Dodaj do ulubionych

A co ma robić lekarz?

18.10.13, 10:30
Pewnie na mnie naskoczycie, bo jestem lekarzem. A lekarzy tu się nie lubi. No, ale spróbuję.
Na forum co jakiś czas ukazują się portrety lekarz-potworów, a niedouczonym debilem i konowałem jest 99 na 100, no może 96 %.
Nie twierdzę, że wszyscy, powtarzam wszyscy lekarze sa ok. Wieloletnie zaniedbania, w tej chwili negatywna selekcja, zły system kształcenia, brak mistrza-mentora zrobiły swoje.
Nie bez znaczenia są też zarobki- nasza grupa zawodowa zarabia nie najgorzej, jednak jeśli przeliczyć to na czas pracy ( także w nocy i dni wolne od pracy), stres, warunki nie są to kokosy.
Lekarze ( zresztą inni pracownicy służby zdrowia- oj nie lubię określenia służby, ale niech będzie) są na pierwszej linii frontu i oskarża się nas o wszystkie możliwe grzechy: NFZ, firm farmaceutycznych, konsultantów krajowych i wojewódzkich, ordynatorów, dyrekcji szpitali , a nawet Pana Boga ( choroby i śmierć). Bo musi być winny.
Tyle tytułem przydługiego wstępu.
Ustaliliśmy, że lekarze, oczywiście po za bardzo nielicznymi wyjątkami, są źli. Ale czy pacjenci, tak chetnie nas krytykujący są ZAWSZE w porządku?
W swoim zawodowym życiu spotkałam mniej więcej połowę mądrych, sympatycznych, normalnych, współpracujących pacjentów ( i ich rodzin) i tyle samo takich, o których chciałabym jak najszybciej zapomnieć, ale nie zawsze się da.
Zacznijmy od tego, że pacjent ma PRAWA a my OBOWIĄZKI.
Oto niektóre prawa:
# prawo do intymności. ( Co mamy zrobić i jak je przestrzegać, skoro na sali lezy 6 zamiast 4 chorych a odległość między łóżkami nie przekracza 1 m?)
# prawo do informacji ( co mamy zrobić jeśli usiłujemy coś wytłumaczyć, ale pacjent wie lepiej bo trafił juz do dr Googla i opowiada nonsensy).
#prawo do opieki przez rodzinę ( co mamy zrobić jesli na wspomnianej sali lezy ciężko chory a u sąsiada jest 5 osób opowiadających co się zdarzyło na imieninach cioci Kloci).
Jak mamy reagowac na:
@ arogancję ze strony rodziny i pacjentów?
@próby uzycia wobec nas siły? ( kilkakrotnie po dyzurach w Izbie Przyjęć wróciłam z zasinieniami na przedramionach)?
@ groźby pod naszym adresem i naszych rodzin?
\Co mamy zrobić gdy na umówioną wizytę przychodzi pacjent, który używał wody i mydła przed miesiącem- przy czym nie jest to osoba obłoznie chora tylko zwyczajnie niechlujna. Nadmieniam, że ukończone studia medyczne nie pozbawiają nas zmysłu powonienia.
Co mamy zrobić, gdy pacjenci notorycznie kłamią, zmieniają zlecenia a gdy stan się pogorszy wracają i....winią nas?
Jak mamy tłumaczyć, że nie mamy wpływu na ceny leków i terminy niektórych badań/konsultacji?
W jaki sposób mamy kompleksowo zająć się pacjentem, gdy mamy w poradni specjalistycznej 20 minut na jednego chorego? ( a lekarze pierwszego kontaktu kwadrans)?
Jak mamy w końcu tłumaczyć, że pracujemy tak jak wszyscy inni ludzie, również dla pieniędzy, że mamy domy a w nich czekające dzieci ( tak odmówiłam przyjęcia 2 niezapisanych pacjentów, bo musiałam odebrać dzieci z przedszkola- i tak zwykle wychodzą ostatnie), że wyjeżdżamy na urlopy i niekoniecznie chcemy prowadzić długie rozmowy telefoniczne z drugiego końca świata ( bo kiedyś nieopacznie i z dobrego serca daliśmy DO JEDNORAZOWEGO KONTAKTU prywatny numer), że popołudniami jesteśmy matkami, córkami, żonami, siostrami i podany numer ( powód j.w) nie powinien być nadużywany i nie dzwoni się do nas po nocy.
I przy tych wszystkich PRAWACH pacjentów i OBOWIĄZKACH z naszej strony może warto pamiętać, że też : my chorujemy, chorują nasze dzieci, współmałzonkowie i rodzice, miewamy kłopoty osobiste i rodzinne, bywa, że finansowe i całkiem przyziemne takie jak miesiączka czy czekający nas egzamin. Zdarza się, że jadąc do pracy złapie nas policja i zapłacimy mandat. Tak, nie powinno to wpływać na jakość naszej pracy, ale jak już kilkakrotnie wspominałam jesteśmy ludźmi. O czym pamięta 50% pacjentów i ich rodzin ale druga połowa .......nie, nie będę pisała - odsyłam do licznych wątków na nasz temat.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 10:35
      Można pójść na prywatną praktykę, na ogół ludzie bardziej czyści.
      Nie lubię lekarzy, następnym razem lekarz mnie zobaczy jak będę zdychać z bólu, nie wcześniej.
    • 1monia4 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 10:45
      Z kazdej strony jest czlowiek.Opisalaś tylko jedna strone.Gdybym nie znala równiez strony pacjenta to nawet bym to kupila
      Notoryczne spoźnianie sie lekarzy-co skutkuje zbednym siedzeniem w poczekalni chorych ludzi.
      Wcześniejsze wychodzenie
      Nonszalancki stosunek do ludzi(nie każdy to idiota) itp
      • gazeta_mi_placi Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 10:53
        Nadmienię, że spóźnianie się nie jest tylko domeną państwowych gabinetów i przychodni, ale także prywatnych. Nachodziłam się z pewną seniorką także po prywatnych gabinetach i spóźnienia od 15 do 30-40 minut bywają normą (spóźnienia się na godzinę od której otwarty jest gabinet, nie chodzi o poślizg spowodowany przez zasiedzenie się w gabinecie poprzedniego pacjenta).
        Gdybym dostawała takie pieniądze (100-150 zł za wizytę trwającą najczęściej do 30 minut) za pracę to bym była przynajmniej punktualna.
      • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 13:57
        owszem, opisałam jedną stronę medalu bo o tej drugiej powstało wiele wątków.
    • anoresk Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 10:46
      Lekarz rodzinny ma 10 min na pacjenta. Przynajmniej ja mam tyle.
    • lelija05 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 10:52
      Ale długi post.
      • gazeta_mi_placi Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 10:54
        Może Protozoa wróciła?
        • lelija05 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 11:01
          Ale ona ma chyba już duże dzieci?
          A zresztą, czy to ona jedna ma takie podejście do pracy i pacjentów? Nie człowieka, bo pacjent dla niektórych to inna kategoria.
        • zebra12 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 16:36
          Protozoa bardzo mi pomogła, gdy córka miała problemy. Nie była więc taka okropna jak piszecie.
          • lelija05 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 16:50
            A jak córa się czuje? Wiadomo już z czego te bóle i wymioty?
            • zebra12 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:54
              Córka lepiej. Wymioty były spowodowane cofaniem się bakterii i innych drobnoustrojów z jelita grubego (!) do żołądka. To oczywiście poza zapaleniem żołądka i dwunastnicy oraz polipem w żołądku u wpustu przełyku. Cały czas córka bierze leki. Wymioty przeszły po agresywnej antybiotykoterapii mającej na celu wybicie całej flory bakteryjnej z przewodu pokarmowego i zastąpieniu jej nową, właściwą. Na początku roku ma wizytę kontrolną.
              • lelija05 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 20:08
                Rany boskie.
                Dobrze, że już wiadomo co było przyczyną, niech szybko wraca do zdrowia.
          • sanrio Re: A co ma robić lekarz? 20.10.13, 10:18
            Była okropna, chamska, arogancka i z poczuciem "bycia bogiem" - to jest fakt. A że pomogła pacjentce to chyba żaden wyczyn?
    • login.do.komentowania Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 10:57
      W ogóle ostatnio widzę tendencję do zapominania że inni to też ludzie. Nauczyciel też człowiek, sprzedawca też, nawet teściowa to też człowiek i szkoda, że tak łatwo nie myśleć o tym i wymagać od innych takiego działania, jak od maszyn.
    • solaris31 Re: A co ma robić pacjent? 18.10.13, 11:14
      ... jak wciąz napotyka niedouczonych i niekompetentnych lekarzy, czeka na wizytę godzinami, bo albo lekarz się spóźnia, albo wali bajer z jakimiś dziwnymi ludźmi w gabinecie - ciekawe skąd potem w przychdoniach reklamy, ulotki, karteczki i długopisyu z logo tej albo tamtej firmy?

      człowiek chory ma prawo oczekiwać pomocy, fachowej, rzeczowej i konkretnej. człowiek chory ma prawo się bać. lekarz tego nie rozumie, lekarz patrzy z góry na delikwenta, bez szacunku dla niego, jego obaw i lęków. lekarz pomaga na jedno, a szkodzi na drugie. bo to drugie to już nie jego specjalność.

      zastanawiałaś się, skąd brak zaufania do Was,lekarzy? pomyśl z drugiej strony - jakbyś nie była fachowcem, nic nie wiedziała i nie miała wiedzy. zaczęłabyś się bac, o siebie, o dzieci.
      nie wspomnę już o tym przez litośc, jak to jest zgabinetami prywatnymi, i dlaczego drzwi do badań i szpitali otwierają się właśnie przez gabinety prywatne.

      ja już mam swoje lata, mam swoją nieuleczalną chorobę, Twoi koledzy po fachu, ponoć specjaliści diagnozowali mi banalnie prostą do wykrycia przypałośc przez bagatela 4 lata. w międzyczasie wysiadła mi odpornośc, serce i jeszcze kilka innych rzeczy. szkoda było pieniędzy na badania, przecież byłam za młoda. i szkód nie da się już naprawić.

      piszesz, że masz własne życie - super, każdy je ma. ale jak lekarz jest w pracy, to ma pracować. a nie gadać z kim popadnie i odmówić przyjęcia pacjenta. wiele razy widziałam takie przypadki.

      piszesz o zarobkach - no to już trochę na bezczelność zakrawa. nie tylko lekarze są super wykształceni, i nie tylko lekarzom należy się normalna pensja. w moim cudnym mieście lekarz za 2 dyżury ma tyle, ile ja zarabiam w miesiąc. oczywiscie, to bardzo cieżki zawód i wielka odpowiedzialnośc, dobra pensja się należy jak psu buda, ale Wasze narzekanie na zarobki to już naprawde argument poniżej krytyki. nie widziałam jeszcze biednego lekarza. jak słowo daję, nie widziałam.

      oczywiście, nie można wrzucać wszystkich do jednego worka, są cudowni i wspaniali lekarze, są osoby oddane pacjentom, super- fachowcy. problem z waszą grupą zawodową polega na tym samym, na czym problem z kosciołem i pedofilią - nie winą lekarzy jest to, że zdarzają się czarne owce, lekarze, którzy nigdy nie powinni nimi być - waszą winą jest to, że to kryjecie w imię dziwnie pojętej solidarności zawodowej, przeciez nawet w swoim kodeksie etyki czy jak się to tam zwie, macie zapisane, że na drugiego lekarza nie można donieść, nie można stanąc okoniem. macie siedzieć cicho i zamieśc sprawę pod dywan.

      i Ty się dziwisz, że jest takie nastawienie społeczne do lekarzy? bo ja się nie dziwię.

      diagnoza przez wujak googla? no niestety - ja jestem kolejnym przypadkiem takiej diagnozy. 4 lekarzy twierdziło, że jestem zdrowa, wszyscy dostawali te same wyniki badań, a ostatni zainkasował 150 zł, wywalił mnie z gabinetu i kazal iść do psychiatry.

      na pewno masz rację w tym, że pacjenci bywają przykrzy, upierdliwi, brudni, śmierdzący - ale to taki zawód. jak się ktoś na niego decyduje, to musi się z tym liczyć. tak jak ja się liczyłam z tym, że będę miała urlop tylko w wakacje i nie wszystkie dzieci w szkole z iq 150. taka praca, takie problemy.

      systemu nie zmienimy, ani my, pacjenci, ani Wy, lekarze. mądry człowiek to wie, a głupiemu próżny trud tłumaczyć. ale tak, jak mam dośc jęczenia nauczycieli/może dlatego, że sama nim jestem wink /, mam dość jęczenia lekarzy, jak to im ciężko i jak mało zarabiają. w okresie jawnej niesprawiedliwości społecznej jest to wyjątkowo okropne.
      • ekspresja_genow Re: A co ma robić pacjent? 18.10.13, 14:21
        solaris31 napisała:

        > ... jak wciąz napotyka niedouczonych i niekompetentnych lekarzy, czeka na wizyt
        > ę godzinami, bo albo lekarz się spóźnia, albo wali bajer z jakimiś dziwnymi lu
        > dźmi w gabinecie - ciekawe skąd potem w przychdoniach reklamy, ulotki, karteczk
        > i i długopisyu z logo tej albo tamtej firmy?

        A kompetentnych i takich, którzy Ci pomogli nie spotkałaś?
        A punktualnych tez nie?
        Niekoniecznie trzeba rozmawiać z lekarzem, zeby zostawić ulotki. Zresztą są stosowne rozporządzenia zabraniające nam rozmów z przedstawicielami firm w godzinach pracy. Sami tez się do tego nie rwiemy.

        > człowiek chory ma prawo oczekiwać pomocy, fachowej, rzeczowej i konkretnej. czł
        > owiek chory ma prawo się bać. lekarz tego nie rozumie, lekarz patrzy z góry na
        > delikwenta, bez szacunku dla niego, jego obaw i lęków. lekarz pomaga na jedno,
        > a szkodzi na drugie. bo to drugie to już nie jego specjalność.
        I tę pomoc otrzymuje. Jeden lepszą drugi gorszą zależy na kogo trafi. Znów generalizujesz, ze lekarze nie rozumieją pacjentów - większość rozumie, większość nie patrzy z góry ,większość odnosi się z szacunkiem co nie oznacza, że ma nieograniczoną ilość czasu i pokłady cierpliwości.
        >
        > zastanawiałaś się, skąd brak zaufania do Was,lekarzy?
        Tak zastanawiałam się wielokrotnie. I nic nie przychodzi mi do głowy.

        pomyśl z drugiej strony -
        > jakbyś nie była fachowcem, nic nie wiedziała i nie miała wiedzy. zaczęłabyś si
        > ę bac, o siebie, o dzieci.

        Też boję się o zdrowie moich dzieci.Może bardziej niż laik bo więcej widzę i więcej sobie wyobrażam.
        > nie wspomnę już o tym przez litośc, jak to jest zgabinetami prywatnymi, i dlacz
        > ego drzwi do badań i szpitali otwierają się właśnie przez gabinety prywatne.

        To jest pomówienie. I jesli tak jest rzeczywiście dlaczego nie zgłasza się do choćby prokuratury.
        >
        > ja już mam swoje lata, mam swoją nieuleczalną chorobę,
        Współczuję.

        Twoi koledzy po fachu, p
        > onoć specjaliści diagnozowali mi banalnie prostą do wykrycia przypałośc przez b
        > agatela 4 lata.
        Jeśli błąd w sztuce - zgłoś i oskarż. Jesli oskarżenia bezpodstawne licz się z problemami, bo lekarze i przed tym muszą się bronic. I byłabym bardzo ostrożna z tzw. banalnie prostą do wykrycia choroba.

        w międzyczasie wysiadła mi odpornośc, serce i jeszcze kilka in
        > nych rzeczy. szkoda było pieniędzy na badania, przecież byłam za młoda. i szkó
        > d nie da się już naprawić.

        Piszesz dość ogólnikowo.
        >
        > piszesz, że masz własne życie - super, każdy je ma. ale jak lekarz jest w pracy
        > , to ma pracować. a nie gadać z kim popadnie i odmówić przyjęcia pacjenta. wiel
        > e razy widziałam takie przypadki.

        A ja odwrotnie. Prywatnymi kanałami załatwiałąm liczne konsultacje, nie, nie za pieniądze, nie w prywatnych gabinetach, nie dla pacjentów komercyjnych i ....rzadko taki pacjent mówił "dziękuję". Pamiętam jak cała noc ( dodam wolną, powinnam być w domu) zajmowałam się bardzo ciężko chorym pacjentem. Robiam to dlatego, że znałam jego historię choroby i...miałam dziecko w podobnym wieku. Czy myslisz, że rodzice to docenili? Złapali za rękę ( rozumiem ich lęk) gdy szłam do ubikacji i zrobili awanturę, że byłam tam , ich zdaniem, zdecydowanie za długo. A, przypominam, w mysl wszystkiego powinnam być wtedy w domu. I po takich zachowaniach odechciewa mi się niestandardowych działań.
        >
        > piszesz o zarobkach - no to już trochę na bezczelność zakrawa. nie tylko lekarz
        > e są super wykształceni, i nie tylko lekarzom należy się normalna pensja.
        A gdzie to napisałam?
        w moi
        > m cudnym mieście lekarz za 2 dyżury ma tyle, ile ja zarabiam w miesiąc.
        A czym się zajmujesz? Jaką masz odpowiedzialno9ść? Jakie są skutki Twojej niekompetencji? Czy pracujesz w nocy? Jakie studia skończyłaś?

        oczyw
        > iscie, to bardzo cieżki zawód i wielka odpowiedzialnośc,
        Dobrze, że zwróciłaś na to uwagę.
        dobra pensja się nale
        > ży jak psu buda,

        Coś Ty? A ja juz myślałam, że miska zupy z pańskiego stołu wystarczy. A tu taka łaskawość smile



        ale Wasze narzekanie na zarobki to już naprawde argument pon
        > iżej krytyki.

        A jednak......

        nie widziałam jeszcze biednego lekarza.
        A ja owszem. I to niejednego.

        jak słowo daję, nie widzi
        > ałam.

        To może się rozejrzyj. Zresztą nie wiem co ouważasz za "biednego". Może rzeczywiście niewielu z nas chodzi w dziurawych butach.
        >
        > oczywiście, nie można wrzucać wszystkich do jednego worka,
        A jednak to robiłaś.

        są cudowni i wspania
        > li lekarze, są osoby oddane pacjentom, super- fachowcy. problem z waszą grupą z
        > awodową polega na tym samym, na czym problem z kosciołem i pedofilią
        Pozostawiam do oceny każdemu.
        - nie winą
        > lekarzy jest to, że zdarzają się czarne owce, lekarze, którzy nigdy nie powinn
        > i nimi być - waszą winą jest to, że to kryjecie w imię dziwnie pojętej solidarn
        > ości zawodowej, przeciez nawet w swoim kodeksie etyki czy jak się to tam zwie,
        > macie zapisane, że na drugiego lekarza nie można donieść, nie można stanąc okon
        > iem. macie siedzieć cicho i zamieśc sprawę pod dywan.
        Kolejne pomówienie. Jest dokładnie odwrotnie.
        >
        > i Ty się dziwisz, że jest takie nastawienie społeczne do lekarzy? bo ja się nie
        > dziwię.
        Owszem, dziwię się.
        >
        > diagnoza przez wujak googla? no niestety - ja jestem kolejnym przypadkiem takie
        > j diagnozy. 4 lekarzy twierdziło, że jestem zdrowa, wszyscy dostawali te same
        > wyniki badań, a ostatni zainkasował 150 zł, wywalił mnie z gabinetu i kazal iść
        > do psychiatry.

        To w jakim celu leczysz się u tych nieuków? Wystarczy dr Googl. Tanio, szybko i kompetentnie.
        >
        > na pewno masz rację w tym, że pacjenci bywają przykrzy, upierdliwi, brudni,
        > śmierdzący - ale to taki zawód.
        Tak, taki zawód, jednak w imię tego zawodu nie widzę powodu, zeby znosić skutki niemycia się ludzi. Osoby ciężko chore, nigdy nie są przedmiotem utyskiwań z powodu delikatnie rzecz ujmując brzydkiego zapachu, brudasy - powinny byc odsyłane do łazienki.

        jak się ktoś na niego decyduje, to musi się z t
        > ym liczyć.

        Liczyć się z chorobami, ale nie brudem i niechlujstwem.

        tak jak ja się liczyłam z tym, że będę miała urlop tylko w wakacje

        To chyba zaleta zawodu nauczyciela.
        > i nie wszystkie dzieci w szkole z iq 150. taka praca, takie problemy.

        Jeśli nie widzisz różnicy to Twój problem.
        >
        > systemu nie zmienimy, ani my, pacjenci, ani Wy, lekarze.
        Coś TY - znów łaskawsze spojrzenie.
        mądry człowiek to wie,
        > a głupiemu próżny trud tłumaczyć. ale tak, jak mam dośc jęczenia nauczycieli/m
        > oże dlatego, że sama nim jestem wink /, mam dość jęczenia lekarzy, jak to im cięż
        > ko i jak mało zarabiają. w okresie jawnej niesprawiedliwości społecznej jest to
        > wyjątkowo okropne.
        • solaris31 Re: A co ma robić pacjent? 18.10.13, 18:03
          widzisz, jesteś tak agresywna, że nawet odpisywać się nie chce. albo jestes niespełniona, albo nie wiem, co - ale wrzuć na luz, bo z takim podejściem to Cie niedługo będa na forach z imienia i nazwiska komentować.

          a na przyszłość - jak już cokolwiek cytujesz, to rób to z głową, bo póki co czytać się nie da, i nie wiadomo, co jest cytatem a co jest odpowiedzią.
        • srebrnarybka Re: A co ma robić pacjent? 19.10.13, 13:11
          "- nie winą
          > lekarzy jest to, że zdarzają się czarne owce, lekarze, którzy nigdy nie powinn
          > i nimi być - waszą winą jest to, że to kryjecie w imię dziwnie pojętej solidarn
          > ości zawodowej, przeciez nawet w swoim kodeksie etyki czy jak się to tam zwie,
          > macie zapisane, że na drugiego lekarza nie można donieść, nie można stanąc okon
          > iem. macie siedzieć cicho i zamieśc sprawę pod dywan.
          Kolejne pomówienie. Jest dokładnie odwrotnie. "

          W kodeksie etyki lekarskiej jest zapis zabraniający publicznej krytyki innego lekarza, a karą za to może być zakaz wykonywania zawodu. Czyli każdy biegły demaskujący w sądzie błąd lekarski musi liczyć się z takimi konsekwencjami, bo publicznie skrytykował kolegę. Zaufania do was można będzie nabrać dopiero wtedy, kiedy zapis ten zostanie zastąpiony obowiązkiem zgłoszenia, jeśli lekarz widzi u pacjenta skutki błędu kolegi. Podobnie jest np. na wyższych uczelniach: dziekan, jako funkcjonariusz publiczny, ma obowiązek zawiadomić prokuraturę, jeśli na wydziale popełniono plagiat. Owszem, niestety nie zawsze ten obowiązek jest spełniany, ale prawo jednoznacznie zabrania kryć kolegę. To zasadnicza różnica.
          • memphis90 Re: A co ma robić pacjent? 20.10.13, 08:38
            > W kodeksie etyki lekarskiej jest zapis zabraniający publicznej krytyki innego l
            > ekarza, a karą za to może być zakaz wykonywania zawodu.
            Taaaa, jaaaasne wink To naprawdę nie na tym polega i nie tak działa. I na 100% za skrytykowanie kolegi nikt nie zostaje pozbawiony prawa wykonywania zawodu.
        • sanrio Re: A co ma robić pacjent? 20.10.13, 10:27
          > To w jakim celu leczysz się u tych nieuków? Wystarczy dr Googl. Tanio, szybko i
          > kompetentnie.

          jesteś głupia, czy tylko udajesz? Moja droga, jestem kolejną pacjentką Dr Google (2 lata łażenia od konowała do konowała i żaden nie wpadł na właściwą diagnozę choć objawy były ewidentne), ale on niestety recepty nie wystawi ani skierowania na badania. Tylko po to chodzi się do specjalistów.
          Jak każdy lekarz masz poczucie wyższości i nie przyjmujesz do wiadomości, że twoja i innych wiedza jest ograniczona tylko do dotyczącej was działki, zero wyjścia umysłowego poza ramy, holistycznego podejścia, analizowania faktów.
          Tak to wygląda i możesz sobie pisać długaśne wątki, jacy to jesteście biedni, tylko że to niczego nie zmieni.
          Jeśli chcesz to zrobimy eksperyment - podam ci objawy, dolegliwości, a nawet wyniki badań dwóch pacjentów (realne) a ty w ciągu 10 minut podasz diagnozę OK? Bo tyle czasu masz na pacjenta, prawda?
      • aleska Re: A co ma robić pacjent? 18.10.13, 18:15
        Świetna odpowiedź, lepiej bym tego nieujęła. Podpisuje się pod każdym slowem solaris.
      • memphis90 Re: A co ma robić pacjent? 20.10.13, 08:35
        Wasze narzekanie na zarobki to już naprawde argument pon
        > iżej krytyki. nie widziałam jeszcze biednego lekarza. jak słowo daję, nie widzi
        > ałam.
        A co dla Ciebie znaczy "biedny"? Uściślij, to będzie można polemizować. Ja za 6 nocnych dyżurów dostawałam (łącznie!) 120zł, czyli po 12zł za 16h pracy.
    • ladnyusmiech Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 11:15
      Czy post miał na celu wyżalenie się?
      Jeśli trafiasz na chama albo osobę mało taktowną czy egoistyczną (nieważne jak ją nazwać-opisałaś precyzyjnie) to trafiają na taką osobę również inni. Taki człowiek chodzi do teatru, do banku, na pocztę czy na basen. Nie ty jedna się z nim użerasz.
      Poza tym chamski pacjent zepsuje ci co najwyżej humor (ewentualnie opinię, pozostawi uczucie niesmaku albo w skrajnych przypadkach kilka siniaków). Natomiast chamski i niekompetentny lekarz zepsuje zdrowie a w skrajnych przypadkach życie. Różnica diametralna, nieprawdaż?

      I tak jak każdej osobie pracującej z ludźmi, w tym lekarzom, współczuje spotykanych w pracy (i prywatnie) buraków.
      • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:22
        A jak mam się bronić przed siniakami? A jak mam się bronić przed zniesławieniem?
        • ladnyusmiech Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 15:07
          Jak się bronić przed zniesławieniem? "Mój" ginekolog, chirurg i stomatolog mają świetną opinię. Robiłam kiedyś rekonesans wśród znajomych i na internecie, jak szukałam kogoś w tej specjalizacji. Większość opinii bardzo pozytywna. Myślę, że ciężko na to zapracowali i pojedynczy incydent (czy też kilka) nie wpłynie na ich pracę. I nie wierzę, że nagminnie (czy tak jak napisałaś 50% pacjentów) to tępe buraki, które mają postawę roszczeniową ( i to jeszcze bez powodu big_grin ).

          Wybrałaś trudny zawód. W naszym kraju. Czego się spodziewałaś?
          • aneta-skarpeta Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 15:32
            generalnie to trudny zawód- pacjenci sa rózni, nie tylko w PL
        • sanrio Re: A co ma robić lekarz? 20.10.13, 10:30
          > A jak mam się bronić przed siniakami? A jak mam się bronić przed zniesławieniem
          > ?

          nie dramatyzuj
      • jematkajakichmalo Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:33
        ladnyusmiech napisała:

        >
        > Poza tym chamski pacjent zepsuje ci co najwyżej humor (ewentualnie opinię, pozo
        > stawi uczucie niesmaku albo w skrajnych przypadkach kilka siniaków).

        No, tylko taki lekarz widzi dziennie kilkadziesiat osob, a nie jedna. Przeliczajac to na liczbe dni troche tego wyjdzie i myslisz, ze nie ma to wplywu na zdrowi psychiczne lekarza?

        Ja akurat mieszkam w Niemczech i tutaj co 5 lekarz jest uzalezniony albo od alkoholu, albo od lekow albo gier. Ciekawe z czego to wynika...
        2 miesiace temu maz znajomej (dalszej, nasze corki chodzily razem do przedszkola), lekarz lat 45 znieczulil pol swojego ciala i (wrazliwe nie czytac!) po prostu rozprul sie nozem i wykrwawil. W tym stanie znalazl go jego 11 letni syn...
        Bylo wiadome, ze koles przez robote nie wyrabia, ale nikt nie podejrzewal, ze zajdzie to az tak daleko.
        • ladnyusmiech Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 15:11
          Myślę, że ma to wpływ. Ale nikt nie pcha się na medycynę, jeśli jest wrażliwy i nie radzi sobie w kontaktach z ludźmi. Albo z systemem w Polsce, bo z tym użerają się i pacjenci i lekarze.
          Pasowałoby by tu, wprawdzie używane z reguły w innym kontekście ale jednak, przysłowie: widziały gały co brały.

    • turzyca Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 11:29
      > # prawo do informacji ( co mamy zrobić jeśli usiłujemy coś wytłumaczyć, ale pac
      > jent wie lepiej bo trafił juz do dr Googla i opowiada nonsensy).

      Moja lekarka postawiwszy mi diagnoze i omowiwszy ogolnie, co to za choroba i jak ma zamiar mnie leczyc, powiedziala potem nastepujace zdanie: "jesli pani bedzie czytac w internecie o swojej chorobie, a pewnie bedzie pani czytac, to jesli bedzie miala Pani jakies watpliwosci, to niech Pani to wydrukuje, zaznaczy odpowiedni fragment i przyniesie, a ja, korzystajac z mojego wyksztalcenia i doswiadczenia, sprobuje wytlumaczyc."
      Korzystalam z tej opcji, ale ja przynosze glownie artykuly medyczne. Podejrzewam, ze w razie czego umialaby wytlumaczyc, dlaczego dana strona jest nierzetelna.


      > Co mamy zrobić, gdy pacjenci notorycznie kłamią, zmieniają zlecenia a gdy stan
      > się pogorszy wracają i....winią nas?

      Przerabiaja otrzymany tekst? Czy nie dostaja zalecen na pismie?

      > W jaki sposób mamy kompleksowo zająć się pacjentem, gdy mamy w poradni specjali
      > stycznej 20 minut na jednego chorego? ( a lekarze pierwszego kontaktu kwadrans)
      > ?

      Postulowac zmiane organizacji pracy? Wyobraz sobie przychodnie, w ktorej nie czekasz az pacjent sie rozdzieje i zacznie swoja epopeje, tylko wchodzisz juz na gotowe i musisz pacjenta wylacznie osluchac, obmacac czy co tam robisz. Wstepny przesiew robi pomoc medyczna, ktora wysluchuje opowiesci, precyzuje wazne elementy, pomaga sie rozebrac i wejsc na kozetke, przygotowuje karte pacjenta. A w trakcie wizyty wklepuje dane, ktore Ty dyktujesz, bo Ty nie mozesz jednoczesnie poswiecac uwagi pacjentowi i obslugiwac komputera. 20 minut to jest kupa czasu, jesli zuzyc go wylacznie na sprawy merytoryczne. Tyle ze Ty go zuzywasz np. czekajac na rozebranie i ubranie sie pacjenta. Niech to trwa tylko 2 minuty, to juz jest 10% czasu. Wyksztalcenie pomocy medycznej jest znacznie tansze niz wyksztalcenie lekarza. Dzieki takiemu systemowi Ty pracujesz efektywniej, pacjenci sa lepiej leczeni, a zarazem nie czuja sie traktowani per noga. I wychodzi taniej niz zatrudnienie drugiego lekarza, zeby Cie odciazyl.
      • franczii Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 11:52
        > # prawo do informacji ( co mamy zrobić jeśli usiłujemy coś wytłumaczyć, a
        > le pac
        > > jent wie lepiej bo trafił juz do dr Googla i opowiada nonsensy).
        >

        Ja za kazdymn razem lekarza wypytuje o rewelacje z googla lub forum. I pediatre, i neuropsychiare i ginekologa i jakos zadnemu korona z glowy nie spadla ze musial tlumaczyc, prostowac, uspokajac. Teraz wiekszosc pacjentow idzie do lekarza juz po lekturze w necie, nowa rzeczywistosc i lekarze musza sie z tym zmierzyc nic innego im nie pozostaje, oczywiscie wygodniej bylo miec potulnego nic niewiedzacego i nieswiadomego barankaale te czasy juz dawno minely. Powiem wiecej, sa lekarze, ktorzy wrecz wymagaja aby pacjent interesowal sie swoja choroba, cos czytal, wiedzial co nie co na temat badan, terapii. Mnie tego nauczyla moja pani alergolog i to juz dosc dawno temu. Powiedziala mi prosto z mostu, ze ja sie mam interesowac w pierwszej kolejnosci bo to mnie dotyczy, mojego stanu zdrowia a konowalow nie brakuje.
      • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:30
        turzyca napisała:

        > > # prawo do informacji ( co mamy zrobić jeśli usiłujemy coś wytłumaczyć, a
        > le pac
        > > jent wie lepiej bo trafił juz do dr Googla i opowiada nonsensy).
        >
        > Moja lekarka postawiwszy mi diagnoze i omowiwszy ogolnie, co to za choroba i ja
        > k ma zamiar mnie leczyc, powiedziala potem nastepujace zdanie: "jesli pani bedz
        > ie czytac w internecie o swojej chorobie, a pewnie bedzie pani czytac, to jesli
        > bedzie miala Pani jakies watpliwosci, to niech Pani to wydrukuje, zaznaczy odp
        > owiedni fragment i przyniesie, a ja, korzystajac z mojego wyksztalcenia i doswi
        > adczenia, sprobuje wytlumaczyc."
        > Korzystalam z tej opcji, ale ja przynosze glownie artykuly medyczne. Podejrzewa
        > m, ze w razie czego umialaby wytlumaczyc, dlaczego dana strona jest nierzetelna

        Jeśli trafi si e na kumatego pacjenta. Bywa, że przychodzą z mieszanką tekstów i żądają tu i teraz ustosunkowania się do nich.
        > .
        >
        >
        > > Co mamy zrobić, gdy pacjenci notorycznie kłamią, zmieniają zlecenia a gdy
        > stan
        > > się pogorszy wracają i....winią nas?
        >
        > Przerabiaja otrzymany tekst? Czy nie dostaja zalecen na pismie?

        Dostają. Prosimy o jedno - robią drugie. Leki są dawkowane inaczej, odstawiane i.... słyszymy nieprawdziwe informacje.
        >
        > > W jaki sposób mamy kompleksowo zająć się pacjentem, gdy mamy w poradni sp
        > ecjali
        > > stycznej 20 minut na jednego chorego? ( a lekarze pierwszego kontaktu kwa
        > drans)
        > > ?
        >
        > Postulowac zmiane organizacji pracy?
        To w takim razie będziemy postulować a nie leczyć.

        Wyobraz sobie przychodnie, w ktorej nie cz
        > ekasz az pacjent sie rozdzieje i zacznie swoja epopeje, tylko wchodzisz juz na
        > gotowe i musisz pacjenta wylacznie osluchac, obmacac czy co tam robisz.
        Nie chciałabym leczyć się w takiej przychodni.
        Wstepny
        > przesiew robi pomoc medyczna,
        A kto odpowiada za jej błędy?

        ktora wysluchuje opowiesci, precyzuje wazne elem
        > enty, pomaga sie rozebrac i wejsc na kozetke, przygotowuje karte pacjenta.

        J.w
        A w
        > trakcie wizyty wklepuje dane, ktore Ty dyktujesz, bo Ty nie mozesz jednoczesnie
        > poswiecac uwagi pacjentowi i obslugiwac komputera. 20 minut to jest kupa czasu
        > , jesli zuzyc go wylacznie na sprawy merytoryczne.
        To Ty tak uważasz.

        Tyle ze Ty go zuzywasz np. c
        > zekajac na rozebranie i ubranie sie pacjenta.
        Akurat dla mnie ważne jest również całe otoczenie. Lekarz musi patrzeć na pacjenta, rozmawiać z nim, widzieć jak się rusza, jak zachowuje, jak mówi.

        Niech to trwa tylko 2 minuty, to
        > juz jest 10% czasu. Wyksztalcenie pomocy medycznej jest znacznie tansze niz wyk
        > sztalcenie lekarza. Dzieki takiemu systemowi Ty pracujesz efektywniej, pacjenci
        > sa lepiej leczeni, a zarazem nie czuja sie traktowani per noga. I wychodzi tan
        > iej niz zatrudnienie drugiego lekarza, zeby Cie odciazyl.
        W dlaszym ciągu pytam o to samo. Kto odpwiada?
        • turzyca Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:01
          > Jeśli trafi si e na kumatego pacjenta. Bywa, że przychodzą z mieszanką tekstów
          > i żądają tu i teraz ustosunkowania się do nich.

          I Ty ze swoja cala wiedza fachowa nie umiesz tego zrobic?


          > To w takim razie będziemy postulować a nie leczyć.

          Oczywiscie, lepiej trwac w dotychczasowym nieefektywnym systemie niz rozwazyc zmiany. Lekarze sa super, system jest swietny, tylko ci pacjenci jacys tacy dziwni.

          > Akurat dla mnie ważne jest również całe otoczenie. Lekarz musi patrzeć na pacje
          > nta, rozmawiać z nim, widzieć jak się rusza, jak zachowuje, jak mówi.

          Bo pacjent w trakcie zbierania wywiadu nie mowi, nie rusza sie i na wszelki wypadek rezygnuje tez z zachowywania sie.

          > A kto odpowiada za jej błędy?

          Ty. I Ty ja tez doszkalasz do swoich potrzeb. I od Ciebie zalezy, jak bardzo jej zaufasz.


          > Nie chciałabym leczyć się w takiej przychodni.

          Ja tego systemu nie wymyslilam, tylko z niego korzystalam. I bylam i nadal jestem zachwycona, bo lekarz przez tych 20 minut, ktore mial na wizyte, faktycznie koncentrowal sie na mnie. Sluchal, odpowiadal na pytania, dopytywal, uszczegolawial, tlumaczyl, wchodzil w interakcje, a nie rozpraszal sie na odnalezienie mojej karty, wyszukanie historii danego schorzenia, nie rozposcieral papieru ochronnego na lezance, nie wypisywal recznie recept, nie sprawdzal, jaki kod ma kasa chorych, a jaki znizka na dany lek. Bo on od tych wszystkich formalnosci mial ludzi, ktorych wyksztalcenie nie zajmowalo 15 lat. I dzieki temu, ze oni go odciazali z tych drobiazgow, on mogl sie skoncentrowac na tym, zeby te swoje drogocenne umiejetnosci jak najlepiej wykorzystac.
      • meganiedzwiadkowa Re: A co ma robić lekarz? 19.10.13, 01:03

        Przerabiaja otrzymany tekst? Czy nie dostaja zalecen na pismie?

        Tak, dostają zalecenia na piśmie, poświadczone notarialnie bo inaczej się nie liczy. Na jakim Ty świecie żyjesz?
        • turzyca Re: A co ma robić lekarz? 19.10.13, 13:02
          meganiedzwiadkowa napisała:

          >
          > Przerabiaja otrzymany tekst? Czy nie dostaja zalecen na pismie?
          >
          > Tak, dostają zalecenia na piśmie, poświadczone notarialnie bo inaczej się nie l
          > iczy. Na jakim Ty świecie żyjesz?

          No na szczescie zyje w tej czesci swiata, gdzie ktos wladny zrozumial informacje o tym, ze zapamietuje sie ok. 20% z tego, co sie slyszy, wiec wydal wskazowki dla lekarzy, zeby dawali zalecenia na pismie i sprawdzali, czy pacjent zrozumial te zalecenia. Ja wychodze od lekarza z czytelnie wydrukowana karteczka jak mam brac leki czy jak mam cwiczyc.
    • misterni Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 12:19
      Po dwóch dniach chodzenia z dzieckiem po specjalistach (środa alergolog, czwartek ortopeda) mam jak najgorsze zdanie nie tyle o lekarzach, bo w obu przypadkach trafiłyśmy na bardzo miłych i sprawiających wrażenie kompetentnych, co o polskiej służbie zdrowia w ogóle. Wielogodzinne stanie w kolejce nie nastraja przychylnie i pewnie gdybym była mniej wyrozumiała, to dałabym upust irytacji w gabinecie.
      Nie mogę powiedzieć, że nie lubię lekarzy - mam w swojej bliskiej rodzinie ich dość sporo i widzę, że jest to ciężki kawałek chleba i wcale nie uważam, że pond 90% nie nadaje się do tego zawodu. Przeciwnie, twierdzę, że jest dokładnie na odwrót, kilka procent z nich nie powinno absolutnie się medycyną zajmować, reszta jest ok, tylko czasem tego nie widać, bo przesłania nam to fatalny system opieki zdrowotnej.
      • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:32
        misterni napisała:

        > Po dwóch dniach chodzenia z dzieckiem po specjalistach (środa alergolog, czwart
        > ek ortopeda) mam jak najgorsze zdanie nie tyle o lekarzach, bo w obu przypadkac
        > h trafiłyśmy na bardzo miłych i sprawiających wrażenie kompetentnych, co o pols
        > kiej służbie zdrowia w ogóle. Wielogodzinne stanie w kolejce nie nastraja przyc
        > hylnie i pewnie gdybym była mniej wyrozumiała, to dałabym upust irytacji w gabi
        > necie.
        Tylko co jest winny ten człowiek, który siedzi po drugiej stronie biurka? W imię czego ma stać się obiektem, jak to ujęłaś , Twojej irytacji?


        > Nie mogę powiedzieć, że nie lubię lekarzy - mam w swojej bliskiej rodzinie ich
        > dość sporo i widzę, że jest to ciężki kawałek chleba i wcale nie uważam, że pon
        > d 90% nie nadaje się do tego zawodu. Przeciwnie, twierdzę, że jest dokładnie na
        > odwrót, kilka procent z nich nie powinno absolutnie się medycyną zajmować, res
        > zta jest ok, tylko czasem tego nie widać, bo przesłania nam to fatalny system o
        > pieki zdrowotnej.
        • misterni Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 15:38
          ekspresja_genow napisała:

          Tylko co jest winny ten człowiek, który siedzi po drugiej stronie biurka? W imię czego ma stać się obiektem, jak to ujęłaś , Twojej irytacji?

          Nie mojej przecież smile
          A co jest winien, że ktoś się na nim wyładuje? Ano nic, tak czasem się dzieje, ludzie nie zawsze potrafią trzymać nerwy na wodzy albo zwyczajnie nie rozumieją, że nie wszystko od lekarza zależy.
    • princess_yo_yo Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 12:27
      20 minut to kupa czasu u specjalisty, u mnie u lekarza ogolnego jest 10 minut I tez jest to kupa czasu na zadanie odpowiednich pytan I podjecie decyzji w sensie tego jak podejsc do danego problemu.
      informacja dla pacjeta to podstawa I umiejetne podanie tejze pacjentowi jest obowiazkiem lekarza, tak jak kazdego innego profesjonalisty ktory ma doczynienia z ludzmi. skoro pacjeny korzysta z nieadekwatnych informacji z google to czemu mu nie powiedziec gdzie moze znalezc cos co ma sens? 30 sekund interakcji.
      niestosowanie sie do zalecen - najczesciej jest to efekt skutkow ubocznych I niezrozumienia konsekwencji swojego postepowania, zaleznosci miedzy efektem leczenia I jego kosztem dla jakosci zycia. wracamy wiec do podstawy czyli informacji na temat konsekwencji leczenia lub jego braku I tego ze pacjent nie jest obiektem leczenia ale powinien w tymze aktywnie uczestniczyc (na miare swoich mozliwosci) bo wtedy jest bardziej wspolpracujacy.
      jest na ten temat cala masa publikacji, to jest zwykly truism.
      pacjent przychodzi do specjalisty z jakims konkretnym problemem ktory powinien byc dobrze opisany przez tego kto go do specjalisty skierowal. po co robic cos 2 albo wiecej razy.
      brak podstawowej organizacji zabija polska sluzbe zdrowia, na tym bym sie skupila.
      miejsc w szpitalach tez sie zrobi wiecej jak sie nie bedzie tam pacjentow przetrzymywac bez potrzeby co wydaje sie powszechne na podstawie tego forum przynajmniej.
      • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:39
        princess_yo_yo napisała:

        > 20 minut to kupa czasu u specjalisty,
        Nie zgodzę się.


        u mnie u lekarza ogolnego jest 10 minut I
        > tez jest to kupa czasu na zadanie odpowiednich pytan I podjecie decyzji w sens
        > ie tego jak podejsc do danego problemu.


        Nie zgodzę się. Jest to bardzo mało czasu na zbadanie. Można to zrobić byle jak, pobieznie i popełnić masę błędów.
        > informacja dla pacjeta to podstawa I umiejetne podanie tejze pacjentowi jest ob
        > owiazkiem lekarza, tak jak kazdego innego profesjonalisty ktory ma doczynienia
        > z ludzmi.
        Nie wypowiadam się o innych profesjonalistach, badanie+ wywiad+ danie zaleceń przez 10 minut jest niemożliwe.

        skoro pacjeny korzysta z nieadekwatnych informacji z google to czemu
        > mu nie powiedziec gdzie moze znalezc cos co ma sens? 30 sekund interakcji.

        Bo nie czytam stron dla pacjentów. Sorry, mam wydrukowane ( na własnym, prywatnym papierze, na własnej, prywanej drukarce, używając własnych prywatnych tonerów) niektóre informacje.
        > niestosowanie sie do zalecen - najczesciej jest to efekt skutkow ubocznych
        Niekoniecznie.
        I ni
        > ezrozumienia konsekwencji swojego postepowania, zaleznosci miedzy efektem lecze
        > nia I jego kosztem dla jakosci zycia. wracamy wiec do podstawy czyli informacji
        > na temat konsekwencji leczenia lub jego braku I tego ze pacjent nie jest obiek
        > tem leczenia ale powinien w tymze aktywnie uczestniczyc (na miare swoich mozliw
        > osci) bo wtedy jest bardziej wspolpracujacy.

        Tak, ale człowiek nie jest maszyną to raz, każdy jest inny to dwa, a , żeby tłumaczyć potrzebny jest czas.

        > jest na ten temat cala masa publikacji, to jest zwykly truism.
        > pacjent przychodzi do specjalisty z jakims konkretnym problemem ktory powinien
        > byc dobrze opisany przez tego kto go do specjalisty skierowal. po co robic cos
        > 2 albo wiecej razy.
        ?

        > brak podstawowej organizacji zabija polska sluzbe zdrowia, na tym bym sie skupi
        > la.
        > miejsc w szpitalach tez sie zrobi wiecej jak sie nie bedzie tam pacjentow przet
        > rzymywac bez potrzeby co wydaje sie powszechne na podstawie tego forum przynajm
        > niej.
        Czyli dochodzimy już do tego, ze trzymamy pacjentów w szpitalu dla własnej przyjemności. Sorry - przetrzymujemy. Zaraz dojdzie, że więzimy.
    • bri Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 12:34
      Sorry, ale obrywają od lekarzy i ogólnie personelu medycznego także Ci grzeczni, umyci i nie wymagający nie wiadomo czego. Naturalnie nie od wszystkich. W tym zalewie wrogości i obiektywnych trudności tym bardziej podziwiam tych lekarzy, którym udaje się nawiązać z pacjentami pozytywny kontakt i nie chodzi mi o żadne tiu, tiu, tiu, ale żeby pacjent miał wrażenie, że jest czymś więcej niż bydłem, które trzeba badać, żeby zarazy uniknąć.
    • kocianna Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 13:09
      Każdy, każdy zawód ma dobre i złe strony. Każdy ma powody do narzekania. Zwłaszcza ci, którzy pracują z ludźmi - sprzedawcy, urzędnicy "na okienku", kontrolerzy biletów, a już najbardziej - przedstawiciele "misyjnych" zawodów: lekarze, nauczyciele, księża. "Niemisyjni" przedstawiciele szeroko pojętej budżetówki - mundurowi i urzędnicy - też mają przechlapane (NB mało się narzeka na strażaków - może na szczęście mamy z nimi mało do czynienia), bo przecież za nasze podatki nam się należy.
      Czy można coś z tym zrobić? Ano, robić swoją robotę jak najlepiej, cieszyć się z uznania zadowolonych klientów, penitentów, pacjentów, uczniów etc. i w odwłoku mieć też "tylko ludzi", którym się na nas akurat ulało albo którzy "już tacy są". Jeśli się ma siłę - zmieniać coś oddolnie, podobno już głupie rybki w poczekalni, kwiatek i ładnie pomalowana ściana uspokajają towarzystwo...
      • pesteczka5 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:11
        Praca z ludźmi jest trudna, z ludźmi w potrzebie jeszcze trudniejsza. Praca w warunkach oferowanych przez nfz, na samym końcu łańcuszka, gdzie styka się lekarz z pacjentem, też. Rózni są lekarze, różni pacjenci. Jedyne wyjście to robić swoje tak dobrze, jak się da, a zawod traktować profesjonalnie. Poczucie nadmiernej odpowiedzialności (za nfz, kolejki do specjalistow, zabiegów) oraz branie do siebie niezawinionych acz zrozumiałych frustracji pacjentów, przerobić z psychologiem. Okazywać zrozumienie i empatię, ale nie brać na siebie całego zła i cierpienia. I starać się czerpać z osobistych doswiadczeń, nie z tego co media piszą o całej "służbie zdrowia" i grupie zawodowej. Starać się być dobrym w komunikacji - wiele spięć daje się rozładować dobrym kontaktem, wyjaśnieniem, skupieniem się na tym, co można zdobić tu i teraz, w tej sytuacji jaka jest. Do tego trzeba nie brać osobiście żalów i pretensji, być rzeczowym i życzliwym, ale też realistą i profesjonalistą.
        Nam nie jest łatwo, pacjentom też. Mimo wszystko to nie jest zły zawód, a w chwilach załamania pomaga poczucie, że ma obiektywny sens.
        Trzymaj się.
        • kietka Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:18
          ekspresja, jestes po prostu lekarzem baz magicznego "powołania", ot wyrobnikiem, kims, kto poszedł na medycyne dla prezstizu, slbo ma w rodzinir profesora/lekarza lub cała wies złozyła sie bys mogła wynajac stancje przy uczelni.
          jak najmniej takich lekarzy, jak ty, bez osobistej urazy.

          idac na medycyne chyba wiedziałas z czym to sie wiaze, czasami, smród, brud, niestety. czego ty oczekiwałas, ze kazdy pacjent przyjdzie po wizycie w spa?

          mysle, ze jestes rozcarowana swoim brakiem mozliwosci przebicia w srodowisku inaczej, bys takich zali tutaj nie lała. nie jestes kierowca autobusu, ale kims, kto składał przysiege hipokratesa.
          • konwalka Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:22
            Na forum co jakiś czas ukazują się portrety lekarz-potworów, a niedouczonym debilem i konowałem jest 99 na 100, no może 96 %.


            big_grinbig_grinbig_grin
            dobre, dobre
          • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:51
            kietka napisała:

            > ekspresja, jestes po prostu lekarzem baz magicznego "powołania"
            Powołanie to ma mieć ksiądz. Ja mam być dobrym fachowcem.

            , ot wyrobnikiem
            > , kims, kto poszedł na medycyne dla prezstizu, slbo ma w rodzinir profesora/lek
            > arza lub cała wies złozyła sie bys mogła wynajac stancje przy uczelni.

            Ojej, znasz lepiej mój życiorys niz ja sama.
            > jak najmniej takich lekarzy, jak ty, bez osobistej urazy.
            Dziękuję.
            >
            > idac na medycyne chyba wiedziałas z czym to sie wiaze,
            Wiedziałam.

            czasami, smród,
            Jeśli od chorego - nie przeszkadza mi.

            brud

            Jeśli od flejtucha - nie ma na to mojej zgody.,
            ni
            > estety. czego ty oczekiwałas, ze kazdy pacjent przyjdzie po wizycie w spa?
            Nie po wizycie w SPA, ale umyty. Jeśli jest to osoba ciężko chora, z wypadku patrzy się na nią inaczej niz brudasa.
            >
            > mysle, ze jestes rozcarowana swoim brakiem mozliwosci przebicia w srodowisku
            No patrz znów wiesz lepiej niz ja.
            in
            > aczej, bys takich zali tutaj nie lała.
            Nie są to żale, raczej przemyślenia a to róznica.

            nie jestes kierowca autobusu, ale kims,
            > kto składał przysiege hipokratesa.
            Nie przysięgę Hipokratesa, ale przyrzecznie lekarskie. To róznica. I trzymam się tego przyrzecznie.
            • aneta-skarpeta Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:55
              > Powołanie to ma mieć ksiądz. Ja mam być dobrym fachowcem.

              nie do końca się zgodzę-poza wiedzą i doswiadczeniem powinnas miec duze pokłady empatii dla pacjentów- taki zawód

              tak jak przedszkolanka/nauczyciel nie może byc TYLKO dobrym fachowcem, ale takze miec rękę do dzieci, wrażliwośc, ciepliwość- czyli powołanie

              Ty nie naprawiasz komputerów aby byc TYLKO dobrym fachowcem- pracujesz z ludzmi, chorymi, bliskimi umierajacych, cierpiacymi- do tego trzeba cos wiecej niż fachowość- często dobre słowo, zrozumienie bardzo pomaga- np bardzo chorym, starszym- bo czuja wsparcie
        • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:46
          Staram się trzymać. Mam raczej dobre kontakty z pacjentami, ale czytając choćby wypowiedzi w tym wątku widać nastawienie do nas. Większość tu piszących wini nas za całe zło w polskiej służbie zdrowia. A jakie to zło- my wiemy najlepiej.
          Gdzieś ktoś wyżej napisał, że to taki zawód- mamy znosić niemytych, podirytowanych. Tak, ale gdy wącha się 30 niedomyte ciało pojawiają się odruchy wymiotne. Gdy słyszy się utyskiwania od 50 pacjenta pojawiają się mechanizmy obronne.
          Czy to nasza wina, że pacjenta nie stać na wykupienie leków?
          Czy my ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za limity i decyzje NFZ?
          Jakaś emama zaproponowała gruntowne reformy- ciekawe kto będzie odpowiadał za ewentualne błędy "pomocy" medycznej.
          Inna emama jest przekonana, że przez 10 minut można zrobić ho ho i jeszcze trochę a 20 minut u specjalsty ( zwłaszcza gdy widzi pacjenta po raz pierwszy w życiu" to "kupa czasu".
          • pesteczka5 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:52
            Niedomyte ciała - trudno. Taki lajf.
            Nagonka na forum - to jest forum. I media. W życiu jest jednak inaczej. Na mnie aż tak nikt w naturze nie naganiawink Na Ciebie też zapewne nie.
            Badz profesjonalna, rozumiejąca, ale nie bierz inwektyw osobiście. Zobaczysz ze zwyciężysz, przybędzie satysfakcji z pracy, a i znajdą się pacjenci którzy docenią, poza tym sama będziesz się cenić za dobrą robotę i umiejętność opanowywania sytuacji.
            • aneta-skarpeta Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:56
              do mnie przychodzą serwisanci

              takie stare smierdzące chłopy- tfu- ale cóż zrobićwink
              • pesteczka5 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 15:12
                Staram się trzymać. Mam raczej dobre kontakty z pacjentami, ale czytając choćby wypowiedzi w tym wątku widać nastawienie do nas. Większość tu piszących wini nas za całe zło w polskiej służbie zdrowia.

                Skup się na tym, że Ty masz dobre kontakty z pacjentami. Nastawienie jest do grupy, nie do Ciebie. Ludzie winią "ich", niech się bronią ci "oni". Nie poczuwaj się.

                Są szkolenia dla lekarzy z tematu lekarz-pacjent. Jak się komunikować, być otwartym, pomocnym, skutecznym, także jak postępować z pacjentem agresywnym, roszczeniowym, wyedukowanym na googlu. Warto skorzystać.
                No i psycholog. Inne profesje mają profesjonalny coaching, lekarz też może skorzystać, skoro czuje że jest przeciążony. Praca z ludźmi nie jest łatwa, a praca lekarza jest jedną z bardziej obciązających.
                • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 18:42
                  Ale ja jestem przedstawicielem tej grupy.
                  Biegać do psychologa nie będę, bo problem nie dotyczy mnie. Za szkolenia jak postepować z pacjentem roszczeniowym/agresywnym płacić z własnej kieszeni też nie będę a pracodawca mi nie zapłaci.
                  A jakie jest do nas nastawienie - poczytaj wypowiedzi w tym wątku. Wystarczy.
                  Mam koleżankę. Swietny lekarz, była osobą bardzo empatyczną, wypełniającą swoje obowiązki na 5! . I na jej dyżur trafiło dziecko w skrajnie ciężkim stanie. Dziewczyna zrobiła wszystko co się dało i czego się nie dało, zeby dziecko uratować. Prywatnymi kanałami konsultowaa się z wybitnymi specjalistami z Holandii i...choć w 98% uważalismy, że jest bez szans dziewczynke udało się uratować. ( Zmieniam pewne fakty, zeby sytuacja była nie do rozpoznania) Spędziła w szpitalu 4 doby nie dostając za to grosza. W końcu usnęła kamiennym snem. Był zespół dyzurny. I wtedy do akcji wkroczył TATUŚ. Wyrwał śpiącą lekarkę ze łóżka, nawrzucał jej od najgorszych i pchnął na futrynę drzwi.
                  Nie, nie zrobił jej krzywdy, może nabił ze 3 siniaki. Ale zabił bezinteresowną chęć ratowania beznadziejnie chorych, zabił empatię, zabił coś niespotykanego u lekarza, który uratował jego dziecko. I dokładnie to usłyszał od ordynatora, który poprosił go na rozmowę.
                  Rozumiem stres związany z ciężką chorobą ( po trosze zawinioną przez rodziców) dziecka, ale jak należało się zachować? Chyba nie muszę tłumaczyć, choć do końca nie jestem tego pewna.
                  Dziś koleżanka wychodzi z pracy równo o 15.00. Pieniądze przeznacza nie na rozmowy telefoniczne z konsultantami za granicą, ale własne przyjemności. Kończy doktorat "teoretyczny". W leczenie pacjentów angażuje się tyle ile musi i ani odrobiny więcej. Jest poprawna, stanowcza, grzeczna, oschła . Dostała lekcję i wyciągnęła wnioski. Chyba jedyne słuszne.
                  P.S. Dziś prawdopodobnie nie udałoby się uratować tego dziecka i ŻADEN sędzia, biegły nie miałby watpliwości, że nikt nie ponosi za to winy.
                  • atena12345 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 18:54
                    ekspresja_genow napisała:

                    > P.S. Dziś prawdopodobnie nie udałoby się uratować tego dziecka i ŻADEN sędzia,
                    > biegły nie miałby watpliwości, że nikt nie ponosi za to winy.

                    kwintesencja postawy tej grupy zawodowej.
                    Rozumiem, że świadomość uratowania komuś życia (pomimo marnych szans) to nie jest wystarczająca satysfakcja?
                    • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:01
                      Jest, zapewniiam Cię, że jest.
                      Natomiast NIKT nie może nas zmusić do działań ponadstandardowych. Zachowanie, o którym wspomniałam bardzo skutecznie wyleczyło nas. Tak wiem z tej strony stoją ludzie, ale białe ( w moim przypadku niebieskie) kitle też noszą ludzie.
                  • franczii Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:03
                    >Jest poprawna, stanowcza, grzeczna,

                    No wedlug mnie to akurat wystarczy w zachowaniu lekarza. Nie musi wcale wylewny i glaskac mnie po glowie. Tylko ze w wielu przypadkach nie ma nawet tej poprawnosci i grzecznosci.
                    • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:13
                      Tak, jestem tego samego zdania. I nie musi angażować swoich prywatnych kontaktów, znajomości, czasu, a w tym przypadku pieniędzy. Nawet gdy na szali jest życie.
                      • franczii Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:24
                        Nie musi, chociaz i to dobrzy lekarze z reguly robia, bo to nie tylko poswiecenie i angazowanie sie ale rowniez jesli nie przede wszystkim inwestycja we wlasna kariere. I z reguly pacjenci potrafia to docenic, jakos dobrzy, zaangazowani i ludzcy lekarze sa oblegani przez pacjentow i maja sie jak paczki w masle, wiec jakas satysfakcja chyba jest mimo ze czasem zdarzy sie kto, kto tego nie doceni.
                        Ale dobrze, wrocmy do naszej poprawnosci i grzecznosci. Powtarzam to takie minimum, tymczasem czesto nawet tego nie ma.
                  • turzyca Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:33
                    > Biegać do psychologa nie będę, bo problem nie dotyczy mnie.

                    Kazda interakcja angazuje dwie strony: nadawce i odbiorce. Nadawca formulujac komunikat wplywa na odbiorce. Nie mozesz zmienic pacjentow. Ale mozesz zmienic swoje zachowanie, zeby wywolywac u nich konkretne reakcje.

                    Za szkolenia jak po
                    > stepować z pacjentem roszczeniowym/agresywnym płacić z własnej kieszeni też nie
                    > będę

                    Pomijajac juz, ze co pewien czas takie szkolenia oferowane sa za darmo, ja bym na Twoim miejscu rozwazyla wziecie udzialu w takim kursie. Bo zaplacisz za zredukowanie swojego wlasnego stresu. Moja przyjaciolka twierdzi, ze taki poszerzony kurs powinien byc na studiach, ilosc trudnych przypadkow w gabinecie zmalala jej wielokrotnie. A zadawala dokladnie takie same pytania jak Ty. Na takich szkoleniach omawia sie m.in. wlasnie to, co zrobic z brudnym pacjentem i agresywna rodzina.
                    Ale oczywiscie mozna sie stresowac, w koncu to Twoje nerwy i nikt nie moze nakazac Ci, zebys sie chronila. Tylko dlaczego oczekujesz od pacjentow, ze beda sie zachowywali racjonalnie?
                  • pesteczka5 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 21:10
                    Ale ja jestem przedstawicielem tej grupy.

                    Ja też.
          • princess_yo_yo Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 15:41
            z moich doswiadczen wynika ze tak wlasnie jest. mam skomplikowana genetyczna chorobe, kiedy ide do lekarza rodzinnego bo potrzebuje tabletek na migrene albo czegos czym nie ma sensu zaprzatac glowy mojemu specjaliscie spedzam tak ok 5 minut, rzadko wiecej, czyzby lekarze byli bardziej genialni? nie sadze, natomiast wiem ze zanim weszlam do gabinetu lekarz otworzyl moj folder I popatrzyl co tam nasmarowano do tej pory zanim mnie zawolal do gabinetu. ot minuta/dwie miedzy wizytami robi roznice.
            w przypadku specjalisty, tutaj rzeczywiscie zalezy od tego czego dotyczy wizyta, jesli omawiamy pet scan I fakt ze mam problem ze skutkami ubocznymi leczenia albo chce zmienic medykalizacje I podejscie do tematu kompletnie pewnie zajmuje to wiecej czasu, w innych przypadkach pewnie mniej niz 20 minut, srednia jest podobna podejrzewam.
            a co do pobytu w szpitalu to tak, nie wiem dlaczego w pl w szpitalu trzeba byc az tak dlugo, w poniedzialek mam plena operacje usuniecia 3.5 przytarczyc, do szpitala zglosze sie w poniedzialek rano I wyjde do domu we wtorek, w razie bardzo komplikacji z poziomem wapnia (minimalna procentowo szansa) wyjde w srode. bez potrzeby powrotu na sciaganie szwow itd. w pl, z tego co mi opowiedziano taki zabieg wymaga prawie tygodniowego pobytu w szpitalu standardowo. dlaczego?
    • atena12345 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:29
      ekspresja_genow napisała:

      > Ale czy pacjenci, tak chetnie nas krytykujący są ZAWSZE w porządku?

      nie są


      > Zacznijmy od tego, że pacjent ma PRAWA a my OBOWIĄZKI.

      to chyba logiczne ? Ja W PRACY tez mam obowiązki

      > # prawo do intymności. ( Co mamy zrobić i jak je przestrzegać, skoro na sali le
      > zy 6 zamiast 4 chorych a odległość między łóżkami nie przekracza 1 m?)

      możecie np. nie budzić mojej babci podczas obchodu kopnięciem w nogę łóżka, nie trzeba też koniecznie zmuszać kobiet po porodzie do zbiorowego rozkraczania się podczas "przeglądu".... no nazbierałoby się trochę.

      > # prawo do informacji ( co mamy zrobić jeśli usiłujemy coś wytłumaczyć, ale pac
      > jent wie lepiej bo trafił juz do dr Googla i opowiada nonsensy).

      Wytłumaczyć i tyle

      > #prawo do opieki przez rodzinę ( co mamy zrobić jesli na wspomnianej sali lezy
      > ciężko chory a u sąsiada jest 5 osób opowiadających co się zdarzyło na imienina
      > ch cioci Kloci).

      w niektórych szpitalach jest regulamin i nie wolno siedzieć przy łóżku chorego w więcej niż 1-2 osoby.
      Można też zwrócić uwagę "buractwu" lub je zwyczajnie wyprosić. Pogaduchy przy łóżku, to chyba nie opieka nad chorym.

      > Jak mamy reagowac na:
      > @ arogancję ze strony rodziny i pacjentów?

      tak samo jak ja reaguję na arogancję klientów: zdecydowanie i profesjonalnie.

      > @próby uzycia wobec nas siły? ( kilkakrotnie po dyzurach w Izbie Przyjęć wrócił
      > am z zasinieniami na przedramionach)?

      zgłosić na policję (no ja bym tak zrobiła, ale Ty wolisz być męczennicą)

      > @ groźby pod naszym adresem i naszych rodzin?

      j.w

      > \Co mamy zrobić gdy na umówioną wizytę przychodzi pacjent, który używał wody i
      > mydła przed miesiącem- przy czym nie jest to osoba obłoznie chora tylko zwyczaj
      > nie niechlujna. Nadmieniam, że ukończone studia medyczne nie pozbawiają nas zmy
      > słu powonienia.

      A to nie wiem. Może obsłużyć, może zwrócić uwagę..

      > Co mamy zrobić, gdy pacjenci notorycznie kłamią, zmieniają zlecenia a gdy stan
      > się pogorszy wracają i....winią nas?


      robić swoje

      > Jak mamy tłumaczyć, że nie mamy wpływu na ceny leków i terminy niektórych badań
      > /konsultacji?

      jaaaasneeee...


      > W jaki sposób mamy kompleksowo zająć się pacjentem, gdy mamy w poradni specjali
      > stycznej 20 minut na jednego chorego? ( a lekarze pierwszego kontaktu kwadrans)
      > ?

      często jestem obsługiwana w 5 minut uncertain

      > Jak mamy w końcu tłumaczyć, że pracujemy tak jak wszyscy inni ludzie, również d
      > la pieniędzy, że mamy domy a w nich czekające dzieci ( tak odmówiłam przyjęcia
      > 2 niezapisanych pacjentów, bo musiałam odebrać dzieci z przedszkola- i tak zwyk
      > le wychodzą ostatnie),

      bidulka sad
      mamy w pracy podobnie


      Reszty nie chce mi się czytać i komentować. Żałosny i mało inteligentny post.
      • angela10086 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:42
        cos jest z wami nie tak.... albo jestescie niedouczeni albo macie w tyłku.... moja corke badalo okolo 30, moze troche mniej, lekarzy. Twierdzili, ze nic jej nie jest, ze jestem przewrazliwiona, ze taki urok dziecka, " nie kazdy musi miec taki plaski brzuch jak pani" to usłyszalam ( dziecko wygladalo jak w 7 miesiacu ciazy ). itp inne bajery. Dopiero ostatni lekarz zadal sobie wysilek zdiagnozowania dziecka i sie okazalo ze wymaga resekcji jelita, grozi mu stomia oraz ma powazna wade zolodka. Jak mozna bylo tego nie zauwazyc, pytam sie??? I wiesz co jest najgorsze? ze w pewnym momencie zaczelam sie zastanawiac czy byc moze faktycznie cos jest ze mna nie tak, ze wmawaim chorobe dziecku! I tylko intuicja matczyna kazal mi walczyc i szukac dalej, gdyby nie to moje dziecko prawodopodnie by zmarło. Chcesz mi cos jeszcze powiedziec? pytam sie CO JEST Z WAMI NIE TAK? na 100 lekarzy trafi sie 1 ktory potrafi byc lekarzem, reszta powinna albo sie douczyc albo powinna miec zakaz wykonywania tego zawodu.
      • aneta-skarpeta Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:52
        mój brat był ostatnio bardzo chory- zapalenie opon mózgowych

        generalnie lekarze byli bardzo pomocni, ale za to pięlegniarki, w zaleznosci od charakteru róznie się zachowywały

        moj brat nie mógł w zasadzie spać- kimał

        w nocy aby zmienic kroplówkę niektóre pielęgniarki potrafiły to zrobic delikatnie niemal po ciemku, aby nie budzic jego lub towarzyszy, inne jeb swietlówy w ilości 6, ręka bach- nie ma co sie pitolić

        ja mam dobre doswiadczenia z lekarzami, ale tylko niektorzy pamietają o prawie do intymnosci pacjenta

        i np mozna zrobic obchód rano na ginekologicznym tak, aby kobiety nie musiały swiecic jadwigami przed wszystkimi, mozna to zrobic dyskretnie i z szacunkiem... ale niektorzy znieczuleni ilością jadwig i porodów o tym po prostu nie pomyslą
    • melancho_lia Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:37
      Sporo rozumiem, ale napisze ci jedno- nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora. To ze pacjent A nie zrozumial nie zonacza, ze nie nalezy tłumaczyć pacjentowi B. I tak samo ze wszystkim.
      Byłam parę razy źle potraktowana przez personel medyczny, ale to były sporadyczne przypadki.
      Tylko niestety te złe rzeczy sie pamięta bo trafiają się nam kiedy jesteśmy najbardziej wrażliwi (bo chorzy).
    • edelstein Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 14:39

      Rozczulil mnie ten fragment:
      Nie bez znaczenia są też zarobki- nasza grupa zawodowa zarabia nie najgorzej, jednak jeśli przeliczyć to na czas pracy ( także w nocy i dni wolne od pracy), stres, warunki nie są to kokosy.

      Myslisz,ze jestes w jedynej grupie zawodowej,ktora pracuje duzo,nocami,w dni wolne?nie,nie jestes i w porownaniu z innymi zarabiasz kokosy.
      Gdzie ci biedni lekarze?
      Nie spotkalam.
      • kosa.bar Re: A co ma robić lekarz? 19.10.13, 12:48
        No widzisz, ja spotkałam a tak się składa, że znam wielu lekarzy, bo to moja branża smile Znam takich, którzy mieszkają w małym mieszkanku w starym wieżowcu, samochodu też nie maja.To tacy lekarze, dla których priorytetem jest rodzina,najczęściej kobiety, które poświęciły się wychowaniu dzieci i pracują/pracowały na jednym etacie w przychodni, nie biorą dyżurów i nie przyjmują prywatnie.Sama o mały włos zostałabym bez grosza, na zwolnieniu w ciąży, z pracy na umowę-zlecenie nie mam nic, na szczęście został miesiąc rezydentury więc żyję z zawrotnej kwoty 2700. Nie, nie uważam się za biedną, ale za bogatą też nie big_grin
        • edelstein Re: A co ma robić lekarz? 19.10.13, 13:03

          Jasne,a swistak siedzi...
          • kosa.bar Re: A co ma robić lekarz? 19.10.13, 13:42
            Ależ możesz to sobie sprawdzić, serio big_grin To bardzo proste dowiedzieć się, ile w Polsce wynosi rezydentura i goły etat w przychodni. No ale lepiej komuś dokuczać, prawda?
        • vi_san Re: A co ma robić lekarz? 27.10.13, 09:41
          No, biedulka po prostu.
          Znam osoby, które pracują na trzy zmiany i dostają na rękę 1300 - 1500 zł. W porównaniu z nimi jesteś krezusem, bo masz dwa razy więcej. Znam wielu lekarzy, pracuję w szpitalu. I powiem ci jedno: NIE ZNAM na prawdę niezamożnego lekarza! Jeśli mieszka w mieszkaniu w bloku i nie ma samochodu [tak, bywają tacy i takie!] to ciuchy nosi z najwyższej półki, dwa razy w roku buja na Malediwy i posyła dzieci do prywatnych szkół, w których czesne przekracza średnią krajową. Więc nie pisz mi o "biedzie" czy "niedostatku" bo mając blisko 3000 miesięcznie - po prostu nie wiesz co to jest!
          • kosa.bar Re: A co ma robić lekarz? 27.10.13, 15:36
            Umiejętność czytania się kłania big_grin Wyraźnie napisałam, że NIE UWAŻAM się za biedną!!! Tylko,że bogata też nie jestem, bo na to wszystko o czym piszesz zwyczajnie mnie nie stać. Tak bardzo jesteś zaślepiona nienawiścią,że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem krótkiego tekstu i wmawiasz mi coś czego nie powiedziałam?
            • vi_san Re: A co ma robić lekarz? 27.10.13, 20:57
              Czytać ze zrozumieniem umiem. Z ci twoich wpisów aż bije po oczach, że ci biedni, bohaterscy lekarze tak mają źle, a większość społeczeństwa "nielekarskiego" ich obsmarowuje. I, zrozum, dla osoby, która zarabia 1500, albo ma 1200 emerytury - jesteś bogaczem, mimo, że na Malediwy nie latasz. Poza tym nie napisałam, że CIEBIE stać, wszak zaznaczyłaś, że masz "tylko" rezydenturę. Napisałam wyraźnie, że znam wielu lekarzy [pracuję w szpitalu] i widzę: każdy ma prócz etatu prywatną praktykę, jakieś "boki" - żadnemu pieniędzy nie brakuje. Może poza stażystami czy innymi młodziutkimi dopiero na starcie. I to MOŻE.
              I na koniec - nie jestem "zaślepiona nienawiścią" [nie wiem gdzie w moim wpisie doszukałaś się NIENAWIŚCI?]. Po prostu piszę jak JA to widzę w odpowiedzi na twoje użalanie się nad ciężkim losem doktorów. Owszem, praca ciężka, niewdzięczna, pacjenci różni, NFZ i cała reszta. Ale, do licha, każdy zawód ma jakieś wady! A w Pl lekarze są zdecydowanie uprzywilejowaną grupą zawodową i tyle.
    • majenkir Re: 18.10.13, 14:55
      ekspresja_genow napisała:
      nieopacznie


      Z reguly sie nie czepiam, ale tu musze zapytac:
      naprawde jestes lekarzem?
    • jematkajakichmalo Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 15:09
      Ja sie z niektorymi punktami zgodze, ale z niektorymi wypowiedziami dziewczyn tez.


      ekspresja_genow napisała:


      > # prawo do intymności. ( Co mamy zrobić i jak je przestrzegać, skoro na sali le
      > zy 6 zamiast 4 chorych a odległość między łóżkami nie przekracza 1 m?)

      No niestety faktycznie caly czas jest z tym problem. I nie jest to tylko ilosc osob na sali ale czesto lekarzy.


      > # prawo do informacji ( co mamy zrobić jeśli usiłujemy coś wytłumaczyć, ale pac
      > jent wie lepiej bo trafił juz do dr Googla i opowiada nonsensy).

      Tu przyznaje Ci racje. Jasne, internet jest po to, zeby poszukac pewnych info, ale nie po to zeby sie nagle stac madrzejszym od lekarza...
      Mnie to tez okropnie denerwuje, choc lekarzem nie jestem. Wykonujac m.in. zdjecia RTG ustawiam odpowiednio (przykladowo) kolano do zdjecia a pacjent: ale gdzie pani robi to zdjecie? mnie nie boli z tej strony tylko z drugiej (ustawienie jest oczywiscie zawsze takie samo).. i tu zaczyna sie dyskusja smile
      Kolejnym przyklad spzed kilku dni: przychodzi malzenstwo, ona pani kura domowa, podejrzewam, ze po podstawowce (jesli w ogole, bo z krajow arabskich, a wiemy jaki dostep do edukacji maja tam kobiety), pan maz rzeznik z dziada pradziada w ogole bez szkoly), pani slownie jakies stotrzydziesci kg zywej wagi narzeka na bol kolan... No wiec lekarz wyslal ja do mnie, RTG zrobiony, pani wraca do lekarza w celu omowienia wynikow. Pozostale wyniki OK, kolana na zdjeciach tez, ale wiadomo jak jest przy takiej wadze wiec mowi: wszystko jeszcze ok, ale musi uwazac, przede wszystkim powinna schudnac i najlepiej zapisac sie na jakis fitnes i poruszac, poplywac..
      No jak pan maz rzeznik to uslyszal jak ruszyl na lekarza, zaczal wyzywac, ze to niemozliwe, bo ona sie duzo rusza przy dziecku, ze to na 100% od kregoslupa (WTF???)...

      No i jak tu z takim sorry, ale prymitywem rozmawiac?
      Takich przychodzi codziennie niestety wielu.

      > @ arogancję ze strony rodziny i pacjentów?

      Wcale nie reagowac: zwracac sie tylko do pacjenta a nie do innych czlonkow rodziny.

      > @ groźby pod naszym adresem i naszych rodzin?

      Z takimi zaden lekarz sie u nas nie spotkal, co to sa za grozby?


      > \Co mamy zrobić gdy na umówioną wizytę przychodzi pacjent, który używał wody i
      > mydła przed miesiącem- przy czym nie jest to osoba obłoznie chora tylko zwyczaj
      > nie niechlujna. Nadmieniam, że ukończone studia medyczne nie pozbawiają nas zmy
      > słu powonienia.

      Zostajac lekarzem chyba liczylas sie z takimi sytuacjami? Ludzie nie tylko brzydko pachna bo sie po prostu nie myja, ale np. mogl im sie zdarzyc wypadek w pracy. Taki robotnik co to w 30 stopniowym upale caly dzien pracowal i noge zlamal fiolkami pachniec nie bedzie, a zajac sie nim trzeba.


      > Jak mamy tłumaczyć, że nie mamy wpływu na ceny leków i terminy niektórych badań
      > /konsultacji?

      No to tez jest upierdliwe, niektorzy wrecz wymagaja, zebysmy my dla nich ustalali terminy u innych specjalistow big_grin big_grin big_grin pasc mozna

      Mysle, ze przyszedl u Ciebie czas na refleksje dlaczego zostalas lekarzem i czy nadal chcesz nim byc... wink

      Ja nim nie zostalam z kilku powodow (chociaz medycyna mnie fascynuje), nie potrafilabym udzielic pomocy komus zacpanemu, zalanemu lezacemu na ulicy (i nie gadajcie prosze, ze on nic za to nie moze...), po prostu nie i koniec. Podobnie komus kto np. zranilby sie podczas dokonywania przestepstwa: probujac zabic, zranic, obrabowac kogos innego.

      Dlatego wybralam wersje posrednia wink
      • pesteczka5 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 15:17
        Z tym brakiem dostępności do leczenia/lekarzy/konsultacji/zabiegów to rzeczywiście trudne, ciężko pacjenta zostawić wysyłając w cały świat, jak wiadomo, że terminow nie ma. Dlatego często staram się pomóc, dzwoniąc do innego specjalisty/ustalając termin diagnostyki szpitalnej, wiedząc, że terminy są zawalone rowniez pacjentami z głupstwami (wiadomo, Polak wyczytał w googlu i wymaga). Więc jeśli problem jest realny i naglący, przebijam pacjenta z nim przez ten tłum.
        Ale robi się trudno, pacjentów dużo, tłum napiera, a czas lecisad
        Życie trudne, życie nudne.
    • sanciasancia Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 16:01
      Pretensje powinnaś mieć głównie do swoich kolegów po fachu, bo jak się człowiek nachodzi po lekarzach, traktujących go jak śmiecia, to mu ciśnienie skacze na widok białego kitla.
      > # prawo do intymności. ( Co mamy zrobić i jak je przestrzegać, skoro na sali le
      > zy 6 zamiast 4 chorych a odległość między łóżkami nie przekracza 1 m?)
      Ciekawe, że nie udaje się tego prawa do intymności zachować nawet w gabinecie z jednym łóżkiem na IP w dużym szpitalu położniczym i srom pacjentki może sobie obejrzeć każdy przechodzący tymże korytarzem. W analogicznej sytuacji u mojego amerykańskiego lekarza mam na brzuchu wielkie prześcieradło, spod którego nie wyziera nic.
      > # prawo do informacji ( co mamy zrobić jeśli usiłujemy coś wytłumaczyć, ale pac
      > jent wie lepiej bo trafił juz do dr Googla i opowiada nonsensy).
      Bo czasem to jedyna diagnoza.
      Mielim z chłopem dziecko z trisomią 13-tego chromosomu. I usłyszelim owszem diagnoze od lekarza (zespół Patau wypowiedziane z nienajlepszą dykcją, trochę poszukaliśmy u dr Google'a co to jest i z czym się je) i że zapisano nas do genetyka za 2 miesiące (najbliższy możliwy termin). NIe powiedziano nam, czy prosty, czy z translokacją, a co więcej nie przesłano karty dziecka do samej poradni (w tym samym szpitalu), więc genetyk nawet nie wiedział z czym przychodzimy, a my też nie.
      > @ arogancję ze strony rodziny i pacjentów?
      Dziecko z zespołem Patau mielim w słynnym IMiDzie, gdzie przez 11 dni lekarze okłamywali nas, że wszystko z dzieckiem będzie dobrze ("tak, tak te oczka z hipoplazją się zoperuje i wszystko będzie dobrze"), mimo że dziecko wykazywało książkowe objawy. 11 dnia powiedziano nam, że kariotyp przyszedł i że to letalna wada genetyczna i dziecko trzeba odłączyć od aparatury podtrzymującej życie. A potem zaprowadzono do ordynator Neonatologii, która powiedziała nam tak: "Dziecko nie ma szans na życie, trzeba je odłączyć, Zrozumieli państwo?".
      Nic nie zrobiliśmy, a powinniśmy jej przywalić, bo mogli nas chociaż nie okłamywać i potraktować z odrobiną empatii.

      I ja mam serdecznie dosyć wdzięczenia się do każdego lekarza na NFZ, żeby raczył mnie przyjąć i być w miarę uprzejmy i nawet przepisać mi jakieś badania. Zwłaszcza, że mam o całej grupie zawodowej nie najlepsze zdanie, serio wam się wydaje, że pacjent jest dla was? Wy jesteście dla pacjenta. Tak, jak ja, jak akurat uczę, jestem dla studenta, a nie student dla mnie.

      Całe szczęście zdrowa jestem jak byk, a kolejnej ciąży nie planuję, więc spotykać się nie będziemy zbyt często.
      • kietka Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 16:21
        niestety kasa przesłania lekarzom oczy, oni szli na medycyne po cos, po kase i prestiz, a nie, zeby badac 50te niedomyte ciało.
        odczuwamy to wszyscy niestety.
        powinien byc test psychologiczny, dla kazdego kandydata na UM.

        do autorki:
        tak, macie wpływ na ceny lekow, wystarczy nie sprzedawac sie koncernom i przepisywac tylko ich drogie leki, udajac, ze zamiennikow nie ma. nagminne i nie do wykorzenienia.
        na szczescie koniec jezyka za przewodnika i mlodsze pokolenia juz nie daja sie tek na szaro robic.
        • aneta-skarpeta Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 16:26
          mi kiedys lekarka dla dziecka zapisała tonę leków
          tylko przytomność paniw aptece zaoszczędziła sporego wydatku

          kilka lekasrtw się dublowało- a miały moc rutinoscorbinu

          zaoszczędziłam wtedy ok 100zł
          • bei Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 17:02
            Oczywiście, jak w każdej grupie zawodowej są rzetelni i profesjonalnie jak i wprost przeciwnie.

            W wątku o gafach medycznych nie bylo tam morza przykładow, co świadczy, ze rzadko kiedy trafia się kwiatek smile

            Szybkiego dobrego !
        • atena12345 Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 17:31
          kietka napisała:


          > do autorki:
          > tak, macie wpływ na ceny lekow, wystarczy nie sprzedawac sie koncernom i przepi
          > sywac tylko ich drogie leki, udajac, ze zamiennikow nie ma. nagminne i nie do w
          > ykorzenienia.
          > na szczescie koniec jezyka za przewodnika i mlodsze pokolenia juz nie daja sie
          > tek na szaro robic.

          racja,
          i nie wypisywać tony leków za każdym razem.
          Ja nie wykupuje wszystkiego co na recepcie, ale ostatnio z córką poszła moja mama, bo ja byłam w pracy. Córka trochę kaszlała więc myślałam, że dobrze by ją lekarz osłuchał.
          Diagnoza:
          nic jej nie jest, płuca czyste, oskrzela czyste ...
          I recepta..
          Babcia w dobrej wierze wykupiła REKLAMÓWKĘ leków: rutinoscorbin, wit c, wapno, tabletki na gardło i 3 syropy!
          no się wkurzyłam, bo dziecko zdrowe a prawie stówa w aptece została (dobrze, że nie mojawink)
          • misterni Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 18:20
            Nie oddałaś babci kasy? Nieładnie tongue_out
            • atena12345 Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 18:33
              misterni napisała:

              > Nie oddałaś babci kasy? Nieładnie tongue_out

              nie chciała na szczęście tongue_out
              ale powiem Ci, że gdyby przyjmowali w aptece zwroty, to odwiozłabym im te specyfiki.
          • zaneta11113 Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 19:23
            Hmmm, mój mąż ma problemy z kręgosłupem kiedyś miał atak bardzo mocno go bolało. Więc ja zadzwoniłam na pogotowie przyjechali dostał jakiś zastrzyk i lekarz mówi do niego tak: Panie też mam problemy z kręgosłupem w życiu bym się nie dał pociąć ( generalnie lekarz wyglądał tak jak by był na kacu czerwony, pocił się, takie odniosłam wrażenie). Mówi do męża, że za godzinę kończy dyżur i ON mu kupi ( lekarstwa zastrzyki ) przyjedzie i zrobi mu zastrzyk. Do dzisiaj nie widzę ani lekarza ani 100 zł hahaha. Innym razem jak zadzwoniłam na pogotowie to mi powiedzieli, że mam blisko przychodnię i tam ma iść, zadałam pytanie czy mam męża zanieść na plecach (łaskawie przyjechali). Ale za to jak syn miał wycinany migdał lekarz REWELACJA lepiej niż w prywatnym gabinecie.
        • misterni Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 18:23
          Nie trafiłam jeszcze na lekarza, który przepisywałby najdroższe leki, jeśli dostępne są tańsze odpowiedniki.
        • ekspresja_genow Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 18:48
          Tak? Wypisałam kiedyś najtańszy mozliwy lek. Generyk. I co zrobiła mama? Rzuciła mi receptę na biurko z wrzaskiem, że jej nie stać na realizację.
          • sanciasancia Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 19:15
            Może nie było jej stać.
            • ekspresja_genow Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 19:21
              Zapewne, ale czy to moja wina? Czy to ja ustalam ceny leków? Czy ja muszę znosić impertynencje ? Czy ja mam wykupić lekiz własnej kieszeni? Wypisałam najtańszy generyk.
              • sanciasancia Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 19:46
                A w ogóle ciebie ten pacjent i jego sytuacja interesuje? Czy po prostu go załatwiasz i następny proszę?
                >Czy ja muszę znosi ć impertynencje ?
                Ja się pracuje z ludźmi to się różne rzeczy znosi, impertynencje też. Zresztą jeżeli ten poziom poddenerwowania masz normalnie, to myślę, że twoi pacjenci też sporo impertynencji i obojętności znoszą.
                • yenna_m Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 22:23
                  mało tego - najprawdopodobniej ich postawa jest spowodowana twoją postawą

                  ostatnio byłam u alergologa z dzieckiem
                  zaczęłam jej mówić, co dziecku dolega
                  nie dość, że zaczęło mnie babsko traktować pretensjonalnie (założę się, że jestem od babsztyla lepiej wykształcona) to jeszcze wydarła się na mnie w kwestii dość dyskusyjnej (spotkałam się z poglądami, że dana rzecz albo wynika z alergii, albo nie jest wynikiem alergii)

                  generalnie pani okazała niewiele szacunku, kultury osobistej i potraktowała mnie, rodzica małęgo pacjenta, przy dziecku jak bydło

                  sorry, a ponieważ akcja wywołuje reakcję, to tutaj też wywołała

                  akcja wywołuje reakcję
                  a my Polacy jesteśmy nauczeni, że do lekarza to my raczej na kolanach idziemy
                  a stawiać się dopiero wtedy stawiamy, gdy lekarz nas wyraźnie traktuje jak bydło

                  przemyśl to, autorko, bo parę twoich postów mnie po prostu zmroziło

                  i tak - chroń mnie boże przed takimi lekarzami
                  zdecydowanie wolę weterynarzy
                  oni też potrafią ruszyć kontakty, dzwonić po nocach w różne dziwne miejsca, zostawać po godzinach (tak mi panie ratowały kota), z sympatią odnosić się do pacjenta, który wcale nie jest miły (pies potrafi ugryźć, kot podrapać i w dodatku na widok weta po trudniejszym leczeniu się nie cieszy a zwiewa gdzie pieprz rośnie)

                  widać bardziej kochają swoją pracę
                  i widać mniej zmanierowani i zepsuci przez życie oraz szczególną pozycję społeczną, jaką daje i zawód

                  mój post do przemyślenia
                  bardzo poważnego

                  bo z twoich postów wyłania mi się, tak zwyczajnie, zły człowiek
                  zły człowiek, dla którego ludzkie życie jest niewiele warte
                  ot, takie tam realizowanie obowiązków, byle aby
                  i rąsia rąsię myje

                  acha - znam też fantastycznych lekarzy
                  a jak nie fantastycznych, to fajnych - tak po ludzku fajnych
                  i w kontaktach z nimi okazywanie im szacunku przychodzi samo z siebie
                  bo przecież głupio tak do sympatycznego człowieka po chamsku i z ryjem


                  też pod rozwagę
      • ekspresja_genow Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 18:58
        Rozmowy z rodzicami umierającego dziecka należą do najtrudniejszych. I trzeba mieć skórę nosorożca, żeby dać sobie z tym radę. Nas też stresują zgony.
        Natomiast do lekarza NFZ wdzięczyć się nie musisz, ale nie masz prawa dyktować mu co ma robić, jakie leki/skierowania wypisywać. To ON się pod tym podpisuje, on ponosi odpowiedzialność. ON nie Ty.
        • sanciasancia Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 19:15
          > Rozmowy z rodzicami umierającego dziecka należą do najtrudniejszych. I trzeba m
          > ieć skórę nosorożca, żeby dać sobie z tym radę. Nas też stresują zgony.
          Zaczynam rozumieć, dlaczego masz problemy z pacjentami. I mam nadzieję, że na ciebie nie trafię.
          Wyobraź sobie, że mnie śmierć mojego dziecka zestresowała mnie bardziej, rozmowa była dla mnie trudniejsza i z całą sprawą jakoś tam zmagam się do dzisiaj, mimo że kilka dobrych lat minęło.

          I szczerze, nie nadajesz się do rozmowy z rodzicami twojego umierającego pacjenta? To neonatologia/pediatria w szpitalu klinicznym nie jest dla ciebie. Nie nadajesz się w ogóle do rozmów z pacjentami? Nie musisz leczyć, możesz pracować naukowo albo zostać przedstawicielem medycznym.
          Ja nie mam predyspozycji do baletu i jakoś nie jęczę, że widzowie się skarżą, jak widzą, jak tańczę.
          > Natomiast do lekarza NFZ wdzięczyć się nie musisz, ale nie masz prawa dyktować
          > mu co ma robić, jakie leki/skierowania wypisywać. To ON się pod tym podpisuje,
          > on ponosi odpowiedzialność. ON nie Ty.
          Nie, cherie. To ja jestem chora, ja ponoszę odpowiedzialność decyzji mojego lekarza i przede wszystkim na mnie się one odbijają. A lekarze? Litości, przez waszą zmowę, nie da się nawet pozwać o błąd.

          Twoje siniaki? Wcale się im nie dziwię.
          • ekspresja_genow Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 19:29
            Na szczęście to nie Ty mnie oceniasz tylko mój ordynator, dyrekcja mojego szpitala. Ty możesz jedynie wywnętrzać się w internecie.
            I dobrze, bo ta dyskusja więcej mnie nauczyła niż dekada pracy . Mam zdecydowanie za dużo empatii i dobrego serca, bo jak widać pacjentów trzeba traktować dokładnie tak jak oni traktują nas.
            Niczego już nigdy żaden pacjent ode mnie nie wymusi. Niczego. Jesli popełnię błąd- pacjenci mają pełne prawo oskarzyć mnie, pozwać do sądu, domagać się odszkodowania ( płacę ubezpieczenie), słowem działać w granicach prawa. Ale o tym JAKIE leki, skierowania - decyduję ja i tylko ja, bo JA się stempluje i podpisuję. Ja odpowiadam za moje decyzje.
            A każda próba użycia siły wobec mnie, której się nie dziwisz, będzie odtąd zgłaszana policji jako napaść na funkcjonariusza na służbie. Siniak- jak nie wystarczy będzie obdukcja. Może wtedy nim sięgnie się po tego typu argumenty wcześniej się pomysli.
            • alexa0000 Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 19:41
              Sugerowałabym spotkanie z psychologiem. Twój post wskazuje na wypalenie i złośc. Bez złosliwosci, naprawdę.
            • sanciasancia Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 19:43
              > I dobrze, bo ta dyskusja więcej mnie nauczyła niż dekada pracy . Mam zdecydowan
              > ie za dużo empatii i dobrego serca, bo jak widać pacjentów trzeba traktować dok
              > ładnie tak jak oni traktują nas.
              Buahaha.
              A lekarzy tak samo, jak oni traktują pacjentów? O, to by było paradne.
              Masz tyle samo empatii, co neonatolodzy mojego pierwszego dziecka. I tyle samo zrozumienia dla rodzica. A z twoich wypowiedzi wynika jasno, że jedyne, co ciebie obchodzi to ty sama i twoje odczucia i twój stres. Serio, z gryzoniami lepiej by ci się pracowało, bo nie mają żadnych wymagań.
              I naprawdę nie dziwię się żadnej agresji wymierzonej w twoją stronę.
            • angela10086 Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 21:40
              o rany, idz do psychologa....
            • aakita Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 22:35
              ekspresja_genow napisała:

              > Na szczęście to nie Ty mnie oceniasz tylko mój ordynator, dyrekcja mojego szpit
              > ala. Ty możesz jedynie wywnętrzać się w internecie.

              czy wiesz, że tą wypowiedzią potwierdziłaś tylko, że jesteś DOKŁADNIE takim lekarzem, jakiego żadna tutejsza Forumka nie chciałaby spotkać na swojej drodze?


              > I dobrze, bo ta dyskusja więcej mnie nauczyła niż dekada pracy . Mam zdecydowan
              > ie za dużo empatii i dobrego serca,

              yghg%^* czego masz za dużo?
              Prześpij się, odpal rano komputer i poczytaj SIEBIE.
              Powtarzaj to jak w Dniu Świstaka do czasu, aż nie zakapujesz czemu sama wyzwalasz lawinę negatywnych emocji u innych.


              bo jak widać pacjentów trzeba traktować dok
              > ładnie tak jak oni traktują nas.
              > Niczego już nigdy żaden pacjent ode mnie nie wymusi. Niczego. Jesli popełnię bł
              > ąd- pacjenci mają pełne prawo oskarzyć mnie, pozwać do sądu, domagać się odszko
              > dowania ( płacę ubezpieczenie), słowem działać w granicach prawa. Ale o tym JAK
              > IE leki, skierowania - decyduję ja i tylko ja, bo JA się stempluje i podpisuję.
              > Ja odpowiadam za moje decyzje.

              Wybacz ale ja obstawiam, że ta Twoja ekspresja_genow to jakaś poważna przypadłość i bardzo mi przykro (naprawdę), że niekompetencja lekarzy i stan naszej służby zdrowia nie pomoże Ci się pozbierać tak prędko, jakbyś tego oczekiwała - nawet przy Twoich znajomościach w branży.
            • sanciasancia Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 23:46
              > Niczego już nigdy żaden pacjent ode mnie nie wymusi. Niczego. Jesli popełnię bł
              > ąd- pacjenci mają pełne prawo oskarzyć mnie, pozwać do sądu, domagać się odszko
              > dowania ( płacę ubezpieczenie), słowem działać w granicach prawa. Ale o tym JAK
              > IE leki, skierowania - decyduję ja i tylko ja, bo JA się stempluje i podpisuję.
              > Ja odpowiadam za moje decyzje.
              Ale jaką odpowiedzialność. Lekarz popełniający błędy jest w praktyce w Polsce bezkarny, jego korporacja go bardzo dobrze chroni. Błąd musi być niezwykle bulwersujący, żeby doszło do jakiegokolwiek postępowania wyjaśniającego i zdarza się ono niezwykle rzadko.
        • pepitka_cb Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 22:01
          ekspresja_genow napisała:
          nie masz prawa dyktować
          > mu co ma robić, jakie leki/skierowania wypisywać. To ON się pod tym podpisuje,
          > on ponosi odpowiedzialność. ON nie Ty.


          A mam chociaż prawo spytać się, dlaczego przepisuje leki takie a nie inne? Gdy byłam w ciąży (I trymestr), mój ginekolog przepisał mi tabletki. Ulotka informowała, ze nie zaleca się podawania ich kobietom w ciąży, zwłaszcza w I trymestrze. Podczas następnej wizyty GRZECZNIE spytałam lekarza, czy rzeczywiście mogę brać te leki, a on strasznie oburzony: "Pani chodzi do szklarza czy do lekarza?!". Zmieniłam lekarza, kolejny wypisał mi lekarstwo, które nie miało tego typu przeciwwskazań.
          Może i lekarz ponosi odpowiedzialność za proces leczenia, ale skutki ponosi pacjent. Więc nie dziw się, proszę, że pacjenci nie mają 100% zaufania do lekarzy, zwłaszcza, że w przypadku tych samych objawów jeden lekarz zaleca co innego niż drugi (takie przypadki też mi się zdarzały, nawet nie chce mi się już ich opisywać)
          • yenna_m Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 22:25
            > ekspresja_genow napisała:
            > nie masz prawa dyktować
            > > mu co ma robić, jakie leki/skierowania wypisywać. To ON się pod tym podpi
            > suje,
            > > on ponosi odpowiedzialność. ON nie Ty.

            >

            nie, no spoko

            nawet pewnie nie powinnam dyktować lekarzowi, żeby mi nie przepisywał leków, bo uczulona jestem czy dany lek działa na mnie paradoksalnie wink
            bo przecież ja się pod tym nie podpisuję tylko lekarz

            ja co najwyżej mogę zaliczyć zgon, więc po kie licho mnie się wymądrzać i pouczać mundrego doktóra wink

            trochę pokory, autorko
            pokora w tym zawodzie naprawdę pożądana jest wink
            • sanciasancia Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 23:44
              > trochę pokory, autorko
              Nie, ale Yenna, o czym my mówimy. Pani cierpi straszliwie, bowiem ma pacjentów, którzy ośmielają się zwrócić uwagę na swoją sytuację i pewnie jeszcze by chcieli jakieś wyjaśnienia usłyszeć.
          • sanciasancia Re: Wypłacz mi tako rzekę 18.10.13, 23:41
            Ależ jaką odpowiedzialność za proces leczenia. W sytuacji, w której w Kodeksie Etyki Lekarskiej explicite napisane jest, żeby lekarze "nie dyskredytowali kolegów", kończy się na tym, że lekarz de facto nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje błędy, bo nawet niestronniczego biegłego nie daje się powołać w sprawie o błąd w sztuce.
        • kotobala Re: Wypłacz mi tako rzekę 19.10.13, 00:44
          ekspresja_genow napisała:
          > Natomiast do lekarza NFZ wdzięczyć się nie musisz, ale nie masz prawa dyktować
          > mu co ma robić, jakie leki/skierowania wypisywać. To ON się pod tym podpisuje,
          > on ponosi odpowiedzialność. ON nie Ty.

          Ano faktycznie. To Ty będziesz gorączkowała przez trzy dni, to TY będziesz rzygała przez trzy dni, to TY nie pójdziesz do pracy i nie zarobisz pieniędzy na cokolwiek.
          Co mi po takiej odpowiedzialności? Na mnie sie to odbija, na moim dziecku i moim życiu. Gdzie tu Twoja odpowiedzialność??? Serio pytam.
          A to, że Cie pozwac mogę, to ok, dzięki za przyzwolenie. TYlko jak Ty mojemu dziecko z durnego kataru i kaszlu zrobisz antybiotykoterapie ciągnącą się przez wiele miesiecy... To co? MAM CIĘ POZWAĆ?
          A to jest najbardziej popularny przykład.

          Ja rozumiem Twoją frustrację. Nie rozumiem jednak, jak można uważać się za tak BEZBŁĘDNEGO i WSZECHWIEDZĄCEGO. A takimi czuja sie lekarze, przynajmniej z mojego otoczenia. JA wolę dziesięć razy przeczytac ulotkę leku zanim podam dziecku lek, który przepisał lekarz.
        • suazi1 Re: Wypłacz mi tako rzekę 28.10.13, 09:46
          Odpowiedzialność? Jaka qrwa odpowiedzialność??? Jakoś nikt nie poniósł odpowiedzialności za to, że niedouczony lekarz pomylił u mojego taty przerzuty z niedoleczonym zapaleniem płuc. Nikt nie poniósł odpowiedzialności za ogólną znieczulicę, gdy tata narzekał na ból i złe samopoczucie. Nikt nie poniósł odpowiedzalności, że pomimo wysokiego crp tata został wypisany do domu w "stanie dobrym". I w końcu nikt nie beknął za to, że tata nie miał na łózku założonych barierek, a które powinny być. Za to jakims dziwnym trafem zostały założone natychmiast po jego śmierci, bo strach ich ogarnął, że nie odpuścimy i zaczniemy się z nimi sądzić. Długo mogę wymieniać mając w pamięci wydarzenia z ostatnich kilku miesięcy. Dlatego też nie pieprz mi o odpowiedzialności, bo dla wielu lekarzy to fikcja.
    • ira_07 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 18:47
      Bo widzisz, z lekarzami ma styczność człowiek chory albo mający chorego w rodzinie. Chory, często wystraszony, osłabiony, oczekujący minimum empatii, a tego u lekarzy niestety brakuje. Wierzę, że pacjenci bywają niegrzeczni, upierdliwi, ale i lekarze nie lepsi. Ostatnio spotkałam w sklepie, o 9 rano panią doktor, która od 9 przyjmuje. Bardzo często się zdarza, że lekarz się spóźnia tak, że z innej pracy wyleciałby z prędkością światła.

      Małe zarobki? W państwowych przychodniach pewnie kokosów nie ma, ale prywatnie mniej niż 90 zł dawno nie płaciłam, stówa to standard. Więc już bez przesady. Jest mnóstwo wykształconych ludzi, ludzi odpowiedzialnych za życie innych, którzy zarabiają duuużo mniej. Tu akurat narzekanie jest irytujące.

      Nie tylko lekarze spotykają w pracy ludzi nieumytych, upierdliwych, naprawdę. Ja też spotykam złośliwych, niegrzecznych i co? No trudno...

      Mnie najbardziej w lekarzach wkurza to poczucie wyższości. Leżałam niedawno w szpitalu - stali nade mną, gadali, ale NIKT mi nie powiedział co mi się w zasadzie dzieje, jak to się leczy, jak długo. O wszystko musiałam dopytywać. Niestety, moje ostatnie doświadczenia z lekarzami są raczej przykre, nawet nie chcę pisać.
      • ekspresja_genow Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 18:53
        Z tych 100zł, które płacisz lekarz ma na czysto może 40.
        Spóźnienia? Lista innych zawodów, na bakier z zegarkiem jest długa.
        Kolega-kardiolog przychodzi na obchód, pacjent w ramach szacunku rozmawia przez telefon komórkowy mając w odwłoku doktora.
        • ira_07 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:22
          Nie wiem ile ma na czysto - zazwyczaj nie dają rachunków, więc płacą jakiś ryczałt, płacą za wynajem gabinetu - często przyjmują z innymi lekarzami, więc dzielą się kosztami. Mój ginekolog bierze 100 zł, w godzinę przyjmie ze 3-4 pacjentki, przez 5 godzin pracy dziennie zarobi 1500-2000 zł. Na wynajem gabinetu zarobi w dzień. Reszta to mało?

          > Spóźnienia? Lista innych zawodów, na bakier z zegarkiem jest długa.

          Na przykład? Oprócz niektórych nauczycieli akademickich? Nie zdarzyło mi się czekać pod sklepem czy apteką pół godziny aż otworzą. Nie zdarzyło mi się, że nauczyciel przychodził w połowie lekcji.

          > Kolega-kardiolog przychodzi na obchód, pacjent w ramach szacunku rozmawia przez
          > telefon komórkowy mając w odwłoku doktora.

          Na obchodzie się specjalnie pacjentami nie zajmują wink Popatrzą na wyniki, podadzą instrukcje pielęgniarkom. Jakby pacjent spodziewał się odzewu od doktora, to by nie gadał przez telefon. Choć przyznaję, nie powinien.

          Wiesz, ja musiałam lekarza prosić (z pomocą innego lekarza), żeby powtórzył mi badania, bo uparcie twierdził, ze jestem zdrowa, choć nogę miałam koloru śliwki, kilka cm spuchniętą i nie mogłam chodzić. Ale USG wyszło "dobrze", więc twierdził, że jestem zdrowa. A ja k. mogłam dostać zatoru.

          Nie powiem, spotkałam lekarzy dobrych, cierpliwych, którzy własny czas poświęcali pacjentom. Ale takiego chamstwa jak wśród lekarzy nie spotkałam nigdzie indziej uncertain Bo jak fryzjerka, krawcowa czy ekspedientka będą niemiłe, to więcej z ich usług nie skorzystam. A na lekarza jest człowiek skazany. I to wielu z nich zbytnio łechce ego.
          • aneta-skarpeta Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 20:36
            a moj gin bierze 170 za wizytę i ma tłumy pacjentek

            wynajmuje lokal ze wspolnikiem- prywatnie

            bez sciemniania- zarabia kupę kasy
        • pepitka_cb Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 22:08
          Z tymi spóźnieniami to już pojechałaś...
          Nie znam żadnego przedstawiciela zawodu, który by się tak spóźniał.
          Natomiast spóźnianie lekarzy do pracy jest nagminne. Ostatnio byłam już tak wkurzona (lekarka spóźniła się 40 minut), że zastanawiałam się, czy w końcu nie pójść na skargę do kierownika przychodni. Ale okazało się, że to właśnie ta lekarka jest kierowniczką...
        • kotobala Re: A co ma robić lekarz? 20.10.13, 00:43
          ekspresja_genow napisała:

          > Z tych 100zł, które płacisz lekarz ma na czysto może 40

          Ale przeciez nie o kase chodzi, tylko o SŁUŻBĘ. Czy nie?
          Zdecyduj sie kobieto. Błąkasz sie i błąkasz. A prawdy nie powiesz.

          Ja lekarzom nie wierzę(wieloletnie doświadczenie), wierzę sobie i swojej wiedzy(biolog). Dziecko i siebie do przychodni prowadze tylko na osłuchanie płuc, oskrzeli i oskrzelików.
          I, aby Ci odebrać pracę i złagodzić Twoje frustracje, zamierzam nauczyć się sama to robić. Zadowolona? O jedna matkę wyuczoną i dyskutującą mniej...
    • rhaenyra Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 18:56
      a pacjenci weterynarzy to dopiero capic potrafia
      i nie tylko sie krzywo na weta patrza tylko nawet ugryzc, podrapac, pobic i osikac potrafia
      a mimo to jacys weci zwykle milsi
      ot zagadka tongue_out
      • atena12345 oplułam monitor :-D 18.10.13, 18:57

        • rhaenyra Re: oplułam monitor :-D 18.10.13, 19:00
          tu sie nie ma co smiac
          jakby prawo pozwalalo to bym sie u wetow moich zwierzakow leczyla
          • sanciasancia Re: oplułam monitor :-D 18.10.13, 19:16
            Ja też.
      • nickbezznaczenia Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:00
        Co racja to racja. smile Zdecydowanie wolę weterynarzy.

        rhaenyra napisała:

        > a pacjenci weterynarzy to dopiero capic potrafia
        > i nie tylko sie krzywo na weta patrza tylko nawet ugryzc, podrapac, pobic i osi
        > kac potrafia
        > a mimo to jacys weci zwykle milsi
        > ot zagadka tongue_out
        • majenkir Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:28
          Bo weci z reguly lubia swoich pacjentow, a "ludzcy" lekarze nie.
          Zreszta, tak naprawde nie ma im sie co dziwic wink.
          • hanalui Re: A co ma robić lekarz? 20.10.13, 12:06
            majenkir napisała:

            > Bo weci z reguly lubia swoich pacjentow, a "ludzcy" lekarze nie.
            > Zreszta, tak naprawde nie ma im sie co dziwic wink.

            No bo taki pies czy koń nie będzie się wymądrzał madrosciami Googla,nie będzie twierdził ze wie lepiej, nie otworzy mordy i nie puści wiązanki.Radzenia sobie z odruchami obronnymi u zwierząt można się nauczyć.
          • minerallna Re: A co ma robić lekarz? 27.10.13, 01:02
            Akurat lubią.
            Po prostu muszą. Ich usługi są płatne to muszą się starać i dbać o byle pchlarza. Niezadowolony klient pójdzie z pupilkiem do innego weta.
    • duola77 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:25
      określenie granic , może być z psychologiem bo samej to potrwa

      i nie czytaj tych art. nagonkowych , nie zasmiecaj umysłu
      niewydolny system ceduje wszystko w dół

      da się ale to wieczny balans , da się smile
    • zaneta11113 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 19:33
      Zgadzam się, jak poszłam z moim kotem lekarka milutka (dostałam nawet nr. komórki ) jak by się coś działo. Przypuszczam jak bym nie miała pieniędzy to i tak by mi kota wyleczyła. Moja znajoma też jeździła z przygarniętym kotem (chyba przez tydzień na zastrzyki) i pyta się wet ile ją to będzie kosztować zapłaciła 30 zł z kilka wizyt i lekarstwa + dużo suchej karmy dla kota smile
    • maja.london888 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 20:24
      Opinię na temat lekarzy wyrabia się m.in. w takich sytuacjach: w środę wieczorem zabrała mnie karetka do szpitala - przyczyną ostry, paraliżujący ból z prawej strony brzucha. Lekarz z pogotowia zasugerował kolkę nerkową i zdecydował o zawiezieniu do szpitala w celu zrobienia usg. W szpitalu jedna pani doktor stwierdziła, że to skręt kiszek (a brzuch mnie nie bolał), drugi lekarz - nerwoból. Dostałam kroplówkę z lekiem rozkurczającym i przeciwbólowym, pobrano mi krew i mocz do badania. I zasnęłam. Jak się obudziłam nic mnie już nie bolało, wróciłam do domu.

      Następnego dnia, po przeczytaniu jednego artykułu w necie, wiem, że to kamienie w nerkach. Dlaczego nie wiedzieli tego lekarze ze szpitala?
      • aneta-skarpeta Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 20:48
        w sumie to się dziwię Pani doktor

        sama ocenia pacjentów odgórnie jako złych- bo część z nich sie nie myje, jest arogancka etc- i ma DO NAS pretensje, że tacy sa pacjenci

        jak opisujemy przypadki z lekarzami, gdy lekarz wykazał sie zwykłym chamstwem to nagle GENERALIZOWANIE i to NIESPRAWIEDLIWOŚĆ

        i teraz lekarka na złośc dobrym pacjentom, bedzie ich karac w postaci robienia minimum, bo ktos sie kiedys nie umył, albo był furiatem


        ale to my jestesmy- pacjenci- niesprawiedliwi
        czy tylko ja widzę tą niedorzeczność?
        • rhaenyra Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 21:11
          > czy tylko ja widzę tą niedorzeczność?

          no nie tylko ty smile

          ale moge zgadywac kto tej niedorzecznosci na bank nie widzi i nie chce widziec wink
    • asia_i_p Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 20:26
      Jako przedstawiciel innego nielubianego zawodu, nauczycieli, wyjaśniam co mnie pomaga.

      Pomaga mentalne odcięcie się od pewnych przedstawicieli swojego zawodu i niebronienie spraw straconych.

      Pomaga zobaczenie w drugiej stronie sensu swojej pracy i traktowanie indywidualnie - czyli fakt, że Jasio z 3a ma mnie w dużym poważaniu, nie oznacza, że mają mnie w nim wszyscy. Kiedy Jasio wyszedł po lekcji, na której doprowadził mnie do białej gorączki, to następna klasa nie ma z tym nic wspólnego i jest szansa, że mnie nawet podniosą na duchu, o ile nie wyładuję na nich swojego zdenerwowania na samym początku.

      Pomaga zaakceptowanie i polubienie służebnego aspektu swojej pracy - jak się pracuje z ludźmi i im się pomaga, to trzeba się tym cieszyć. W służeniu nie ma nic złego, służymy sobie nawzajem.

      Pomaga danie sobie prawa do wymagania szacunku wobec siebie, nie tracąc szacunku wobec tego, od kogo go wymagasz. Choćbyś trafiła z drugiej strony na kogoś, kto musi ustalać hierarchię, to jeśli pamiętasz, że hierarchia nie jest koniecznie potrzebna a szanować się można nawzajem, to wściekasz się tylko w momencie nieprzyjemnej konfrontacji, a nie przez cały czas.

      Pomaga robienie sobie wolnego, w miarę regularnie, i bycie dobrym dla siebie, żeby się zregenerować psychicznie.

      Pomaga zobaczenie, że nie wszystkie kłopoty, jakie sprawia druga strona, to zła wola. Posłuchanie. Byłam kiedyś głęboko przekonana, że jestem w konflikcie z uczniem, a kiedy go poprosiłam, żeby przedstawił sprawę ze swojego punktu widzenia, po niecałych 10 minutach już wiedziałam, że on jest w konflikcie z klasą, a ja oberwałam rykoszetem.

      Pomaga bycie elastycznym. Wyczucie, kiedy postawić się twardo przed dodatkowym obowiązkiem, a kiedy odpuścić. Policzenie zysków i strat. Bo rozmowa z matką ucznia na ulicy czy w sklepie to 5 minut; chowanie się przed nią, wyjaśnianie, że mam dane godziny konsultacji, po czym wściekanie się przez godzinę, że jak ona śmiała w sklepie, dużo więcej.

      Pomaga nietracenie z oczu faktu, że ja dbam o siebie, a nie muszę z kimś wygrać. Robię tak, żeby zrealizować to, co uważam za swoje obowiązki i żeby mnie było dobrze, i nic nikomu nie muszę udowadniać.

      Nie pomaga zawsze, bo nie zawsze emocje pozwolą tak działać. Ale jeśli pozwolą, uczucie kontroli nad sobą (bo tak naprawdę możemy kontrolować tylko siebie) - jest cudowne.
      • duola77 Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 20:46
        10/ 10

        to samo chciałam przekazać pisząc o granicach i ni8e zaśmiecaniu umysłu sprawami pobocznymi
        tu i tera , ten i to , bez zbawiania systemu

        ładnie to napisałas ale wiadomo smile
      • madzioreck Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 21:31
        Asia, dzięki za ten post smile
        • turzyca Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 21:36
          > Asia, dzięki za ten post smile

          Swietny jest. smile
      • yenna_m Re: A co ma robić lekarz? 18.10.13, 22:13
        szczerze?
        jesteś bardzo wyjątkowa i uwielbiam Cię
        masz bardzo otwartą głowę
        lubię takich mądrych, myślących nauczycieli, widzących dwie strony kija

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka