Dodaj do ulubionych

Bunt w narodzie:/

14.08.13, 17:07
Mam dwóch synów, lat 6 z ogonkiem i 4 z ogonkiem. Więc przerobiłam dwa bunty dwulatka, dość spektakularne, niedospania z jednym synem, wędrówki itd i zawsze wierzyłam, że tylko spokój może nas uratowaćsmile I znosiłam spokojnie - być musi, to zniosę.

Ale bunt ni-wiadomo-z-jakiej-paki i małpa złośliwość jaką raczy mnie ostatnio moje młodsze dziecko powoduje, że zaczynam wątpić w siebie jako matkę i kurde nie wiem, poza żelazną konsekwencją, co robić.

Inaczej - ja już sama nie wiem, czy rzeczywiście upatrywać w tych zachowaniach złośliwości, czy to jak bunt dwulatka - dzieje się mu samo.

Konkrety:
- wchodzimy do domu - ja mówię "synuś, zanieś buty do holu". Grzecznie zanosi. Ale na drugi koniec domu na stół - nie z lenistwa, nadrabia drogi.
- umawiamy się wieczorem, ze następnego dnia po przedszkolu segregujemy 2 pudła zabawek. Jest zgoda, wiadomo dlaczego to robimy. Przy sprzątaniu - festyn z darciem, podnoszeniem na mnie ręki i nogi, mnie ponosi tak, że muszę wyjść z pokoju i walnąć ręką w ścianę, bo nie ręczę za siebie. On drze się i rozrzuca zabawki. Ja spokojnie mówię, czując się jak sadysta, że dokłada sobie sprzątania, bo nikt za niego sprzątać nie będzie. Było jedno pudło, jest cały pokój do sprzątania. Siedzi w pokoju 4 godziny z przerwą na siku aż posprząta po histerii.
Na spokojną propozycje pogadania i przytulenia jest gigantyczne wywrzeszczane NiE.

Po tych 4h, NAGLE, normalnie pstryk i dziecko podśpiewując sprząta w 20 minut to o co robiło awanturę przez pół dnia.

Wieczorem sam mówi, że nie wie skąd to się wzięło.

A ja zaczynam zastanawiać jaka jest ta granica "łamania" dziecka i jego uporu. Miałam poczucie, że muszę konsekwentnie, ale jednocześnie widziałam, że go ciężko ponoszą emocje i jest wykończony i fizycznie i psychicznie.
No i czuję się podleuncertain
Obserwuj wątek
    • naplaze Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 17:14
      Trzymałaś czteroletnie dziecko przez cztery godziny zamknięte w pokoju, czekając, aż posprząta?
      • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 17:25
        Nie wiem czy to były 4h. Było długo. 2,5 na pewno.
        Miał powiedziane, że jeżeli posprząta to pójdzie się bawić. Przez posprząta mam na mysli coś, co 4,5 letnie dziecko jest w stanie zrobić - wrzucić auta do pudełka A, klocki do pudełka B.
        Coś, co robi normalnie.

        I, tak, siedział ten cały czas w pokoju, poza wyjściami na czynności fizjologiczne i jedzenie.

        Próba negocjacji, pt. pomogę Ci - powiem co i kiedy do którego pudełka - nie, bo nie lubi.
        Najlepiej, żebym zrobiła za niego, a on popatrzy.


        naplaze napisał:

        > Trzymałaś czteroletnie dziecko przez cztery godziny zamknięte w pokoju, czekają
        > c, aż posprząta?
        • rulsanka Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 21:28
          Oczadziałaś?
          Po co wrzucać auta do pudełka A, klocki do pudełka B?
          Mądre dziecko buntuje się przeciwko idiotycznym czynnościom. Poza tym to jego zabawki i co z tego, że będzie miał w nich bałagan? Jeśli w pokoju daje się przejść i rzeczy nie walają się po podłodze to jest ok. To ty chciałaś, by zabawki były posegregowane, to była twoja zachcianka.

          Trzymanie go tyle w pokoju to idiotyczny sadyzm.
          • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 21:43
            E, no sorki, notorycznie słyszę od moich dzieci, ze jest pogubione to czy tamto, że nie mają lego, a potem się okazuje, ze lego jest po kokardę, tylko rozpiżdżone po milionie pudeł w pokoju.
            Poza tym, uważam, że minimum organizacji jest potrzebne, czyli zestawy razem - lego, kolejka i jeden zestaw aut mają być w osobnych pudłach i koniec, bo potem są jęki, ze tego nie ma, tamtego nie ma. Reszta-byle w pudłach, a nie na podłodze. Kto trafił stopą na klocek lego ten wie.
            Do zabawek nie mam stosunku nabożnego, wręcz przeciwnie. W pokojach zazwyczaj jest hm, nieład, ale jeżeli nie można kroku zrobić, żeby nie wleźć w lego to sorki.

            Za chwilę będą na tyle duży, że będą mogli mieć ciuchy na środku pokoju, a ja będę musiała uszanować prywatność, skoro chcą żyć w syfie to proszę bardzo. Ale póki co uważam, ze nawyk wyrobić się musi. Chociaż trochę, a sama wiem jak to trudno, bo notorycznie po sobie sprzątam, bo jestem bałaganiarą.

            Natomiast im bardziej myślę o tym, tym bardziej jestem przekonana, ze idiotka jestem, bo w imię idiotycznie pojmowanej równości, żeby starszy syn nie miał poczucia, że młodszy ma przywileje i że wszystko mu wolno, z uporem maniaka dawałam im taki sam zakres roboty. Sypię łeb popiołem, bo o ile uważam, ze rozgarnięty 4,5-latek jest stanie ogarnąć zabawki, to jednak dociera do mnie, że mniej.
          • podkocem Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 22:11
            W przedszkolu mojej córki wszystkie zabawki mają swoje miejsce i pod koniec zabawy dzieciaki grzecznie je sprzataja. Moja Młoda TAM nauczyła się sprzątania. Dopóki nie zobaczyłam, jak sprząta, nie wierzyłam, że to potrafi. Jej zabawki do 3 r.z wrzucane były do szafy na hurrraaa bez ładu i składu. Teraz sa w oznakowanych pudełkach, wszystko ma swoje miejsce. Tak jak w przedszkolu. Pozytywy są takie, że Młoda zawsze swoje zabawki może odnaleźć, lego nie miesza sie z drewnianymi klockami itp.

            To ty chciałaś, by zabawki
            > były posegregowane, to była twoja zachcianka.

            A potem zdziwienie, skąd się biora bałaganierze....
            • rhaenyra Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 10:11
              balaganiarze biora sie z ludzi ktory byli w dziecinstwie zmuszani do sprzatania przez pedanyczne matki
              i teraz sobie odreagowuja tongue_out
    • mika_p Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 21:42
      Może zmęczony po przedszkolu, a przez czas w zamknięciu zdążył odpocząć i nabrać humoru?
      A jak nie to, to nie wiem.
    • mary_lu Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 22:40
      Mam takiego 4 z ogonkiem i też z różkami.

      Nie będę się nad Tobą pastwić za te cztery godziny w pokoju, bo mnie też czasem obija i przesadzam z konsekwencją i dyscypliną, I zawsze potem żałuję. Bo zawsze do mnie dociera, że dziecka nie wychowuję się poleceniami i gadaniem, tylko przykładem. To znaczy, jak chcesz złamać ośli upór, to nie możesz pokazywać własnego smile

      Lubię amerykańskie powiedzonko "choose your battles". Jeśli szcześliwie o nim pamiętam, to mówię potworowi: "Szkoda, że tak się upierasz. To twoje zabawki, trzeba je sprzątać. Nie będę się z tobą kłócić, ale nie podoba mi się twoje zachowanie. Idź się pobaw, a potem powiedz mi, kiedy posprzątamy". I to zawsze działa. Prawie big_grin

      Ostatnio mówię małemu "Idź wreszcie spać. Przytul kota i śpijcie, zobacz jaki on jest zmeczony". "No co ty, mamo, on histeryzuje i wymusza, nie zwracaj na niego uwagi".
      • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 22:46
        choose your battlessmile warte zapamietaniasmile

        Inna rzecz, ja też miałam kiepski dzień. Oboje się przeprosiliśmy.

        Natomiast ten mój dzieć zaczepki szuka notorycznie. Kłóci się i pyszczy, czasem mam wrażenie, ze byle by się pokłócić.
        • babcia_kasi Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 22:54
          W naszej kulturze jest jakiś sztuczny, wyidealizowany model tego, jak powinno się zachowywać dziecko. Całkowicie fikcyjny, zupełnie niezgodny z rzeczywistością" [WYWIAD]
          Karolina Stępniewska
          13.08.2013 , aktualizacja: 13.08.2013 10:29
          • babcia_kasi Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 22:59
            usiłowałam wkleić link, pewnie źle zaznaczyłam, radzę poszukać i poczytac.
        • mary_lu Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 22:57
          Mój tak samo ma dni, że mam wrażenie, że pokłóciłby się ze mną, nawet jak postawiłabym przed nim monte zamiast śniadania big_grin

          Działa tylko, jak pokazuję mu, że widzę jego niecna postępki, nie dam się zrobić w balona, ale i użerać się nie będę.

          Do znudzenia gadam "Pamiętasz z wczorajszej bajki, co to znaczy 'kompromis'? To nie zapieraj się, tylko porozmawiaj ze mną i coś wymyślimy, co spodoba się tobie i mnie". "Histeryzujesz i wymuszasz. To nic nie da". "Widziałam to, zrobiłeś to specjalnie. Chcesz, żebym robiła tak samo?".

          I jakąś tam część całkowicie olewam, albo zamieniam w żart, żeby mały się nie czuł częścią jakiegoś eksperymentu wychowawczego.
          • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 23:16
            O, o ten eksperyment mi chodzi. Ja już zwątpiłam do reszty czy ja go wychowuję, czy kurka, testuję jakieś teorie wychowawcze. I ja się buntuję, bo nie chcę eksperymentów na własnym dziecku.
            A jednocześnie uważam, że konsekwencja (ale z sensem, a nie dla konsekwencji tkwienie w błędzie) , która zawsze działała, jest jedynym wyjściem.
            Najgorzej jak on się tak zapiecze w sobie i nie chce uczestniczyć w rozmowie nijak. Na wszystko jest zacięta buzia, założone ręce, foch i obrót tyłem. Wtedy pozostaje czekać aż się odfocha, bo z obraźnikami nie negocjuję i to się tak przeciąga. Mnie to męczy, jego też musi uwierać.
            • bei Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 23:21
              Zabaw się w lustro i tez raz fochnij, ręce za siebie, zacięta mina ( tylko od razu nie smiej się, choc to trudno ) smile i nie odzywaj się .Posiedź czy postuj naprzeciwko niego smile
          • bei Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 23:16

            --dziecko odkrywa, ze ma mozliwośc decydowania, lubi wykazać sie w decyzjach, pozwolmy mu decydować.
            Chcesz jesc z talerza ze slonikiem czy z kwadratowego? ( omijamy problem wyboru potrawy)
            Chcesz wkladac wpierw auta, czy klocki?
            Nauczysz mnie, jak szybko mozna je wkladac?
            Czy chcesz wpierw sprzątac z dywanu czy z kanapy?
            Ulozyc rowną warstwę czy chcesz ukladac z czubem?

            Chcesz zalozyc czapkę czerwoną czy granatową?
            Chcesz plakać czy pokrzyczeć?
            Chcesz kąpac się z lokomotywą czy z lalką?
            Ktory szampon wybierasz? Chcesz sam splukac glowę? Itd itd
            To skutkuje- a charakterki moich synow- ile urody tyle złośliwości potrafiło siedzieć ( przy najstarszym pocieszyl mnie pediatra, ze to tylko objaw inteligencji - te zlosliwe riposty)


            olaromanska.blox.pl/html

            www.dlaleszka.cba.pl/
            • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 23:32
              Zamknięte wybory stosujemy, normalnie działają. I ułatwiają życie.

              A pomysł z sfochaniem się - genialnysmile Zastosuję i obaczym. Dzięki.
              • naplaze Re: Bunt w narodzie:/ 14.08.13, 23:52
                Zostawianie w pokoju, dopóki dziecko nie posprząta, "zabawa" w lustro, zamknięte wybory... skąd wy macie te techniki wychowawcze, to z jakiejś książki?
                • bei Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 00:08

                  • czar_bajry Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 00:39
                    Mój syn ma obecnie bunt 9-latka, normalnie coś mu się poprzestawiało w łepetyniesmile
                • pfegele Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 13:49
                  Czytalam ostatnio 'Dziecko z bliska' Agnieszki Stein - autorka nie poleca stosowania min.zamknietych wyborow, bo to krzywda dla dziecka.
                  Moze faktycznie, nie wiem, nie bede sie madrzyc w temacie, w ktorym nie mam doswiadczenia.
                  Ale polecam te lekture oraz zapoznanie sie z idea Porozumienia bez Przemocy smile
                  • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 14:11
                    Kurczę, tylko co zamiast?
                    Nie jestem w stanie zwlec dziecka o 6 rano, żeby do 7:30 wybrał bluzkę i skarpetkisad Wolę wybór zamknięty - 2-3 bluzki, szybciej, bez większego stresu.

                    Staram się, żeby wybory nie były zmuszające koniecznie do tego co ja chcę - np.. absolutnie teoretycznie, przerysowany przykład: jesz albo obiad i surówkę, albo nie jesz przez tydzień, bo wiadomo, że tę surówkę wmusi. Ale: musisz zjeść jakieś warzywo - surówkę z marchewki czy pomidora? - kiedy wiem, że jada oba.

                    Kolacja/śniadanie - zazwyczaj wybór otwarty, chyba, ze się gdzieś wcześniej nabombali słodyczy, więc płatki/danonki/nutelle odpadają.


      • rhaenyra Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 10:20
        > Ostatnio mówię małemu "Idź wreszcie spać. Przytul kota i śpijcie, zobacz jaki o
        > n jest zmeczony". "No co ty, mamo, on histeryzuje i wymusza, nie zwracaj na nie
        > go uwagi".
        big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • agusiah Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 10:01
      Jako matka pierwszego dziecka miałabym wiele rad odnośnie konsekwencji, tłumaczenia, rozmawiania, kontaktu z dzieckiem. Ale potem urodziło mi sie drugie, które do spolegliwego starszego brata miało sie nijak... Rogaty, uparty, nieustępliwy jeżyk.

      Co u mnie się sprawdzało: nie eskalować konfliktów. Nie stawiac na swoim, rozmywać problem, obracać w żart, w zabawę (jak to z fochem powyżej), przenosić uwagę na coś innego. Rozśmiać dziecko i sytuację. Nie robić wideł z klocka. Myślę, że to podejście uratowało mi życie przez pierwsze lata. A w chwilach dobrego kontaktu - tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć do upadłego. Teraz to przynosi efekty, bo zbliżamy się do epoki nastolatka i jest naprawdę ok.

      Jeśli nie znasz, poczytaj sobie 'Książeczkę dla przestraszonych rodziców' A.Samsona. Gość jest u mnie na indeksie, najpierw po wiadomej sytuacji wywaliłam wszystkie jego książki o wychowaniu, ale potem tę odkopałam, bo jest jedną z mądrzejszych książek o psychologii rozwojowej dziecka. Dużo wiemy o rozwoju niemowlaka, trąbi się o buncie dwulatka, a potem dziecko w powszechnej opinii aż do nastolectwa powinno się rozwijać w miare "równo". Tymczasem każdy wiek ma swoją specyfikę i okresy buntu pojawiają sie cyklicznie, cztero-i sześciolatki sa fatalne w porównaniu ze słodkimi pięciolatkami i mądrymi siedmiolatkami. Mnie pomagała świadomość, że to nie złośliwość, tylko etap rozwojowy, bardziej u niektórych wyrazisty.

      I przytulajcie się dużo, kontakt fizyczny też jest ważny. Dasz radę, nos do góry smile
    • lelija05 Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 10:54
      My robimy wyścigi - kto pierwszy posprząta, działa, bo dziecko chce wygrywać za wszelką cenę smile
    • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 10:55
      Dzięki dziewczynysmile

      Popróbuję z tym moim koziołkiem i zobaczymy. Muszę uważać, bo wpakowałam się w system myślenia, że traktować sprawiedliwie to traktować tak samo. Moje dzieci nie są w końcu klonami.

      Dzięki jeszcze razsmile

      Co do buntu 9-latka - miałam nadzieję, ze po "dwulatku" będzie dopiero dojrzewanie. O świeta naiwnoścismile
      • ledzeppelin3 Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 14:21
        No tak, posprzątanie zabawek to według przekołczowanych mamuś tresura. Robisz dobrze, nie samobiczuj się.
        • rulsanka Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 21:40
          Nie chodziło o posprzątanie zabawek, tylko o posegregowanie: klocki do jednego pudła, auta do drugiego. Mamuśka lubi segregować, dziecko nie bardzo, matka zmuszała, stąd histeria. To jego zabawki. Jak coś zgubi, nie będzie miał - naturalna konsekwencja i najlepsza nauka porządku.
          • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 21:48
            Jeszcze dwa takie posty i dopiero ci się dobrze zrobi.
          • lady_lula Re: Bunt w narodzie:/ 15.08.13, 22:35
            Jak coś zgubi, nie będzie miał - natural
            > na konsekwencja i najlepsza nauka porządku.

            Akurat. Jak coś zgubi będzie chodził i mędził "mamo, a gdzie jest...?". Tłumaczę, że sam zgubił bo ma bałagan, a dzieć na to "ale ja chcęęęęę". No i wprost czy rykoszetem zawsze trafia w mamę uncertain
            • ledzeppelin3 Re: Bunt w narodzie:/ 16.08.13, 14:00
              Tak zwany zdrowy rozsądek w wychowaniu dawno już został zmieniony w swoją własną parodię. Tak, jego zabawki, jego pokój, jego wola. Jak posegreguje, bo MATKA TAK CHCE, stanie się kuku. Szkoda, że przekołczowane mamuśki nie rozciągają tego podejścia na zajęcia pozaszkolne. Nie, nie nie, tu już to tak nie działa. Mają być szóstki i judo i aikido i hiszpański. A przecież to dziecka życie, wolałoby siedzieć przy I padzie. Ale jakimś cudem kołczing nie rozciąga woli dziecka na wybór spędzania czasu, na naukę w szkole i oceny.
              • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 16.08.13, 14:17
                Tak, na hurra, dajmy 4latkowi wolną wolę we wszystkim.

                A potem zgińmy przywaleni stertą starych połamanych zabawek, bo jego pokój, jego wola. Bo do jego pokoju to się nigdy nie ograniczy.
                Dziecko żyje w domu z innymi, nie samo, nie korzysta jedynie ze swojego pokoju, a nie sądzę, żeby syn zakumał, że w pokoju to może syfić, a w reszcie domu nie. Masz dzieci prrzedszkolne? Masz chociaż jedno pomieszczenie BEZ zabawek?

                Sama nie znoszę sprzątania i mam tendencje do bałaganiarstwa, więc nie wymagam od dzieci, czegoś czego bym nie wymagała od siebie. W reszcie zabawek jest burdel, ograniczamy się do wrzucenia do pudeł, żeby chociaż co jakiś czas podłogę w pokoju zobaczyć. W tych miał być porządek, powód do segregowania był, dziecko go znało, co więcej zgadzało się samo, że to trzeba zrobić. Jaki to powód- nie chcę pisać bo na tyle charakterystyczny, że chcę zachować chociaż znikome poczucie anonimowości, znajomi by pokojarzyli.
              • mary_lu Re: Bunt w narodzie:/ 16.08.13, 14:26
                Pewnie, niech dzieciak sprząta na komendę, a z basenu i angielskiego rezygnujemy, co jest lepsze dla dziecka (więcej czasu na sprzątanie), i dla matki (nie można jej posądzić o bycie nawiedzoną, co wozi dziecko po zajęciach pozaszkolnych). W końcu są rzeczy ważne i ważniejsze suspicious
                • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 16.08.13, 14:31
                  O tak, codziennie po przedszkolu segregowanie wszystkiego. A ja przed pracą będę mieszać, coby się nie znudziły przez przypadek, żeby rzeczy do segregowania nie zabrakło. Żeby im do głowy takie perwersja jak zabawa do głowy nie przyszły. Takie współczesne Kopciuszkitongue_out

                  Łomatko, tyle lat jestem na forum, a naiwnie myślałam, że generalizacja i wyciąganie średnio trafnych wniosków to coś, co zdarza się innymsmile

                  Dzięki, w każdym razie, za wszystkie odpowiedzi raz jeszcze.
                  • mary_lu Re: Bunt w narodzie:/ 16.08.13, 19:27
                    Nie odpisywałam Tobie, tylko Ledzeppelin smile

                    Jestem uczulona na takie gadanie "a głupie matki to to i tamto, na zajęcia wożą jak nakręcone, nie gnębią dziecka, bo psychiki nie chcą łamać, chłe, chłe, jaką psychikę ma dziecko, dziecko ma w głowie to, co mu matka powie".

                    Matka z definicji musi być wszystkiemu winna. Podejrzewam, że duża część naszego nadmiernego dyscyplinowania dzieci, to lęk przed tym, co powiedzą inni, jak nasze dziecko okaże się koszmarnym bachorem, nawet w jednej dziedzinie i przez 15 minut. Robimy wszystko, żeby nie być posądzonymi o "bezstresowe wychowanie", "brak konsekwencji" w jakiejkolwiek dziedzinie wywołuje nasz lęk, że nieodwracalnie zepsułyśmy dziecko.

                    Matki, które się starają, myślą o dzieciach, szukają rozwiązań, to nie te najgorsze, więc nie napisałabym na Ciebie nic wrednego, Aknaszkilak smile
                    • aknaszilak Re: Bunt w narodzie:/ 16.08.13, 20:47
                      Nie stroszę sięsmile To było z przymrużeniemsmile

                      Swoją drogą - zawsze się ktoś przyczepi, że za mało, ze za dużo, że bez sensu. Ych.
                      • rulsanka Re: Bunt w narodzie:/ 16.08.13, 23:17
                        Nie no, cudowną matką jesteś, znęcałaś się nad dzieciakiem 4,5 godziny i go złamałaś. Brawo. (sama czujesz że coś nie tak było w twoim postępowaniu). Tylko, że takie łamanie nasila bunt w innych sytuacjach. Dziecku czasem trzeba ustąpić, bo wtedy ono uczy się współpracy i ustępstw. I po prostu czuje, że jego uczucia są ważne.

                        Do sprzątania takie dziecko trzeba motywować pozytywnie albo wcale. W tym momencie jest duże prawdopodobieństwo, że sprzątanie stało się znienawidzoną czynnością.
    • antoska2013 Re: Bunt w narodzie:/ 17.08.13, 19:16
      O, jak mi dobrze, gdy to czytam...smile Właśnie jestem po "akcji". Się wkurzyłam, wrzasnęłam i oczywiście przygniotła mnie tona poczucia winy. Lepiej w towarzystwiewink
      Ja się nie upieram w takich sprawach. Staram się zachęcić, warunkuję, różne są metody, ale uważam, że tyle czasu dla takiego malucha w pokoju za brak posprzątania to jest duuuużo za dużo. No i jaki jest efekt? Sprzątanie jest czynnością kojarzącą się przeokropnie.
      Mój krzyk nie lepszy, nie występuję na podium, żeby nie było. Ja dostaję kota, jak mi dziecko zaczyna dokazywać jak szalona małpka. I nie reaguje na nic. Najpierw zwracam uwagę, rozmawiam, sugeruję następstwa pewnych zachowań, ale czasem... wrzasnę. I co słyszę? Nie krzycz. NIE SŁYSZAŁEM CIĘ. No żesz... mmmwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka