Dodaj do ulubionych

Menu dzecięce w restauracjach

20.09.13, 14:04
Interesujący artykuł:
www.edziecko.pl/zdrowy_start/1,133873,13876295,Dzieciece_menu_w_restauracjach___Dzieciom_probuje.html#BoxLSTxt
Też mnie to zawsze zastanawia. Nawet w dobrych, drogich restauracjach, które stawiają na lekkie, świeże i zdrowe jedzenie w menu dla dzieci są zawsze te same masakry:
paluszki rybne
makaron z sosem pomidorowym
schabowy i frytki
itp.
Moje dziecię akurat bardzo nie dziecięcy ma smak. Nie lubi słodkiego, uwielbia czosnek, kiszonki, ryby, oliwki, steki wołowe, tatara (oczywiście nie gotowego, tylko prawdziwego z mięsa), więc raczej nie korzystamy z menu dziecięcego. Ale zawsze mnie to zastanawia. Czemu miałabym sobie zamawiać halibuta na parze, czy pyszną pizzę z oliwkami, rukolą, oliwą czosnkową a dziecku np. Hawajską z szynką konserwową.
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:07
      Nawet kurna nie zaczynajmy tego tematu bo mi zylla peknie big_grin chyba sek w tym ze to jest menu dla "niejadkow"
      • wuika Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:11
        No właśnie smile Albo menu-odskocznia. A nie sugestia, że dziecku nie można kupić nic innego.

        BTW: w menu dzieciowym w ikei jest łosoś! smile
        • gaskama Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:13
          Nie byłam w IKEA od lat. Ale tam mi nigdy jedzenie nie smakowało. Pamiętam, że wszystko miało taki tekturowy smak. Może się zmieniło, bo jadłam tam ostatnio chyba z 8 lat temu.
    • mayaalex Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:13
      No, calkiem slusznie prawisz. Moje dziecko z tych niejedzacych, wiec najwyzej troche z naszego talerza poskubie. Ale kiedys zamowilismy dla niego zupe pomidorowa bo miala byc ze swiezych pomidorow - i rzeczywiscie byla! I tak ja zjadlam wiekszosc ale nawet on troche tam z lyzeczki posiorbal.
      • przystanek_tramwajowy Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:15
        Niektóre e-matki to się tak zachowują, jakby kelner siłą ich dzidziulki tymi paluszkami rybnymi karmił, jasny gwint. Nie podoba się, nie zamawiaj.
        • gaskama Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:20
          Nie o to chodzi, że ktoś każe zamawiać menu dziecięce. Litości. Ale w menu dziecięcym porcje są mniejsze. Wolałabym mniejszą porcję czegoś zdrowego, niż schabowy (z reguły z kurczaka) z frytkami. W wielu restauracjach nie można zamówić 1/2 porcji z menu dla dorosłych. O to chodzi.
          • girl.anachronism Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 15:48
            Schabowy z kurczaka big_grin big_grin big_grin
          • fomica Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 16:52
            99% restauracji serwuje menu pod kątem upodobań wiekszości, tak było, jest i będzie. Jesli wolałabys zjeść coś innego niz schabowy z frytkami, wybierasz lokal który serwuje coś innego lub gotujesz w domu.
            Rany, który to juz wątek pt. "mam nietypowe gusta kulinarne i nie rozumiem dlaczego w każdym kiosku na rogu nie moge kupic dokładnie tego co akurat chcę??"
        • aneta-skarpeta Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 17:50
          generalnie jak synowi nie podchodzi menu dzieciece to mu zamawiam cos dorosłego

          choc on uważa, że najlepsza knajpa miałaby nazwę MC Kfc Hut pod Tłustym Krabemwink
      • gaskama Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:18
        Czasami się zastanawiam, na ile dzieci niejedzące są niejedzącymi. Wydaje mi się, że dzieci mają bardzo dobrze wyrobiony smak. Wiedzą, co lubią. Mój nie znosi polskiej kuchni. Żadnych kotletów schabowych, mielonych, ziemniaczków zasmażanych, kiełbas na cebulce, grochówek itd. itp. Lubi proste i wyraziste dania. Często przychodzą do nas dzieci nazywane przez rodziców niejadkami. A potem się okazuje, że dziecko zjadło "półsurowego" steka wołowego z ostrym sosem z chili. Rodzice w szoku, bo niejadek i nigdy by nie wpadli na pomysł, by mu coś takiego dać. Warto czasami poeksperymentować.
        • mayaalex Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:29
          My eksperymentujemy i synek jada mnostwo rzeczy (typu oliwki czy krewetki), tylko po prostu nie ma sensu kupowac mu osobnego dania bo skubnie kilka kesow i zostawi. No wiec raczej skarmiamy z wlasnego talerza smile ale on jeszcze malutki jest, poltoraroczny, wiec to chyba norma a nie wyjatek.
        • lola211 Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 08:20
          Wez poprawke na to, ze to samo dziecko owszem zje stek u kogos, ale w domu juz nie.
          Moja córka poza domem jada wiele roznych potraw,których w domu nie ruszy- i nie chodzi o to,ze domowe niesmaczne.Twierdzi, ze to zupelnie co innego jesc w domu a np. z kolezanka u niej czy w restauracji.
          • mamameg Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 09:33
            O właśnie, moje w domu nie chcą jeść zup a u kogoś(najczęściej u babć) to rarytas.
    • majenkir Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:16
      Kucharz tak ustala Menu, zeby mu sie zarcie dobrze sprzedawalo. Jest popyt - jest podaz.
      A dietetycy niech sie lepiej zajma zywieniem w szpitalach I przedszkolach, zamiast wtracac sie do prywatnych biznesow, ktorych nie ma obowiazku odwiedzac.
      • gaskama Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:22
        Ale ja nie jestem dietetykiem. Jestem częstym gościem restauracji. Warto poruszać taki temat. Szczególnie biorąc pod uwagę rosnące zagrożenie otyłością wśród dzieci.
        • majenkir Re: 20.09.13, 14:29
          Nie mowilam bezposrednio do Ciebie, odnioslam sie do zalinkowanego artykulu.
          A co do otylosci- coz, jest wolny rynek. Mozna chodzic do barow salatkowych jesli ktos lubi.
          Jak ja ide do knajpy, to nie chce zdrowo. Chce duzo, tlusto i smacznie big_grin.
    • melmire Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:20
      Ale przeciez to menu nie jest obowiazkowe. Mozesz kupic dziecku normalne danie czy salatke.
      Takie samo menu znajdziesz we wszystkich restauracjach francuskich, wlasnie frytki z kurczakiem czy kotletem siekanym. Dorosli takich rzeczy w restauracji nie zamawiaja, a wiekszosc dzieci przechodzi etap "nie bede probowal niczego nowego, chce frytki i parowke" i to dla rodzin z dziecmi te frytki z parowkami sa przygotowywane. Dzieciece menu z brokulem w sosie czosnkowym sprzedawalo by sie marnie, wiec brokul jest w sekcji dla doroslych, tylko ze drozszy bo i porcja wieksza.
      • gaskama Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:24
        No i właśnie o wielkość porcji chodzi. Czemu w menu dziecięcym nie może być tego, co jest często dla dorosłych, ale pół porcji. W wielu restauracjach nie chcą podać 1/2 porcji. Menu dziecięce powinno być skomponowane ze szczególną starannością a nie tradycyjne paluszki rybne z frytkami.
        • melmire Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:30
          No ale wiekszosc dzieci chce te cholerne frytki z paluszkami, a rodzicom albo nie chce sie walczyc, albo uznaja ze dziecku tez przyjemnosc sie nalezy, bo w koncu po to sie chodzi do restauracji. Niestety menu dorosle polporcjowe nie zalatwia tego problemu.
          Pol porcji nie sprzedaja bo pewnie legalnie nie moga. Pozostaje albo chodzenie do restauracji typu tapas, sushi czy inne gdzie kroluja male porcje, albo pozeranie tego co dziecko zostawi smile
        • minor.revisions Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 15:47
          gaskama napisała:

          > No i właśnie o wielkość porcji chodzi. Czemu w menu dziecięcym nie może być teg
          > o, co jest często dla dorosłych, ale pół porcji. W wielu restauracjach nie chcą
          > podać 1/2 porcji.

          Taki kawał był, przychodzi facet do sklepu i chce pół kapusty.
          Sprzedawca mu na to, że sorry gregorry, ale nie mogę, bo co ja zrobię z ta drugą połową?
          KLient się zaczął awanturować, w koncu sprzedawca, żeby go ułagodzić, powiedział, ze pójdzie zapytać szefa, czy może przeciąż kapustę, idzie i mówi
          – szefie, taka sytuacja, jakiś powaliny debil żąda, żebym mu przeciął kapuste na pół – (tu nagle zobaczył, ze klient przylazł za nim i słucha, więc kończy) – ale niech szef zobaczy, jakie mamy szczęście, niespodziewanie przyszedł ten pan i rozwiązał nam problem, bo on tez chce pół kapusty.
          Szef wniebowzięty, że ma takiego sprytnego pracownika, po wszystkim mówi:
          – no niesamowicie to załatwiłeś, super, a skąd ty w ogóle jesteś, gdzie tak uczą?
          – aaa, z Kanady, wie pan, taki śmieszny kraj, gdzie jedna połowa mieszkańców to hokeiści, a druga to k.u.r.v.y.
          Szef na to:
          – A wie pan, moja żona też jest z Kanady.
          – Naprawdę? A w której grała druzynie?

          Nie kazde danie da się podzielić na pół. Kto kupi drugą połowę kotleta?
          Można zamówić dziecku dorosła porcję, przy czym poprosić o maly talerzyk dla niego oraz o pudełko na wynos na te drugą połowę.
          • burina Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 16:49
            No po prostu się nie da, fizycznie się nie da położyć na talerzu jednego ziemniaka zamiast dwóch. Nie da się zrobić pizzy z połówki ciasta na dorosły rozmiar. Nawet jakby się udało, to przecież nie da się na takiej mini pizzy ułożyć porcję sosu czy mozarelli? Przecież fizycznie się nie da położyć mniej! Nie da się ukroić mniejszego kotleta ani tej odkrojonej połowy zaproponować ekstra jakiemuś głodnemu osiłkowi czy w ostateczności zutylizować w jakimś pasztecie czy gulaszu.

            O wiele bardziej realistyczne jest trzymanie w zamrażarce wora frytek z niewiadomoczego i paluszków rybnych z jeszcze bardziej niewiadomoczego.
            • melmire Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 17:49
              Nie da sie w kasie fiskalnej wbic pol ceny, przede wszystkim.
              • burina Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 18:14
                A kto Ci każe wbijać pół ceny??? Za frytki z paluszkami jakoś udaje się naliczyć rachunek...
                • melmire Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 01:54
                  Da sie, bo taka opcja jest wpisana w kase fiskalna.
            • ste3fa Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 22:00
              da się wszystko, tylko dobrych chęci czasem brakuje. Mamy niedaleko od domu włoską restaurację, w której bywamy czasem i nigdy jeszcze nie było problemu ze skomponowaniem dania dla córki. Zachciało jej się samego makaronu z brokułem to dostała, chociaż taka pozycja w menu nie figuruje. Z reguły bywamy tam w porze małego ruchu. Do naszej córy potrafi wyjść kucharz i sam z nią ustalić co zjesmile Restauracja nie proponuje tzw. menu dla dzieci, nie ma kącika zabaw ani kredek ale jakoś córa się nie nudzi a my zjadamy w spokoju. kwestia dobrych chęci ot co!
              • shellerka Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 22:06
                i dokładnie do takich knajpek wracamy. z regularnością przynajmniej killka razy w miesiącu. foch pani z tamtej knajpy i wielki problem zamienienia frytek na ziemniaki sprawił, że po raz kolejny pomyślałam "po jakiego wuja godziłam się na wesele w tym miejscu?!!!!"
              • minor.revisions Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 03:36
                ste3fa napisała:

                > da się wszystko, tylko dobrych chęci czasem brakuje

                ta jasne, mam dziwne deja vu związane z niedawnym reportażem o menu wegetariańskim w prowincjonalnych knajpach. Dokładnie ten sam argument mi na fejsie wysuwał jeden weganin, rzucając zamiennikami wegańskimi, o których istnieniu zwykły człowiek nie ma pojęcia (przy czym nie ma tak lekko, że jajko = cos tam, tylko jajko = jeden zamiennik w jajecznicy, a zupełnie inny w deserze), nie mówiąc już o tym, żeby je kupić i cały czas trzymać na podorędziu. To NIE JESt tylko kwestia chęci, również logistyki, kosztów, czasu, miejsca.

                > Z reguły bywamy tam w porze m
                > ałego ruchu.

                i to jest clue. W czasie dużego ruchu, imaginuj sobie, ludzie tez jedza z dziećmi. Jakby tak wtedy do każdego kucharz wychodził i komponował mu niestandardowe dania, to szybko by splajtował.
          • gazeta_mi_placi Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 17:20
            A ja w warzywniaku dostałam pół kapusty.
            • bi_scotti Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 00:31
              gazeta_mi_placi napisała:

              > A ja w warzywniaku dostałam pół kapusty.

              Ja to nawet pamietam czasy gdy i cwiartke mozna bylo kupic a rzecz dziala sie w Warszawie, w centrum miasta. Cos sie zmienilo ostatnio?
              • gazeta_mi_placi Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 13:23
                Nie wiem, jakieś kilka miesięcy chciałam kupić połówkę kapusty, zapytałam czy można taką zakupić i dostałam, w tym samym warzywniaku kupowałam też kawałek z wyjątkowo dużego selera (potrzebowałam tylko kawałek na rosół), również dostałam.
                • minor.revisions Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 19:05
                  wy dwie jesteście ukurzone czy co?
                  pomijam już to, że to jest kawał.
                  ale o ile mały warzywniak może przekroic kapustę i selera - no biggie, przeciez i tak zazwyczaj przygotowuje "jarzynkę" do zup, do której wkłada ćwiartke kapusty i połowe selera, więc to mu róznicy nie robi, o tyle mocno wątpię, żeby taki numer przeszedł w supermarkecie, w którym warzywa sa popakowane na tacki i zważone, spróbuj wziąć tackę z trzema burakami, iść do obsługi i powiedzieć, że chcesz pół buraka z tej tacki.
                  Restauracje ze standardowym dziecięcym menu to odpowiednik dużego sklepu z porcjowanym jedzeniem, a mała knajpka, w której kucharz ma czas na gadke szmatkę i wymyslnymi zamówieniami od dzieci to odpowiednik małego sklepiku, w którym nikt się nie spieszy. Comprendez?
                  • gazeta_mi_placi Re: Menu dzecięce w restauracjach 22.09.13, 11:49
                    Nie korzystam z tych gotowych tacek bo zawsze są cokolwiek nieświeże i nie tak dobre jak warzywa kupowane osobno.
                    Niedawno kupiłam po dłuższej przerwie taką gotową tackę z lenistwa bo byłam w sklepie, rozpadało się i nie chciało mi się iść jeszcze do warzywniaka który był dość daleko.
                    Marchewki zielonkawe, pietruszka wysuszona na wiór. Nigdy więcej.
                    W warzywniaku dostanę połowę kapusty jak poproszę i odrąbany kawał z dużego selera bez skrzywienia, oczywiście wcześniej pytam czy można.Normalną, nie wysuszoną pietruszkę. Gdy "kręciłam" nosem na dużego selera Pani sama zaproponowała, że może mi kawałek odciąć.
                    Chcesz kupuj sobie tacki, może czasem trafisz na taką ze świeżymi warzywami, ja takiego szczęścia nie mam.
                    • minor.revisions Re: Menu dzecięce w restauracjach 22.09.13, 16:37
                      wyraźny spadek formy masz, gazeciarz. cała rzecz w tym, że wątek w rodzaju "poszłam do makdonalda a tam nie chcieli mi podać półtora hamburgera z cwiartką bułki i przysmazona cebulką" jest z dupy wzięty z samego założenia. CHcesz pół buraka - IDZIESZ DO MAŁEGO WARZYWNIAKA, a nie wydziwiasz, z ew supermarkecie z tackami ci nie przekroją.
                      • gazeta_mi_placi Re: Menu dzecięce w restauracjach 23.09.13, 13:28
                        Nie pół buraka, tylko pół kapusty.
                        Poza tym w każdej jednej piekarni kupisz połowę dowolnego chleba, weki itp.
                        To nie żaden wyjątek, sama tak kupuję pieczywo bo całości sama nie zjem, zepsuje się w między czasie.
                        Sądząc po tym, że często sprzedawczyni nawet nie musi mi przepoławiać chleba bo na półkach już leży gotowe pół bochenka cieszy się to dużą popularnością.
                  • nanuk24 Re: Menu dzecięce w restauracjach 23.09.13, 19:15
                    O! Kupuje w supermarkecie amerykanskim selery(korzen) poprzekrajane na cwiartki, bo sa wielkosci glowy po $2.49 za 1lbs, wiec na cholere mi takie monstery do zupy za taka cene?
                    • minor.revisions Re: Menu dzecięce w restauracjach 23.09.13, 19:39
                      nanuk24 napisała:

                      > O! Kupuje w supermarkecie amerykanskim selery(korzen) poprzekrajane na cwiartki
                      > , bo sa wielkosci glowy po $2.49 za 1lbs, wiec na cholere mi takie monstery do
                      > zupy za taka cene?

                      A ogórki tez tną w ćwiartki na życzenie?
                      • nanuk24 Re: Menu dzecięce w restauracjach 23.09.13, 19:43
                        A mozesz mi wytlumaczyc, po co ciac malego ogorka?
    • podkocem Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:23
      Ja mojemu dziecku zamawiam w restauracjach makaron (suchy, bez sosu), jako sadzone i pierś kurczaka grillowanego, kolbę kukurydzy gotowanej bądź grillowanej bo tylko to zje. I nie ważne co jest w menu, na menu nawet nie patrzę. Jeśli nie ma nic z powyższych to dupa blada.
    • mika_p Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:25
      O, myslałam, że w artykule będzie nawiązanie do tego wątku:
      forum.gazeta.pl/forum/w,566,145457817,,dlaczego_zestawy_dla_dzieci_w_restauracjach_.html?v=2
      a nie ma. Chyba że Mia to K.Stępniewska, ale raczej się dziecko nie zgadza smile
    • nangaparbat3 Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:25
      Są dostosowane do gustu większości klientów.
      • nisar Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:31
        He, wystarczy popatrzeć na talerze dzieci na wczasach, na których jest szwedzki stół. Znakomita większość tych dzieci, które już same komponują sobie zawartośc talerza ma na nich: kawałek pizzy, trochę makaronu z sosem pomidorowym i frytki. Częśc ma tylko jedno z powyższych dań. Często kilka dni pod rząd.
    • eliszka25 Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:37
      na szczescie w restauracjach nie mamy takich dylematow. dla chlopakow zamawiamy jedna normalna porcje i prosimy o dodatkowy talerz tongue_out. bywa jednak, ze nawet moje dzieciaki, ktore bardzo lubia chodzic do restauracji i jedza naprawde rozne rzeczy, maja "nastroj" tylko na frytki i nic nie poradzisz. wtedy wpychaja frytki i tyle, nie po to ide do restauracji, zeby sie stresowac.

      poki mielismy tylko starszego, to czesto problem za duzej porcji rozmwiazywalismy tak, ze ja zamawialam cos na spolke z mlodym. dla mnie porcja restauracyjna zwykle jest ciut za duza, wiec w sam raz moglam sie podzielic z 2-3-latkiem.
    • edelstein Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:43

      Moj sun nie jest z tych co zadowola sie parowka I frytkami.Zamawiam mu Dania z karty,ktore on wybierze.Jest jak odkurzacz wiec potrafi dorosle danie pochlonac,a jak nie pochlonie to kaze zapakowac I tyle.Jeszcze nie spotkalam sie z odmowa.
      • shellerka ale jest postęp 20.09.13, 21:26
        mam w sumie dosć podobnie, tyle że zestaw inny. i co? i po prostu testując kilka poznańskich restaurarcji, nawet jeśli któreś wcześniej bardzo lubiłam bywając w nich tylko ze swoim mężem albo wcześniej z byłym / mi - doszłam do sporego zawężenia interesujących miejsc na wydanie 150 - 200 zł za obiad dla 4 osobowej rodziny, właśnie ze względu na a) podejście obsługi do dzieci, b) dania dziecięce c) ogólną atmosferę

        co mam do dodania - w suszarni, którą odwiedzmy od przeszło siedmiu lat, w trakcie ostatniego pobytu widziałam matkę i PRZEWIJAK. kobieta ze skrępowaniem użyła przewijaka w toalecie (toalety po prostu pefrekcyjnie czyste) i musiałam jej na pocieszenie (to jej skrępowanie wzbiudziłlo we mnie litość), że suuuper ma! bo cztery lata temu robiłam to samo w tej samej toalecie, tyle że na desce klozetowej i na własnej podkładce do przewijania.

        jest postęp!
        • gazeta_mi_placi Re: ale jest postęp 20.09.13, 21:44
          Co to jest suszarnia?
    • joa66 Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 14:53
      Restauracje może niechętnie przygotowują pół porcji, ale całkiem chętnie stawiają "normalne' dania na środku a każdemu gosciowi dają pusty talerz - taki spontaniczny szwedzki stół. Moim zdaniem dobrze się sprawdza z małymi dziećmi.
    • jematkajakichmalo Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 15:03
      Ja nie mam z tym problemu, bo pytam dziecko co by zjadlo i to zamawiam, czesto dania "skladane", ktorych nie ma w karcie. Prosze tez o mniejsza porcje. Naprawde jeszcze sie nie zdarzylo, zeby ktos krecil nosem i nie chcial zrobic. Drugim wyjsciem jest jeszcze pojscie do restauracji, w ktorej jest bufet (w De jest ich spory wybor), wtedy kazdy wezmie co chce i ile chce.
      Poza tym nic sie nikomu nie stanie jak raz na jakis czas zje frytki i paluszki rybne (skoro caly czas w domu i tak super zdrowo je wink )
      • bi_scotti Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 15:19
        Gdy dzieci byly male (a wszystkie niejadki od tej samej matki) zamawialismy kazdemu inny appetizer i gylo OK - ilosc niewielka, kazde mialo co innego, mogli od siebie probowac i porownywac, uczyc sie innych smakow a przy okazji omijalismy niesmiertelne chicken nuggets czy jakies kluchy z sosem z kids' menu. Tez uwazam, ze kids' menus sa fatalnie ukladane i nie znam rodzicow, ktorzy by z nich korzystali dla swoich dzieci choc przyznac musze, ze widuje w restauracjach dzieci jedzace te dania z kids' menu czyli jacys rodzice je jednak zamawiaja. Zapewne ta wiekszosc, ktorej ja nie znam smile
        • joa66 Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 15:23
          zamawialismy kazdemu inny appetizer

          Gorzej jak kelner sie UPRZE, że nie przyniesie jednocześnie przystawek i dań głownych, bo on WIE jaka jest kolejnośc, ergo wg pana dzieci wcinają przystawki a rodzice się patrzą, a potem zamianabig_grin Raz przydarzyło mi się cos takiego .
          • bi_scotti Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 15:29
            Wspolczuje. Ja rzadko trafiam na upartych kelnerow a jak mi cos nie odpowiada to wychodze, z restauracji nie mam problemu wyjsc gdy jestem niezadowolona - gorzej z kinem, zawsze siedze do konca a potem mam kaca po obejrzeniu jakiegos gniota choc podobno, co nas nie zabije ... etc. tongue_out
            • joa66 Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 15:50
              Ja wymusiłam, kelner odszedł z pogardą w oczach "bo się nie znam" , ale zrobił to o co prosiłam.
    • myelegans Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 15:50
      Dzieci i DZIECI, takie, ktore poprobuja wszystkiego co nowe, nowe smaki, nowe zapachy, sprobuja raz i decyduja czy lubia czy nie.
      Pomimo moich olbrzymich staran nad rozszerzeniem menu mojego dziecka, od jadania potraw hinduskich i innych z ogromna iloscia korzennych przypraw, czosnku itd. podczas karmienia, z nadzieja, ze "wyssie smaki z mlekiem matki" mam dziecko o baaaardzo waskim jadlospisie.
      Jadamy w roznych restauracjach, ja uwielbiam rozne etniczne, ze wszystkich rejonow swiata, od afganskich po malezyjskie. Wiec moje dziecko, mimo zachet sprobowania, nie probuje, przesiedzi caly posilek glodne i zle. Jak sa chicken nuggets to zje, jak nie ma, jest o suchym chlebie.
      Narazam i czekamy na zmiany w upodobaniach kulinarnych.
    • girl.anachronism Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 16:01
      Dania jak dania - chodzi zwykle o to, że w menu dla dorosłych takich nie ma, a dzieci je lubią i np. wolą te nieszczęsne paluszki rybne (no ludzie, co dziecku odpadnie jak raz na jakiś czas zje coś co nie jest Waszą sałatką z rukoli albo innymi krewetkami na parze?) od fondue w sosie winnym. Ja najczęściej widuję w dziecięcym menu pierś z kurczaka, zupę pomidorową, naleśniki w różnych wersjach - to naprawdę jest taki koszmar na talerzu, że dzieciak raz na jakiś czas nie może tego zjeść jeśli mu smakuje? Myślałam, że do restauracji się chodzi miło spędzić czas i zjeść coś dobrego, a nie szczypać się że Jasio umrze jak zje naleśnika. Skoro tak wyglądają menu dziecięce to znaczy, że dzieciom to smakuje i to wybierają sobie do zjedzenia jak przychodzą z rodzicami do restauracji. Jak Waszym nie smakuje, to im zamawiajcie coś ze zwykłej karty, nie ma sensu zmieniać świata. Niech to wyjście do restauracji będzie przyjemnością dla wszystkich, a nie batalią o witaminy i kalorie.
      • edelstein Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 17:18

        A wiesz,ze Sa dzieci,ktore nalesnika,nie uznaja za posilek tylko,jako,deser?a byle co I'm nie smakuje.
        Moj syn nie uwaza nalesnika za obiad,Nic sloskiego na talerzu nie jest dla niego obiqdem.Musi byc mieso/ryba/owoce morza/makaron/ryz it'd.inaczej obiadu nie bylo,a zupka to jako dopelniacz.
        • eliszka25 Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 18:39
          hehe, a moje tez delikatne, bo uwazaja, ze w restauracji, to sie jada jakies przysmaki, a nie frytki wink. choc byl czas, ze u chinczyka my jedlismy np. kaczke po seczuansku, a chlopaki suchy ryz big_grin. za to teraz my ledwie kaczke, a dla nich krewetki musza byc tongue_out
        • pederastwa Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 18:50
          Ale przecież nie ma przymusu korzystania z menu dla dzieci. Nie lubi naleśników, zamawiasz mu golonkę i jest git.
        • girl.anachronism Re: Menu dzecięce w restauracjach 22.09.13, 00:13
          No to zamawiaj normalne danie, a naleśnika na deser jak chcesz. Czy jest jakiś przymus zamawiania z menu dziecięcego? Nie ma.
      • agni71 Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 18:17
        girl.anachronism napisała:

        > Dania jak dania - chodzi zwykle o to, że w menu dla dorosłych takich nie ma, a
        > dzieci je lubią i np. wolą te nieszczęsne paluszki rybne (no ludzie, co dziecku
        > odpadnie jak raz na jakiś czas zje coś co nie jest Waszą sałatką z rukoli albo
        > innymi krewetkami na parze?) od fondue w sosie winnym.

        wiesz co, to chyba nie chodzi o to, ze dzieci wolą frytki z paluszkami rybnymi, a rodzice chcą, żeby restauracje kształtowały w ich dzieciach bardziej wyrafinowane gusta kulinarne. To chodzi o to, ze dzieci właśnie nie chcą tych dziecięcych dań, a lubią normalne potrawy z menu. Problem w tym, że tych normalnych potraw nie ma w mniejszej wersji i kosztują duzo więcej niz menu dziecięce.

        Ja najczęściej widuję w
        > dziecięcym menu pierś z kurczaka, zupę pomidorową, naleśniki w różnych wersjac
        > h - to naprawdę jest taki koszmar na talerzu, że dzieciak raz na jakiś czas nie
        > może tego zjeść jeśli mu smakuje?

        A jak mu nie smakuje?

        Wiem, wtedy zamawia się normalne potrawy z normalnego menu, tylko koszt jest duzo większy i chyba o to w sumie sie rozchodzi.

        Skoro tak wyglądają menu dziecięce to znaczy, że dzieciom to smakuje i
        > to wybierają sobie do zjedzenia jak przychodzą z rodzicami do restauracji.

        A moze to jest to, co restauratorowi wydaje się, ze dzieci lubią. Jak widac po tym wątku, w rzeczywistości niekoniecznie tak jest.

        • gazeta_mi_placi Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 18:26
          To trudno, nie każdego stać na restaurację, jak nie stać Cię na kupno dania dla dziecka z dorosłego menu, zaś menu dziecięce dziecko nie chce to nie chodź.
          Nie ma obowiązku bywania z bachorem w restauracji od 1 roku życia.
          Jak pójdzie w 7 roku dorosła porcja będzie prędzej dla niego i nie będzie darł ryja wkurzając innych klientów.
          • agni71 Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 18:33
            gazeta_mi_placi napisała:

            > To trudno, nie każdego stać na restaurację, jak nie stać Cię na kupno dania dla
            > dziecka z dorosłego menu, zaś menu dziecięce dziecko nie chce to nie chodź.

            Ależ stac mnie, ale nie lubie marnotrawstwa, czyli sytuacji, że zostaje pół dania nie zjedzone. Pieska nie mam wink Nie lubie tez wywalac pieniędzy bez sensu, czyli płacić za cos, czego do końca nie zuzyję...Tak trudno to zrozumieć?


            > Nie ma obowiązku bywania z bachorem w restauracji od 1 roku życia.

            Sam jestes bachorem, nie nauczonym elementarnych zasad savoir-vivre'u.

            > Jak pójdzie w 7 roku dorosła porcja będzie prędzej dla niego i nie będzie darł
            > ryja wkurzając innych klientów.

            Jesteś chamem.
        • girl.anachronism Re: Menu dzecięce w restauracjach 22.09.13, 00:18
          agni71 napisała:

          > wiesz co, to chyba nie chodzi o to, ze dzieci wolą frytki z paluszkami rybnymi,
          > a rodzice chcą, żeby restauracje kształtowały w ich dzieciach bardziej wyrafin
          > owane gusta kulinarne. To chodzi o to, ze dzieci właśnie nie chcą tych dziecięc
          > ych dań, a lubią normalne potrawy z menu. Problem w tym, że tych normalnych pot
          > raw nie ma w mniejszej wersji i kosztują duzo więcej niz menu dziecięce.

          Szczerze mówiąc nie spotkałam się jeszcze z tym żeby nie można było zamówić połowy dania - zwykle można wydziwiać do woli. A że kosztują dużo więcej... No cóż, są restauracje i restauracje, można chodzić do tych tańszych żeby nie było szkoda.

          > A jak mu nie smakuje?
          >
          > Wiem, wtedy zamawia się normalne potrawy z normalnego menu, tylko koszt jest du
          > zo większy i chyba o to w sumie sie rozchodzi.

          Jak mu nie smakuje, a szkoda kasy na normalne danie, to można coś ugotować w domu. Co do marnotrawstwa - można poprosić o zapakowanie do domu reszty jeśli nie ma możliwości zamowienia małej porcji. Ale jak mówiłam, ja się nie spotkałam z tym żeby nie można było.

          > A moze to jest to, co restauratorowi wydaje się, ze dzieci lubią. Jak widac po
          > tym wątku, w rzeczywistości niekoniecznie tak jest.

          Jakby nie schodziło, to by nie było w menu. Dzieci kilku ematek nie reprezentują calej społeczności.
          • agni71 Re: Menu dzecięce w restauracjach 22.09.13, 12:57
            > Jak mu nie smakuje, a szkoda kasy na normalne danie, to można coś ugotować w do
            > mu.

            Szczególnie jak sie jest na wyjeździe wakacyjnym i codziennie jada obiady w restauracjach, to mozna sobie nagotowac w domu. Poza tym, chodzi o wprowadzenie pewnych korzystnych zmian w podejściu restauratorów do oferty dla dzieci.

            Oczywiście, każdy z nas sobie radzi z zamawianiem potraw w restauracjach, ale jesli cos nie do końca sie sprawdza, to co złego w tym, ze podyskutujemy, jak by to poprawić?
            • minor.revisions Re: Menu dzecięce w restauracjach 22.09.13, 16:40
              Poza tym, chodzi o wprowadzenie pe
              > wnych korzystnych zmian w podejściu restauratorów do oferty dla dzieci.

              w Polsce? O tyle paradne, ze ematka i reszta społeczeństwa na ogół w ogóle uważa, że dziecko w restauracji to wróg, bo ematka do restauracji idzie, by poprzebywac w towarzystwie wyrafinowanych dorosłych. Może najpierw zacząć od tego, zeby zmienić to nastawienie, a potem sie pucować z wymyslnymi daniami dla dzieci.
              • gazeta_mi_placi Re: Menu dzecięce w restauracjach 23.09.13, 13:25
                Bo restauracja to nie miejsce dla niemowląt i maluszków, takie dzieci (nie piszę o szkolniakach) często głośną płaczą, krzyczą, piszczą, a na sali są też inni klienci którzy chcą trochę spokoju.
                Siedmiolatek w restauracji lub starsze dziecko? Proszę bardzo, ale maluch to nieporozumienie.
    • franczii Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 16:09
      Ja to w ogole nie rozumiem sensu menu dla dzieci. Moi synowie od mniej wiecej roku zycia jedza dorosle potrawy (a niektore dania dorosle to juz duzo wczesniej) i w restauracji zawsze zamawialismy cos z doroslego menu.
    • mia_siochi Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 16:43
      forum.gazeta.pl/forum/w,566,145457817,145457817,dlaczego_zestawy_dla_dzieci_w_restauracjach_.html
    • shellerka Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 19:25
      nic mi nie mów. dwa tygodnie temu wybraliśmy się po basenie do restauracji, w której braliśmy ślub. tak nas coś tchnęło, bo basen jest prawie przy tej knajpie. restauracja typu białe obrusy, eleganckie kelnerki, ceny wysokie. my z mężem wybraliśmy sobie coś normalnego, a dla dzieciaków zestawy dziecięce pt. nuggetsy z dodatkami. tyle, że zamiast frytek poprosiliśmy o ziemniaki i warzywa gotowane. już był foch, że coś zmieniamy, ze tak się nie da. dało się, ale nuggetsy to była panierka spalona na kamień. twarda. niezjadliwa. nie wiem, jak małe dziecko ma pogryźć coś, z czym dorosłe zęby mają problem.

      od dawna już w restauracjach zaprzyjaźnionych zamawiam normalne dania. dania dla dzieciaków to shit.
      • gazeta_mi_placi Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 20:31
        Trochę dziwne, że w tak eleganckiej restauracji w ogóle jest menu dla dzieci,. W restauracji w której ja od czasu do czasu jadam (wolę rzadziej, ale elegancko) nie ma w ogóle czegoś takiego jak menu dla dzieci (i chwała Bogu, że są jeszcze miejsca przyjazne dorosłym).
        • shellerka Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 21:17
          chwała chwała... ja marzę o takich miejscach!
          zwłaszcza gdy sprzedaję dzieci i wybieram się na romantyczną kolację z małżonkiem. a tam zonk, bo o 21 rodzinka z trójką bachorów postanowiła spożyć kolację.... i mi się wyrzuty sumienia włączają, że jesteśmy wyrodnymi rodzicami, bo chcemy sami!! spożyć tylko w swoim!!! towarzystwie posiłek, gadając tylko o swoich!!! sprawach!!!.

          jak śmiemy!!!
    • mary_lu Re: Menu dzecięce w restauracjach 20.09.13, 21:44
      Na początku kariery rodzicielskiej próbowaliśmy zamawiać dania dla dzieci i też umordowaliśmy się z zamienianiem frytek na ziemniaki z wody, kukurydzy z puszki na kawałek ogórka i wygrzebywaniem skrawka ryby z pancernej panierki.

      W końcu poszliśmy po rozum do głowy - dania w niedrogich i średnich restauracjach (w takich bywamy z dzieckiem) są i tak dla nas za duże, zamawiamy coś dla siebie, dla smarkacza tylko talerz i napój, najada się od nas.

      Nie wiem, skąd ten pomysł, że dzieciaki lubią świństwa, ale z pewnością pogląd taki króluje w większości knajp i wszelkich dziecięcych stołówkach. Zapewne większość dzieciaków, karmiona tak od urodzenia niemal, przyzwyczaja się do smaków i rąbie z apetytem skrobię z tłuszczem i ketchupem. Jednak większość bliskich znajomych mam uświadomionych spożywczo, dzieciaki karmią normalnie i nie widzę u nich zajadania się pizzą i naleśnikami z dżemem.
      • gonabe Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 08:50
        Ja zawsze zamawiam coś co dziecko chce zjeść smile nawet jak w karcie tego nie ma i tyle. nigdy nie miałam obrażonego kelnera/ przypalonej panierki etc.... A jadałam jeszcze w PL w restauracjach gdzie za obiad dla dwóch osób średnio 300- 500 pln. Jedynie gdzie kelner był dziwny i nie miły to było w knajpie na dachu Vitkac'ego ale bez dziecia, zamówiłam steka wołowego miał być krwisty dostałam wysmażoną podeszwę. Po przekrojeniu na pół ( zawsze tak sprawdzam wysmażenie) Nie zjadłam ani kęsa, oddaję kelnerowi mówiąc, że jakbym chciała kotleta to poszłabym do baru mlecznego. I Akcja właściwa smile za 5 minut przychodzi manager zmiany z tym samym talerzem, z tym samym stekiem podtyka mi pod nos i dopytuję się : to jest podane jak w barze mlecznym ?... 10minut później podchodzi rozradowany kelner i mówi Pani nie będzie musiała płacić za tego steka.... No cóż... nic nie zjadłam i talerz odesłany i nie zamówione nic nowego..
    • klubgogo Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 09:04
      Moje dziecko nigdy nic nie je z dziecięcego menu. Zwykle zjada pół pizzy, albo makaron, albo połowę mojego mięsa z talerza.
      • paliwodaj Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 17:13
        >No i właśnie o wielkość porcji chodzi. Czemu w menu dziecięcym nie może być tego, co jest >często dla dorosłych, ale pół porcji. W wielu restauracjach nie chcą podać 1/2 porcji.

        nie wiem jak w Polsce ale sa porcje w porze lunchu, znacznie mniejsze. Nikt z nozem na gardle nie kaze ci kupic frytek, paluszkow rybnych czy nuggets - przeciez to twoj wybor. Jedzenie to jest w karcie bo wiekszosc dzieci to lubi.
        My zwykle bierzemy cos z pozostalych dan i extra nakrycia zeby dzieci podzielic. i nie potrzebuje lac lez na forum ze w karcie restauracji nie ma sushi dla dziecka, bo sobie z tym poradze na swoj sposob
        • bi_scotti Re: Menu dzecięce w restauracjach 21.09.13, 18:41
          paliwodaj napisała:

          > i nie potrzebuje lac lez na forum ze w karcie restauracji nie ma sushi dla d
          > ziecka, bo sobie z tym poradze na swoj sposob

          smile
          Mnie sie zdaje, ze watek zmierza raczej ku uzasadnionemu zdziwieniu czemu to jest az taki problem w niektorych restauracjach/dla niektorych chefs czy kelnerow, a w innych to nie jest zaden problem zeby podac pol porcji czy zaproponowac jakas alternatywe dla dziecka niekoniecznie akurat zapisana jako pozycja w kids' menu. Przyznam, ze ja sie wlasciwie nie spotykalam/nie spotykam z not flexible obsluga, szczegolnie chefs sa najczesciej bardzo zyczliwi i chetni dokonac jakichs substitutions etc. Nawet jesli kelner nie jest pewny to poproszony o konsultacje z chef kuchni, prawie zawsze wraca z wiadomoscia, ze no problem - chef jest chetny podac wedlug zyczenia klienta czyli mnie smile A cene zawsze da sie wynegocjowac nawet jesli to nie bedzie dokladnie 50% ceny w menu. Moze po prostu klienci powinni czesciej werbalizowac swoje potrzeby zeby dostawac za swoje pieniadze (!!!) to na co naprawde maja (lub ich dzieci maja) ochote?
          Aha, z jednej pieknej i popularnej knajpy wyszlam bez ociagania gdy kelner zakomunikowal "no substitutions" - zarobili w knajpie obok smile Life.
          • myelegans Re: Menu dzecięce w restauracjach 23.09.13, 19:56
            Ja tez sie nie spotkalam. Podanie dodatkowego nakrycia, ale zrobienie roszady i zamian i podmian tez nie ma problemu.
            Ja czesto, ze wzgledu na swoj wegansko-wegetarianski styl sama robie kompozycje a la carta, nawet jak tej a la carta formalnie nieistnieje.

            Zreszta teraz jest takie mnostwo roznych diet, alergii, upodoban, ze czesto kelner zaczyna: "czy sa jakies specjalne wymagania"
            Ostatnio jak bylam na relay i mielismy grupe 12 osobowa przy stoliku bylo tak
            1 low-sodium diet
            1 bezglutenowa
            1 bezlaktozowa
            4 weganki
            3 wegetarianki
            1 alergia na orzechy

            czyli wychodzi 1 "normalna" osoby i nikt sie nie krzywil i min nie robil. Tylko komunikacja z kuchnia byla. A restauracja z tych obleganych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka