gaja78
12.09.13, 16:54
Do moich teściów dotarło pismo z firmy windykacyjną, kierowane do mojego małżonka, z uprzejmą prośbą o zapłacenie kilkuset zł kary za nieoddane książki do biblioteki w ich mieście.
Mąż książek z całą pewnością nie wypożyczał, ponieważ jak wyciągnął od pracownika biblioteki były one wypożyczane w czasie, kiedy nie przebywał on w swoim rodzinnym mieście. Prawdopodobnie ktoś się rypnął w samej bibliotece.
I co teraz ?
Olać ?
Napisać coś do firmy windykacyjnej ?
Czy teściowie mogą mieć jakieś kłopoty ? (nie wiem, jakiś komornik może do nich przyjść ?) Chyba nie, co ? W końcu syn żyje, nie zaginął, tyle że mieszka pod innym adresem.
Zupełnie się na tych sprawach nie znam, ale martwię się o nerwy teściów.