Dodaj do ulubionych

Czy bezrobotni istnieja?

15.08.13, 11:09
Bo odnosze na forum wrazenie, ze w to nie wierzycie.
A wiec? Czy bezrobotni naprawde istnieja czy tylko markuja szukanie pracy, a tak naprawde wola sie obijac? Dlaczego po prostu nie znajda sobie pracy? Albo ludzie zarabiajacy 1000 zl - dlaczego nie znajda sobie lepszej pracy?
Obserwuj wątek
    • solejrolia Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 11:26
      bardzo wielu bezrobotnych, których znam, pracuje i całkiem nieźle sobie radzi finansowo. a do tego przysługuje im wieleee od państwa, więc ich portfel jest zncznie grubszy niż wielu na etatach.
      • heet_joe Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 12:57
        Bardzo wieeele czyli co? Chętnie dowiem się jakie to profity wyciągają bezrobotni w Polsce.
        • pfegele Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:16
          No wlasnie, jakie to sa profity?
          Ubezpieczenie zdrowotne, z ktorego i tak nie mozna skorzystac, bo tak naprawde za sluzbe zdrowia w tym kraju sie placi?
          Pardon, za darmo mozna zostac osluchanym, ew.lekarz zajrzy do gardla tongue_out
          • solejrolia Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 19:12
            znam rodzinę bezrobotnych- węgiel, coś tam z mops, jakieś zasiłki celowe, np. dopłata do remontu. a ponieważ w domu jest 4-ka dzieci, to obiady darmowe dla dzieci w szkole, to jakby oczywistość. co chwilę paczki ze słodyczami "i my juz nie możemy patrzeć na słodkie". kolonie dla dzieci, nie wiem czy dla całej 4-ki, czy tylko dla starszych. zwrot za podręczniki (ja za chwilkę wydam ok. 420zł, szybko licząc przy czwórce to około 1600zł- mało im oddzadzą?) nikt ich nie ściga za niepłacony czynsz, komornik? a z czego? co kilka miesięcy nowy telefon (z nowym numerem). mało tego ona bierze na dwójkę dzieci alimenty (od państwa) a on bierze alimenty na ich wspólne (też od państwa) rozumiecie taki myk?! im wolno, bo są bezrobotni, a są bezrobotni, bo tak się opłaca.a najlepsze, że wychowują w tym duchu swoje dzieci. i nic więcej nie napiszę.
            • rosapulchra-0 Re: Czy bezrobotni istnieja? 17.08.13, 15:04
              Nie podałaś żadnych konkretów poza swoimi domysłami, więc brzmisz mało wiarygodnie.
        • woman_in_love najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:17
          darmowa opieka zdrowotna (i dlatego Tusk kombinuje, żeby ją zlikwidować). Kompletnie niedoceniana przez wszystkich. Niby trudno się dostać, niby zła, niby coś tam, ale np. w Irlandii ludzie ze słabym ubezpieczeniem nie mają w ogóle prawa do całej puli świadczeń i przylatują się leczyć do PL. A nie jest ten kraj jakimś wyjątkiem niestety. I trudno wycenić ile kosztuje dokładnie to ubezp., ale nie jest to na pewno 5 ani 10 PLN tylko bardziej kilkaset PLN.
          • heet_joe Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:21
            Nie niby trudno się dostać i nie niby zła, tylko zła i trudno się dostać. Ja akurat jestem za. Leń czy nie, należy się mu wizyta u lekarza. A fakt, że bezrobotnych Irlandczyków w ogóle stać na bilet na samolot do Polski mówi sam za siebie smile
            • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:28
              Nie jest zła to raz. Wszystko po prostu zależy od lekarza, którego dość łatwo można zmienić. Za granicą przy ubezpieczeniach prywatnych jest ten sam problem zresztą.

              I wcale nie jest tak trudno się dostać. Czasami wystarczy zmienić przychodnię. Jest też różnica: mieć termin planowany za pół roku, a nie mieć w ogóle bo nas nie stać.

              Bezrobotni z IRL nie latają raczej leczyć się do PL. Piszę o Polakach z IRL, którzy przy poważniejszych chorobach muszą wracać leczyć się do nas.
              • cherry.coke Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:33
                Nie musza, naprawde. Niektorzy lataja bo chca, tak jak niektore lataja rodzic.

                Ciekawe zreszta, czy Polak po latach w innym kraju moze sobie ot tak wrocic na operacje? Jakie ma wtedy w Polsce prawa?
                • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:39
                  Latają, bo muszą. Bo jest albo za drogo albo nie mają na daną chorobę ubezpieczenia.

                  "Ciekawe zreszta, czy Polak po latach w innym kraju moze sobie ot tak wrocic na
                  > operacje?"

                  Zakłada się działalność gosp. w PL, płaci 1000 PLN do ZUS (albo połowę tego dla 1 działalności) i się ma pełne prawa do leczenie od dnia rejestracji. Banalne. A potem się ją zamyka albo zawiesza.
                  Oprócz tego są dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne w NFZ.

                  A "Nie musza, naprawde" to tak piszesz z doświadczenia z IRL czy tak się tylko mądrzysz?
                  • cherry.coke Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:48
                    woman_in_love napisała:

                    > A "Nie musza, naprawde" to tak piszesz z doświadczenia z IRL czy tak się tylko
                    > mądrzysz?

                    Napisalam ci wyzej. Znam przepisy - nie trzeba miec prywatnego ubezpieczenia na leczenie az do smierci, pobyt w szpitalu itp. Ubezpieczenie sluzy do przeskakiwania kolejki, wolnego wyboru specjalistow i lepszych warunkow szpitalnych lacznie z prywatnymi. Moze komus faktycznie wypada drozej niz Polska, jesli chce miec dodatkowe badania i konsultacje bez kolejki, wtedy oplaca mu sie latac, ale podstawowy system jest jaki jest.
          • cherry.coke Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:30
            woman_in_love napisała:

            > ale np. w Irlandii ludzie ze słabym ubezpieczeniem nie mają w ogóle prawa
            > do całej puli świadczeń i przylatują się leczyć do PL. A nie jest ten kraj jak
            > imś wyjątkiem niestety.

            Serio? Ludzie ze slabym ubezpieczeniem prywatnym albo w ogole bez maja prawo do wszystkiego u lekarza czy w szpitalu (w szpitalu moga owszem musiec czekac miesiacami w kolejce, ktore drogie ubezpieczenia przeskakuja).
            • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:34
              Serio? Bo jak na razie kilkoro moich znajomych z IRL mówi coś całkiem przeciwnego, czyli że leczenie katarku i grypy OK, ale jak okazuje się, że jest coś bardziej skomplikowanego, to za badania trzeba zapłacić dodatkowo, albo w ogóle leczenie nie przysługuje, albo przepisują APAPIK czy inny paracetamol.
              • cherry.coke Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 13:44
                Nie, nieprawda. Moze im sie styl leczenia czy decyzje lekarzy nie podobaja, ale kazdy rezydent, czy pracujacy czy na socjalu, ma prawo do pelnego leczenia w szpitalu.
                Sa czasem jakies oplaty, np. za wizyte u lekarza, na pogotowiu czy ryczalt za pobyt w szpitalu (z jakims tam limitem, kilkaset euro rocznie chyba), ale ci na socjalu chyba i z tych sa zwolnieni.

                > ale jak okazuje się, że jest coś bardziej skomplikowanego, to za badania trzeba zapłacić dodatkowo

                W szpitalu nie, ale moze byc kolejka. Prywatnie tak.

                > albo w ogóle leczenie nie przysługuje

                Moze lekarz uznal ze nie sa chorzy? Nie znam przypadkow, kiedy komus odmowiono by leczenia w uzasadnionym przypadku?

                > albo przepisują APAPIK czy inny paracetamol.

                A to czesto na poziomie lekarza rodzinnego, ale nie w szpitalu przeciez.

                W ogole tu jest inny styl leczenia (malo lekow, badania jak cos sie dzieje, a nie na zapas) i nam Polakom czesto nie odpowiada. Polska jest znacznie bardziej zmedykalizowana, wszyscy wszystko wiedza, badaja i lecza sie sami, dlatego duzo osob woli latac do Polski, gdzie zostana "potraktowani powaznie".
                • joa66 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 14:09
                  badania jak cos sie dzieje, a nie na zapas

                  Naprawdę nie ma badan profilaktycznych? wink
                  • cherry.coke Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 14:16
                    Sa rzecz jasna, ale nie ma takiego podejscia, ze jak pacjent przychodzi, to mu sie robi jakas standardowa baterie testow. Byly kiedys na przyklad watki porownujace opieke, badania i zalecenia dla ciezarnych, tam dziewczyny bardziej szczegolowo porownywaly. W ogole porownanie aptek wypada ciekawie - tutaj leki to jedna sciana, a reszta to kosmetyki, aparaty fotograficzne i akcesoria do kapieli smile
                    A paracetamol i zlewanie kataru u dzieci to swieta prawda. Dzieci caly rok laza z golymi kolanami.
                    • joa66 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 14:27
                      Mnie najbardziej śmieszy ogólna niekonskwencja - jedna osoba pisze, że w PL to tylko lekarz na katar , inna, że badania na zapas wink

                      BTW - wszyscy moi irlandzcy znajomi mają wykupione VHI - twierdzą, że bez prywatnego ubezpieczenia trudno się leczyć (kolejki!)i coś w tym jest (ale to inny temat)
                      • joa66 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 14:35
                        p.s.

                        www.irishhealth.com/askdoc.html?q=2518
                        How long is the waiting list to see an orthopaedic consultant. I have a medical card and would not be able to afford private treatment? Can one go to Europe if waiting too long?

                        If you use our waiting list calculator you will be able to establish the number of people waiting to see an orthopaedic surgeon in the various hospitals throughout the country. You will also be able to establish the likely length of time that you will be waiting. Several orthopaedic surgeons are not taking any additional GP referrals because their public waiting list is already extremely long.
                      • cherry.coke Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 14:40
                        No ale przeciez pisze o tym, ze na panstwowym moga byc kolejki i najczesciej nie mozna wybrac sobie specjalisty, tylko wsadzaja cie do tego, kto ma wolne? Mozna dostac i panstwowe skierowanie do wybranego specjalisty, tylko moze on miec wlasnie dluga liste. Albo albo.

                        Nie ma to nic wspolnego z odmowa leczenia albo niepokrywaniem jakichs chorob bez prywatnego, jak twierdzono.
                        • joa66 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 14:45
                          Teoretycznie. Ale jeżeli będziesz czekac na wizytę u onkologa pół roku , to sama wiadomo jak to się może konczyć.

                          NFZ też pokrywa koszty leczenia wszystkich chorób ... i co z tego.

                          A być może w opisywanych przypadkach kolejka była krótsza tutaj niż tam - stąd skrót myślowy u zainteresowanych - nie mam pieniędzy (na prywatne ubezpieczenie) - nie leczą.
                          • cherry.coke Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 14:56
                            No to przeciez tak pisze, nie wiem, co chcesz udowodnic? Ludzie maja wybor i moga latac, mnie to nie przeszkadza. Komus sie moze nawet z lotem i ZUS-em bardziej oplacac, albo po prostu moze na przyklad wolec byc wsrod rodziny. Niemniej fakty sa takie, ze leczenie przysluguje kazdemu.
                • woman_in_love znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 16:44
                  i nie są to żadne przypadki katarku czy przeziębienia:

                  1) koleżanka złamała nogę - po kilku miesiącach nieudanego leczenia w IRL musiała wrócić na leczenie do PL. Opinia lekarza w PL (na NFZ) była taka, że to zwykła fuszerka. Mimo, że irlandzki lekarz widział że coś jest nie tak, nie uznał za stosowna zlecić dodatkowych badań, chodziło o USG, które jednak zlecił polski lekarz. Nie obyło się potem też bez małej interwencji polskiego chirurga. Lekarz w IRL twierdził też, że USG na jej ubezpieczeniu w tym przypadku i tak nie przysługuje. Po leczeniu w PL od razu pomogło.

                  2) Koleżanka nie wiadomo na co jest chora, nawet w PL jeszcze nie wiedzą. W każdym razie po kilku miesiącach leczenia w IRL gdzie żadnych badań nie zrobiono, zdecydowała się przyjechać do PL. W PL też nic nie wykryli, jeszcze, ale przynajmniej 3 z kolei lekarz wpadł na pomysł jak doraźnie poprawić jej stan lekami.

                  3) Przypadek z alergią pokarmową. Odpisano jej że na jej ubezpieczeniu wszystkie badania są płatne.
                  • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 16:53
                    woman_in_love napisała:

                    > i nie są to żadne przypadki katarku czy przeziębienia:
                    >
                    > 1) koleżanka złamała nogę - po kilku miesiącach nieudanego leczenia w IRL musia
                    > ła wrócić na leczenie do PL. Opinia lekarza w PL (na NFZ) była taka, że to zwyk
                    > ła fuszerka. Mimo, że irlandzki lekarz widział że coś jest nie tak, nie uznał z
                    > a stosowna zlecić dodatkowych badań, chodziło o USG, które jednak zlecił polski
                    > lekarz. Nie obyło się potem też bez małej interwencji polskiego chirurga. Leka
                    > rz w IRL twierdził też, że USG na jej ubezpieczeniu w tym przypadku i tak nie p
                    > rzysługuje. Po leczeniu w PL od razu pomogło.

                    Bo przeciez jesli lekarz nie zleci, to darmowych badan nie wykonaja tak na zyczenie pacjenta, niezaleznie od ubezpieczenia albo jego braku - przy podejrzeniu bledu mozna zmienic lekarza albo odwolac sie. Ona sie odwolala do polskiego, prosze bardzo, mogla do innego irlandzkiego.

                    > 2) Koleżanka nie wiadomo na co jest chora, nawet w PL jeszcze nie wiedzą. W każ
                    > dym razie po kilku miesiącach leczenia w IRL gdzie żadnych badań nie zrobiono,
                    > zdecydowała się przyjechać do PL. W PL też nic nie wykryli, jeszcze, ale przyna
                    > jmniej 3 z kolei lekarz wpadł na pomysł jak doraźnie poprawić jej stan lekami.

                    Nie ma to nic wspolnego z ubezpieczeniem?

                    > 3) Przypadek z alergią pokarmową. Odpisano jej że na jej ubezpieczeniu wszystki
                    > e badania są płatne.

                    To musi byc jakies nieporozumienie, jesli choroba jest zdiagnozowana to nie moga odmowic badan i leczenia... Moze przyszla np. z polska diagnoza i chciala na tej podstawie wykonac darmowe badania, ale jej tego nie uznano?
                    • woman_in_love Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:02
                      W przypadku drugim istotne jest to, że również nie zlecono jej żadnych badań ponad jakieś podstawo we badanie krwi.

                      Wszystko to ma znaczenie, gdyż dyskusja zaczęła się od całkiem innej kwestii - a zaczęła się od tego, że polscy bezrobotni nie doceniają zupełnie wartości polskiego ubezpieczenia zdrowotnego, które nie jest wcale kiepskie, gdyż i polska służba zdrowia wcale nie jest taka kiepska jak to się próbuje ją przedstawić, a jak widać od tej irlandzkiej to wcale nie jest też jakoś gorsza, a może nawet lepsza.

                      I o tym jest dyskusja. O tym, że bezrobotni nie szanują tego co dostają za darmo. Na szczęście Tusk im wkrótce pozabiera to ubezpieczenie.
                      • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:31
                        woman_in_love napisała:

                        > W przypadku drugim istotne jest to, że również nie zlecono jej żadnych badań p
                        > onad jakieś podstawo we badanie krwi.
                        >
                        > Wszystko to ma znaczenie, gdyż dyskusja zaczęła się od całkiem innej kwestii -
                        > a zaczęła się od tego, że polscy bezrobotni nie doceniają zupełnie wartości pol
                        > skiego ubezpieczenia zdrowotnego, które nie jest wcale kiepskie, gdyż i polska
                        > służba zdrowia wcale nie jest taka kiepska jak to się próbuje ją przedstawić, a
                        > jak widać od tej irlandzkiej to wcale nie jest też jakoś gorsza, a może nawet
                        > lepsza.

                        A tu sie zgadzam - nie porownuje ktora lepsza, ktora gorsza, bo znam anegdoty w obie strony, ale opieka jest. Z tym ze ja akurat uwazam darmowa podstawowa opieke zdrowotna i edukacje za wartosciowy dorobek Europy i wole na nia placic ze swoich podatkow dla innych, niz zeby jej nie bylo.
                    • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:13
                      To musi byc jakies nieporozumienie, jesli choroba jest zdiagnozowana to nie moga odmowic badan i leczenia...

