gazeta_mi_placi
30.09.13, 11:09
Bardzo dawno nie byłam w tym sklepie bo leży stosunkowo daleko ode mnie (bliżej mam Biedronkę), czasem robiłam zakupy on line.
Od razu w oczy rzucił mi się w oczy inny przekrój społeczeństwa niż Biedronce.
Ludzie spokojnie robiący zakupy, nie tak nerwowo jak w Biedronce.
Nie było śmierdzących, nie było meneli z jednym piwem wpychających się w kolejkę ku aprobacie kasjerki przed innych ludzi, w tym kobietę w ciąży (autentyczna scena z Biedronki widziana na Gazeciane oczy), nie było fioletowonosych, nie było zmęczonych szarych zaniedbanych kobiet.
Młodzi zadbani szczupli (ani jednego otyłego) ludzie, starsza bardzo elegancka kobieta, ojciec z ładnie ubranym w firmowe ciuszki dwulatkiem, zadbane pachnące kobiety, przemiłe sprzedawczynie na dziale z serami i w kasie (bez pośpiechu kasujące, proszę, dziękuję ślicznie, do widzenia), darmowe foliowe reklamówki z firmowym logo.
Tylko jeden człowiek rzucił mi się w oczy, byle jak ubrany w jakąś bluzę polarową i bojówki moro, najbardziej zaniedbany z tych wszystkich klientów Almy.
- Oho - pomyślałam, co taki robi w Almie...
Zdanie zmieniłam przy kasie, stał przede mną z winem o wartości powyżej 100 zł, gdy przyszło do płacenia wyciągnął złotą kartę...
Generalnie miła odmiana po zabiedzonych ludziach w Biedronce i antypatycznych zmęczonych kasjerach od "progu" domagających się drobnych i warkliwie mruczącym "dziękuję", obsługującym następnego klienta (na ogół zabiedzonego emeryta lub zmęczoną życiem kobietę w średnim wieku w ortalionowej kurtce) nim dobrze zdążę spakować swoje zakupy.