sokzburakow
09.09.13, 16:30
Nie psa wina tylko mojej głupoty. Wyszliśmy na ogród na siusiu, piesek na razie wyprowadzany na smyczy, jako że nowe roślinki są posadzone. Chcąc przytrzymać psa ładującego się w dalie włożyłam palec (zamiast całej dłoni) w takie kółko od smyczy. Pech chciał, że w tym momencie akurat musiał wyleźć z domu mój mąż. Psinka ucieszyła się na widok pana i pociągnęła. No i paluszek trzasł. Dobrze, że jestem leworęczna, bo to prawa ręka. Miałyście jakieś kontuzje nabyte przy okazji obcowania ze zwierzyną?