..drogie emamy ponieważ poniekąd "przez was" zmieniłam pracę. Otworzyłyście mi oczy wypowiadając się w moich wątkach o kwiaciarni i uwalonej podłodze. Najpierw się buntowałam, myślałam sobie " co one do cholery wiedzą?" "nie znają mnie a oceniają", ale potem nadeszła refleksja, że może właśnie obce osoby patrzące na sytuację obiektywnie mają rację?
Pracowałam w kwiaciarni długo...za długo bo ponad 10 lat. 10 lat w jednym miejscu o powierzchni 30 m kw, z wiecznie marudzącym , niezadowolonym szefem, bez podwyżki od prawie czterech lat , z ciągłym narzekaniem szefowej, że nie ma obrotu, z coraz gorszym towarem, za który ja się musiałam wstydzić bo w miejscu gdzie pracowałam byłam sama. Byłam wredna, zgorzkniała i ciągle niezadowolona. Wszystkiego się czepiałam i w pracy i w domu. Moje małżeństwo chwiało się w posadach bo nie można było ze mną wytrzymać. Dziecko było nerwowe, bo miało nerwową mamę i to wszystko sprawiło, że ulało mi się i postanowiłam z tym skończyć. Z końcem lutego złożyłam wypowiedzenie i okazało się, że szef od dłuższego czasu planował zamknąć jeden z trzech punktów i moje odejście było mu na rękę bo sami nie musieli nikogo zwolnić. Wybrałam wypowiedzenie bez konieczności przychodzenia do pracy.Trzy miesiące urlopu! Trzy miesiące na obranie nowej drogi. Trzy miesiące odpoczynku

W tym czasie doszłam do kilku wniosków. Po pierwsze wiele z was jest mądrymi życiowo kobietami, które mimo iż nie przebierają w słowach to potrafią dać człowiekowi do myślenia. Po drugie, niewątpliwą korzyścią moich refleksji i zmian jest fakt, że w codziennym życiu stałam się spokojniejsza i nie taka wredna, i taka też mam zamiar być tutaj...na forum. Po trzecie nie należy bać się zmian gdyż one mogą nam wyjść tylko na dobre. Zmieniłam branżę, robię inne ciekawe rzeczy. To także praca z ludźmi i w handlu, ale w zupełnie innym miejscu. szefostwo zagraniczne, dba o pracownika. Mam w pracy pełen socjal, nikt nie każe mi robić nadgodzin, mam super pakiet medyczny i sportowy, moja praca jest doceniana, po miesiącu zaproponowano mi szkolenie na wyższe stanowisko a co za tym idzie być może i awans. Finansowo startuję z takiego pułapu to , którego "dochapałam" się w poprzedniej pracy po 10 latach. Może dla wielu z was takie warunki pracy to normalka i uznacie, że " nie ma się czym podniecać", ale dla mnie to zderzenie dwóch światów. Nie mogłam liczyć na takie warunki w poprzedniej pracy i dlatego jestem taka zadowolona. Nareszcie jestem szczęśliwa. Dziękuję Wam za ostre, otrzeźwiające słowa i wiadro zimnej wody na łeb. Wiele do mnie dotarło, tylko potrzebowałam czasu by się do tego przyznać