otonowaja
19.09.13, 23:07
Witam Was, jestem czytelniczką ematki, ale piszę po raz pierwszy.
Chciałabym opowiedzieć Wam swoją historię.
Jak to zwykle bywa jest pani (czyli ja) i pan, na pozór fajny związek.
Są razem od kilkunastu lat, do studiów, wiele razem przeszli, bywały ciężkie sytuacje rodzinne i inne, dorobili się czegoś tam i dziecka.
Pan to osobnik raczej trudny, z problemami, dołami, leczoną depresją, wymagający wiele uwagi, wsparcia, ciepła, ale leniwy i dający z siebie jeśli chodzi o sprawy rodzinno-domowe niezbyt wiele.
Wydaje się szczególnie pani, że się kochają, są sobie bliscy, przyjaźnią się itp. dyrdymały.
Ostatnio jednak problemy pana są intensywniejsze, od miesięcy pan ma większe czy mniejsze doły. Pan zaczyna mówić, że się wypalił, wieje nudą w domu, łóżku i wszędzie, ma dość związku i rodziny, nie ma siły na nic, chciałby być znów niezależny. Rozmawiają, próbują, ale słabo to wypada.
Pan sporo czasu spędza przy komputerze, wiadomo fb, koleżanki, rozmowy czyli standard.
Pani robi co może rozmawia, wspiera, wychodzi razem z panem na imprezy, proponuje różne aktywności, od seksu nie stroni.
W końcu ma dość, i jak to w takich historiach bywa znajduje na telefonie konwersację z drugą panią, będąca w innym kraju, konwersację wiadomo jakiego rodzaju, łącznie z umawianiem się na bzykanie podczas mającej nadejść delegacji.
Pani się wk....ia w końcu i oświadcza ze to koniec, że ma już dość wspierania i rozwiązywania problemów pana i związku.
Przez parę dni trwają rozmowy, jest ciężko, obie strony płaczą, w końcu pan wyznaje też, że bywały i agencje towarzyskie i romansik w pracy. Jednocześnie twierdzi że ma straszne wyrzuty sumienia z powodu tego co zrobił i stąd też jego liczne jazdy, nerwy, złe nastroje itp.
Mieszkanie jest na kredyt więc błyskawiczna sprzedaż nie wchodzi w grę, pan raz chce się wyprowadzić raz nie, bo ogólnie jest mało decyzyjny, ale w końcu zabiera torbę i wynosi się do wynajętego pokoju.
Na odchodne mówi, jeszcze pani, że ma nadzieję, że do siebie wrócą, że bardzo kocha, że bez względu na to kogo będzie bzykać, pani będzie najważniejszą osobą, prawdziwa przyjaciółką...
Jak już wszystko zostało powiedziane pani stwierdza, że skoro tak to i ona zacznie szukać bratniej duszy czy po prostu kogoś do bzykania, pan, że oczywiście. Okazuje się jednak, że instaluje, trochę nieudolnie, bo widać ikonkę, na pozostawionym w domu komputerze keyloggera - bo wiadomo lepiej wiedzieć z kim pani pisze czy się umawia.
Nie wylogowuje się też z tajnej poczty, pani przeciera oczy ze zdumienia, że jest jakaś tajna poczta i widzi, że konta na odpowiednich do szybkiego seksu profilach pan ma od 2 lat, wymieniał się też fotkami z różnymi chętnymi paniami.
I teraz proszę panią mocno kopnąć w tyłek bo strasznie cierpi z powodu rozpadu związku, ale też z tego powodu, że przez te wszystkie lata była zupełnie ale to zupełnie lojalna i nie pozwalała sobie na bardzie zażyłe kontakty z nikim. Pan był pani zupełnie pewien, wiedział, że ma zasady, nie pójdzie na lewiznę, jest szczera i prawdomówna.
Pani też wydawało się, że pan taki był. Bolą zdrady, podwójne życie, kłamstwa...
W tym wszystkim jest jeszcze dziecko, które płacze, że nie ma taty pod ręką i którego życie póki co wywróciło się do góry nogami.
A pani zostaje w mieszkaniu na kredyt, z mniejszą niż pan pensją, ale z dzieckiem, zwierzakiem i całą domową logistyką do ogarnięcia...
Czy tylko pani trafiła na egzemplarz, który się wypalił ledwie po kilkunastu latach czy to się zdarza też innym?