Dodaj do ulubionych

Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się trafiło

01.08.13, 13:18
jak w temacie:
pojechałam z mężem odebrać dzieci z obozu jedno z zuchowego drugie z harcerskiego.

informacja kiedy dzieci przyjadą była dość kiepska - to trzeba obiektywnie przyznać

no i odbieramy synów a tu jeden z jego nowopoznanych kolegów widać, że stoi i nie wie co z sobą począć.
zapytuję, czy rodzice już dojechali? NIE
czy może do nich zadzwonić? NIE, bo telefon ma rozładowany
czy chce zadzwonić, to udostępnimy swój, jak zna numer? TAK, chce skorzystać z telefonu, numer zna.
oferujemy podwiezienie do domu, jakby co(dzieci z jednego okręgu/szczepu znaczy się z najbliższej okolicy)

po telefonie:
tak, chętnie chłopiec skorzysta z podwózki do domu(ok, dla nas jest po drodze, miejsce w aucie jest, problemu nie widzimy) - druch drużynowy się zgadza, wie, że rodzice wyrazili zgodę, możemy go zabrać i podrzucić.

i najlepsze:
już w samochodzie chłopak się przyznaje(na moje kolejne zapytania) że w domu pod tym adresem co jest blisko i po drodze nikogo nie ma. właśnie się wyprowadzili rodzice do ostatniej na obrzeżach dzielnicy, mama ma 6 miesięczne dziecko przy piersi i w ogóle to się spieszy do pracy(na 16-tą?!) a z niemowlakiem zostaną dziadkowie, którzy właśnie mają mieszkać pod podanym nam adresem.
w skrócie - w domu starym nikogo nie ma i nie wiadomo, kiedy ktoś będzie.

proponuję zatem, że zabiorę chłopaka do nas do domu i poczeka swobodnie, aż ojciec skończy pracę i odbierze dzieciaka.
chłopak dzwoni do domu:
na naszą propozycję zgody nie dostaje, mam go podwieźć pod puste mieszkanie, ktoś wkrótce dotrze.

no i tak zrobiłam - chłopaka zostawiłam pod blokiem(zapomniałam zapytać czy ma klucz?) bez niczyjej opieki - niby nie maluszek, chłopak zdał do 6 klasy.

ale czy to jest normalne że po 3,5 tygodnia obozu żadno z rodziców/dziadków nie znajduje godziny by odebrać chłopaka(z niemałymi bagażami?)
czy 6miesięczniaka nie da się zabrać w chustę i pojechać choćby taksą(fakt, że przez pół miasta?) -skoro się da lecieć do pracy(tu sądzę że chłopak krył matkę i fantazjował, tym bardziej, że wcześniej wspomniał jaki matka ma zawód)
no i gdzie jest ojciec w tej sytuacji? skoro matka nie może bo ma 6 msc dziecko to może ojciec jednak z tej pracy mógłby się na chwilę urwać?
(jak mój, który nigdy nie może ze mną nawet przez telefon pogadać w ciągu dnia dał radę - to już teoretycznie każdy powinien dać radę - tym bardziej że branża ojca ta sama co u mojego)

jestem autentycznie wkurzona, że tacy ludzie dzieci mają.
i jeszcze w nocy sobie forum zaległe przeglądam, bo nie było mnie w kraju - a tu wątek na 400 wpisów o 13 latku wyrzuconym z obozu i uśmierconym w wypadku)

oczywiście nikt nie zadzwonił, że chłopca przejął że jest bezpieczny - w sumie ja już też nie chciałam mieć z tą sprawą nic wspólnego.
gdyby ten chłopak został napadnięty pod tym blokiem, cokolwiek -to znów by były gromy na druha, na nas(po co braliśmy?) a rodzic by leciał do prokuratury.

i swoją drogą - znów - wielkie zaskoczenie - że po tej aferze ten druh nie bał się nam oddać dzieciaka, a nas nie znał(dziecko pojechało na obóz jako wolny strzelec)

gdybym ja wiedziała, że w tym domu po drodze nie ma nikogo - dzieciaka do samochodu bym nie wzięła za żadne skarby.(podwózka do domu za miasto nie wchodziła w mojej sytuacji w grę, bo dzieciak z centrum wyprowadził się na północ miasta, my mieszkamy dokładnie na południowym krańcu, cała warszawa wzdłuż i wszerz - no way)

no i czemu też matka nie zaproponowała najprostszego rozwiązania - wsadźcie go do taksy, dojedzie, zapłacę kierowcy i wszyscy happy?
chłopak przyznał, że nie ma nawet na bilet na mza.

i jeszcze ktoś z takim podejściem do dziecka funduje sobie bobaska...
jakieś komentarze?(pewnie posypią się gromy, że chciałam dobrze...)
Obserwuj wątek
    • maggorlo Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 13:31
      Fajnie, że przygarnełaś młodego i dobrze, że tak to się wszystko skończyło. Nie mam zamiaru bronić tamtej mamy ale wiesz - ludzie w sytuacji zaskoczenia najpierw działają, potem myślą. Ty tez np po fakcie wpadłaś na pomysł z taksówką i nie rzuciłas tej propozycji telefonicznie. Może ona tak samo? A wybór pokierowania Cię pod pusty dom... coż, może nie chciała was fatygowac przez pół miasta? Może była zła na dzieciaka bo byli umówieni, że zawiadomi o dokładnym terminie powrotu a młody skiepścił i stąd brak roztkliwienia, że postoi sobie i poczeka aż teraz ktoś będzie miał czas..
    • zona_mi Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 13:33
      Gdybym podjęła się podwieźć to dziecko, w takiej sytuacji czekałabym pod pustym domem aż je ktoś odbierze.
      Albo nie wypuściłabym go, tylko zabrała do siebie i czekała, aż rodzic odbierze.

      Dlaczego sama nie rozmawiałaś z matką, tylko wysłuchiwałaś, co Ci chłopak przekazuje? Dwie dorosłe osoby powinny się łatwiej porozumieć bez pośrednictwa dzieciaka.
      • verdana Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 13:35
        W tej sytuacji pewnie z zaskoczenia straciłabym głowę, ale chyba jednak nie zostawiłabym dzieciaka na podwórku z walizkami. Już predzej zawiozłabym go na policję...
      • lauren6 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 14:56
        > Dlaczego sama nie rozmawiałaś z matką, tylko wysłuchiwałaś, co Ci chłopak przek
        > azuje? Dwie dorosłe osoby powinny się łatwiej porozumieć bez pośrednictwa dzieciaka.

        Zgadza się. Nie chcę cię krytykować, bo uważam że dobrze postąpiłaś zajmując się tym dzieckiem. Nie mniej jednak takich spraw nie ustala się przez dzieciaka, tylko między dorosłymi. Szczególnie, gdy wyszło na jaw, że są jakieś przekręty z adresem zamieszkania.
      • claudel6 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 23:43
        ja też nie. jakby mi mamuska podskakiwała to bym delikatnie jej przypomniała, jakie są obowiązki rodzica ze wspomnieniem mozliwości zawiadomienia policji.
    • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 13:45
      No,jednak termin przyjazdu byl znany, bobas sie nie urodzil wczoraj, chyba mozna przemyslec 100 wariantow odbioru a nie rozkladac rece, ja z mama nie rozmawialam bo bylam dosc pewna, ze oni sa w drodze i chodzi o uspokojenie chlopaka, ze sie ktos zaraz pojawi.

      W analogicznej sytuacji tez bym sie cieszyla, ze ktos mojemu dziecku pozyczyl komorki.
      • peilin Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 13:53
        Nie zostawiłabym dziecka pod blokiem, ale też pewnie nie zabrałabym od organizatora. Jakbym zabrała to mamusi powiedziałabym kilka słów.
        W szkole dzieci zdarzają się takie historie, że rodzic nie może dojechać i inny rodzic zabiera dziecko, ale rodzice się znają, uzgadniają to między sobą i na ogół odbierają dziecko tak szybko jak się da. Nikt znajomy nawet nie oczekuje, że będę gdzieś czekała nie wiadomo ile z jego dzieckiem, albo wiozła na drugi koniec miasta. Jak jest sytuacja awaryjna mogę wziąć do siebie.
    • woman_in_love miło, ale pamiętam, że podwożenie z dobroci serca 01.08.13, 13:48
      skończyło się już dla kierującego autem koniecznością płacenia renty pasażerowi (była jakaś stłuczka i pasażer doznał obrażeń). Nie znajdę linka, ale można pogooglać.
      • thaures Re: miło, ale pamiętam, że podwożenie z dobroci s 01.08.13, 14:32
        Też bym podwiozła, zostawiła-ale po rozmowie ( mojej) z opiekunem i wytycznych, chociaż już jako nauczyciel nie podwożę uczniów- mieliśmy na radzie zaznaczone, żeby nie brać do osobistego samochodu uczniów-bo w razie czego możemy mieć problemy. Na jakieś konkursy też się wlokę tramwajami, mimo, że autem byłabym 2 razy szybciej.
      • jamesonwhiskey Re: miło, ale pamiętam, że podwożenie z dobroci s 01.08.13, 14:34
        nw to sa grosze
        jak poskapil pinciu zloty za ubezpieczenie to placil rynte
    • aiwlysji Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 14:31
      to naprawde bardzo milo, ze zabralas dzieciaka ze soba, nie widze tez nic strasznego, ze poczekal na rodzicow przed blokiem (to przeciez znany mu teren). coz rodzice chlopca najwyrazniej nie sa tak dobrze zorganizowani jak ty, ale zeby zaraz sie dziwic, ze sie "rozmnazaja"wink

      odniose sie tez do wpisu innych ematek, ktore to panikuja, zeby nie zabierac, ze wypadek, odszkodowanie etc., jasne wszystko prawda, zawsze sie moze zdarzyc nieszczescie ale.....
      nie mozna dac sie zwariowac, wiezy miedzyludzkie sa juz i tak mocno poluzowane, zaslanianie sie paragrafem na kazda okolicznosc jest zwyczajnie smieszne.
      co to bedzie za swiat, w ktorym nikt nikomu nie pomoze bo czysto teoretycznie zawsze moze dojsc do nieszczescia? i niezapominajmy, ze nam tez sie moze zdarzyc wpadkawink
    • kanna Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 14:41
      druch drużynowy się zgadza, wie, że rodzice wyrazili zgodę

      czy zgoda była na piśmie?

      Jeśli nie - to skrajna nieodpowiedzialność organizatorów. Oni nie mają prawa wydać dziecka obcej osobie.

      Dwa - zabrałabym dzieciaka do siebie do domu (skoro się zdeklarowałam oddać rodzicom) - i czekałby u mnie.
      • marzeka1 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 14:50
        Mój mąż odbierał dzisiaj syna w nocy z obozu, jechali z Węgier, planowo mieli być ok. 4.30 i mąż tak celował (musiał dojechać ok.100 km.), okazało się, że przyjechali wcześniej 30 minut, ale organizator czekał z synem i jego kolegą aż mąz przyjedzie, też zabrał tego kolegę, ale to ustaliliśmy z rodzicami chłopca.
    • tomelanka Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 15:12

      Wszystko rozumiem sytuacja niefajna ale skąd to święte oburzenie że ktoś mmoże isc do pracy na 16? Dziecko ma pół roku więc mama pewnie co dopiero wrocila do pracy. Sama tak zrobiłam. Po urodzeniu dziecka wróciłam do pracy na pół.etatu. Pracę zaczynam o 15 czasem później
      • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 23:35
        święte oburzenie że ktoś mmoże
        > isc do pracy na 16?
        gdzie zauważyłaś święte oburzenie?

        dziwię się natomiast szczerze - bo w branży tej pani o 16 tej to raczej się wychodzi do domu - o ile chłopak mówił prawdę, czym matka się zajmuje.
    • scher Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 15:20
      Z rozładowanym telefonem?
      Skoro już się podjęłaś (chwalebne, uważam), to trzeba było kolegę syna wziąć do domu, nakarmić, napoić, a rodzice niech sobie po dziecko dojadą.

      PS.
      Verdanie, zwolenniczce państwa policyjnego, dedykuję piosenkę:
      www.youtube.com/watch?v=hcU9vPPVx9s
      • verdana Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 15:22
        Co ma państwo policyjne do odwiezienia dziecka, na które nikt nie czeka na policję? Najwyraźniej mamy tu do czynienia z zaniedbaniem. Chłopak może czekac pod domem pół godziny, a moze - przy takim nastawieniu rodziców - w ogóle nikt po niego nie przyjechać. Dla mnie sytuacja jest wyjątkowo niepokojąca - rodzic, ktorzy w ogóle nie zadbali o odebranie dziecka z wakacji mogą równie dobrze nie przyjś po niego po późnej nocy.
        • kanna Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 15:27
          Organizator powinien kontaktować się z rodzicami dziecka.
        • kietka Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 15:27
          dokładnie
        • scher Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 15:48
          verdana napisała:

          > Co ma państwo policyjne do odwiezienia dziecka, na które nikt nie czeka, na policję?

