeczna rodziców połączona z przemoc
                  > ą i skrajnym zaniedbywaniem dzieci. "

                  I?
                  • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:19
                    Naprawdę trzeba ci wszystko jak dziecku wytłumaczyć? Pominęłaś przyczyny dla których te dzieci są w DD.
                    • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:21
                      kropkacom napisała:
                      > Naprawdę trzeba ci wszystko jak dziecku wytłumaczyć? Pominęłaś przyczyny dla kt
                      > órych te dzieci są w DD.

                      Ale CO TO MA DO MOJEJ WYPOWIEDZI?
                      • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:23
                        To może ogarnij się napisz co chciałaś/eś tym zdaniem zakomunikować: "Matki też mogą przestać - ile to dzieci jest w domach dziecka?"
                        • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:25
                          kropkacom napisała:
                          > To może ogarnij się napisz co chciałaś/eś tym zdaniem zakomunikować: "Matki też
                          > mogą przestać - ile to dzieci jest w domach dziecka?"

                          Autorka wątku twierdzi, że matki kochają bezwarunkowo i zawsze są przy dzieciach. A ja piszę, że nie - że też je porzucają. Czasem np. bardziej kochają butelkę.
                          • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:27
                            To jest ciągle jeszcze margines. W przenośni i dosłownie. W przypadku mężczyzn to nigdy nie był margines.
              • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:17
                Starannie pomijasz wymienione przeze mnie przyczyny dla których owe dzieci trafiają do DD.

                Miłość/brak miłości nie ma z tym nic wspólnego, są czynniki, które utrudniają lub uniemożliwiają prawidłowe zajmowanie się dziećmi (co absolutnie nie usprawiedliwia dorosłych) bez względu na ładne deklaracje. Matka może sobie twierdzić, że kocha i co z tego, skoro np. pije, głodzi, nie chodzi do lekarza z dzieckiem, zostawia samo w domu i znika.
                • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:20
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Matka może sobie twierdzić,
                  > że kocha i co z tego, skoro np. pije, głodzi, nie chodzi do lekarza z dzieckiem,
                  > zostawia samo w domu i znika.

                  No ale co ja pomijam, skoro właśnie o tym piszę?
                  • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:28
                    Nienie, to ja napisałam o liczbie dzieci w DD i powodach dla których się tam znalazły.

                    Pomijając wpływ hormonów w czasie ciąży i po porodzie, istnieją inne silne czynniki więziotwórcze i do takich należy codzienna opieka i kontakt z dzieckiem. Są osoby z deficytami, upośledzeniami, charakteropatiami etc. które nie potrafią tworzyć więzi, odczuwają tylko naskórkowe emocje i nie przewidują konsekwencji swoich działań - w każdej populacji będą.
                    • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:31
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Pomijając wpływ hormonów w czasie ciąży i po porodzie, istnieją inne silne
                      > czynniki więziotwórcze i do takich należy codzienna opieka i kontakt z dzieckiem.

                      Istnieje jeszcze ogromna presja społeczna.

                      A w kwestii więziotwórczej to panie same sobie w stopę strzelają odsuwając panów. 'Bo ja to zrobię lepiej', 'bo ja to zrobię szybciej', 'bo ty nie potrafisz', 'bo ty robisz źle', 'bo nie zniosłabym, gdyby on był na urlopie rodzicielskim z dzieckiem a ja w pracy' itd.
                      • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:32
                        To prawda, ale faceci znowu bardzo szybko akceptują takie układy.
                      • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:37
                        Słusznie istnieje. Zwiększa szansę na przetrwanie gatunku.
                        Inwestycja biologiczna matki w dziecko jest większa, stąd często jej większe zaangażowanie. Niechęć do zostawienia noworodka/młodszego niemowlaka pod opieką innych osób ma uzasadnienie biologiczne.
                        • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:47
                          triss_merigold6 napisała:
                          > Słusznie istnieje. Zwiększa szansę na przetrwanie gatunku.

                          Tylko czemu na jedną płeć? Na dwie byłoby lepiej big_grin

                          > Niechęć do zostawienia noworodka/młodszego niemowlaka pod opieką
                          > innych osób ma uzasadnienie biologiczne.

                          To niech potem matka ponosi konsekwencje. Bo Jaśnie Pani najpierw ojca dziecka od niego opędza a potem dziwi się, że tatuś nie ma więzi i nie garnie się do potomka. Chciałaś to masz!
                          • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:53
                            Dlatego, że różne są strategie reprodukcyjne.
                            Co do reszty... hm... masz jakiś problem z kobietami matkami, bo takie wrażenie sprawiasz.
                            • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:56
                              triss_merigold6 napisała:
                              > Dlatego, że różne są strategie reprodukcyjne.

                              Owszem są. Spłodzić sobie potomka a potem wykopać pana i cyckać wysokie alimenty smile I to niby jest w porządku - w końcu mężczyźni to świnie big_grin

                              > Co do reszty... hm... masz jakiś problem z kobietami matkami, bo takie wrażenie
                              > sprawiasz.

                              Mam problem z głupimi kobietami, które psioczą, że ponoszą konsekwencje własnych działań. Wyobraź sobie, że nie wszystkie matki są takie.
                        • nenia1 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:29
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Słusznie istnieje. Zwiększa szansę na przetrwanie gatunku.
                          > Inwestycja biologiczna matki w dziecko jest większa, stąd często jej większe za
                          > angażowanie.

                          Raczej pewność własnych genów.
                          • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:36
                            Niewątpliwie i stąd większe zwykle zaangażowanie.
                            • gazeta_mi_placi Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:46
                              Czytałam o badaniach które wskazywała, że matki córek chętniej pomagają przy wnukach niż matki synów, bowiem matki córek mają pewność, że inwestują we własne geny, a matki synów niekoniecznie.
                              • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:49
                                Więcej - niemowlę pozostawione pod opieką babci ze strony matki ma większe szanse na przeżycie niż pod opieką babci ze strony ojca.
                              • nenia1 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:57
                                Tak, dokładnie, są badania potwierdzające tą prawidłowość, po prostu matka matki wie, że opiekuje się 1/4 swoich genów. Matka syna tej pewności mieć nie może.
                                • olena.s Re: O prawach ojca. 11.07.13, 14:28
                                  Tylko że jak w takim razie usprawiedliwić prawodawców, dążących do dania ojcom równych z matką praw do dziecka?
                                  • minor.revisions Re: O prawach ojca. 12.07.13, 06:29
                                    olena.s napisała:

                                    > Tylko że jak w takim razie usprawiedliwić prawodawców, dążących do dania ojcom
                                    > równych z matką praw do dziecka?

                                    bo prawodawcy to w sumie obojętne, czy facet opiekujący sie dzieckiem to na 100% te same geny.
                            • nenia1 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:55
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Niewątpliwie i stąd większe zwykle zaangażowanie.

                              No właśnie, więc zamiast budować kobietom pomnik za poświęcenie i kryształowy charakter, a mężczyzn mieszać z błotem warto sobie uświadomić jak działa biologia i jak premiuje działania mające na celu przekazanie genów.
                              Kobiety zawsze są pewne, że wychowują własne dzieci, mężczyźni tej pewności nie mają, kobieta rodząc dziecko osiąga sukces reprodukcyjny, mężczyzna może jedynie przypuszczać, że on także go odniósł, ale - nie da się ukryć, może jedynie tyrać na owoc sukcesu innego samca.
                              Kobiecie łatwiej domagać się uczucia i przyzwoitości w stosunku do dzieci od mężczyzn, niezależnie czy jego czy nie, bo jej nikt nie oszuka, zawsze będzie inwestować w swoje geny. Lub dokona ŚWIADOMEGO wyboru, że w cudze.
                              • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 12:04
                                A to nie Ty jesteś rzeczniczką szeroko pojętej zmiany kulturowej w kierunku współodpowiedzialności na polach rodzinnym i społeczno-obywatelskim?
                                • nenia1 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 12:11
                                  Oczywiście, że tak, ale nie na zasadzie rozkazów, podchodów, manipulacji i dyktatu jak ty preferujesz, ale na zasadzie rozumienia mechanizmów rządzących ludzkim zachowaniem.


                                  • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 14:36
                                    nenia1 napisała:
                                    > Oczywiście, że tak, ale nie na zasadzie rozkazów, podchodów, manipulacji i dykt
                                    > atu jak ty preferujesz, ale na zasadzie rozumienia mechanizmów rządzących ludzk
                                    > im zachowaniem.

                                    O właśnie to smile Ja na przykład mam często wrażenie, że Triss chodzi o to samo co mnie tylko ona woli, żeby oficjancie (prawnie, społecznie) było 'biologicznie' a ona sobie sama podchodami, kobiecymi gierkami, fochem czy awanturą swoją pozycję w tym wszystkim wyrobi. A jak będzie jej wygodnie to na prawo się powoła smile
                      • altz Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:40
                        araceli napisała:
                        > A w kwestii więziotwórczej to panie same sobie w stopę strzelają odsuwając panó
                        > w. 'Bo ja to zrobię lepiej', 'bo ja to zrobię szybciej', 'bo ty nie potrafisz',
                        > 'bo ty robisz źle', 'bo nie zniosłabym, gdyby on był na urlopie rodzicielskim
                        > z dzieckiem a ja w pracy' itd.

                        Widziałem zazdrość kobiety na widok, że mąż świetnie się zajmuje ich dzieckiem i dziecko i ojciec są szczęśliwi. Jak to? Dziecko jest szczęśliwe beze mnie?! Muszę to popsuć! wink
                        • gazeta_mi_placi Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:48
                          A na Niemowlęciu co pewien czas wątek w stylu "Jak przychodzi ojciec z pracy to ja się nie liczę, tylko tata i tata sad, a to ja jestem z nią/nim większą część dnia"
    • blond_suflerka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 09:57
      No ale po co te generalizacje? Jeden facet z opowieści jako reprezentant wszystkich ojców?
      Ojcowie są różni, tak samo jak matki. Jedni walczą o kontakt z dzieckiem i w pełni się z tej roli wywiązują, inni olewają ale matki też porzucają swoje dzieci albo stosują wobec nich przemoc.
      • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:00
        blond_suflerka napisała:
        > No ale po co te generalizacje?

        Bo facet to z definicji świnia i wróg. A kobieta szlachetna istota kierująca się 'dobrem dziecka' (nawet jak 'dobro' to oznacza skok w bok i zajście z innym wink ).
        • blond_suflerka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:07
          araceli napisała:

          > Bo facet to z definicji świnia i wróg. A kobieta szlachetna istota kierująca si
          > ę 'dobrem dziecka' (nawet jak 'dobro' to oznacza skok w bok i zajście z innym ;
          > ) ).

          A właśnie. Tamten ojciec to niedojrzały osobnik, który z dnia na dzień przecina więź z dzieckiem co samo w sobie, jak pisze Autorka jest podejrzane i to jest oczywistość.
          No ale co z matką, która jest na tyle niedojrzała, że nie wzięła odpowiedzialności za swoje czyny i wybory, która oparła życie rodzinne na kłamstwie, która jako osoba dorosła powinna mieć na tyle wyobraźni, żeby wiedzieć, że zawsze się to może wydać i będzie miało konsekwencje dla dziecka i która z rodziny, która z założenia powinna być miejscem miłości, ciepła, wsparcia, itd zrobiła jedno wielkie oszustwo. No i co z tego, że została ona z dzieckiem i go nie porzuciła? W czym ona jest lepsza?
          • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:13
            Mogła nie wiedzieć kto jest ojcem i optymistycznie zakładać, że jest nim mąż.
            • blond_suflerka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:25
              No chyba, że nie wiedziała. Ale to by oznaczało, że zdradziła? czy zdradzała już na początku małżeństwa więc co to za osoba i jaka jest jej dojrzałość?
            • jamesonwhiskey Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:06

              > Mogła nie wiedzieć kto jest ojcem i optymistycznie zakładać, że jest nim mąż.


              czesto zygac sie chce jak sie czyta twoje wpisy
              mam wrazenie ze jestes osoba bez absolutnie zadnych zasad moralnych
              i jeszcze sie tym na okolo chwalisz
              • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:38
                Podać kubełek?
                Nie chwalę się. Zakładam racjonalnie, że istnieją również takie sytuacje kiedy kobieta nie wie na 100% kto jest ojcem.
          • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:27
            blond_suflerka napisała:
            > A właśnie. Tamten ojciec to niedojrzały osobnik, który z dnia na dzień przecina
            > więź z dzieckiem co samo w sobie, jak pisze Autorka jest podejrzane i to jest
            > oczywistość.

            A puszczalska mamusia jest dojrzała ponad miarę big_grin
            • blond_suflerka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:36
              No ale ja to napisałam przecież. Oboje byli(są?) niedojrzali.
      • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:02
        Może i tak jest, ale nie znam matki, która porzuciła dziecko, a takiego ojca już znam i to nie jednego. Zresztą pewnie są jakieś statystyki w temacie.
        • blond_suflerka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:03
          A ja znam takie matki no ale nie pomyślałam, żeby na tej podstawie stwierdzać, że wszystkie matki są niedobre.
          • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:07
            Dobrze, ja tez nie myślę, ze faceci są źli. Są inaczej wychowani i niestety pewne rzeczy są nie do zaakceptowania.
        • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:04
          Uważam, ze przy rozwodzie gdzie są małe dzieci i rozpad za porozumieniem stron powinna być opieka naprzemienna nad dzieckiem. Dopiero jak to się nie sprawdzi dziecko powinno być ustalona opieka przez jednego z rodziców. Wtedy byłaby jasność jak to jest.
          • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:05
            > Dopiero jak to się nie sprawdzi
            > dziecko powinno być ustalona opieka przez jednego

            To "dziecko" zbędne w tym zdaniu oczywiście.
      • beataj1 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:03
        Bo takie w tamtej dyskusji padają argumenty. Kobieta kocha bo ma hormony i jest emocjonalna. Facet nie. I to że facet z dnia na dzien wyrzuca dziecko ze swojego zycia jest normalnie i nieszokujące. Ot naturalna konsekwencja sytuacji.
        Facet jest rozgrzeszony. Kobieta w analogicznej sytuacji była by zimną suką.
        • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:06
          beataj1 napisała:
          > Bo takie w tamtej dyskusji padają argumenty.

          Twierdzić to sobie panie mogą. Forum cierpliwe, wszystko przyjmie wink
        • blond_suflerka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:08
          To oczywiście bzdury. Nie czytałam całego wątku ale też się w nim wypowiedziałam i wiem, że kilka osób pisało o tym, że facet nie dojrzał do roli ojca skoro był w stanie wykonać taki numer.
        • altz Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:09
          beataj1 napisała:
          > Facet jest rozgrzeszony. Kobieta w analogicznej sytuacji była by zimną suką.

          Okazało się, że facet podrzucił kobiecie do brzucha obce jajeczko? big_grin
          Podstawą związku jest uczciwość i solidarność. Jeśli tego nie ma, to trudno oczekiwać, żeby mężczyzna zajmował się obcym dzieckiem swojej partnerki.
          Tu nie chodzi o miłość do dziecka, uczucia mogą zostać. Mnie też się bardzo podobają dzieci sąsiadki, ale to nie są moje dzieci, więc nie mam żadnych praw i żadnych obowiązków wobec nich, mogę się spotykać, nawet z przyjemnością dla obu stron, ale to nie jest rodzicielstwo.

          O ile sobie przypominam, to więcej jest matek mordujących swoje malutkie dzieci, niż ojców, już nawet nie wliczając w to aborcji.
        • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:14
          beataj1 napisała:
          > Facet jest rozgrzeszony. Kobieta w analogicznej sytuacji była by zimną suką.

          Kobiet odmawiająca wychowywania owocu pozamałżeńskiej przygody męża byłaby 'zimną suką'? Naprawdę?
      • asia_i_p Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:05
        Mam wrażenie, że Beacie nie chodziło o to, że faceci to rzeczywiście świnie, tylko o to, że usprawiedliwiając na siłę tamtego faceta tworzymy obraz facetów, który jest dla nich niekorzystny.
        • triss_merigold6 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:08
          Też tak odbieram.
        • beataj1 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:09
          DOKŁADNIE o to mi chodziło.

          Mam problem z precyzyjnym wyrażaniem myśli z rana.
        • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:11
          asia_i_p napisała:
          > Mam wrażenie, że Beacie nie chodziło o to, że faceci to rzeczywiście świnie, ty
          > lko o to, że usprawiedliwiając na siłę tamtego faceta tworzymy obraz facetów, k
          > tóry jest dla nich niekorzystny.

          Na siłę? Pan jest ofiarą i koniec kropka. Atakując go robicie mu świństwo bo sprowadzacie go do roli bankomatu bez uczuć. Ma płacić i robić bez gadania! Z resztą - bardzo wiele ematek traktuje tak swoich obecnych i eksów.
          • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:13
            Ja tak nie traktuje i nie wyobrażam sobie aby facet ot tak zrezygnował z dziecka. Kobieta zostając z dzieckiem musi je utrzymać i tez nie może gadać tylko robić to co musi.
            • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:15
              kropkacom napisała:
              > Ja tak nie traktuje i nie wyobrażam sobie aby facet ot tak zrezygnował z dzieck
              > a. Kobieta zostając z dzieckiem musi je utrzymać i tez nie może gadać tylko rob
              > ić to co musi.

              'Gadać' = mieć cokolwiek do powiedzenia w kwestii wychowania dziecka.
              • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:16
                Jak chce wychowywać dziecko to musi z nim być. Fizycznie być.
                • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:18
                  kropkacom napisała:
                  > Jak chce wychowywać dziecko to musi z nim być. Fizycznie być.

                  No ale przecież Pani Właścicielce dziecka to nie na rękę. Pan ma płacić i już. Ewentualne wychowanie ma przebiegać tak, jak ONA sobie życzy - inaczej awantury, zabranianie kontaktu itd.
                  • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:21
                    Pan ma płacić i być. Jeśli nie chce być to chociaż płacić. Dlatego powinna być wprowadzona opieka naprzemienna. To zamknie buzie panom, którzy rzekomo są odseparowani od dzieci przez ex.
                    • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:23
                      kropkacom napisała:
                      > Pan ma płacić i być.

                      Być w sposób wyznaczony przez panią. Ileż to wątków na forum było, gdzie panie się skarżyły, że eksio 'nieodpowiednio' zajmuje się dzieckiem? 'Nieodpowiednio' czyli nie tak jak one uważają za stosowne.
                      • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:26
                        Przez panią i sąd.
                        • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:28
                          kropkacom napisała:
                          > Przez panią i sąd.

                          Ta - szczególnie sąd zabrania np. zabierania dziecka do neksi (główny powód histerii eks) big_grin
                          • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:30
                            Pewnie może zabronić. Pan ma spędzać czas z dzieckiem przede wszystkim.
                            • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:31
                              Ten wyznaczony czas.
                            • araceli Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:33
                              kropkacom napisała:
                              > Pewnie może zabronić. Pan ma spędzać czas z dzieckiem przede wszystkim.

                              Sąd tego nie robi.
                              • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:35
                                Może i nie robi.
          • asia_i_p Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:14
            Pan jest ofiarą, ale nie jedyną. Drugą, dużo bardziej bezbronną, jest dziecko. I moim zdaniem, płacić facet akurat nie musi, ale olewać dziecka, które jest do niego przywiązane, też nie powinien.
            • sen.bon Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:16
              Lepiej teraz niż później. Teraz będą o wiele mniejsze straty.
          • beataj1 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:16
            A czy ja napisałam o płaceniu.
            Mówimy o sytuacji w której dziecko po powrocie z wakacji nie ma już nić. Ani swojego mieszkania/pokoju ani ojca.
            Tata go wyprowadził ze swojego życia. Dosłownie i w przenośni. Ojciec jest pokrzywdzony. Ale ofiarą jest dziecko (ofiarą obydwojga rodziców).
            • woman_in_love ofiarą jest dziecko, ale tylko dlatego że mama go 11.07.13, 11:09
              nie kocha i nie chce zdradzić kto jest jego ojcem biologicznym
        • blond_suflerka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:12
          asia_i_p napisała:

          > Mam wrażenie, że Beacie nie chodziło o to, że faceci to rzeczywiście świnie, ty
          > lko o to, że usprawiedliwiając na siłę tamtego faceta tworzymy obraz facetów, k
          > tóry jest dla nich niekorzystny.

          Aha. A dużo osób go usprawiedliwiało? Ja nie. Tzn. rozumiem, że to było dla niego trudne, to jest jasne ale jednak osoba dorosła ma znacznie więcej możliwości i narzędzi,żeby poradzić sobie z trudną sytuacji aniżeli dziecko, które nagle z dnia na dzień traci ojca.
          I tutaj ten ojciec nie stanął na wysokości zadania, w żadnym stopniu. Bo nawet jeśli psychicznie nie mógl dać rady dalej być ojcem( mógł skorzystać z pomocy terapeuty w tak kryzysowej sytuacji i być może to pozwoliło by mu odnaleźć się w tej sytuacji) to uciekł nawet przed odpowiedzialnością finansową. Nawet na to nie było go stać. Jednym słowem, beznadziejny facet.
          • sen.bon Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:15
            Chyba sobie jaja robisz. Odpowiedzialność finansową ponosi mamusia i biologiczny ojciec. Dlaczego facet ma utrzymywać nieswoje dziecko? Chciałabyś płacić alimenty na dziecko np.sąsiadki?
            • blond_suflerka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:24
              Dlatego, że był jego ojcem przez dwa lata. I normalnie, bez wzgledu na okoliczności bierze się odpowiedzialność za dziecko z którym jest się w relacji: rodzic-dziecko. Naprawdę uważasz, że zdrowy człowiek przestaje kochać w sekudnę jak się dowiaduje, że więzy krwi nie istnieją? I może spokojnie spać wiedząc, że dziecko nie ma co jeść albo na lekarza(zakładam tu trudną sytuację finansową matki dziecka).
              • sen.bon Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:29
                Spałbym spokojnie, ponieważ matka może pozwać ojca biologicznego o alimenty. Skoro nie pozywa to znaczy, że nie ma poważnego kryzysu finansowego.
              • altz Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:34
                blond_suflerka napisała:
                > Dlatego, że był jego ojcem przez dwa lata. I normalnie, bez wzgledu na okoliczn
                > ości bierze się odpowiedzialność za dziecko z którym jest się w relacji: rodzic
                > -dziecko.

                Mamy realnie matriarchat. Kobieta będzie chciała, to urodzi, nie będzie chciała, to zabije ojcu dziecko w brzuchu. Będzie chciała, to powie ojcu, że ma dziecko, nie będzie chciała, to powie, że to jest dziecko kogoś innego. Będzie chciała, to każe zajmować się swoim dzieckiem, oszuka męża. Nie będzie chciała, to wyjaśni, że to nie jest jego dziecko i odetnie.
                Znam taką sytuację, pani stwierdziła, że się przyzna mężowi. Kochanek się zdecydował na uznanie swojego dziecka, pani zabrała dziecko mężowi z dnia na dzień, chociaż więź istniała.
                Kobietom się w głowach poprzewracało i chciałyby wszystkim (i portfelami też) rządzić.
                • kropkacom Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:38
                  Tia, kobiety... Od polityki, po Kościół przez rodzinę, tak? Z tym, że nadal kobieta ponosi odpowiedzialność.
          • altz Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:27
            blond_suflerka napisała:
            > dziecko, które nagle z dnia na dzień traci ojca.
            Facet ojcem nie był, chociaż o tym nie wiedział.
            Dziecka żal, ale da sobie radę, było, bardzo małe, w tym wieku niewiele się pamięta.
            Może kiedyś matka przestanie się pastwić nad dzieckiem i zdradzi sekret, kim jest ojciec dziecka?

            > uciekł nawet przed odpowiedzialnością finansową. Nawet na to nie było go stać.
            Mnie też nie stać na prezenty po 250 tysięcy złotych. Ciebie stać, podziwiam! smile
          • woman_in_love przecież to nie jego odpowiedzialność finansowa 11.07.13, 11:16
            żadna normalna kobieta nie zgodziła by się tak naprawdę na to, żeby jej mąż i ojciec jej dzieci ponosił "odpowiedzialność finansową" za nie swoje dzieci. To tylko zza monitora może się wydawać słuszne. Gdyby twój facet "ojcował" takiemu dziecku i od czasu do czasu zabrał go z wami na wakacje albo kupił prezent to dałoby się wytrzymać. Ale comiesięczne płacenie alimentów? Absurd. A jeszcze nie daj boże gdyby płacił alimenty wyższe niż to co zostaje mu na wasze dzieci. Sama byś łeb urwała tej eksi i jej dziecku. Nie od razu, ale po 3-4 latach...
            • altz Re: przecież to nie jego odpowiedzialność finanso 11.07.13, 11:31
              woman_in_love napisała:
              > żadna normalna kobieta nie zgodziła by się tak naprawdę na to, żeby jej mąż i o
              > jciec jej dzieci ponosił "odpowiedzialność finansową" za nie swoje dzieci.

              Symptomatyczne jest to, że gdy piszę o obciążeniu w rodzaju 250 tysięcy zł, nikt nie zaprzecza, że źle wyliczyłem i nikt się do tego nie odnosi. big_grin
              Łatwo się wydaje cudze pieniądze i to jest prawda. smile

              Mężczyźni po rozwodach omawiają swoje doświadczenia z byłymi żonami i pełnoletnimi dziećmi. Po ukończeniu 18 lat przez dziecko bardzo trudno jest matce przesłać pieniądze na konto dziecka, tak samo, przy zmianie opiekuna na ojca, pojawia się bardzo dużo nieoczekiwanych problemów, które nie pozwalają na sensowne alimenty ze strony matki.
              Lubią dokładać mnóstwo do dziecka, wyłącznie gdy dostają alimenty na dziecko, potem już nie lubią. smile
    • cherry.coke Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:04
      Generalizacja tygodnia...
      • slonkotoja Re: O prawach ojca. 11.07.13, 20:06
        Nie! Generalizacja 20 i 21 wieku !!! Jak zwykle u większości .
    • nihiru Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:06
      nie generalizowałabym tak bardzo.
      przykładowo, podejrzewam, że w przypadku straty ...tfu, tfu, na psa urok... naszego dziecka, mój mąż bardziej i dłużej by przeżywał tą stratę niż ja.

      czytałam kiedyś felieton Clarcsona, w którym opisywał, jak fajnie się bawił z dziećmi podczas nieobecności żony. smętnie stwierdził, że na wieczór były owszem, wybawione i "wyhasane" jak źrebaki na wiosnę, ale jakby to żona została z nimi, to zabawy byłoby mniej, za to lekcje byłyby odrobione, w domu porządek, a dzieciaki umyte i położone spać.
      wniosek z tego wysnuł taki, że słusznie sądy częściej przyznają dzieci matkom niż ojcom, bo dla matki, dziecko to obowiązek, a dla ojca - rozrywka (skrót myślowy, ale mam nadzieje że zrozumiały).
      oczywiście, felietonów gazetowych nie należy traktować zbyt poważniesmile
      • olena.s Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:44
        > wniosek z tego wysnuł taki, że słusznie sądy częściej przyznają dzieci matkom n
        > iż ojcom, bo dla matki, dziecko to obowiązek, a dla ojca - rozrywka (
        A to się zgadzam.
    • ciezka_cholera Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:27
      Uwazam, ze aby uniknac takich dramatow przy rejestrowaniu dziecka powinno byc obowiazkowe badanie genetyczne. Zadnego domniemania ojcostwa przy dzisiejszych mozliwosciach sprawdzenia tegoz byc nie powinno. Po prostu. Tak jak mi na slowo nikt nie uwierzy, ze noworodek na moich rekach jest moj, dokladnie tak samo powinno byc w przypadku mezczyzn.

      Nie chce mi sie wnikac, czy mezczyzna "ma prawo" przestac kochac dzieko, jesli po kilku latach okaze sie ono nie jego. Niewatpliwie jest to dramat dla obojga i prawde mowiac ani facet ani dziecko nie sa winni tej sytuacji. Nie zazdroszcze, nie wyobrazam sobie i sama nie wiem, jak bym sie zachowala w sytuacji analogicznej (hipotetycznej jedynie, jako ze ze wzgledow biologicznych niemozliwej).

      Uprzedzam pytanie: tak, sprawiloby mi przykrosc i czulabym sie urazona, jesli moj maz poprosilby mnie o zrobienie testu na ojcostwo. Dlatego uwazam, ze powinna to byc powszechna obowiazkowa procedura przy wpisywaniu do aktu urodzenia danych ojca. Wtedy moj stosunek emocjonalny do niej bylby zgola inny.
    • guderianka Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:47
      Nie chodzi chyba o tłumaczenie.
      Faktem jest, ze z biologicznego punktu widzenia więź między ojcem a dzieckiem jest słabsza niż między dzieckiem a matką.
      Faktem jest, że ze społecznego punktu widzenia to matka opiekuje się dzieckiem i wzmacnia więźi-ojciec ma mniejszy wkład. Kiedyś nawet dziecko wpisywano w dowód matce a nie ojcu- to też znamienne

      Poza tym co wyżej-porzucenie swego dziecka to zwykłe łajdactwo
      • noname2002 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:56
        Kiedyś nawet dziecko wpisywano w dow
        > ód matce a nie ojcu- to też znamienne

        Chyba odwrotnie, mój ojciec miał mnie i brata wpisanych w dowód.
        • olena.s Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:58
          Nie wiem, czy to nie zależało od tego, ktore z rodziców dostawało jakiś dodatek na dziecko?
          • noname2002 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 12:04
            A nie obydwoje rodzice mieli wpisane dzieci, tak samo jak małżeństwa i rozwody? Takie pieczątki z USC chyba były?
            • olena.s Re: O prawach ojca. 11.07.13, 14:30
              Nie mam pojęcia, ale nie widzę potrzeby biurkratycznej wpisywania dzieci obojgu rodzicom , poza takimi jak dodatki czy kartki.
    • dziennik-niecodziennik Re: O prawach ojca. 11.07.13, 10:51
      mnie od zawsze w tym temacie dziwiło to ze duża część facetów predzej czy później zaczyna miec dosc płacenia alimentów, badz płacenia ich w okreslonej wysokosci. na Boga, toc płacą na własne dziecko!...
      ale cóż tu sie dziwic skoro znajoma ma syna i córkę, oboje mają nieslubne dzieci i to że "zięć" na dziecko nie płaci to skandal, a ze syn na dziecko nie płaci to "a bo to wiadomo czy to jego"...
    • adellante12 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:04
      O czym ta dyskusja?
      Facet nie jest ojcem. Dlaczego ma siedzieć z puszczalską ździrą i jeszcze wychowywac cudze dzieci??
      Co to jakis obowiazek społeczny??
      Jak od czasu do czasu dam cukierka dzieciakowi sasiadów i w miare go polubie to tez na mnie spada obowiazek zajmowania sie dzieciakiem i zakaz wyprowadzania się?
      Zależnosci takie same.
      NIech się mamusia zgłosi do ojca dziecka i szlus... Tam niech szuka odpowiedzialnosci.
    • lafiorka2 Re: O prawach ojca. 11.07.13, 11:10
      Każda z nas zna przynajmniej jednego "tatusia" co to po zamknięciu drzwi zapomniał że miał dziecko. Albo przynajmniej ma bardzo wybiórczą pamięć co do tego faktu.

      a ja znam takiego,co to by chciał utrzymywać kontakt,a mamusia tylko liczy kasę,kiedy jej podeśle.Na tym,że została sama z dzieckiem próbuje wyciągnąć od wszystkich kupę siana.
      I nie tylko ja,ale już wielu ludzi mówi dzisiaj,że widać,że dziecko służy jej tylko do pobierania alimentów lub starania się o wszystkie możliwe zasiłki.
      Ojciec został wyparty z zycia dziecka przez mamusię.A mamusia czasami mi się wydaje,jakby żałowała,że to dziecko ma.
      Prawda zawsze leży po obu stronach.
    • slonkotoja Re: O prawach ojca. 11.07.13, 19:58
      beataj1 napisała:

      > Wątek cersei8 o panu co po dwóch latach przestał byc tatą dla dziecka sprawił ż
      > e pomyslałam sobie że faceci sami sobie robią kuku.


      Dlaczego WSZYSTKICH wrzucasz do jednego worka? Pomyśl, czy gdyby przyjąć opinie pewnego środowiska, że wszystkie kobiety to dziwki, tak samo mam to odnosić do Ciebie jak i do siebie ? Sorry z a porównanie, ale wkurzyłam sie na maxa



      > Bo kobieta to kocha zawsze bo ma hormony. Facet kocha czasami i ma prawo przest
      > ać kochać z dnia na dien i może wyrzucić ze swojego życia małego człowieka i za
      > pomnieć że istniał.

      A to jakies badania tak twierdzą ? Czy to Twoje widzimisie ?
      >
      > Ja wiem że okazało sie że geny nie te. Ale emocje to nie geny. Jak ktoś potrafi
      > przestać kochać dziecko z dnia na dzień to raczej cos z nim nie tak.

      Znam matki, które potrafią przestac kochać dziecko. Które go NIGDY nie kochały ! Dam przykład stereotypowy- mama Madzi


      > I tak sobie pomyslałam że jednak dobrze że faceci nie dostają dzieci na wychowa
      > nie w przypadku rozwodu. Skoro w każdym momencie moga przestać być ojcami i prz
      > estać kochać to dla dobra dzieci lepiej by pozostawały z matkami.

      Dlaczego tak uważasz ? Kilku facetów tak ma, a Ty życzysz wszystkim cierpienia. I zapominasz, że nie tylko sa ojcowiem którzy kochają ciągle swoje dzieci, ale zapominasz tez o tych dzieciach, które kochają swego tatę, a nie mogą go widywać tak często jakby chciały


      > Po powodów może być mnóstwo - w zależności od tego jak bardzo "męski" jest taki
      > tatuś. Może syn genetyczny nie będzie umiał grać w piłkę, albo będzie kiepski
      > z matematyki. Albo córka będzie miła nadwagę albo nie będzie słodką blondyneczk
      > ą tatusia i będzie wolała chodzić po drzewach. Zawsze można zabrać swoje zabawk
      > i i przestać być ojcem bo dziecko nie spełnia wymagań. Dla faceta to pikuś.

      A dla kobiety nie ? Cóż za stereotyp. I włąśnie przez takie stereotypy, które wypisujesz jest tak :
      matka opiekuje się dzieckiem, karmi, przewija itp - no cóż to jej powinność
      ojciec, który tak robi - och jaki dzielny, poświęca się i swoją karierę

      ojciec ma plamę na koszuli, bo dziecko ulało - ojej jakie to słodkie
      matka ma plamę-o Jezu jak ty wyglądasz, mogłabyś sie przebrać
      ojciec wraca z pracy -jesteś taki odpowiedzialny , utrzymujesz rodzinę
      matka- Już wracasz do pracy po porodzie ? Biedne dziecko, będzie za tobą tęsknić

      itd

      Czy nie widzisz jakimi stereotypami się posługujesz ????

      >
      > Matka kocha zawsze bo ma inną konstrukcję psychiczną. Facet jest takie proste z
      > wierzątko - po tygodniu nie widzenia dziecka nie pamieta że jakiekolwiek miał.
      > To kwestia decyzji. Co tam dziecko.

      Mój brat nie może spotkać się z dziećmi sam, tylko parę minut w szkole ukradnie , już kilka miesięcy. Nie ma dnia, żeby nie cierpiał z tego powodu. Nie ma dnia, żeby dzieci nie cierpiały widząc jak macha do nich z daleka, ale podejśc nie może , bo matka natychmiast wsadza je do samochodu i zabrania spoglądać w jego stronę. Karze je za to !!!!!! On ma pełne prawa do dzieci, ma "przyznane widzenia " w tygodniu i w wekeendy, do których nie dochodzi, bo matka ich nie wydaje, alienuje je. Na nic kuratorzy, na nic policja . Kurator tylko ją informuje jak i policjant , ona się nie zgadza i ma to gdzieś.
      >
      >
      > Jakoś przestałam żałować panów co walczą o dzieci. Po co? Wystarczy podjąć decy
      > zje że dzieci nie mieli i już. Temat zamknięty, otrzepujemy ubrania i idziemy z
      > yć dalej. proste.

      O czym Ty piszesz ? CZy panowie , którzy walczą o dzieci zapomnieli o nich ? Więc dlaczego to robią ? Dla podniesienia samooceny ?
      >
      > Każda z nas zna przynajmniej jednego "tatusia" co to po zamknięciu drzwi zapomn
      > iał że miał dziecko. Albo przynajmniej ma bardzo wybiórczą pamięć co do tego fa
      > ktu.

      Tak znam. Ale znam też aktualnie 540 ojców zrzeszonych w Stowarzyszeniu Dzielnytata.pl, którzy nie zapomnieli, że mają dzieci.
      >
      > Trywializuje i przeginam ale chce pokazać że sami sobie nawzajem robimy kuku.

      To znaczy ? Jak robimy kuku ? I komu ? Chyba dzieciom. Robią to DZIECIOM sąsy rodzinne, które uważają, że dziecku wystarczy 2 godziny w tygodniu z ojcem !!! A jeżeli mamusia nie zechce to i tak do tego nie dojdzie !!!!

      > Tłumacząc głupie i okrutne zachowania facetów tym że oni tacy po prostu są. Bo
      > jak dostaną rykoszetem własnymi głupimi tłumaczeniami to będą piszczeć że skrzy
      > wdzeni i że sądy niesprawiedliwe.


      Jesteś byłą takiego faceta ? Czy matką alienującą dzieci ?

      Kim jesteś, żeby wyśmiewać ojców kochających swoje dzieci ? Kim?
      Nie masz takiego prawa! Każda z tych sytuacji ma swoją historię, ma swoich bohaterów, którymi też są dzieci ! Zapominamy o nich, o tych małych świadkach.
      Oczywiście są tacy panowie, którzy zapominają , ale to nie upoważnia Cię do wrzucania ojców do jednego worka!


      • minor.revisions Re: O prawach ojca. 12.07.13, 06:39
        > > Bo kobieta to kocha zawsze bo ma hormony. Facet kocha czasami i ma prawo
        > przest
        > > ać kochać z dnia na dien i może wyrzucić ze swojego życia małego człowiek
        > a i za
        > > pomnieć że istniał.
        >
        > A to jakies badania tak twierdzą ? Czy to Twoje widzimisie ?

        No jak to, jakie: szeroko zakrojone badania przeprowadzone przez ematkę, źródło: tamten wąt. Wielokrotnie tam jest podniesiona kwestia, ze faceci to jakoś łatwiej zrywają więzy, z dziećmi, mniej lub bardziej genetycznymi, wiarołomnymi żonami itp. Jelsi dobrze rozumiem, ten wątek jest komentarzem do tych poglądów, nie poglądem beaty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka