Witajcie, mam problem - do domku szeregowego obok wprowadził się student muzyki, na zawsze

I zrobił sobie studio. Ściany są takie, że jak on "tworzy" to słychać u nas. Ma też taki sprzęt, że po murach niesie......

(( Jak mu zwracamy uwagę - a to jest prawie codziennie, to ściszy albo pogra chwilę i wyłączy. Podobno zrobił nawet coś na ścianie żeby nam nie przeszkadzać i powiedział, że teraz nasza kolej na kompromis (WTF???!!!).
Nie wiem co robić bo gościu jest jak ból zęba - atakuje nagle i nie wiadomo czy i kiedy przestanie oraz czy może się wzmoży.
Ech, no nie przekracza iluśtam decybeli ale gra ciągle to samo albo testuje jakies nowe sprzety a to perkusje, albo klawisze i tak w kółko w kółko.......................
Dziś niedziela Już dwie godziny p r a c u j e.
Miałyście może albo ktoś kogo znacie podobny problem?? Wiecie jak takie sprawy reguluje prawo? Tu się nie da żyć. Chłopak jest sympatyczny a ja się łapię na myślach o unicestwieniu go