          Normalne społeczeństwo radzi sobie w takich sytuacjach samo. Słowa klucze to: dobroć, życzliwość, pomoc, gościnność i takie tam. Tam gdzie są prawidłowe więzi międzyludzkie, policja jest zbędna.
          • verdana Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 16:37
            Nie, dobre społeczeństwo wie, ze w pewnych wypadkach lepiej oddać dziecko pod opiekę, niz zostawić samo pod blokiem. Poza ty mówisz bzdury - nie istnieje żadna społeczność, w której policja czy coś w tym rodzaju są zbędne.
            • przystanek_tramwajowy Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 16:42
              Ja bym się obawiała, że olewcza mamuśka poinstruowała dziecko przez telefon, że jak tylko odjedziesz to ma ruszyć samo komunikacją miejską z tymi wszystkimi tobołami - z centrum Warszawy na jakąś Białołękę albo Tarchomin. Jeszcze coś zgubi po drodze, a mamuśka wieczorem zadzwoni do ciebie i opierdzieli, że mu walizkę ukradłaś.
            • scher Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 16:42
              verdana napisała:

              > Nie, dobre społeczeństwo wie, ze w pewnych wypadkach lepiej oddać dziecko pod opiekę

              Pod opiekę policji, dobre sobie...
              W normalnym społeczeństwie zawsze znajdzie się ktoś dobry i życzliwy, kto zaopiekuje się dzieckiem, i żadnej policji do tego nie potrzeba.
              • verdana Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 21:16
                Tak, w małej wiosce, gdzie się wszyscy znaja. W wielkim mieście trudno chyba dać dziecko pierwszemu chętnemu, co sie zaopiekuje.
                • memphis90 Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 22:10
                  W jednym ze społeczeństw dzieci rozdaje się jako nagrodę w teleturnieju... Kto ma szczęście, to wygra pralkę albo laptopa, kto pecha- kolejną gębę do wykarmienia, ale przecież ludzie dobrej woli w normalnym społeczeństwie zajmą się takim podrzutkiem...
                • lady-z-gaga Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 02.08.13, 09:49
                  Lepiej byłoby nie brac dzieciaka z obozu wcale, niz fundowac mu traumę w postaci oddania na policję. Najwyraźniej Tobie "misja wychowawcza" wobec rodziców przesłoniła dobro dziecka.
                  Nie twierdze, że powinien zostac pod blokiem - ja bym pewnie wzięła do domu i rodziców głowa w tym aby odebrać.
                • scher Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 02.08.13, 10:10
                  verdana napisała:

                  > Tak, w małej wiosce, gdzie się wszyscy znaja. W wielkim mieście trudno chyba dać dziecko
                  > pierwszemu chętnemu, co sie zaopiekuje.

                  Dzieckiem zaopiekowała się autorka wątku. Tak że jak widać można.
          • memphis90 Re: Zostawiłaś dziecko samo pod blokiem? 01.08.13, 22:09
            > Normalne społeczeństwo radzi sobie w takich sytuacjach samo. Słowa klucze to: d
            > obroć, życzliwość, pomoc, gościnność i takie tam.
            Aha, i bazując na życzliwości i dobroci kolejna matka psychopatka zakatowała dziecko. Bo wmówiła dobrym ludziom ludziom, że złamana ręka to od zabawy, nadmierny apetyt od bulimii, a chudośc jeszcze od czegoś innego. I wszyscy w imię pomocy biednemu dziecku wspomagali matkę psychopatkę w powolnym zabijaniu dziecka.
    • gaskama Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 15:36
      Trudna sytuacja. Bardzo. Miałam kiedyś podobną z dzieckiem, tyle że znajomych. Jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności rozładowały się i mamusi i tatusiowi w tym samym czasie telefony komórkowe i dziecko, które miało zostać odebrane ode mnie o 16.00 siedziało do .... uwaga .... 23.00!!! Mamusia myślała, że odebrał tatuś a tatuś myślał, że odebrała mamusia. Państwo mają jeszcze dwójkę dzieci i regularnie takie hece odstawiają. Ich syn nawet nie był zdziwiony tym, że rodziców nie ma tak długo. (Kilka razy zapomnieli go odebrać ze szkoły.) Ja się bardzo denerwowałam, bo do żadnego z rodziców nie mogłam się dodzwonić.
      Ale ile to się znajomi nacmokają nad nieszczęsnym losem mojego syna jedynaka.
    • saszanasza Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 15:50
      1. Nie odebrałabym obcego dziecka z obozu (nawet w ramach przysługi). To obowiązek rodziców i organizatorów.
      2. Nie odebrałabym obcego dziecka z obozu bez pisemnej zgody organizatora.
      3. Nie odebrałabym obcego dziecka z obozu bez bezpośredniego kontaktu z rodzicem. Mnie nie przekonuje dziecko powtarzające słowa rodziców.
      4. Nie zostawiłabym obcego dziecka samego pod blokiem (to nieodpowiedzialność większa niż ta rodziców i organizatorów). Organizator/rodzic oddał w opiekę dziecko Tobie, ty pozostawiłaś osobę małoletnią bez jakiejkolwiek opieki a proponując podwiezienie zdeklarowałaś się tą opiekę jednak sprawować. Nie wywiązałaś się z niej...nawet nie poczekałaś na kogoś z rodziny!
      • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 16:03
        Czytaj dokladnie- zobowiazalam sie do podwiezienia i niczego wiecej

        Potem- zaproponowalam zabranie do siebie

        Nie chcieli skorzystac, dlatego zostawilam pod domem
        • saszanasza Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 16:17
          volta2 napisała:

          > Czytaj dokladnie- zobowiazalam sie do podwiezienia i niczego wiecej

          dla mnie podwiezienie jest równoznaczne z opieką nad dzieckiem do momentu przekazania go rodzicom, jeżeli dla ciebie jest jazdą z punktu a do punktu b to gratuluję wyobraźni.

          >
          > Potem- zaproponowalam zabranie do siebie
          >
          > Nie chcieli skorzystac, dlatego zostawilam pod domem

          bo najwyraźniej to idioci bez wyobraźni,a ty o tym wiedząc postąpiłaś dokładnie tak jak oni.
          trzeba było albo zabrać dzieciaka do domu albo czekać z dzieckiem a już na pewno podjąć bezpośrednią rozmowę z rodzicami i zagrozić, że jeśli nie pojawią się w umówionym miejscu (u ciebie bądź pod blokiem w ciągu godziny, odwieziesz dziecko na pobliski posterunek policji). koniec. kropka.
          zachowałaś się równie nieodpowiedzialnie i zdania w tej kwestii nie zmienię.
          • memphis90 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 22:12
            > dla mnie podwiezienie jest równoznaczne z opieką nad dzieckiem do momentu przek
            > azania go rodzicom, jeżeli dla ciebie jest jazdą z punktu a do punktu b to grat
            > uluję wyobraźni.
            Dziecko 12-letnie nie wymaga opieki do czasu pojawienia się rodziców. Może samo chodzić po ulicach, samo wracać ze szkoły czy iść do kina.
            • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 23:41
              ano dokładnie - to nie był mały przestraszony chłopczyk, pełnił funkcję na obozie, harcerz pełną gębą -stąd - zakładam, że kadra go znała na tyle, by wiedzieć, że w razie czego on sobie poradzi.

              ja też wyszłam z założenia, że skoro nie panikują i wręcz nakazują czekać - to też wiedzą, że sobie poradzi.
              naprawdę, widzę różnicę między podwiezieniem chłopaka a robieniem mu za niańkę.

              natomiast dużym zaskoczeniem było dla mnie to, że można tak olać własnego dzieciaka. no chyba że on macochy?
            • saszanasza Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 11:51
              memphis90 napisała:

              > Dziecko 12-letnie nie wymaga opieki do czasu pojawienia się rodziców. Może samo
              > chodzić po ulicach, samo wracać ze szkoły czy iść do kina.

              no w takim razie ja zupełnie nie widzę istoty oburzenia autorki wątku. mógł chłopak sam do domu wrócić z tego obozu, przecież to już 12 latek!
    • majenkir Re: 01.08.13, 15:57
      volta2 napisała:
      > ale czy to jest normalne że po 3,5 tygodnia obozu żadno z rodziców/dziadków nie
      > znajduje godziny by odebrać chłopaka(z niemałymi bagażami?)


      Nie, to nie jest normalne. Dla mnie to patologia (nawet jak nie pija wink).
      Czy temu chlopcu nie bylo przykro, jak inne dzieci byly odbierane przez stesknionych rodzicow? Mnie by chyba serce peklo z zalu.... sad.

      No I po ostatniej aferze dziwie sie, ze organizatorzy obozu w ogole Ci go dali wink
      • volta2 Re: 01.08.13, 16:05
        Oczywiscie, ze dzieciak wygladal okropnie, taki niczyj. Mi bylo go zal, ale- gdyby wczesniej przyznal, ze nikogo nie ma, to tez bym go nie zabrala jednak.
    • misterni Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 16:25
      Wzięłabym chłopka do domu, nie zostawiłabym pod pustym mieszkaniem.
      • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 16:48
        Chcialam tak zrobcic, i chyba ten chlopiec tez byl chetny, ale matka sie nie zgodzila.

        Moglaby naslac na mnie gliny ze jej potomka uprowadzilam, w sumie
        • andaba Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 18:52
          Kluczowe jest jak dla mnie "chłopak zdał do 6 klasy". No litości, niech poczeka na schodach czy na podwórku, przecież to nie 6-latek.
          • misterni Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 20:39
            Andaba, ale to dziecko wróciło po 3 tygodniach nieobecności w domu. Nikt na niego nie czekał, nikt nawet nie zorganizował sposobu odebrania go z miejsca przyjazdu. Szkoda chłopka po prostu. Za nic nie zostawiłabym go w takiej sytuacji.
            • andaba Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 23:50
              misterni napisała:

              > Andaba, ale to dziecko wróciło po 3 tygodniach nieobecności w domu.

              No i?
              Ciebie z obozów odbierali z fanfarami? Bo ja z reguły wracałam własnym przemysłem, kolonie zakładowe odstawiały nas do miejsca zakładu, a z obozów harcerskich odstawiali do miejscowości w której była siedziba hufca, a stamtąd już jechało się samemu.

              Moje dzieci też wracają raczej same do domu, zarówno z ferii, jak i z zielonych szkół (tyle że w ostatnim przypadku muszą jechać pod szkołę, bo z dworca nie puszczają, spod szkoły owszem).

              Nie uważam się w związku z tym za jakąś wybitnie wyrodną matkę.
              • misterni Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:04
                Oczywiście, że odbierali mnie z fanfarami. Po trzech tygodniach tak byli stęsknieni, że zawsze dzień powrotu był absolutnie wyjątkowy. Co więcej, nie byłam wyjątkiem - wszystkie dzieci były odbierane przez rodziców.
                Złą matką z pewnością nie jesteś, ale nieco szorstką na pewno.
                • andaba Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:16
                  Chyba żartujesz, serio cię odbierali???
                  No to mnie zszokowałaś, bo chyba starsza jesteś ode mnie sporo...
                  Kto miał czas, żeby pół dnia tracić na odbieranie dzieciaka?

                  Teraz tez nie wszyscy odbierają, nie jestem jedyna, córkę odbierałam, bo akurat była możliwość jechać autem, to kilkoro dzieciaków się z nami zabrało, po które nikt nie przyjechał. I wcale ich nie odstawialiśmy do domu, tylko wysiadali po drodze lub sobie doszli, jak mieszkali dalej - i tak mieli dużo bliżej niż spod szkoły.
                  • misterni Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:23
                    Czy tak sporo starsza, to bym nie powiedziała, może 4-5 lat, więc nie jest to róznica pokoleniowa wink
                    Z pewnością w innym środowisku się wychowywałam. Mój tata albo mama, a czasem oboje, brali urlop, albo zwalniali się na kilka godzin z pracy, żeby mnie odebrać gdy wracałam z koloni. W domu zawsze czekał na mnie mój ulubiony sernik, jakaś nowa książka albo inna niespodzianka. smile
                    Do dzisiaj wspominam te powroty jako najmilsze w życiu smile
                    • triss_merigold6 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 11:11
                      OMG mnie też rodzice odbierali i moją siostrę.
                      • iwoniaw Po mnie dorosłą ojciec wyjeżdżał na dworzec 02.08.13, 14:27
                        gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami i wracałam z bagażami, tym bardziej nie wyobrażam sobie nie wyjechać po dziecko podstawówkowe, które w dodatku jest bez pieniędzy na bilet mzk, o taksówce nie wspominając. uncertain
              • joa66 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:12
                Moim zdaniem autorka popełniła parę poważnych błędów (o rodzicach chłopca nie wspominam, bo to oczywiste)

                Po pierwsze - nie robi się tego typu ustaleń z NIEZNANYM chłopcem. To był nowo poznany kolega syna, autorka nie znała ani jego ani jego rodziców. Rozsądek nakazuje porozmawiać bezpośrednio z rodzicami. Przecież ci rodzice mogli być pijani w trąbę. W takim wypadku należałoby natychmiast poinformować o tym organizatora.

                Po drugie nie zostawia się nikogo po podróży, z bagażami, być może głodnego, być może z potrzebą fizjologiczną, pod pustym mieszkaniem z wizją czekania ..nawet nie wiadomo jak długo. Jeżeli wzięło się na siebie zobowiązanie (ładny gest) wypadałoby wziąć za to zobowiązanie odpowiedzialność i, nawet plując sobie w brodę, wziąć chłopca do siebie albo zawieźć na drugi koniec miasta. Nie mówiąc o tym, że gdyby nie popełniono błędu pierwszego, drugi problem pewnie by się nie pojawił.
              • misterni Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:18
                Poza tym, ten chłopiec nie miał wrócić sam, a kazali mu czekać w sumie nie wiadomo ile pod blokiem. Po kilkugodzinnej podróży, bez dostępu do łazienki, bez posiłku. IMO, dobrzy i odpowiedzialni rodzice tak nie postępują.
          • verdana Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 21:19
            Nie wiedomo, jak długo poczeka, skoro rodzina skrajnie nieodpowiedzialna, a matka musi iść do pracy. Poza tym czeka z całym bagazem - musi go pilnować, więc nawet nie ma możliwości manewru. Może poczekać pół godziny, a moze czekać, aż matka wróci po 8 godzinach pracy.
        • kanna Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 20:34
          chyba ten chlopiec tez byl chetny, ale matka sie nie zgodzila.

          Odpowiedziała bym: Proszę pani, JA się nie godzę zostawić dziecka bez opieki, bo się zobowiązałam go oddać rodzicom. czeka u mnie, adres jest taki.

          Jakby mu coś pod tym blokiem się stało, prokurator by zaraz do Ciebie jechał. Byłabyś druga, po organizatorze.
    • d.o.s.i.a Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 19:11
      Dobrze rozumiem, ze 6klasista nie ma prawa przebywac sam pod blokiem i czekac na przyjazd dziadkow? A na dwor tez sam nie wychodzi?

      Nie widze w zaistnialej sytuacji winy rodzicow - sama przyznajesz, ze informacja kiedy dzieci przyjada byla kiepska. Znaczy, ze rodzice zwyczajnie nie wiedzieli kiedy dziecko przyjedzie, matka sie wybierala do pracy itp.
      • fogito Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 19:37
        Nie popisalas sie Volta. Jak juz dzieciaka podwiozlas to powinnas byla do pilnowac jego bezpieczenstwa do konca. Niezaleznie od glupoty owych rodzicow nalezalo sie wykazac odpowiedzialnoscia I zabrac go do siebie. Przy odbiorze mialabys okazja wygranac nieodpowiedizlanym rodzicom.
        • ewma Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 21:05
          Ja tam, cały czas twierdze,że niektórzy ludzie są skrajnie nieodpowiedzialni i nigdy nie powinni mieć potomstwa.
          Osobiście znam kilka takich przypadków i jest mi naprawde szkoda tych biednych dzieci,że "trafiły" na takich rodziców-pacanów !!

          Nie wyobrażam sobie,aby po moje dziecko nikt nie wyszedł.
          A dziadkowie,też z księżyca spadli,nie interesuje ich kiedy wnuk wraca i kto go odbiera?
          SZOK !!!
      • misterni Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 01.08.13, 21:02
        d.o.s.i.a napisała:

        Dobrze rozumiem, ze 6klasista nie ma prawa przebywac sam pod blokiem i czekac na przyjazd dziadkow? A na dwor tez sam nie wychodzi?

        A co to ma do rzeczy? To nie jest wyjście rekreacyjne na podwórko, a siedzenie po podroży z tobołami i czekanie aż się rodzice zlitują i przyjadą. Mnie, starą babę szlag by trafił, gdyby ktoś mnie postawił w takiej sytuacji.

        Nie widze w zaistnialej sytuacji winy rodzicow - sama przyznajesz, ze informacja kiedy dzieci przyjada byla kiepska. Znaczy, ze rodzice zwyczajnie nie wiedzieli kiedy dziecko przyjedzie, matka sie wybierala do pracy itp.

        Och, rzeczywiście. Jakoś pozostali rodzice byli na miejscu w tym czasie i odebrali swoje dzieci. Jak się nie jest pewnym godziny powrotu dziecka, to się dzwoni do organizatorów albo waruje do skutku na miejscu przyjazdu.
        • czar_bajry Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:17
          Powiem tak: jeśli podejmuję się odstawić kogoś do domu to go odstawiam a nie zmieniam zdanie "po drodze" nawet jak się okaże że mam jechać na drugi kraniec miasta. Tym bardziej jeśli podwożonym jest dziecko na dokładkę z bagażami.

          Przypomina mi to historię z tego weekendu: 19 letnia córka mojej siostry została zaproszona przez swoją koleżankę i jej rodziców na trzydniowy wypad nad morze- ok, wracali w niedzielę w nocy i o 2.30 wysadzili moją siostrzenicę w Łomiankach gdyż sami mieszkają w Międzylesiu i nie mieli zamiaru odbić na Bielany, dla niewtajemniczonych- musieli by odbić w bok i stracić najwyżej 10 min a następnie prostą drogą pojechać do domu. Dobrze że oznajmili swoje zamiary z 30 min wyprzedzeniem i ktoś zdążył po dziewczynę wyjechać.
          • misterni Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:27
            Przyjemniaczki.
            • bergamotka77 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:45
              ludzie to sa nienormalni - dobrze ze nikt jej nie napadl czy zgwalcil. Ja bym sie obrazila smiertelnie jakbym mi ktos tak corke zalatwil! Volta ja uwazam, podobnie jak wiekszosc - ze poza rodzicami ty tez dalas ciala, powinnas porozmawiac z matka dziecka i nie zostawiac chlopca samego - zmeczonego, moze glodnego, chcacego sie umyc i przebrac. Mnie tez witano po kazdym wyjezdzie z fanfarami i ja tez witam i zegnam dziecko z fanfarami. Andaba wspolczuje twoim dzieciom wink
              • andaba Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:49
                bergamotka77 napisała:

                Andaba wspolczuje twoim dzieciom wink

                Dziękuję, przekażę.
          • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 00:42
            jak ktoś ci mówi że mieszka w Krakowie a ty jedziesz do krakowa i gościa zabierasz a ten pod Radomiem wspomina o tym, że on jednak to do Gdańska ma potrzebę - to zawracasz auto i wieziesz do tego gdańska?

            czy gdyby hasło gdańsk padło przed odpaleniem silnika - to mimo iż jedziesz do krakowa - zmieniasz plany i ruszasz do gdańska?

            no - tak to mniej więcej taka skala jeśli chodzi o rozrzut wożenia tego dziecka.
            zanim zaproponowałam podwózkę - spytałam o ulicę. była po drodze. gdyby od razu powiedział że to drugi (dla mnie ) koniec warszawy, w zasadzie to bliżej legionowa już było - to nawet mimo dużych chęci ruszenia z pomocą, nawet bym się nie zająknęła o podwózce. znajcie umiar...
            • joa66 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 07:46
              Tak. Jeżeli byłam na tyle nieodpowiedzialna, że takie sprawy załatwiałam przez pośrednictwo nieznanego mi dwunastolatka, to biorę na klatę i dostarczam nawet do Szczecina.

              Zrobiłaś kardynalny błąd uzgadniając takie rzeczy za pośrednictwem "nowo poznanego kolegi dziecka", a nie bezpośrednio z rodzicami. Reszta to konsekwencje.

              I dorosły człowiek bierze odpwiedzialność za soje błędy.

              Do anaba - cz kiedy Toje dzieci wracają z obozu same, zastają drzwi zamknięte? Nie mają klucza a Ty jesteś w pracy?
              • przystanek_tramwajowy Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 09:06
                Volta, też przyszło mi do głowy, że to nie matka z nim rozmawiała tylko macocha. No, ale przykład koleżanki andaby wskazuje, że mogła być i matka. Ja urodziłam się w latach 70-tych, na kolonie jeździłam w latach 80-tych, ale zawsze ktoś mnie odbierał z dworca. Mimo że rodziców specjalnie czułych i wylewnych nie miałam, a praca była dla nich ważna i bez mega przyczyny zwolnień nie brali. I to było wspaniałe, jak człowiek przyklejał nas do szyby albo łeb wystawiał przez okno a tam na peronie ojciec albo matka.
              • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 11:07
                W kosmos tez bys poleciala? Na forum, bo w realu jakos tego nie widze.

                Chcialam zabrac dzieciaka do domu, ale jesli rodzic sobie nie zyczyl, to dostal dziecko tam, gdzie mialo ono byc. Reszta jest sprawa tegoz rodzica i nie podoba mi sue to, ale przyjelam do wiadomosci.
                • joa66 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 11:18
                  Ja umawiałabym się z rodzicami nieznanego mi dziecka.

                  To znacznie upraszcza sprawę.

                  Oczywiście możemy doprowadzac sprawę do absurdu i z legionowa zrobić Gdańsk,a potem kosmos. Ale to nie o to chodzi. Mialas dobre chęci i wolę pomocy i chwała Ci za to, ale organizacyjnie zawaliłas na samym początku.
                  • kawka74 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 11:32
                    Wszyscy zawalili.
                    Ani nie trzeba było się zgadzać na podwiezienie cudzego dziecka, ani go zostawiać samego. Druh nie powinien zgadzać się na wydanie dziecka komuś innemu, niż prawny opiekun, bez pisemnego upoważnienia. To nie dziecko powinno załatwiać telefonicznie kwestię odbioru, tylko dorośli. A rodzice dziecka - to już nawet nie wspominam.
    • d.o.s.i.a Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 12:19
      Zgadzam sie w calej rozciagnlosci z Andaba. Mysle, ze e-matki po raz kolejny zaprezentowaly histerie niewspolmierna do sytuacji. 6klasista to nie jest dzidzius, ktorego nie mozna zostawic na chwile pod domem. Dla mnie sytuacja byla oczywista. Dziadkowie mieli odebrac dziecko z obozu. Zanim dojechali, autorka zadzwonila, ze sama przywiezie dziecko. Rodzice po prostu wykorzystali okazje i dzieki temu dziadkowie nie musieli jechac do Wypi...wia Dalekiego po wnuka i wydawac kasy na benzyne, tylko odebrali go bezposrednio spod starego domu. Dzieciak prawdopodobnie czekal pod domem 5 minut. Rownie dobrze mogl wysiac na umowionym przystanku autobusowym, a babcia przechwycilaby go z autobusu. Normalna sytuacja jakich wiele.

      A co do fanfar na przyjazd dziecka z obozu. Tak, ja wiem, ze dzieci ematek przychodza kazdego dnia ze szkoly i krocza po czerwonym dywanie witane przez rodzicow nareczami kwiatow bo dziecina wrocila do domu, ale umowmy sie, istnieja normalni rodzice na swiecie wink
      • joa66 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 12:37
        dosiu, czy ty umiesz czytać?

        już w samochodzie chłopak się przyznaje(na moje kolejne zapytania) że w domu pod tym adresem co jest blisko i po drodze nikogo nie ma. właśnie się wyprowadzili rodzice do ostatniej na obrzeżach dzielnicy, mama ma 6 miesięczne dziecko przy piersi i w ogóle to się spieszy do pracy(na 16-tą?!) a z niemowlakiem zostaną dziadkowie, którzy właśnie mają mieszkać pod podanym nam adresem.
        w skrócie - w domu starym nikogo nie ma i nie wiadomo, kiedy ktoś będzie
        .


        • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 12:46
          nie wiadomo, kiedy ktoś będzie[
          > /u][/b][/i].

          ale przyjmujesz, że to nie jest już moje zmartwienie?
          skoro rodzicom nie przeszkadza że on ma tam poczekać, to mnie nie przeszkadza tym bardziej.
          choć dla własnego komfortu psychicznego - wolałabym go zabrać ze sobą(słowo klucz- dla własnego)
          a dziecko miało ze sobą tobołki, i w sumie mogło spokojnie się na korytarzu rozłożyć na karimacie i przespać czy się wyciągąć. miało też ze sobą prowiant na stanie, bo widziałam że wszyscy mieli.

          a dzieciaka do siebie na siłę i wbrew matce do siebie nie ciągnęłam - bo nie chciałam też nikomu robić kuku zmuszając do jazdy na drugi koniec warszawy. sugerowałam się wiekiem tego chłopaka i postawą kadry, skoro go jednak puścili.

          oczywiście - przyznaję się do błędu- bo to jednak był błąd, że ja w ogóle go zabrałam do auta. powinien był zostać na głowie drużyny i rodziców.
          • joa66 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 12:56
            oczywiście - przyznaję się do błędu- bo to jednak był błąd, że ja w ogóle go zabrałam do auta. powinien był zostać na głowie drużyny i rodziców

            Nie, Twój błąd polegał na poleganiu na uzgodnieniach nieznanego Ci dwunastolatka

            bo nie ch
            > ciałam też nikomu robić kuku zmuszając do jazdy na drugi koniec warszawy


            Trochę bez sensu. Przcież ktos i tak musial przyjechac w te okolice - co za róznica czy do Ciebie czy do pustego mieszkania. Podobno dlatego wzięłaś chlopca, bo byłaś przekonana, że wszyscy mieszkają w okolicy (ten sam zastęp harcerki/zuchowy)
          • d.o.s.i.a Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 14:40
            Moim zdaniem zachowalas sie ok, a ematki urzadzaja histerie.
            Skoro chlopak ma 12 lat i pewnie nie raz nie dwa zostawal sam na podworku, to nie rozumiem czym ten raz mial sie roznic. Tym, ze mial tobolki? No rzeczywiscie straszne. Biedny dzidzius mial tobolki.
            • joa66 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 14:46

              Skoro chlopak ma 12 lat i pewnie nie raz nie dwa zostawal sam na podworku, to n
              > ie rozumiem czym ten raz mial sie roznic. Tym, ze mial tobolki


              Na przykłąd tym, że jak był sam na podwórku to miał klucze, albo ktos był w domu..?
            • kawka74 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 14:56
              > Moim zdaniem zachowalas sie ok, a ematki urzadzaja histerie.

              Tia.
              Po wieloletniej praktyce w szkole uważam, że jeśli chodzi o absurdalność zachowań tak rodzicielskich, jak dziecięcych, nie ma żadnej granicy. I nie mówię tu o "histerii" ematek.
      • misterni Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 15:07
        O jaki w końcu powrót ci chodzi? Z obozu, czy ze szkoły? Z obozu z reguły jest 1/2 razy w roku i ja ma zupełnie inny wymiar, niż codzienny powrót ze szkoły.
        I nikt nie pisał o czerwonych dywanach i kwiatach, miarkuj się.
        Przykro mi, że ani ty, ani Andaba nie doświadczyłyście normalnego okazywania uczuć i troski ze strony swoich rodziców. Mogę wam tylko współczuć.

        d.o.s.i.a napisała:

        A co do fanfar na przyjazd dziecka z obozu. Tak, ja wiem, ze dzieci ematek przy
        chodza kazdego dnia ze szkoly i krocza po czerwonym dywanie witane przez rodzic ow nareczami kwiatow bo dziecina wrocila do domu
        , ale umowmy sie, istnieja normalni rodzice na swiecie wink
        • d.o.s.i.a Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 15:34
          > O jaki w końcu powrót ci chodzi? Z obozu, czy ze szkoły? Z obozu z reguły jest
          > 1/2 razy w roku i ja ma zupełnie inny wymiar, niż codzienny powrót ze szkoły.

          Ale skad wiesz, ze dziadkowie wlasnie nie wyjezdzali po wnuka??
          Skad zalozenie, ze dzieckiem nikt sie nigdy nie interesuje? Bo autorka wybiegla przed szereg i postanowila odwiezc chlopca, ktory nadluzej czekal na rodzicow? A jakby przyjechala pierwsza po swoje dziecko, to by poodwozila tez pozostale dzieci po ktore przeciez "nikt nie przyjechal" (czytaj: przyjechal pozniej niz autorka).
          Kurde, skad od razu zakladac najgorsza wole rodzicow?? Organizujesz dziadkow na odebranie dziecka z obozu. Dzwoni do Ciebie ktos kto Cie informuje, ze podwiezie Ci dziecko do domu - normalny czlowiek mowi dziekuje, niech pani wysadzi Jozka na przystanku 18tki przy wjezdzie na rogatki to my go stamtad odbierzemy, bo nie chcemy robic dodatkowego klopotu. Gdzie Ty tu kurde widzisz patologie? Jakies glupie teksty o nieokazywaniu uczuc i troski? Skad sie urwalas z ta niedorzeczna logika????
          • joa66 Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 15:43
            Bo dziadkowie wyjechali pomogać przy niemowlaku. To tam jechali, a nie odbierać chłopca.
            • d.o.s.i.a Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 15:49
              Cytat:

              "na naszą propozycję zgody nie dostaje, mam go podwieźć pod puste mieszkanie, ktoś wkrótce dotrze. "

              Znaczy pewnie, dziadkowie w drodze do pilnowania 6miesieczniaka, zabraliby tego chlopca spod domu. Albo zrobilby to sam dziadek, a babcia zostanie u matki. Skad zalozenie, ze "ktos wkrotce dotrze" oznacza, ze matka idzie do pracy, dziadkowie siedza u matki (oboje, bo przeciez jeden zaklada pieluche, drugi ja zapina), a chlopak czeka pod blokiem do polnocy az sie matce szychta skonczy?? Ludzie, myslcie.
              • joa66 Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 16:04
                Ludzie, czytajcie:

                proponuję zatem, że zabiorę chłopaka do nas do domu i poczeka swobodnie, aż ojciec skończy pracę i odbierze dzieciaka
                • joa66 Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 16:09
                  Prawdziwym problemem jest to, że nawet volta nie ma pojęcia jakie były oryginalne ustalenia, kto miał wyjechac po dziecko (jezeli dziadkowie w drodze do dalekiego domu, to zapewne byli juz w drodze, po kie licho nie poczekali z dzieckiem 10-15 minut na przyjazd dziadków, skoro chcieli pomóc?) czy może dziecko mialo wrócić samo (czy miało bilet, pieniądze na bilet, itd) , czy dziecko mialo klucze do mieszkania i jak długo ma czekać na ojca, który skonczy pracę.

                  Zostawiła uzgadnianie nieznanemu dwunastolatkowi i bawila się w głuch telefon.
                  • przystanek_tramwajowy Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 16:23
                    A tak na marginesie - od mamuśki dziecka wieje chamstwem i buractwem. Pogadała z dzieckiem, które dzwoniło z cudzego telefonu i się rozłączyła. Osoba dobrze wychowana poprosiłaby, żeby syn oddał telefon pani, która go podwozi, bo mama chce z nią porozmawiać i choćby podziękować za pomoc. Choć pewnie koleżanki andaba i dosia zaraz uznają, że to byłby nadmiar uprzejmości, w ich rodzinach nie praktykowany. big_grin
                • d.o.s.i.a Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 16:45
                  A ojciec konczy prace WKROTCE...
                  • joa66 Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 17:02
                    Wkrótce czyli kiedy..dosia nie kombinuj i nie udawaj, że wiesz więcej niż sama volta, która przynajmniej się przyznała , że nie wie.

                    I każdemu się zdarza popełnić błąd, bzdurę, nikt nie jest święty, ale po co brnąć dalej ?

                    Wykazała dobrą wolę, chęc pomocy , wiele osób pewnie by olało sprawę, bo co ich obchodzi cudze dziecko. Ale organizacyjnie klapa - błąd na samym początku - poleganie na nieznanym jej dwunastolatku. Można popełnić i drugi błąd jak zostawienie pod blokiem , nie wiedząc wiele o ustaleniach. Zdarza się. Ale twierdzenie, że wszystko było ok ze strony volty, to nadużycie.
                    • d.o.s.i.a Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 18:21
                      > Wkrótce czyli kiedy..dosia nie kombinuj i nie udawaj, że wiesz więcej niż sama
                      > volta, która przynajmniej się przyznała , że nie wie.


                      Ja nie kombinuje, tylko zakladam, ze matka wiedziala co robi kazac dziecko zostawic pod domem i mowiac, ze wkrotce ktos po niego dojedzie. I ze nie miala powodu aby klamac.
                      To Ty zakladasz od razu najgorszy scenariusz, ze dziecko zostalo pozostawione same sobie i nikt po niego przez tydzien nie przyjechal, bo rodzice mieli go gdzies.
                      • joa66 Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 18:53
                        I zakładasz, że matka wiedziała co robi nie wysyłając nikogo po odbiór dziecka, a dziecko nie wie czy ma wracać samo czy nie?

                        I nie wierzę w opcję dziadków, którzy właśnie jechali odebrać wnuka po drodze do umownego Legionowa, ale na hasło, że obcy człowiek podwiezie dziecko do pustego mieszkania w odwrotnym kierunku, (po które potem ma przyjechac ojciec po zakończonej pracy) ochoczo na to przystają i jadą prosto do matki dziecka nie zahaczając po odbiór wnuka, mimo, że własnie jadą w jego kierunku.

                        Czy Ty nie widzisz, że to sie kupy nie trzyma?
                        • d.o.s.i.a Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 18:58
                          Moze ojciec mial blizej odebrac go po drodze z pracy, w zwiazku z tym caly plan odbioru ulegl zmianie w momencie gdy matka sie dowiedziala, ze dziecko zostanie podwiezione? Wtedy dziadowie skierowali sie bezposrednio do matki, a ojciec odebral bo mial blizej?
                          Przeciez moze byc tysiac piecset roznych scenariuszy! A tu od razu zakladanie, ze ludzie nie powinni miec dzieci, a autorka powinna odwozic dziecko na policje.
        • andaba Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 15:40
          Uma, ty nie chrzań, powiedz mi jak dawniej, gdy nie było telefonów, rodzic miał wiedzieć kiedy wyjechać po dziecko? Znany przeważnie był dzień, ale już godzina niekoniecznie, jeżeli jechało się z Warszawy, to można się było domyślić o której godzinie pociąg przyjedzie, bo był jeden, ale jeżeli już jechało się z któregoś z bliższych miast, to z których przyjeżdżały 3, 4 autobusy, to skąd mieli wiedzieć którym dziecko przyjedzie? Super, że Twoi rodzice mogli sobie wziąć urlop kiedy chcieli, inni rodzice nie mogli, albo nie było sposobu oderwać się od obowiązków, po to, żeby spędzić cały dzień kwitnąc na dworcu. Co to ma wspólnego z troską o dziecko? Wykazali się troską o dziecko wystarczającą, że pozwolili jechać na obóz, zamiast kazać zapieprzać przy sianokosach i zbieraniu owoców. Czułabym się okropnie gdyby jeszcze musieli mnie odbierać z dworca. Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie spotkałam się z tym, żeby dawniej rodzice odbierali kogoś z pociągu czy autobusu.

          Teraz większość odbiera, oczywiście że tak, ale nie wszyscy. I jakbym się nie starała nic gorszącego w tym nie widzę. 12-latek jest dzieckiem samodzielnym. Jeszcze rozumiałabym gdyby sprawa dotyczyła samodzielnego powrotu z dworca do domu, Warszawa dość duża jest, ale poczekanie przed pustym mieszkaniem swoim lub dziadków? gdzie tu dramat?
          • przystanek_tramwajowy Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 15:45
            To ty nie chrzań andaba. U nas w domu nie było telefonu a jakoś rodzice zawsze wiedzieli, o której mnie odebrać. Jak ktoś chciał, to potrafił się dowiedzieć, którym pociągiem wróci ich dziecko. A jak ktoś własne dziecko miał w doooopie to nawet nie próbował się dowiedzieć i wymyślał głupie tłumaczenia. Twoi rodzice widocznie należeli do kategorii drugiej.
            • andaba Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 15:53
              Wcale nie musieli się tłumaczyć.
              To, ze sama trafię z pobliskiego miasta było tak oczywiste, że nie wymagało komentowania.

              Myślę, że to odbieranie to raczej nie jest wynikiem konieczności, tylko jakiegoś rytuału, który dla mnie jest niezrozumiały i kłopotliwy. Pewnie, mam czas to jadę, nie mam to nie jadę i już.
              • d.o.s.i.a Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 16:03
                Prostu, kiedys dzieci mieszkajace na wsi (i pewnie teraz tak jest) musialy byc bardziej samodzielne.
                Dla mnie histeria z powodu tego, ze 12latek z tobolkami musi poczekac pol godziny pod blokiem, jest wrecz zabawna, w zestawieniu z tym jakie obowiazki i jakie niewygody musialam przezywac ja/ czy dzieciaki z mojej rodziny mieszkajace na wsi, ktore codziennie musialy np. szorowac do szkoly.
                Mnie tez rodzice odbierali z obozow, ale 1) mieszkalam w duzym miescie wojewodzkim, po drugie gdybym wiedziala, ze jest sytuacja w ktorej nikt nie moze po mni wyjechac, to by mi do glowy nie przyszlo, ze jestem niekochana itp.
          • joa66 Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 15:45
            Za moich czasów kiedy wracalam z kolonii , na wszystkich czekali rodzice/dziadkowie.
            Nie wiem, pewnie telepatycznie się dowiadywali, skoro komórek nie było.wink
            A byłam na co najmniej 10 koloniach /obozach.
          • misterni Re: Dosia, przestań chrzanić 02.08.13, 18:09
            Mimo, że uznałaś mnie za dużo starsza od siebie (BTW, co to ma do rzeczy?), to jednak odbieranie dzieci po przyjeździe z obozu czy kolonii było normą.
            Nie spotkałam się z sytuacją, żeby jakieś dziecko było nieodebrane, co więcej pozostawione bez informacji, kiedy to nastąpi.
            Moim rodzicom, podobnie jak większość przysługiwał urlop w ilości kilkudziesięciu dni w roku. Widać wykalkulowali sobie, że warto jeden dzień "zmarnować" na odbiór własnego dziecka.
            12 letnie dziecko, owszem jest samodzielne (ja w tym wieku od dawna już dojeżdżałam do szkoły 11 przystanków tramwajowych z kluczem na szyi - wychodziłam z domu ostatnia i wracałam pierwsza), ale powrót z wakacji jest czymś szczególnym, a nie codziennym powrotem ze szkoły.
            Moja siostra, o 6 lat starsza ode mnie, też była odbierana, jej koleżanki i koledzy również.
            I kurcze, to nie było coś, o co trzeba było się prosić i mieć wyrzuty sumienia z tego powodu,
            po prostu nikomu nie przyszło do głowy, że mogłoby być inaczej.
    • totorotot Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 15:03
      Sama się pchalas nieproszona do pomocy, że go podwieziesz do domu, bo sobie wykoncypowalas, że chłopak mieszka koło Was. A tu dupa, mieszka na drugim końcu miasta. A Ty, skoro już wyskoczyłas przed szereg, to trzeba było się wywiązać z oferty pomocy. Następnym razem się spytaj zanim skomplikukesz komuś dzień, potem obsmarujesz na forum i jeszcze wydziwiasz, że jak oni mogli sobie zrobić drugie dziecko.
      • volta2 Re: Odebranie cudzego dziecka z obozu mi się traf 02.08.13, 16:17
        Od razu wiedzialam, ze nie mieszka kolo nas, co podkreslilam wyraznie w poscie startowym.
        Gdyby tak bylo, to i problem z odiorem bylbymduzo mniejszy, ja sie spodziewalam, ze on mieszka "po drodze".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka