Dwóch moich synów (7,8 lat) przyjaźni się z chłopcem (7lat). Ten chłopiec ma brata (12lat), który czasami uczestniczy we wspólnych zabawach, jednak moi synowie nie bardzo go lubią bo jest konfliktowy i ja niechętnie goszczę go u siebie, bo o ile jego młodszy brat jest grzeczny i potrafi zgodnie bawić się z moimi synami, o tyle ten starszy jak nas odwiedzi to cały pokój jest przewrócony do góry nogami (ostatnio kopnął piłkę tak, ze pękł żyrandol!). Proszę więc swoich synów by zapraszali tylko młodszego, bo ja nie mam siły (jestem w końcówce ciąży) i chęci by ich ciągle uspokajać (a mam łącznie trzech synów i jeszcze jak tamci dwaj to pięciu łobuziaków w domu

).
Ostatnio młodszy syn miał urodziny, które mu organizowałam "na kulkach". Zaprosił oczywiście tylko swojego rówieśnika. Jak wrócił do domu, gdy już wręczył zaproszenie zaznaczył, że starszy chłopiec też przyjdzie ale rodzice za niego zapłacą. Na to kto przychodzi do 'placu zabawowego" wpływu nie mam, "kulki' są dla dzieci do 12 lat, a ten chłopak tyle ma więc się łapie. Byłam jednak niezadowolona, że on też ma tam być, bo znam jego temperament a poza tym to taka niezręczna sytuacja, nie wiedziałam jak mam się zachować gdy podawany będzie tort, czy zaprosić tamtego chłopca, czy go ignorować... Wyszło tak, że chłopak latał jak wariat po tym centrum zabawowym, bałam się aż o inne dzieci, szczególnie gości mojego syna za których byłam odpowiedzialna, rzucał kulkami, jednemu z bliska walnął w twarz tak ze chłopczyk się aż popłakał. Ogólnie dzieciaki były zadowolone z urodzin, ale dla mnie to był niesamowity stres, bo ciągle zwracałam tamtemu chłopcu uwagę, by troszkę uważał, bo jest tam masa młodszych dzieci. Rodziców tego chłopca nie było więc wszyscy myśleli że on należy do naszych gości. Sytuacja bardzo niezręczna...
Co o tym sądzicie? Jak Wy byście się zachowali? U mnie gdy zaproszony jest na urodziny jeden syn to nie biorę do kompletu jego dwóch braci i nie zostawiam "na kulkach". Przecież tu nie chodzi o to, że ja nie miałam pieniędzy by zapłacić za dodatkową osobę, tylko po prostu nie chciałam by ta osoba uczestniczyła w zabawie. A rodzina tego chłopca chyba myśli, że mnie nie było stać by za niego zapłacić bo chłopaki podkreślali, że "mama za niego zapłaciła".
Co o tym sądzicie i jak byście się zachowały na moim miejscu? A może by Wam to nie przeszkadzało i cieszyłybyście się z nieproszonego gościa?No i co mogło kierować rodzicami że zdecydowali się go tam zostawić?