                      Myślałam, że badania służą temu, żeby diagnozę postawić wink
                      • woman_in_love Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:16
                        właśnie o to chodziło, nic nie było zdiagnozowane, bo żadnych badań nie chciano zrobić
                        • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:23
                          To skad bylo wiadomo, ze to alergia pokarmowa?
                          • woman_in_love Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:30
                            Nie zamydlaj wątku pytaniami nie na temat.
                            • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:33
                              To nie przecz sam/a/ sobie...
                              • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:36
                                cherry- nie twierdzę, że w Irlandii ludzie bez prywatnego ubezpieczenia padają jak muchy , ale śmieszy mnie Twoja argumentacja - wybacz - ale do czapy.wink


                                • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:42
                                  Ale cos cie smieszy konkretnie? Bo ja pisze konkretnie, w przeciwienstwie do siania usmieszkow... Po prostu oryginalny post woman_in_love zawieral nieprawde, rozumiem, ze nieintencjonalna, tylko z trzeciej reki, ale. QED.
                                  • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:49
                                    śmieszą mnie Twoje wpisy o badaniach. O tym, że nie robi się na zapas (w przeciwieństwie do PL) i, że najpierw trzeba zdiagnozować chorobę, żeby lekarz wysłał na badania smile
                                    • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:55
                                      Przeciez nie napisalam niczego takiego. Po diagnozie robia badania =/= nie robia badan diagnostycznie.
                                      • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 17:58
                                        Czyli nie robią badań, żeby postawić diagnozę ? smile
                                        • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:02
                                          Znak "=/=" oznacza "nie rowna sie".
                                          Chyba sie troche zaplatalas.
                                          • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:04
                                            No to rozwiń swoje zdanie:

                                            jesli choroba jest zdiagnozowana to nie moga odmowic badan i leczenia...
                                            • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:06
                                              No ale czego w nim nie rozumiesz? Myslisz, ze po diagnozie nie trzeba dalszych badan?

                                              Robia diagnostycznie, robia i po diagnozie, co jest tak trudne do zrozumienia?

                                              Sorki, naprawde nie chce mi sie tlumaczyc znaczenia kazdego zdania.
                                              • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:11
                                                Jeżeli ktoś pisze, że PO ZDIAGNOZOWANIU nie można odmówić badań, to czy nie sugeruje, że przed diagnozą można ?smile Dlaczego po prostu nie napisać "nie można odmawiać badań" ?

                                                p.s. Nie piszę o praktyce, tylko o Twoich wpisach.
                                                • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:12
                                                  p.s. ale w sumie gratuluję - widać, że zdrowy człowiek pisze smile
                                                  • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:24
                                                    joa66 napisała:

                                                    > p.s. ale w sumie gratuluję - widać, że zdrowy człowiek pisze smile

                                                    Od czapy... ale z usmieszkiem!!
                                                • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:17
                                                  joa66 napisała:

                                                  > Jeżeli ktoś pisze, że PO ZDIAGNOZOWANIU nie można odmówić badań, to czy nie sug
                                                  > eruje, że przed diagnozą można ?smile

                                                  Nie, nie sugeruje, nic takiego nie wynika?

                                                  > Dlaczego po prostu nie napisać "nie można od
                                                  > mawiać badań" ?

                                                  Bo nie mam pojecia, co zrobia, jak przyjdzie hipochondryk i zechce darmowe badania na wszystko od stop do glowy?
                                                  • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:26
                                                    Hmmm diagnozowanie hipochondrii zaczyna się od m.in od wykluczenia chorób czyli...badań.

                                                    Faktem jest, że publiczna służba zdrowia w Irlandii niechętnie zleca jakiekolwiek badania i nie jest to spowodowane żadną filozofią tylko finansami. I ja to rozumiem, tak krawiec kraje ....
                                                  • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:30
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Hmmm diagnozowanie hipochondrii zaczyna się od m.in od wykluczenia chorób czyli
                                                    > ...badań.

                                                    Wszystkich chorob?... LOL

                                                    > Faktem jest, że publiczna służba zdrowia w Irlandii niechętnie zleca jakiekolwi
                                                    > ek badania i nie jest to spowodowane żadną filozofią tylko finansami. I ja to
                                                    > rozumiem, tak krawiec kraje ....

                                                    Tak tak, zwlaszcza pare lat temu.
                                                  • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:34
                                                    Tak tak, zwlaszcza pare lat temu.

                                                    Z ciekawości co ma do tego 'zwłaszcza parę lat temu"?
                                                  • cherry.coke Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:36
                                                    Eh... finanse? Kraju?...

                                                    Wybacz, ale EOT. Wymyslasz jakas alternatywna logike broniac uj wie czego.
                                                  • joa66 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 15.08.13, 18:41
                                                    Hmmmm.. finanse kraju a dostęp do opieki i bieda. Polecam czytanie np

                                                    www.independent.ie/irish-news/figures-on-poverty-show-the-celtic-tiger-changed-nothing-26315875.html
                                                    "In a wealthy society like Ireland, access to high quality services should not be dependent on income," Mr O'Kelly said.

                                                    Z mojej strony też EOT.

                                                    i uśmiech wink smile
                            • rosapulchra-0 Re: znam 3 przypadki powrotu na leczenie do PL 17.08.13, 15:17
                              W-i_l, to ty zamydlasz nie odpowiadając na szczegółowe pytania.
              • dzoaann Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 15.08.13, 17:58
                Eee? Moze sie nie potrafia dogadac z lekarzem? Mieszkam w Irl 8 lat ponad, tu się lecze, a mam dwie powazne choroby. Ostatmio mialal zabieg, lezalam tydzien w szpitalu-super kompetentni lekarze, a pielęgniarki cudowne. Nie znam nikogo kto leczylby sie w Polsce.
                • rosapulchra-0 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:19
                  W_i_l ma za znajomych takich samych frustratów, jak on sam. No i klapki na oczach, więc jak ta szkapa idzie tylko w jednym kierunku.
                  • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:25
                    Jak na razie, to jednak ty jesteś pośmiewiskiem na tym forum...
                    • rosapulchra-0 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:32
                      Taak? :shock;
                      Dziewczyny ci tłumaczą, jak krowie na rowie, że kłamiesz, że robisz z siebie kretyna, ale nie.. ty znowu swoje.. strasznie nudny jesteś i miałki.
                      • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:33
                        A tobie tłumaczą ciągle że jesteś id...ą i też jakoś nie pomaga?
                        • rosapulchra-0 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:45
                          Słabo się starasz tongue_out
                          I znowu kłamiesz big_grin
                          • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:51
                            Na pewno :p
              • rosapulchra-0 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:12
                W_i_l, a ty jak zwykle, wiesz lepiej od samych zainteresowanych, gdzie ich swędzi. Mieszkasz w IRL? Znasz zasady ubezpieczeń społecznych w IRL lub UK?
                Nie masz bladego pojęcia, ale po raz kolejny z uporem chorego maniaka robisz z siebie pokazowego idiotę, bo piszesz o czymś, co jest ci całkowicie nieznane. Twoje życzenie po raz kolejny nie zostanie spełnione.
                • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:19
                  Znam +/- zasady z IRL gdyż jestem po rocznym tam pobycie, ale na szczęście nie było potrzeby zaznajamiać się dokładnie z ichniejszym systemem zdrowotnym z punktu.

                  Znam jednak jak najbardziej przypadki bezpośrednich znajomych (i nie byli to znajomi znajomych znajomych), którzy problem z tym systemem mieli. Ale całkiem możliwe, że to była wina ciapatych lekarzy, gdyż w 3 przypadkach chorzy mieli styczność z ciapatymi lekarzami. W odróżnieniu od ciebie trollu, ja jednak wprost informuję, że to info z drugiej ręki. A to czy ty masz pojęcie o zasadach w IRL/UK? Raczej mam 100% pewność, że ich nie masz.
                  • rosapulchra-0 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:31
                    Wiesz co? Ja nie wierzę w te historyjki opowiadane przez sfrustrowanych Polaków, którym nie odpowiadała tubylcza służba zdrowia, bo:
                    1. nie znali języka
                    2. lekarz nie wypisał mu antybiotyków, których zażądał
                    3. lub nie zlecił badań, których sfrustrowany Polak zażądał
                    4. nie został obsłużony natychmiast przez państwową służbę zdrowia, ale musiał poczekać w kolejce
                    5. nie znają procedur, a wydaje się im, że wszystko wiedzą najlepiej
                    itp.
                    itd.

                    Nie mieszkam w IRL, tylko w UK, systemy służby zdrowia są tu podobne, a z własnego, osobistego doświadczenia mogę powiedzieć tylko jedno - nigdzie indziej w Polsce nie spotkałam z takim profesjonalizmem i ludzkim podejściem do pacjenta, jak w UK. To w UK uratowano mi życie i zdrowie, zajęto się mną w sposób jak najbardziej profesjonalny i ludzki.
                    Ja, w przeciwieństwie do ciebie, piszę na podstawie swoich osobistych doświadczeń, a nie opowieści dziwnej treści znajomych, którzy, jak widać, mają tendencję do naginania faktów.
                    Ochłoń.

                    Weź głęboki oddech.

                    I oddal się.
                    • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:37
                      "Ja, w przeciwieństwie do ciebie, piszę na podstawie swoich osobistych doświadczeń"
                      Wyjątkowo duża próba statystyczna. Niewątpliwie na podstawie jednego przypadku możemy ocenić cały system. W ten sposób nawet w Etiopii znajdziemy pacjentów, którzy będą mogli powiedzieć "uratowano mi życie i zdrowie, zajęto się mną w sposób jak najbardziej profesjonalny i ludzki".
                      • rosapulchra-0 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:47
                        Jeśli na podstawie jednego zdania z całej mojej wypowiedzi, wyciągasz wnioski, to sorry, ale nie ma o czym z tobą gadać, jesteś kłamliwym, niegodnym zaufania oraz pełnym nienawiści rasistą.
                        EOT.
                        • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 15:54
                          Rasizm? Hmmm... a kto zarzucił brak znajomości języka? A już wiem, chodziło chyba o ten brak znajomości angielskiego u pakistańskiego chirurga. To dlatego nie można się z nim było porozumieć.
                          • rosapulchra-0 Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 17:26
                            Nie wiem, o co ci chodzi, znowu jakieś bajki piszesz.

                            Jeszcze jedno - uważałam cię za rozmówcę na poziomie. Dziś też uważam, że tak jest, ale twój poziom jest zdecydowanie poniżej dna. Puka w nie ino..
                            • woman_in_love Re: najważniejszym profitem dla bezrobotnych jest 17.08.13, 17:29
                              "uważałam cię za rozmówcę na poziomie."
                              A to już jakieś oszczerstwa straszliwe, ja tu tylko trolluję!
        • lafiorka2 Re: Czy bezrobotni istnieja? 16.08.13, 23:49
          heet_joe napisała:

          > Bardzo wieeele czyli co? Chętnie dowiem się jakie to profity wyciągają bezrobot
          > ni w Polsce.

          ja też?
          600zł "kuroniówki"?to rarytasy?
    • czar_bajry Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 11:51
      A dlaczego mają nie istnieć?
      One tylko udają że nie wierzą żeby szarą i brutalną rzeczywistość od siebie oddalićtongue_out
    • anielka5 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 12:00
      Wg ematek istnieją ale sami sobie wybrali taki status, a praca jest zawsze i wszędzie. Np. wg jednej forumki , bezrobotny bez pieniędzy to taki co i na ewentualne opłaty za np. ślub ma ( koszt w USC, opłaty za akty urodzenia itp.), i na zupę (na opłaty za gaz, składniki, no i czynsz, bo zupe to i gdzieś ugotować trzeba), i na wybory pójdzie, no przecież koszt dowodu osobistegi to tyle co splunąć. Są osoby, które tak tylko widzą bezrobocie, gdzieś tam coś słyszły ale pojąć już tego nie potrafią. A bezrobotny to leń, któremu się nie chce.
      Takie genalne są, niewiedzieć czemu tych swoich przemysleń nie wyślą do naszego rządu, rząd opublikuje radę " idź bezrobotny człowieku do pracy" i problem bezrobocia zniknie - w skali kraju a może i świata. wink
      • ira_07 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 12:47
        Za dowód osobisty się nie płaci... Już któryś raz czytam o "kosztach dowodu". isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20090390306
        • anielka5 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 16:13
          Fotograf zapewne też zrobi darmowe zdjęcie.
          • memphis90 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 18:40
            O ja pierdziu, to odstawi 10 koszyków pod supermarketem i już będzie mieć dychę na fotografa uncertain Naprawdę, ludzie są jakoś tak skonstuowani, że nijak z głodu bezczynnie zdychać nie chcą. Jak nie mają roboty, to robią na czarno, zbierają puszki, odstawiają wózki w marketach, koszą trawniki czy w końcu żebrzą. Naprawdę, o ilu przypadkach śmierci głodowej w PL słyszałaś w ostatnim czasie?
            • afrikana Re: Czy bezrobotni istnieja? 16.08.13, 23:06
              o ja pierdziu, ale może on już dawno te koszyki odstawia żeby mieć na chleb i własnie nie paść z tego głodu. Ludzie są jakos tak skonstruowani, że nijak czasami nie pojmują, że ktoś ciuła cały dzień żeby miec co do gęby włożyć. I jeszcze ciewaki mnie gdzie robią zdjęcia do dowodu za 10 zł ? Podrzucisz linka do takiego taniego fotografa ?
              • afrikana Re: Czy bezrobotni istnieja? 16.08.13, 23:07
                ciekawi smile
      • memphis90 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 18:36
        Tak, jasne, bo bezrobotny = głodujący bezdomny bez dowodu osobistego uncertain Weź wyluzuj, już w poprzednim wątku forsowałaś teorię, że człowiek bez pracy automatycznie rozpływa się w niebycie i tam również nikt jakoś nie podzielał tego poglądu wraz z Tobą.
        • anielka5 Re: Czy bezrobotni istnieja? 16.08.13, 14:04
          wraz ze mną? To znaczy, że ja też tego poglądu nie podzielałam?
          He,he, masz rację, nieraz sama się z sobą nie zgadzam.
    • helufpi Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 12:55
      Osoby mające urzędowy status bezrobotnego jak najbardziej istnieją. Osoby niemogące znaleźć przyzwoitej, godziwie płatnej pracy też istnieją. Natomiast jak na lekarstwo jest takich, którzy nie mogą znaleźć ciężkiej pracy za minimalne wynagrodzenie. Takiej śmieciowej pracy jest mnóstwo, to raczej chętnych brak.
      • iwles Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 14:42

        śmieciowa praca na smieciową umowę (albo i bez umowy) u nieuczciwego pracodawcy. Poszlabyś na taką ?
      • anielka5 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 16:56
        I dzieki Bogu
    • kasia_no Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:03
      mnb0 napisała:

      > Bo odnosze na forum wrazenie, ze w to nie wierzycie.
      > A wiec? Czy bezrobotni naprawde istnieja czy tylko markuja szukanie pracy, a ta
      > k naprawde wola sie obijac? Dlaczego po prostu nie znajda sobie pracy? Albo lud
      > zie zarabiajacy 1000 zl - dlaczego nie znajda sobie lepszej pracy?

      Moja koleżanka szuka pracy już 6 miesięcy - jest doświadczonym handlowcem (5 lat pracowała przed redukcją). Wysyła sporo CV i problemem jest że mało kto jej na to odpowiada (zero odzewu praktycznie) - była na 3 rozmowach i usłyszala 1300 i jak się nie podoba to won za drzwiami kolejka stoi. Więc szuka dalej....
      • e_r_i_n Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:07
        Sorry, ale widać nie ma noża na gardle. Mieć 0 albo 1300 to jest różnica.
        • kasia_no Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:16
          e_r_i_n napisała:

          > Sorry, ale widać nie ma noża na gardle. Mieć 0 albo 1300 to jest różnica.
          1300 to by miała jakby z pojsciem do pracy nie wiazaly sie dodatkowe koszty - n.p. żłobek dla dziecka (jak cudem dostanie sie do państwowego to co najmniej 400-500 pln miesięcznie) a jak nie co raczej bardziej prawdopodobne bo z ursynowa jest to i cała pensja na to nie starczy...
          • e_r_i_n Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:22
            Nawet jak wyjdzie na 0, to nie robi sobie ' dziury' w zatrudnieniu.
            • login.do.komentowania Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:40
              Czyli lepiej jest oddać dziecko do żłobka i chodzić do beznadziejnie płatnej pracy niż zająć się nim osobiście i być przy nim w pierwszych latach życia?
              • e_r_i_n Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:56
                Zależy od priorytetów i dlugofalowego myślenia. Jak się chce być z dzieckiem parę lat, to się nie szuka pracy. A jak się szuka, znaczy, że to ważne.
                • ardzuna Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 14:31
                  Poza tym można się zdziwić w wieku emerytalnym jak się nie ma wymaganego stażu i nawet emerytury minimalnej nie dostanie.
      • gonabe Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:07
        handlowców to akurat w polsce brakuję, dobrych zwłaszcza. Może koleżanka ma to cv niezbyt fajne, a w firmie której pracowała 5 lat nie ma dobrej opinii np. przez co dobrzy pracodawcy nie odpowiadają albo np. pracowała w Amber Gold i nikt nie chce jej przyjąć smile Z tego co wiem to nikt nie chce przyjmować tamtych handlowców bo boją się o reputację firmy
      • little_fish Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:10
        istnieją i tacy i tacy - prawdziwi bezrobotni,którzy nie mogą znaleźć pracy za godziwe pieniądze, ale i tacy, którzy markują szukanie zatrudnienia, a każda ewentualna oferta jest poniżej ich ambicji i kwalifikacji
      • aleksandra1977 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:59
        kasia_no napisała:

        > Moja koleżanka szuka pracy już 6 miesięcy - jest doświadczonym handlowcem (5 la
        > t pracowała przed redukcją). Wysyła sporo CV i problemem jest że mało kto jej n
        > a to odpowiada (zero odzewu praktycznie) - była na 3 rozmowach i usłyszala 1300
        > i jak się nie podoba to won za drzwiami kolejka stoi. Więc szuka dalej....

        Myślę, że właśnie to jest problem.
        Ja po 6 latach przerwy od etatu (przez ten czas zajmowałam się prowadzeniem i obslugą róznych sklepow internetowych, na różnych platformach sprzedażowych), znalazłam pracę i właśnie szykuję się do powrotu. Od przeszło roku szukałam pracy, ale odzew był znikomy. Od połowy czerwca do końca lipca wysłałam dokładnie w 500 miejsc swoje CV i z tych 500 miejsc do dzisiaj dostałam 2 odpowiedzi i udało mi się być na rozmowie. W pierwszym przypadku zaproponowano mi pracę za 1500zł brutto (6 lat doświadczenia). W drugim przypadku również usłyszałam 1500zł brutto i wymóg założenia własnej działalności gospodarczej. Czy za takie pieniądze da się utrzymać firmę, bo o zarobieniu czegokolwiek nie wspomnę, a przecież wyjście z domu to wygenerowanie kosztów (np. dojazdu, dłuższego pobytu dzieci w przedszkolu)? W rezultacie, 2 dni później sami dzwonili do mnie prosząc o renegocjacje i udało mi się wynegocjować moje warunki, z zdecydowanie wyższą podstawą i pokryciem wszystkich kosztów wynikających z działalności gospodarczej.
        Moim zdaniem pracodawcy proponują na początek absolutne minimum, bo liczą na to, że człowiek przyparty do muru zgodzi się na "jałmużnę", a jednocześnie doskonale wiedzą ile praca, której oczekują od pracownika, naprawdę jest warta.
    • tomcug Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:21
      Myślę, że na temat bezrobocia i bezrobotnych najwięcej wiedzą i mają do powiedzenia ci, którzy nimi nie są. Nie macie pojęcia o czym mówicie. Wiele zależy od tego, gdzie się mieszka. Zapyziała małomiasteczkowość - to zagłębie prawdziwego bezrobocia. Mój mąż ma naprawdę dobre kwalifikacje i po tym, jak rozpadła się "Fortuna" wspaniale prosperująca w naszym miasteczku (skoro było tak dobrze, to trzeba było rozpieprzyć) szukał pracy 2 lata. JAKIEJKOLWIEK PRACY!!!! W tym czasie tu i tam coś dorobił, oczywiście na czarno. W końcu załapał się "po znajomości" do sprzątania ulic, ale na 9 miesięcy, bo po roku przysługiwałby mu zasiłek. A tego to już za wiele. Nie będę wdawać się w szczegóły - teraz pracuje za najniższą krajową, pracę ma na razie pewną, a to najważniejsze.
    • a.va Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 13:32
      Istnieją, problem w tym, że kwalifikacje ludzi mijają się z oczekiwaniami pracodawców. Przez 2 miesiące szukałam do siebie pracownika. Nie znalazłam tego, kogo chciałam. Ale już bardzo potrzebuję kogoś mieć, więc się poddałam i przyjęłam niedokładnie tego, kogo chciałam - trudno, przyuczę. Mogłabym długą historię napisać, kto mi się zgłaszał na ogłoszenia, które dawałam, mimo że dokładnie w nich pisałam, kogo potrzebuję.
      • anielka5 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 17:07
        Jesteś pewna, że piszesz na temat?
        • a.va Re: Czy bezrobotni istnieja? 16.08.13, 22:11
          Tak, nie zrozumiałaś związku? To uściślę - bezrobotni istnieją, skoro ludzie wysyłają oferty na zupełnie niepasujące do ich doświadczenia ogłoszenia, ale nie znajdą pracy, dopóki się nie przekwalifikują na zawody, które są poszukiwane.
          • anielka5 Re: Czy bezrobotni istnieja? 17.08.13, 10:36
            Np budowlaniec na specjaliste IT , kasjerka na chirurga , no jasne czemu nie.
    • cherry.coke Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 14:22
      Istnieja, pewnie ze istnieja. W mojej rodzinie dziewczyna szukala pracy z pol roku i mimo ze miala super doswiadczenie to konkurencja byla taka, ze zawsze ktos z nia jednak wygral. No ale dostala, naprawde duzo pracy w to wlozyla.

      Ja tylko z duzym trudem rozumiem takich, ktorzy w takiej sytuacji sa zdolni trwac latami. No niestety ale wtedy trzeba sie albo przekwalifikowac, albo zmienic miejsce zamieszkania... rzeczywistosc skrzeczy.
      • tomcug Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 14:30
        cherry.coke napisała:

        >
        > Ja tylko z duzym trudem rozumiem takich, ktorzy w takiej sytuacji sa zdolni trw
        > ac latami. No niestety ale wtedy trzeba sie albo przekwalifikowac, albo zmienic
        > miejsce zamieszkania... rzeczywistosc skrzeczy.

        Tak, jak masz rodzinę, współmałżonek dobrą pracę to zmień miejsce zamieszkania. Jakie to wszystko proste. A jeśli chodzi o kwalifikacje - myślisz, że każdy siedzi i czeka? Mój mąż bardzo aktywnie spędził ten czas, cały czas się kształcił.
        • cherry.coke Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 14:44
          tomcug napisała:

          > Tak, jak masz rodzinę, współmałżonek dobrą pracę to zmień miejsce zamieszkania.
          > Jakie to wszystko proste. A jeśli chodzi o kwalifikacje - myślisz, że każdy si
          > edzi i czeka? Mój mąż bardzo aktywnie spędził ten czas, cały czas się kształcił
          > .

          I o to chodzi, ja znam natomiast pana specjaliste, ktory szuka pracy w zawodzie chyba z dziesiec lat, zapomnial juz pewnie dawno, o co tam chodzilo, a w miedzyczasie pracuje fizycznie i narzeka. Zero pomyslu na jakas alternatywe, ma byc praca w zawodzie i juz.
    • kerri31 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 14:41
      Istnieją ale w mniejszym stopniu niż nam to wskaźniki procentowe sugerują.
      Wielu bezrobotnych jest nimi z wyboru bo pracują na czarno albo nie opłaca im się iść do pracy za tysiąc zł.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 15:54
        Minimalna pensja wynosi powyżej 1000 zł, więc nie rozumiem zdziwienia, że ktoś nie chce pracować za niezgodną z prawem jałmużnę.
      • leokadiaxx Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 16:25
        Powiedzialabym ze idą za te marne 1000, w nszym kraju jest taak sytuacja ze absolutnie zawsze znajdzie sie ktos taki kto wezmie te robote, 150 osob nie bedzie mialo noza na gardle bo sa zonami przy mezu 2000 ludzi ma na glowie długi nie ma co żreć i nie ma wyjscia wiec psuje tym rynek pracy.Dlatego dzis jak idziesz na rozmowe i pytaja ci sie ile chcesz zarabiac od razu walą ci a tu było wlasnie 5 osob przed panem ktore zgodzily sie podjac te prace za 1300 i co pan na to?
        • wioskowy_glupek Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 18:15
          E tam bzdury opowiadasz, przecież wiadomo, że jak ktoś zarabia 1000 zł to na pewno leń, nieudacznik, niewykształcony albo po prostu tak lubi. U nas przecież nie ma w ogóle bezrobocia, minimalna płaca to 2000 zł i od razu na kierowniczym stanowisku... Po prostu ot tak na ulicy leży.
    • memphis90 Re: Czy bezrobotni istnieja? 15.08.13, 18:55
      Istnieją, szczególnie w w biednych województwach, gdzie tej pracy zwyczajnie nie ma. I powiedz takiemu łebkowi bez wykształcenia- weź żonę, która nigdy nie pracowała, weź wasze 5 dzieciaków i śmigaj do Wa-wy, wynajmij tam mieszkanie, przekwalifikuj się, zarobisz fortunę i jeszcze wyślesz rodzicom. Przecież wystarczy chcieć! Cha, cha, cha.

      Ale z drugiej strony istnieje duża grupa ludzi, która chce pracować w konkretnym zawodzie, z konkretną pensją i nie godzi się na jakiekolwiek alternatwy. Istnieje grupa, która jest bierna, nie wykazuje żadnej inicjatywy, nie próbuje niczego. Biedni, którym nie chce się zasadzić głupich ziemniaków na działce czy hodować kilku kur na własny użytek, bo po co. Są ludzie, którzy nie znają alternatwy poza przepijaniem zasiłku z MOPS'u i renty babci, bo taki model życia został im zaszczepiony. Trochę dorobią na czarno, żeby było na przeżycie, ale nic ponad to.
    • lafiorka2 Re: Czy bezrobotni istnieja? 16.08.13, 23:47
      mnb0 napisała:

      Albo lud
      > zie zarabiajacy 1000 zl - dlaczego nie znajda sobie lepszej pracy?
      >



      ołłłł jeeeah...to ematkabig_grin
      Myśli, że bezrobocie to urban legend,a zmiana pracy jak zwykle to pstryknięcie palcamibig_grin
    • niki296 do mnb0 17.08.13, 13:37
      mnb0 napisała:

      > Bo odnosze na forum wrazenie, ze w to nie wierzycie.
      > A wiec? Czy bezrobotni naprawde istnieja czy tylko markuja szukanie pracy, a ta
      > k naprawde wola sie obijac? Dlaczego po prostu nie znajda sobie pracy? Albo lud
      > zie zarabiajacy 1000 zl - dlaczego nie znajda sobie lepszej pracy?
      >
      to nie jest takie proste jak Ci się wydaje.Wszystko zależy od tego w jakim rejonie Polski mieszkasz i jak rozwinięty jest przemysł i handel.
      co z tego,że ofert pracy jest sporo w internecie skoro większość to akwizycja lub telemarketing do tego ze śmieciowymi umowami za mniej niż średnia krajowa.
      do tego jak np masz dziecko to odlicz sobie od tej super pracy za mniej niż tysiąc złotych do tego na umowę o dzieło koszty żłobka/przedszkola i koszty dojazdy to zostanie może 200 zł.
      zaraz ktoś tu powie,że lata pracy będą się liczyć - a wcale tak nie jest bo umowę o dzieło można sobie wsadzić...
      jest też sporo ofert pracy do sprzątania ale dla osób z grupą lub emerytów więc większość ludzi już na dzień dobry odpada.
      nie raz jest tak,że potencjalny pracodawca wymagania ma ogromne a pieniądze które oferuje nie są tego warte.
      TY PEWNIE JESTEŚ OSOBĄ KTÓRA MA PRACĘ , A TACY LUDZIE NIGDY NIE ZROZUMIEJĄ TYCH CO NIE MOGĄ PRACY DOSTAĆ.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka