Dodaj do ulubionych

Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym

18.09.13, 17:07
Sądziłam, że coraz mniej rzeczy będzie mnie zadziwiać, ale nie, jednak zadziwia.

Jak bardzo trzeba być bezczelnym/oderwanym od reala/egocentrycznym, żeby krytykować kogoś, kto nie chce być świadkiem na cudzej sprawie rozwodowej?!
Potencjalny świadek ani brat, ani swat, przyjaźni bliskiej nie było, a przybycie na sprawę wiązałoby się z przyjazdem z innego kraju. Kosztów przyjazdu tj. przelotu, urlopu, noclegu oczywiście nikt świadkowi pokrywać nie zamierza.
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 17:11
      A czemu on swiadkowal? Probie uduszenia albo cus?
      • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 17:13
        Parka tj. jedna ze stron chce powołać znajomą osobę na świadka w sprawie rozwodowej. Pewnie dlatego, że liczy na korzystne dla siebie zeznania.
        • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 17:17

          no ale dlaczego sie dziwisz?
          Jesli zeznania tej osoby mialyby byc ostatnią deską ratunku i byłyby oczywiście poświadczeniem prawdy, a nie wymyślonym łgarstwem, to każdy chyba ma prawo się trochę zdenerwować. Nie rozumiem, gdzie tu bezczelność (no chyba że chodzi ci o koszty, a tych nie pokrywa przypadkiem sąd ? wink )
          • mvszka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 18:34
            (no chyba że chodzi ci
            > o koszty, a tych nie pokrywa przypadkiem sąd ? wink )

            pomijając koszty rozumiem, że dla ciebie lot w jedną i drugą np. ( dajmy bliską odległość Londyn) na rozprawę w Wawie na 10tą co zajmuje cały dzień i jest mega męczące byłby bułą z masłem ?
            • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 18:39

              rozprawa rozwodowa, ktora trwa caly dzien ?
              Raczej takie nie bywają, nie mowiąc o tym, że świadek po zlożeniu zeznan nie musi zostawac do jej zakonczenia, tylko może sobie pójść.
              • jolunia01 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:04
                iwles napisała:

                >
                > rozprawa rozwodowa, ktora trwa caly dzien ?
                > Raczej takie nie bywają, nie mowiąc o tym, że świadek po zlożeniu zeznan nie mu
                > si zostawac do jej zakonczenia, tylko może sobie pójść.


                Sama rozprawa też może nie być krótka, zwłaszcza jak jest kilu(nastu) świadków, a ktoś jest ostatnim wezwanym do składania zeznań. W dodatku sąd może przerwać przesłuchania (bo ma wyznaczona inną sprawę) i przenieść przesłuchania na inny dzień, czasem odległy.
                A w opisanej w tamtym wątku sprawie może być tak, że dziewczyna musiałaby przylecieć poprzedniego dnia, a odlatywać późnym wieczorem, albo i dnia nastepnego - zalezy od rozkładu lotów i dostępności biletów, że o overbookingu nie wspomnę.
                • podkocem Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:56
                  Nie mówiąc już o tym, że sprawa rozwodowa może nie toczyć się wcale w Warszawie, tylko mniejszym mieście do którego jeszcze trzeba z lotniska dojechac 3 godziny w jedną strone!
                  • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:01
                    Nie no, oczywiście, na pewno to jakas pipidowka, do której na końcu trzeba jeszcze dojechać wypożyczonym rowerem uncertain

                    Wiesz, gdyby poprosil mnie ktoś mi bliski, przyjechalabym.
                    A już na pewno nie rozpatrywalabym tej prośby w kategoriach bezczelności i chamstwa, że jak ktos smial mnie poprosić.
                    • thegimel Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:47
                      Ale właśnie o to chodzi, że w tamtym wątku nie bardzo o kogoś bliskiego chodzi.
                    • mvszka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:10
                      w pipidówce pewnie mieszkasz i nie wyściubiałaś z niej nosa przez żywot cały skoro nie masz pojęcia ile zajmie sam lot ( nawet na kawę w wawie) w jedną i z powrotem. Łaskawie sprawdż może w necie godziny lotów, ich czas- czas potrzebny na boarding i policz i daj znać o wyniku.
                      a jeśli "wybronisz" się twierdząc, że jesteś z Warszawy , Krakowa itp. to nie miejsce zamieszkania świadczy o szerokości, tfu, wąskości umysłu
                      no i przepraszam wszytkich z pipidówek , którzy by nie wpadli na tak "błyskotliwe" przemyślenia jak twoje
                      • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:26

                        mvszka napisała:

                        > w pipidówce pewnie mieszkasz i nie wyściubiałaś z niej nosa przez żywot cały

                        rozgryzłaś mnie, gratulacje !
                        • mvszka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:53
                          zadanie odrób to i ja ci pogratuluję, mogę nawet dyplom namalować



                          ---dziwię się ludziom, którzy się dziwią
          • kikimora78 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 18:44
            Kosztów nie pokrywa sad, jeszcze tego by brakowało wink tym bardziej w sprawie cywilnej.
            Mój mąż pracował kiedyś "w budzetowie" i niedawno został wezwany na świadka w sprawie jakiegoś przekrętu z projektem. Odpisał sądowi, ze nie przyjedzie, bo za daleko mieszka i było ok - a była to rozprawa "państwowa" a nie "prywatna"
        • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 17:17
          No wiem, ale czy on posiada jakas wyjatkowa niepowtarzalna wiedze, czy to kompletnie z lapanki?
          • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 18:59
            A co to za różnica? Chodzi o rozwód, a nie o zabójstwo czy inny tego typu kaliber.
            • mvszka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:14
              różnica jest taka, że w sprawie rozwodu przesłuchuje się świadków jak najbardziej postronnych
              ( czyli nie bliska rodzina) a właśnie znajomych męża i/lub żony


              -
              chęć podpisu
              • gazeta_mi_placi Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:33
                Ale po co swoją drogą? Da się rozwieść kompletnie bez świadków. Szybko i z tzw. klasą.
                • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:44

                  nie zawsze, oj, nie zawsze. I niestety, często zdarza się, że próbuje nabruździć osoba "winna", na zasadzie "najlepszą obroną jest atak". A druga strona może albo przyjac na klatę wszystkie oskarżenia (często bzdurne i niesłuszne) i podkulić ogon, albo się bronić.
                  • mvszka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:11
                    oskarżenia (często bzdurne i niesłuszne)

                    nie ma to jak puścić wodze fantazji ( czyt. składać fałszywe zeznania) w sądzie, próbowałaś?
                  • gazeta_mi_placi Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:44
                    No trudno, będzie w najgorszym razie rozwód z orzekaniem o winie, żaden dramat, do więzienia za to nie pakują.
                    • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:03

                      Naprawdę przyjęłabyś z pokorą taką sytuację ?
                      Zdrada męża, wcześniej przemoc (jeżeli nawet nie fizyczna to np. psychiczna), upokorzenia, wyzwiska itp., wnosisz o rozwód z jego winy, a on wnosi o rozwód z twojej winy i ograniczenie ci praw rodzicielskich. W sądzie kłamie i na dodatek istnieje niebezpieczeństwo, że to jemu sąd przyzna dzieci, a ty wiesz, że będzie się do dzieci odnosil dokładnie tak samo, jak do ciebie, a pozbawienie cię praw rodzicielskich nie wynika z miłości do dzieci, tylko z tego, by ci dokopać i cię zgnoić.
                      Bierzesz na klatę z pokorą, czy jednak szukasz świadków ?
                      • wuika Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:07
                        Ale to nie chodzi o to szukanie świadków, a o to, że to Ty w takiej sytuacji powinnaś stanąć na głowie, żeby im umożliwić zeznawanie na korzyść Twoją i / lub Twojego dziecka. A nie wymagać od świata, żeby z dziką chęcią przeleciał pół świata i nurzał się w brudach.
                        • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:19

                          ale ja nie odnoszę się tutaj do tamtej sytuacji, tylko do postu gazety o tym, że niepowoływanie żadnych świadków, w najgorszym razie skutkuje tylko i wyłącznie rozwodem bez orzekania o winie.
                      • gazeta_mi_placi Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:08
                        W polskim sądzie jest niezwykle niskie prawdopodobieństwo, że dzieci zostaną przy ojcu (nawet jeżeli mamusia ma całkiem sporo za uszami) zatem nie ma co martwić się na zapas.
                      • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:38
                        Bierzesz na klatę z pokorą, czy jednak szukasz świadków ?

                        jesli mam tak dramatyczną sytuacje ( a w watku nie ma mowy o przemocy, a wrecz o tym, że oboje siebie warci), przemoc, znecanie sie etc to jesli chce miec swiadka to mozliwie mu ułatwiam swiadkowanie, a nie strzelam fochów.
                        • wuika Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:43
                          No i chyba załatwia się to wcześniej / równoległe? Sprawą karną?
        • totorotot Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:10
          Dasz linka bo nie wiem o co kaman
        • gaskama Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 08:53
          A z kim to się "parka" będzie rozwodziła, że liczy na korzystne zeznania. Zazwyczaj to połowa parki na to liczy.
          • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 09:27
            Pani pragnie korzystnych zeznań, a pan ma focha do świadka, że się wstępnie zgodził. Jak świadek zapowiedział, że zezna zgodnie z prawdą, to obojgu przyszłym rozwodnikom się nie spodobało.
    • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 17:56
      Czytam ten wątek i majtającą się ze zdziwnienia żuchwę muszę dłonią podtrzymywać.
      Jak dla mnie szczyt bezczelności.
      • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 18:07
        Gdzie ten wątek?
        • nangaparbat3 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 18:09
          Wątki wydłużają się w proporcjonalnie do narastania bulwersu u czytającego.
        • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 18:55
          Na rozwodowym. Bulwers pań z powodu, że kandydat na świadka niezachwycony i nie zamierza wybierać się na wycieczkę do ojczyzny celem złożenia zeznań nie wiadomo kiedy tylko pyta jak się wymiksować od tej przyjemności.
          • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:02
            Przeczytałam i nie mogę uwierzyć. Ta lampa witoszowska to ma chyba nie po kolei w głowie. Szkoda komentować.
            • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:05
              Dla mnie to kosmos, autentyczny kosmos.
              Dla siostry bym przyjechała, dla przyjaciółki w drodze absolutnego wyjątku, ale nie dla jakiejś byłej sąsiadki z zerowym niemal kontaktem. Osłupiałabym gdyby ktoś w ogóle złożył mi taką propozycję.
            • marychna31 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:24
              też chcę się pobulwersować lampą. Macie screeny z wyciętych postów?smile
            • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:49
              > Przeczytałam i nie mogę uwierzyć. Ta lampa witoszowska to ma chyba nie po kolei
              > w głowie. Szkoda komentować.
              Wielu ludziom, którzy przeżyli jakiś dramat życiowy, wydaje się, że na czas owego dramatu świat się powinien zatrzymać i wszyscy nad nim/nią pochylić. I rozumiem oczekiwanie pewnej empatii od bliskiej rodziny, ale nie od byłej sąsiadki.
              • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:12
                > Wielu ludziom, którzy przeżyli jakiś dramat życiowy, wydaje się, że na czas owe
                > go dramatu świat się powinien zatrzymać i wszyscy nad nim/nią pochylić.

                Pamiętajcie o tym, kiedy ojciec dzieci zostawi Was bez uprzedzenia i bez grosza. Albo kiedy dziecko ulegnie wypadkowi czy zachoruje na białaczkę i będzie potrzebować nie tylko Waszej opieki, ale i przeszczepu.
                Nie oczekujcie, że ktoś bliski znajomy Wam pomoże. Wszak samodzielność i samowystarczalność to podstawa smile
                • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:17
                  Trzeba być zdrowo trzaśniętym, żeby porównywać przeszczep albo białaczkę do zeznawania na sprawie rozwodowej. Znaj proporcję, mocium pani.
                  • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:20
                    A co to za różnica? To dramat i to dramat:

                    > Wielu ludziom, którzy przeżyli jakiś dramat życiowy,
                    > wydaje się, że na czas owego dramatu
                    >świat się powinien zatrzymać
                    >i wszyscy nad nim/nią pochylić.
                    • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:24
                      W tym momencie każdy rozsądny człowiek wycofuje się z dyskusji wink daj spokój.
                      • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:26
                        Skoro argumentów brak...
                        • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:31
                          Nie, nie zrozumiałaś. Nie ma co się kopać z koniem po prostu. Banda roszczeniowych bab. Przyjmij do wiadomości, że zeznawanie na rozprawie rozwodowej to nie podwózka do sklepu, ale naprawdę mało przyjemny i stresujący incydent. Tutaj w dodatku wiążący się z realnymi kosztami (których oczywiście nikt nie chce pokryć) i ogólnym ambarasem, który trzeba ogarnąć. Czyli dajdajdaj, bo moja krzywda jest teraz najmojsza. Gdyby rozwodnicy mieli choć odrobinę przyzwoitości zaproponowaliby częściowy choć zwrot kosztów podróży i w ogóle można by to załatwić inaczej. Pomagać - czemu nie, ale nie roszczeniowcom i egoistom.
                          • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:39
                            Przyjmij do wiadomości, że zeznawanie na rozprawie rozwodowej to nie p
                            > odwózka do sklepu, ale naprawdę mało przyjemny i stresujący incydent.

                            Laska o tym nie wiedziała wczesniej?

                            Tutaj w d
                            > odatku wiążący się z realnymi kosztami

                            Kolejna z problemami w czytaniu ze zrozumieniem smile
                            Co te gimnazja teraz robią z człowieka wink
                            • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:41
                              No wiedziała i początkowo odmówiła. Potem się zgodziła, ale wyłącznie na zeznawanie w konsulacie. I tego się trzyma, nie chce przylecieć. A postawa obojga skutecznie ją zniechęca do jakiejkolwiek empatii względem nich.
                            • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:41
                              Gdzie źle przeczytałam ze zrozumieniem? Wskaż proszę, zamiast głupio dogadywać.
                              Z gimnazjum trafiłaś jak kulą w płot, nie ten rocznik. Rozwodziłam się również i wiem, czym to pachnie.
                              • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:44
                                No, ja też. Nawet dwa razy.
                    • nutka07 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:50
                      No coz wole rozwod, niz umierac na raka jak moja matka, albo patrzec na chorobe wlasnych dzieci.

                      Sorry niezle trzeba byc zrytym po rozwodzie, zeby nie miec choc minimu trzezwej oceny.

                      Kazdego problemy sa mu najblizsze ale trzeba troche przetrzezwiec z takiego dramatu jak rozpad malzenstwa i nie trwac w krzywdzie. Co innego choroby czy kalectwo na ktore nie mamy wplywu.
                      No ale niektorzy widac lubia uprawiac taka masturbacje wlasnymi problemami.
                      • nutka07 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:53
                        Jeszcze dodam ze takie poronywanie z cudzymi dramatami oczywiscie nie rozwiazuje naszego problemu, ale dla mnie jest to taki sygnal ze nie jest tragicznie, ze jestem zdrowa i najblizsi i ze moge cos zrobic, mam nadal szanse zmienic swoja sytuacje, a tej szansy nie miala moja matka.
                    • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:57
                      przepraszam, ale chore dziecko to prawdziwy dramat- niema koniec swiata ( mowimy o chorobach śmiertelnych)

                      czym przy tym jest rozwód? litosci

                      a dla wiekszości- z perspektywy- rozwód to nawet wygrana na loterii i wyzwolenie się z nieszczęsnego związku
                  • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:21
                    morgen_stern napisała:
                    > Trzeba być zdrowo trzaśniętym, żeby porównywać przeszczep albo białaczkę do zez
                    > nawania na sprawie rozwodowej. Znaj proporcję, mocium pani.

                    Niby proporcja ale jakoś dotychczasowe moje doświadczenia mówią, że ludzie raczej dzielą się na takich, którzy pomagają i takich którzy widzą tylko czubek własnego nosa. Tych pośrodku jakoś niewielu...
                    • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:59
                      a ja mysle, że każdy ma granicę pomagania
                • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:17
                  zmeczona100 napisała:

                  > Pamiętajcie o tym, kiedy ojciec dzieci zostawi Was bez uprzedzenia i bez grosza
                  > . Albo kiedy dziecko ulegnie wypadkowi czy zachoruje na białaczkę i będzie potr
                  > zebować nie tylko Waszej opieki, ale i przeszczepu.
                  > Nie oczekujcie, że ktoś bliski znajomy Wam pomoże. Wszak samodzielność i samowy
                  > starczalność to podstawa smile

                  Tylko to zdaje sie nie jest w ogole taka sytuacja, wiec wylacz ten kwartet smyczkowy...
                  • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:26
                    cherry.coke napisała:


                    >
                    > Tylko to zdaje sie nie jest w ogole taka sytuacja, wiec wylacz ten kwartet smyc
                    > zkowy...

                    Rozwód nie jest dramatem?
                    • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:31
                      zmeczona100 napisała:

                      > cherry.coke napisała:
                      > > Tylko to zdaje sie nie jest w ogole taka sytuacja, wiec wylacz ten kwarte
                      > t smyc
                      > > zkowy...
                      >
                      > Rozwód nie jest dramatem?

                      Dwoje zdrowych ludzi a wypadek dziecka czy bialaczka?... Ratunku.
                      • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:33
                        > Dwoje zdrowych ludzi a wypadek dziecka czy bialaczka?... Ratunku.

                        A kto ustala co jest dramatem, a co nie? Ty?
                        • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:36
                          Właśnie potwierdzasz tezę o zafiksowaniu się rozwodników na rozwodzie. Dla nich to dramat, otoczenie - zwłaszcza dalsze - może mieć zupełnie inny, mniej emocjonalny stosunek i nie chcieć się mieszać.
                          • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:42
                            I ja się z tym całkowicie zgadzam.
                            Tak, jak nie oczekuję od kogos, aby mój rozwód ktoś uwazał za dramat, tak niech ktoś nie oczekuje, że czyjaś białaczka dla mnie będzie dramatem. I tu, i tu czas się nie zatrzyma.
                            • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:46
                              Opanuj się z tą białaczką, bo zaczyna się to robić śmieszne. Wyjedź jeszcze z gwałtem, morderstwem i porwaniem dziecka, bo jest jeszcze za mało dramatycznie.
                              • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:50
                                tak, dla mnie to nie są moje dramaty. Kumasz?
                                Moje życie w żaden sposób sie nie zmieni, czas nie zatrzyma tylko dlatego, że ktoś kogoś zgwałcił czy zabił.
                                A może chcesz mi powiedzieć, że dla Ciebie dramatem jest każda choroba każdego dziecka? Czy wydęte brzuchy małego Afrykańczyka? Albo gwałt na indyjskiej studentce?
                                No chyba aż taką hipokrytką nie jesteś.
                                • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:52
                                  zmeczona100 napisała:

                                  > tak, dla mnie to nie są moje dramaty. Kumasz?
                                  > Moje życie w żaden sposób sie nie zmieni, czas nie zatrzyma tylko dlatego, że k
                                  > toś kogoś zgwałcił czy zabił.
                                  > A może chcesz mi powiedzieć, że dla Ciebie dramatem jest każda choroba każdego
                                  > dziecka? Czy wydęte brzuchy małego Afrykańczyka? Albo gwałt na indyjskiej stude
                                  > ntce?
                                  > No chyba aż taką hipokrytką nie jesteś.

                                  Rewelacja, to przy takim zrozumieniu skad te fontanny emocji, ze dla kogos dramatem nie jest cudzy rozwod?
                                  • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:56
                                    Emocje? Wolne żarty, to Wy się tu emocjonujecie, zamiast przyjrzeć się faktom. Laska Wam robi wodę z mózgu (raz autorka żali, drugi raz- Triss), a Wy wszystko łykacie jak pelikany smile
                                • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:53
                                  Dawno nie było tu takiej tępoty jak ty
                                  • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:54
                                    No nie gadaj, że ściągnęłam Cię z piedestału?!
                                    • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:57
                                      Nic dziwnego, że cię zostawił ha ha
                                      • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:59
                                        Nie martw się, wszystko przed Tobą wink
                                        • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:00
                                          A nie, bo ja nie musiałam po sąsiadach pukać, żeby mi ktoś za świadka robił wink
                                          • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:03
                                            Ja o przyszłości, a Ty o przeszłości. No jak nic, mówiłam- gimnazjum.
                                            • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:06
                                              Moja przyszłosć nie wiąże się z jadem, roszczeniowością i szukaniem sprzymierzeńców na siłę wink Jeśli nie masz nikogo bliskiego to się nie martw, każde życie ma kres smile
                                              • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:08
                                                Rodzajów pomocy jest od groma i trochę.
                                    • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:02
                                      No to teraz wiemy. Sa rozne dramaty ktore moga cie spotkac w zyciu- gwalt smietc dziecka bialaczka glod w Afryce. Ale i tak najgorszy - rozwod.

                                      Tylko umierac.
                                      • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:03
                                        A gdzie tam. Pukać po sąsiadkach.
                                      • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:03
                                        ichi51e napisała:
                                        > No to teraz wiemy. Sa rozne dramaty ktore moga cie spotkac w zyciu- gwalt smiet
                                        > c dziecka bialaczka glod w Afryce. Ale i tak najgorszy - rozwod.

                                        Dla każdego człowieka najgorszy dramat to ten, który dotyka jego rodzinę.

                                        Rozumiem, że jak bliska Ci osoba będzie przechodzić rozród to powiesz 'Nie becz w Indiach wciąż gwałcą kobiety - to jest prawdziwy dramat a nie to co przechodzisz'?
                                        • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 00:15
                                          Powiem good luck baba z wozu koniom lzej. nie siedzialam pod lozkiem ale domyslam sie ze sie rozstaja bo zyc ze soba nie moga. Jaki dramat? Cos sie konczy a cos zaczyna. Zdrowi? Rece nogi maja? No to czas na zmiany.
                                        • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:04
                                          wiecie co najlepszego zrobiła moja rodzina, gdy ja sie rozwodziłam?

                                          nie robiła dramatu, mówili- stało sie, pewnie i lepiej, teraz układaj sobie zycie- tak miało byc, tak jest lepiej

                                          i szybko sie okazało że jest lepiej

                                          oczywiscie rozwód był bolesny, ale wyszedł mi tylko na dobre, to nie był dramat- to była ciezka sytuacja, którą trzeba było rozwiazać

                                          nic takiego nie mozna powiedziec np o białaczce dziecka, czy smiertelnej chorobie matki- to sa dramaty

                                          a juz rozwodzenie sie na zasadzie- moje musi byc na wierzchu ...
                                      • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:36
                                        > No to teraz wiemy. Sa rozne dramaty ktore moga cie spotkac w zyciu- gwalt smiet
                                        > c dziecka bialaczka glod w Afryce. Ale i tak najgorszy - rozwod.
                                        >
                                        > Tylko umierac.
                                        No, jak mi pierwsza córka umarła, to mój prywatny tatulo mi wciskał, że on przeżył w życiu gorsze dramaty, bo go z roboty wywali.
                                • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:54
                                  Co ty bredzisz?
                                  • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:58
                                    A co- nie mogę mieć swojego zdania? Ktoś ustala, co powinnam czuć/ wiedzieć/ twierdzić?

                                    H-I-P-O-K-R-Y-T-K-A

                                    To osobom z pieluszkowym rozmiękaniem mózgu albo przedszkolnym czy alimentacyjnym zanikiem mózgu się wydaje, że "wszystkie dzieci nasze są".
                                    • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:01
                                      Nie mam dzieci smile spróbuj jeszcze raz wystrzelić, może w końcu w coś trafisz tongue_out
                                    • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:35
                                      nie no, czuć sobie możesz cokolwiek, tylko my się nie zgadzamy z tym, by to była prawda ogólna. wiesz, na rozwód zazwyczaj trzeba sobie nieźle zapracować. czytając twoje wpisy, widzę, że nie miałaś z tym żadnego problemu.
                                      • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:39
                                        > wiesz, na rozwód zazwyczaj trzeba sobie nieźle zapracować.

                                        No wiesz, jest taka sprawa... Byle jakie gacie mnie nie kręcą smile Ja nie z tych, które zadowalają się ochłapami smile I zrobią wszystko, byleby tylko miec chłopa przy sobie, bo bez męża nic nie znaczą.
                                        Ja nie potrzebuje męża do dobrego samopoczucia smile Sama o to dbam smile
                                        • crises Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:12
                                          Wzięłaś sobie byle jakie gacie? Nie ma się czym chwalić.
                                          • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:13
                                            No wzięłam. Ale na szczęście przeszły już na jakąś tam emamę smile
                                            • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 00:07
                                              No i teraz kazdy dzien z czystym sumieniem moze zaczynac "dzieki ci Panie, ja niegodny a ty jednak mnie nie porzuciles..."
                                              • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 01:31
                                                No nie bardzo, bo on ateista wink
                                        • totorotot Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:06
                                          >Ja nie potrzebuje męża do
                                          dobrego samopoczucia smile Sama o
                                          to dbam smile

                                          Tia, brandzlując się zadymą na forum


                        • jolunia01 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:06
                          zmeczona100 napisała:

                          > A kto ustala co jest dramatem, a co nie? Ty?

                          Na razie to ty ustaliłaś - ex cathedra - że tam jest jakiś dramat, bo dwoje zawziętych idiotów znudziło się sobą i chce rozwodu, w dodatku nie licząc się z nikim i niczym.
                    • jolunia01 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:06
                      zmeczona100 napisała:

                      > Rozwód nie jest dramatem?

                      Na ogół nie jest. W tym przypadkach, kiedy bywa, strony dokładają starań, żeby tak własnie było.
                      • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:07
                        "A do tanga trzeba dwojga, tak ten świat zrobiony jest"
                        wink
                    • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:42
                      Dramatem to jest trwanie w zwiazku z ktorego nalezlo by sie rozwiesc.
                • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:31
                  > Nie oczekujcie, że ktoś bliski znajomy Wam pomoże. Wszak samodzielność i samowy
                  > starczalność to podstawa smile
                  O, widzę, że się licytujemy na dramaty życiowe. Spoko, mogę się licytować.
                  No, niestety, jak trafiło mi się dziecko z letalną wadą genetyczną, to szybko okazało się, że na rodzinę nie ma co liczyć, bo jest w histerii i jeżeli ktoś ma kogoś wspierać, to ja ich. A przyjaciele wspierali, jak umieli. A na znajomych bliższych i dalszych to nawet nie liczyłam, bo nie ich gęba i nie ich buraczki.
                  I bardzo mi przykro, liczyć to można na siebie.
                  • vilez Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:38
                    Sancia, nie wytłumaczysz. To jest kompletny odlot na punkcie swojej sprawy, takie centrowanie życia na tym właśnie. Na walce. Bo trzeba "wygrać", i powołają pół miasta w tym celu, i wszyscy mają im służyć. Nie potrafią obsłużyć kłótni między sobą sami. Pewnie dzieci też w to wciągają.
                    • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:40
                      > Sancia, nie wytłumaczysz. To jest kompletny odlot na punkcie swojej sprawy, tak
                      > ie centrowanie życia na tym właśnie. Na walce.
                      A najsłodsze z tego wszystkiego jest życzenie wszystkim wokół, którzy się z nimi nie zgadzają, żeby im się jakieś nieszczęście trafiło.
                      --
                      Loitering with content.
                      • nutka07 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:57
                        Wlasnie nadal nie jestem w stanie pojac, jak osoby ktore przezyly cos dla nich bardzo dramatycznego moga zyczyc nieszczesc innym.
                    • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:41
                      wciągamy dzieci i straszymy piekłem z tatusiemsmile tak jesteśmy zwichrowane.
                      Pałamy żądzą śmierci i bólu, co pół roku lecimy do sądu o podwyżkę alimentów.
                      Wcielone złosmile jednym słowem
                      • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:47
                        Opanuj się, tutaj co druga to rozwódka z dziećmi więc naprawdę sam fakt rozwodzenia się nie rzuca na kolana.
                • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:55
                  > Pamiętajcie o tym, kiedy ojciec dzieci zostawi Was bez uprzedzenia i bez grosza

                  jestem po rozwodzie, ex nie płaci alimentów, nie interesuje sie synem

                  ale co do tego ma kobieta, która była moja znajomą bo była moja sąsiadką?

                  mimo, ze mialam powody to wzielam rozwód bez orzekania, wlasnie po to aby nie ciagac bliskich po sadach- bo mogą nie miec na to ochoty i chciałam im tego oszczędzić

                  pomogli mi naprawdę bliscy- choc w inny sposób- bardziej potrzebny- chocby hamowali moje zapedy do zatracania się w rozwodzie- bo życie toczy sie dalej
                  • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 13:11
                    Dokładnie. To, co pomogło mi stanąć na swoich nogach po śmierci pierwszego dziecka, to konstatacja, że świat się nie zatrzymał i nie zatrzyma, bo mnie dotknęła tragedia. I że nie mam najmniejszej chęci pozwolić, by absolutnie najgorsze doświadczenie mojego życia zdeterminowało je.
    • nangaparbat3 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 18:07
      Znam taką historię: człowiek został oskarżony o rozbój (uliczna kradzież komorki). W czasie kiedy kradzież miała miejsce, pracował w Anglii. Przedstawil w prokuraturze zaświadczenia o wynagrodzeniu za pracę, cały tydzień i kolejny cały tydzień (kradzież w Polsce miała miejsce w środę). Pani prokurator nie uznała tego za dowód w sprawie, gdyż obecnie można sie bardzo prędko przemieszczac z kraju do kraju. W związku z tym człowiek wezwał na świadka swego kuzyna, u ktorego w tej Anglii mieszkał. Kuzyn się stawił - rozprawa się nie odbyla, bo nie zapewniono konwojentow, ktorzy doprowadziliby aresztowanego na salę rozpraw. Areszt i sąd znajdują się w tym samym budynku.
    • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:10
      Po przeczytaniu tego wątku i tekstów lampy wit. stwierdzam, ze jestem bardziej normalna niż myślalam.
      • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:07
        a wiesz, że ja tak samo pomyślalam o sobie?big_grin
    • vilez Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:27
      Ojacie, przeczytałam (ale nie cały, nie mam siły). Ta Lampka odlatuje- rozwód i rozwodnicy najważniejsi, a reszta niech to finansuje. To chyba nieprzerobiona trauma rzuca się na mózg, bo już nie wiem...
      Mnie dziwi, że można tak sobie kogokolwiek powołać na świadka? Także np. z Bieguna Północnego? Na jego koszt? I nie można odmówić?
      • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:28
        Tak się robi ludziom (bez względu na płeć), którzy po rozwodzie zbyt długo są sami.uncertain
        • noname2002 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:05
          Tak się robi ludziom (bez względu na płeć), którzy po rozwodzie zbyt długo są s
          > ami.uncertain

          Triss, przestań, jestem sama po rozwodzie i nie mam takich odpałów.
          • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:07
            noname2002 napisała:

            > Tak się robi ludziom (bez względu na płeć), którzy po rozwodzie zbyt długo są
            > s
            > > ami.uncertain
            >
            > Triss, przestań, jestem sama po rozwodzie i nie mam takich odpałów.

            Triss jest przykładem negatywnym, można zdradzać, szantażować , to anty przykład...
            I koniecznie trzeba mieć faceta bo zycie bez faceta jest puste i pewnie bez sesnu
            • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:10
              Chyba sens Ci się z seksem pomylił. tongue_out
              Lubię facetów, potrzebuję faceta w gospodarstwie domowym na stałe, to dość naturalna potrzeba, taka biologiczna.
              • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:11
                Żal mi czasu, autentycznie bo nie jesteś z mojej bajki zupełnie.
                www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:47
        Ale naprawdę tak jest? Serio moja koleżanka, która rozwodzi się ze swoim Ahmedem może mnie w każdej chwili powołać w Szwecji na świadka w sprawie rozwodowej i będę musiała na swój koszt dojechać na miejsce, bo inaczej czeka mnie grzywna albo nawet i areszt?
        Pytam serio, może któraś forumka wie, bo nie wierzę własnym oczom.
        • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:59
          Musialabys sprawdzic prawo w Szwecji. W pl rodzina moze odmowic zeznan - ale sprobuj odmowic... Glupi sposob z tymi swiafkami bo to nic nie wnosi - tyle ze sad sie upewnia ze obie strony winne - a na jednej rozprawie tak ze dwie osoby przesluchuja terminy rozpraw co miesiac masz 10 swiadkow i rozwodzisz sie pol roku.
          Dlatego za maz nie wychodze
          • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:12
            ja nie wiem, ale chyba sie duzo zmienilo od kiedy ja brałam rozwód

            u mnie swiadkiem był brat- jako swiadek w sprawie dziecka

            wybrany był pro forma- bo ktos musi byc, a kto widuje dziecko często i dla niego to bylo najmniej kłopotliwe

            i tyle było swiadków
    • podkocem Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 19:56
      Ja tu widzę pewną prawidłowość: rozwodnicy są zaślepieni. Oni się rozwodzą, przechodzą tragedię, traumę, cały świat ma się rzucac do stóp z pomocą, młode matki i cięzarne są przewrażliwione - kazdy ma im ustępować, złego słowa na ich temat nie można powiedzieć, rodziny wielodzietne tez mają wymagania czasem nie z tej planety, a tak naprawdę większość tych ludzi jest w takiej sytuacji w jakiej jest na własne życzenie i własną odpowiedzialność. To ich wybory życiowe doprowadziły do rozwodu, ciąży, wielodzietności itp itd. Wymaganie od innych bezwglednego zrozumienia i ustępstw jest daleko idacym nieporozumieniem. Te osoby przejawiaja ogromną roszczeniowość i budzi to we mnie głeboki sprzeciw. Sama jestem w ciaży ale nie wpadłam nigdy na to by kogokolwiek krytykowac za nieustąpienie mi w autobusie czy w kolejce do kasy. Gdybym się naprawdę źle czuła, to bym grzecznie poprosiła o przysługę.

      Pomagam ludziom zupełnie bezinteresownie, często anonimowo, zdarzało się też tu, na forum, ale dlatego że chcę a nie dlatego, że muszę. Sama o pomoc raczej nie proszę, wolę liczyć na siebie. Gdyby ktoś próbował wymusić ode mnie pomoc płaczem albo szantażem też bym była wściekła bez wzgledu na to czy kosztowałoby mnie to kilka złotych (minut) czy kilkatysięcy (godzin).
      • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:21
        podkocem napisała:

        > Ja tu widzę pewną prawidłowość: rozwodnicy są zaślepieni.
        > ej planety, a tak naprawdę większość tych ludzi jest w takiej sytuacji w jakiej
        > jest na własne życzenie i własną odpowiedzialność. To ich wybory życiowe dopro
        > wadziły do rozwodu, ciąży, wielodzietności itp itd. Wymaganie od innych bezwgle
        > dnego zrozumienia i ustępstw jest daleko idacym nieporozumieniem. Te osoby prze
        > jawiaja ogromną roszczeniowość i budzi to we mnie głeboki sprzeciw.

        Ania, rozwódka, brałam udział w tamtej dyskusji.
        Znajduję swoje miejsce wśród rozwodników.
        Jestem rozwódką na własne życzenie, bo kiedyś za bardzo uwierzyłam i miałam za dużo zaufania.
        Śmieszne - prawda?
        My wszyscy lecimy do sądu po pierwszej aferze, jesteśmy bogatsi od was o wiedzę której nie chcieliśmy.
        Nie chciałam rozwodu ale nie miałam wyboru.
        To moja roszczeniowość.
        Przepraszam, mam luz bo łatwiej mi zapisać dziecko do przedszkola.

        Gdyby ktoś próbował wymusić ode mnie pomoc pła
        > czem albo szantażem też bym była wściekła bez wzgledu na to czy kosztowałoby mn
        > ie to kilka złotych (minut) czy kilkatysięcy (godzin).

        Nie masz pojęcia czym jest rozwód z orzekaniem winy i czym mogą być zeznania sąsiadki.
        Ale lepiej osądzić lampkę i resztę rozwodnikówsmile
        A
        • podkocem Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:45
          Oj mam pojęcie, mam. Moi rodzice się rozwiedli, do tego moja Mama w czasie rozwodu była chora na raka a Tata miał kochankę (obecnie jest jego druga żoną). Sprawa z orzekaniem o winie ciągnęła się przez całe moje liceum i zakonczyła gdy już byłam na studiach! Byłam przesłuchiwana przez RODK, moja siostra z ZD równiez, wiec nie wmawiaj mi że nie wiem o co chodzi.

          Uważam moich rodziców za winnych nie tylko swojego rozwodu ale i rozwalenia mi młodości i manipulowania mną. Wiem doskonale do czego są zdolni rozwodnicy zaślepieni własnym nieszcześciem i do czego są w stanie się posunąć by znaleźć sprzymierzeńców.
          • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:52
            Czujesz różnice pomiędzy byciem rozwódką a byciem dzieckiem rozwodników?
            Nie upraszczam twojego doświadczenia, nie mówię że nie przeżyłaś swojego ale nie masz prawa porównywać się z dorosłą osoba która musiała wysłuchać wyroku rozwodowego.
            Nic ci nie wmawiam, masz jakieś naleciałości
            Nie manipuluję nikim próbuję przeżyć wyłącznie
            • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:06
              Ale w sumie po co ci byl rozwod z orzekaniem o winie - przeciez to nic nie daje po za satysfakcja i tym ze sie musisz wycierac po sadach?
              • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:27
                no własnie
                sama wybrałam prak orzekania, w sądzie przemilczałam mnóstwo dla własnego dobra- i małego dziecka- zeby zakończyc ten etap jak najszybciej i jak najmniej boleśnie i zacząć żyć od nowa
                • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:42
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > no własnie
                  > sama wybrałam prak orzekania, w sądzie przemilczałam mnóstwo dla własnego dobra
                  > - i małego dziecka- zeby zakończyc ten etap jak najszybciej i jak najmniej bole
                  > śnie i zacząć żyć od nowa

                  Super, ale bierzesz pod uwagę, że nie wszyscy tak mają?
                  Że zdarzają się zapaleńcy po dwóch stronach barykady?
                  Że niekiedy się nie da wywlekania brudów?
                  A
                  • gazeta_mi_placi Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:49
                    Ja biorę pod uwagę i rozumiem. I tym bardziej bym nie chciała (nawet gdybym była blisko) brać udział w rozwodzie prymitywnych osób, w których rozwód wyzwala to co najgorsze.
                    Trudno. Niezwykle rzadko jest tak, że jedna osoba w takich przypadkach jest faktycznie niewinna a druga samo zło.
                  • wuika Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:55
                    To niech mają chociaż nieco uczciwości i przyzwoitości i tymi brudami nie chlapią naokoło. Nie na własne małe dzieci, które są świadkami gorszących scen, nie na dawnych znajomych, którzy teraz już zaraz mają wyskakiwać z kasy albo stawać na głowie, żeby żądanie pomocy im nie rozwaliło kilku dni. Trzeba być na maksa zaślepionym i pozbawionym wszelkiej empatii, żeby własnymi dramatami obdzielać bogu ducha winnych ludzi. No naprawdę.
                  • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:34
                    blue_ania37 napisała:


                    > Super, ale bierzesz pod uwagę, że nie wszyscy tak mają?
                    > Że zdarzają się zapaleńcy po dwóch stronach barykady?
                    > Że niekiedy się nie da wywlekania brudów?
                    > A

                    doskonale wiem, że nie wszyscy tak mają, co nie zmienia faktu, ze nie kazdy postronny ma ochotę w tym uczestniczyć i jego psim obowiązkiem jest branie w tym udziału

                    ps nie mówie o przemocy domowej, tylko praniu brudów- kazdy przy rozwodzie ma swoje brudy
            • podkocem Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:22
              Moje prywatne doświadczenie z rozwodnikami rozwodzacymi się z orzekaniem o winie jest takie, ze czują się skrzywdzeni, sa zaślepieni i za wszelką cenę próbują znaleźc sojuszników. Z tamtego wątku to jasno wynika. Pani rzuciły się na swiadka dlatego, że utożsamiają się z rozwodzącą sie sąsiadką. Ematki piszące na neutralnym forum są bardziej skłone stanac po stronie świadka i uważają zachowanie znajomych i ich roszczenia za skandaliczne. Widac to bardzo wyraźnie porównując obie dyskusje. Punkt widzenia zalezy więc od punkt siedzenia.

              Mało to razy linkowano tu dyskusje do forum wielodzietni albo o katastrofie smolenskiej wyśmiewając kosmiczne postawy tam piszacych i totalne zaślepienie?
              • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:28
                podkocem napisała:
                . Widac to bardzo wyraźnie porównu
                > jąc obie dyskusje. Punkt widzenia zalezy więc od punkt siedzenia.

                Więc nie uważasz ze skoro nie jesteś po tej stronie barykady nie masz prawa mówić co słuszne.
                Bo poprostu nie masz tych emocji w sobie aby to zrozumieć?
                Dla jasności rozwódka, bez orzekania o winie z niebieską kartą, ale zycia było mało i zgodziłam się.
                Ale rozumiem emocje i napięcie i nmie rozumiem wypięcia się
                >
                > Mało to razy linkowano tu dyskusje do forum wielodzietni albo o katastrofie smo
                > lenskiej wyśmiewając kosmiczne postawy tam piszacych i totalne zaślepienie?
                • podkocem Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:17
                  Właśnie dlatego, że nie jestem po żadnej stronie barykady jestem w stanie trzeźwiej spojrzeć na sytuację niż rozwodnicy po przejsciach patrzący przez pryzmat własnych traumatycznych doświadczeń.
            • allatatevi1 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:40
              No jest różnica i to niebagatelna.
              Rozwodnicy to dwójka dorosłych ludzi, którzy tarzają się w gnoju na własne życzenie. Nikt ich nie zmuszał ani do ślubu ani do rozwodu.
              Forumowiczce podkocem bardzo współczuję - była jeszcze dzieckiem i ci którzy powinni ją chronić i wzmacniać jej poczucie bezpieczeństwa przez własną głupotę i egoizm zrobili oborę z jej życia.

            • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:33
              Nie żartuj. Jeżeli kogoś naprawdę dotknęły walki rodziców, to ich własne dzieci, których nie uznali za stosowne chronić.
            • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:43
              ja pierdzielę. to jest jakas nawiedzona sekta, ci rozwodnicy.

              twierdzisz, ze podkocem przezyła mniejszą traumę niż jej zaślepieni w nienawiści rodzice ciągający ją po sądach? ponieważ to nie ona była rozwodnikiem tylko manipulowanym traktowanym instrumentalnie młodym człowiekiem, ktory musiał obserwować jak najbliżsi jej ludzie, skądinąd dojrzali, skaczą sobie do gardeł?
              • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:48
                Nie twierdzę że przeżyła mniejszą traumę nie mam prawa oceniać kogoś traumy.
                Wiem, że ktoś kto nie przeżył rozwodu nie wie co to jest dla dorosłego, dla dziecka.
                Nie umniejszam nikogo boleści ale nie pozwolę żeby ktoś będący w szczęśliwym związku oceniał mnie
                A
                www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
                • nutka07 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:00
                  Osoba bedaca w szczesliwym zwiazku, moze miec tez rozwod za soba.
                  Nie ma co zafiksowywac sie na wlasnej krzywdzie.
                • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:00
                  Ale tu nie chodzi o pcenianie ciebie a pytanie jaka jest granica sprawiania klopotu znajomym swoim rozwodem w imie zranionej dumy.
            • ledzeppelin3 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 08:47
              > Nie upraszczam twojego doświadczenia, nie mówię że nie przeżyłaś swojego ale ni
              > e masz prawa porównywać się z dorosłą osoba która musiała wysłuchać wyroku rozw
              > odowego.

              No właśnie, to jest dopiero trauma, co tam jakiś bachor ciągany po sądach i zmuszony nadawać na własną matkę.
        • mayenna Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:29
          A ja jestem ciekawa ile z tych cudownych mężatek do nas z czasem dołączy....smile czego nie życzę. Los bywa złośliwy i przewrotny, a jak jeszcze chce kogoś nauczyć, że pewna na tym świecie jest tylko śmierć...
          • gazeta_mi_placi Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:31
            Ja znam dwie rozwódki, zapewnia, że świadków po sądach nie ciągały i na Waszym forum by się nie pojawiły. Rozwiodły się i spokojnie zaczęły nowy etap. Tyle.
            I nie życzą (chyba że o czymś nie wiem) inny ludziom rozwodu.
          • nutka07 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:33
            Rozwod nie oznacza ze ktoras z nas dolaczy do Waszego choru.
            • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:31
              ja byłam nieszczęsliwa mężatką z włansej glupoty ( sama sobie męza wybrałam) byłam rozwódką, byłam samotna matka, byłam konkubina ( szczęsliwą), a teraz szczęsliwą mężatką

              a jednak spiewam inaczej niz wielu rozwodników
      • ledzeppelin3 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 08:41
        odziny wielodzietne tez mają wymagania czasem nie z t
        > ej planety, a tak naprawdę większość tych ludzi jest w takiej sytuacji w jakiej
        > jest na własne życzenie i własną odpowiedzialność. To ich wybory życiowe dopro
        > wadziły do rozwodu, ciąży, wielodzietności itp itd.
        Podkocem zejdź na zienmię, wielodzietni stanowią ułamek rodzin rozwodzących się. Na pierwszym miejscu są rodziny z jednym dzidzi, potem- bezdzietni, potem z dwójką, potem długo długo nic
    • jolunia01 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:10
      W tamtym wątku tylko zołza i kacperek wykazują się zdrowym rozsądkiem. Współczuję dziewczynie, że musi tłumaczyć nawiedzonej lampie, zmeczonej i niebieskiej ani, że normalny człowiek nie sra pieniędzmi, ma swoje życie i niekoniecznie musi mieć czas, chęci i pieniądze, żeby głaskać ego jakichś rozwódek in spe, nastawionych do własnego rozwodu "ja mu pokażę, czyje na wierzchu", nawet jak trudno się wierzchu doszukać, a na to wygląda w opisanej sytuacji.
    • myelegans Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:14
      Ze ludzie sa bezczelni wiadomo nie od dzis, mnie dziwi, ze ty sie dziwisz i popelniasz watek.
      Nikt nikomu pistoletu do glowy nie przyklada, a jak jest to ani brat, ani swat to wzruszenie ramion i zignorowanie, to wszystko co wlozylabym w sprawe.
    • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:31
      Z jednej strony bulwers, że kto poniesie koszty a z drugiej - w większości powyższych wypowiedzi przewija się postawa 'wszystkich innych mam w 4 literach'.

      W całej tej aferze z kolejnym wywlekaniem wątku z innego forum najmądrzejsze zdanie napisała obśmiana tu lampka_witoszowska a w pierwszym poście:
      'na przyszłość - znajomych dobieraj tak, żeby nikt od ciebie niczego nigdy nie potrzebował i sama postaraj się nigdy nei musieć skorzystać z czyjejś pomocy, już nie mówię, o zgrozo, o wsparciu'

      Obyście nigdy nie musiały prosić o czyjąś pomoc. Szczerze życzę.
      • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:38
        Ja bym powiedziała: obyście nie musieli prosić o pomoc sąsiadek z zagranicy. Też się rozwodziłam. W tamtym wątku jest kosmos.
        • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:40
          nie ma żadnego kosmosu.
          Tam jest dyskusja o byciu człowiekiem lub wybraniu kasy.
          Traktujecie rozwódki jak ktoś kto ma rogi i straszy w nocysmile
          • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:42
            > Traktujecie rozwódki jak ktoś kto ma rogi i straszy w nocysmile
            Nie. Traktujemy tak skrajną roszczeniowość.
            > Tam jest dyskusja o byciu człowiekiem lub wybraniu kasy.
            Wybranie zobowiązań wobec własnej rodziny kontra zobowiązań wobec pary bardzo dalekich znajomych.
            • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:45
              Rozwódki znaja słowo odpowiedzialność
              Bo sa skazane na siebie
              Nikt nie kazał autorce wątku sie zgadzać, a za zobowiązania się płaci.
              Pozatym pani napisała, że nawet gdyby mieszkała 100 m nie byłaby zainteresowana, to na cholerę się zgadzała i brała w tym udział?
              www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
              • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:48
                Ale ona się zgodziła na zeznawanie w konsulacie nie w Polsce. Dość jasno to wynika z wątku.
                > Pozatym pani napisała, że nawet gdyby mieszkała 100 m nie byłaby zainteresowana
                Bo bycie świadkiem na cudzej rozprawie rozwodowej to taka fajna rozrywka.
                > Rozwódki znaja słowo odpowiedzialność
                > Bo sa skazane na siebie
                Ludzie są zwykle skazani sami na siebie, a dramaty życiowe charakteryzują się tym, że przeżywa się je i tak samotnie (nawet, jak się z kimś jest albo ma bliską rodzinę).
              • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:53
                Zmieniła zdanie, zgodziła się na składanie zeznać w konsulacie, a nie na dwudniową wycieczkę.
                Co do zmiany zdania - to wolny kraj. Zdaje się, że rozwódki też kiedyś wyszły za mąż, a potem zmieniły zdanie, nieprawdaż?
                • podkocem Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:27
                  Własnie najsmieszniejsze jest to, że wcale nie zmieniła zdania. Od początku zgadzała się tylko i wyłącznie na konsulat i nic więcej.
              • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:13
                Troche nie zroUmialas - ona pisala ze wie ze oboje maja za uszami i nawet gdyby miala blisko nie chcialaby sie w bagno zeznawania ladowac.
            • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:09
              Jak to nie chodzi o kase to ci rozwodzacy sie powinni sie szarpnac na bilet
              • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:20
                Jeśli im tak zależy na świadku, to powinni przynajmniej zaproponować opłacenie przelotu i hotelu.
                • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:48
                  To świadek ma obowiązek zadbać o swoje prawa smile
                  ... skąd Ty wytrzasnęłas, Triss, ten obowiązkowy lot do Polski, aby zeznawać? Z wymysłu Autorki? Zawsze łykasz wszystko, co ktos napisze? Nie masz swego rozumu czy może wiedza szwankuje? Bo może warto najpierw doczytać, czy lot jest konieczny (no to wywalenia swego jadu- tak).
                  • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:51
                    No to dba - odmawia świadkowania i trenuje wdupiemanie.
                    Sorry, to świadek który robi uprzejmość ma się starać, dowiadywać, pisać wnioski?! To zdecydowanie prościej zmienić zdanie i odmówić, niech się bujają sami.
                    • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:53
                      To niech odmawia smile
                      na złość mamie można sobie uszy odmrozić smile smile smile

                      Ja to wniosku nie wycofałabym- na pewno smile
                      Tzn. wycofałabym świadka na rozprawie, na której miałby zeznawać smile Jak tak kręci, mota i obwinia, to niech sobie przyjeżdża na własny koszt, ogarnia dzieciarnie, hotele i pracę, a potem sie buja ze zwrotem pieniędzy. Albo czeka, aż mu komornik zabierze, co sąd nakaże.
                      • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:00
                        No tak i wszystko jasne wink mój DRAMAT jest najmojszy i klękajcie narody. Jeszcze raz powtórzę - bezczelne, roszczeniowe i egoistyczne babska. Brrr.
                        • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:02
                          Patrz i ty się rozwodziłaś wink I teraz owieczek biednych nie rozumiesz.
                        • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:04
                          morgen_stern napisała:

                          > No tak i wszystko jasne wink mój DRAMAT jest najmojszy i klękajcie narody. Jeszcz
                          > e raz powtórzę - bezczelne, roszczeniowe i egoistyczne babska. Brrr.
                          >

                          Fuj....splunąć 3 razy za lewe ramię proponuję.
                          Lepsze jest zostawienie kogoś w potrzebie, dokładanie nie waidomo jakiej motywacji do własnych decyzji.
                          Lepiej się puszczać niż rozwodzić bo to ma wiekszy sens.
                          A
                          • podkocem Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:11
                            > Lepsze jest zostawienie kogoś w potrzebie, dokładanie nie waidomo jakiej motywa
                            > cji do własnych decyzji.

                            No faktycznie, zostawić w potrzebie. Jaką ta znajoma ma potrzebę? Przysr... byłemu cudzymi rękami.
                        • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:06
                          Jeszcz
                          > e raz powtórzę - bezczelne, roszczeniowe i egoistyczne babska. Brrr.

                          Pamiętaj o tym, jesli spotka Cię jakieś nieszczęscie w życiu smile
                          A spotkać musi- takie jest życie.

                          PS Kiedy byłam nastolatką tez mi się wydawało, że innym sie przytrafia coś złego, ale mi- na pewno nigdy smile
                          • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:07
                            Z tego co kojarzę, Morgen od dawna nie jest nastolatką. I też się rozwodziła.
                            • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:19
                              > Z tego co kojarzę, Morgen od dawna nie jest nastolatką

                              Doprawdy?
                              No popatrz, nie powiedziałabym.
                              • caroninka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 06:18
                                Bo? Ma zdrowe podejscie do rozwodowych spraw? Czy dlatego, ze ogolnie psychiczne zdrowie jej dopisuje. Tu jest pod dostatkiem forumek rozwodek, z dziecmi i zapewne problemami. Po dramaach czy w ich trakcie. Honor im zwracam, bo moze niektorym czasem odwala, ale zadna nie jest szurniera, jak wasza gwardia, tu przybyla. Rozwod nie upowaznia do robienia z siebie najpierwszej meczennicy i zawracania doopy OBCYM ludziom swoimi zyciowymi bledami i zmuszania ich do wspolnego maczania lap w tym swoim gnojowniku do tego JAK NAJBARDZIEJ UPRZYKSZAJAC IM TYM ZYCIE.
                          • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:09
                            To z tego twojego dobrego serduszka życzysz mi nieszczęścia w życiu? Idź już dziewczyno i nie ośmieszaj się.
                            • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:12
                              Uwielbiam te przejawy bezinteresownej życzliwości. tongue_out
                            • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:50
                              dziewuszko, ja znam życie smile
                              Taka sytuacja.
                              • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:56
                                znasz życie, bo połśubiłas jakiegos palanta, z którym musiałaś się rozwieść? i ten rozwód i syf z nim związany określił twoją tożsamość tak mocno, że widzisz świat wyłacznie oczami skrzywdzonego rozwodnika? to faktycznie znasz życie. od dupy strony.
                                • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:13
                                  Wróżę Ci sukces ogromny w powieściopisarstwie smile
                          • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:51
                            > A spotkać musi- takie jest życie.

                            wiesz co? czegoś tak podłego jeszcze na tym forum nie przeczytałam. prośba, wracaj tam skąd przyszłaś i tu nie wracaj.
                      • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:06
                        I wierzysz w to, że sąd będzie ścigał w innym kraju świadka, który nie stawił się na sprawie rozwodowej, karał grzywnami, groził aresztem? W dodatku świadka, który za chwilę zmienia miejsce zamieszkania i nie zamierza podwać nowego adresu.
                        Paranoja.
                      • jolunia01 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:31
                        zmeczona100 napisała:


                        > Ja to wniosku nie wycofałabym- na pewno smile
                        > Tzn. wycofałabym świadka na rozprawie, na której miałby zeznawać smile Jak tak krę
                        > ci, mota i obwinia, to niech sobie przyjeżdża na własny koszt, ogarnia dzieciar
                        > nie, hotele i pracę, a potem sie buja ze zwrotem pieniędzy. Albo czeka, aż mu k
                        > omornik zabierze, co sąd nakaże.

                        O, oooo! tu właśnie pokazać swoje prawdziwe oblicze i swoja empatię. W dooopie mam wszystko i wszystkich, bo moje musi być najmojsze.
                        EOT
                      • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:49
                        o, to już komornika na świadka nasyłamy? ale z was paskudne babska. dobrze, że na co dzień kisicie się na tamtym forum w swoim wielkim pokrzywdzeniu.
                      • caroninka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 06:08
                        Po przeczytaniu tej wypowiedzi, jako twojej entej tutaj, moge tylko stwierdzic, ze twoj byly zrobil sobie wielka przysluge zostawiajac za soba taki oporny i bezczelny balast.
          • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:47
            Hmmmm ja też jestem rozwódką i mimo tego tamten wątek to kosmos.
          • jolunia01 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:53
            blue_ania37 napisała:

            > nie ma żadnego kosmosu.
            > Tam jest dyskusja o byciu człowiekiem lub wybraniu kasy.
            > Traktujecie rozwódki jak ktoś kto ma rogi i straszy w nocysmile

            Wiesz, ja jestem rozwódką, ale nikogo w nocy nie straszę. Rozwiodłam sie też bez narażania na wydatki moich sąsiadów, byłych i ówczesnych. Ba, nie ciągałam ich przed sąd, bo było mi zwyczajnie szkoda straty czasu. I uważam, że jestem człowiekiem, chociaż wybrałam "kasę" w tym sensie, że przedstawiłam, jeszcze mężowi, skalę problemów i kosztów jego prób wykazania "jego na wierzchu", nie marnowałam czasu i pieniędzy na powoływanie niczego nie wnoszących świadków, angażowanie prawników, przeciąganie sprawy, zgłaszanie wniosków dowodowych itp. Dzięki temu rozwiodłam się szybko i tanio.
            • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:55
              jolunia01 napisała:
              Wiesz, ja jestem rozwódką, ale nikogo w nocy nie straszę. Rozwiodłam sie też be
              > z narażania na wydatki moich sąsiadów, byłych i ówczesnych. Ba, nie ciągałam ic
              > h przed sąd, bo było mi zwyczajnie szkoda straty czasu. I uważam, że jestem czł
              > owiekiem, chociaż wybrałam "kasę" w tym sensie, że przedstawiłam, jeszcze mężow
              > i, skalę problemów i kosztów jego prób wykazania "jego na wierzchu", nie marnow
              > ałam czasu i pieniędzy na powoływanie niczego nie wnoszących świadków, angażowa
              > nie prawników, przeciąganie sprawy, zgłaszanie wniosków dowodowych itp. Dzięki
              > temu rozwiodłam się szybko i tanio.

              Miałaś do tego prawo, ja nie chciałam orzekania winy, ale stoczyłam bitwę o alimenty.
              Każdy ma coś swojego
          • ledzeppelin3 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 08:48
            Jaką bezczelną, butną i chciwą trzeba być rurą, żeby nie zaproponować ewentualnemu świadkowi, który może zrobić nam ogromną przysługę, kasy za przelot i nie zapytać: masz z kim zostawić dzieci?
        • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:45
          lilly_about napisała:
          > Ja bym powiedziała: obyście nie musieli prosić o pomoc sąsiadek z zagranicy.

          A jak sąsiadka w międzyczasie wyjedzie?
          • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:48
            No właśnie!
          • nanuk24 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 01:44
            No to umarl w butach, malzonkowie sie nie rozwiadatongue_out
      • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:40
        > Z jednej strony bulwers, że kto poniesie koszty a z drugiej - w większości powy
        > ższych wypowiedzi przewija się postawa 'wszystkich innych mam w 4 literach'.
        Jak na razie świadka w "czterech literach" miała rozwodząca się para, nie zważając zupełnie na to, że mieszka daleko, ma poukładane życie, dziecko na stanie i mało pieniędzy i usiłując ściągnąć do sądu w Polsce.
        Pozbycie się takich znajomych określa się słowami "good riddance".
        • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:47
          sanciasancia napisała:
          > mieszka daleko, ma poukładane życie, dziecko na stanie i
          > mało pieniędzy i usiłując ściągnąć do sądu w Polsce.

          Jakby za każdym razem na świadków można powoływać było tylko osoby mieszkające blisko, bogate, bezdzietne i z 'niepoukładanym życiem' to mało kto mógłby być świadkiem.
          • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:52
            > Jakby za każdym razem na świadków można powoływać było tylko osoby mieszkające
            > blisko, bogate, bezdzietne i z 'niepoukładanym życiem' to mało kto mógłby być ś
            > wiadkiem.
            Oczywiście. Ale, jak się oczekuje zrozumienia dla swojej sytuacji życiowej przydałoby się wykazać zrozumieniem dla cudzej, takiej jak "nie mam z kim zostawić dzieci", nie mam urlopu, czy najzwyklejsze "nie stać mnie na bilet".
            • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:56
              sanciasancia napisała:
              > Oczywiście. Ale, jak się oczekuje zrozumienia dla swojej sytuacji życiowej przy
              > dałoby się wykazać zrozumieniem dla cudzej, takiej jak "nie mam z kim zostawić
              > dzieci", nie mam urlopu, czy najzwyklejsze "nie stać mnie na bilet".

              Ależ ja nie piszę, że pani ma zostawić wszystko i wsiadać w pierwszy samolot. Zwyczajnie - ta sprawa nie jest czarno-biała.

              Z resztą - z wątku wynika, że pani totalnie sprawa zwisa i nawet jakby świadkowanie nie wiązało się z problemami logistycznymi to by olała.
              • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:59
                I teraz powiedz ze Lampka jest mendą a triss wielce fajną osobą zakładającą wątki jak trzeba być bezczelnym.
                Dobranocsmile
              • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:02
                > Z resztą - z wątku wynika, że pani totalnie sprawa zwisa i nawet jakby świadkow
                > anie nie wiązało się z problemami logistycznymi to by olała.
                Z wątku wynika, że podjęła się zeznawania w konsulacie.
                Jak rozwodzący zaczęli mnożyć żądania, stwierdziła, że nie jest zainteresowana zeznawaniem.
                I szczerze mówiąc jej się nie dziwię, po czymś takim, też nie chciałabym mieć ze sprawą nic wspólnego.
          • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:57
            Wypadałoby wykazać nieco taktu przy mieszaniu w swoje bardzo prywatne sprawy znajomych. Zeznawanie w sądzie to średnia przyjemność, trzeba nie mieć wstydu, żeby kogoś w ten sposób zmuszać do brania udziału.
            • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:00
              triss_merigold6 napisała:
              > Wypadałoby wykazać nieco taktu przy mieszaniu w swoje bardzo prywatne sprawy zn
              > ajomych. Zeznawanie w sądzie to średnia przyjemność, trzeba nie mieć wstydu, że
              > by kogoś w ten sposób zmuszać do brania udziału.

              Gdyby chodziło o Twoje dobro to nie mam najmniejszej wątpliwości, że posunęłabyś się do szantażu, nasyłania policji i całego tego cyrku, żeby siebie chronić.
              • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:07
                Do rozwodów znajomych, przyjaciół, rodziny itd. nie mieszałam, oba były bez orzekania o winie. Sorry, samemu się sprząta swój bajzel, taki koszt określonych decyzji.
                • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:14
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Do rozwodów znajomych, przyjaciół, rodziny itd. nie mieszałam, oba były bez orz
                  > ekania o winie. Sorry, samemu się sprząta swój bajzel, taki koszt określonych d
                  > ecyzji.

                  Każdy sprząta a jednak nie wzięłaś na siebie winy za rozwód mimo ewidentnego puszczania się. Wolałaś eksowi wygrażać ewentualnym ojcostwem dziecka kochanka. I Ty Triss piszesz o czyjejś 'bezczelności'?
                  • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:47
                    Ktoś, kto wyjeżdża tak chamsko i personalnie przestaje być partnerem do dyskusji. Można sobie podogryzać, ale są pewnie granice. Jesteś obrzydliwa.
                    • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:53
                      Nie, ją fascynuje moja przeszłość. Rozumiem to, faktycznie była ciekawa. big_grin
                    • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:57
                      morgen_stern napisała:
                      > Ktoś, kto wyjeżdża tak chamsko i personalnie przestaje być partnerem do dyskusj
                      > i. Można sobie podogryzać, ale są pewnie granice. Jesteś obrzydliwa.

                      Widzisz - dla mnie obrzydliwe jest zarzucanie komuś bezczelności jak samemu w tej kategorii wiedzie się prym. Triss niestety jest dla mnie sztandarowym przykładem do przypowieści o belce i drzazdze.
                      • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:03
                        Ale co cię właściwie obchodzi, jak triss się rozwodziła i co przed ślubem robiła, jak to się ma do tematu wątku? Przyp...sz się, bo jej nie lubisz i tyle, więc nie ściemniaj i nie kreuj się na obrończynię moralności i prawdy na tym forum.
                        • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:06
                          morgen_stern napisała:
                          > Ale co cię właściwie obchodzi, jak triss się rozwodziła i co przed ślubem robił
                          > a, jak to się ma do tematu wątku

                          Tematem wątku jest - przeczytaj sobie dokładnie: 'Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym'

                          Well - tak nie lubię obłudników. Triss w obronie interesów swoich i swojej rodziny rzuciłaby się do gardła każdemu i każdego utopiła w łyżce wody ale jak widać inni to totalne bezczele.
                          • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:17
                            Nie przypominam sobie, żeby chwaliła się, że ciągała po sądach koleżanki z okazji rozwodów nie zważając na nic i nikogo, ale może ty masz lepsze informacje.
                            • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:21
                              Nie miałam świadków, eks też nie. Był tylko wspólnie wskazany świadek na okoliczność małoletniego dziecka, obowiązkowy.
                              Przy pierwszym rozwodzie też było bez świadków, mediacyjna - bo jeszcze wtedy obowiązywały i potem właściwa rozprawa, z 15 minut to trwało.
                              Nie upadłam na głowę, żeby wciągać w to inne osoby i domagać się jakichś zeznań.
                              • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:23

                                widocznie nie musialas. Mialaś szczęscie, że trafiałas na facetow, ktorzy potrafią się rozwodzić "z klasą".
                                • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:27
                                  iwles napisała:
                                  > widocznie nie musialas. Mialaś szczęscie, że trafiałas na facetow, ktorzy
                                  > potrafią się rozwodzić "z klasą".

                                  Dokładnie!
                                  • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:42
                                    sąsiadka, jak sama mówi- oboje maja duzo za uszami w sprawie rozpadu małzenstwa
                                • vilez Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:29
                                  Iwles, można zachować klasę przy rozwodzie nawet, gdy druga strona jej nie zachowuje. wystarczy nie podejmować walki.
                                  • nangaparbat3 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:43
                                    vilez napisała:

                                    >, można zachować klasę przy rozwodzie nawet, gdy druga strona jej nie zach
                                    > owuje. wystarczy nie podejmować walki.
                                    To chyba nie jest przypadek Triss tongue_out

                                    Zresztą - niepodejmowanie walki moze być jeszcze bardziej niszczace (psychicznie, pomijam draki etc.) niż podjęcie.
                                  • iwles Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:45

                                    zależy od "ceny" (i nie mam na mysli pieniędzy ani dóbr materialnych).
                                • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:11
                                  Wiecie.. To ner jest tak ze w zyciu jest loteria i jednemu trafia sie super koles a drugiemu odpad nuklearny. Kazdy sobie wybiera. Owszem nie zawsze widzi co wybiera ale moze w zwiazku z tym nie ma co sie tak ladowac od pierwszego kopa w kiece do ziemi i welon...? Moze jakis okres probny?
                                • caroninka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 06:24
                                  Lub to oni mieli szczescie, ze ona z ta klasa sie rozwiesc potrafila.
                              • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:25
                                triss_merigold6 napisała:
                                > Nie upadłam na głowę, żeby wciągać w to inne osoby i domagać się jakichś zeznań.

                                Jeszcze raz bo chyba nie kapujesz - nie zrobiłaś bo NIE MUSIAŁAŚ. Gdyby jednak od tego zależał Twój interes - nie wahałabyś się ani sekundy i doskonale o tym wiesz.
                    • edelstein Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 11:44

                      Napisala,lilija tego Forum broniac liliji numer dwabig_grin

                      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                  • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:52
                    A dlaczego miałam brać winę na siebie? Eks o to nie wnosił. Nie upadłam na głowę, żeby brać winę na siebie skoro nie musiałam.
                    • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:01
                      triss_merigold6 napisała:
                      > A dlaczego miałam brać winę na siebie? Eks o to nie wnosił.

                      Ależ kto Ci każe? Ciekawe tylko jakbyś się zachowała jakby jednak wniósł...

                      A o bezczelności pisałam w kontekście 'zachęcania' eska do rozwodu poprzez wizję obarczenia go ojcostwem dziecka kochanka. Taaa... to bardzo eleganckie było tongue_out
                      • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:24
                        Prawda jest taka ze w pl rozwod z orzeczniem to cos jak skazanie za cudzolostwo zgodnie z prawem koranicznym - praktycznie nie wystepuje o ile nie masz 4 swiadkow o nieposzlakowanej opinii ktorzy zlapali pare inflagranti (no i putanie czy ludzie ktorzy podgladaja pare moga o sobie mowic ze ich opinia jest nieposzlakowana)albo ktos sie przyzna. Sad raczej dochodzi do wniosku (po rocznej sprawie) ze w sumie oboje siebie warci i on bzykal na prawo i lewo ale ona zolza... Wiec po co obracac noz w ranie? Jedna z osob ktore szanuje najbardziej ze wsYstkich jakie znam umiala po prostu spakowac podstawowe rzeczy dziecko i zabrac 4 litery z zycia malzonka psychopaty. I nigdy ani na niego ani na jego rodzine sie nie obejrzala. Klasa.
      • araceli Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:50
        Tak na marginesie - ciekawym jest jak upada mit bogatych emigrantek. Tak się wszystkim ekstra powodzi a nagle jedna wizyta w kraju urasta do rozmiarów katastrofy finansowej tongue_out
        • sanciasancia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:54
          > Tak na marginesie - ciekawym jest jak upada mit bogatych emigrantek. Tak się ws
          > zystkim ekstra powodzi a nagle jedna wizyta w kraju urasta do rozmiarów katastr
          > ofy finansowej tongue_out
          No, nie wiem, dla mnie wyjazd do kraju wiąże się z zapłaceniem co najmniej $900 za bilet i jetlagiem. I szczerze mówiąc, nie wiem, co gorsze.
        • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:01
          Niezależnie od stopnia zamożności, ta emigrantka może mieć sto lepszych sposobów na wydanie kasy niż wycieczka na cuzy rozwód.
      • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:45
        tyczy to też sąsiadek?? ja sobie tak dobieram wyłacznie najbliższych przyjaciół, od znajomych nie oczekuję niczego, od sąsiadów, zeby nie syfili na klatce.
      • ledzeppelin3 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 08:50
        Nie, mądrzejsze jest stwierdzenie: dobieraj przyjaciółki, aby nie były chciwymi rozczeniowymi rurami z klapkami na oczach.
    • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:52
      Masakra. Wspolczuje swiadkowi. A co on ma niby zeznac? O ile nie jest gachem/kochanka winnym/a rozpadu zwiazku to co on moze powiedziec? Ale ludzie uwielbiaja zciagnac 100 swiadkow na najzwyklejsza sprawe r -wazne zeby udowodnic wszystkim ze sie jest ofiara.
    • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 20:57
      Moim zdaniem rozwodzacy sie maja podejscie wrecz skandaliczne. Kolezanka poszla im na reke i na rozsadny kompromis - jest za granica, ale chetnie zezna w konsulacie. Nie udalo sie, to mogli ja ewentualnie poprosic o ewentualny przyjazd na rozprawe, no i pogodzic sie z ewentualna odmowa. To nie rodzina ani przyjaciele, tylko znajomi. Kobita ma nie tylko oplacic przylot, nocleg, kij wie co, ale musi tez zalatwiac wolne w pracy, opieke nad dziecmi.

      Ale uj z tym, najsmieszniejsze jest to, ze jak juz to wszystko pozalatwia i poplaci i przyleci, to sad jak to sad, przelozy rozprawe albo jej zeznania...

      To naprawde nie jest w najmniejszym stopniu praktyczne. Nie wierze, ze para nie ma znajomych blizej. Co ona mogla takiego wiedziec, czego nie moze powiedziec nikt inny?
    • lady-z-gaga Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:04
      No, przyznam, ze i mnie szczęka opadła. Zajrzałam i przeczytałam tylko część wątku, ale to wystarczy aby zdiagnozowac nową jednostkę chorobową: odrozwodowe zapalenie mózgu smile
      Wszystkie paniusie grzmiące o pomocy i nieopuszczaniu bliźniego w potrzebie pomijają jeden fakt: rozwód w Polsce mozna uzyskać bez powoływania świadków. Wymagania, aby ktoś, nie będąc najbliższą rodziną, przyjechał na sprawę z zagranicy, na własny koszt, to jest prawdziwy kosmos.
    • zmeczona100 Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:05
      > Potencjalny świadek ani brat, ani swat, przyjaźni bliskiej nie było, a przybyc
      > ie na sprawę wiązałoby się z przyjazdem z innego kraju. Kosztów przyjazdu tj. p
      > rzelotu, urlopu, noclegu oczywiście nikt świadkowi pokrywać nie zamierza.

      Ty na etacie w GW? Oj, cienko musisz prząść w takim razie.
      Bo gdybyś napisała prawdę, to nie byłoby wielkiego ruchu smile

      A więc smile
      1. Nie jest prawdą, że panienkę ktoś zmusił do bycia świadkiem- sama wyraziła na to zgodę.

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,146959397,146967044,Re_Czy_mozna_odmowic_bycia_swiadkiem_.html
      Koleżanka zadzwoniła i zapytała czy mogę być świadkiem. Powiedziałam jednoznacznie NIE, bo nie przylece do Polski. Po kilku dniach zadzwoniła i zapytała czy będę świadkiem jeśli bedę zeznawać w konsulacie. Odpowiedziałam, że jak w konsulacie, na miejscu, to ok.

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,146959397,146967175,Re_Czy_mozna_odmowic_bycia_swiadkiem_.html
      Ja od początku nie byłam chętna zeznawać. Zgodziłam się po dłuższej rozmowie i przekonywaniach na zeznawanie w konsulacie.


      2. Nie jest prawdą, że świadkować miała obcej osobie, ledwo znajomej; to była bliska znajoma:

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,146959397,146966426,Re_Czy_mozna_odmowic_bycia_swiadkiem_.html
      Bliską znajomą była bo mieszkałyśmy drzwi w drzwi i wiele o sobie wiedzieliśmy.

      3. Nie jest prawda, że chodzi o koszta- koszty to wymysł laski, bo chodzi o to, aby się wycofać z decyzji, którą sama podjęła (o świadkowaniu), o pretekście, który uwolni ją od skutków jej własnej decyzji- czyli chodzi o zwalenie winy na inna osobę.

      Ja nie zamierzam kłamac, ale wolałabym w ogóle żeby dali mi spokój.

      Co mogę zrobic jeśli oboje się uprą? Za niecałe dwa miesiace zmieniam mieszkanie, czy jesli nie podam im nowego adresu, mogę w ogóle wywinąć się z tej sprawy jesli wczesniej nie dostane zadnego pisma? Nie jestem nigdzie zameldowana.


      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,146959397,146959397,Czy_mozna_odmowic_bycia_swiadkiem_.html
      4. Nie chodzi o koszta, bo to od niej samej zależy, czy chce zeznawać w Polsce, czy w konsulacie. Ale dla usprawiedliwienia swojej postawy ("mogę, ale nie pomogę, bo chcę pokazać, że to ode mnie zależy los bliskiej znajomej") wymyśliła koszty i to, że nie można zeznawać w konsulacie. Ja wiem, jak to zrobić, ale wkurzyła mnie własnie taka postawa laski, więc, mając w d.pie jej pseudoproblemy, nie podpowiem. A nie pomogę, bo... ona nie jest moją byłą bliską znajomą, która wie o mnie dużo smile

      Laseczki smile Życzę, abyście nigdy nie musiały prosić bliskich znajomych o pomoc smile
      • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:07
        kocham cię zmęczonasmile
        A
        www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
      • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:14
        Lekko się ośmieszyłaś teraz. To, że ktoś mieszkał drzwi w drzwi i wiedział o sąsiadce dużo, jak to zgrabnie ujęłaś, nie zobowiązuje go do lotu na drugi koniec świata. Nie przyszło mi do głowy wyznaczać na świadkową moja sąsiadkę.
        • araceli Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:16
          lilly_about napisała:
          > Lekko się ośmieszyłaś teraz. To, że ktoś mieszkał drzwi w drzwi i wiedział o są
          > siadce dużo, jak to zgrabnie ujęłaś, nie zobowiązuje go do lotu na drugi koniec
          > świata. Nie przyszło mi do głowy wyznaczać na świadkową moja sąsiadkę.

          I kto się ośmiesza?

          Zawsze wydawało mi się, że na świadka powołuje się osoby, które wiedzą coś o danej sprawie - nie ważne, czy brat, kuzyn, przyjaciółka czy przypadkowy przechodzień, który akurat widział np. kradzież big_grin
          • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:21
            Co wiedzą? Wie przyjaciółka, a nie sąsiadka.
            • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:23
              i to jest ta cholerna różnica pomiędzy rozwódkami a nie rozwódkami.
              bo sąsiadka może być głównym świadkiem, nie spokrewniona, za ścianą to najlepszy świadek.
              A
              • jolunia01 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:11
                blue_ania37 napisała:

                > bo sąsiadka może być głównym świadkiem, nie spokrewniona, za ścianą to najlepsz
                > y świadek.

                No właśnie - za ścianą. To g..., a nie świadek. Niczego nie widziała. Może pan właśnie zastał panią z gachem i wyzwiska były adekwatne do sytuacji, a może pani nakryła pana na oglądaniu pornola i głośno wyraziła swoją opinię na ten temat, nawet używając słów niecenzuralnych? A może pan wracał do domu o 3 w nocy po nadgodzinach, a sąsiadka słysząc kroki na schodach wyobrażała sobie, że z rozpusty? A może pani miała zapalenie spojówek, a sąsiadka widując ją w ciemnych okularach dopowiadała sobie jakieś niesamowite historie...
                • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:15
                  jolunia01 napisała:


                  >
                  > No właśnie - za ścianą. To g..., a nie świadek.

                  Pani nie ma żadnych powodów ani kłamać, kiedy widziała pana pijanego to moze powiedzieć i pania pijaną, moze powiedzieć kto wynosił smieci i kto odprowadzał dzieci do przedszkola.
                  To jest świadek a nie mama, której córka się żaliła
                  • jolunia01 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:43
                    blue_ania37 napisała:

                    > Pani nie ma żadnych powodów ani kłamać, kiedy widziała pana pijanego to moze po
                    > wiedzieć i pania pijaną,

                    A jak nie widziała? Może akurat to abstynenci, albo pijali rzadko i jej sie taki widok nie trafił?

                    > moze powiedzieć kto wynosił smieci

                    W parzyste pan, w nieparzyste pani - albo odwrotnie,

                    > i kto odprowadzał dzieci do przedszkola.

                    A gdzie tam jest mowa o dzieciach tych, co się chcą rozwieść?

                    > To jest świadek a nie mama, której córka się żaliła

                    Powtórzę: to g... a nie świadek. Nawet gdyby pan tłukł panią po pysku co czwartek, to sąsiadka za ścianą tego nie widziała. A podbite limo może być równie dobrze skutkiem awantury z Halina z trzeciej klatki.
                    • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:45
                      Widać że się nie rozwodziłaś bo mało wiesz
                    • iwles Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:52

                      akurat nie masz racji.
                • araceli Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:18
                  jolunia01 napisała:
                  > No właśnie - za ścianą. To g..., a nie świadek. Niczego nie widziała. Mo
                  > że pan właśnie zastał panią z gachem i wyzwiska były adekwatne do sytuacji, a m
                  > oże pani nakryła pana na oglądaniu pornola i głośno wyraziła swoją opinię na te
                  > n temat, nawet używając słów niecenzuralnych? A może pan wracał do domu o 3 w n
                  > ocy po nadgodzinach, a sąsiadka słysząc kroki na schodach wyobrażała sobie, że
                  > z rozpusty? A może pani miała zapalenie spojówek, a sąsiadka widując ją w ciemn
                  > ych okularach dopowiadała sobie jakieś niesamowite historie...


                  Ta znieczulica jest naprawdę upiorna. Potem znajdują już tylko ciało ale 'taka pożąda rodzina była'. Jak widać - krzyki za ścianą można na milion sposobów zracjonalizować uncertain
                  • jolunia01 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:57
                    araceli napisała:

                    > Ta znieczulica jest naprawdę upiorna. Potem znajdują już tylko ciało ale 'taka
                    > pożąda rodzina była'.

                    No, jest. Na przykład kiedy dwoje idiotów uparło się rozwieść zatruwając przy tym iluś osobom życie.

                    > Jak widać - krzyki za ścianą można na milion sposobów zracjonalizować uncertain

                    Owszem. Gdybym każde "k.. mać" zza ściany w poprzednim mieszkaniu brała za odgłos awantury domowej, to bym spędziła pół życia dzwoniąc na policję. A to był sposób wyrażania przez sąsiada niepowodzeń w majsterkowaniu. Żony nie miał. Stałej pani w bliskiej relacji tez tam nie widywałam.
                    • aneta-skarpeta Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 11:56
                      Powiem tak- jesli musze mieć świadka, bo swiadek wie, że mąż mnie np bił etc
                      no muszę mieć i już to robię wszystko aby sie zgodził, rozumiejąc jego sytuację

                      czyli np pytam się czy to nie kłopot, wszystko załatwiała, aby to było dla swiadka jak najmniej kłopotliwe, wszysttko dogrywam etc- bo doceniam to co dla mnie ew. zrobi
                      • wuika Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 12:00
                        Moja matka była świadkiem na rozwodzie znajomej - bliskiej - sąsiadki suspicious Sytuacja podobno - państwo mieszkali, przestali, po kilku latach wzięli się za rozwód. Zachciało im się rozwodzić w Warszawie. Znajoma sąsiadka na własny koszt załatwiła przejazdy odpowiednich pełnomocników do miejsca zamieszkania mojej mamy, uprzednio przepraszając, bo mogło się zdarzyć tak, że z jakiegoś powodu mamę wezmą, a potem coś przesuną (np. jak pełnomocnik utknie w korku, nie dojedzie, pochoruje się), bo nie wszystko da się przewidzieć i nie o wszystkim poinformować w minut 5. Da się załatwić po ludzku? Da się.
                • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:20
                  jolunia01 napisała:

                  > No właśnie - za ścianą. To g..., a nie świadek.

                  A powinna była pod łóżkiem siedzieć, beszczelna.
                  • jolunia01 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:58
                    zmeczona100 napisała:

                    > A powinna była pod łóżkiem siedzieć, beszczelna.

                    Niem, szczelna, czy nie, ale nie dziwię się, że nie chce się stać wrogiem i ofiarą dwojga egoistów.
            • araceli Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:25
              lilly_about napisała:
              > Co wiedzą? Wie przyjaciółka, a nie sąsiadka.

              Zapominałam, że sąsiadki zawsze są głuche i np. krzyków zza ściany nie słyszą uncertain
              • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:25
                Taaa i zapewne to zezna w sądzie
                • araceli Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:28
                  lilly_about napisała:
                  > Taaa i zapewne to zezna w sądzie

                  Nie zezna - przecież głucha jest.
                  • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:34
                    Na siłę szukałaś świadków? Przykro mi wink
                    • araceli Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:37
                      lilly_about napisała:
                      > Na siłę szukałaś świadków? Przykro mi wink

                      Ja nie. Natomiast znam osobę, która jako jedyna zeznawała bo nie ogłuchła. I to jest dopiero przykre. Szkoda, że nie rozumiesz.
                      • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:38
                        Rozumiem. Nie zmusisz ludzi do angażowanie się we własne życie. Zwłaszcza, jeśli jesteś tak naiwna, że sądzisz, że ktoś przeleci na własny koszt pół świata.
                        • araceli Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:19
                          lilly_about napisała:
                          > Rozumiem. Nie zmusisz ludzi do angażowanie się we własne życie. Zwłaszcza, jeśl
                          > i jesteś tak naiwna, że sądzisz, że ktoś przeleci na własny koszt pół świata.

                          Oczywiście, że nie zmusisz ale próba powołania kogoś na świadka jak widać jest tutaj 'bezgraniczną bezczelnością'.
                          • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:24
                            No bo jest. Z zasady. Jesli nie ma się wiarygodnych świadków to sie szuka gdziekolwiek.
                        • rosapulchra-0 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:40
                          Zostałam poproszona o zeznawanie podczas sprawy rozwodowej matki mojego ucznia.
                          Nigdy wcześniej nie widziałam ojca mojego ucznia. Sprawa była krótka i treściwa. Zadano mi pytanie, czy znam tego pana? Nie. Czy kiedykolwiek widziałam go w domu ucznia? Nie. Czy płacił za moje lekcje? Nie. Jak długo pani uczy (tu imię chłopca, którego uczyłam prywatnie)? Trzy lata. I nigdy nie widziała pani ojca swojego ucznia? Nie widziałam.
                          Ale nie musiałam lecieć samolotem, jechać pociągiem czy ponosić jakiekolwiek koszty związane z tym świadkowaniem podczas tej rozprawy rozwodowej.
                          • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:42
                            > Ale nie musiałam lecieć samolotem, jechać pociągiem czy ponosić jakiekolwiek ko
                            > szty związane z tym świadkowaniem podczas tej rozprawy rozwodowej.

                            Jest jakaś siła, która by spowodowała, abyś pojęła, że konieczność zeznawania w Polsce jest tylko i wyłącznie wymysłem laski?
                            • cherry.coke Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:43
                              zmeczona100 napisała:

                              > Jest jakaś siła, która by spowodowała, abyś pojęła, że konieczność zeznawania w
                              > Polsce jest tylko i wyłącznie wymysłem laski?

                              Udowodnij.
                              • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:44
                                > Udowodnij.

                                A proszę bardzo:

                                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,146959397,146966044,Re_Czy_mozna_odmowic_bycia_swiadkiem_.html
                                • cherry.coke Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:47
                                  zmeczona100 napisała:

                                  > > Udowodnij.
                                  >
                                  > A proszę bardzo:
                                  >
                                  > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,24087,146959397,146966044,Re_Czy_mozna_odmowic_bycia_swiadkiem_.html

                                  No i? Nic tam nie ma poza twoimi wlasnymi bajaniami?
                                  • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:52
                                    To masz problem.
                                    • aneta-skarpeta Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 11:59
                                      problem w tym, że Ty widzisz coś czego nikt inny nie widzismile

                                      jak jedna osoba mówi Ci ze jestes pijana- olej to

                                      jak druga- zastanów się
                                      jak kolejna- idz sie połóż do łózka
                                      wink
            • nangaparbat3 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:48
              lilly_about napisała:

              > Wie przyjaciółka, a nie sąsiadka.
              Przyjaciolka zazwyczaj zna zwierzenia, sąsiadka mogla byc świadkinią faktów.
          • triss_merigold6 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:22
            A sąsiadka zezna, że nic nie wie, nie słyszała, nie pamięta, nie dopytywała się etc. Jednak zeznawanie przy rozwodzie dla kogoś powinno opierać się na dobrowolności, świadek pod ścianą postawiony i zmuszony może zepsuć cały rozwód.
            • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:24
              triss_merigold6 napisała:

              > A sąsiadka zezna, że nic nie wie, nie słyszała, nie pamięta, nie dopytywała się
              > etc.

              Na szczęście nie wszyscy są Twojego pokroju.
              • morgen_stern Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:44
                Ojejej, dobrze, że ty jesteś taka empatyczna i wielkoduszna oraz możesz nam na forum to wszystko ogłosić, jakbyśmy czasem w to wątpili.
          • wuika Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 11:31
            I każe mu się zapylać na drugi koniec kontynentu / świata, zamiast pomóc jemu złożyć zeznania w sposób najmniej go obciążający? suspicious
        • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:17
          KUżwa miałam iść spać ale nie mogęsmile
          Czy ty wiesz co to jest rozwód z orzekaniem winy?
          Czy zauważyłaś że była sąsiadka powiedziała, że nawet gdyby mieszkała 100 m dalej to nie chcę brać w tym udziału?
          Czy wy nie widzicie że dyskusja nie dotyczy kasy ale chęci pomocy, empatii?
          • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:24
            A ty sie dziwisz, ze ktos nie chce brac udzialu w rozwodzie innych? Nie bądz smieszna. Jak czytam o tych przepychankach na forum rozwód to się nie dziwię. Moim świadkiem względem dziecka była moja przyjaciółka. Z orzeczenia o winie zrezygnowałam, bo oboje normalni jesteśmy i kulturalnie sie rozstaliśmy.
            • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:29
              lilly_about napisała:

              > A ty sie dziwisz, ze ktos nie chce brac udzialu w rozwodzie innych?

              To mówi to wprost, a nie zgadza się, a później szuka pretekstu i zwala winę na innych, bo się odwidziało.

              Moi
              > m świadkiem względem dziecka była moja przyjaciółka.

              masz szczęście, że nie wyjechała wcześniej za granicę smile

              Z orzeczenia o winie zrezy
              > gnowałam, bo oboje normalni jesteśmy i kulturalnie sie rozstaliśmy.

              To teraz tak to się nazywa? Normalność? Kiedyś się na to mówiło "brak obopólnej winy" smile
              • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:33
                Widocznie mało wiesz o kulturalnym rozwodzie, szczerze współczuję, to musiało zostawić ślady na psychice wink
                • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:43
                  W przeciwieństwie do innych nie pozjadałam wszystkich rozumów.
                  Tzn. jeden zostawiłam sobie.
                  • lilly_about Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:46
                    Najpierw musiałabyś mieć ten jeden zamiast jednego wielkiego serduszka oł je!
                    • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:51
                      Skoro go zostawiłam, to mam. Logika sie kłania.
              • podkocem Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:38
                > > A ty sie dziwisz, ze ktos nie chce brac udzialu w rozwodzie innych?
                >
                > To mówi to wprost, a nie zgadza się, a później szuka pretekstu i zwala winę na
                > innych, bo się odwidziało.

                bzdura, odwidziało sie znajomym, a nie jej. To oni nagle zapragnęli jej wizyty w Polsce. Ustaliła ze znajomą że będzie zeznawac w konsulacie a potem okazało się że nic z tego bo pan sie nie zgodził a pani uparcie nie chciała zrezygnować ze świadka.

                A wszystko zaczęło się od tego, że odwidziało się znajomym - najpierw przesiegali sobie miłosć wierność i co tam jeszcze, a teraz drą koty bezczelnie wciągajac w to innych! Cała ta afera od początku do końca to wyłącznie ich wina.
                • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:41
                  podkocem napisała:
                  >
                  > bzdura, odwidziało sie znajomym, a nie jej. To oni nagle zapragnęli jej wizyty
                  > w Polsce. Ustaliła ze znajomą że będzie zeznawac w konsulacie a potem okazało s
                  > ię że nic z tego bo pan sie nie zgodził a pani uparcie nie chciała zrezygnować
                  > ze świadka.

                  Kumasz że ustala to sąd a nie sasiadka, kolega?
                  >
                  > A wszystko zaczęło się od tego, że odwidziało się znajomym - najpierw przesiega
                  > li sobie miłosć wierność i co tam jeszcze, a teraz drą koty bezczelnie wciągaja
                  > c w to innych! Cała ta afera od początku do końca to wyłącznie ich wina.

                  Nieładnie, że sie rozwodzą fuj....
                  • caroninka Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 06:41
                    Niech sie rozwodza, sandlaki na droge dla dwojga, tylko niech nie wciagaja w swoje szambo ludzi, ktorzy sobie tego nie zycza. Swiadek nawet jakby sie rozmyslil, mial prawo, wszak ty tez mialas zmieniajac zdanie i sie rozwodzac.
                    • caroninka Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 06:43
                      Sandalki * mialo byc oczywiscie.
          • podkocem Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:30
            > Czy zauważyłaś że była sąsiadka powiedziała, że nawet gdyby mieszkała 100 m dal
            > ej to nie chcę brać w tym udziału?

            Nieprawda. Zgodziła się niechętnie (czemu sie nie dziwię) na zeznania w konsulacie. Równie niechętnie zgodziłaby sie gdyby mieszkała blisko sądu. Zdania nie zmieniła. Wkurzyła ją dopiero roszczeniowa postawa znajomych, kiedy okazało się że wcale nie konsulat ale sąd w Polsce i znajoma nie chce odpuścić ani nie kwapi sie opłacic przelotu. Nie przekręcaj!
            • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:33
              Nie przekręcam.
              Decydowanie się na świadkowanie nie stanowi podstawy że musi się to odbywać na świadka warunkach.
              Gdybym mieszkała gdzieś i gdyby ktoś mnie powołał na świadka albo chciał najpierw BYM SPRAWDZŁA jak to wygląda w rzeczywistości.
              A
              • podkocem Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:44
                > Decydowanie się na świadkowanie nie stanowi podstawy że musi się to odbywać na
                > świadka warunkach.
                > Gdybym mieszkała gdzieś i gdyby ktoś mnie powołał na świadka albo chciał najpie
                > rw BYM SPRAWDZŁA jak to wygląda w rzeczywistośc

                Z tego co zrozumiałam, zgody na świadkowanie nie podpisywała, wyraziła zgodę przez telefon, ale zaszły inne okoliczności które w tym swiadkowaniu skutecznie przeszkadzają, wiec również telefonicznie swoją zgodę wycofała. Tylko krowa nie zmienia poglądów - kto jak kto ale rozwódki powinny to wiedzieć!
                • cherry.coke Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:46
                  Ale ona gdzies cos zmieniala w ogole? Czy tez w konsulacie moze owszem nadal zeznawac? Bo ja to odebralam, ze z jej strony jest konsekwencja - a jak nie pasuje, to juz sprawa poza nia.
                  • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:13
                    > Ale ona gdzies cos zmieniala w ogole? Czy tez w konsulacie moze owszem nadal ze
                    > znawac?

                    Oczywiście, że może.
                    Problemem nie jest miejsce zeznawania (sąd. konsulat), tylko co zrobic, aby się wycofac, ale tak, aby było to "przez innych", a nie z powodu własnej, nieprzemyslanej decyzji.
                    • cherry.coke Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:19
                      zmeczona100 napisała:

                      > Oczywiście, że może.
                      > Problemem nie jest miejsce zeznawania (sąd. konsulat)

                      Zdaje sie, ze owszem to wlasnie jest jego istota.

                      > tylko co zrobic, aby się
                      > wycofac, ale tak, aby było to "przez innych", a nie z powodu własnej, nieprzem
                      > yslanej decyzji.

                      LOL, Miss Projekcji 2013.
                      • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:22
                        > LOL, Miss Projekcji 2013.

                        No skoroś miss, to pogratulować smile
                • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:47
                  A kumasz li ty pozwy do sadu i że pewnych rzeczy nie da się wycofać?
                  Bronię nie swoich racji ale bronię ich przed totalna niewiedzą i niezrozumieniem
                  • jolunia01 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:29
                    blue_ania37 napisała:

                    > A kumasz li ty pozwy do sadu i że pewnych rzeczy nie da się wycofać?

                    Jakich? Bo do tej pory nie zdołałam wymyślić takiego pozwu, którego nie da się wycofać.
                    • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:31
                      jolunia01 napisała:

                      > blue_ania37 napisała:
                      >
                      > > A kumasz li ty pozwy do sadu i że pewnych rzeczy nie da się wycofać?
                      >
                      > Jakich? Bo do tej pory nie zdołałam wymyślić takiego pozwu, którego nie da się
                      > wycofać.
                      >


                      A co da moje wycofanie jeśli przeciwna strona nie ustąpi?

                      >
                      • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:43
                        > A co da moje wycofanie jeśli przeciwna strona nie ustąpi?

                        Nie zadawaj trudnych pytań.
                        To nie to forum wink
            • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:35
              Zdania nie z
              > mieniła. Wkurzyła ją dopiero roszczeniowa postawa znajomych, kiedy okazało się
              > że wcale nie konsulat ale sąd w Polsce

              Następna z problemem czytania ze zrozumieniem? Jak Wy w takim razie wychowujecie te swoje dzieci?
              • cherry.coke Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:38
                zmeczona100 napisała:

                > Następna z problemem czytania ze zrozumieniem? Jak Wy w takim razie wychowujeci
                > e te swoje dzieci?

                Przeciez napisane bylo otwartym tekstem - zgadzala sie na zeznawanie, ale u siebie. A oni jej wlezli z butami na glowe. Czepiasz sie zupelnie bez sensu.
              • podkocem Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:40
                Przytocz zdanie w którym definitywnie nie zgadza sie na bycie swiadkiem w KONSULACIE.
                • morgen_stern Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:58
                  Kiedy prosi się odpowiedź dokładnie na temat z odniesieniem do wypowiedzi tamtej dziewczyny nagle wypowiedzi się urywają, albo zaczynają się dziwne dogadywanki. Bardzo dużo emocji, mało konkretów i logicznego myślenia, więc o czym i z kim tu dyskutować?
                • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:17
                  podkocem napisała:

                  > Przytocz zdanie w którym definitywnie nie zgadza sie na bycie swiadkiem w KONSU
                  > LACIE.

                  big_grin

                  Ja wysiadam big_grin
                  Chłopa po nogach całuj, że trwa przy Tobie.
                  • morgen_stern Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:15
                    Ale z czego ty się cieszysz, bo nie rozumiem. Zadała ci konkretne pytanie, nie masz na nie odpowiedzi? Albo przytocz zdanie, które potwierdza twoja tezę, albo zamilknij.
                    • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:16
                      a do kogo ty piszesz? bo sie pogubiłam?
                      • claudel6 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:47
                        aa..nie opanowałyście tam na rozwodzie drzewka?
                  • nutka07 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:16
                    Jak juz wysiadziesz to zalinkuj.
                    • podkocem Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:30
                      > Jak juz wysiadziesz to zalinkuj.

                      No i nie zalinkuje, bo nie ma czego linkować.
                      • nutka07 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:40
                        Moze jej peron odjechal wink
              • kosmitos Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:12
                Jak Wy w takim razie wychowujeci
                > e te swoje dzieci?

                Bez matki-histeryczki?
          • lady-z-gaga Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:40
            blue_ania37 napisała:

            > KUżwa miałam iść spać ale nie mogęsmile
            > Czy ty wiesz co to jest rozwód z orzekaniem winy?

            Dzięki paniom z forum rozwodowego juz wszyscy wiedzą, co to jest.
            To jest to samo, co białaczka lub konieczność przeszczepu nerki.
            • podkocem Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:34
              > > Czy ty wiesz co to jest rozwód z orzekaniem winy?
              >
              > Dzięki paniom z forum rozwodowego juz wszyscy wiedzą, co to jest.
              > To jest to samo, co białaczka lub konieczność przeszczepu nerki.


              Oj nie, nie, nie.

              Rozwód to jest raczej jak rak płuc u osoby palącej dwie paczki dziennie od 20 lat albo marskośc watrąby u alkoholika. W 99% przypadków rozwód wynika z winy samych rozwodzacych się tak samo jak rak płuc u zatwardziałych palaczy.
              • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:37
                Dziękismile
                • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:40
                  Tak sypiam w butach ecco, osłaniając się whisky, jeszcze niekiedy kupuję sobie gacie i nie płacę wtedy rachunków za prądsmile
                  Żyję na debet, szczęśliwe sa juz mamusie małżonki?
          • jolunia01 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:16
            blue_ania37 napisała:

            > Czy zauważyłaś że była sąsiadka powiedziała, że nawet gdyby mieszkała 100 m dal
            > ej to nie chcę brać w tym udziału?

            Każdy normalny człowiek by tak powiedział. Nie jest przyjemne branie udziału w publicznym praniu cudzych brudów, a w opisanej sytuacji wygląda na to, że byli sąsiedzi wątkodawczyni nastawiają się na jatke w sądzie i w dooopie maja odczucia i pieniadze innych ludzi.

            > Czy wy nie widzicie że dyskusja nie dotyczy kasy ale chęci pomocy, empatii?

            Ależ dotyczy kasy. Podejrzewam, że wyłącznie. Po obu stronach. Wątkodawczyni nie chce tracić swojej (kredytu) na podróże w celu wzięcia udziału w pyskówce, rozwodzący się najpewniej dlatego są tacy zawzieci, że będa starali się przerzucić wine na druga stronę, żeby wyszarpać więcej z podziału majatku.
            • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:25
              > Każdy normalny człowiek by tak powiedział.

              dziecinko droga.
              Autorka się zgodziła na świadkowanie, Ale jak sie machina już rozpetała, to się chce wycofać- każdy pretekst jest dobry.

              > Ależ dotyczy kasy. Podejrzewam, że wyłącznie. Po obu stronach. Wątkodawczyni ni
              > e chce tracić swojej (kredytu) na podróże

              O, np. rzekoma kasa, którą trzeba wydać na rzekomą konieczność zeznawania przed sądem w Polsce smile
              • morgen_stern Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:29
                Dziecinko. Autorka się NIE ZGODZIŁA. Zgodziła się tylko i wyłącznie na świadkowanie w konsulacie, więc nie wymyślaj.
                • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:51
                  No to teraz jest to jej problem- nie pojmujesz?
                  Chce w konsulacie, to niech sobie załatwia konsulat smile Tu konczą się wpływy stron czy sądu smile
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 00:00
                    Że zacytuję Lipcową: OJP. big_grin
                    Zrobiłyście mi noc. big_grin
                    • iwles Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 00:07

                      serio ? nie masz przyjemniejszych pomyslow na "robienie sobie nocy"? big_grin
                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 00:09
                        Mam, ale czasem wolę ematkę od orgazmu. tongue_out
              • jolunia01 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:01
                zmeczona100 napisała:

                > > Każdy normalny człowiek by tak powiedział.
                >
                > dziecinko droga.
                > Autorka się zgodziła na świadkowanie, Ale jak sie machina już rozpetała, to się
                > chce wycofać- każdy pretekst jest dobry.

                Dziecinek to ty sobie w rodzinie poszukaj, protekcjonalna chamko. I naucz się tego, co zalecasz innym - czytania ze zrozumieniem. A takoż niewybiórczego cytowania, zamiast wyrywania z kontekstu słów w celu podbudowania swoich projekcji.
                • claudel6 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:16
                  jezu, co za zgorzkniały zarozumiały babsztyl z tej zmęczonej. dobrze, ze ja sie nigdy rozwodzic nie będę, bo jakby tak mi miało paśc na mózg i psyche..
                  • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 00:20
                    Przykro, że Cie żaden nie chce crying
                    Może to z powodu nikłej lotności umysłu?
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 00:50
                      > Przykro, że Cie żaden nie chce crying

                      Napisała siedząca całymi dniami na forum: Rozwód i co dalej. big_grin
                      Hłe, hłe, hłe, hłe, hłe, tarzam się. big_grin
                      • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 01:01
                        uważaj, żebyś się nie walnęła o kaloryfer, bo całkiem Ci się pogorszy smile

                        Napisała ta, co siedzi na forum RiCD raz na kilka miesięcy.
              • claudel6 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:12
                to nie jest rzekoma kasa, tylko realna. jeszcze za rzekomą kasę nie udało mi sie nigdy kupić biletu samolotowego.
          • claudel6 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:07
            > Czy ty wiesz co to jest rozwód z orzekaniem winy?

            nie no, już wiemy - jest to największy dramat, jaki sie moze człowiekowi przydarzyć. choroba nowotworowa dziecka to przy tym pikuś.
            myślałam, ze na ematce nic mnie już nie zdziwi, ale proszę, przyszly rozwódki.. i zadziwiły.
            • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:09
              claudel6 napisała:

              > > Czy ty wiesz co to jest rozwód z orzekaniem winy?
              >
              > nie no, już wiemy - jest to największy dramat, jaki sie moze człowiekowi przyda
              > rzyć. choroba nowotworowa dziecka to przy tym pikuś.
              > myślałam, ze na ematce nic mnie już nie zdziwi, ale proszę, przyszly rozwódki..
              > i zadziwiły.

              Pokaż gdzie pisałam o chorbie nowotworowej?
              Cytujesz mnie to prosze do końca
              • claudel6 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:16
                twoja frakcja pisała. jakoś nie sprostowałaś, ze autorka tych słów za daleko jednak pojechała.
          • ciociacesia Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 09:14
            > KUżwa miałam iść spać ale nie mogęsmile
            > Czy ty wiesz co to jest rozwód z orzekaniem winy?
            > Czy zauważyłaś że była sąsiadka powiedziała, że nawet gdyby mieszkała 100 m dal
            > ej to nie chcę brać w tym udziału?

            a czy ty zauwazyłas jak to uzasadniała? bo jej swiadkowanie traktujecie jako pomoc kolezance - ale ona pisze wyraznie ze jesli ma odpowiadac uczciwie to nie pomoze - bo wina lezy po obu stronach i na co im taki swiadek ktory szali winy ani na jedna ani na druga strone nie jest w stanie przewazyc bo oboje sa winni wg swiadka rozwodowi?
            • ste3fa Re: Triss Kłamczucha 19.09.13, 22:47
              Wbrew pozorom, dla sądu to bardzo cenny świadek, dla strony nieco mniejsmile
              A skoro zeznania tej pani są takie cenne to niech pełnomocnicy się pofatygują na Wyspy i wysłuchają tych zeznań w konsulacie. Bo przecież nie chodzi o kasę tylko o empatię, podobno... Zatem niech tą empatią wykażą się zatrudnieni przez strony prawnicysmile
        • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:21
          No ja wiem, że czytanie ze zrozumieniem to trudna sztuka, ale to nie mój problem, że jej nie posiadłaś.
      • ichi51e Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:34
        Chyba czytac ze zrozumieniem nie potrafisz.
        "Koleżanka zadzwoniła i zapytała czy mogę być świadkiem. Powiedziałam jednoznacznie NIE, bo nie przylece do Polski. Po kilku dniach zadzwoniła i zapytała czy będę świadkiem jeśli bedę zeznawać w konsulacie. Odpowiedziałam, że jak w konsulacie, na miejscu, to ok. A potem zadzwonił kolega, że jego adwokat występuje o ściągnięcie mnie do Polski bo się na takie świadkowanie zaoczne nie zgadza. Wtedy ja spytałam, kto zapłaci za mój lot i pobyt. Kolega odesłał mnie do swojej żony. Kiedy z nią rozmawiałam również nie wyraziła najmniejszej chęci opłaty mojej podróży, więc powiedziałam by wycofała moje świadkowanie w takim układzie, bo nie przylecę. Ona nie chciała się zgodzić, wtedy jej pogroziłam, ze w takim razie przylece, ale bedę bardzo obiektywna. Na to ona w ryk. Potem rozmawiałam z kolegą, chciałam by się wycofał z powoływania mnie na świadka, on jednak powiedział, że skoro zgodziłam się być swiadkiem jego żony, to on się czuje urazony i nie wycofa bo zrobiłam mu swiństwo stając po stronie jego żony. Powiedziałam żeby się wypchali oboje i sami taplali dalej we własnym błocie."

        Chyba jasne ze jak sie kos prosi o przysluge to mu sie placi za bilet.
        • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:37
          ichi51e napisała:
          > Chyba jasne ze jak sie kos prosi o przysluge to mu sie placi za bilet.

          A po h.j jej bilet? Ty też udajesz (a może faktycznie nie rozumiesz?), że ta konieczność przyjazdu do Polski jest tylko pretekstem do tego, by się wycofać ze swojej decyzji i jeszcze zwalić za to winę na bliską znajomą?
          • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:39
            Nikt nie mowił że nie nalezy się jej dobra wódeczka i kolacja.
            Chodzi o motywację
            • ciociacesia dobra wodeczke i kolacje 19.09.13, 09:22
              to ja moge sobie w domu zrobic, dziekuje bardzo. jakbym teraz miala dziecko na 2 dni zostawiac urlop brac (pomijajac ze raczej bym nie dostała) i wyskakiwac z 1000zl to tez bym sie recami i nogami bronila
          • cherry.coke Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 21:42
            zmeczona100 napisała:

            > A po h.j jej bilet? Ty też udajesz (a może faktycznie nie rozumiesz?), że ta ko
            > nieczność przyjazdu do Polski jest tylko pretekstem do tego, by się wycofać ze
            > swojej decyzji i jeszcze zwalić za to winę na bliską znajomą?

            Ja nie rozumiem. Jakim cudem niby miala ona sobie zmyslic koniecznosc zeznawania w Polce? Zwiezle prosze.
            Decyzje ona podjela jedna - zeznawanie u siebie - jak sie nie da, to trudno.
            • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:26
              > Ja nie rozumiem. Jakim cudem niby miala ona sobie zmyslic koniecznosc zeznawani
              > a w Polce? Zwiezle prosze.

              No se siadła i wymysliła. Wielkie mecyje.
              • cherry.coke Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:27
                zmeczona100 napisała:

                > > Ja nie rozumiem. Jakim cudem niby miala ona sobie zmyslic koniecznosc zez
                > nawani
                > > a w Polce? Zwiezle prosze.
                >
                > No se siadła i wymysliła. Wielkie mecyje.

                Jakies fakty czy na tym ci sie skonczyly?...
                • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 22:40
                  Zajrzyj do rzeczonego wątku, to się dowiesz.
                  • ichi51e Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:37
                    Sama zajrzyj - wprost pisze - adwokat meza nie zgodzil sie na zeznawanie w konsulacie.glupie mogliby zrobic telekonferencje (to z naszych podatkow ta zabawa drodzy panstwo!)
                    A lska glupia w sumie - zamiast prosic zeby jej nie powolywali pisze sie pismo do sadu o noempznosci stawienia sie z przyczyn obiektyenych (dziecko koszta zagranica) znalezwnie tej informacji zajelo mi 20 sec
                    • zmeczona100 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:46
                      > Sama zajrzyj - wprost pisze - adwokat meza nie zgodzil sie na zeznawanie w kons
                      > ulacie.

                      Wiedzę się nabywa.
                      Stąd osoby, które miały kiedykolwiek do czynienia z sądem wiedzą, że to normalne skorzystać z prawa sprzeciwu wobec zgłoszonych dowodów- w tym wypadku z zeznań świadka. Nie spotkałam się z sytuacją, aby pełnomocnik, działający na rzecz strony, z takiego prawa nie korzystał za każdym razem, gdy jest to z korzyścią dla strony, którą reprezentuje.

                      Wiedzą jest też to, że to nie strony decydują, a sąd, i że skoro prawo nakłada pewne obowiązki na świadka, to musi mieć też on prawa.

                      A lska glupia w sumie - zamiast prosic zeby jej nie powolywali pisze sie pismo
                      > do sadu o noempznosci stawienia sie z przyczyn obiektyenych

                      Jak myślisz, czy gdyby to było takie proste, to czy znaleźliby się chętni do zeznawania przed sądem?
                      Przed sądem mozna się nie pojawić jedynie wtedy, gdy ma się stosowane zaświadczenie od lekarza sądowego- taką informację, a tez o konsekwencjach, otrzymuje każdy świadek wraz z zawiadomieniem o rozprawie.
                      • blue_ania37 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:50
                        uwielbiam kogoś kto wyśmiewa coś czego nie zna.
                        Uwielbiam jak się mnie określa przez pryzmat butów, to faktycznie jest źródło wiedzy.
                        Nie Kupuje butów w ecco ale zajebiście widzieć jakie wywołuje to poruszenie.
                        Jesteście brzydkie baby i tyle pomimo, że może ładne.
                        Dobranoc
                        • jolunia01 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:56
                          blue_ania37 napisała:

                          > Uwielbiam jak się mnie określa przez pryzmat butów, to faktycznie jest źródło w
                          > iedzy...
                          > Jesteście brzydkie baby i tyle pomimo, że może ładne.
                          > Dobranoc

                          O, whisky się skończyła, a z najwyższych alimentów w Polsce "niestyka" na następną. Jaką pije niebieska ania?
        • claudel6 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:17
          o ja p.. co za cyrk. nie chciałabym mieć NIC wspólnego z tymi ludźmi. żadnego kurde świadkowania. niech się w dupę pocałują.
      • claudel6 Re: Triss Kłamczucha 18.09.13, 23:02
        > 1. Nie jest prawdą, że panienkę ktoś zmusił do bycia świadkiem- sama wyraziła n
        > a to zgodę.

        triss nie napisala, ze ktoś kobietę zmusza do zeznań (niby jak??). tylko, że od niej tego oczekuje bez względu na koszty.
    • sen.bon Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:35
      Ja bym wdrożył następującą procedurę:
      1. sfinansowanie podrózy w obie strony
      2. opłacenie hotelu
      3. wręczenie butelki whiskey w podziękowaniu za fatygę
    • 18lipcowa3 przeczytałam cały watek 18.09.13, 21:40
      i zbieram szczękę z podłogi po postach lampki witoszowskiej i ani blue coś tam

      • blue_ania37 Re: przeczytałam cały watek 18.09.13, 21:43
        Dawaj lipcowa jestem for yousmile
      • triss_merigold6 Re: przeczytałam cały watek 18.09.13, 21:43
        A to mnie wmawiano przy różnych okazjach, że jestem roszczeniowa. big_grin
      • lilly_about Re: przeczytałam cały watek 18.09.13, 21:44
        Weź se zaklep sąsiadkę w razie czego wink
        • 18lipcowa3 Re: przeczytałam cały watek 18.09.13, 22:12
          lilly_about napisała:

          > Weź se zaklep sąsiadkę w razie czego wink


          a wiesz że mam taką wyjechaną sąsiadkę
          była a wyjechała
          i ma dwoje małych dzieci i jej sie nie przelewa
          jak nic materiał na świadka rozwodowego
          jakbym sie odpukać rozwodziła to ją wezwę
          Kij mnie obchodzą jej dzieci, podróż oraz czy ona ma eurasy na tą podróż
          • lilly_about Re: przeczytałam cały watek 18.09.13, 22:17
            I już będzie materiał na wątek!
    • 18lipcowa3 mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 21:51
      co wy na to ''Słuchaj no, roszczeniowa panienko. Świadkowanie w sądzie to nie sprawa chcenia czy niechcenia, tylko obowiązek, kumasz? To nie koleżanka Cię wezwała, tylko sąd. ''

      by zmeczona
      • 18lipcowa3 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 21:52
        bez kitu jak zyję takiej zaciekłości nie widziałam,,,,

        ''na miejscu Twojej bliskiej znajomej (sama tak o niej pisałaś), po tym, co tu odstawiasz, to wezwałabym Cię, choćbym miała wynająć detektywa, aby ustalił Twoje miejsce pobytu.''


        Serio rozwodnicy tak mają? Nie wiedziałam. O matko.
        • kawka74 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 21:55
          A co to za wątek? Kawałki brzmią smakowicie....
          • szpil1 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 21:58
            Tutaj:
            Czy można odmówic bycia świadkiem
          • triss_merigold6 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 21:59
            A zobacz, zobacz, jest znakomity. Pokazuje światy psychiczne, których istnienia nie podejrzewałam.
            • 18lipcowa3 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:06
              triss_merigold6 napisała:

              > A zobacz, zobacz, jest znakomity. Pokazuje światy psychiczne, których istnienia
              > nie podejrzewałam.

              Masakryczna masakra, dawno czegos takiego nie czytałam.
              Lampka i Ania biją wszystkio na głowę.
              • blue_ania37 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:08
                18lipcowa3 napisała:
                >
                > Masakryczna masakra, dawno czegos takiego nie czytałam.
                > Lampka i Ania biją wszystkio na głowę.
                A konkretniej> to co masz?
              • triss_merigold6 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:09
                Lampkę kojarzę od dawna jak jeszcze pod innym nickiem pisywała. Pogarsza się biduli z roku na rok.
                • 18lipcowa3 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:10
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Lampkę kojarzę od dawna jak jeszcze pod innym nickiem pisywała. Pogarsza się bi
                  > duli z roku na rok.

                  Ja tez kojarze ten nick, no a teraz to go zapamiętam na zawsze.
            • kawka74 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 19.09.13, 08:41
              Poczytałam.
              Świadek_rozwodu jasno i konkretnie opisała jasną i konkretną sytuację, ale tak histerycznej reakcji na prosty komunikat się nie spodziewała. Mogę jej tylko współczuć, bo baby się tak rozjazgotały, jakby im ojca harmonią zabiła.
              • claudel6 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 19.09.13, 13:48
                poszła na złe forum. tutaj by dostała zupełnie inne rady wink
        • triss_merigold6 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 21:56
          Luz, Lipcowa, nie wszyscy. Większość nie przeżywa takich szopek i nie rozkminia latami.
          Słowo honoru, po takiej zachęcie zepsułabym ludziom rozwód i zeznawała, że oni zawsze tacy usmiechnięci, za rączki, sąsiadka męża się nachwalić nie mogła, dwa gołąbki.
          • 18lipcowa3 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:08
            triss_merigold6 napisała:

            > Luz, Lipcowa, nie wszyscy. Większość nie przeżywa takich szopek i nie rozkminia
            > latami.

            Wiesz co , jeszcze rozumiem tą koleżankę i jej męża bo oni w emocjach działają itp ale szczena mi opadła na posty lampki i ani........
        • podkocem Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:21
          > ''na miejscu Twojej bliskiej znajomej (sama tak o niej pisałaś), po tym, co tu
          > odstawiasz, to wezwałabym Cię, choćbym miała wynająć detektywa, aby ustalił Two
          > je miejsce pobytu.''
          >
          >
          > Serio rozwodnicy tak mają? Nie wiedziałam. O matko.

          Też mi szczena przy tym opadła do podłogi. Co rozwód może zrobić z człowiekiem!?! To normalnie gorsze niż dżuma, mózg wyżera. Rozwody powinny być prawnie zakazane suspicious
      • blue_ania37 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 21:52
        to czepiasz sie do mnie czy zmęczonej bo gubię wątek?smile
        niebieska ania
        • 18lipcowa3 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:09
          blue_ania37 napisała:

          > to czepiasz sie do mnie czy zmęczonej bo gubię wątek?smile
          > niebieska ania


          obywdu, obie reprezentujecie coś co się w głowach nie mieści
          choc jeszcze przy tobie dodałabym nawyk pożyczania -dziadowania którego nie cierpię
          • blue_ania37 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:12
            Oj dziadowaniesmile
            Pożyczanie jeszcze coś?
            Naprawdę słucham
            • 18lipcowa3 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:13
              blue_ania37 napisała:

              > Oj dziadowaniesmile
              > Pożyczanie jeszcze coś?
              > Naprawdę słucham


              Ale ja nie ma nic tobie do powiedzenia.
              • blue_ania37 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:17
                To się odwal ode mnie i nie pisz o mnie.
                I tyle, nie próbujesz zrozumieć kogoś a mimo to piszesz o mnie więc skończ.
                • 18lipcowa3 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:18
                  blue_ania37 napisała:

                  > To się odwal ode mnie i nie pisz o mnie.
                  > I tyle, nie próbujesz zrozumieć kogoś a mimo to piszesz o mnie więc skończ.
                  >

                  To o kim bede pisała to może ja zdecyduję co.
                  Dziś naprawdę jestes hitem dla mnie.
                  • blue_ania37 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:19
                    cieszę się , lampce tez przekaże zyczeniasmile
                    www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                    • blue_ania37 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:21
                      Rozumiem, że nie dostałaś nigdy 100 na gacie stąd sygnaturkasmile biedna misiasmile
                      • 18lipcowa3 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:22
                        blue_ania37 napisała:

                        > Rozumiem, że nie dostałaś nigdy 100 na gacie stąd sygnaturkasmile biedna misiasmile



                        nie, nie dziadowałam nigdy
                        • blue_ania37 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:24
                          ja też nie dziaduję mam zupelnie fajna pensję i chyba najwyższe alimenty w Polsce.
                          Stać mnie na gacie, na gorset 3 oszczędzamsmile
                          A
                          • triss_merigold6 Naprawdę? 18.09.13, 22:31
                            Mogę być rozżalona i chodzić że nie mam kasy, że te alimenty nie takie, że premii nie dostałam, że znów przyszedł rachunek za gaz, prąd itp...
                            Obiektywnie mam wysokie koszty bo wynajmuję mieszkanie.
                            Mogę narzekać na brak premii, i że młody zachorował i ja znowu na zwolnieniu.
                            Ale pieniądze mają to do siebie, że lubią ludzi którzy nie przywiązują się do nich.
                            Trzeba było wydać, wydałam.
                            Ilość telefonów że mam debet na koncie z banku niezliczone smile

                            Czy to nie Ty pisałaś parę godzin temu?
                            • blue_ania37 Re: Naprawdę? 18.09.13, 22:34
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Mogę być rozżalona i chodzić że nie mam kasy, że te alimenty nie takie, że prem
                              > ii nie dostałam, że znów przyszedł rachunek za gaz, prąd itp...
                              > Obiektywnie mam wysokie koszty bo wynajmuję mieszkanie.
                              > Mogę narzekać na brak premii, i że młody zachorował i ja znowu na zwolnieniu.
                              > Ale pieniądze mają to do siebie, że lubią ludzi którzy nie przywiązują się do n
                              > ich.
                              > Trzeba było wydać, wydałam.
                              > Ilość telefonów że mam debet na koncie z banku niezliczone smile
                              >
                              > Czy to nie Ty pisałaś parę godzin temu?

                              A że co?
                              Piszę teraz że zyje się deszczem?
                              Ja to pisałam
                              • triss_merigold6 Re: Naprawdę? 18.09.13, 22:38
                                Trochę Ci się wizje rozjechały - albo masz dobrą pensję i wysokie alimenty albo wręcz przeciwnie i debet, zdecyduj się.
                                • blue_ania37 Re: Naprawdę? 18.09.13, 22:43
                                  Mam dobra pensję dobre alimenty ale i wysokie wymagania co do zycia.
                                  Lubie dobre jedzenie, dobry samochód dobre ciuchy za to płacę debetem, ale stać mnie na to
                                  A
                                  • claudel6 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:25
                                    no jak debetem to gó... cię stać. bank płaci za twoje zakupy, a później upomni sie o zwrot i odsetki.

                                    swoją drogą to spodziewałam się, ze najwyższe w Polsce alimenty, to pozwalają żyć jak pączek w maśle, a nie martwić sie o kase na prąd.
                                    • blue_ania37 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:28
                                      no widzisz pijam dobrą whisky i buty sobie kupuje tylko w ecco od lat, to niestety niestyka.
                                      • nutka07 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:36
                                        Nie chce wiedziec ile pijesz tej dobrek whisky za te najwyzsze alimenty w Polsce skoro zyjesz na debet, ale to by wyjasnialo tresc Twoich postow.

                                        Ps. Czy masz na sobie teraz butty ecco?
                                        • cherry.coke Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:37
                                          nutka07 napisała:

                                          > Ps. Czy masz na sobie teraz butty ecco?

                                          To brzmi jak zajawka fetyszysty na gadu-gadu big_grin
                                          • nutka07 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:39
                                            Balam sie ze nie zostane zrozumiana, dzieki wink
                                      • mallina Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:48
                                        blue_ania37 napisała:

                                        > no widzisz pijam dobrą whisky i buty sobie kupuje tylko w ecco od lat, to niest
                                        > ety niestyka

                                        "niestyka" to tu calkiem cos innego. i to bardzo
                                      • claudel6 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:52
                                        no ecco to faktycznie najwyższa półka. ale to picie whisky od lat wiele tłumaczy.
                                  • nutka07 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:25
                                    Hahahahaha to jest swietne big_grin

                                    blue_ania37 napisała:

                                    > Mam dobra pensję dobre alimenty ale i wysokie wymagania co do zycia.
                                    > Lubie dobre jedzenie, dobry samochód dobre ciuchy za to płacę debetem, ale stać mnie na to
                                    > A
                                    • aneta-skarpeta Re: Naprawdę? 19.09.13, 12:11
                                      jade na debecie debet bo mnie na niego staćbig_grin


                                      boszzz, już dawno tak wesoło tu nie byłobig_grin
                                      • wuika Re: Naprawdę? 19.09.13, 12:14
                                        Wiesz, że naprawdę są takie osoby? Wydaję więcej niż powinnam, ba, więcej niż mi się wydaje, że powinna, bo mogę - bank daje kasę, więc to banku problem tongue_out I laska wydaje niepotrzebne pieniądze, bo co prawda nie potrzebuje, ale może, więc co sobie będzie szkodować. Rachunki zawsze w końcu się kiedyś zapłaci suspicious
                                      • zmeczona100 Re: Naprawdę? 19.09.13, 12:17
                                        Nie każdemu bank daje debet big_grin
                                        • wuika Re: Naprawdę? 19.09.13, 12:20
                                          Tak, rzeczywiście. To wystarczający powód, żeby żyć w długach i wysłuchiwać telefonicznych napomnień o zapłatę rachunków. "Jestem tak zaj..b..sta, że wciskają mi kasę, to sobie nawydaję, a co suspicious"
                                  • claudel6 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:26
                                    btw, alimenty sa na ciebie czy dzieci?
                                    • blue_ania37 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:30
                                      na dziecko, też kupuje mu buty w ecco i nawet klocki lego mu kupuję, bez bólu
                                      ale jak kupię już ta whisky i buty to na energię nie styka w terminie kumasz?
                                      • 18lipcowa3 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:34
                                        ojp
                                        • podkocem Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:41
                                          Nie sądziłam że to napiszę pod lipcową...

                                          ja też OJP
                                      • cherry.coke Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:35
                                        blue_ania37 napisała:

                                        > na dziecko, też kupuje mu buty w ecco i nawet klocki lego mu kupuję, bez bólu
                                        > ale jak kupię już ta whisky i buty to na energię nie styka w terminie kumasz?

                                        Ten watek jest kopalnia sygnaturek. Druga linijka bije pierwsza o krotki leb.
                                        Powinnam isc spac, ale jakze to tak!
                                        • nutka07 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:42
                                          Moim hitem jest 'stac mnie bo place za to debetem' wink

                                          Ale widze ze sie rozkreca smile
                                          • claudel6 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:57
                                            no to jest na pewno tekst miesiąca.
                                      • claudel6 Re: Naprawdę? 18.09.13, 23:56
                                        no to stara wiesz, lepiej sie stąd zwijaj, życzliwie ci mówię, bo dla ematek ustalenie prawdziwej tożsamości to kwestia góra pół godziny (i jeszcze wkleją twoje zdjęcia, wagę i nr buta), stąd tylko krok do życzliwej informacji dla eksa, ze finansuje alkoholizm i buty ecco eksżony alimentami przeznaczonymi na dziecko.
                                        wiesz, a nauczone tym wątkiem jak pomagac bliźniemu z chęcią się stawimy na świadka męża i zacytujemy odpowiednie fragmenty.
                          • claudel6 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 23:21
                            i chyba najwyższe alimenty w Pols
                            > ce.

                            ja p..ę! o juz wiadomo o co ta walka na śmierć i życie! kasiorka, która podobno nie jest istotna, jak to świadek ma za przyjazd zapłacić.
                            • blue_ania37 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 23:24
                              co za wsparcie matki na forum emamasmile
                              Przepraszam, że mam alimenty i przepraszam, ze mój były mąz je płaci.
                              Cholernie mi przykro i mojemu dziecku też
                              • nutka07 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 23:37
                                Nikt tu Cie nie bedzie wspieral skoro kase wydajesz na whisky i buty tongue_out
                              • ichi51e Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 23:44
                                Alez nie przepraszaj.

                                Ecco?! (LOL)
                                • claudel6 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 19.09.13, 00:06
                                  z ecco już się wycofała. jutro będą blahniki.
                                  • nutka07 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 19.09.13, 00:15
                                    No juz po ecco, ale jest szansa ze kupi wiecej par tych gaci i w koncu odetna jej ten prad wink
      • zmeczona100 Re: mam już pomysł na nowa sygnaturkę 18.09.13, 22:03
        Musisz dodać jeszcze koniecznie dopisek:
        art. 262 k.p.c. smile
    • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:51
      Chapeau bas Triss, ale zes folklor wyciagnela. Znam kupe rozwodnikow, i mam duzo w rodzinie, ale nie takich na boga, nie takich... Dowiedzialam sie dzis czegos na miare Domowej Dyscypliny!
      • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:56
        Prawda? Tez znam do cholery i trochę rozwodników obojga płci i o takich cudach nie słyszałam.
        • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:20
          Przysiegam, że wieczna gosia przy nich to była laska z krwi i kości!
          • nutka07 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:47
            Wlasnie chcialam nawiazac, ze wczorajszy watek o Wiecznej ginie w przedbiegach wink
    • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 21:55
      Czytam watek. Lampa w moim odczuciu powinna odwiedzic specjaliste. Czy tylko ja nie rozumiem co ona tam dalej pitoli?
      • nutka07 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:48
        ichi51e napisała:

        > Czytam watek. Lampa w moim odczuciu powinna odwiedzic specjaliste. Czy tylko ja
        > nie rozumiem co ona tam dalej pitoli?

        Moze jej sie nafta skonczyla wink
        • ichi51e Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 00:00
          Bardziej na spirytusie jedzie ;p
          • nutka07 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 00:13
            Moderator jeden raczy wiedziec, co one tam wala na tym Rozwodzie wink
    • morgen_stern Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:13
      Powiem wam, dziewczyny, że dawno tak mi szczęka nie opadła i dawno nie spotkałam się z taką tępotą i zaślepieniem. Powiem więcej - wobec najazdu bredzących babsk z forum rozwodowego nawet nasza rosa zdaje mi się uosobieniem wrażliwej dyskutantki big_grin serio serio big_grin
      • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:14
        Cieszę się, że pomogłam Ci spojrzeć na ematkę z innej perspektywy. big_grin big_grin big_grin
        • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:18
          Uważam, że głupia byłam, że się rozwiodłam po cichu! Jak żyć????
          • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:24
            A co ja mam powiedzieć? 2 rozwody i oba bez fajerwerków, świadków, kibiców. Taka wtopa, no.
            • lilly_about Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:25
              Byś się nie przyznawała, że po sąsiadach nie latałaś.
            • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:28
              własnie, triss, po co łazisz na to forum, cisnienie sobie podnieść? czy folklor poobserwować?
              • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:13
                ona to robi, żeby nam się nie nudziłosmile
      • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:27
        ja tez tak mam. nagle spojrzałam na ematkę jak na wersal, które zalało jakieś szambo.
      • caroninka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 09:40
        Jedyny watek od wiekow, ktory jematki jednoczy, nie dzieli smile)))
    • vilez Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:17
      Tak, to jest koncertowy wątek rozwodowy. To jest fiksacja rozwodowa ewidentna, myślenie tunelowe. Kuriozum.
      • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:36
        vilez napisała:

        > To jest fiksacja rozwodowa ewidentna,
        > myślenie tunelowe. Kuriozum.

        No, to zafiksowanie na rzekomej konieczności przylotu do Polski jest zadziwiająca smile
        Gdybym nie zajrzała tu, na forum, to nie wiedziałabym, że na świecie są istoty, które łykają wszystko, niczym pelikany smile

        A tyle razy na forum rozwodowym były wątki o tym, jakież to pierdoły, osiągające rozmiary gigantyczne, zajmują młode mamy, no ale nie zaglądałam, bo myslałam, że ktoś sobie jaja robi.
        Od dzisiaj- będę smile Dobra rozrywka, rewelacyjne ukojenie nerwów rozwodniczych wink
        • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:39
          zmeczona100 napisała:

          > No, to zafiksowanie na rzekomej konieczności przylotu do Polski jest zadziwiają
          > ca smile
          > Gdybym nie zajrzała tu, na forum, to nie wiedziałabym, że na świecie są istoty,
          > które łykają wszystko, niczym pelikany smile

          Uruchom resztki logiki. Jesli osoba sobie zmyslila koniecznosc stawienia sie przed sadem w Polsce, to po uja taka osoba mialaby zakladac watek pytajacy o porade w sprawie koniecznosci stawienia sie przed sadem w Polsce?...
          • sen.bon Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:41
            Bo tak.
          • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:48
            > Uruchom resztki logiki. Jesli osoba sobie zmyslila koniecznosc stawienia sie pr
            > zed sadem w Polsce, to po uja taka osoba mialaby zakladac watek pytajacy o pora
            > de w sprawie koniecznosci stawienia sie przed sadem w Polsce?...

            Ojej.
            No kurzatwarz, ja widzę całkiem inny tytuł wątku.
            Może zajrzysz wreszcie? tak mysle, że wypada, skoro o nim dyskutujesz.
            Będę tak dobra, że nawet linka Ci dam, a co smile

            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,146959397,146959397,Czy_mozna_odmowic_bycia_swiadkiem_.html
            • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:52
              zmeczona100 napisała:

              > > Uruchom resztki logiki. Jesli osoba sobie zmyslila koniecznosc stawienia
              > sie pr
              > > zed sadem w Polsce, to po uja taka osoba mialaby zakladac watek pytajacy
              > o pora
              > > de w sprawie koniecznosci stawienia sie przed sadem w Polsce?...
              >
              > Ojej.
              > No kurzatwarz, ja widzę całkiem inny tytuł wątku.
              > Może zajrzysz wreszcie? tak mysle, że wypada, skoro o nim dyskutujesz.
              > Będę tak dobra, że nawet linka Ci dam, a co smile
              >
              > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,24087,146959397,146959397,Czy_mozna_odmowic_bycia_swiadkiem_.html

              To teraz, jak juz natrzepalas o tym ze sto postow, moze przeczytaj cos wiecej niz ten tytul?....
              • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:54
                To teraz, jak juz natrzepalas o tym ze sto postow, moze przeczytaj cos wiecej n
                > iz ten tytul?....

                A Ty kakadu jesteś?
                • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:55
                  zmeczona100 napisała:

                  > To teraz, jak juz natrzepalas o tym ze sto postow, moze przeczytaj cos wiecej
                  > n
                  > > iz ten tytul?....
                  >
                  > A Ty kakadu jesteś?

                  A ty trzezwa jestes?
                  • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:57
                    Pewnie jest narąbana, my tak mamy rozwódki chlejemy na umór.
                    Zalewamy smutki, nie wiedziałaś?
                    • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:58
                      blue_ania37 napisała:

                      > Pewnie jest narąbana, my tak mamy rozwódki chlejemy na umór.
                      > Zalewamy smutki, nie wiedziałaś?

                      Przeciez tutaj to z polowa jest rozwiedzionych. Ale tak jak wy to zadne nie tworza... nowa jakosc z kosmosu big_grin
                      • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:02
                        wy się zachowujecie jak z kosmosu.
                        Propagowanie tego że sie wypina na kogoś kto liczy na naszą pomoc litości.
                        Jeżeli tak duzo jest tu rozwiedzionych to tym bardziej nie rozumiem
                        www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
                        • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:08
                          Bo rozwód nie był clue ich życia, rozumiesz? A nawet jeśli chwilowo był, to owa chwila minęła i wróciło trzeźwiejsze spojrzenie na rzeczywistość + bardziej wyważony stosunek do roszczeń i możliwości (tak własnych, jak i cudzych).

                          Jak chce pomocy to niech uprzejmie poprosi, zaoferuje pokrycie ewentualnych kosztów etc. zamiast się awanturować. Zwłaszcza, że nie bardzo ma podstawy liczyć, bo to ani rodzina, ani przyjaciółka.
                          • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:09
                            Ja chce tylko ustrzelic post nr 300!!!
                            • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:12
                              Too late.
                        • kosmitos Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:24
                          a co tu jest do rozumienia? wyobraź sobie, że cała masa ludzi rozwodząc się nie uważa, że właśnie stali się pępkiem świata i nadal widzą różnicę między białaczką a rozwodem; i nie zawracają gitary konsekwencjami własnych decyzji; jest jeszcze spora grupa ludzi z klasą, którzy potrafią kulturalnie się rozstać i nie robią z siebie widowiska; osobiście poczuwałabym się do pomocy w przypadku ofiary przemocy, ewentualnie gdyby o pomoc poprosiła mnie bliska osoba; byłe sąsiadki nie zaliczają się do tej kategorii (nawet jeśli zdarzało mi się z nimi imprezować)
                  • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:59
                    No skąd.
        • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:31
          młode mamy? chyba nie wiesz, na jakie forum weszłaś. aaa. stąd te "dziecinko" i "dziecinko"
    • czterylitery44 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:29
      Ja też oczy przetarłam. Brak słów. Też mam takich "znajomych" którzy ŻĄDAJĄ pomocy zupełnie bez żadnej refleksji nad kosztami tej pomocy. Odkryciem roku było to, że niestety stoi za tym czysta chytrość i chciwość.
      Nie lubię prosić o pomoc, ale jeśli proszę o nią to zawsze pamiętam o osobie pomagającej i żeby poniosła jak najmniejsze koszta czasowe/nerwowe/pieniężne. Jakaś dziwna jestem.
      To nie są bliskie znajome. Bliska znajoma zmartwiła by się, że świadek nie ma pieniędzy i sama by wzięła kredyt. Zresztą świadek nie powiedział, że ta sąsiadka jest biedna i nie stać jej na zapewnienie transportu świadkowi- po prostu nie chce mu za to zapłacić.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:34
      Hłe, hłe, hłe, a Wy uważacie, że singielki są rąbnięte. big_grin Tego nic nie przebije. big_grin
      • triss_merigold6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:35
        Zwracam honor, kajam się. wink
        • blue_ania37 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:36
          A o co ci chodzi?
          Bo w twoje kajanie nie wierze
          • caroninka Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 09:45
            Uwierz w moc drzewek!
            • aneta-skarpeta Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 12:16
              lubie to!big_grin
      • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:34
        nie no, kaman, nie wszystkie, tylko triss. przez swoją siostrę.
      • ledzeppelin3 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 19.09.13, 10:57
        > Hłe, hłe, hłe, a Wy uważacie, że singielki są rąbnięte. big_grin Tego nic nie przebij
        > e. big_grin
        I wielodzietni smile smile smile
    • misiamama Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:46
      ale o co afera, nie rozumiem.
      Panna zgodziła się zeznawać w konsulacie, żaden sąd nie zmusi jej do przyjazdu z zagranicy. Nawet w Pl nie ma obowiązku osobistego dojazdu do sądu, jeśli świadek mieszka w innym mieście. Panna pisze wniosek o przesłuchanie jej przed konsulem w drodze pomocy prawnej, bo małe dzieci, osobista opieka, wyjazd przekracza jej możliwości itd. A jeśli adwokat jednej czy drugiej strony chce być obecny, to jak najbardziej ma prawo przylecieć na jej przesłuchanie. oczywiście, nie ma wątpliwości, kto pokrywa koszty podróży pełnomocnika. Ciekawe, czy zeznania nadal będą takie kluczowe.
      • zmeczona100 A no właśnie 18.09.13, 23:03
        Dzięki Ci, panie, za Misiamamę- przywraca wiarę w ludzi smile
        Idę o zakład, że -jak i poprzednie moje merytoryczne posty- ten też zostanie niezauważony wink

        No i co teraz, kobiety z odpieluszkowym rozmiękaniem mózgu czy przedszkolnym zanikiem mózgu? Pojęły wreszcie?
      • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:11
        misiamama napisała:

        > ale o co afera, nie rozumiem.
        > Panna zgodziła się zeznawać w konsulacie, żaden sąd nie zmusi jej do przyjazdu
        > z zagranicy. Nawet w Pl nie ma obowiązku osobistego dojazdu do sądu, jeśli świa
        > dek mieszka w innym mieście. Panna pisze wniosek o przesłuchanie jej przed kons
        > ulem w drodze pomocy prawnej, bo małe dzieci, osobista opieka, wyjazd przekracz
        > a jej możliwości itd. A jeśli adwokat jednej czy drugiej strony chce być obecny
        > , to jak najbardziej ma prawo przylecieć na jej przesłuchanie. oczywiście, nie
        > ma wątpliwości, kto pokrywa koszty podróży pełnomocnika. Ciekawe, czy zeznania
        > nadal będą takie kluczowe.

        No to super, napisz jej to tam. Ona pomoze, oni zaplaca, idealny kompromis. A moze sie okaze, ze to jednak nie az takie wazne, jak sie panstwu wydawalo...
        • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:16
          Misiamamo, poszlam i zacytowalam cie w oryginalnym watku, a niechta.
          • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:19
            jaka dobra ciocia się znalazła.
            • cherry.coke Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:23
              zmeczona100 napisała:

              > jaka dobra ciocia się znalazła.

              Moglas byc dobra ciocia sto postow temu, zamiast sie zapluwac.
              Te rozwody was tak poniszczyly czy juz wczesniej tak mialyscie?
              • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:30
                Ale nie bądź śmieszna.
                Linkowałam wyżej w tej sprawie.
        • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:18
          cherry.coke napisała:


          > No to super, napisz jej to tam.

          Przepraszam, a Ty myslisz, że tamta taka głupia i o tym nie wiedziała?
          Przecież do prawnika, swego znajomego, dzwoniła w tej sprawie smile Ponoć smile

          Dyskusja jest i tak bez żadnego znaczenia, bo nie sądzę, aby po takich jej akcjach, szantażowaniu i straszeniu, czym doprowadziła bliską sobie znajomą do rozpaczy, ktoś miał jeszcze chęć, aby w ogóle wymieniać kiedykolwiek jej imię, a co dopiero mówić o braniu jej pod uwagę jako świadka.
    • hakeldama Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 22:48
      4 dni nie zaglądałam na forum i co ja paczę po powrocie.... najpierw wieczna gosia a teraz to... Toż to lepsze niż rankng na najbardziej skąpego faceta, jak dla mnie państwo się rozwodzący wygrali tytuł na roszczeniowców stulecia
      • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:06
        A jak dla mnie, mamusie stąd- na gimnazjalistki stulecia smile

        Słyszałam, że w gimnazjum nie uczą samodzielnego myślenia, a większość ma problemy ze zrozumieniem tekstu pisanego, ale nie wierzyłam; do dzisiaj.
        • claudel6 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:42
          ematki z tego forum to w przewazajacej większości roczniki urodzenia 70 i 80. oraz starsze. na gimnazjum się nie załapyłysmy, panno zorientowana.
          • zmeczona100 Re: Jak bezgranicznie trzeba być bezczelnym 18.09.13, 23:53
            > ematki z tego forum to w przewazajacej większości roczniki urodzenia 70 i 80. o
            > raz starsze.

            To jest gorzej, niż myślałam.
            Ale z kolei to by tłumaczyło poziom gimnazjalistów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka