sokzburakow
27.07.13, 23:17
Dostałam wiadomość, że mój wujek nie żyje. Wprawdzie można się było tego spodziewać, był w szpitalu, wyłoniły się komplikacje, miał prawie 90 lat. Ale siedzę i płaczę, bo bez niego już nic nie będzie takie jak kiedyś. Wydawał się wieczny. Pamiętam, jak uczył mnie matematyki, jak wygłupiał się na imieninach ciotki, jak opowiadał nam o Powstaniu Warszawskim, którego był uczestnikiem. Poszedł do szpitala w piątek bodajże, dziś już nie żyje. Jak kruche jest nasze życie...będzie mi go bardzo brakować....