zakupiłam wczoraj "Politykę". jak przeważnie czynię raz w tygodniu. zaległam w łóżku i doznałam apopleksji.
artykuł o otyłości popełniony przez niejaką Elżbietę Turlej. temat z okładki.
czytam więc. i nagle w piątym akapicie czytam cytuję: "Masowo oglądamy więc teraz show o gotowaniu; od września
leci na różnych kanałach ogólnych kilkanaście takich programów. Do kuchni ruszyli też celebryci, a w kręgi celebrytów weszły gwiazdy kuchni. Instruująca w książkach i Internecie, jak chudnąć,
gotując, aktora Ewa Chodakowska ma już 600 tys. lajkoów na Facebooku; "
pisownia oryginalna!!!
"trzepło" mnie porządnie.
jak pindzia, która używa kolokwializmów typu w telewizji "leci" - rozumiem bravo czy inne czasopismo dla małolatów, ale ogólnopolski tygodnik opiniotwórczy??? i to nie jedyny kolokwializm w tym tylko artykule, ale jeden z wielu które "WALIŁ PO OCZACH", żeby pozostać w konwencji autorki.
najbardziej uwiera fakt, że pani Elżbieta Turlej za artykuł wzięła pieniądze, a nie miała nawet chęci sprawdzić tak podstawowej informacji jak fakt kim zacz jest niejaka Ewa Chodakowska z tyloma lajkami. Abnegacja w czystej postaci
otóż ani pani Chodakowska aktorką nigdy nie była, ani nie instruuje i nie czyniła tego nigdy jak chudnąć GOTUJĄC.
proponuję redakcji Polityki bardziej dokładnie sprawdzać CV potencjalnych kandydatów na autorów artykułów, bo po takim "artykuliku" spytałam męża i pytam POLITYKĘ: "JAK MAM CZYTAĆ POZOSTAŁE ARTYKUŁY??? na których tematyce np. znam się słabiej, skoro istnieje SPORE prawdopodobieństwo że pisane są przez tak samo "KOMPETENTNYCH" ludzi jak pani Turlej"?....