Dodaj do ulubionych

Nowiutkie wyprawki szkolne

28.08.13, 19:56
Zastanawia mnie, jak to się dzieje, że na forum "Pomocne e-mamy" ludzie proszą o wyprawki dla dzieci szkolnych, a w tych wyprawkach pojawiają się takie rzeczy, jak:

- plecaki
- piórniki z wyposażeniem
- kredki, farby akwarelowe itp.
- pomoce typu cyrkiel, ekierka itd.

Generalnie nie są to rzeczy do zużycia w rok. Czy te dzieci nie mają rzeczy z poprzednich lat? Wiem, że dzieciaki gubią i niszczą, ale bez przesady. Ja byłam przeciętnym dzieckiem, niespecjalnie starannym, ale takie rzeczy miewałam po kilka lat. A nie komplet nowości za kilkaset złotych co roku.
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:04
      1. Kredki, farby, wyposażenie piórnika-jak najbardziej do zużycia w rok
      2. Rodziny, które o to proszą raczej nie mają nic z zeszłego roku-bo było używane kolejny rok lub w ogóle nie kupione
      • attiya Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:17
        kredki świecowe tak ale ołówkowe?
        pamiętam takie charakterystyczne kredki w pudełku - początek 80 tych lat - przez trzy lata je nosiłam do szkoły na plastykę, a później jeszcze ze dwa lata w domu je przekładałam
        • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 21:51
          Przy młodszych dzieciach te wszystkie duperele są użytkowane nader intensywnie - nie tylko do rysowania w szkole. I nie dość,że połowa jest ogryzkami, to druga połowa jest zgubiona...Farby są zużyte, można je oczywiście wymalować do końca w domu - ale nie łudźmy się, że na rok starczą. Poza tym w wielu szkołach takie rzeczy daje się do klasy - i potem właściwie się nie odzyskuje. Przybory geometryczne bardzo lubią się gubić. I łamać.
        • drosetka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 08:51
          to pewnie były takie twarde które niewiele rysuja jak przyłożyć je do kartki, mój syn potrafi zużyć 3 komplety kredek ołówkowych Bambino w ciagu roku, ale są super miękkie, świetnie sie nimi rysuje i co chwilę je ostrzę
        • jowita771 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 09:05
          > kredki świecowe tak ale ołówkowe?

          Moja zużyła kilka pudełek w pierwszej klasie.
        • dlania Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 15:53
          Tak, mój ojciec mi wypominał, gdy byłam mała, że on jak dostał kredki od ojca, to mu przez 1całą podstawówkę slużyły.
          TEraz ja moge wypominać moim dzieckiom, że mi kredki wystarczały na rok, a im trzeba z 3 razy w trakcie uzupełniaćwink
        • asia_i_p Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 24.07.14, 15:18
          Dobre kredki ołówkowe zużywają się szybko. Takie, których można używać zamiast punktaka rzeczywiście są trwałe, gorzej z rysowaniem.
          • aelmira Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 13.09.14, 09:55
            po to jest możliwość edukacji domowej - realizacji obowiązku szkolnego poza szkołą - aby dzieci nie posyłać do szkół publicznych, które niczego pożytecznego nie uczą a uczą jedynie patologii
            im więcej rodziców zabierze dzieci ze szkół - tym szybciej ten zgniły system upadnie - już dawno powinno się zlikwidować publiczne szkolnictwo - nie ma z niego żadnych korzyści a jedynie same koszty.
            • kk345 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 14.09.14, 13:37
              I to wszystko przez te biedne kredki ołówkowe? ;D
      • marcela16 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:28
        moje dziecko w wieku od 6-9 lat gubiło kredki, pękały, ołowki. codziennie nowe kredki wkladałam rozkompletowane, dobrze ze były. bo inaczej musiałabym do sklepu latac. A to wyglądało tak, dzieci na świtlicy pożyczały, kredki zabierały, albo trafiały na wyposażenie świetlicy, róznie...
    • attiya Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:13
      powiem szczerze, że swój pierwszy tornister nosiłam przez kilka lat i nie było mowy o nowym
      cyrkiel? ekierka ? linijki? góra dwa razy miałam kupowane przez całą podstawówkę
      piórnik - może max trzy
      papier rysunkowy, plastelina, papier kolorowy - fakt, to kupowało się w kółko ale to co wyżej wymieniłam było wieloletnie
      • a.nancy Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 08:24
        a ja przeciwnie, miałam kupowane kilka razy w roku, bo notorycznie gubiłam albo "się" łamały smile
      • ichi51e Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 13.09.14, 11:22
        Tornister (skorzany) ze 3 lata nosilam - potem sie zlitowali. Za to komplet cyrkli mnie i mojego brata obskoczyl. No ale widac po watku - kredki sie lamia i gubia... Jakby wszystko nie bylo takie tanie i na wyciagniecie reki to by bardziej bylo szanowane (albo gdyby rodzice musieli sami na to z kasy wyskoczyc. Jak bylam dzieckiem to jak zgubilam zolta to zoltej nie mialam i musialam pozyczac albo robic bez zoltej.
    • 3beata75 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:15
      Od kilku lat denerwują mnie takie akcje. A dlatego, że znam ludzi, których dzieci dostają wyprawki szkolne co roku i wyrzucają ubiegłoroczne plecaki, piórniki, farbki i inne cuda. Nie szanują tego co dostaną bo za rok będę nowe. To samo z podręcznikami - mnie nie stać na nowe podręczniki, kupuję używane. Oczywiście, że są ludzie, którzy potrzebują pomocy i należy im pomagać, ale nie ucząc ich od dziecka, że wszystko się im należy i nie muszą tego szanować. K...de niech oddadzą to co dostali innym chociażby podręczniki.
      • julka-4 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:22
        Denerwują -więc nie uczestnicz w nich .W czym problem?
        Kredek ołówkowych moja młoda w klasie 1 zużyła dwa opakowania.Pastele musiałam kupić drugie bo ktoś sobie "przygarnął".Nie żartuj że farbki starczą na dłużej,a nawet gdyby jakimś cudem starczyły plakatówki wysychają za długo otwarte.Co do plecaka się zgodzę starczy na dłużej ,z piórnikiem różnie bywa ,nasz wytrzymał trzy miesiące pozrywały się gumki.
        • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:29
          Plakatówki nie, ja pisałam o akwarelach. Mnie wystarczyły na kilka lat, pamiętam, że jeszcze w 8 klasie malowałam takimi kupionymi w okresie wczesnoszkolnym.
          • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:33
            To mało malowałaś.
          • beatulek Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:37
            A ja pamiętam jak córka miła przynieść do szkoły pastele - na całą klasę przyniosły dwie osoby; córka i jej koleżanka. Pani pracować kazała całej klasie - zgadnijcie na ile wystarczyły jej te pastele gdy korzystało z nich pół klasy?

            Czasy się trochę zmieniły, przybory szkolne jak zresztą inne towary też. Nie wszystko możn odnosić do tego co było 20 lat temu.

          • julka-4 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:41
            Nie wierzę że akwarelki starczyły na kilka lat.Chyba że malowałaś nimi trzy razy do roku.
            • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:42
              Tu chyba o te akwarele nie chodzi...
      • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 08:17
        To samo
        > z podręcznikami - mnie nie stać na nowe podręczniki, kupuję używane.
        Kiedy byłaś ostatnio w szkole?
        W klasach 1-3 właściwie nie ma mowy o używanych podręcznikach - bo w nich się pracuje. Bardzo często też wypełnia się coś w podręcznikach językowych - są razem z ćwiczeniami do wypełniania. Z kolei jeśli ktoś ma to 'nieszczęście', że mu dziecko idzie nowym programem, to używanych podręczników nie ma. Są tak nieużywane, że często wydawane w połowie września. Albo i później (jeśli dotyczy to 2 części podręcznika).
        Książek nie da się namierzyć w internecie, znowu pewnie będziemy ganiać po wszelkich możliwych księgarniach w okolicy w poszukiwaniu czegoś, co rzucili do hurtowni na całą Warszawę może 100 sztuk i księgarze biją się o to na noże (tak to obrazowo mi przedstawiał pan księgarz, gdym w kolejnej księgarni niemal padła przed nim na kolana - jako że pani nauczycielka zapowiedziała nieszczęsnym licealistom pały za brak ćwiczeń).
        Ze starszą przerabiamy to już piąty rok. wink
        W podstawówce w starszych klasach i gimnazjum, być może w niektórych szkołach ponadgimnazjalnych znaczącą pozycją są wszelkie typu ćwiczenia - do użytku jednorocznego. W ten sposób na młodszą, szczęśliwą posiadaczkę książek gimnazjalnych (bez 2) po starszej i tak wydałam 150 zł (bez języków). Części książek z gimnazjum raczej nie należy oddawać - przydają się potem do powtórek przed egzaminem. Nauczyciele wręcz sobie zastrzegają, żeby nie pozbywać się niektórych książek.
        • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 10:31
          Dodać by należało, że wydawcy robią chwyt przez lewe ucho i co roku jest "nowe wydanie", różniące się od poprzedniego na przykład numeracją stron: w zeszłym roku ćwiczenie szóste było na dziewiątej - w tym jest na dwunastej. I zima. Nauczyciel nie będzie się dostosowywał z poleceniami do 15 różnych wydań.
          Oczywiście to jest sztuczne wymuszanie zakupów, bo 30 lat temu jeden podręcznik funkcjonował - jeśli posiadacze dbali - przez 4, 6 lat.

          Nawiasem mówiąc szalenie się ucieszyłam, jak się okazało, że mam kupić podręcznik do muzyki za jedyne 49,90. Nie przymieram głodem póki co, ale nie kupiłam. I mam zamiar spytać miłą nauczycielkę, czy przemyślała wymagania.

          Farbki, kredki, blebleble się zużywają. Logiczne. I jeśli pani artystce starczały akwarele na kilka lat, to chyba te do malowania na płótnie. Normalne się zużywają i cześć. W dodatku skutkiem mieszania na przykład plakatówki pod koniec roku [te w pudełkach, nie tubkach] wszystkie są jednego koloru bliżej nieokreślonego.

          Wyprawka na start, taka z absolutnie podstawowych [po jednym] zeszytów, bloków itede kosztuje circa 120,-. Jeśli ktoś ma troje dzieci - 360,-. Jeśli ma pięcioro - 600,-. Zanim się otrzyma zwrot za podręczniki - trzeba je kupić i przedstawić faktury, zwrot zaś jest w listopadzie mniej więcej.
          Rodziny zgłaszane do akcji biorą świadczenia, na przykład rodzinny, do którego próg dochodowy jest 539,- na osobę. W rodzinie z trójką dzieci o maksimum 2695,- miesięcznie + [przy założeniu, że wszystkie dzieci w szkole] - rodzinny i za wielodzietność. W sumie maksimum 3093,-. Wygląda ładnie, prawda? Ale:
          - rzadko kto ma owo maksimum;
          - musi ono starczyć na opłaty, ciuchy, buty;
          - musi starczyć na chemię;
          - musi starczyć na żarcie wreszcie.
          5 osób, w tym, załóżmy, dwoje dorosłych i trójka dzieci w wieku 8, 13 i 16 lat - to jaki może być dzienny koszt wyżywienia? 80,-? 100,-? Z pewnością nie mniej, jeśli w akcie zgonu nie mają mieć wpisanego "umarł z głodu".
          A co w przypadku, powiedzmy, samotnej matki z jednym dzieckiem, która na wszystko ma te 539,- i 106,- rodzinnego? Ja chętnie popatrzę, jak nasze oburzone koleżanki utrzymują za 645,- miesięcznie siebie i dziecko, i jeszcze stać je na wyprawkę.

          Poza tym nie rozumiem ogólnie, w czym problem. Bo co? Bo nieroby dostają rok w rok? To może najpierw pośledzić PE przez rok czy dwa, poznać zasady, a później dramatyzować? Bo może się okazać, że jesteśmy jednym z nielicznych miejsc, które próbują usamodzielniać przynajmniej częściowo rodziny potrzebujące pomocy, czy też o nią proszące. Oraz kontrolować, bo zgłaszają się po pomoc osoby przeróżne...
          A może ogólnie ktoś się nie wyspał...?
          • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 11:29
            Nawiasem mówiąc szalenie się ucieszyłam, jak się okazało, że mam kupić podręcznik do muzyki za jedyne 49,90. Nie przymieram głodem póki co, ale nie kupiłam. I mam zamiar spytać miłą nauczycielkę, czy przemyślała wymagania.
            Powinnaś być wdzięczna pani, że jeszcze nie kazała kupić ćwiczeń do tego podręcznika. Przy czym mnie najbardziej wku...a , jeśli te ćwiczenia mają potem zapełnioną jedną czy dwie strony, bo jednak pani nie używa...
            • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 11:34
              A tak. Tym bardziej powinnam, że to szkoła dla dzieci słabosłyszących big_grin
          • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:12
            bj, daj spokój, ręce opadają.. najwięcejj o akcjach pomocnych wiedzą te, co nigdy w żadnej akcji nie uczestniczyły.
            • missmiriam1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:23
              Swoją droga ciekawe czasy nastały, że o wydawaną przez kogoś na pomoc kasę rzucają się te, które jako żywo zarabiać jej nie pomagali...
              • missmiriam1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:24
                missmiriam1 napisała:

                > Swoją droga ciekawe czasy nastały, że o wydawaną przez kogoś na pomoc kasę rzuc
                > ają się te, które jako żywo zarabiać jej nie pomagali...

                ''nie pomagały'' oczywiście smile
              • pitahaya1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:26
                Niechby się tak spróbowała teściowa wtrącić. Dopiero by się krew lała wink Jak to mamusia do portfela zagląda i śmie komentować zakup fafnastej torebki czy piątej plasteliny...

                A tu wychodzi jak nic, że "mam prawo komentować".

                No i wszystko jasnewink

                Ematka może.
                • missmiriam1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:45
                  pitahaya1 napisał:

                  > Niechby się tak spróbowała teściowa wtrącić. Dopiero by się krew lała wink Jak to
                  > mamusia do portfela zagląda i śmie komentować zakup fafnastej torebki czy piąt
                  > ej plasteliny...
                  >
                  > A tu wychodzi jak nic, że "mam prawo komentować".
                  >
                  > No i wszystko jasnewink
                  >
                  > Ematka może.

                  Ojeżykukolczasty.... a ja o pozwolenie na kupno kredek dzieciakom nie zapytałam... To i tak lajtowo, mnie taka jedna z pianą na ust koralu pytała, z jakiej racji węgiel dziadeczkowi kupuję, a może on żone bił, albo chlał, albo ogryzek na ulicę wyrzucił a ja tak bez sprawdzania patologii chcę dać big_grin
    • iwoniaw Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:18
      A mnie to nie dziwi w ogóle, gdyż oczywiste dla mnie jest, że wymienione przez ciebie rzeczy albo się zużywają szybko (farby, kredki) albo się rozpadły, bo rodziny wcześniej nie było stać na coś przyzwoitej jakości (plecak za 19 zł z carrefoura to się pruje już w sklepie, a nie sądzę, żeby niezamożne rodziny miały z poprzednich lat plecaki np. Hama czy Herlitz).
    • beatulek Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:19
      Myślę zwyczajnie, że są to ludzie ubodzy, którzy jeśli coś dzieciom kupili to były to rzeczy tanie i nietrwałe. Plecaki z marketów za 30-40 zł są jak najbardziej jednoroczne a i to jest dużo powiedziane bo u mojej córci takowy plecak wytrzymał 4 miesiące. Piórniki z wyposażeniem albo kosztują grubo ponad 50 zł albo mają wyposażenie do....wymiany już na starcie. Jeśli do tego dziecko przykładnie wszystko do piórnika chowa np. gruby trójkątny ołówek czy gumkę nieco większą niz ta która była to się gumki urywają, zapina się go na siłę.... osobiście wolę dobrej kosmetyczkę i wyposażenie odpowiedniej jakości. Kredki, farby itp... ech... gdyby dziecku tak jedne na cały rok wystarczały to już byłoby dobrze. Cyrkle, linijki, ekierki lubią się gubić albo łamać - nie wymagajmy od dziecka takiego dbania o swoje rzeczy jak potrafi to dorosły (znaczy ja wymagam ale na porażki patrzę z przymrożeniem oka bo dzieci sie dopiero uczą)
    • podkocem Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:26
      Nie wiem co złego jest w nowej wyprawce szkolnej? Na pewno żadne dziecko nie dostanie 100%. Nowe będą kredki ale nie farby, nowy blok, ale stary cyrkiel, nowy plecak ale stary piórnik, nowa ekierka, ale stara linijka, nowa gumka, stary ołówek itd itp. Poza tym, dlaczego te dzieci nie mogą mieć nowych ładnych rzeczy? To przecież tylko dzieci, pozwolmy im cieszyć się z rozpoczęcia szkoły i pochwalić się przed kolegami nową wyprawką.

      Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem Mama kupowała mi zawsze nowe rzeczy do szkoły, na samym początku niektóre w Pewexie i to dawało niesamowitego kopa na start, aż się chciało iść do szkoły!
      • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:35
        A ja pamiętam, że mi mama powtarzała "nie niszcz, nie szarp, nie rzucaj". I wiedziałam, że mam o te rzeczy dbać.

        Ja piszę o sytuacji, kiedy ludzie na początek roku szkolnego chcą dostać wyprawkę zawierającą wszystko, czego dziecko potrzebuje do szkoły, nie tylko elementy zużywające się, jak bloki i zeszyty. Same te rzeczy nie kosztują chyba tyle, ile się zwykle wymienia jako koszt wyprawki szkolnej dla 1 dziecka?

        W sytuacji, gdy nie ma na chleb, opał i zeszyty, możliwość pochwalenia się nowym piórnikiem to naprawdę nie jest priorytet.
        • beatulek Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:41
          > W sytuacji, gdy nie ma na chleb, opał i zeszyty, możliwość pochwalenia się nowy
          > m piórnikiem to naprawdę nie jest priorytet.

          Te dzieci i tak pewnie czują się gorsze bo nie mają wielu rzeczy, które maja ich rówieśnicy. Jeśli się mogą poczuć chociażby równe to chwała darczyńcom za to.
          • podkocem Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:49
            dokładnie tak. To są dzieci, a dzieci nie powinny przejmować się rachunkami, opałem na zimę i naprawą dachu - to są zadania rodziców. Rozświetlenie im dzieciństwa wymarzonym plecakiem na który nie stać rodziców to naprawdę fajna sprawa. Dlaczego te dzieci zawsze muszą mieć wszystko używane po starszym rodzeństwie, tanie, brzydkie i nijakie? Dorosły zrozumieć musi, ale dziecko? Pamiętacie Małą Księżniczkę? Niech sie raz na jakiś czas poczują jak Mała Księzniczka.
            • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 19:36
              a bo tak. bo takiej mgle jedwabnej gula rośnie, ze ktos prosi o nowe dla dzieci.
              • madziulec Moje przemyślenia 29.08.13, 19:47
                Oparte na 2 szkołach, państwowej i społecznej.

                Jak poczytałam, sporo osób pisało, że dzieci zuzywają i gubia.
                Nie do koća tak jest. Po I klasie okazało się, że w naszej "izbie" szkolnej jest cała szuflada pełna nozyczek, gumek, kredek, ołówków. NIkt nie wiedział czyje.
                Ja akurat znalazłam swoje charakterystyczne nozyczki.

                Po I klasie NIKT nie oddał nic co zostało, przy czym został: papier kolorowy, krepina, farby, kredki. Do dziś nie wiem co się stało.

                W połowie roku szkolnego w II klasie zmienialiśmy szkołę na społęczną. Zapytałam czy trzeba przynieśc materiały plastyczne. Bo w państwowej co roku cały spis dostawaliśmy. Tu nic. Bo WSZYSTKO BYŁO. Więc teraz zebrałam wielką siatę w domu: mam częściowo zuzyte farby, jakieś kredki, krepinę, częściowo zuzyty papier kolorowy, jakieś bibułki itp. Pani prosi o przynoszenie w ramach możliwości. Da się. I jest DLA WSZYSTKICH. Pędzli do malowania do bólu, farb tak samo, kredek też (dzieciaki mimo dodatkowego kółka plastycznego nei dają rady "wypisać ich).

                I powiem wam, że nie rozumiem co się dzieje z materiałami plastycznymi ze szkoły. I dlaczego rokrocznie trzeba cały nabój przynosić od nowa, łącznie z nozyczkami, pędzlami i takimi "trwalszymi" rzeczami.
                I widać, że da się to inaczej zorganizować
              • lily-evans01 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 13.09.14, 12:17
                Bo to nie ma być żadna Mała Księżniczka, tylko Kopciuszek.
                Niech patola swoje miejsce w szeregu zna.
                Śmią chcieć nowe farby i kredki, no normalnie w du... im się poprzewracało.
        • guderianka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:48
          W sytuacji, gdy nie ma na chleb, opał i zeszyty, możliwość pochwalenia się nowy
          > m piórnikiem to naprawdę nie jest priorytet

          mylisz się-pochwalenie się automatycznie związane jest z akceptacją społeczna-a to dla dzieci jest bardzo ważne
        • aurinko Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:50
          Wiesz, moja córka w zerówce bardzo dbała o rzeczy. A teraz i tak do I klasy musiałam kupić multum nowych rzeczy. Kredki, farby, ołówki mają to do siebie, że się zużywają. Moja córka akurat kocha wszystko co mieści się w szerokim pojęciu "prace plastyczne" i paczkę (24szt) ołówkowych kredek potrafi w miesiąc zjechać do kilku centymetrowych knypków. Zamiast bloków rysunkowych kupuję hurtowe ilości papieru do ksero, wychodzi najtaniej. Kolorowych bloków, wycinanek, kartek technicznych, kalki technicznej nie da się wykorzystać ponownie. To samo z bibułą. Plastikowe linijki zużyła dwie - jedną złamała, drugą koleżanka złamała, gumkę gdzieś zgubiła. Z zeszłorocznej zerówkowej wyprawki został jedynie piórnik, który fakt, kosztował sporo rok temu, ale po wypraniu zawsze wygląda jak nowy i nada się do I klasy.
          Przypuszczam, że osoby, które mają mocno ograniczone finanse na wyprawki (albo w ogóle nie mają na to funduszy) kupują tanie rzeczy i to nie wszystko co potrzeba. I chociaż nie jest regułą, że tanie to byle co i szybko się rozwala, to jednak często tak jest - z piórnika prują się gumki, psują zamki, plastikowe przybory są słabe, długopisy to jednorazówki, zwykłe kredki mogą mieć od nowości połamane grafity w środku (od rzucania kartonami, nawet w domu czy w szkole jak kredka spadnie na twardą podłogę to potrafi się połamać w środku).
        • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 22:15
          W sytuacji, gdy nie ma na chleb, opał i zeszyty, możliwość pochwalenia się nowy
          > m piórnikiem to naprawdę nie jest priorytet.

          Piszesz jakbyś nigdy dzieckiem nie była.Pewnie zapomniałaś.Nie ma obowiązku kupowania czegokolwiek.
        • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 10:37
          "W sytuacji, gdy nie ma na chleb, opał i zeszyty, możliwość pochwalenia się nowy m piórnikiem to naprawdę nie jest priorytet."
          Aha. W sumie można również sprzedać telewizor, bo nie jest niezbędny do życia. I na co komu sześć par majtek? Trzy wystarczą. A najlepiej niech sobie od razu zbuduje igloo z kurzu z widokiem na śmietnik - nie będzie płacić czynszu, chyba tylko opłatę za grunt pod tę swoją willę.

          Musisz być bardzo wiekowa, skoro nie pamiętasz, jak to jest być dzieckiem wśród innych dzieci. W dodatku Twoje dzieci, czy raczej prawnuki zapewne nie dzielą się z Tobą swoimi przeżyciami ze szkoły.

          Mam pomysł: po prostu tego nie czytaj, to serce nie będzie Ci krwawić.
          • login.do.komentowania Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:14
            Z drugiej strony to nie sądzę, żeby przeciętnie sytuowany darczyńca ufundował potrzebującym wyprawkę z najwyższej półki, która przetrwa lata. Stąd też może te prośby.
        • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 19:34
          ale którzy konkretnie ludzie chcą? na Pomocnych jest akcja, gdzie sklad wyprawek ustalają koordynatorki i w przypadku wyboru rodziny, której się pomaga, dostaje się informację, jakie rzeczy rodzina już posiada i można ich nie kupować. więc O CO CI KURDE CHODZI?
          btw, ja zignorowałam te informacje, co rodzina już ma i kupiłam pełną wyprawkę plus plecak, który był poza planem, żeby i jedna, i druga siostra obie miały nowe plecaki.
    • kroliczyca80 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 20:58
      Oj dziewczyny, już nie przesadzajcie. Czy wam sprawia przyjemność czepianie się tych proszących o pomoc? No proszą, bo nie mają. Jakiś tam procent może kombinuje, żeby sprzedać. Ale większość pewnie ma nadzieję, że ktoś po prostu da ich dzieciom to, na co ich nie stać (choć powinno, bez dwóch zdań, ale rożnie się w życiu układa). I że jeśli zeszyty, to może i kredki (nawet te strrrraszne ołówkowe). Jeśli piornik, to może i plecak. A jeśli nie, to przecież nie ma obowiązku 1.kupować wszystkiego z listy i 2.w ogóle czegokolwiek kupować.
      Wyluzujcie, bo dyskusje na temat tego, jak szybko zużywają się kredki są naprawdę żenujące.
    • missmiriam1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 21:07
      Nie bierzesz chyba udziału w Akcji, bo wiedziałabyś, że nie na każdą kupowaną wyprawkę trzeba wydać kilkaset złotych, nie zawsze dostaje się plecak, a zgłaszający są czasem pytani, co dziecku zostało z zeszłego roku. I nie jest tak, że kto wyciągnie rękę po wyprawkę dla dziecka, ten ja dostaje. Jest weryfikacja i sprawdzanie. Jak wszędzie, sprytny leń też się może na wyprawkę dla dziecka załapać. Ale nie każdy zgłaszający to leń i cwaniak.
      • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 12:37
        Nigdzie nie napisaam, że proszący o pomoc są leniami i cwaniakami. Wiem, że jest weryfikacja.

        Tylko zastanawia mnie pozwalanie na bylejakość. Na rzucanie plecakami, pisanie długopisem po piórniku, rzucanie stroju do w-f na szkolną podłogę. Gubienie rzeczy non-stop.

        Mam trzydzieści lat i wbrew temu, co niektórzy sugerują, pamiętam dobrze swoje dzieciństwo. Tak, wiem, że dzieci gubią rzeczy, też byłam zapominalska. Ale mnie uczono - jak zgubisz pióro, to będziesz pisać najtańszym długopisem, jak połamiesz kredki, to będziesz rysować połamanymi. I w końcu nauczono porządności. W mojej klasie było trochę dzieci tak właśnie wychowywanych i nie mieliśmy piórników, które po roku nadają się do wyrzucenia ani koszulek jak ścierki. Dużo więcej było takich dzieci, które wyżej wymienione zasady miały w głębokim poważaniu, za to co roku nowy plecak. Ich matki wiecznie narzekały, jakie to wszystko drogie.

        Zgadnijcie, która grupa była z tych biedniejszych domów i gdzie był wielki krzyk, że podręczniki za dużo kosztują? Tak, z tych drugich.

        Aha, nikt z nas nie miał wyposażenia markowego, tylko asortyment z bazaru w mieście powiatowym. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek miał kredki z telewizyjnej reklamy albo gadżety z bohaterami z kreskówek aktualnie na topie.

        Chociaż może jestem stara, skoro jestem z pokolenia, które obkładało książki i zeszyty, miało surowy zakaz pisania po książkach (przeraża mnie, jak widzę ludzi w autobusach z książkami poznaczonymi markerami, a nie są to podręczniki), a wypracowania pisało w zeszytach w linijkę, czytelnym pismem.
        • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 12:54
          > Aha, nikt z nas nie miał wyposażenia markowego, tylko asortyment z bazaru w mie
          > ście powiatowym. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek miał kredki z telewizyjnej rekla
          > my albo gadżety z bohaterami z kreskówek aktualnie na topie.

          A jednak...
        • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:33
          le mni
          > e uczono - jak zgubisz pióro, to będziesz pisać najtańszym długopisem, jak poła
          > miesz kredki, to będziesz rysować połamanymi.
          Ale te dzieci mają dokładnie to samo - zgubią, to będą miały najtańsze. Jeśli będą miały.
          Wychodzi na to , że zaczęłaś chodzić do szkoły w '89 albo w '90? To tłumaczyłoby wiele z tego, czego nie pamiętasz - z jednej strony nie pamiętasz świetlanych czasów jedynie słusznego ustroju, z drugiej - twoje dzieci zapewne jeszcze do szkół nie chodzą i nie wiesz, jak wyglądają podręczniki czy plecaki.
          Zapewniam cię, że nie było wtedy wypasionych markowych zeszytów, zeszytów z jakimiś wzorami na okładkach - bruliony były w okładkach szaroburych, reszta miała te cienkie, niebieskie. Obłożenie takiego zeszytu było warunkiem koniecznym, by przetrwał on trochę czasu. Nie było też reklam gadżetów z bohaterami z kreskówek, właściwie w '89 to mało co było (reklam też było mało: iwcześniej reklamowano prusakolep niż przybory szkolne), zaś w '90 i przez kilka kolejnych lat życie gospodarcze kwitło właśnie na bazarach - i wybacz, to tam można było zakupić najwymyślniejsze gadżety... wink
          '89 to jeszcze były czasy, kiedy sama szyłam sobie piórnik- saszetkę, bo zajmowało to mniej czasu niż znalezienie jakiegoś fajniejszego w sklepie. (bo takie dzidziusiowe były, a nie dla maturzystki, osoby nader wiekowej i przecież poważnej smile )
          Podręczniki czy też ćwiczenia - też były nieobecne. Może w młodszych klasach - ale to wątpię. Książki były w twardych okładkach - to jednak bardzo wpływa na trwałość, bez względu na to, czy się je obkłada czy nie.
          Teraz zaś masz podręczniki w miękkich okładkach - nawet obłożone dosyć szybko się zużywają (chyba że uczeń niekoniecznie z nich korzysta), w niektórych się pisze, są ćwiczenia - i nie można ich wykorzystać ponownie. A do tego jeszcze i tak trzeba nosić zeszyty. Jest sporo przedmiotów - wiele po jednej lekcji (to w klasach starszych) - w rezultacie nosi się sporo i plecaki czy torby musiałyby być ze stali, żeby wytrzymać te ciężary. System nośny albo dno pada... A jeszcze rozwalają się suwaki.
          W starszych klasach nauczyciele przyjmują niektóre prace domowe mailem...
          Natomiast z mojej wczesnej młodości pamiętam to, że wszyscy chcieli mieć 'chińskie piórniki', pachnące gumki, wielokolorowe flamastry- jeśli nie był to gadżeting, to nie wiem jak to nazwać.
          • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:40
            To my jesteśmy z tej samej półki smile Piórniki chłopaki mieli z "Załogą G" smile A od 7 klasy nosiło się raportówkę smile
            Pióro zaś na naboje [i naboje], a później jeszcze cud techniki - zmazywacz, po którym dało się pisać wyłącznie długopisem - przywozili znajomi z DDR smile
            Nie mówiąc jż o skądinąd praktycznych, ale koszmarnych, stylonowych fartuszkach i tarczach big_grin
          • asia_i_p Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:52
            Wszystko racja z wyjątkiem grubych opraw - były tylko w niektórych książkach - i ćwiczeń - te były. Ja zaczęłam szkołę w roku 1983 i w czwartej klasie miałam ćwiczenia. Ze wszystkiego nie było, na przykład z matematyki były zbiory zadań - ale z biologii i geografii były na pewno, pamiętam tę rozpacz, kiedy trzeba było oddać ćwiczenia z geografii następnego dnia, a w nich obserwacje pogodowe z dwóch tygodni, a nie miało się nic wink .
            • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:01
              Ja zaczynałam szkołę w, niestety, wstyd się przyznać 1964 (aaa!!!). Ćwiczenia do elementarza Falskiego były, w kilku częściach, jak najbardziej obowiązkowe i jednorazowe. W wyższych klasach były też ćwiczenia do geografii, biologii itd.
              • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:33
                To ja nie pamiętam ćwiczeń - ani w podstawówce (może w klasach 1-3 coś było), ani w LO (tu ćwiczeń nie używaliśmy na pewno). Może mam sklerozę, a może moja edukacja przypadła na czasy totalnego braku papieru i takich bzdetów nie produkowali. Albo uczęszczałam do nietypowych szkół.
                Były zbiory zadań, z których to zbiorów pracowicie przepisywało się przykłady. Dużo więcej zadań było w podręcznikach. I pamiętam straszliwe cegły z historii w twardych okładkach. Matematyka była może miękka, ale głowy nie dam...
          • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 20:59
            Zapewniam cię, że nie było wtedy wypasionych markowych zeszytów, zeszytów z jak
            > imiś wzorami na okładkach


            Tak do 93-93. Potem były. W mojej klasie (od kl. IV, bo wtedy zmieniłam) był jeden chłopiec, który wyróżniał się zeszytami a la PRL. Nawiasem mówiąc, jeden z zamożniejszych w klasie. Wydaje mi się, że rodzice kupili po prostu parę kartonów zeszytów w pewnym momencie, a że znałam ich - wiem, że byli totalnie nieczuli na argumenty "bo ja chcę takie kreskówkowe".

            Piórniki za moich czasów na bazarze nie różniły się wielce od tego, co dzisiaj jest w supermarketach w dolnej półce cenowej.

            Ostatnią książkę w twardych okładkach miałam w III klasie. Potem już tylko miękkie. I błagam, nie pisz mi oczywistości, że ćwiczeń nie można wykorzystać ponownie! Poza tym za moich czasów też się nosiło podręczniki, ćwiczenia, zeszyty, przybory, strój na w-f, drugie śniadanie...

            'chińskie piórniki', pachnące gumki, wielokolorowe flamastry

            Wróc do fragmentu, gdzie piszę o grupie szanującej rzeczy oraz grupie, która co roku miała zestaw takiego badziewia, za to podręczniki - niekoniecznie...
            • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:07
              Jak można ponownie wykorzystać ćwiczenia? Nie da się nigdy wytrzeć dokładnie nawet wypełnionych ołówkiem, a wiele ćwiczeń w starszych klasach obowiązkowo wypełnia się długopisem, o kolorowaniu i wycinaniu nie wspomnę.
              Mam też nadzieję, zę rodzice zamożnego kolegi mieli pełne kartony ubrań z lat poprzednich, które nosili nie zważając na modę.
              --
              • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:27
                I jeszcze te uwagi i znaczki od nauczycielki na czerwono...
        • attiya Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 15:53
          mój pierwszy tornister noszony w klasach I-III był kupiony w jakiejś budzie na rynku - początek lat 80-tych
          ani to była skórka ani żaden ósmy cud świata
          ani też nic markowego
          ale może dlatego, ze szanowałam go, nie rzucałam nim, nie ciągałam, to przetrwał trzy lata
          • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:11
            Moje dzieci będą miały ten sam plecak czwarty rok. Tez nie rzucają nimi. Nie były kupione w budzie i nie kosztowały grosze. Nie mają obrazków z kreskówek jako ozdoby. I co? Co ma wspólnego z dbaniem ta buda?
          • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:22
            To były tornistry pancerne: jak szew nie puścił, to można je było na kopach przeprowadzić przez całe miasto i krzywda im się nie działa. Teraz są produkowane takie, żeby wymuszać kupowanie co kilka lat - albo miesięcy. To samo jest z wszelkim innym sprzętem.
            Ja miałam taki brązowy jak wątróbka i tylko rączkę miał wymienioną na pomarańczową, bo się uszkodziła. Później przez cały ogólniak miałam skórzaną raportówkę porządną, a w niej 12 kilo książek i zeszytów. Wcześniej służyła tyle samo mojej siostrze. Niedawno oglądałam gdzieś raportówki i łeb daję, że tyle by nie wytrzymały, zwłaszcza przy dociążeniu kilkunastu kilo.

            Poza tym zastanawia mnie jedna rzecz: czy Wasze szanujące plecaki dzieci w gimnazjum dalej będą nosić plecak z Kubusiem Puchatkiem i Prosiaczkiem, albo na studia teczkę z Hanna Montana. Chciałabym widzieć ich zachwyt, jak im to proponujecie, bo przecież jeszcze całe...
            • pitahaya1 I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 29.08.13, 16:30
              bj32 napisała:

              > To były tornistry pancerne: jak szew nie puścił, to można je było na kopach prz
              > eprowadzić przez całe miasto i krzywda im się nie działa.

              "Za moich czasów" pralka wytrzymywała 20 lat aż spaw nie puścił. Teraz nikogo nie dziwi, że pralka wytrzymuje góra 3-4 lata. Nikogo nie dziwi, bo "takie teraz rzeczy produkują".

              Nikogo nie dziwi, że wysiada lodówka, że żelazko trzeba wymienić po 2 latach. Tak, wiem, zaraz mi ktoś napisze, że jego żelazko działa nieprzerwanie od lat 5.

              Po co więc te hasła o torbach z lat naszej młodości, czyli sprzed 20-30 lat? Po co? Przecież wiadomo nie od dziś, że zdecydowana większość rzeczy była może paskudna jak noc listopadowa, za to nie do zdarcia. Nosiło jedno pokolenie, nosiło i drugie. Teraz wszystko jest nie tyle tańsze co gorszej jakości.

              To jeśli już wracamy do tych "za moich czasów" to za czasów młodości moich rodziców nie do pomyślenia była wymiana obuwia co 2-3 sezony. Nie do pomyślenia. A teraz ematka idzie i kupuje, bo moda się zmieniawink
              • bj32 Re: I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 29.08.13, 16:44
                Po teściu została lodówka polar w dojrzałym wieku lat 25. Ja po 10 - aż! - musiałam kupić nową.
                Hasła zaś służą temu, żeby udowodnić, że jak ktoś ma na strychu takiego rupiecia sprzed 20 lat, to niech ożeni tym biednym, bo przynajmniej trwałe mieć będą i o kolejne nie poproszą. "Bo się nauczą szanować".

                Jak słowo daję: gdyby mi ktoś taki "dar" zaserwował - też bym więcej nie poprosiła.
                • guderianka Re: I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 30.08.13, 07:57
                  koledze rodzice kupili skórzany (ze świńskiej wyprawionej skóry) plecak do szkoły. wow. wszyscy mu zazdrościli. w IV klasie chłopak miał dość i robił wszystko by plecak się zniszczył-bo poza zmianą koloru i wytarciem miał się świetnie za to kolega miał go serdecznie dość wink
              • mgla_jedwabna Re: I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 29.08.13, 21:04
                za czasów młodości moich rodz
                > iców nie do pomyślenia była wymiana obuwia co 2-3 sezony. Nie do pomyślenia. A
                > teraz ematka idzie i kupuje, bo moda się zmieniawink


                Teraz za to jest nie do pomyślenia pastowanie butów dobrą, starą old-schoolową pastą. A potem narzekanie na producentów, którzy specjalnie robią takie, żeby trzeba było co 2 lata kupować...

                Co tam pastowanie, jak widzę, w czym ludzie chodzą, to mam wrażenie, że im za ciężko po wilgotną szmatkę sięgnąć...
                • aneta-skarpeta Re: I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 29.08.13, 21:20
                  no to nawet kiedys ludzie buty mieli bardziej czyste?

                  wiecie, że gadacie jak stare ciotki?

                  Za moich czasów....

                  wink
                  • verdana Re: I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 29.08.13, 21:30
                    Raczej "Bo ja w twoim wieku"...
                  • morekac Re: I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 29.08.13, 21:44
                    No, ja wiem, że jestem już starsza pani. smile
                    Przynajmniej zdaniem moich córek.
                    • verdana Re: I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 29.08.13, 21:49
                      Oj tam, oj tam - przy mnie jesteś młodzież.
                      • morekac Re: I jeszcze jedno o czym chyba zapomniałyśmy... 29.08.13, 22:44
                        Tylko ta świadomość trzyma mnie jeszcze przy życiu...
          • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 08:06
            Szanowałaś to raz,a dwa ciężko było go zniszczyć były to wręcz pancerne tornistry.
            Teraz nie sa tak odporne,nawet te drogie.Nie będę na córkę drzeć japy ani kazała odpracowywać bo sprzączka nie wytrzymała ciężary książek(3 gimnazjum,nie rzucała,nie szarpała ot nosiła w nim książki).
            Podziwiam też pamięć bo bij zabij pojęcia nie mam ile kompletów kredek z misiem,czy bambino wymazałam.O mazakach nie wspomnę.A piórniki chińskie takie na magnesik z rysunkami szanowałam,ale miałam co najmniej 4(nie na raz).Bo pokazały się ładniejsze,z innymi przegródkami. Gumek tez nie zużywałam, miałam kilka bo fajne kolory i zapachy.A lata komuny były.....
            • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 08:45
              bo bij zabij pojęcia nie mam ile kompletów kredek z misiem,czy bambino wymazałam.O mazakach nie wspomnę
              Może dlatego, że nikt ci nie wyliczał?
            • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:22
              ja tez nie umiem powiedziec ile kredek zuzyłam w klasach 1-3

              i zabij, nie wiem jak często je kupowali moi rodzice

              moja mama pewnie tez nie pamieta
              • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:27
                ale pamietam, że zbierałam sreberka od czekoladybig_grin cóż to była za pasja!

                czym niesamowicie wprawiam w osłupienie mojego syna

                zresztą jak kiedys, jak był młodszy, opowiadałam jak wygladała tv, nie bylo kompów, nie bylo telefonów stacjonarnych to mi nie wierzyłbig_grin
    • solejrolia Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 21:34
      Masz rację. Może oceniamy zbyt pochopnie, ale napiszę to, choć dla mnie też brzmi to bardzo niefajnie, i może krzywdząco dla potrzebujących:

      wiem, że sa dzieci, które nie szanują (bo nikt ich nie uczy szacunku do rzeczy?)
      i gubią. bo nikt ich nie uczy pilowania swoich rzeczy (dostaliśmy, więc, łatwo przyszło, łatwo poszło)
      albo po prostu chcą mieć co roku nowe i już. (bo nikt im nie tłumaczy, ze to żaden wstyd nosić podniszczoną ekierkę)

      moja ma plecak z zeszłego roku ( a wcześniejszy nosiła przez 3lata, i był na tyle w dobrym stanie, że przekazałam go dalej) a z wyprawki w tym roku kupiłam: zeszyty, 2bloki techniczne, nowy piórnik, bez wyposażenia i zestaw długopisów.
      cała reszta jest z zeszłego roku, oraz z poprzednich lat. Całość starannie przejżana, posortowana, oceniona na "może być".
      • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 22:03
        Dzieci gubią i niszczą często nie dlatego, że nie szanują, ale dlatego, że są roztrzepane, niezdarne i nieuważne oraz nie umieją przewidywać skutków swoich zachowań. Zawsze takie były - przynajmniej znacząca część.
        Zawsze dzieci są bardziej brudne niż osoby nastoletnie czy dorośli, zawsze mają więcej dziur na kolanach i w dodatku nie znają wartości pieniądza. Niektóre przed pójściem do szkoły nie potrafią nawet liczyć. Bo są dziećmi i tyle.
        Po co od razu dostawać palpitacji z tego powodu, zwłaszcza że fundowanie owych wyprawek przymusowe nie jest...
      • pitahaya1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 22:57
        solejrolia napisała:


        > moja ma plecak z zeszłego roku ( a wcześniejszy nosiła przez 3lata, i był na t
        > yle w dobrym stanie, że przekazałam go dalej)


        Jako jedna z koordynatorek wspomnianej akcji powiem tylko, że plecaki przysługują raz na 3 lata, nie co rok.
        Z roku na rok ograniczamy wielkość wyprawek, wyrzucamy z niej kolejne rzeczy. Priorytetem są rodziny, które cokolwiek same odłożyły lub kupiły. Tym, które palcem nie kiwną lub mają problemy z wiarygodnością, dziękujemy.

        Dziewczyny, to naprawdę fajna akcja. Niech taką pozostaniesmile
        Cieszmy się z każdej dobrej duszy, która chce te wyprawki kupić.

        • solejrolia Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:46
          pitahaya1,dziękuję za tą informację. nie wiedziałam o tym.

          > Jako jedna z koordynatorek wspomnianej akcji powiem tylko, że plecaki przysługu
          > ją raz na 3 lata, nie co rok.

          > Z roku na rok ograniczamy wielkość wyprawek, wyrzucamy z niej kolejne rzeczy. P
          > riorytetem są rodziny, które cokolwiek same odłożyły lub kupiły. Tym, które pal
          > cem nie kiwną lub mają problemy z wiarygodnością, dziękujemy.
          • pitahaya1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:10
            Taksmile Przysługują jedynie w klasach 1 i 4 SP oraz 1 gimnazjum. Właśnie po to, by Maciek nie nosił do 6 klasy tornistra z Kubusiem Puchatkiem.
    • mea8 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 22:05
      Moj syn w I klasie zuzyl chyba z 6 pudelek kredek, 12 olowkow, gumek nie zlicze. Wiec mnie nic nie zdziwi. Fakt, tornister i piornik w stanie bdb sie ostaly ale mial z tych mocno porzadnych. Mysle, ze jakby mial cos badziewniejszego to tez trzeba by bylo kupic nowe.
      • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:14
        Bo biedne dziecko ma pamiętać, ze jest biedne - nawet jak sie znajdzie darczyńca, to niech nosi stary, zużyty plecak, a na początku roku ma ogryzki kredek. Jak jest biedne, to ma szanować to, co dostało i cieszyć się,że w ogóle ma cokolwiek. Kredki to nie zabawka, mają służyć do rysowania tylko w szkole, a jak sie kredkę zgubi, to trudno - jak sie ma osiem lat, to trzeba pamiętać, zę nie ma na nowe.
        Ludzie, naprawdę - tak wam żal, zę dzieci mają coś nowego? Że ten, którego rodziców nie stać na chleb i mieszkanie raz pokaże się w szkole z nowiutkim piórnikiem, choc stary był tylko trochę dziurawy? Właśnie takim dzieciom często potrzebne jest coś naprawdę fajnego, nie tylko użytkowego... Właśnie kupiłam takiemu dziecku wypasiony piórnik - wszystko inne bedzie miał byle jakie, bo rodziców nie stać, niech choć jedno ma porządne.

        --
        • iwoniaw Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:28
          No dokładnie - zadziwiające, jak niektórzy nie mogą przełknąć, że ktoś takiemu biednemu dziecku da coś więcej niż najtańsze minimum. I te dywagacje, czy ośmiolatek nie mógłby kredek oszczędniej używać... Żeby to chociaż oburzającym ktoś kazał się na to składać - ale nie, im przeszkadza, że ktoś śmie prosić i jeszcze znajduje odzew. Dla mnie to niepojęte.
          • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 00:02
            Po corocznych dyskusjach na temat Szlachetnej Paczki , tudzież wielu innych dyskusjach zupełnie mnie to nie dziwi. Biedny nie ma prawa do marzeń.
          • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 07:39
            Tak sobie pomyślałam, że może autorki wątku nie stać aby swojemu dziecku kupić nowe. Stąd też takie a nie inne przemyślenia. Albo autorka wywodzi się z biednej rodziny. No ten typ myślenia, jaki zaprezentowała, znikąd się nie bierze niestety.
            • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 10:45
              A to problem dla Freuda wink

              Ale wiesz co? Ten typ myślenia zazwyczaj prezentują właśnie ludzie, którzy nigdy nie byli głodni i nawet specjalnie się przy zdobywaniu dóbr nie spocili.
              W 90% pomagający na PE albo sami kiedyś byli w trudnej sytuacji materialnej, albo mają niepełnosprawność w rodzinie, albo... są w trudnej sytuacji. To pewnie niektórych zaskoczy, ale, kurcze, ktoś dostaje ciuchy na dziecko, dziecko wyrośnie i nie zniszczy, więc on je przekazuje następnemu. Bo sam dostał. Takich też mamy. Niektórzy własnej rodzinie "oszczędzą luksusu", żeby komuś pomóc.

              A tu pani siąka, że ktoś komuś pomógł i jakim prawem... Pani zakładająca wątek, oczywiście.
        • podkocem Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:51
          Lepiej tego nie można ująć. Każde dziecko ma prawo mieć dzieciństwo i choć od czasu do czasu cieszyć się z takich rzeczy jak nowy fajny plecak. Naprawdę, żal ematkom du**ę ściska, że jakiś dzieciak dostał od kogoś nowe kredki takie jakie chciał, bo rodziców nie stać?
          • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:39
            niefajnie sie czyta to wyliczanie ile kredki zuzyc sie powinno w ciagu roku, aby byc dzieckiem szanujacym dobra materialne

            i te wyliczenia, ze tej to plecak i dlugopis na całe zycie starczył

            mysle, że biedne ( mowie o tyvh zweryfikowanych) dzieci chyba jeszcze bardziej potrzebują - nie wszystkiego nowego, ale własnie nowy plecak, czy fajne kredki, zeby tez miały cos fajnego, zeby az tak znacznie nie odstawać

            przykre jest to, że nawet w takim wątku niektóre muszą sie licytowac ile lat mialy lecak i jak bardzo szanowały swoje rzeczy, jakie były poukładana i mądre- inaczej sie uduszą

            a prawda jest taka, że zapomniał wół...
        • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:16
          Verdana, ciebie nie posądzałam o taki brak zrozumienia...

          Nie chodzi o obdarzanie tych dzieci starymi plecakami i ogryzkami kredek. Chodzi mi o to, że te dzieci, a raczej ich rodzice, krzyczą, że potrzebują kompletów nowych rzeczy, a ja pytam - gdzie są zeszłoroczne? W zeszłym roku dziecko żadnych kredek nie miało? A może połowę pogubiło, a drugą połowę połamało, bo przecież na nowy rok będą nowe?

          Nie chodzi mi o jednostkowe przypadki wypasionych rzeczy. Tylko o to, że skoro dzieci rozsądnie gospodarujących rodziców mogą mieć większość rzeczy z lat poprzednich, to dlaczego beneficjenci pomocy nie pomogą, tylko wołają o ufundowanie całości?

          Nawiasem mówiąc rzeczom ozdobionym kreskówkowo i infantylnie jestem z założenia przeciwna. Właśnie dlatego, że potem dziesięciolatek nagle strzela focha o "dziecinny" plecak, skądinąd w dobrym stanie.

          Stąd się biorą tony dobrych (tzn. w dobrym stanie) ciuchów, torebek i butów na wysypiskach. Bo niemodne, bo obciachowe. Stąd Faszyn From Raszyn. Stąd bezguście wnętrzarskie. Bo hołduje się przekonaniu, że najfajniejsze jest to, co najgłośniej jazgocząca dziewczynka uzna za cool. Nie pokazuje się dzieciom estetyki ponadczasowej, gustownego umiaru, klasycznych zasad. I rosną rzesze dresiarzy i tipsiar...
          • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:25
            ale żeś się rozkręciła, mgłabig_grin

            mój syn jako dziecko nosił najochydniejsze ciuchy jakie ludzie wymyslali- ben 10, jakies inne okropnosci- był zachwycony, a ja " z gustem i smakiem" załamana

            wyrósł bardzo szybko
            teraz wybiera ciuchy nie w moim stylu, ale fajne

            do 20stki zmieni mu sie jeszcze ze 4 razy, potem jeszcze z kilka

            ja byłam wychowywana w prl, wiec dla mnie jako dziecka czym bardziej kolorowo i jarmarcznie tym lepiej było- bo wszystko było szare i bure

            a nie wyrosłam na tipsiarę

            inna kwestia- ze jak tak sobie mysle, to czemu ma mi przeszkadzać, że jakaś Jolka z raszyna lubi tipsy i białe kozaki? jej sie poodba? na zdrowie, mam ją na siłę uszczęsliwiac "dobrym gustem"? szczęśliwsza będzie?
          • missmiriam1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:26
            mgla_jedwabna napisała:


            > Nie chodzi o obdarzanie tych dzieci starymi plecakami i ogryzkami kredek. Chodz
            > i mi o to, że te dzieci, a raczej ich rodzice, krzyczą, że potrzebują kompletów
            > nowych rzeczy, a ja pytam - gdzie są zeszłoroczne? W zeszłym roku dziecko żadn
            > ych kredek nie miało? A może połowę pogubiło, a drugą połowę połamało, bo przec
            > ież na nowy rok będą nowe?
            >
            > Nie chodzi mi o jednostkowe przypadki wypasionych rzeczy. Tylko o to, że skoro
            > dzieci rozsądnie gospodarujących rodziców mogą mieć większość rzeczy z lat popr
            > zednich, to dlaczego beneficjenci pomocy nie pomogą, tylko wołają o ufundowanie
            > całości?

            Wskaż mi w takim razie konkretny post z taką prośbą.
            • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:33
              Dzieci zazwyczaj połowę kredek gubią, a połowę łamią. Bo są dziećmi. Pilnowanie dziecka, aby przez cały rok nie pogubiło i nie połamało kredek jest beznadziejnym przedsięwzięciem.
              I tak, dziecko może chcieć mieć nowe kredki w nowym roku szkolnym, nawet jeśli w szufladzie pałęta się jeszcze pudełko z 10 z 12 zeszłorocznych kredek, zużytych do połowy.
          • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:43
            Taka sama większość twierdzi, że plecaki (poza tymi najdroższymi), kredki i inne szkolne gadżety kupuje praktycznie co roku. Bo się zużywają, niszczą i gubią. Albo dlatego, że rodzice mają taki kaprys.
          • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:52
            ale kto konkretnie woła? wskaż palcem. zasady akcji i listę rzeczy do zakupów ustalają KOORDYNATORKI, nie obdarowywani.
          • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:41
            Córka w zeszłym roku nabyła nówkę plecak.Dobry,fajnie na plecach lezacych,cóż producent nie przewidział ile dzieci w nich noszą(a może wiedziała,tylko tańszych części użył?).Poszła taka plastikowa sprzączka,do regulacji dł paska.Związała i przenosiła cały rok.Teraz chce nowy( I liceum).Co radzisz,kupić,czy niech nosi i związuje co jakiś czas?
            • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 08:59
              Mój ojciec nosił do szkoły książki związane paskiem, więc i twoje dziecko może... wink

              Po wątku o tym, jak to dzieci pozostające na utrzymaniu rodziców muszą być rodzicom posłuszne we wszystkim, bo przecież oni je utrzymują (wątek o 20-latce z kolczykiem) i wątkach o wielodzietnych patologiach na zasiłkach - wcale nie dziwi mnie już takie wyliczanie nieletnim kosztów utrzymania i czepianie się każdego bzdeta.
              • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:13
                Wiesz,że też o tym pasku pomyślałam?Tylko co w deszczowe dni?I czy pasek obejmie te wszystkie książki i zeszytywink
                Nadal nie wiem co robić, mgło podpowiedz.....
                • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:25
                  jeszcze uwielbiam te opowiesci jak to JA W TWOIM WIEKU to cieszyłam się, że mogłam pograc w gumę na podwórku

                  tylko dam sobie rękę uciąć, że jakbysmy mieli w latach 80 czy 60tych taki dostep do elektroniki to byloby to samo co dziś
                  • franczii Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:48
                    Pamietam analogiczne teksty mojej mamy i babci do mnie: "masz lepiej niz ja a nie szanujesz, nie doceniasz, ja to mialam gorzej (i tu byla wyliczanka)". Nic z tego nie rozumialam, uwazalam za gledzenie i przynudzanie. Obiecalam sobie, ze wlasnym dzieciom oszczedze gledzenia jak to ja mialam gorzej.
                    • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:54
                      Straszne jest takie gadanie

                      ja jak juz wspominam synowi jak to bylo za moich czasów to raczej humorystycznie, na zasadzie ciekawostki
                • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:26
                  Oj tam, marudzisz. Niech córka myśli, jak sobie z deszczem poradzić - bo wychowasz niesamodzielne i roszczeniowe dziecko, ot co. smile
                  A na serio: kupcie coś solidnego, bo licealne pierwszaki noszą jakieś tony podręczników... Młodsza gimnazjalistka ma torbę w świetnym stanie - po 2 latach użytkowania. Starsza - ma taką samą torbę, po takim samym czasie użytkowania w stanie agonalnym...
                  • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 12:43
                    Moze coś wytropi,co i gustowne będzie i w miarę nada się do dżwigania,choć ten poprzedni wyglądał solidnie.A jak nie to pasek,mam po ojcu skórzany heheheheh
        • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:50
          verdana, na szczęście biorący udział w akcji tak nie myślą. ja z wielką przyjemnością wybierałam nowe rzeczy na wyprawki i starałam się, zeby były ładne, takie, jakie bym kupiła mojemu dziecku.
      • kanga_roo Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:26
        nie tyle w kwestii wyprawek, ale kredek: piszecie, że Wasze dzieci zużywają po kilka kompletów rocznie. proponuje po prostu kupić dobre kredki, które się nie łamią bez przerwy i miękko rysują, najlepiej takie grubsze, o przekroju trójkątnym. wydatek może troszkę większy, ale starczają na lata. mój syn poszedł do pierwszej klasy z kredkami, które kupiłam mu, zanim zaczął przedszkole. miał, oczywiście, kilka kompletów nowych, marketowych kredek, ale nie dało sie nimi rysować, a nawet, jeśli coś tam rysowały, jedno ostrzenie załatwiało pół długości kredki.
        to samo dotyczy ołówków: owszem, zdarzało mi się wyrysować cały ołówek, ale z tych miękkich, B, 2B, 4B. i to na studiach, gdzie podstawowym formatem papieru było A1. zwykły ołówek HB dziecku starczy na rok i jeszcze zostanie.
        farby akwarelowe są trwałe, plakatówki warto kupować w tubkach, i kolory mieszać na palecie, inaczej rzeczywiście szybko są do wyrzucenia.
        • andaba Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:35
          Nie wiem jak możecie porównywać nasze, solidne tornistry z grubego skaju, do obecnych plecaków z byle czego.

          A kredek to moje dzieci w pierwszych klasach podstawówki zużywają po kilka opakowań rocznie, a wcale nie kupuję najtańszych, które zaraz sie łamią.

          • aurinko Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:44
            andaba napisała:

            > Nie wiem jak możecie porównywać nasze, solidne tornistry z grubego skaju, do ob
            > ecnych plecaków z byle czego.

            O przepraszam, ja miałam ze skóry, czerwony big_grin Nienawidziłam go z całego serca. Koleżanki z klasy miały fajne, kolorowe plecaki a ja bujałam się z tą czerwoną zmorą bo porządna skóra to była i zniszczyć się nic się nie chciało.
            Mój najstarszy syn piąty rok nosi plecak z byle czego za 40zł i mówi, że jeszcze się nada na ten rok. Nosi go nie tylko do szkoły.
        • aurinko Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:42
          Kangaroo, właśnie takie kupuję. Dobre jakościowo, porządne, dobrych firm. I guzik, znikają z prędkością światła. Miękkie kredki (tzn. miękki grafit) mają to do siebie, że szybko się ścierają. I trzeba wtedy temperować. Czasami nawet kilka razy dziennie. Kupuję między innymi firm Maped, Lyra, Staedtler, Pentel, Omega, Alpino, Bambino, Bic...i pewnie jeszcze o jakiś zapomniałam. Kolory na ogół mają piękne i ładnie kolorują ale co z tego, skoro szybko się zużywają.
        • julka-4 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:43
          Ty chyba dziecka nie masz?Zwykły ołówek na rok?Młoda wypisała do małych kawałeczków trzy sztuki ,a i tak większość rzeczy pisała piórem.Już widzę takiego siedmiolatka w szkole jak te plakatówki na palecie miesza.Zazdrość Was zżera czy jak?Że biedniejsze dzieci dostaną?O co Wam chodzi,za Waszą kasę to jest?Nie podoba się ,nie uczestniczcie w takich akcjach,przecież przymusu nie ma.
        • asia_i_p Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:51
          Nie uważam akwarelowych Kohinora za złe kredki - a jednak po kilku tygodniach ulubione kolory były w połowie długości. Dobre kredki są miękkie, więc i grafit ściera się szybciej.
          • iwoniaw Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 00:06
            Otóż to - dobre kredki są miękkie, więc się szybko ścierają (przynajmniej efekt jest dobry), kiepskie się łamią i nie rysują, tylko drą kartkę (powodując jedynie frustrację).
            Farby plakatowe dla młodszych klas - w szkole specjalnie zaznaczano, żeby nie kupować w tubkach tylko w słoiczkach - na lekcji nie ma warunków, by wszyscy mieszali na paletach kolory, a i plecak łatwiej utrzymać w czystości, gdy dziecko (zwłaszcza małe) ma przybory umożliwiające szybkie i "czyste" zamknięcie.
            Nie wiem, co niektóre z Was robiły w szkole, że nie zużywały przyborów do rysowania/malowania, bo generalnie dzieci nie tylko robią masę obowiązkowych prac plastycznych, ale same często wymyślają swoje projekty w ramach zabawy pozalekcyjnej - skoro są z biednych rodzin, to rodzice powinni im te kredki w szafie zamknąć po powrocie ze szkoły i niech bachory patykiem na piasku rysują, znając swe miejsce i status materialny rodziny?
            • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 06:52
              Już ubogie niemowlęta powinny wiedzieć, że w dobroczynnego pampersa należy siusiać oszczędnie...
        • semida Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:54
          Hmm,moja córka w pierwszej klasie miała kredki grube,o przekroju trójkątnym(kupowane na sztuki-jedna sztuka-2zł).Zużyła z 5 osiemnastoelementowych kompletów.
          Ołówków HB z S....a prerobiliśmy z 15...
          • kanga_roo Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 08:36
            no, nie będę się spierać, pozostaje się cieszyć, że mam tak ekonomiczne dziecko. i tak fajną szkołę rejonową - farby, papiery, plasteliny itp cuda na plastykę zapewnia szkoła. płacę coś około 10 zł/rok na kółko plastyczne, i nie kupuję nic poza wyposażeniem piórnika (tzn kupuję mnóstwo, ale nie do szkoły).
            aha, i nie żałuję nikomu na wyprawki, po prostu chciałam się podzielić moim doświadczeniem, że dobre materiały starczają na dłużej. ale, jak widać z wątku, nie każdemu smile
            • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 08:50
              No, gdyby było tam życzenie "markowe kredki", z pewnością któraś emama zagotowałaby się, że kredki kosztują 20, a nie 2 zł (i ludziom w głowie się przewraca).
              Przy czym najlepiej piszące i najwygodniejsze pióro wieczne kupiłam sobie kiedyś za całe 3 zł...
        • poemi123 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 15:23
          Taa. Szczególnie gdy dziecko ciągle rysuje i w domu, i w szkole wink Po wielu próbach w tej chwili kupuję trójkątne Lyry. Paczka starcza na ok. 2 miesiące. Najpopularniejsze kolory schodzą momentalnie. I w efekcie mamy na przykład ileś tam kredek np. różowych, a ani jednej czerwonej i zielonej. Więc co - do sklepu po kolejną paczkę.
          Najgorsze były polecane na forum ołówkowe Bambino. Owszem kolory piękne, ale miałam wrażenie, że dziecię je zjada.
          Ołówki też schodzą w tempie zastraszającym. Kupuję Faber Castell. Ale moja pierwszoklasistka pisze ołówkiem i dopiero ćwiczy siłę nacisku, itp., itd. Próbowaliśmy z automatycznymi, ale w szkole nie są rekomendowane.
          • asia_i_p Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 18:46
            Według mnie przy takim "profilu zużycia" opłaca wam się kupić Faber Castella Polychromos i dokupować na sztuki wyczerpane kolory (da się). Tak samo jest z kohinorem, też kredki są dostępne na sztuki i da się uzupełnić brakujące kolory.
            • poemi123 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 19:26
              Wiem smile I jeśli akurat robię jakieś zbiorcze zamówienie w sklepie dla plastyków, to właśnie tak zamawiam (Faber Castelle fajne są). Ale niestety zazwyczaj koszt wysyłki jednej - dwóch - no trzech kredek jest absurdalny sad I wtedy paczka wygrywa, bo mogę ją kupić w sklepie plastycznym koło domu (na sztuki nic nie mają).
    • easyblue Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 28.08.13, 23:31
      Nowy tornister okazał się źle uszyty - krzywo wisiał i okazał się b.niewygodny. Kolejny - plecak, rozpruł się po kilku miesiącach (cerowałam, cerowałam). A kosztował ok.60pln. Teraz ma kolejny tornister. I tak w ciagu trzech lat miała 3 szkolne torby, choć za każdym razem starałam się kupić nie byle co, choć w rozsądnych cenach.
      Co do przyborów to na litość! Są po to, by z nich korzystać. A więc: wypisują się, łamią, szczerbią, kruszą, gubią itd. Kiedyś kupiłam kredki, które... nie kolorowały, a dokładniej nie dawały żadnego koloru, bo cholera wie, z czego je zrobili. Ale pięknie wyglądały i były tanie. I tyle w temacie.
    • nowi-jka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 08:04
      a uwazasz ze ci ludzie dostaja te plecaki i piórniki z górnej półki solidne i dobrej jakości? bo ja mysle ze to chiński tani szajs i dlatego wystarcza na krótko
      • arwena_11 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 09:11
        Dziewczyny ja kilka lat temu zaczynałam organizować te akcje. Zapewniam was, ze przeszły one wielką metamorfozę. Organizatorzy akcji też sie uczą, w każdej kolejnej pojawia sie coś, co da się wyeliminować w następnej.

        Dlaczego uważacie, że dzieci biedne nie mają prawa choć raz posiadać czegoś lepszego?
        Czy to naprawdę taka tragedia jak dostanie raz na kilka lat nowy plecak czy piórnik?

        Mój syn w pierwszej klasie miał plecak herlitza, wcale nie tani i co rozwaliły sie zapięcia chyba już w maju.
        Na kolejny rok kupiłam mu porządny plecak za ponad 300 i ten fakt jak nowy do tej pory ( nosi go siostrzeniec ), ale do 4 klasy syn chciał bardziej dorosły, więc kolejny był kupowany, który przetrwał do końca klasy 5 9 był z tych tańszych ). W 6 klasie zainwestowałam kolejne 300 i kupiłam jansporta na kółkach. Przypuszczam że starczy do końca gimnazjum.
        Piórniki tanie w zerówce wymieniłam chyba ze 2 bo porozrywały się gumki, wyposażenie wymieniane wiele razy, zwłaszcza u córki, która maluje i rysuje non stop. Fakt piórnik kupiony synowi do 1 klasy za ok 150 zł do tej pory jest jak nowy i tylko wyposażenie zmieniamy.
        Ale kogo stać na wydanie 500 sł na plecak i piórnik, tego na pewno nie ma w tej akcji.

        A dzieci potrzebują czasem czegoś nowego, wypasionego, czym mogłyby zabłysnąć wśród kolegów. Ich pozycja i tak jest na tyle słaba przez biedę, że naprawdę jak kogoś stać i chce, to może troszkę podnieść samoocenę takiego dziecka, to w głowach im sie nie przewróci.

        I zauważcie, że nie trzeba wszystkiego kupować. Średni koszt takiej wyprawki to ok 120 zł. Naprawdę w tej cenie nie bedzie ani wypasionego plecaka, ani piórnika czy zestawu do geometrii, który po roku bedzie się nadawał do użytku. Na to potrzeba byłoby wydać pewnie z 600 zł.

        Wiele osób chce pomóc chociaż trochę. Dziewczyny składaja sie po 10,20,30 czy 50 zł, ile kto może i chce, i robione są wyprawki wspólne. Jak ktoś chce pomóc, a sam ma mało to jest to fajna możliwość.

        Bardzo denerwuje mnie to, że najwięcej do powiedzenia o takich akcjach mają ci, którzy w nich nie uczestniczą jako darczyńcy, lub zostali odrzuceni jako uczestnicy.

        Dziewczyny te akcje ( gwiazdka, dzień dziecka, wyprawki ) są naprawdę potrzebne. Czy tak trudno jest dać jakiemuś dziecku chwilę radości? Czy jak biedny to musi być najgorszy? Myślicie, że te dzieci nie wiedzą, że są biedne i nie mogą wiele oczekiwać od życia?

        Miała któraś z was okazje osobiście zawieźć rzeczy lub prezenty do takiej rodziny? Zapewniam was, że widok twarzy dziecka, które z niedowierzaniem otwiera paczkę z kolorowymi kredkami, najmodniejszymi w danym roku zeszytami czy wypasionym piórnikiem, a potem uśmiech rozjaśnia jego twarz i łzy w oczach rodziców z radości dziecka, wynagradza latanie po sklepach i jechanie 50-100 km załadowanym samochodemsmile. Miałam szanse uczestniczyć w takich sytuacjach i na pewno zapamiętam je na baardzo długo.
        I pamiętajcie, czasami trzeba podać komuś rękę, pomóc w ciężkiej sytuacji aby on mógł się podnieść i zrobić coś z własnym życiem. Czasami trzeba pokazać tym dzieciom, że jest inny świat, do którego trzeba dążyć i że bieda nie jest jedyną ich przyszłością. Znam wielu takich ludzi, którzy brali udział w akcjach, a potem udało im się zmienić swoje życie, wyjść na prostą i często sami stają po drugiej stronie akcji, będąc darczyńcami.

        Zastanówcie się czy warto zastanawiać się czy dziecko musi zużywać tyle kredek, piórników, ołówków, czy ten porwany plecak z zeszłego roku, po zacerowaniu jednak może się i na ten rok przyda, czy może po prostu kupić jedną paczkę dobrych kredek, albo piórnik, który się nie rozpadnie i podarować jakiemuś dziecku, które na pewno się ucieszy.
        Ale nie oczekujmy, że te rzeczy będą stać na piedestale i dziecko będzie na nie chuchać i dmuchać, żeby starczyło na kilka lat. Dziecko to dziecko, jedno zadba, inne nie bo nie będzie umiało, jest roztrzepane itd., ale jak się daje komuś prezent, to też trzeba umieć to robić. Daję, cieszę się, że się podobało, ale nie myślę już o tym czy się nie zniszczy, zgubi itd. W innym wypadku lepiej nie dawać.

        Mam nadzieję, że ta akcja podobnie jak inne okaże się znowu udana i dziewczyny będą miały siłę i czas na kolejne, bo są naprawde potrzebne




        Marta
        Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
        DZIECI ROCZNIK 2000
        • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 12:54
          Ale nie oczekujmy, że te rzeczy będą stać na piedestale i dziecko będzie na nie
          > chuchać i dmuchać, żeby starczyło na kilka lat. Dziecko to dziecko, jedno zadb
          > a, inne nie bo nie będzie umiało, jest roztrzepane itd.,


          Dbanie o rzeczy to nie jest stawianie ich na piedestale. A dzieci owszem, należy uczyć tak traktować rzeczy, żeby starczyły na kilka lat. Zwłaszcza, jeśli rodziców nie stać na kupienie wyprawki. Zresztą nawet jak stać, to i tak należy tego uczyć - porządność jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Jak dziecko nie umie lub jest roztrzepane, to właśnie należy dołożyć starań, by je nauczyć, a nie stwierdzać, że "ten typ tak ma".

          I nie wierzę, że nawet kiepski piórnik nie jest w stanie wytrzymać kilku lat normalnego użytkowania. Natomiast wierzę, że nawet supermarkowy plecak rozpadnie się w kilka miesięcy, jeśli jest rzucany, kopany, szarpany, wleczony, a na dokładkę mazany długopisem i korektorem.

          A dzieci potrzebują czasem czegoś nowego, wypasionego, czym mogłyby zabłysnąć wśród kolegów.

          Czy biedne, czy bogate - dzieci powinny być uczone, że zabłysnąć to można intelektem, szybkim bieganiem albo umiejętnością wyprodukowania pięknej torebki z resztek od babci. A nie rzeczą nabytą.
          • iwles Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:13

            Mysle, że mylisz szacunek z naboznym traktowaniem.
            • attiya Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 15:59
              może i coś z tej nabożnosci bylo, szczególnie, że w latach 80tych wszystko trzeba było wystać, każdą gumkę chińską, każde kredki, mazaki.
              Na rynku w moim mieście można było kupić od ręki ale ze dwa razy drozej niż w papierniczych sklepach
              i może dlatego, że nie raz nie dwa jako siedmiolatka stałam w tych dlugaśnych kolejkach, to wiedziałam, że drugi raz taka okazja moze się nie trafić i szanowałam już to co dostalam
              a jak łatwo komus przyjdzie, bo ktoś kupi, i kupi za rok, za dwa, to co tam, można ciągać, rzucać, niszczyć
              nie wspomnę o ksiązkach przekazywanych z roku na rok - ten kto zniszczył najbardziej, takie właśnie dostawał - zniszczone. Trzeba było kleić, delikatnie kartki obracać, szanować. I już się widziało, ze jak odda sie w gorszym stanie, to i takie książki w następnym roku dostanie się
              • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:50
                masz rację, ale zapominasz, ze zyjemy w troszkę innych czasach

                a gwarantuje Ci, że rodzice naszych rodziców często łapali sie za głowę, że kupuje sie te wszystkie bzdury- bo ja kiedys to przy swieczce lekcje odrabiałem na kawałku papieru, a ksiązki nosiłem w siatce i JA to dopiero szanowałem, bo ojcowie nic nie mieli...

                moja mama do dziś! pamięta jak była nastolatką, a była z brdzo biednej rodziny ( ale w ktorej zaspokajało sie wszelkie potrzeby podstawowe) marzyła o jakims tam paletku ( w miarę modnym), a akurat potrzebne było jej palto

                zyła nadzieją, że uda jej sie wyhaczyc taki modny

                tata przywiózł jej palto po jakies ciotce- do dzis pamieta jakie przydkie było- ciemno zielone, ciotkowate- ale było porządne, dobrej jakości, w idealnym stanie- grzech nie chodzic

                i chodziła i do dzis pamieta ten smutek młodej dziewczyny, która chciała miec cos po prostu modnego

                teraz sie oczywiscie z tego smieje, ale jednak pamięta
            • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:44
              dokładnie
              dzieci to dzieci
              nawet jak bardzo szanują i sie bardzo cieszą z prezentu, to czasem szurną plecakiem po podłodze, potraktują bez namaszczenia
              czasem w zabawie, ktos chwyci za plecach, szarpnie, cos sie urwie

              to nie koniec swiata

              nalezy rzeczy szanować, ale dzieci to tylko dzieci, maja prawo się zapomnieć etc- szczególnie te młodsze
          • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:20
            "Czy biedne, czy bogate - dzieci powinny być uczone, że zabłysnąć to można intelektem, szybkim bieganiem albo umiejętnością wyprodukowania pięknej torebki z resztek od babci. A nie rzeczą nabytą."
            Mam wrażenie, że Ciebie uczono błyszczeć wyłącznie bieganiem i produkcją torebek...
            • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:52
              ja tam próbuję syna uczyc takich rzeczy, a on i tak najchetniej by błyszczał przed kolegami nowym telefonem, a nie zrobieniem ze skrawków opony piórnikawink

              to wszystko przyjdzie z czasem
              • mama_kotula Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 20:53
                aneta-skarpeta napisała:

                > ja tam próbuję syna uczyc takich rzeczy, a on i tak najchetniej by błyszczał pr
                > zed kolegami nowym telefonem, a nie zrobieniem ze skrawków opony piórnikawink

                > to wszystko przyjdzie z czasem

                Ano, w pewnym wieku akceptacja społeczna nie jest związana z odstawaniem i ekstrawagancją, tylko z pozostawaniem w mainstreamie.
                A odstawanie robi sie mainstreamowe tak w okolicach szkoły średniej, kiedy piórnik ze skrawków opony jest cool, handmejdowe ciuchy są przedmiotem podziwu i w ogóle, im bardziej ktoś dziwaczny, tym bardziej fajny big_grin
            • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:18
              Z pewnością NIE uczono mnie błyszczeć na zasadzie "patrzcie, co ja mam".

              • kandyzowana30 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:28
                Ale do tej pory pamietasz jakie zeszyty mial chlopak w 4 klasie podstawowki i ze odstawal od reszty klasy. Wnioski wyciagnij sama.
                • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 19:40
                  Ja w ogóle pamiętam dużo nieistotnych szczegółów tego typu. Pamiętam, w jaki papier miała obłożone podręczniki koleżanka z 2-giej klasy. Pamiętam spódniczkę mojej przyjaciółki z przedszkola. Pamiętam kurtkę koleżanki z VII i plecak kolegi też. Pamiętam wzorek na wózku, w którym jeździłam ja, a potem rok młodsza siostra. Wózek taki na niemowlęta, nie spacerówka dla roczniaków. Pamiętam kolory ścian w klasach z późnej podstawówki. Pamiętam piórnik koleżanki z klasy III (nie był wypasiony, za to był w moim ulubionym kolorze). Zeszyty kolegi pamiętam dlatego, że były anachroniczne (coś jak syrenka na dzisiejszej ulicy), zastanawiałam się, skąd on je ma, skoro w sklepach takich już nie ma. Doszłam do wniosku, że rodzice musieli kiedyś zrobić zapas i tyle.
                  • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 19:44
                    Masz zatem znakomitą pamięć!
                    No to może pisz pamiętniki, zamiast głupot o akcji na forum, hę?
          • julka-4 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:20
            > Dbanie o rzeczy to nie jest stawianie ich na piedestale. A dzieci owszem, należ
            > y uczyć tak traktować rzeczy, żeby starczyły na kilka lat.
            Ale ciężko zrozumieć że takie kredki,ołówki,farbki,plastelina itp się po prostu zużywają? Nie mogę sobie wyobrazić paczki kredek czy farbek choćby na dwa lata pod rząd.No nie da się po prostu się nie da.Dziecko ma je tylko nosić ze sobą ,a używać od koleżanek żeby starczyło czy jak?
            • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:23
              Jajko z niespodzianką musi stać tak długo, aż się zalęgną mrówki...
            • attiya Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:02
              a ja jestem sobie w stanie wyobrazic - ty widocznie trzy razy w roku nowe dostawałaś, więc niby jak masz to sobie wyobrazić? - bo kredki z jakimś misiem miałam wystarcząco długo i nie było to pół roku czy rok
              więc jednak chyba można
              kwestia odpowiedniego traktowania z szacunkiem tego co się dostało
              • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:13
                Ale w wypadku kredek traktowanie z szacunkiem = nieużywanie.
                Widocznie mało i absolutnie nie gubiłaś.
                • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:21
                  Traktowanie kredek z szacunkiem to niegubienie, niełamanie, nierysowanie po ścianach oraz przedmiotach codziennego użytku, niemazanie bezmyślnie na dziesiątej kartce z rzędu, bo się nie ma pomysłu, co narysować.
                  • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:28
                    niemalowanie po scianach to nie jest szaczunek do kredek, tylko do ścian

                    moj syn nie malował bezmyslnie, po prostu bardzo duzo- wg własnego gustu i w czasie malowania potrafiła mu sie kredka złamać, upaść, jak był mały to np za mocno malował

                    wszystkiego nauczył się z czasem
                    • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:34
                      Nie malowanie bezmyślnie oznacza, ze kredki mają nie służyć do zabawy, a wyłącznie do wykonywania szkolnych zadań. Wyjątkowo bezmyślny postulat - malarza w ten sposób sie nie wychowa.
                  • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:39
                    nierysowanie po ścianach oraz przedmiotach codziennego użytku,
                    To akurat jest bardziej szanowanie tych ścian i przedmiotów codziennego użytku. Świecówkami bardzo zgrabnie się maluje po ścianach (trochę trudniej je zamalować, ale do zrobienia)

                    niegubienie, niełamanie
                    Jeśli ktoś łamie kredki rozmyślnie - to jest mało rozsądny, ale przypadkowe połamanie czy zgubienie nie ma nic wspólnego z czyjąś dobrą czy złą wolą - są dzieci bardziej roztrzepane i bez wyczucia w łapkach, są też bardziej zdarne. Nie znam nikogo, kto łamałby specjalnie swoje własne kredki- chociaż są mi znane przypadki łamania czyichś kredek czy niszczenia cudzego wyposażenia - ze złośliwości.
                    Co do bezmyślnego mazania - nigdy nie odczuwałaś 'niemocy twórczej'? Albo tego, że masz coś w głowie, co za nic nie chce znaleźć się na papierze w odpowiedni sposób? Albo że właśnie zmieniła ci się koncepcja ujęcia tematu?
                    Rozumiem, że od zawsze wszystko robiłaś perfekcyjnie i zawsze byłaś ze swych dzieł zadowolona. Ale współczuję.
                    • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:48
                      Co do bezmyślnego mazania - nigdy nie odczuwałaś 'niemocy twórczej'? Albo tego,
                      > że masz coś w głowie, co za nic nie chce znaleźć się na papierze w odpowiedni
                      > sposób? Albo że właśnie zmieniła ci się koncepcja ujęcia tematu?


                      Chodzi mi o produkcję czegoś takiego, dziesiąty raz z rzędu. Niewiele ma wspólnego z poszukiwaniem inwencji, raczej jest graficznym odpowiednikiem memlania w ustach czegoś, czego nie ma zamiaru się zjeść, a chętnie by się wypluło. Rozsądni ludzie widząc dzieciaka nad czymś takim sugerują mu zajęcie się klockami albo lalką, skoro inwencji brak, a papieru, kredek i czasu szkoda...
                      • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:53
                        Mój syn, ku wśiekłości dziadka, potrafił postawić jedną kreskę na kartce i wyrzucić kartkę. Dziadek wściekał sie na marnowanie papieru. Okazało sie,z ę syn miał pewną koncepcję rysunku i ta kreska kompletnie mu koncepcję psuła. Dziadek sie denerwował - i syn przy nim nigdy niczego nie narysował. Potem okazało sie, zę rysuje bardzo dobrze. Ale trzeba było przedtem wiele kartek zmarnować.
                        Poza tym dziecko ma prawo "bezmyślnie rysować", tak samo można oskarżyć połowę dorosłych o marnowanie wkładów, bo rysują podczas nudnych zebrań.
                      • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:54
                        No i co z tego? Niektórym mózg w tym czasie całkiem dobrze pracuje. Wprawdzie może nie nad rysowaniem - ale to nie znaczy, że ludzie w tym czasie nie myślą.
                        • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:56
                          No, ale marnują dobra. A najważniejszy jest szacunek dla tego, co się posiada.
                      • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:12
                        > Chodzi mi o produkcję czegoś takiego, dziesiąty raz z rzędu.
                        > Niewiele ma wspólnego z poszukiwaniem inwencji, raczej jest graficznym odpowied
                        > nikiem memlania w ustach czegoś, czego nie ma zamiaru się zjeść, a chętnie by s
                        > ię wypluło. Rozsądni ludzie widząc dzieciaka nad czymś takim sugerują mu zajęci
                        > e się klockami albo lalką, skoro inwencji brak, a papieru, kredek i czasu szkod
                        > a...

                        wydaje mi się, że w pewnym wieku, czasami, dzieci lubią malować bazgroły i nie widzę w tym nic niestosownego, to jest pewien etap( u niektórych dzieci), czasem to rozładowanie emocji, czasem próba stworzenia czegos wg. niego fajnego a nie wyszło

                        naprawdę się czepiasz
                  • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:16
                    I to wszystko tyczy się się 6latka?
                    Ma nie rysować bo kredki zużywa? Rany ....
                  • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 11:51
                    "Traktowanie kredek z szacunkiem to niegubienie, niełamanie, nierysowanie po ścianach oraz przedmiotach codziennego użytku, niemazanie bezmyślnie na dziesiątej kartce z rzędu, bo się nie ma pomysłu, co narysować"
                    OJP... Ty zakładasz, że dzieci kompletnie celowo siadają w kółeczku i te kredki łamią? Jakieś zawody na siłę czynią? Kto złamie jednocześnie jedną, kto trzy, a kto pięć?
                    Nierysowanie po ścianie oznacza szacunek [sic!] dla ściany. Ale co zrobić, kiedy trzylatek stworzy takie arcydzieło:
                    fotoforum.gazeta.pl/72,2,876,54703552,54703552.html
                    Zlać go za brak szacunku dla flamastra?
                    W dodatku nie rozumiem pojęcia "bezmyślne mazanie". Moja córkaz arysowuje przemysłowe ilości kartek. Serio, potrafi wysmarować 20 obrazków dziennie. I wiesz, co Ci powiem? Z całą pewnością nie ma w nich kompletnie nic "bezmyślnego" czy "bez pomysłu".
                    "Bezmyślne i bez pomysłu" mogą być te dzieci, których upiorne mamusie albo myślą za nie i wszystko im organizują, albo je tresują, jak Helga. Normalnie wychowywane dziecko nie wie, co to nuda i brak pomysłu.
              • asia_i_p Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:00
                Czy moje dziecko, rysując cztery obrazki dziennie, traktuje kredki bez szacunku? A może nie powinna zakolorowywać dużych powierzchni?
                • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:02
                  Bez szacunku. Tak jak dziecko, które ma szacunek do zabawek nie bawi się nimi, tylko trzyma w gablotce, za szkłem.
                  • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:34
                    Dziecko, które ma szacunek do zabawek, owszem, bawi się nimi. Ale:

                    - nie używa zabawek jako narzędzi agresji. Domek dla lalek nie jest do walenia w podłogę w ramach awantury, ciężarówka nie służy do przyłożenia bratu w głowę, a lalki nie dziabie się nożyczkami.
                    - nie wynosi na dwór/do przedszkola co cenniejszych zabawek. Dzieci na ogół wiedzą, co wolno im wynieść, a czego nie.
                    - nie rozkłada zabawek zawierających łatwo gubiące się elementy itp. w sytuacji, gdy w pokoju panuje ogólny bajzel.
                    - chociaż trochę stara się odkładać zabawki na miejsce, nie sięga po nową, póki nie odłoży poprzedniej. Chociaż trochę.
                    - nie brudzi zabawek. Nie chodzi mi o zabrudzenia wynikające z "normalnego" użytkowania, tylko akcje typu "zrobimy lalce makijaż długopisem", umażemy misia farbkami.

                    Mnóstwo dzieci potrafi wyprawiać dzikie szaleństwa w zabawie, a jednocześnie stosować się do powyższego.
                    • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:37
                      A tak. Zabawki ma się tylko dla siebie, nigdy się nie bada, co mają w środku, nie bawimy się w sposób, który moze uszkodzić zabawkę. Innymi słowy - bawimy się tylko tak, jak dorosły uznaje za stosowne.
                      Tylko wtedy to nie jest zabawka, a przedmiot, służący do posiadania. Zrobienie makijażu lalce nie jest naganne. Wyniesienie zabawki na podwórko - tym bardziej nie.
                      Mam troje dzieci. Młodsze nigdy niczego nie rozkręciły. Starszy rozkręcał wszystko, do ostatniej śrubki. Tylko najstarszy potrafi teraz naprawić większość rzeczy w domu, bo to on bawił się twórczo...
                      • madziulec Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:58
                        Nie wiem jak to jest, gdy dziecko rozkłada zabawki.
                        Mój Misiek miał takie, których nie dało się rozkłądać, ale pamiętam jego zgorszenie połaczone z obrzydzeniem, gdy poszedł w przedszkolu do kolegi (miał 5 max 6 lat) i zobaczył porozwalane praktycznie wszystkei zabawki.
                        Co tydzień w przedszkolu były tzw. dni zabawkowe, a moje 5-cio i 6-cio letnie dziecko mówiło "nie bede nosił lego, bo moge zgubić małe części". I ja mu tego na 100% NIGDY nie mówiłam. A poza mna nie ma nikogo (chyba, że kot mówi).

                        Nosił inne zabawki z równie małymi częściami i je BARDZO szanował, nigdy nei rozkładał, przez co jego zabawki jakos mogą służyć następnemu pokoleniu.
                        Nakłaniałam go do tego, by sprawdzał co jest gdzie, ale on taki jest. Tak samo jak NIGDY nie rozwalił żadnego ubrania i nie miał dziury na kolanach.
                        • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:11
                          Cóż, stare przysłowie mówi "Dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe".
                          Dziecko aż do tego stopnia porządne, akuratne i nie mające nigdy dziury na kolanach wzbudziłoby moje zaniepokojenie...
                          • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:17
                            I słusznie, bo to dziecko z zaburzeniami...
                            • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:36
                              Wątpię zatem, czy może być przykładem, że przeciętne dziecko nie niszczy zabawek, tylko dba o nie ze wszystkich sił.
                              Dzieci jak to dzieci - nie są przewidujące i czasami zdarzają im się rozdarte spodnie. zmasakrowane tornistry, rozbite nosy, wybuchy materiałów pirotechnicznych czy chemicznych i inne straszne przypadki. Co nie oznacza, że nic dobrego z nich nie wyrośnie i że nie będą mieli całkiem udanego życia zawodowego...
                          • madziulec Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:58
                            Moje już dawno wzbudziło. Ma zespół Aspergera wink
                            Ale wolę mieć naukowca w domu, jego równolatkowie na placu zabaw na osiedlu, ci "szczęsliwi" rzucają mięchem niegorzej niz niejeden budowlaniec.
                            Nie wiem co wole wink Ale chyba mojego bez dziur na kolanach wink
                            • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:00
                              Pewnie, ze wolisz swojego. Ale przykre jest to, co piszesz. Te pozostałe dzieci, zaręczam Ci, także mogą wyrosnąć na naukowców. Choć zachowują się niedostatecznie grzecznie nie sa gorsze od Twojego dziecka.
                              • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:43
                                Co Ty z tymi naukowcami? To mniej niż 1% społeczeństwa, prędzej zostanie zwykłym łobuzem niż naukowcem.
                                Poza tym na ogół geny mają bardzo duże znaczenie i jak mówi przysłowie: "Nie porodzi sowa sokoła tylko taką samą sowę jak i ona".
                                Bardzo biedne osoby na ogół nie grzeszą wysoką inteligencją, po kim te dzieci (pomijając już warunki materialne i bytowe) mają odziedziczyć inteligencję niezbędną do bycia naukowcem?
                            • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:12
                              Z tych z dziurami na kolanach, ganiających z piłką i robiących wybuchy też wyrastają ludzie całkiem wykształceni - np. inżynierowie. A z tych, co z zapałem robili jakieś przedziwne doświadczenia z przedziwnymi substancjami - lekarz? Z osoby rozkręcającej wszystkie zegarki w domu - może wyrosnąć informatyk...
                              Żeby nie było - te wszystkie przypadki są mi znane osobiście. smile
                              A to, że swojego wolisz - to dobrze. Ja też wolę swoje, chociaż - nie przeczę - są to egzemplarze prototypowe, obarczone licznymi wadami produkcyjnymi...
                        • iwles Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:19

                          wlaściwie to nawet nie wiem, czy ci zazdrościć... nie, jednak nie zazdroszczę.
                          Miałam podobną koleżankę, lalki u niej leżaly rowniutko na pólce i nie można ich było dotykać, o bawieniu się nawet nie wspomnę (mityczny szacunek do przedmiotów).
                          Jakoś nie za bardzo lubilismy do niej chodzić.
                          • madziulec Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:59
                            Mimo, że moje dziecko ma autyzm to segreguje tylko butelki po szamponach i je ustawia równiutko wink

                            Zabawek nei wink I bałagan w swoim pokoju ma. Lalek niestety nie ma tongue_out
                            • iwles Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:18

                              No i super, na pewno masz fajnego syna, tylko nie rozumiem, jaki to ma związek z omawianym tematem konieczności uczenia dzieci nabożnego szacunku do kredek. Nie chcesz chyba powiedziec, że zachowania twojego syna zostały przez ciebie wyuczone ?
                      • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 19:43
                        "Niedobrze jest zniszczyć jakąś rzecz tylko po to, aby ją poznać" - jak powiedział Gandalf Szary do Sarumana.
                        • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 20:04
                          A to wielcy filozowie byli...
                          • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 20:05
                            I raczej nie odnosili tego do zabawki dziecka...
                            • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 22:23
                              A tu jestem za teorią antyklapsowców.
                              Zaczyna się od zabawek, potem będą owady, za tydzień małe płazy, potem ptaki, za miesiąc pies albo kot, aż w końcu w ramach eksperymentowania zabiją człowieka, niedawno w Anglii (zresztą takie przypadki były i w Polsce) dwójka nastolatków zabiła człowieka bo chcieli zobaczyć jak wygląda umieranie. Kto wie, może jako 5 latki ci młodzianie zaczynali od wypruwania flaków pluszowemu misiowi albo rozkręcania zegara - zabawki.
                              • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 22:48
                                Moja siostra rozkręcała zegarki i skończyła jako informatyk...
                                • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 18:36
                                  A Brunon K. też rozkręcał w dzieciństwie zegarki i....
                                  • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 19:25
                                    Wiesz, on nawet studia skończył i został doktorem inżynierem, zatem jest potwierdzeniem tezy, że rozkręcanie zegarków w dzieciństwie sprzyja karierze naukowej...
                                  • totorotot Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 13.09.14, 20:06
                                    gazeta_mi_placi napisała:

                                    > A Brunon K. też rozkręcał w dzieciństwie zegarki i....

                                    Widać za mało rozkręcał, skoro spie...ł taki wspaniały plan.
                                • kannama Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 23:01
                                  ja rozkręcalam telefony...jestem farmaceutą smile
                    • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:41
                      jak mozna się dziko bawic, jak nie mozna rozlozyc innych zabawek, jak poprzednie są nieschowane etc?
                    • pitahaya1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:32
                      I gdzie w takim poukładanym świecie są dzieci, które tych rzeczy nie potrafią?
                      Nie tyle nie chcą co nie potrafią.
                      Gdzie w tym poukładanym świecie jest taki dzieciak jak mój syn?

                    • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:20
                      Ty opisujesz własne,smutne dzieciństwo?Bo nie mogę uwierzyć,że dorosła baba ma takie oczekiwania względem małych dzieci.
                    • franczii Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:55
                      > Dziecko, które ma szacunek do zabawek, owszem, bawi się nimi. Ale:
                      >
                      > - nie używa zabawek jako narzędzi agresji. Domek dla lalek nie jest do walenia
                      > w podłogę w ramach awantury, ciężarówka nie służy do przyłożenia bratu w głowę,
                      > a lalki nie dziabie się nożyczkami.
                      > - nie wynosi na dwór/do przedszkola co cenniejszych zabawek. Dzieci na ogół wie
                      > dzą, co wolno im wynieść, a czego nie.
                      > - nie rozkłada zabawek zawierających łatwo gubiące się elementy itp. w sytuacji
                      > , gdy w pokoju panuje ogólny bajzel.
                      > - chociaż trochę stara się odkładać zabawki na miejsce, nie sięga po nową, póki
                      > nie odłoży poprzedniej. Chociaż trochę.
                      > - nie brudzi zabawek. Nie chodzi mi o zabrudzenia wynikające z "normalnego" uży
                      > tkowania, tylko akcje typu "zrobimy lalce makijaż długopisem", umażemy misia fa
                      > rbkami.
                      >
                      > Mnóstwo dzieci potrafi wyprawiać dzikie szaleństwa w zabawie, a jednocześnie st
                      > osować się do powyższego.

                      Jestes pewna ze masz 30 lat a nie 70?
                      Mam wrazenie, ze jestes moja babcia.
                    • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 12:06
                      "- nie wynosi na dwór/do przedszkola co cenniejszych zabawek. Dzieci na ogół wiedzą, co wolno im wynieść, a czego nie."
                      Nie zakłada zegarka, który dostało na komunię, tylko plastysiany z Myszką Miki...
                      To jest efekt tresury, bo aż tak dobrze siedmiolatek się jeszcze nie orientuje w wartości rzeczy, żeby wiedzieć, że łóżko, na którym śpi, to kicha z płyty wiórowej, a nie antyk
                      " - nie rozkłada zabawek zawierających łatwo gubiące się elementy itp. w sytuacji, gdy w pokoju panuje ogólny bajzel."
                      Ale rozkłada je tuż po tym, jak mamusia posprzątała. O ile mamusi się chciało. I wtedy z pewnością nie zgubi...
                      "- nie brudzi zabawek. Nie chodzi mi o zabrudzenia wynikające z "normalnego" użytkowania, tylko akcje typu "zrobimy lalce makijaż długopisem", umażemy misia farbkami."
                      Ja pierniczę... Dla mnie to jakieś totalnie abstrakcyjne problemy. Trzylatek mi smarował po ścianie serkiem Danio. No i OK. Podrosła, przestała malować, ścianę się zamalowało - z czapy. A że robiła doświadczenia typu: "co się stanie, jeśli zajrzę do środka minutnika?". Normalne. Poznaje świat. I nie ma to nic wspólnego z szanowaniem albo nie.

                      Czy Wy te dzieci tresujecie, czy to ze mną coś nie tak? Zniszczeń żadnych nie zauważyłam w domu. Żadnych godnych odnotowania w annałach...
                    • nangaparbat3 :) 30.08.13, 17:38
                      Ukochanemu misiowi plombowałam zęby - najpierw oczywiscie musiałam zrobić dziure, zeby było co plombować. Plomby z ciasta. Misia mam do dzisiaj.
                      Wszystkie zabawki rozbieralam na czynniki pierwsze, musialam się dowiedzieć, co jest w środku.
                      Jako szesciolatka chodziłam na zajecia plastyczne. Pani kazala nam kredki bambino (wtedy to byl skarb) obdzierac z papierkow i łamać na kawalki.
                      Miałam duzo szczescia w zyciu.
                      Corka dostawała od nas nieograniczone ilości papieru - potrafila wyrzucic kartke z jedną kreską narysowaną wg niej nie dość dobrze. Albo rysowala to samo (pamietam: sylwetkę z profilu, kobiete stojącą ze skrzyzowanymi nogami, dłoń) kilkadziesiąt razy, aż uznala, ze już potrafi to zrobić. Zdarzalo jej sie drzeć kartki z nieudanymi (wg niej) rysunkami. Kilka obrazow narysowala na ścianach. Odnawiajac mieszkanie jej tato starannie malowal sciane naokolo, zachowując obrazki.
                      Wyrosła na bardzo porzadną i dbającą o rzeczy kobietę.
                      Rekord pobil moj brat - jako czterolatek pokrywał sciany swastykami. Wyrosł na pedantycznego antyfaszyste.
                      • rhaenyra Re: :) 30.08.13, 17:55
                        ja robilam memu misiu zastrzyki big_grin
                        rozne lekarstwa mialy rozne kolory
                        a leki robilo sie rozwalajac flamaster i moczac ta kolorowa watke ze srodka w wodzie
                        potem do strzykawki i w misia big_grin

                        • verdana Re: :) 30.08.13, 19:20
                          I widzicie, co z Was wyrosło - pozwalacie dzieciom na nieszanowanie rzeczy. Wstyd.
                        • bj32 Re: :) 30.08.13, 19:32
                          Wolę nie pamiętać o swoich znakomitych pomysłach wink
                          Ale to jest normalne i pozwala się dzieciom rozwijać w zakresie wyobraźni i poznawania świata.
                          Jakoś dwa lata temu jadłam pyszna zupę, złożoną z pokrojonej parówki, surowego makaronu, ziela angielskiego, liścia laurowego i ilości pieprzu, która zabiłaby słonia. Nie uznałam tego za zbrodnię nieszanowania artykułów spożywczych i moich flaków - na szczęście zjadłam niewielę, a resztę w niewidzialnej chwili zutylizowałam. Dzięki temu mam teraz pomoc w kuchni i jadam już jadalne efekty kulinarne big_grin

                          Rozbieranie mechanicznych zabawek typu świecący i wrzeszczący "Fire! Fire!" karabin pozwala poznać niektóre zasady fizyki i tak dalej. W dodatku definitywne unieszkodliwienie karabinu uchroniło mnie przed obłędem big_grin A szanowany prawdopodobnie nękałby mnie do dziś - piąty rok big_grin
                          • verdana Re: :) 30.08.13, 19:38
                            Mylisz się - szanowany nie oznacza UŻYWANY. Przeciwnie.
                            • bj32 Re: :) 30.08.13, 19:43
                              Ja mówię o tym rodzaju szacunku, o którym opowiada Helga. Może rzadko by mnie nękał, bo i baterie byłyby szanowane, ale od czasu do czasu jednak. A już po pierwszym kwadransie miałam tiki big_grin
                              • nangaparbat3 Re: :) 30.08.13, 19:47
                                Kto to jest Helga????
                                • bj32 Re: :) 30.08.13, 20:04
                                  Edelstein. Twierdzi, że nie jest Polką, polszczyzną się posługuje taką, że przeciętny dyselektryk pisze lepiej, niektóre zasady pisowni też ma charakterystyczne dla języka niemieckiego... A czy ja sobie muszę utrudniać pisanie jej nickiem, jak "Helga" jest ładniejsze i w dodatku nie kojarzy się z Żydami? wink

                                  Dodam, że nie mam nic do Żydów, mam nawet kilku w rodzinie big_grin
                                  • nangaparbat3 Re: :) 30.08.13, 20:28
                                    smile
                            • nangaparbat3 Re: :) 30.08.13, 19:46
                              przypomnieli mi sie bohaterowie starych filmów Saury - zwłaszcza ten kolekcjoner broni z "Anny i wilków".
                          • aneta-skarpeta Re: :) 30.08.13, 21:26

                            Ja musiałam jeść sałatkę owocową z paprykawink
                            • nangaparbat3 Re: :) 30.08.13, 22:00
                              O, to moze byc calkiem całkiem smile
                        • nangaparbat3 Re: :) 30.08.13, 19:44
                          Tez robilam Misiowi zastrzyki, z wody, flamastrów nie było jeszcze wtedy na świecie smile
                          • verdana Re: :) 30.08.13, 20:09
                            A ja bardzo szanowałam cenne przybory szkolne, to znaczy takie, których nie było w sklepach. Na przykład przywiezione ze Szwecji flamastry, czy wielokolorowe długopisy. Szanowałam tak, zę nie używałam ich w ogóle, no bo by się zużyły. Nie zużyły sie, wyschły.
                            Na szczęście minęło mi w wieku dojrzałym.
                            • nangaparbat3 Re: :) 30.08.13, 20:30
                              A mnie odbija teraz! Starcze zdziecinnienie, jak nic.
                              Flamastry dostalam od ciotki z GB. Bylam wtedy chyba w V klasie. Niedawno spotkalam kolezankę z tamtych czasów - powiedziala, że pamieta te flamastry, że doprowadzalo ją do szału ich skrzypienie. Skrzypiały, fakt.
                    • vi_san Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 19:17
                      Wszystko się zgadza. Tylko jak się to ma do zużywania się kredek, farbek, plasteliny? Z lat smarkatych [moich własnych]: kredki mogły leżeć odłogiem choćby rok, ale plasteliny ciągle mi było mało. Uwielbiałam lepić różne różności. I co? To już "brak szacunku" dla zakupionej za pieniądze rodziców plasteliny? A to taki materiał, którego NIE DA SIĘ wykorzystać ponownie - bo kolory się zmieszają, bo stwardniała...
                • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 00:01
                  nie, powinno ołowkiem wpisywac nazwę koloru na takiej większej powierzchni.
          • arwena_11 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:25
            Zapewniam cię, że tani piórnik może się szybko rozlecieć ( gumki wąskie i ciężko włożyć grube trójkątne kredki ) a plecak wcale nie rzucany i kopany nie będzie do użytku jak zapięcie się oderwie. Tak było u syna i to nie były najtańsze rzeczy bo plecak Herlitza i piórnik też.
            Te najtańsze pod ciężarem ksiązek rozrywają się po paru miesiącachsad
            • julka-4 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:28
              Dokładnie nasz plecak z herlitza trzymie się super,ale np.piórnik herlitza wytrzymał trzy miesiące bo pozrywały się gumki.I młoda nie jest osobą która nie szanuje swoich rzeczy.Następny piórnik trzymie się od grudnia i idzie z nim do klasy drugiej.
            • mamameg Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 14:32
              Plecak Jansena wytrzymał naprawdę długo ale w końcu uchwyty się rozerwały od ciężaru książek, a były naprawdę solidne. W innym plecaku (kupionym za grosze) nosiłam głównie rzeczy na basen a syn prowiant na wycieczki- zepsuły się zamki a szwy się prują. Naprawa kosztowałaby więcej niż plecak. Wcale nie trzeba tornistra czy plecaka kopać czy rzucać, żeby się rozleciały.
          • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 14:39
            Czy biedne, czy bogate - dzieci powinny być uczone, że zabłysnąć to można intel
            > ektem, szybkim bieganiem albo umiejętnością wyprodukowania pięknej torebki z re
            > sztek od babci. A nie rzeczą nabytą.

            Zwłaszcza 6latki masowo powinny produkować te torebki ze staroci od babcismile i błyskać intelektem
          • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:57
            Ty jakas chora jesteś. mój facet sobie kupił plecak firmowy i mu szew poszedł po 3 miesiącach, a go nie kopał, nie targał, wlókł, ani szarpał.
            idzie z twoich pieniedzy, że tak żalujesz tym dzieciakom?
        • okularniczka Chylę czoła że 29.08.13, 14:07
          to organizujecie! Pełen szacunek dla Was!

          Moje córeczki idą teraz do 2 klasy, sporo rzeczy zostało im po klasie 1, sporo trzeba dokupić -ale sama wiem jaką mają frajdę z nowych rzeczy. No i niestety czasami słyszę " kup mi to, bo Zuzia, Marysia, Karolka mają..."
          Myślę też że wytłumaczenie 7-8 latkowi że ma kolegom "imponować" intelektem - jak dla mnie prawie nie możliwe do realizacji... Ma "błyszczeć" bo ładniej zna literki? Czy trochę później tabliczkę mnożenia? Wam ktoś taki imponował? Próbuję sobie przypomnieć swoje dzieciństwo i jakoś nie mam takich doświadczeń. Uprzedzam że nie chodzi mi o to aby imponować bardziej wypasionym piórnikiem!
          Dla nas ważne jest żeby mieć porządne ładne buty, torebkę kieckę itd, a dla dziecka ważne żeby mieć kredki takie same jak ma reszta klasy...

          W każdym razie- wielki szacunek dla organizatorów i uczestników akcji! Dziękuję!
          • mgla_jedwabna Re: Chylę czoła że 29.08.13, 21:40
            A ja pamiętam dialogi typu "mam najfajniesze gacie - za to ja potrafię zrobić szpagat, a ty nie!". Pamiętam dzieciaki, które skutecznie potrafiły zmienić temat z gadżetu na ostatnio przeczytaną ciekawą książkę.

            Dziecku, które mówi "Bo Kamila ma takie fajne..." można powiedzieć "za to ty rysujesz najładniej w klasie". Dzieciom trzeba pokazywać, że na gadżetach świat się nie kończy, naprawdę trzeba wam takie truizmy powtarzać?

            dla dziecka ważne żeby mieć kredki takie same jak ma reszta klasy...

            Naprawdę cała reszta klasy ma wszystko nowe?
            • morekac Re: Chylę czoła że 29.08.13, 21:51
              A ja mam mało gadżeciarskie nastolatki, które zasadniczo mają gdzieś, co jest najmodniejsze w tym sezonie... Pomimo, że przybory szkolne miały zawsze kupowane 'na żądanie', pomimo, że jeśli chciały koszulki z jakimś tam durnym pokemonem, to dostawały je właśnie, a nie wysublimowane kreacje dla młodym dam, zgodne z gustem rodzicielki...
              • verdana Re: Chylę czoła że 29.08.13, 21:55
                Najbardziej zafiksowani na posiadaniu dorośli, jakich znam, to ci, którym w dzieciństwie powtarzano, ze nie muszą mieć niczego fajnego, co mają rówieśnicy. I nie mieli, tylko zazdrościli.
                Nie przywiązywania wagi do gadżetów nie uczy się wcale nie pozwalając dziecku mieć niczego modnego i nowego. Tylko nie kupując wszystkiego modnego i nowego.
                • franczii Re: Chylę czoła że 30.08.13, 08:02
                  > Najbardziej zafiksowani na posiadaniu dorośli, jakich znam, to ci, którym w dzi
                  > eciństwie powtarzano, ze nie muszą mieć niczego fajnego, co mają rówieśnicy. I
                  > nie mieli, tylko zazdrościli.

                  Dokladnie Verdana. jestem taka dorosla osoba ktorej w dziecinstwie odmawiano dla zasady (w dobrej niby wierze) "gadzetow", fajnych (w moim mniemaniu) ciuchow. Ucze sie dopiero teraz kontrolowac kompulsywne kupowanie.
            • bj32 Re: Chylę czoła że 30.08.13, 12:13
              I w ten sposób od zarania uczymy dziecko porównywać się z innymi, przygotowujemy do wyścigu szczurów i dzielenia ludzi na lepszych i gorszych. A później wyrastają takie Helgi, Mgły-jedwabne i inne s...ympatyczne, co to gardzą ubogimi, nie wnikając w przyczynę i najchętniej by ich zutylizowały. Bo wiadomo, że w większości tych ubogich rodzin ani gaci fajnych nie mają, ani szpagatu nie zrobią, ani rysować pięknie nie będą - bo rodzice kartki i kredki kazali oszczędzać.
              • mgla_jedwabna Re: Chylę czoła że 30.08.13, 19:58
                Skąd niby wyczytałaś, że gardzę ubogimi? Bo dziwię się, że ludzie, których nie stać na kupowanie w kółko nowego, prawdopodobnie nie dbają o to, co mają? Szczególnie, że napisałam wyraźnie - wymóg staranności powinien dotyczyć wszystkich.

                Chyba wiem, skąd się biorą te wszystkie domy, w których w zlewach pokutują gary od tygodnia, znalezienie gwarancji na pralkę to afera na pół dnia, a wejście sąsiadki powoduje panikę "ojej, ojej, przepraszam, że tu taki bałagan". Prowadzą je ludzie, którym matki pozwalały na robienie sajgonu rozczulając się przy tym nad kreatywnością pociechy.

                Mam też pewne porównanie, jak skończyły te dzieciaki, od których wymagano staranności oraz poszanowania cudzej pracy, a jak te, którym było wolno robić syf, gubić i niszczyć. Te pierwsze pokończyły przyzwoite studia, pracują, żyją dostatnio albo skromnie, ale dają radę. Reszta na zasiłkach albo zgoła w nałogach.
                • verdana Re: Chylę czoła że 30.08.13, 20:10
                  No, ja nie czuję , że źle skończyłam.
                  • morekac Re: Chylę czoła że 30.08.13, 22:47
                    Szkoda, że wyniki w sprzątaniu nie wpływają na wyniki w nauce... Zamiast korków - mop i odkurzacz i doktorat gwarantowany... smile
                    Niestety, to doświadczenie jest jakoś dziwnie sprzeczne z moimi osobistymi doświadczeniami - i żeby był to tylko mój przypadek...
                    • verdana Re: Chylę czoła że 30.08.13, 22:51
                      U mnie wyniki w nauce są wręcz odwrotnie proporcjonalne do sprzątaniasmile
                      • bj32 Re: Chylę czoła że 30.08.13, 22:57
                        U mnie w ogóle zależność wyników od sprzątania jest mniej więcej taka, jak zależność zatwardzenia od wstrząsów sejsmicznych w Peru...
                        Wszystkie chyba jakieś dziwne jesteśmy wink
                    • mgla_jedwabna Re: Chylę czoła że 31.08.13, 18:03
                      Nie będzie doktora z kogoś, kto może ma lotny umysł, za to standardowych ćwiczeń laboratoryjnych zaliczyć nie może, bo nie potrafi utrzymać ładu wokół siebie.
                      • nangaparbat3 Re: Chylę czoła że 31.08.13, 18:24
                        Musialabys zobaczyć biurko mego ojca, profesora medycyny wlasnie.
                      • bj32 Re: Chylę czoła że 31.08.13, 18:35
                        Serio? Nawet doktora filozofii?
                        Możesz sobie być umysłem ścisłym, aż pękniesz, ale jeśli ktokolwiek zaczyna mi "sprzątać" i zaprowadzać laboratoryjny ład w moim prywatnym chaosie w dokumentach na przykład - musi się liczyć z wizytą u technika dentystycznego.

                        Stwórco! Czemu na świecie jest tylu nieomylnych z jedynie słuszną metodą na życie?
                        • morekac Re: Chylę czoła że 31.08.13, 22:02
                          Zastanawiające jest jeszcze, że panie sprzątaczki karier naukowych specjalnie nie robią - w sposób oczywisty przeczyłoby to hipotezie 'zamiłowanie do porządku = osiągnięcia zawodowe"...
                          • verdana Re: Chylę czoła że 31.08.13, 22:15
                            Jestem rekordową bałaganiarą - dobrze, że notatki nie wybuchają. I to mi wcale w karierze naukowej nie przeszkadza, daję słowo.
                          • bj32 Re: Chylę czoła że 31.08.13, 23:22
                            Mój nieboszczyk - teść za życia był do wyrzygania systematyczny. Przeglądając jakieś półtora metra teczek dokumentów po nim stwierdziłam, że notował każdą swoją bździnę: "56,47 na leki, 2, 13 do żółtego portfela, reszta na życie i wydatki własne" - na potwierdzeniu z bankomatu. Wszystko - cała cholerna historia finansowa od 2006 roku, a i trochę od '96... Ciuchy poprasowane i w kostkę. Zmywał bez talentu [no, w końcu talerz musi być czysty tam, gdzie zupa jest, zwłaszcza, jak całe życie kobiety tego pilnowały...]. I co osiągnął? No... skończył Polibudę, ale żeby jakieś sukcesy naukowe czy materialne? Większe ma jego syn. Po zawodówce i uporczywie rozrzucający skarpetki.
                            Żeby było zabawniej: ja wolę te porozrzucane skarpetki, niż takiego pierdołę, co mi metodycznie skrybie, gdzie był, co robił i w której kieszeni ma 2,-...

                            Na moje oko koleżanka Mgła_pomroczna teraz będzie wymyślała dowolne absurdy, byle udowodnić, że i wątek założyła z konceptem, i w ogóle z sensem gada.
                            • morekac Re: Chylę czoła że 01.09.13, 08:23
                              Bj32, myślę, że ani zbytnia systematyczność ani patologiczne bałaganiarstwo nie muszą być przeszkodą w udanym życiu zawodowym - po prostu wybiera się taki zawód, w którym to nie przeszkadza i w którym można wykorzystać swoje zalety, a nie umartwiać się z powodu wad.
                              Na jakieś laboratorium raz na jakiś czas ostatecznie można się maksymalnie sprężyć i zaliczyć. Poza tym - laboratorium to jest zapanowanie nad kilkoma rzeczami, a nie nad przestrzenią o sporej czasem kubaturze - w 4D.
                              • bj32 Re: Chylę czoła że 01.09.13, 11:08
                                Ja generalnie na przykład utrzymuję w domu względny ład, grzyby mi nie rosną i tak dalej, ale podłoga służy do tego, żeby po niej chodzić, a nie z niej jeść, nie będę latać cały czas ze ściereczką i myć kubka po każdej z czternastu kaw dziennie. I jakoś, kurna, ani nie mam problemów ze znalezieniem czegokolwiek, ani z załatwieniem, ani nawet nie mam ośmiorga dzieci.
                                Wkurza mnie podejście koleżanek, że jedynie ich ogląd świata jest słuszny. I że życie w sterylnym porządeczku cokolwiek załatwia.

                                Swoją drogą właśnie sprawdzałam kredki z lat pięciu... Nie ma ich miliarda, a okazuje się, że moje dziecko najbardziej "szanuje" żółte, zielone i różowe, bo są najmniej zużyte big_grin
                • gryzelda71 Re: Chylę czoła że 30.08.13, 20:11
                  Mam też pewne porównanie, jak skończyły te dzieciaki, od których wymagano stara
                  > nności oraz poszanowania cudzej pracy, a jak te, którym było wolno robić syf, g
                  > ubić i niszczyć. Te pierwsze pokończyły przyzwoite studia, pracują, żyją dostat
                  > nio albo skromnie, ale dają radę. Reszta na zasiłkach albo zgoła w nałogach.

                  Tak te dzieci co nie mogły wiecej niż jednej kartki dziennie zaryzować dziś są lekarzami,architektami,prawnikami.zaś te co bazgrały i gubiły gumki to kryminaliści na zasiłku.
                  • bj32 Re: Chylę czoła że 30.08.13, 20:16
                    Albo kibole, co malują graffiti z wulgarnymi tekstami typu "Zośka jest zołza" sad
                • bj32 Re: Chylę czoła że 30.08.13, 20:14
                  "prawdopodobnie"
                  Otóż to. Wróżysz. Wróżysz też w kwestii, że rokrocznie dostają nowe wszystko, łącznie z plecakami, łóżkami i ciuchami.
                  "wymóg staranności powinien dotyczyć wszystkich."
                  Powiedz to Heldze odnośnie pisowni na polskojęzycznym forum. Poza tym nie rozumiem, dlaczego powinien. Bo Ty tak byś wolała? Ja by wolała, żeby nie było morderstw i gwałtów, zatem wymóg niemordowania i niegwałcenia też powinien... tylko guzik z tego wynika.
                  "Chyba wiem"
                  Chyba nie. Ja mojej córce pozwalała dewastować i nadal pozwalam i cuda, panie, cuda! - zmywa naczynia, wynosi śmieci i ma zazwyczaj porządek na biurku bez moich wielkich próśb.
                  Ba! Też rozbebeszałam misie. Co gorsza "przypadkiem" gubiłam albo rozdeptywałam okulary jako dzieciak. Nigdy nie zostałam za to zrugana i patrzcie państwo! - mam pozmywane, wiem, gdzie mam gwarancję na pralkę i tak dalej. A sąsiadki, ani w ogóle nikt nie wpada do mnie nagle, bo to może zaszkodzić wpadającemu na zęby.

                  Na jakiej grupie przeprowadzałaś swoje doświadczenie o dzieciakach, od których wymagano bądź nie?
                  • verdana Re: Chylę czoła że 30.08.13, 20:16
                    Wymóg staranności wobec 7-9 latka to po prostu brak znajomości psychologii rozwojowej.
                    --
                    • bj32 Re: Chylę czoła że 30.08.13, 20:19
                      Verdana, ja się znakomicie bawię w tym wątku, ale tu nie ma miejsca na rozsądek i oczekiwania znajomości psychologii rozwojowej nie tylko dziecka, ale nawet kota.
                      Pań poglądy bliższe są faszyzującym poglądom lorda Farquaada niż normalnej matki big_grin
                      • verdana Re: Chylę czoła że 30.08.13, 22:52
                        Tyż prawda...
            • okularniczka Re: Chylę czoła że 30.08.13, 14:25
              Mając 6-7 -8 lat umiałaś tak odpowiadać? Gratuluje tupetu. Nie wszystkie dzieciaki są takie wygadane...Np.introwertycy...
              A takie same nie znaczy nowe- znaczy tylko i wyłącznie takie same... nic więcej... I uwierz mi że gorsze kredki mogą być przyczyną smutku na dziecięcej buzi...
    • lauren6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 08:24
      Może przeprowadź śledztwo: idź do takiej ubogiej rodziny i poproś o pokazanie dowodów w postaci ich kredek i plecaków z zeszłego roku.
      Ręce opadają.
    • jowita771 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 09:01
      Kredek czy farb bym się nie czepiała, moja pierwszoklasistka zużyła całe opakowanie farb, został tylko granat brąz i czarny, trudno, żeby teraz musiała malować tylko w takiej tonacji. Kredek zwykłych ołówkowych kupiłam w ciągu roku kilka pudełek, bo dużo w zeszytach ćwiczeń było zakreślania na kolorowo + rysowanie, więc się zużyły.
      Ja plecak kupiłam nowy, bo córka miała tornister, a bardzo chciała plecak, bo wszystkie dzieci już maja plecaki. Piórnika nie kupuję, umyłam tylko. Nie wiadomo, czy co roku te same osoby proszą o nową wyprawkę, może dziecko idzie do czwartej klasy, a piórnik ma od pierwszej i chciałoby nowy, po prostu.
      • pitahaya1 W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 09:49
        jowita771 napisał:


        Piórnika nie kupuję, umyłam tylko. Nie wiadom
        > o, czy co roku te same osoby proszą o nową wyprawkę, może dziecko idzie do czwa
        > rtej klasy, a piórnik ma od pierwszej i chciałoby nowy, po prostu.

        Bywa też tak, że nawet najpiękniejszy piórnik po kilku miesiącach się rozlatuje. Wygląda pięknie, kusi ceną, kredki takie kolorowe i linijka gratis, co nie zmienia faktu, że może go diabeł zjeść a linijka się połamać.
        Nie każdy potrzebujący dostaje nowy piórnik (patrz adnotacja: niepełna wyprawka, gdzie wyprawka dla trójki dzieci tak naprawdę ogranicza się do jednej, bo mama 2/3 rzeczy kupiła lub zostały z poprzedniego roku).

        Jeszcze jedno - często te dzieci pochodzą z małych miejscowości, gdzie nie każdy uczeń stawia się 1 września z kompletem przyborów. Może być i tak, że wyprawka czy piękne kredki dla Krysi kupione przez panią z Wrocławia służą, za radą nauczycielki, połowie klasy, bo reszty na kredki nie stać a o akcji nie wiedzieli...

        Nie każdy dostaje nową, kompletną wyprawkę ale nie chcemy zaśmiecać tabelki informacjami "Basia ma już piórnik a Staszek kredki". Takie informacje podajemy darczyńcy po przydzieleniu dzieci.

        Kurczę, w czym tak naprawdę tkwi problem?
        W tym piórniku? Bo chyba nie jednym zeszycie do każdego przedmiotu czy opakowaniu kredek?

        Regulamin w kolejnej akcji też zostanie zmieniony, jak niemal zawsze. Powstaje jednak pytanie, dla kogo będą te akcje i czy będzie sens wysyłać na koniec Polski jedno opakowanie kredek i ołówek. Potem dojdziemy do wniosku, że koszt wysyłki jest za duży..., więc po co w ogóle wysyłać.

        I akcję diabeł trafi.

        W każdej akcji zastanawiamy się kogo przyjmować? Osoby znane ale proszące częściej, czy nowe z ulicy? Jeśli nowe to jak je zweryfikować?? Przyjąć do akcji połowę ulicy, bo papiery są w porządku?

        Chciałabym wiedzieć, jakie kryteria Wy byście przyjęły, kogo odrzuciły, co byłoby w takiej wyprawce.

        A co zrobić jeśli dziecko marzy plecaku z myszkami a dwa lata później taki plecak wzbudza śmiech wśród otoczenia? Kazać mu w nim chodzić, bo kupiony i już?

        Pamiętam swoją wyprawkę i wypasiony plecak, grający piórnik, pachnące kredki i mazaki (!!!) kupioną za ciężkie dolary za granicą. Ukradziono mi wszystko mniej więcej w połowie września. Po kolorowych i pachnących mazakach śladu nie było, po plecaku i piórniku również. Tylko książki ktoś kilka tygodni później podrzucił pod szkołę. Miałam już wówczas nowe a piórnik zwykły, najtańszy, żeby nikogo nie kusił.
        • mgla_jedwabna Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 13:04
          niepełna wyprawka
          > , gdzie wyprawka dla trójki dzieci tak naprawdę ogranicza się do jednej, bo mam
          > a 2/3 rzeczy kupiła lub zostały z poprzedniego roku


          Mnie nie o takie sytuacje chodzi, tylko o apele z gatunku: pięcioro dzieci i potrzeba pięć nowych, kompletnych wyprawek!

          Tak, jak dziwią mnie apele o kupno nowego łóżka (pamiętacie panią od "zgrabnej amerykanki"?), gdy sama śpię na używanej rozkładanej kanapie. I apele o kupno nowych ubrań (też się czasem pojawiają), bo przecież biedni też chcą ładnie wyglądać. A ja chodzę w rzeczach z ciuchlandów, wiele z nich z asortymentu "1zł za sztukę", a wygladam tak, że jakiś czas temu zaczęłam prowadzić bloga szafiarskiego i znajome z kilkunastoma tysiącami pensji (mam trzy takie, reszta zarabia ułamek tego, jak i ja) pytają się, skąd mam te śliczności.

          Tak samo dziwią mnie ludzie, którzy nie mają nawyku wytrzeć tego, co się rozleje, od razu, zamykać szafki, wkładać brudne ubrania do kosza, zamiast rzucać po kątach, i wstawiać naczyń do zlewu. A potem płaczą, że sprzątanie takie czasochłonne. I dziwią mnie ludzie, którzy zarabiają tysiąc złotych, a na samochód wydają kilkaset (i nie, nie jest im potrzebny na dojazdy do pracy). I ludzie, których nie stać na owoce dla dziecka, ale stać na paczkę fajek dziennie.
          • bj32 Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 13:17
            "Mnie nie o takie sytuacje chodzi"
            A w ogóle chodzi Ci o coś konkretnie, czy masz Syndrom Garfielda? Ktoś Cię zmusza do kupowania i dawania? Nie? To po licho uprawiasz pieniactwo?
            "Tak, jak dziwią mnie apele o kupno nowego łóżka"
            Mnie dziwi, jak można przekraczać podwójną ciągłą, skoro to niezgodne z prawem. I dziwi mnie, jak można się czepiać czegoś, czego się ani nie organizuje, ani w tym nie uczestniczy.
            "też się czasem pojawiają"
            Czasem też pojawiają się wątki o wrzodach od stringów. I co w związku z tym?
            "Tak samo dziwią mnie ludzie [...] A potem płaczą, że sprzątanie takie czasochłonne."
            A co na to psychiatra i co to ma do akcji na PE?
            Słuchaj, jak się potrzebujesz wyżyć - poślij mi wiązankę na priv, ja spokojnie poczytam i grzecznie odpiszę, a od potrzebujących i pomagających się odspawaj - tak będzie lepiej dla wszystkich.
          • missmiriam1 Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 13:34
            To ja jednak poproszę o wskazanie wątku, w którym potrzebująca prosiła o kupienie nowych ubrań.
            Wysłałam przez kilka lat bywania na PE tyle paczek z ciuchami, że magazyn można by otworzyć. Fakt, niektóre nówki, specjalnie kupowane. Ale to był mój wybór, nikt nigdy nie prosił mnie o kupowanie nowych i nikt nie miał pretensji, że wysłałam używane.
            A co do kupowania w lumpeksach - serio nie czaisz różnicy miedzy kupowaniem z wyboru, a z przymusu?
            • missmiriam1 Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 13:39
              A, i potrzebujące nie proszą jakoś tak masowo same z siebie - jest Akcja, to zgłaszają chęć i potrzebę udziału. Chyba w tym celu organizuje się Akcję Wyprawki? Mało tego - Akcja Gwiazdka też będzie. I też się będą zgłaszać. Bo nie zlikwidujemy Akcji w zamian za tłumaczenie dzieciom, że prezent pod choinkę to zbytek.
            • mgla_jedwabna Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 21:41
              Pamiętam rozmaite pomysły na prezenty ze Szlachetnej Paczki. Tam to czasami ludzie mają pomysły z kosmosu.
              • claudel6 Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 30.08.13, 00:07
                ale akcje na Pomocnych nie mają nic wspólnego ze Szlachetną Paczką. przywal się do kogoś innego.
          • pitahaya1 Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 13:58
            Ale zaczęłaś watek o naszej akcji. Dlaczego włączasz w to łózka czy wycieranie rozlanej wody?

            Dlaczego zakładasz, że nasze rodziny wpajają dzieciom brak szacunku do przedmiotów darowanych? Może jakaś część mniej przywiązuje do tego wagę, mogę się zgodzić, ale krzywdzącym jest przypinanie łatki każdemu dziecku, bo "biedne to nie dba, darowane to nie szanuje". Skąd przekonanie, że matka nie wtłacza do głowy "musisz szanować, bo jak zgubisz/zniszczysz to ja ci nie kupię"?

            Piszesz, że Ty nie wspomniałaś o tym czy tamtym. Zgoda ale rozpoczęłaś ten temat nie w celu pochwalenia akcji ale w celu wytykania tego i owego. I tym samym dałaś początek do kolejnych tego typu wypowiedzi.

            Mnie dziwią ludzie, którzy jedzą wątróbkę, włosy farbują w domu, zmieniają torebki jak rolki papieru toaletowego, mają w szafie więcej niż 10 par obuwia, potrafią godzinami klepać przez telefon, oglądają tasiemce telewizyjne, co miesiąc myją okna...i tak dalej.

            Dziwią i co z tego? Nic. To nie moja sprawa co kto robi.
            • bj32 Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 14:02
              Pewnie jednak Syndrom Garfielda: "Jestem w podłym nastroju i cały świat poniesie tego konsekwencje".

              To ja Cię dziwię potrójnie i pół: mam ponad 10 par obuwia, farbuję włosy w domu i jem wątróbkę. Oraz mam kilka torebek, które zmieniam big_grin
          • lauren6 Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 14:12
            mgła, z czym ty masz problem?

            Nie chcesz pomagać - nie pomagaj. Co ci do tego na co wydają swoje własne pieniądze dziewczyny z PE? Jak chcą wysyłać paczki z nowymi plecakami, piórnikami to niech wysyłają, niech tym dzieciakom nosi się nowy stuff na zdrowie. A ty odfasolkuj się od ludzkich wyborów.
          • mamameg Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 14:52
            pięcioro dzieci i po trzeba pięć nowych, kompletnych wyprawek!

            Ale te dzieci mają chodzić na zmianę do szkoły czy jak? bo jak jedno weźmie do szkoły długopis, kredki czy cyrkiel, to pozostała czwórka czym będzie pisać(kolorować,kreślić)? Czy chodzi o to, że powinny dostawać wyłącznie używane kredki i inne przybory?
            Chyba, że myślisz z pozycji kogoś kto ma zapasy przyborów- mnie na przykład w dzieciństwie dziwiła koleżanka szukająca po domu długopisu, bo sama w domu miałam ich dziesiątki.
          • buuenos Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 29.08.13, 21:17
            Naukowo nazywa sie to mania natrectw.choroba nerwowa. Nic dziwnego,skoro od dziecka terroryzowano cie konsekwencjami za zgubiona kredke...
        • vi_san Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 31.08.13, 19:45
          To ja jestem nienormalna - z Trójmiasta a kupiłam wyprawkę chłopcu z Wrocławia. O ja głupia, nie pomyślałam, że szkoda forsy... wink
          • bj32 Re: W czym tak naprawdę tkwi problem? 31.08.13, 19:54
            Czerwony Kapturek big_grin
    • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 09:34
      Za darmo niszczy i zuzywa sie latwiej.
      Nie lubie takich akcji,bo na nia najczesciej lapia sie lenie patentowane.Rodzice,ktorzy podejmuja sie kazdej pracy przekraczaja prog od ktorego pomoc jest przyznawana.Dawanie za darmo jest niepedagogiczne.Powinno byc cos za cos.Od dazu liczba chetnych,by sie skurczyla.
      • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 09:41
        Dzieci z definicji większość rzeczy dostają za darmo.
        • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:06
          Zauważa się jednakowoż wartość argumentu "kochanie, mamusia ciężko pracuje, żeby ci te kredki kupić, więc uważaj, żeby nie zgubić". Są ludzie, którzy potrafią wygłosić drugą połowę tego zdania nawet wobec braku pierwszej, ale nie wszyscy, niestety.
          • iwles Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:19
            > "kochanie, mamusia ciężko pracuje, żeb
            > y ci te kredki kupić, więc uważaj, żeby nie zgubić".

            a jesli zgubi ?
            • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:22
              Karcer.
              • zona_mi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 15:17
                Mojemu synowi w ciągu tygodnia ukradziono dwa piórniki.
                Nie wiem, jak go ukarać.
                • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 15:28
                  Kańczugiem.
                • vi_san Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 19:58
                  Niech zapracuje na nowe? wink
              • kannama Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 23:06
                była już taka jedna od zgubionej sznurówki...
            • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:31
              iwles napisała:

              > > "kochanie, mamusia ciężko pracuje, żeb
              > > y ci te kredki kupić, więc uważaj, żeby nie zgubić".
              >
              > a jesli zgubi ?
              >

              - bedzie sie czulo winne do końca zycia; jeśli ciężko pracująca mamusia zachoruje, to aż strach pomyśleć
              - nie przyzna się ciezko pracujacej mamusi i bedzie rysować byle czym
              - bedzie wolalo ukraść koledze niż przyznać się ciezko pracującej mamusi
              • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:55
                Nie widzisz różnicy między szantażem emocjonalnym a zwykłym uświadomieniem dziecku, że dobra materialne nie biorą się znikąd, tylko są wynikiem czyjegoś wysiłku?

                Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której dziecko ma w d... wysiłek swoich rodziców i jego owoce.
                • iwles Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:14

                  zarabianie pieniędzy jest tylko i po prostu zarabianiem pieniędzy i musialabym je zarabiac nawet gdybym nie miala dziecka.
                  Tak, przedstawianie dziecku swojej pracy jako ogromny wysilek i poświęcanie się dla niego jest szantazem emocjonalnym.
                  • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:34
                    Otóz to. I przy okazji przekazuje sie jeszcze dziecku informacje, że praca to cieżki los i w ogóle dopust Bozy.
                • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:30
                  mgla_jedwabna napisała:

                  > Nie widzisz różnicy między szantażem emocjonalnym a zwykłym uświadomieniem dzie
                  > cku, że dobra materialne nie biorą się znikąd, tylko są wynikiem czyjegoś wysił
                  > ku?
                  >
                  Alez to wlaśnie jest szantaż emocjonalny - szanuj, nie zgub, nie połam, bo mamusia tak cięzko na to pracuje.


                  > Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której dziecko ma w d... wysiłek swoich rodzicó
                  > w i jego owoce.

                  Wystarczy, ze bedziesz od malego darzyć szacunkiem dziecko i jego wysilek - to najlepszy sposob, by szanowalo i Ciebie.
                  • falka_85 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 14.09.14, 13:33
                    Bez przesady z tym szantażem emocjonalnym.
                    Akurat dziecku szkolnemu nie tyle można co powinno się uświadamiać, że z nieba nie spada i samo się nie robi dlatego również rzeczy trzeba szanować, bo okazuje się tym samym szacunek osobie, która na daną rzecz zarobiła czy wykonała jakąś czynność. I nie ważne czy chodzi o rodziców, którzy zarobili na na piórnik, ładne meble czy ciuchy dla dziecka, ale również o np. trud pani sprzątaczki, która sprząta w szkole i dlatego m.in. należy zostawiać za sobą porządek w toalecie, śmieci wrzucać do kosza itd. Nie mazanie po ławce szkolnej czy w parku, przystanku autobusowym to z kolei szacunek okazany całemu społeczeństwu, bo te rzeczy finansowane są z podatków, wspólnych pieniędzy całego społeczeństwa. Tak, wiem nie modne uncertain
                    I żeby nie było nieporozumień, nie chodzi mi o zastraszanie biednego dziecka, tak żeby z płaczem oznajmiało, że złamało ołówek, naprawdę nie trzeba popadać w skrajności.
                • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 00:12
                  ale skąd założenie, ze ci ludzie leża do góry tyłkiem i nic nie robią? skąd Ty to wziąleś, robiłaś jakieś badania tej gruoy, której pomagamy?
              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:01

                Takich bzdur juz dawno nie czytalam.Ja I moje rodzenstwo zostalismy wychowani w szacunku do pieniadza I rzeczy za niego nabytych.Zadne z wymienionych przez ciebie zachowan nie mialo miejsca.Natomiast potomkowie nierobow wyciagajacych po wszystko rece,kradli ile wlezie.W koncu co to za roznica dla nich,tak czy siak za free.
                I jeszcze ten obrazliwy wydzwiek slow "pracujaca mamusia".Masakra.Ludzi uczciwie I ciezko pracujacych mozna obrazac,a nieroby sa uwazane za biednych,pokrzywdzonych.
                No I oczywiscie dzieciaki takich nierobow wyjda na ludzi,a pracujacych beds krasc I umierac z poczucia winy.Wow.
                .

                "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:37
                  Znałam czworo dzieci kradnacych w szkole - tylko jedno było z biednego domu.
                  • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:06
                    Jasne,inny tekst nie pasowalby do teorii.Szkoda,ze w statustykach widac ktote dzieciaki wpadaja w konflikt z prawwmbi nie Sa to dzieci z bogatych domow.
                    • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:20
                      Zdziwilabyś się.
                      Parę miesiecy temu rozmawialam z wychowawcami osrodka szkolno-wychowawczego. Mowili, ze mają w ostatnich latach nowy rodzaj podopiecznych - dzieci zamoznych, nierzadko wyksztalconych rodziców. Pozbawione empatii, calkowicie niezainteresowane podejmowaniem jakichkolwiek wspolnych dzialan, niezainteresowane innymi ludźmi. "Beznadziejne przypadki".
                      • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 00:13
                        o, opis wypisz wymaluj edel. nie dziwią mnie jej wpisy w tym wątku.
                        • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:24

                          Ooo to juz nie jestem z biedmej patologii.Co watek to inna teoria,podpasowana pod calosc chle chlebig_grin
                          -
                          "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                          • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:28
                            nie droga, nie zrozumiałaś. chodziło o Twój profil psychologiczny, nie pochodzenie.
                            • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:30

                              Co watek stwarzacie moj profil psychologiczny.Jestem wzruszonabig_grin
                              • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:56
                                Co post chyba...
                      • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:22
                        Jasne.Ciekawe,ze w tv I gazetach jest cos innego.
                    • paszczakowna1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 00:05
                      > Jasne,inny tekst nie pasowalby do teorii.Szkoda,ze w statustykach widac ktote d
                      > zieciaki wpadaja w konflikt z prawwmbi nie Sa to dzieci z bogatych domow.

                      Piłaś - nie pisz.
                      • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:20
                        Dobrze sie czujesz?
                      • shellerka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 19:13
                        o... widzę że nie tylko ja to zauważyłam wink
                  • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:33
                    A ja znam dziewczynkę z bogatego domu, która tej z bardzo biednego domu (o czym tamta wiedziała bo odwiedzały się min. w domach) dla zgrywu chyba tylko ukradła piórnik (albo ukradła albo po prostu gdzieś wyrzuciła, fakt że się nie znalazł).
                • pitahaya1 Szkoda słów ... 29.08.13, 22:43
                  edelstein napisała:

                  >
                  Ja I moje rodzenstwo zostalismy wychowani w
                  > szacunku do pieniadza I rzeczy za niego nabytych.

                  Zdecydowanie tak.
                  Za to raczej nie wychowali cię w szacunku dla drugiego człowieka.
                  Do jednego wora beznamiętnie wrzuciłaś tych, którzy nie pracują, bo nie chcą i tych, którzy nie pracują z innych powodów.
                  Ulżyłaś wściekłości, zapiekłości i pogardzie względem drugiego człowieka.
                  Tak, zdecydowanie nie jesteś wychowana w szacunku do drugiego człowieka i dla jego potrzeb.

                  Twoje dziecko będzie miało z kogo brać przykład.

                  A tych słabszych, biedniejszych, chorych na zbity pysk wyrzucić. Bo to nieroby i lenie są.

                  Szkoda gadać.
                  • edelstein Re: Szkoda słów ... 29.08.13, 22:54

                    "raczej " to ty sie naucz czytac.Caly czas pisze o nierobach,wybacz nie wierze,ze 100%jest chorych i nie moga pracowac,chociaz nie,lenistwo to tez choroba.
                    Nie szanuje kazdego jak leci tylko dlatego,ze jest czlowiekiem.Z reszta nie wycierajcie sobie twarzy szacunkiem,bo po tym watku widac jak bardzo szanujecie kogos o odmiennym zdaniu.
                    Pomijam juz wystepy Bj do pewnej kobiety,ktora poprosila o pomoc.Walilo szacunkiem na kilometr.

                    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                    • iwles Re: Szkoda słów ... 29.08.13, 23:22

                      Akurat to co piszesz nie jest odmiennym zdaniem tylko obrażaniem i poniżaniem innych.
                    • guderianka Re: Szkoda słów ... 30.08.13, 08:00
                      Hm, mojej osoby też szacunkiem nie darzysz. Już nie będę cytować Twoich obraźliwych komentarzy do mnie-sama wiesz najlepiej jak jest. Gdzie ten szacunek wyniesiony z domu? Wybiórczy jest, ma zasłonięte oczy czy może dotyczy tylko szacunku przedmiotów i pieniędzy ?
                      • edelstein Re: Szkoda słów ... 30.08.13, 14:50

                        Czy ja gdzies napisalam,ze darze wszystkich jak leci.Kiedys bylas inna,odmienilo ci sie o 180,poczytaj twoje komentarze.Ktos tam cos tam kiedys o rzucaniu kamienia wyprodukowal,pomysl nad tym.
                        • guderianka Re: Szkoda słów ... 30.08.13, 22:01
                          Doskonale wiem co piszę i robię to świadomie. Każdy człowiek ma u mnie kredyt szacunku-znany czy mniej znany. Nawet Twoje chamskie komentarze (w porównaniu do moich ZLOŚLIWYCH) nie spowodują, że przestanę Cię (czy tam kogoś innego)szanować z tego prostego względu, że wiem z czego wynikają. I po prostu momentami -zwłaszcza gdy piszesz takie kocopoły że aż kapcie z nóg spadają- nie da rady nie być złośliwym.
                          Kiedyś byłam inna-pewnie tak. Milsza i łagodniejsza, lata na forum budują jak widzisz niezły pancerz. Coś o tym wiesz prawda ? wink
            • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:51
              Jeśli uważa, żeby nie zgubić, to widać. I raczej wiadomo, które dzieci gubią mimo najlepszych chęci, a które z braku takowych.
              • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:58
                Dzieci, które "uważają , aby nie zgubić", bo wiedzą, zę w domu czeka je za to reprymenda mają naprawdę ciężkie życie.
                • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:06

                  Taaa dalej dorabiaj sobie ideologie.Jakos trzeba bronic beak szacunku nierobow do rzeczy darowanych.
                  Wszyscy,ktotych znam byli wychowani w szacunku do rzeczy zdobytych dzieki ciezkiej krwawicy rodzicow.Czesc dodatkowo zbudowala na tym niezle prosperujace firmy.Wszyscy jak,jeden Sa rodzicom mega wdzieczni.

                  "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                  • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:20
                    To przykre. Ja nie byłam wychowana w szacunku dla ciężkiej krwawicy rodziców. Miedzy innymi dlatego,że moi rodzice lubili swoją pracę. I jestem im mega wdzięczna, ze nie zależy mi na tym, aby mieć dużo pieniędzy i nieźle prosperującą firmę.
                    Za to byłam wychowana w szacunku do ludzi.
                    --
                    • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:27

                      Alez moi rodzice lubia swoja prace,co ma jedno do drugiegio?
                      Ciezka praca nie oznacza milionow.
                      No to tobie nie zalezy,mi zalezy,zamierzam dalej wygodnie zyc,a nie ciulac od pierwszego do pierwszego I blagac na forum o wyprawke czy buty.
                      Ja tez bylam wychowywana w szacunku do ludzi,ale nie do wsxystkich ludzi jak leci.
                      Jeszcze na glowe nie upadlam,by szanowac tych co mnie nie szanuja.

                      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                      • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:34

                        Zazwyczaj można szanować ludzi niemal "jak leci", bo rzadko się zdarza, aby spotykać się z tak masowym brakiem szacunku. Fakt, jesteś w specyficznej sytuacji i rzeczywiście powinnaś pilnować, aby szanować przynajmniej Twoje pieniądze. Inni nie potrzebują tak o to zabiegać, bo można szanować ich takze bez pieniędzy...
                        --
                        • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:03
                          Wow jaka dopier...anka.
                          Wuj mnie obchodzi brak szacunku bytow internetowych.To nie real.

                          "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                          • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:13
                            Najwyraźniej w realu też masz sporo osób, których nie możesz szanować , bo "one cię nie szanują". Trochę to dziwne, że jest ich az tyle.
                            --
                            • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:26
                              A ja się zastanawiam, co to kogo obchodzi, co ktoś robi ze swoimi pieniędzmi. Chcą kupować i nie boją się,że są naciągani i oszukiwani (nawet jeśli są), nie przeszkadza im, że ktoś chce mieć co roku nowe kredki dla dzieci - to chyba im wolno wydawać swoje własne pieniądze na swoje własne zachcianki?
                              Jedni kupią sobie nową furę (zaznaczam, że nie mam nic do fur), a inni - wyprawkę szkolną dla jakiegoś obcego dzieciaka. I nie będą nieszczęśliwi z tego powodu...
                              • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:34
                                Ale jak widzisz niektórzy bedą nieszczęśliwi z tego powodu, ze ktoś komus cos podarował. Bedą mieli za zle obojgu.
                                • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:42
                                  Już wiem, skąd się biorą przysłowiowe teściowe... Takie, które zawsze wiedzą lepiej i wszystko mają za złe...
                              • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 00:15
                                najbardziej się rzucają te, które prędzej by się przekręciły niz komus pomogły materialnie. bo wszyscy to "nieroby, lenie i naciągacze".
                                • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:36
                                  Przestan juz wpychac tu slows,ktorych nie napisalam.Wiem,ze szczekac w grupie jest razniej,ale takie ujadanie jest bezsensowne I nijak ma sie do reala.No,ale musie.Wasze wycieranie geny szacunkiem do innych ludzi jest mi swietnie znane.Jakby karano za oblude siedzialybyscie zbiorowo w wiezieniu,empatycznae za dwa groszebig_grin hehehe jestescie chodzacym przykladem z Kim sie nie zadawac,by sie nie przejechac..
                                  • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:31
                                    uou, nie napisałaś wcześniej:
                                    "Nie lubie takich akcji,bo na nia najczesciej lapia sie lenie patentowane"

                                    jeśli ktoś się zapisuje do takiej akcjo bo jest leniem i nie chce mu się dupy ruszyc do pracy, która oczywiście leży za progiem jego domu, to również jest naciagaczem, prawda?
                                    • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:38
                                      Tak czy inaczej dziecko "lenia" nie jest niczemu winne i tak samo potrzebuje wyprawki do szkoły jak dziecko ludzi pracowitych.
                                    • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:36

                                      Najczesciej oznacza wszyscy?borze muj jak to znaczenie slow sie pozmienialo.
                            • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:27
                              Ooo teraz juz wiesz lepiej ode mnie logo ja znam w realu.Nie boj zaby zadaje sie z tymi ktorych szanuje,a oni mnie.Nie mam w zwyczaju zaznajamiac sie z nierobami..
              • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 07:14
                moim zdaniem niepotrzebnie dorabiasz ideologię

                dzieci i dorosli czasem po prostu cos zgubią lub cos zniszczą- zdarza się, dzieciom częsciej

                i nie mówię o jakims agresywnym łobuzie, który został wypuszczony z klatki

                natomiast z Twoich słów wynika, że dziecko nie może nawet malować kułek 3 razy z rzędu, bo to brak szacunku dla kartki i kredek, na które tak cięzko pracujesz
          • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:27
            Wartość tego argumentu jest weryfikowalna w okresie nastoletnim, kiedy dziecię ma kompletnie dosyć poświęcającej się mamusi i zauważa, że mamusia, która chciała mieć dziecko ma poniekąd obowiązek kupić dziecku rzeczy do szkoły i szczególne szanowanie tych rzeczy, bo mamusia taka ciężko pracująca jest cokolwiek nie na miejscu.
            To jest dokładnie ten argument, którego nigdy nie należy używać.
            • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:37

              A co karza Jak nie kupisz?dziecie w wieku nastoletnim nie ma obowiazku posiadania najnowszych gadzetow,a ma obowiazek szanowania tego co ma.Na dodatkowe gadzety musi zarobic,na Te,ktore zniszczyl,zgubil,rowniez.

              "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
          • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:58
            ja mojego syna nie pouczam " mamusia tak ciezko pracuje, zebys miał plecak za 60 zł, wiec go synu szanuj do 18tki, bo ja na to TYRAM"

            jest tylko dzieckiem, ani specjalnie nie szanuje, ani nie nieszanuje, natomiast nie mam zamiaru robic mu wypominek, bo sie piornik rozdarł, czy cos mu ukradli, czy zgubił kredki

            kazdemu sie czasem zdarza

            ja ostatnio zgubilam kartę- mimo ze pilnuje tych spraw to stało się- byloby mi bardzo przykro jakby mnie mąż pouczał, że nie pilnuję, ze to klopot ( a akurat wtedy byl straszny)

            kazdemu, a tymbardziej dziecko zdarzy sie zapomniec, zrobic błąd, cos zniszczyć
            • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:30

              A ja wychowuje dziecko w szacunku do kasy I cudzej pracy.Dla mnie zgubienie paru rzeczy podczas jednego roku szkolnego jest zwyklym brakiem szacunku I moj sun nie dostalby nowych o tak.Musialby na nie zapracowac.
              • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:34
                O rany,biedny będzie musiał gumkę odpracować.Ale to jest metoda,żeby po 18 spierdzielił czym dalej z domu.
                • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:37
                  Mamcia będzie miała spokój i będzie się mogła oddać produkowaniu głupot na forum big_grin
                • missmiriam1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:42
                  gryzelda71 napisała:

                  > O rany,biedny będzie musiał gumkę odpracować.Ale to jest metoda,żeby po 18 spie
                  > rdzielił czym dalej z domu.

                  I nie zapomniał procentów od wartości gumki spłacić smile
                  • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:48
                    Nie bede uczyc dziecka,ze zamiast zapracowac to lepiej wyciagnac reke lub ukrasc.Polacy slyna ze swoich lepkich rak I kombinatorstwa.Nic dziwnego,od malego Sa trenowani.
                    • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:50
                      Skoro Polacy maja lepkie rączki,to ty też je masz hahahahah
                      Edel lepka raczka hahahahahah
                      • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:55

                        Taka ze mnie Polka jak z ciebie Chinka.
                        • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:56
                          Czyli jednak.

                          Natomiast nie zauważyłaś, że większość ma tu z Ciebie ubaw?
                          • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:02
                            Wisi mi to,to tylko forum,jestem tu dla rozrywki.


                            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                            • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:03
                              Oj dostarczasz jej.
                              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:10

                                I nawzajembig_grin
                                chocoaz ty juz niestety stracilas na urokubig_grin
                                • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:12
                                  Ty nigdy uroku nie miałaś smile
                        • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:58
                          edel lepka raczka Bużka.
                    • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:52
                      Rozumiem, że Twoje dziecko musi samo pracować na swoje przybory szkolne i zupę? Jak nie zapracuje, to mu nie dajesz jeść, a jak nie pozbiera butelek to nie ma zeszytu? Dla dziecka jest wszystko jedno, czy dostaje coś od mamy, czy z od kogoś innego. Ono i tak zyje na cudzy koszt. Twoje dziecko też na nic sobie nie zapracowało - jeśli nie każesz mu zarabiać na utrzymanie, to na razie uczysz go tego, aby żyło z cudzej pracy. Na razie możesz go nauczyć tylko tego, aby nigdy z nikim sie nie dzieliło.
                      • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:59
                        Masz problem z czytaniem,idzie o dzieci,ktore nie szanuja I rodzicow nierobow.
                        Mojemu synowi do tej pory nie udalo sie Nic zgubic,ale on pilnuje tego co ma.Akurat nie uwazam,za zalete dzielenia sie z kazdym.

                        "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                        • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:03
                          Dziecko może nie mieć pojęcia, od kogo jest wyprawka. I w dodatku, o zgrozo, nie wszyscy biedni sa nierobami - współczuję doświadczeń osobistych.
                          Tak, dziecko ma pilnować tego co ma, jeszcze komuś pożyczy i mu kredkę wyrysuje. Albo zgubi gumkę - dorośli, jak wiadomo, nigdy nic nie gubią.
                          --
                          • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:12

                            Obojetnie od logo,rzeczy sie szanuje,a dobry zwyczaj mowi nie pozyczaj.
                            O zgrozo powinnas zaczac albo czytac wszystko co pisze,albo zamilknac,bo ja nie napisalam,ze wszyscy biedni Sa nierobami.

                            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                            • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 19:54
                              edel- chodząca doskonałośc- z szacunku do samej siebie nigdy nic nie zniszczyła, ani nigdy nic nie zgubiłabig_grin
                              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:46
                                Pocwicz czytanie I zrezygnuj z krakania pod publiczke.
                            • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:35
                              tak, dokładnie tak zgenerlizowałaś - "nie lubię takich akcji, bo łapią się na nie lenie patentowane". a ja w tym siedzę głeboko i mam pewność, ze tym, którym pomogłam w ramach akcji na Pomocnych (nie tylko wyprawka, ale gwiazdka itd.), to są ludzie naprawde potrzebujący. pisząc tak obrażasz i ich, i mnie.
                              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:41

                        • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:05
                          Też bym pilnowała,gdyby matka straszyła,ze kupiła jedna gumkę, a na druga jak zgubie będę musiała zapracować hahahahaha
                          • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:13
                            Straszliwie obnizylas loty.

                            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                            • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:16
                              Brak argumentów,czas na wycieczki osobiste buahahahahahhaahah
                              Dobra idz gumak pilnować.
                        • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:33
                          lle tutaj się nikt nie dzieli z byle "każdym", tylko z potrzebującymi.
                • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:42
                  Poki co,to najwiecej emigrantow to jest z Polski.Porownujac na jakim poziomie Sa Niemcy,a na jakim Polska,widac,ze wychowanie w szacunku do pieniadza przynosi efekty.
                  • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:45
                    Ach te NIEMCY.I co z tego ,że tam wszystko zajebiszcze,jak twój dzieciak gumkę będzie musial odrabiać heheheheh
                    • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:50
                      Watpie,nie wychowuje go w braku szacunku dla pieniedzy.Jak nie bedzie w jednej klasie z polakami to gumka powinna przetrwac.


                      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                      • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:54
                        Oby nie był.Poskie gumki będa bezpieczne hahahahah
                        • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:04
                          Kiepskie.
                          • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:06
                            ALE PRAWDZIWE.......
                            • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:15

                              Prawda niunia,jest jak d...a,kazdy ma swoja.
                              Sorry gryzia,bylo wesolo,ale czas nagli.Czesc.
                  • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:51
                    "Poki co,to najwiecej emigrantow to jest z Polski."
                    Na przykład Ty. Żałosne skądinąd.
                    Porównując na jakim poziomie są wypowiedzi jaśnie pani z Niemiec i nasze- widać, że szacunek masz wyłącznie do pieniądza. Bo ani do ludzi, ani do języka, ani do siebie...
                    • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:08
                      Buhahahaha dowcip miesiaca,ty masz szacunek do ludzi?czytalam twoje popisy na pomocnych,pare wateczkow z twoim jakze empatycznymi,pelnymi milosci tekstami dolecialo az tutaj.
                      Szacunek do jezyka?jestes spokrewniona z kaczorem?
                      • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 11:26
                        Owszem, mam szacunek do ludzi. Ale Twoje wąskie horyzonty nie pozwalają Ci tego pojąć.

                        Jeszcze nie słyszałam, żeby kaczory miały w ogóle szacunek do czegokolwiek. Jesteś ornitologiem?

                        Helga, w ogóle sobie odpuść, bo już wszystkich dostatecznie rozbawiłaś.
                        • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:54

                          OJP jaka riposta,kon by sie usmial,wez sie laska nie pograzaj.Jak ty masz szacunek to ja jestem baletnica.
                          • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 15:31
                            W jakim teatrze tańczysz?
                            • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 15:35
                              W spalonym...
                              Helga kolejny dzień usiłuje wywołać pyskówkę i frustracja ją dopada, że jej nie wychodzi, za to wszyscy z niej słusznie ubaw mają.
                  • buuenos Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:33
                    O a to cos nowego.Nie wiem w jakim gettcie mieszkasz,ale teza,ze najwiecej emigrantow jest z Polski jest dosc chybiona..Poza tym sama jestes,jak i ja ,emigrantka,wiec co ma ten przytyk znaczyc?zes lepsza bo co?Akcentu nie masz?smile mialka i powerzchowna ta twoja wapowiedz..
                    • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:51
                      OJP a podobno czytac ludzie sie ucza w 1klasie podstawowki.
              • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:35
                Wspułuczuje twoim dziecią....
                Przerypane mieć matkę, która, domaga się od dziecka zapracowania na coś, co mu się należy jak psu micha. Trzeba być niezłą frustratką, żeby machnąć sobie dziecko tylko po to, żeby mu pokazywać, kto jest największym... królem... w dżungli.
                • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:44
                  No u was to wszystkim nalezy sie wszystko jak psu micha,dlatego Polska wyglada jak wyglada.
                  To,ze ty machasz sobie dzieci zostaw dla siebie.Czuc patologia na km.

                  "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                  • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:54
                    Ale w sensie że ja? No to mamy problem, bo tych machniętych dzieci mam całe jedno.

                    A tak z ciekawości: kiedy ostatnio byłaś u lekarza? Okulisty?
                    • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:17
                      Ha mojego dziecka nie machalam.
                      Mam sokoli wzrok,nie potrzebuje okulisty.
                      • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 11:30
                        Za to mózg masz wielkości prostaty. Pisałam, że machałaś cokolwiek? Nie. Czyli źle przeczytałaś. Czyli idź do okulisty.
                        • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:45

                          Napij sie meliski lasencja,bo ci jeszcze zylka peknie.
                  • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 19:44
                    Aż się wierzyć nie chce, że kibicowałaś tej kobiecie spod Bydgoszczy, co jej dzieci zabrali...
                    • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 11:36
                      A konkretnie której? Bo nie łapię tematu...
          • nangaparbat3 jeszcze a propos ciezko pracujacej mamusi 29.08.13, 18:38
            Pedagogika

            Z dziećmi trzeba surowo
            zamiast płaszcza łach
            ubierz łach
            zapnij łach
            szanuj łach
            ten łach to moja praca
            moje wyprute żyły
            ten łach
            moje stracone złudzenia
            moje niedoszłe posłannictwo
            moje złamane życie
            moja martwa perspektywa
            wszystko ten łach
            ubierz łach
            zapnij łach
            szanuj łach.

            Andrzej Bursa, oczywiscie
            • morekac Re: jeszcze a propos ciezko pracujacej mamusi 29.08.13, 19:50
              Zastanawiam się, czy ci, którzy tak obsesyjnie szanują rzeczy, są w stanie nauczyć swoje dzieci szacunku do innego człowieka.
              • nangaparbat3 Re: jeszcze a propos ciezko pracujacej mamusi 29.08.13, 20:11
                "Obsesyjnie szanują rzeczy"? przede wszystkim chyba obsesyjnie zajmuja sie szanowaniem przez innych ich wlasnych rzeczy. Ech...
                • verdana Re: jeszcze a propos ciezko pracujacej mamusi 29.08.13, 20:15
                  W ogóle rzeczy nie są po to, aby je szanować, tylko używać. A już "szanowanie pieniędzy" to dla mnie wyjątkowo dziwna konstrukcja. Można pieniądze oszczędzać, ale szanować?
                  --
                  • morekac Re: jeszcze a propos ciezko pracujacej mamusi 29.08.13, 20:24
                    Rzeczy są po to, żeby je posiadać...
                    • verdana Re: jeszcze a propos ciezko pracujacej mamusi 29.08.13, 20:31
                      No, rzeczywiście. Ale jakoś w kontekście kredek to mi do głowy nie wpadłosmile
                      • mgla_jedwabna Re: jeszcze a propos ciezko pracujacej mamusi 29.08.13, 21:58
                        Naprawdę, po tych wszystkich wypowiedziach, że kredki są po to, aby biedne dziecko miało czym przyszpanować w klasie?
                        • verdana Re: jeszcze a propos ciezko pracujacej mamusi 29.08.13, 22:00
                          Nie, aby mogło nie czuć się gorsze, bo ma stare, połamane kredki, którymi trudno już rysować (jako że mają starczyć jeszcze na minimum trzy lata).
          • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 00:10
            wśród uczestników akcji są równiez osoby, które cięzko pracują. tylko za gó...ane pieniądze i po prostu po opłaceniu rachunków nie mają za co kupić tych wyprawek.
      • pitahaya1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 10:00
        edelstein napisała:

        Powinno byc cos za cos.

        Co konkretnie?
        Zielone światło mają osoby, które cokolwiek same kupiły lub odłożyły.


        • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 11:16
          No jak: co? Ja Ci wyprawkę - Ty mi pożycz męża albo skop ogródek.

          Podoba mi się, że wypowiadają się osoby kompletnie nie mające pojęcia ani o akcjach, ani o forum, z którego się wzięły...
          • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:27
            Ulala a to skopanie ogrodka jakies uragajace jest"
            Niech pomoga jakiejs babci robic zakupy,posprzataja u niej,zadbaja o zielen w swojej okolicy i wszystkie inne prace spoleczne.
            Brak dochodu to nie zasluga,by cos za to dostawac.
            • pitahaya1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:36
              Ale, żebyśmy taką osobę do akcji przyjęły, to ma przedstawić paragon za skopanie ogródka??

              Pisałaś przecież, że taka osoba powinna dać coś od siebie. Co ma dać? Może daje, może pomaga sąsiadce za ścianą, może pomogła choremu na tyfus. Już osądziłaś, że leń i obibok? Skoro nie pracuje to pewnie i drugiemu nie pomoże?

              Skąd na litość Zeusa wiesz, ze taka osoba nie pomaga???

              Obyś ten dochód zawsze miała. A tak w ogóle to pracujesz?

              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:49

                Moze.Morze jest szerokie I glebokie I plywa w nim ryba co sie nazywa chyba.
                Chcesz wyprawke,zasluz sobie na Nia czym innym niz zaswiadczenie z mopsu.
                Ty sie nie martw o moj dochod.
                • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:53
                  www.youtube.com/watch?v=Mv1z7KSu72M
                  To ten poziom, nie?
                  • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:59

                    Ojojojojjjj argumentow zabraklo.Co za pech.
                    • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:07
                      Argumenty na góralską muzykę? Nie żartuj.
            • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:38
              No. Powiedz tej matce pięciorga dzieci, żeby poleciała za wyprawkę z forum skopać ogródek pani Jadzi. No litości!
              Do skopywania ogródka, mycia okien i lepienia pierożków namawiamy, jak któraś chce dorobić. Akcje Wyprawki i Gwiazdka to akcje dla dzieci, a nie trening odporności na kopanie dla rodziców. Ale Ty nie kminisz idei, prawda? Do łba Ci nie przyjdzie, że tak, jak koordynatorki nie domagają się skopania ogródka za to, że poświęcają swój czas na organizację, tak darczyńcy nazwę mają stąd, że darują coś dzieciakom i nie w celach uspołeczniania rodziców.
              A może i na Gwiazdkę zanim zrobią prezent, to mają zażądać, żeby tam matka pięciorga prócz własnej rozrywki przygotowała Wigilię dla sąsiadów?

              Poza tym nie znasz ewidentnie sytuacji rodzin zgłaszanych do akcji. "Brak dochodu" zaprezentowany przez Ciebie ma wydźwięk pejoratywny, chociaż nie masz pojęcia, z czego wynika i... czy w ogóle jest brak dochodu, czy dochód głodowy.

              Ja wiem, że Polska to bogaty kraj, gdzie aż 50% ludzi zarabia powyżej minimalnej, a aż 80% procent ma powyżej minimum biologicznego, ale wypowiadasz się na tematy, o których nie masz bladego pojęcia.
              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:56

                Kazal ktos robic 5dzieci?Sziw,ze nasze babki sobie dawaly rade a czesto,gesto mialy wiecej nix piecioro.W poly robily,Dom ogarnely,a to byly czasy bez pralek I innych udogodnien.A teraz biedbe,biedne naprodukuja piecioro I nie Sa w stanie Nic ogarnac.
                Namawiacie?one nie maja byc namawiane,ksiezniczki,tylko ruszyc d...e do roboty.
                Akcje dla dzieci,taa dla dzieci nierobow,reszta bedzie dorabiac robiac bokami,by ich dzieci mialy,bo na wszelkie akcje sie nie lapia. Nie wierze w Te tabuny chorych,zniedoleznialych rodzicow.

                "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:01
                  Pomogłaś?Ktoś wymusił pieniądze od ciebie dla tych nierobów?
                  • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:04
                    Leca,a ty myslisz,ze mopsy sropsy to z czego Sa finansowane?
                    • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:06
                      Ty polski MOPS finansujesz?
                      • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:08

                        Niemiecki.Zadnacroznica,tak czy inaczej place na nierobow.
                        -
                        "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                        • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:12
                          Czyli nie za twoje polski nierób ma nowy piórnik.Czyli słowem odpiórkuj się od całej akcji.
                          • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:24
                            Z pewnoscia nie za moje,ani teraz,ani nigdy.Komentowac moge ile dusza zapragnie,czy tobie sie to podoba to mi lotto.
                            • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:29
                              A pisz,co innego możeszbig_grin
                              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:31

                                Nie sadz wedlug twojej miary.
                                • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:36
                                  rzekła edeldobraradabig_grin
                • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:02
                  A co ty się ciskasz, że ktoś chce pomagać? Jak rany o ci chodzi?
                  • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:06

                    To zaden niesamowity wysilek usiasc na d...i czekac na pomoc.Jestem przeciwniczka dawania ryb.

                    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                    • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:07
                      A kro to obchodzi czego ty jesteś przeciwniczka? big_grin
                      • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:08
                        A kogo - miało być tongue_out
                      • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:09
                        Duza ilosc osob,ciebie akurat nie musi,tak czy inaczej mam nasal prawo powiedziec co uwazam.
                        • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:13
                          Wytatuować sobie na czole możesz i wszyscy będą wiedzieć co myślisz big_grin Nawet obcy i bez zadawania ci zbędnych pytań. To, że możesz na tym forum pisać jak jakiś gimbus nie znaczy, że masz do tego prawo.
                          • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:19
                            Czekam na paragraf.
                            • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:20
                              Czekaj. Czy ja ci bronię czekać? big_grin
                              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:25
                                Nie spodziewalam sie po tobie blyskotliwej wypowiedzi.No coz nieroby zawsze Sa na podobnym mentalnie poziomie.
                                • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:27
                                  Ciskaj się dalej big_grin Im więcej forumek wie jaki poziom prezentujesz tym gorzej dla ciebie.
                                  • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:31
                                    Kropkacom, ale wiesz, co mnie zastanawia? Dzieweczka dostaje pianotoku, rzuca się jak znerwicowany padalec, ułomnie usiłuje prowokować i kompletnie ie widzi, jaka jest śmieszna. Jak sądzisz: z czego to wynika? Z niedożywienia?
                                    • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:35
                                      Z braku nowego piórnika big_grin
                                  • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:32

                                    buhaha kropus,powiedz Nam ile razy fostalas juz tutaj ciegi.Masz bardzo krotka pamiec ty moj poziomiebig_grin
                                    • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:36
                                      Masę razy, ale zawsze staram się nie schodzić poniżej twojego poziomu.
                    • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:27
                      Edelstein, ale bądź sobie przeciwniczką, aż się rozpękniesz. Tyle, że głupim gadaniem, w dodatku siedząc poza Polską - niczego nie rozwiążesz. Zatem... czy byłabyś uprzejma być przeciwniczką bez informowania o tym wszystkich? Już wiemy i już możesz przestać to podkreślać big_grin
                • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:05
                  Ciebie, Edelstein, ja bym ponamawiała do powrotu do edukacji wczesnoszkolnej, bo problem z pisownią dostrzegam poważny.
                  To, w co wierzysz, to nie jest mój problem, bo to kwestia światopoglądu, a tu jest inny temat.
                  Oraz, przepraszam, oczekujesz, że batem je będę gnała do roboty dla Twojej satysfakcji? Hm, jest to pomysł. Jeśli mi dostatecznie dużo zapłacisz.
                  Póki co dostosowujemy się do wymagań pomagających - a Ty do tego grona nie należysz, zatem swoje chęci możesz sobie wsadzić w swoją ulubioną dziurę.
                  Możesz też, wzorem przodków, wyprowadzić się do jaskini, bez prądu i netu. Prababki dały radę, to i Ty dasz. A my nie będziemy czytać Twoich bredni smile
                  • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:16
                    Bram argumentow tuszujesz wycieczkami personalnymi.Nie zamierzam znizac sie do takiwgo poziomu.Z reszta jestes z niego slynnabig_grin

                    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                    • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:36
                      Akurat Bj wygania te biedne kobiety do roboty, pamiętam jak samotnej matce niemowlaka na piersi, która nie miała pomocy typu dziadkowie na miejscu kazała iść zbierać truskawki.
                      Co wtedy ona miałaby zrobić z dzieckiem nie raczyła powiedzieć, może jak za czasów naszych prababć niemowlę do tobołka na skraju plantacji.
      • arwena_11 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 10:08
        Edel, bierzesz udział? Jak nie to myślę, że nie powinnaś się wypowiadać. Ja wiem jak są weryfikowane rodziny, to jest naprawdę ciężka praca, którą wkładają koordynatorki, aby wyeliminować te lenie i pasożyty. Ważny jest też wkład własny danej rodziny, bo można kupić po 1-2 zeszyty co miesiąc i już na wrzesień coś jest. Niestety wiele rodzin nie ma nawet tych 2-3 zł nadwyżki na te zeszyty.
        Nie wiem jak jest teraz bo nie zaglądałam, ale ja osobiście z poprzednich akcji wyeliminowałabym jedną rodzinę, która jest tam od samego początku mojej bytności na forum, a więc od jakiś 8-9 lat. Ale się nie wtrącam, bo nie ja koordynuję. Widocznie dziewczyny przyjmujące rodziny wiedza coś więcej, niż ja wiedziałam kilka lat temu.

        Ale nie krytykuję, nie mówię po co, bo wiem, że dla wielu dzieci to naprawde jedyna szansa na to, że nie będa odstawały od innych aż tak bardzo.
        • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:45
          arwena_11 napisała:
          cji
          >
          > Ale nie krytykuję, nie mówię po co, bo wiem, że dla wielu dzieci to naprawde je
          > dyna szansa na to, że nie będa odstawały od innych aż tak bardzo.

          Ależ wlasnie tu tkwi blad! Przeciez o to chodzi, zeby odstawały - żeby od małego wiedziały, gdzie ich miejsce.
          • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:40

            OJP.Co za demagogia.

            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • kandyzowana30 Re: Do organizatorek 29.08.13, 10:11
      Dziewczyny WIELKIE DZIEKI za ta akcje. Jest swietnie zorganizowana i widzialam ile wysilku i trudu w nia wkladacie. Mysle, ze wyprawki sprawiaja wiele radosci zarowno obdarowywanym jak i darczyncom. I przestancie sie tlumaczyc, na prawde nie macie z czego.
      Pozdrawiam i czekam na gwiadke

      Ps Moja wyprawka byla beza plecaka i pornika, ba bez ekierki nawet.
      • pitahaya1 Re: Do organizatorek 29.08.13, 10:23
        Dzięki za te słowasmile
        Zmykam.
    • mnb0 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 10:41
      Albowiem to biedne rodziny i nie nalezy ich upokarzac kazac nosic te same przybory drugi rok z rzedu.
      • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 12:42
        Ale jesteś pewna, że wiesz, o czym piszesz? Zeszyty te same mają nosić? Czy farby w liczbie 3 z 9 dostępnych kolorów?
        A nie! W sumie to logiczne, że mają mieć szroty. Biedni to biedni - niech znają swoje miejsce.
        • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:37
          Ale to smutna prawda, bardzo niewielu osobom z nizin społecznych udaje się awans, więc po co być sfrustrowanym? Lepiej faktycznie od początku znać swoje miejsce w szeregu.
    • marcela16 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 13:29
      mgla_jedwabna napisała:

      > Zastanawia mnie, jak to się dzieje, że na forum "Pomocne e-mamy" ludzie proszą
      > o wyprawki dla dzieci szkolnych, a w tych wyprawkach pojawiają się takie rzeczy
      > , jak:
      >
      > - plecaki
      > - piórniki z wyposażeniem
      > - kredki, farby akwarelowe itp.
      > - pomoce typu cyrkiel, ekierka itd.
      >
      > Generalnie nie są to rzeczy do zużycia w rok. Czy te dzieci nie mają rzeczy z p
      > oprzednich lat? Wiem, że dzieciaki gubią i niszczą, ale bez przesady. Ja byłam
      > przeciętnym dzieckiem, niespecjalnie starannym, ale takie rzeczy miewałam po ki
      > lka lat. A nie komplet nowości za kilkaset złotych co roku.


      nie masz dziecka zapewne skoro nie wiesz.Jak ktos dostał plecak, to napewno nie za 300-500 zł tlyko za 30-50, który potrafii po miesiącu sie rozpaść. farby nawet po jednym uzyciu....
      • raczek-nieboraczek Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:45
        mam dzieci, w klasie drugiej i piątej,
        plecak starszego kosztował 25 zł, a plecak młodszego 39 zł

        kupiłam im je w pierwszej klasie i żaden się nie rozpadł po semestrze,
        piórniki też wystarczyło kupić raz

        w zapasach mam bloki, kredki, farby, plastelinę, ołówki ...
    • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 16:51
      To się oflaguj. Albo zwróć do ziąąądu, coby w ramach polityki prorodzinnej zapewnił sensowny socjal i nie namawiał do mnożenia się na potęgę. I ponownie podniósł poziom edukacji.
      A jakiż to Twój wielki interes jest w nieprodukowaniu absolwentów wyższych szkół zarządzania i marketingu?
      • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:03
        Sensowny social?po moim trupie.Dzieki sensownemu socjalowi musimy po 40lat utrzymywac nierobow,bo oni nie pojda pracowac skoro za siedzenie na d...maja Ta sama kase.
        Taki,ze to Sa kolejne pokolenoa,zerujace na panstwowej kasie,chce by sie panstwo rozwijalo,a nie pchalo kase w nierobow.

        "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
        • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:11
          "po moim trupie"
          A wiesz? Prędzej czy później... Póki co faktycznie najlepiej się mają kombinatorzy, a Ty jakoś nie robisz z tym nic prócz plucia się o akcję na PE. No, to powyżywaj się jeszcze. Ja chętnie poczytam.
          • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:21

            Ty wiesz najlepiej co ja robie,a co nie.Masz problem z przyjmowaniem krytyki,to twoj problem,nie moj.Nie chce mi sie juz,ciao.


            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
            • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:31
              Znaczy rady się skończyła hahahahaha. Biedna mała edel. Popsioczyła i zmyka,bohaterka co polskiej biedocie piórnika nie kupi.
            • buuenos Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 21:50
              Edel nie pij juz,zacietrzewiasz sie i rzucasz inwektyami.nie przystoi niby swiatowej,kulturalej damiesmile Zartowalam do damy ci lata swietlnesmile
              • edelstein Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 22:09

                Ojojoj jak wybiorczo czytaszbig_grin bj to prawdziwa dama.JP jaki tu jest krag wzajemnej adoracji,w kupie razniej nie?big_grin

                "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • igge Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 17:27
      kiedyś co roku kupowaliśmy wszystko nowe teraz dzieci chcą zeszyty i książki i koniec
      Aha, zeszłoroczny plecak rozerwany i popsuty - trzeba kupić nowy
      • oteczka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:56
        a jak tak czytam i czytam coś wam pokaże ,to pudełko po lizakach dość spore ,tak w ręku to ze 2 kg waży a zostało po mojej wnuczce 3 lata szkoły ,a jeszcze drugie tyle wyrzuciłam ,kupowałam nowe kredki ,mazaki itp bo chciała a nie dlatego że się zużyły a żeby nie było to klasa 0-2 wiec dużo kolorowanek i dużo mazania ,niestety i ja nie jestem w stanie zrozumieć że wszystko kończy się co roku.
        <a href="www.otofotki.pl/" target="_blank"><img src="img20.otofotki.pl/obrazki/nm996_ABC-426.jpg" border="0" alt="ABC-426.jpg"></a>
        • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 19:18
          Cuda w tym pudełku hehehe
          Przekaż zapewne uszczęśliwisz dzieciaka.
          Kredki dzieci gubią,wyrysowują,łamią itp.Czasem chcą inne bo ładniejsze,bo z jakimś motywem,bo coś tam. Nie musisz kupować,zwłaszcza cudzym, biednym, z rodzin patologicznych.
          Tylko przestańcie już pytać po co,po co. Jak to mówią żeby głupi miał zagadkę.
          • lauren6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 19:40
            > Tylko przestańcie już pytać po co,po co. Jak to mówią żeby głupi miał zagadkę.

            Ostatnie zdanie najlepiej podsumowuje genezę powstania tego tematu big_grin
          • oteczka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 03:25
            Ale ja nie chcę nikogo uszczęśliwiać tylko wyrzucić,chcę pokazać że po 1-3 latach zbiera się tego tona w domu ,no chyba że moja wnuczka to jest wyjątkowa i tylko ona nie gubi kredek,ja nie mam nic przeciwko żeby kupować popieram w całą akcję ,bo dzieci to dzieci biedne czy bogate chcą mieć nowe i to nie to miało na celu ale widzę że jak ktoś chce dopatrzeć się czegoś ,to nawet w połamanych kredkach znajdzie ,ty zaraz wysnułaś że ja uważam że patologia nie potrzebuje.
            • noname2002 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 10:00
              > Ale ja nie chcę nikogo uszczęśliwiać tylko wyrzucić,chcę pokazać że po 1-3 lata
              > ch zbiera się tego tona w domu

              A Ty na serio nie widzisz sprzeczności w tym co piszesz? Sama napisałaś że co roku dokupywałaś NOWE kredki wnuczce, bo chciała mimo, że poprzednie nie były zniszczone. Myślisz, że jak ktoś ma mało pieniędzy, to co chwila dokupuje nowe przybory jak się dzieciom znudzą stare?
              A jak kredek czy długopisów jest mało, to też się szybciej wypisują czy niszczą.
              • oteczka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 12:34
                Na serio właśnie dlatego że z każdego roku coś zostawało to zrobiła się tego tona więc nie widzę możliwości żeby nic nie zostawało z roku na rok ,nawet jak było tego niewiele ,to po prostu zostało mi mniej więc gdzie tu sprzeczność ,dziwne do domów gdzie chodzę i gdzie są dzieci zawsze widzę tony kredek i innych śmieci a zaręczam że nie są to osoby zamożne jedna pensja 6 dzieci ,u drugich 1 pensja 3 dzieci ,więc też korzystają z pomocy MOPR.
                • oteczka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 12:41
                  I jeszcze jedno znam osoby którym żeby nie wiem ile dać to i tak mało i nie poszanują ,potrafią co roku wyrzucić wszystko bo ktoś da na nowe i tyczy się to rzeczy do szkoły jak i ubrań ,nosiłam ubrania po wnuczce do takiej rodziny i sposób mamusi ,chodzi aż ubrudzi na amen i do śmieci a zorientowałam się jak poprosiła czy nie mam bluzy mówię że dałam niedawno a ona do mnie a wiesz latała w niej tyle i już wyrzuciłam , od tego momentu prawie wszystko sprzedaję i wolę za to nakarmić bezdomne koty wiem że dobrze spożytkowałam moje pieniądze.
                  • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 12:46
                    I uważasz, że jak dziecku została połowa pudełka kredek z zeszłego roku, to nie potrzebuje nowych? A ja Ty masz tylko trochę naderwaną spódnicę z zeszłego roku, to kupujesz nową, czy czekasz, aż ta rozpadnie się w praniu? Oczywiście, ze dziecku zawsze zostają pojedyncze kredki, nie trzeba ich wyrzucać, można zbierać w domu i rysować, ale do szkoły jednak należy mieć komplet kredek.
                    • mnb0 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 13:26
                      > A ja Ty masz tylko trochę naderwaną spódnicę z zeszłego rok
                      > u, to kupujesz nową, czy czekasz, aż ta rozpadnie się w praniu?
                      Zszywam, w czym problem? A ty co roku musisz kupowac nowa spodnice? Po drzewach w nich chodzisz?
                      • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:09
                        Ja nie muszę,ale lubię kupować co roku nowe spódnice.
                        • mnb0 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:33
                          A jak cie nie bedzie stac, to zszyjesz naderwana czy wystapisz na forum z prosba o zakup nowej?
                          • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:41
                            jesli mozna dziecku sprawic radosc kredkami 3 zl droższymi, ale np z motywem z bajki, nawet jesli ma stary komplet w polowie dobry to nie widze problemu

                            jak widzę, że ktos dba o rzeczy i nawet zszywa sobie spódnice i moge pomoc to czasem bywało tak ze własnie kupowałam cos niekoniecznie potrzebnego, ale wymarzonego- zeby po prostu sprawic przyjemnosc tej osobie

                            -nie uczestnicze w zadnej zorganizowanej akcji, tylko pomagam bliskim etc
                            • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:45
                              Ja mam w domu 12 letnie spodnie dżinsowe. I czasem w nich chodzę.
                              • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:46
                                Ale masz i nowsze prawda?A po co jak 12 letnie zdatne do noszenia?
                                • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:50
                                  I pomyśleć,że te same panie co opisują ileż to par butów,torebek,ciuchów mają tak zgrzytają zebami na nowy komplet dla biednego dzieckabig_grin
                                • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:54
                                  Owszem, mam i nowsze, ale żałuję, że znaczną część starszych wyrzuciłam swego czasu bo teraz by były w sam raz (odnośnie klasycznych dżinsów moda się nie zmienia).
                                  Generalnie wielu ubrań, które wyrzuciłam żałuję po niewczasie.
                                  • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 16:09
                                    "Lepiej późno niż wcale - powiedziała babcia spóźniając się na pociąg".
                              • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 15:27
                                Ja mam w domu 12letnie dziecko i mężczyznę od 17 lat i też nie wymieniam na nowe tongue_out
                          • gryzelda71 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:45
                            Założę inną.
                            W sumie kredki można posklejać zwłaszcza pastele olejne hehehe
                  • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 13:26
                    Oteczka, w jednej z akcji 4 czy 5 lat temu zgłosiła się rodzina: troje dzieci własnych i 5 rodzeństwa jako zastępcza. właśnie po "wywiadzie" nie zostali przyjęci do akcji, bo kasę przewalali na pierdoły, rachunków nie płacili, ciuchów dostawali taki opór, że nie prali, tylko wyrzucali. Oczywiście był dramat, bo "jak tak można - biednym nie dać".
                    Ale właśnie po to na PE jest kontrola. I po to nie jesteśmy organizacją pozarządową, że możemy się w miarę możliwości kierować faktami, nie ustawą.
                    Ale takie cudeńka jak Mgła czy Helga nie mają o tym pojęcia, więc pyszczą, że "jakim prawem dostają nowe".
                    Inna rzecz, że miałam już przypadki, kiedy "darczyńcy" wysyłali plecaki dziurawe i tak usyfione, że zgroza, ciuchy na których spał kot, cuchnące papierosami, brudne i dziurawe, albo w ramach prezentu dla pięciolatka "Mity greckie" Parandowskiego i koszuli rozmiar XXXL z logo Getin Banku. Chroń nas Zeus przed taką dobroczynnością...
                    • oteczka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:52
                      Dlatego ja jestem jak najbardziej za tym żeby pomagać,kupować bo te kredki za 3 zł dadzą dużo radości ale naprawdę jeżeli dziecko nie jest nauczone z domu szanować rzeczy to żeby miało tonę to i tak mało ,tylko mądrze i sprawdzać wiarygodność tak jak PE ,bo niektórzy przez lata nic nie robią tylko co roku proszą a swojej sytuacji nie próbują naprawić,myślą że napiszą błagam o pomoc i już worki pójdą a tu zonk dokumentów chcą ,nawiązując do wątku sprzed paru dni mama 5 dzieci i co jak widziałam PE zamilkła bo dokumenty trzeba a sama chciałam wysłać bo mam piórnik który był 3 razy w szkole czy dużo innych drobiazgów ,które chętnie oddam .
                      • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 15:45
                        Tylko ja waśnie nie czaję, skąd takie Mgły, Helgi i inne rozgarnięte grabkami mają koncept, że ci potrzebujący nie szanują, niszczą, dają molom na pożarcie, gubią celowo i wyrysowują na ścianach, lalkach i innych elementach otoczenia.
                        Owszem, jest najmarniej jedna rodzina - Arwena pisała o tym - która już zbyt długo czerpie korzyść z forum, bo ich dobroczynna pośredniczka bazuje na zaufaniu. Ale wiele wskazuje na to, że i ta pomoc się urwie, albo w znacznym stopniu ograniczy, kiedy przyjdzie do gruntownej kontroli papierów. Kilka innych rodzin już poleciało za radosne stwierdzenia typu "w Krakowie nie ma pracy, mąż nie pójdzie przecież do łopaty [ujma na honorze], a córka w technikum - zaocznym! - musi się uczyć. Dwa lata, zero poprawy i aut. Chociaż te dwa lata tylko do akcji.
                        Ta od pięciorga dzieci to jedno ma studiujące, czyli raczej sporawe, samodzielne i o stypendium złożyć może. Ale to klasyczny przypadek wyjadaczki netowej, która się nie spodziewała, że tym razem nikt jej na słowo nie uwierzy.

                        Po to dziewczyny od lat tworzą zasady - i te zasady ewoluują - żeby zminimalizować liczbę lewusów.
                        No, ale niezadowoleni są zawsze. Jak nie anielice, oburzone tym, że nikt tam na wiarę nie będzie dóbr rozsyłał, to inna psychoza, oburzona, że w ogóle można cokolwiek komukolwiek dać, bo się zwyczajnie chce.
                        Wszystkim dogodzić się nie da. Ale wszystkich wkur...zyć to już żaden problem big_grin
                        • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 20:32
                          No to teraz sama sobie przeczysz.

                          Do założenia wątku natchnęły mnie właśnie m.in. jęki pani, którą sama określiłaś jako "klasyczny przypadek wyjadaczki netowej". A kiedy - wiedziona słuszną, jak widać, intuicją - zadałam zdroworozsądkowe pytanie "ale jak to? to nie wystarczy zeszłorocznych wyprawek uzupełnić?" zostałam zwyzywana od takich, co biednymi pogardzają.

                          Pewnie, leć sponsorować im piórniki z Witch, czy co tam jest aktualnie na topie. Za rok będą jęczeć o nowe, bo przecież muszą mieć modne, nie mogą być gorsi.

                          Właśnie dlatego wolę sponsorować bezdomne koty. Bo one nie wiedzą, co to moda i szpan, a poza tym u nich łatwiej położyć kres bezsensownemu rozmnażaniu.
                          • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 22:29
                            Nie przeczę sobie. To po prostu Ty nie kminisz różnicy między ogólną działalnością PE, a akcjami. A to już Twój problem, nie zaś mój.

                            Jeśli chodzi o mnie, to możesz sponsorować kotom miseczki z Hello Kiity. Jest mi to najdokładniej obojętne. Wiem, że zwierzęta potrzebują pomocy i nie mam nic przeciwko pomaganiu im.
                            Ja nie sponsoruję nic i nikomu. Ja się zajmuję kwestiami formalno-administracyjnymi. A jeśli już chcę cokolwiek "zasponsorować", to robię tak, jak kilka tygodni temu: pakuję pół busa ciuchów i zawożę w miejsce, gdzie są sortowane, prane, mierzone i przekazywane do sprawdzonych rodzin.

                            Jednakowoż Twoja pogarda dla dzieci z ubogich rodzin jest nader widoczna i obrzydliwa. "Za rok będą jęczeć"... Dalej nie przyswajasz, demonie intelektu, że nikt w akcjach o nic nie jęczy? Koordynacja ustala "asortyment" i koordynacja decyduje o warunkach przyjęcia, a jeśli ktokolwiek jęczy o lepsze - wylatuje za roszczenia na zbity pysk i z bani.
                            Możesz o tym, naturalnie, nie wiedzieć, bo ani nie znasz forum, ani akcji.

                            Zmień nick na "mgła_wykluczająca_widoczność" albo coś w tym rodzaju - będzie bardziej adekwatny.
                          • kropkacom Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 01.09.13, 08:39
                            Piszesz o tej kastracji kotów jakby ograniczanie chociaż ich płodności sprawiało ci przyjemność. Mam nadzieję, że ciebie nie znam. I wiesz co jest najzabawniejsze? W całym wątku czepiałaś się pomocy, której nie chciałaś udzielić i gdzie faktycznie robi się tak, ze wyprawki się uzupełnia. Czasami ten nowy piórnik jest potrzebny.
                            • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 01.09.13, 11:10
                              "Piszesz o tej kastracji kotów jakby ograniczanie chociaż ich płodności sprawiał o ci przyjemność."
                              Ja myślę, że koty stanowią tu erzac, bo tych patologicznych, domagających się nowych wyprawe mam sterylizować masowo nie można big_grin
                          • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 01.09.13, 11:49
                            Właśnie dlatego wolę sponsorować bezdomne koty. Bo (...)u nich łatwiej położyć kres bezsensownemu rozmnażaniu.

                            Ja p......olę...!
                            • totorotot Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 13.09.14, 20:02
                              > Ja p......olę...!

                              10/10
                  • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:26
                    nie mozna tak generalizowac
                    znam taka mamusie, która dostaje i nie szanuje,ale generalnie ma takie podjescie do wszystkiego choc groszem nie smierdzi

                    mam tez bliska znajomą, ktorej sie bardzo pogorszył status materialny, ma 2 dzieci
                    po1. nie widac po nich biedy
                    po2. jak cos im sie sprezentuje to jest to szanowane, czesto potem przekazane dalej

                    czesto dawałam jej ubrania po moim, ona ma młodszych rok po roku, wiec jeszcze 2 nosiło, ciuchy były u niej w swietnym stanie, zawsze odprasowane, czysciutkie
                    sama jest zadbana, w domu porządek

                    ale oni tacy po prostu sa z natury- szanuja rzeczy i dbają o nie- choc kredek dzieciom nie wyliczajątongue_out

                    ja np choc nigdy nie byłam biedna, ale mialam ciezkie okresy, zawsze cieszę się jak cos dostanę

                    zostałam samotna matka, nie miałam na meble- rodzina podawała co mogła, jakos tak to skleciłam, zeby było ładnie, choc było w stylu mebli holenderskichwink

                    choc mnie stac to bardzo chetnie wezme ciuchy np dla siebie, co mi sie przyda to zostawię, reszta idzie do dalszej rodziny

                    i cieszę się, że np mam ładna torebkę od kogos, nawet uzywaną i ją szanuję

                    to nie zalezy od finansów, ale od charakeru
                • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 13:00
                  Ale czy to powód, żeby darczyńcom w akcji wymieniać ile, jakiej długości i w jakich kolorach - kredek zostało?
                  Jedna z moich podopiecznych idzie do gimnazjum. Zapytałam rodziców - bo zgodnie z regulaminem przysługuje jej plecak - czy plecak też liczyć. Nie i w ogóle wymienił, czego trzeba, a co już mają i z bani.
                  Logiczne, że zestaw geometryczny jest mniej gubliwy, niż gumki do mazania, więc... jest, albo go nie ma.
                  Ale czepianie się kredek i zeszytów, szczególnie przez osoby, które darczzyńcami nie są, to szukanie drugiej dziury w zadku. A jeszcze dokładanie do tego porysowanych lalek, dziur na kolanach i diabli wiedzą czego - wskazuje na klasyczną skłonność do pieniactwa i chęć wykazania, że Pomocne emamy to banda głupków.
                  • verdana Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 13:18
                    Nie, to nie o to chodzi. Sporo osób jest skłonnych pomagać, ale pod warunkiem, zeby biedni znali swoje miejsce. Biedne dziecko nie ma prawa gubić czy wymazywać kredek, nie ma prawa też do niczego nowego, póki stare sie całkowicie nie rozpadło. Nie może być tak, aby dzieci rodziców, których nie stać na wyprawki miały w szkole tak samo dobre rzeczy, jak dzieci zamożnych rodziców. Pomagajmy, ale na poziomie minimum - aby dziecko biedne nadal pozostało biedne na pierwszy rzut oka.
                    • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 13:34
                      Wiesz, jeśli potrzebująca nam napisała, że chce piórnik z Barbie, bo ją stać tylko na zwykły, nie markowy - poleciała z akcji. Bo akcja słuy pomaganiu tym, którzy potrzebują, a nie tym, którzy chcą lepsze.
                      Ja jestem skłonna - ogólnie, nie w akcjach - pomagać tym, którzy wykazują inicjatywę. Bo jak czytam, że jakaś panna nie złoży o ojcostwo i alimenty, bo "nie chce mieć z nim nic wspólnego", to sorry: bierz najpierw to, co Ci przysługuje od ojca dziecka i z budżetu. Ale jak mi koleś przyniósł właśnie łachy, które nadawałyby się na legowisko dla psa - o mu wskazałam kontener na śmieci.
                      To, że ktoś jest biedny, nie oznacza, że trzeba mu to wytykać. A już szczególnie dzieci nie są winne, że są biedne, bo jaki mają wpływ, że durni rodzice napłodzili ich siódemkę na przykład?
                      • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:28
                        Ale co winne dziecko, którego matka nie chce się starać o alimenty od byłego? W czym jest gorsze od tego którego matka szarpie się o alimenty w sądzie?
                        • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:42
                          Dziecko nic nie winne, ale takie mamusie proszą nie tylko o coś dla dzieci. Ciuszki dla niemowlęcia czy kaszki to może - może. Ale ciuchy dla mamci, żarcie dla mamci, leki dla mamci i opłaty?
                          Gazeta, nie dziwacz, jesteś na PE dość długo i często, żeby znać system.
                          • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:46
                            A jak chciałam realnie pomóc to mnie odrzuciłyście (ściepa na wkładki). A pomysł był dobry, czego się bałyście? Kościoła?
                            • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 15:32
                              Gazeta, puknijże Ty si się. Rób sobie tę ściepę i zobaczymy, ile chętnych na Twoje dobra będzie. Nie trolluj już, proszę.
                              • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 15:34
                                Nawet w tych wątkach, które bardzo szybko były kasowane pamiętam co najmniej dwie zainteresowane Mamy, gdyby wątek powisiał dłużej byłoby zapewne więcej. Ale się boicie finansowania antykoncepcji jak diabeł święconki, normalnie średniowiecze.
                                A w innych postach będziesz piała o tym jak należy zapobiegać a nie leczyć, albo wsiądziesz na jakąś ubogą matkę spodziewającą się kolejnego gęby do wyżywienia mimo, że nie planowanej.
                                • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 16:12
                                  Gazeta, bredzisz jak potłuczona. Fundusz antykoncepcyjny chcesz założyć? Zrób wszystkim dobrze i kolejnej wielodzietnej napisz, że chcesz jej pomóc, weź adres, wyślij wagon gum i będzi z bani - poczujesz się spełniona, a ja nie będę musiała czytać i ciąć głupot.
                                • claudel6 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 21:51
                                  gazeta, ale wiesz, ze poza samą ściepą, trzebaby tę kobitę zawlec do gina i jej tę wkładkę wlożyć. jak się tego podejmujesz, to jak najbardziej będę uczestniczyć w finansowaniu trwałej antykoncepcji.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 22:12
                                    Nic na siłę, miało to być oczywiście tylko dla zainteresowanych antykoncepcją, a nim wątek "poleciał" (wisiał krótko) już dwie zainteresowane taką możliwością matki się wpisały w nim.
                • aneta-skarpeta Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:21
                  ubogie dzieci czasem cos dostają np od ciotki, zaprzyjaznionej sasiadki etc

                  dla mnie to jest bastrakcja

                  dostaje dziecko w 1 klasie kredki- np 12 szt- szanuje

                  na poczatek 2 klasy ma troche zuzyte ( mało malujetongue_out) 11 szt bo jedna mu zginela, przez przypadek

                  w 3 klasie ma po pół kredki 9 szt- bo dwie wymazał całkowicie

                  no faktycznie dupe urywa ta tona kredek

                  nawet jesli dostał w miedzyczasie jeszcze jeden komplet


                  moj ma tone kredek i flamastrów bo ciagle cos dokupowalismy- mam rysownika w domu- dostawał od dziadków etc
                • franczii Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 14:36
                  > Na serio właśnie dlatego że z każdego roku coś zostawało to zrobiła się tego to
                  > na więc nie widzę możliwości żeby nic nie zostawało z roku na rok ,nawet jak by
                  > ło tego niewiele ,to po prostu zostało mi mniej więc gdzie tu sprzeczność ,dziw
                  > ne do domów gdzie chodzę i gdzie są dzieci zawsze widzę tony kredek i innych śm
                  > ieci a zaręczam że nie są to osoby zamożne jedna pensja 6 dzieci ,u drugich 1 p
                  > ensja 3 dzieci ,więc też korzystają z pomocy MOPR.

                  Tona kredek jest rzeczywiscie ale to tak wyglada ze jest po 5 sztuk fioletowych, bezowych, turkusowych, brazowych a zadnej czerwonej, zielonej ani niebieskiej. I co nie kupisz nowego pudelka jak brakuje podstawowych kolorow?
    • nangaparbat3 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 18:54
      1. Czy robiłaś odpowiednie zestawienia i wiesz, ze te same rodziny prosza co rok o to samo?
      2. Rzeczy nieliche i nietandetne sa teraz bardzo drogie, nie sądzę, zeby były kupowane biednym. Reszta niszczy sie zaskakująco szybko.
      3. Co Cie to własciwie obchodzi?
      • hugo43 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 09:26
        Ja aktywnie bralam udzial w akcjach wyprawkowych i gwiazdkowych.wiem,ze porzadna wyprawka szkolna to koszt ok 120 pln,bez plecaka.w tym roku ograniczylam sie do symbolicznego udzialu w akcji,kupilam tylko plecak.niestety zniecheca mnie to,ze wiekszosc potrzebujacych sie powtarza,nic sie nie zmienia w ich sytuacji.wiem i rozumiem,ze jest ciezko,ale jak swiat stoi,tak rok szkolny zaczyna sie zawsze we wrzesniu i mozna przez caly rok kuoowac po trochu,korzystajac z okazji,promocji ,przecen.odnosze wrazenie,ze potrzebujacy z gory zakladaja,ze po co kupowac,sa pomocne mamy.to samo tyczy sie akcji gwiazdkowej,ja nawet nie wiem,czy moje prezenty dotarly do potrzebujacej rodziny.
    • arwena_11 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 29.08.13, 23:19
      ale naszego społeczeństwa? bo chyba nie. Więc sie nie wtrącaj do naszych kieszeni.
    • memphis90 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 17:29
      Trochę off topic, ale się zastanawiam- w kontekście drogich pierdół typu książka do muzyki czy religii (w moich czasach były wymagane, a potem stały nieużywana na półce przez okrągły rok...). Czy nie można zwyczajnie odkserować takiego podręcznika? Tak, tak, prawa autorskie, wiem- ale z drugiej strony wywalać grubą kasę na książkę, która często nawet nie jest wykorzystywana?
      A jeśli chodzi o stare i nowe wydania- kupić stare, odkserować nowe- i sprawdzać potem w domu o które zadanie 5 ze strony 13 chodzi?
      • bj32 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 19:17
        Mniemam, że jest to wyjście. Pytanie za sto punktów: po kiego fallusa nauczyciele wymagają podręczników, które później do niczego nie służą?
        • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 22:51
          Ksero też kosztuje...
      • morekac Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 13:22
        Nie ma lekko: z muzyki, plastyki, religii, wychowanie technicznego czy informatyki są kartkówki i klasówki i biada temu, kto nie będzie znał teorii obierania marchewki...
        Przy czym te podręczniki akurat zmieniają się stosunkowo rzadko. Częściej program zmienia się z przedmiotów egzaminacyjnych.
    • messa-lina Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 17:58
      Nie wnikam za bardzo i chyba nie chcę.
      Moja córa w biednej rodzinie się nie urodziła, w bogatej również, ot w przeciętnej. Nie dostaje co roku nowego plecaka, piórnika itp. - gdyż nie ma takiej potrzeby. Nie dostaje również firmowych gadżetów i innych tego typu rzeczy. Plecak z tesco za 29.90 służył przez 2 lata i do dziś nic mu nie jest. Ale fakt, przed kupnem obejrzałam dokładnie, jak uszyty i czy gdzieś nie zaczyna się pruć. Dziecko nie marudziło, mimo - że plecak w dwóch kolorach i bez żadnych bajerów.
      Natomiast dzieci koleżanki, która ma nieco niższe dochody, przeżywają bardzo, że plecak "nie firmowy", piórnik nie z najwyższej półki a na dodatek zeszłoroczny... I sama koleżanka również - ma wyrzuty sumienia - że nie może zapewnić dzieciom warunków na najwyższym poziomie. I staje na głowie - by miały jak najlepiej, często kosztem niezapłaconych rachunków. Takie zycie.
      Bieda często jest wdrukowana mentalnie, dlatego nie oceniam słuszności tych corocznych wyprawek, dla dzieci z biedniejszych rodzin. Jeden da radę przejść przez zycie oszczędzając, rozsądnie gospodarując i kupując rzeczy z niższej półki. Jego poczucie wartości w żaden sposób na tym nie ucierpi. Drugi będzie się czuł wyrzutkiem społecznym, bo co roku nie ma nowych butow, ubrań i nowego plecaka do szkoły. Niesamowite, ale prawdziwe ...
      • oteczka Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 18:13
        Podpisuję się pod tym obiema rękoma ,lepiej nie mogłaś napisać.
      • mgla_jedwabna Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 20:39
        Miło wiedzieć, że są jeszcze ludzie nie pozbawieni zdrowego rozsądku...

      • pitahaya1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 20:56
        messa-lina napisała:


        Jeden da radę przejść prze
        > z zycie oszczędzając, rozsądnie gospodarując i kupując rzeczy z niższej półki.
        > Jego poczucie wartości w żaden sposób na tym nie ucierpi.

        Jego poczucie wartości może być na tyle wysokie, że byle szmata na grzbiecie nie jest mu w stanie zagrozić.
        Czy czasem nie tak jest? Człowiek silny, podbudowywany od małego, dodatkowej podbudowy nie potrzebuje. Nie oznacza to jednak, że człowiek biedniejszy swoich dzieci nie podbudowuje.
        • messa-lina Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 30.08.13, 21:31
          Oczywiście - że ludzie biedni mogą podbudowywać swoje dzieci i część z nich na pewno to robi. Z tym, że budowanie poczucia wartości w drugim człowieku, szczególnie w dziecku nie jest taką łatwą sprawą (nawet w rodzinach - nie biednych). Oprócz słów liczy się także przekaz niewerbalny, który powinien stać chociaż w jako takiej zgodzie z tym co mówimy. Wpływ na dzieci ma to, jak postępują rodzice na co dzień, jak się zachowują i jakie mają priorytety.
          Inna rzecz, że wysiłki rodzica - to jedno, a to co dziecko z rodzicielskiego wzorca i przekazu przejmie - to drugie.
          • pitahaya1 Re: Nowiutkie wyprawki szkolne 31.08.13, 01:02
            Masz rację. Dziecku z biedniejszej rodziny jest podwójnie trudno. Nie dość, że czasami wzorca brak to jeszcze otoczenie nieprzychylnie nastawione i łatkę zdążyło przypiąć. Wierzę jednak, że nie zawsze tak jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka