Dodaj do ulubionych

Zniszczone kariery, życie rodzinne

31.07.13, 09:19
Znacie przypadki, gdzie człowiek sam zniszczył sobie życie i karierę coraz bardziej popadając w nałogi? Jak skończyło się to zycie? Jak tacy ludzie egzystują, gdy nikt z rodziny już się nimi nie chce zająć a oni sami nie potrafią?
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:24
      W moim mieście ostatnio zmarł właściciel sporej firmy, zatrudniał 80 osób, miał jakieś 45 lat.
      Jedni mówią, że się "zapił", słyszałam też, że się powiesił, po pijaku właśnie.
      Nie wiem jak to jest: miał rodzinę, pieniądze, szacunek i to nic dla niego nie znaczyło...
    • gazeta_mi_placi Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:26
      Nie znam, takie osoby zwykle świetnie sobie radzą kosztem innych, za to ich rodziny i bliscy (nie posiadający nałogów) to i owszem, mieli zniszczone kariery i życie przez alkoholika.
      Przykład z jednego podwórka - alkoholik narobił bydła w miejscu pracy (gdzie jest pełno klientów) córce, na skutek tego szefostwo nie przedłużyło umowy (chętnych było wielu), ten sam alkoholik w wieku obecnie 60 plus ma wygodny wikt i opierunek u drugiej z córek, obiad pod nos, posprzątane, dokładane z jej pensji (on tylko renta, częściowo przepijana) do tzw. życia.
      Inny (przykład z mediów i spraw sądowych) po zniszczeniu życia rodzinie, niepłaceniu alimentów wpada na pomysł ściągnięcia alimentów od córki lub syna już dorosłych i pracujących.
    • bri Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:31
      Znam. Jak każde życie, takie też kończy się po prostu śmiercią.
      • kietka Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:36
        ludzie z nałogami nie sa gorsi od innych, oni sa chorzy, dopiero jak to zrozumiałam łatwiej mi rozumiec pewne rzeczy.
        niestety znam lakich ludzi.
        • gazeta_mi_placi Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:42
          Zapytaj ich bliskich.
        • jematkajakichmalo Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:54
          I tak i nie... rpznica polegas na tym, ze odbywa sie to na wlasne zyczenie.

          Mamy w rodzinie jednego (brat mojej mamy). Kiedys pieniadze, kontakty, kupa znajomych... W doopie jednak mial swoje zdrowie i to, ze sie rodzina martwi (na szczescie nie mial wlasnej rodziny i dzieci). Kasa szastal, zaczal pic... Teraz nie ma nic, rozchorowal sie na dobre (ma nieustawiona cukrzyce, dalej olewa, juz mu nawet palce amputowali). Siedzi sam, bez pieniedzy, znajomych, przyjaciol... Wielce zdziwiony, ze sie rodzina od niego odwrocila.
        • na_pustyni Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 04.08.13, 20:48
          och, oczywiscie, ze biedacy sa chorzy - tylko najczesciej maja w d,pie leczenie, zerujac i niszczac zycie najblizszym
    • triss_merigold6 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:36
      Kiedyś pisałam: babka ode mnie z pracy, urzędniczka z wieloletnim stażem, postępujący alkoholizm. Szanse miała, dyrekcja chciała pomóc, proponowano jej leczenie i jak grochem o ścianę. Wyrzucona z pracy jak kolejny raz przyszła pijana, żeby jej nie dobijać dostała wypowiedzenia za porozumieniem stron zamiast dyscyplinarki. Pani bez dzieci, miała jakiegoś faceta z którym mieszkała. Nie wiem co się z nią dzieje, pewnie już jest na etapie menelicy.
      • thaures Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:55
        Mój brat cioteczny-świetny fachowiec, mnóstwo zarabiający, nowy dom, świetne samochody, prywatne szkoły dla dzieci. Premie w wysokości moich dwuletnich zarobków. Firma przez wiele lat tolerowała jego picie w związku z tym, że był dobry, ale w końcu dała ultimatum, potem go zwolniła. Parę miesięcy bez pracy, niewiarygodne długi, próba samobójcza. Zdobył drugą pracę, za mniejsze pieniądze ( dla mnie i tak wielkie), ale po roku mu- z tego samego powodu-podziękowano. Obecnie bez pracy, po przymusowym leczeniu, z długami, z których- jak dla mnie- nie da się wyjść.
        Z bratem widuję się co kilka lat-spotykając się z nim kilkanaście miesięcy temu przeżyłam dosłowny szok widząc degradacje osoby, rodziny i w ogóle wszystkiego. Domyślam się, że popadnięcie w takie długi nie było spowodowane tylko utratą pracy- to wydaje mi się niemożliwe.
        • alfa36 thaures 31.07.13, 11:16
          A rodzina wciąż się nim zajmuje? Podejmował proby leczenia?
          • thaures Re: thaures 31.07.13, 14:10
            Po raz pierwszy był na przymusowym leczeniu. Żona przy nim trwa, mimo wielokrotnych zapowiedzi rozwodu, pozostali członkowie rodziny pospłacali długi mieszkaniowe po wyłączeniu mediów- ale to kropla w morzu.
    • dziennik-niecodziennik Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:48
      Znam. Mężczyzna alkoholik, dyrektor w dużym zakładzie, wywalony z pracy po tym jak kolejny raz przyszedł pijany, potem juz nigdzie miejsca nie zagrzał. Nie chciał się leczyć, odrzucał pomoc zony i córek, w końcu juz nie miał z nimi wspólnego życia. Zaniedbał się strasznie, potrafił nie jeść kilka dni a tylko chlać wódę, zeby zona go z litości wtedy nie karmiła to zmarłby chyba z głodu. A tak to zmarł na raka żołądka, który rozwinął się najprawdopodobniej ze stanow wrzodowych nieleczonych i zalewanych alkoholem.
      Drugi znajomy człowiek kariery nie zmarnował bo jej nigdy nie miał, ale stracił rodzinę. Dzieci nie chcą mieć z nim nic wspólnego po tym jak je de facto okradał, wynosząc z mieszkań rzeczy i sprzedając je za wodke, po tym jak szedł z wnukami na spacer trzeźwy a wracał pijany w drobiazgi itd. Tylko zona jeszcze jakos z nim jest bo go beznadziejnie kocha (zawsze go kochała nieuleczalnie...).
      • ekaczmarczyk Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:54
        Znalam.... Przyjaciolka swego czasu. Zawsze moglysmy na siebie liczyc. Nikt nie wiedzial tyle o mnie co ona. Lubila wypic na poczatku delikatnie, potem coraz wiecej. Zostawila meza, trojke dzieci. Odeszla od nich do innego faceta. W styczniu tego roku , zmarla.
    • sumire Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:51
      tak.
      w jednym przypadku facet zapił się na śmierć.
      w drugim dziewczynie udało się wyjść z nałogu, ale kosztem świetnej pracy i większości znajomych, dla których była fajna, gdy piła. niestety w pięknym naszym kraju łatwiej akceptowalne społecznie jest to, że chlasz, niż to, że chcesz przestać chlać.
    • beataj1 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:56
      Tata mojej koleżanki. Alkoholik.
      Jak wpadał w ciąg pił wszystko co było można. Puki jeszcze pracował było za co pić. W końcu go zwolnili.
      Jak nie pił mieszkał z nimi był pomocny i pracowity - typ kreatywnej złotej rączki co sam potrafi wszystko zrobić. Jak wpadał w ciąg zwykle paro miesięczny był wyrzucany z domu. Spał wtedy gdzieś na działkach i pił co się dało (na końcu już nawet denaturat).
      Rozwód nie wchodził w rachubę- matka głęboko głęboko wierząca.
      Kolejnego ciągu nie przeżył. Znaleziono go na działkach martwego. Mam wrażenie że wszystkim ulżyło bo te odejścia i powroty straszliwie wszystkim szarpały nerwy.
    • hellulah Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 09:58
      Znam, nie jest to jeszcze dół dołów, ale kariera poszła się bujać wysoko i daleko.

      Rodzina? ojciec pracoholik, matka nadopiekuńcza i zaślepiona. Znajomi - ok, ale mogą działać w pewnych granicach. I nie wszystko znoszą. Na razie jest jeszcze kasa na prochy i życie glamour.
    • alfa36 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 13:46
      Czyli właściwie nie ma szans na całkowite odcięcie się od takiego męża/ojca/syna. Zawsze ktoś o niego zadba...
      • bri Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 14:01
        Co masz na myśli? Sądziłaś, że alkoholik umiera natychmiast jak żona od niego odchodzi?

        Kluczowe jest odcięcie się psychiczne. Jeśli masz z tym problem przyłącz się do grupy Al-Anon.
        • alfa36 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 14:05
          bri napisała:

          > Co masz na myśli? Sądziłaś, że alkoholik umiera natychmiast jak żona od niego o
          > dchodzi?
          Nie, tak nie sądzę. I na szczęście nie mam takiego problemu, tylko obserwuję w sąsiedztwie. I zastanawiam się, jak człowiek, który ma wszystko, na własne życzenie wszystko traci, po drodze rozwalając życie wielu osób, właśnie żony, dzieci, rodziców i właściwie całej swojej rodziny.
    • capa_negra Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 14:53
      Moja koleżanka- piękna , naturalna blondynka, lubiana przez wszyskich.
      Wyszła za mąż za fajnego faceta, wyjechali do USA.
      Wrócili dorobieni po 12 latach w 2002 r.. Ponoć wtedy już popijała, ale nie było to widoczne.
      Wybudowali wielki dom, adoptowali dwoje dzieci.
      Po ok 3 latach on wyjechał do pracy w UK bo tu mu się nie "opłacało" ( funt chodził wtedy po 7 zł ). Ona została tu, odwiedzała go z dziećmi w UK, jeździli na fajne wczasy . Wtedy już zaczęło być widać że ma z piciem problem: piwo od rana, prowadzenie samochodu na gazie, agresja do dzieci. Zaczęły się konflikty w małżeństwie i picie na umór, głód alkoholowy,trzęsące się ręce, zapuchnięta twarz. Nic do niej nie docierało i cały czas twierdziła że " pije tylko 2 piwka dziennie" tylko zapominała dodać , że te 2 piwka to do 10 rano. Usiłowaliśmy jej jakoś pomóc ( przyjaźniłam się z jej mężem wiec precz ciosałam mu kołki na głowie, ze musi wrócić bo i baby i dzieci żal) dostawała jakiś drgawek, napadów lęku, po kolejnej wizycie pogotowia wypchnęłam ją do znajomego psychiatry - spędziła 6 tygodni w klinice leczenia nerwic na psychoterapii.
      Mąż uznał sprawę za załatwioną i dalej nie czuł się w obowiązku wrócić, potem okazało się ze w UK ma nową panią. Wrócił do Polski jak żona była już na dnie i prawie się bili.
      On twierdził ze tak się zachowuje bo ma żonę alkoholiczkę, ona że pije bo mą męża sk...wysyna. Po około pół roku pan zginął w wypadku samochodowym...no cóż koleżanka się szczerze ucieszyła....
      Myśleliśmy, że się ogarnie, że skoro już nie ma "męża sk....na" to weźmie się za siebie.
      Nic z tego: twierdzi że tyle ile ona pije, pije "każdy"
      Masakra. Aktualnie mieszka z drugim " narzeczonym " - pierwszy pił i bił. a ten drugi poczciwy chłop tylko pije... Towarzystwo z dawnych lat się wykruszyło, rodzina odsunęła, a pani mając lat +40 wygląda na + 60. Do tego pali 2 paczki dziennie.
      Mój tato, starszy pan po 70-tce który dobrze ją zna przyznał mi się ostatnio , że jak ją widzi markecie to się chowa za regał bo się boi, ze jak go zauważy i podejdzie to jemu wstyd będzie
      • alfa36 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 18:17
        Smutna historia. Czytając już układałam sobie odpowiedź, ze to przecież nie mąż winien, ale doczytałam dalej...Ta historia wyraźnie pokazuje, jak myśli alkoholik.... Szkoda tylko dzieci.
        • roks30 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 18:44
          Z nałogiem jest tak: Jak jeszcze możesz to przerwać to nie chcesz, kiedy chcesz to przerwać już nie możesz. Nikt nie wpada w alkoholizm na własne życzenie. Ci, którzy to mówią nigdy nie mieli z nim do czynienia i nie mają o tej chorobie zielonego pojęcia. Dla alkoholika najważniejszy jest alkohol i absolutnie nic innego się nie liczy. Przestają pić nieliczni (10%), a nawet jeśli przestaną nigdy nie mogą być pewni, że nie nastąpi nawrót choroby. Ktoś kto nie miał z tym do czynienia nigdy tego nie zrozumie, a luzackie opisywania jak to się komuś przez alkohol rozpeprz..ło życie nie wnosi niczego nowego.
      • srebrny-gil Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 19:06
        > Moja koleżanka- piękna , naturalna blondynka, lubiana przez wszyskich.

        Hmmm, jak naturalna, to dziwne, że pije....
        • gazeta_mi_placi Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 05.08.13, 12:05
          No właśnie, rozumiałabym jeszcze szatynkę - brzydulę.
    • a.nancy Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 18:55
      znam.
    • srebrny-gil Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 19:03
      Ja znam trochę alkoholowych przypadków.

      Mój ojciec zmarł w wieku 43 lat. Był dobrze wykształcony, przyjaźnił się z biznesmenami o znanych nazwiskach, ale po iluśtam szansach tracił każdą pracę. Końcówka jego życia to tragedia, nie poznawał mnie na ulicy, trzymał z menelami (od których później nic się nie różnił), sprzedawał sprzęty, by mieć na alkohol, organizował libacje u siebie w domu, okradano go wielokrotnie, jeździł pod wpływem alkoholu, spowodował parę razy wypadki typu wjechanie w znak drogowy, wiele razy miał zranioną twarz (jakieś bójki po wypiciu itd.).

      Mój wujek, lekarz, zmarł w wieku 39 lat. Był bardzo zdolny, brał udział w dwóch teleturniejach w tv, miał wszechstronną wiedzę, powszechnie lubiany. Nigdy się nie ożenił, nie miał dzieci-chociaż tyle, choć babcia do dziś nie może się pozbierać.

      Mój znajomy z pracy, bardzo dobrze zarabia, ale już kilka razy z rzędu był na dywaniku u szefowej. Odór czuć na kilometr z rana. Ma bardzo odpowiedzialną pracę (służba zdrowia). Żona niepracująca, trójka dzieci, kredyty. Ostatnio ma coraz dłuższe ciągi, żonę wysłał do rodziców z dziećmi a sam do pracy już trzeci tydzień nie przychodzi.

      Mąż mojej koleżanki. 29 lat. Z boku mają wszystko. Piękny dom, on dobrą pracę (ona nie pracuje), dziecko (planują drugie, czego nie rozumiem). On potrafi dziennie wypić kilkanaście piw. Nie ma dnia żeby nic nie wypił. Pije rano, do południa. Kryje się przed nią, okłamuje. Ona widzi problem, namawia na terapię, straszy rozwodem, mimo że i tak nie wie o połowie jego numerów (pije w czasie kąpieli, potem używa specjalnych kosmetyków i inne).

      Moja koleżanka. Pije codziennie, ostatnio prowadziła samochód pod wpływem. Rozmawiałam z nią kilkakrotnie, podsyłałam książki, artykuły i nic. Jak grochem o ścianę. Sama mówi, że nie wyobraża sobie dnia bez alk., ale nie uważa że ma problem.
      • srebrny-gil Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 19:05
        Aha, zapomniałam o kuzynce mojej mamy. Już była na dnie, ale się opamiętała. Ma 11-letnią córkę, która widziała matkę wiele razy w bardzo nieciekawym stanie. Na razie nie pije jakieś 2 lata, więc zobaczymy, co będzie dalej....
    • kerri31 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 19:43
      Znamy. Kiedyś bliska mi a bardziej mojej siostrze osoba doprowadziła się do ruiny. Kiedyś sprytny , dobrze sytuowany przedsiębiorca dziś menel i żul proszący na rynku o kilka złotych. Sam na własne życzenie, przegrał z alkoholizmem mimo wielu prób pomocy jaką oferowali mu różni ludzie.
      • alfa36 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 31.07.13, 23:26
        10 procent wychodzi z nałogu. Mało...
        • czar_bajry Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 01.08.13, 02:28
          Miałam kiedyś sąsiadów, generalnie już wtedy on pił ona wychowywała dzieci, potem ona odeszła a on został z najstarszym synem w domu zrobiła się typowa melina w końcu dostali eksmisję.
          On był kiedyś wykładowcą fizyki na politechnice.
          • alfa36 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 01.08.13, 08:49
            Zastanawiam mnie to w kontekście tego, że mówi się, ze alkoholik musi upaść na dno. Tylko, gdzie jest to dno? Od czego zależy, czy człowiek podniesie się z dna? Od osobowości, charakteru? Bo skoro nie od pomocy bliskich czy lekarzy, terpii?
            • roks30 Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 04.08.13, 13:41
              Każdy alkoholik ma swoje indywidualne dno. Dla jednych będzie to wylądowanie na izbie wytrzeźwień dla innych odebranie dzieci lub spowodowanie wypadku po pijaku. Jedni się opamiętają wcześniej inni później jeszcze inni wcale i będą chlać do końca życia.
    • marikooo Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 04.08.13, 20:43
      Znam. A właściwie znałam. Umarł na ulicy, pochowany został na koszt Państwa, bo rodzina nie chciała mieć z nim nic wspólnego.
    • na_pustyni Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 04.08.13, 20:46
      znam przypadek osoby, ktora wlasnie sie stacza i ciagnie za soba swoja rodzine, jest hazardzista
      • lucadimontezemolo Re: Zniszczone kariery, życie rodzinne 04.08.13, 23:40
        Mój ojciec pogrążył siebie i rodzinę z powodu alkoholizmu, pił jako młody człowiek, potem przez 25 lat był abstynentem i było super, ale potem wrócił do picia i poleciało. Poleciało tak że on nie żyje a rodzina spłaca długi ( na szczęście niewielkie), ale i tak inne problemy zostaną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka