Dodaj do ulubionych

O co chodzi z Wami i misiami?

20.10.13, 12:43
Czy kobiety naprawdę wierzą, że stare panny/rozwódki przeprowadzają polowania na ich dzieciatych, zajętych misiów często w rozmiarze 8XL, wyłysiałych z brzuchem piwnym do ziemi, nieatrakcyjnych intelektualnie, fizycznie, finansowo? Na forum pełno takich kwiatków niejedna pani biłaby wredną lafiryndę, która usiłuje odbić jej jej wspaniałego (czytaj: np. wyrzygującego każdy wydany grosz, skąpego, uprawiającego przemoc ekonomiczną) męża?
Jestem zadziwiona, bo zauważyłam korelację smile. Panie piszące o swoich biednych misiach, na których czyhają na każdym kroku bezwzględne sucze w innych wątkach przyznają się, że pan dziećmi to się zbytnio nie zajmuje, domem wcale i w ogóle, oczekuje całodobowej obsługi, robi awantury o byle pierdołę, ma jedną lub parę nielojalności za sobą, zdanie matki dla niego ważniejsze niż żony, woli kumpli od rodziny itp.
Serio, myślicie, że panie aktualnie bez portek są tak zdesperowane i marzą o takim właśnie misiu? Misiu, który ewentualnie będzie płacił alimenty dzieciom i może byłej żonie, misiu, który nie wie nawet jak ugotować ryż, czy uprasować spodnie? Już nie piszę, że misiu tytanem finansów, misterem Mazowsza, fizykiem kwantowym nie jest, ale po co komu miś, o którego trzeba się bać, by na bok nie poszedł, miś, który nie daje finansowego, około-domowego, dzieciowego i uczuciowego wsparcia?
Z mężów forumek to bym brała jedynie (oczywiście, gdyby nie byli żonaci i dzieciaci, bo za takich w życiu się nie zabiorę) z opisów Kropki, Anety-Skarpety, Guderianki i Triss (gdyby miał własne zdanie).
Tak, nie mam innych problemów, właśnie się rozwalił mój trzygodniowy związek. Kij związek, ale ponad rocznej przyjaźni żal.
Obserwuj wątek
    • antyideal Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 12:47
      Jak to, przyjazn przeszla w zwiazek a ten po 3 tygodniach trach ?sad
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 12:54
        W zasadzie po niecałych trzech tygodniach. sad
        Panu jako przyjacielowi powierzałam wiele rzeczy w sekrecie (typu problemy z moją matką), pokłóciliśmy się o jakąś pierdołę wczoraj na iwencie na cześć koleżanki, a on podzielił się swoją wiedzą. Gimnazjum, takiej nielojalności nie jestem w stanie wybaczyć sad
        • antyideal Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:01
          Chamskie to i szczeniackie, fakt uncertain
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:18
            Pan już stracony, ale wypadałoby chociaż przeprosić. sad
            • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:11
              A to nie przeprosił nawet? Co za kartofel!
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:16
                Przeprosił z godzinę temu, ale nie miał nawet tyle odwagi, żeby zadzwonić (nie mówiąc już o osobistych przeprosinach), tylko smsa wysłał. Przyjaźni mi strasznie żal, może i dobrze jednak, bo pan okazał się burakiem. sad
                • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:40
                  A to tchórz jeden! Szkoda, że tak wyszło kiszkowato. A długo się przyjaźniliście, bo jakoś nie pamiętam?
                  • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:44
                    Oł pliz, stare baby i wierzą, że przyjaźń męsko-damską da się utrzymać, łącząc ją z seksem. tongue_out
                    Facet po prostu nie skumał, że takie pitu pitu wywnętrzanie się ma jakieś większe znaczenie dla pani.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:48
                      Jaki seks? Przez rok nie było żadnego seksu, była przyjaźń wzajemna. Zaczął się seks, zaczęła się zazdrość, zaczęły się fochy i nagle było już po przyjaźni.
                      • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:52
                        Tia... przyjaźń. Roczna? Kilkunastoletnia, to rozumiem. To chyba oczywiste, że jak zaczyna się seks, to zmienia się układ i zasady. Jeso, z taką nieznajomością i lekceważeniem męskiej psychiki to Ty nigdy chłopa na stałe nie znajdziesz.
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:56
                          > Jeso, z taką nieznajomości
                          > ą i lekceważeniem męskiej psychiki to Ty nigdy chłopa na stałe nie znajdziesz.

                          Powiedziała wielokrotna rozwódka, partnerka niepijącego alkoholika. To ja dziękuję, wolę być sama niż z jakimś jełopem.
                          • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:59
                            I zdziwaczejesz i w ogóle napadniesz rodzinę i łojesu, jak Ty bez chłopa przeżyjesz?!
                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:02
                              Eh, rodzina to powinna się cieszyć, będą mieć darmową nianię i jeszcze odziedziczą po mnie kawałek domu tongue_out
                              • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:05
                                Ale i na pewno, ale to na pewno, nazbierasz kotów i tylko kłopot tongue_out
                                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:11
                                  Jak na razie to pieska nazbierałam, ale kociusie też by się przydały. tongue_out
                                  • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:13
                                    To się tak zaczyna, u mnie też było "pieska, pieska!", a teraz to trzy sztuki, w dodatku wszystko szmatanistycznie czarne big_grin Znikąd ratunku!
                                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:18
                                      Szczęściara!
                          • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:02
                            Dwukrotna. Mnie jego niepicie nie przeszkadza, przeszkadzałoby mi picie. Dla równowagi - ja korzystam umiarkowanie z alkoholu i nie muszę się kryć po kątach.
                          • claudel6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:59
                            no własnie powiedziałaś, zebyś wzięła tego jej chłopa. to sie zdecyduj.
                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 00:02
                              Czytaj wszystko, a nie wybiórczo, taka moja rada.
                    • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:48
                      triss_merigold6 napisała:
                      > Oł pliz, stare baby i wierzą, że przyjaźń męsko-damską da się utrzymać, łącząc
                      > ją z seksem. tongue_out
                      *
                      Ja nie wiem jak Ty, ale ja nie muszę dup.czyć wszystkoch swoich przyjaciół i przyjaciółek. Serio, dupę i człona łatwo na wodzy utrzymać. No więc pliz, stara baba, a organów płciowych nie umi opanować muskiem tongue_out
                      • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:50
                        No, przyjaciółek to nie. Ale przyjaźń z facetem zwykle kończy się tak, że ktoś chce bardziej. Pomijam sytuacje kiedy pan jest gejem albo znajomość trwa od wczesnego dzieciństwa.
                        • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:52
                          Ja nie wiem jak Ty się przyjaźnisz, ale personalnie nie dupczę przyjaciół, bo mnie nie kręcą. Natomiast zdarzyło mi się zaprzyjaźni z wydupczonymi. Bardzo mi przykro, że są ludzie, którzy myślą rzycią, ale to, że Ty tak masz to nie znaczy, że ktoś nie może mieć inakszy ^^
                          • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:53
                            Spróbuj spojrzeć z perspektywy mężczyzny.
                            • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:58
                              No patrzę. Dalej rządzi musk, a nie androgeny, mam je przez kolano przełożyć żeby pasowało do teorii, że facet MUSI chcieć dupczyć wszystko jak leci? No ni cholery nie wchodzą mi przyjacioły płci obojga, no nie i kijek.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:46
                    Rok, qrde...
                    • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:48
                      To w sumie krótkawo trochu ^^'
    • anorektycznazdzira Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 12:57
      Ja bym zaproponowała korelację taką: oficjalna właścicielka misia wie, że miś jest w istocie rzeczy cwany, kuty na 4 łapy i pozbawiony skrupułów, bo ją już wmanewrował wyjątkowo zgrabnie. Sądzi więc (może słusznie!), że miś, choćby podprogowo, rozgląda się dookoła. I jeśli nawinie mu się jeszcze lepsza frajerka, to się za nią weźmie. Jest cwany i ma zaplecze w jej, obecnej partnerki osobie, to nie będą mu przeszkadzać obowiązki domowe, rodzicielskie, braki finansowe etc. Będzie szarmancki, czarujący, wyrozumiały, zaangażowany.
      W takim wypadku nawet dość wymagająca kobieta może się na tę misia wersję demo spokojnie złapać. No i pamiętajmy, że oficjalna właścicielka nie sądzi o sobie, ze jest totalną idiotką, a ona się przecież złapała. Ergo: inna też może big_grin
      • lily-evans01 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 20:39
        Bingo wink
    • rosapulchra-0 Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 13:01
      jeszcze bardziej żałosna, niż ta poprzednia big_grin Serio, serio.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 13:10
        Rosa, moja opinia o korelacji powstała między innymi na podstawie Twoich wynurzeń. Bronisz dostępu do swojego misia rękami i nogami, zakładając, że każda lafirynda ściąga majtki na jego widok, a po tym wszystkim co napisałaś na jego temat, żadna nawet kijem by go nie chciała dotknąć. Skąd więc ten irracjonalny lęk?
        • rosapulchra-0 Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 13:15
          Lecz się, dziewczyno. I przestań układać bajki na temat mój i mojego małżeństwa.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 13:19
            > Lecz się, dziewczyno.

            Ok. A na co? smile
          • edelstein Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 13:25

            Rosa jakie bajki?
            Opisywalas twego chlopa i jego odpaly wielokrotnie.Na serio po takim opisie to tylko jakas ulomna,zdesperowana,by sie na niego rzucila.
            W skrocie z twych opisow wynika,ze to Maly,gruby,lysy gbur i cham,w dodatku z pociagiem do maczania wedki w cudzych stawach.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 13:27
              No właśnie, i pomimo wszystko Rosa nadal wydaje mi się rozgarniętą kobietą, nie rozumiem więc, co sprawia, że broni takiego kmiota.
              • edelstein Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 13:35
                Milosc jest slepa.
                Osobiscie znam podobna agentke,facet macza na prawo i lewo,traktuje babke Jak g...no,a ona go koooooocha.
                Desperatki zdarzaja sie niestety,no i jest typ matek teres,ktore wierza,ze to one zmienia takiego w cudownego faceta.
                • aneta-skarpeta Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 14:26
                  ja mam w otoczeniu następujący przypadek

                  on najchetniej przeleciałby wszystko co na drzewo nie ucieka

                  grubawy i lalusiowaty- ale na miarę możliwości odstawiony jak stróż w boże ciało- przy rozm 2xl uwielbia styl włoskiwink

                  taki lowelas

                  zona piorunsko o niego zazdrosna, jednak kolezanki nie są nim zainteresowane bo widzą z bliska jaki on naprawdę jest- zainteresowanie wzbudza np u koleżanek w pracy etc- bo te wlasnie nie widzą jaki jest naprawdę

                  a ze daje w kośc żonie to ta popada w obsesję zazdrości- niestety mocno go kocha wiec mu wiecznie wybacza koszmarne zachowania
            • rosapulchra-0 Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 15:04
              Edel, tylko proszę, na spokojnie, OK?
              Pokaż mi, w którym miejscu pisałam, że mąż jest obiektem chuci innych kobiet? Czy pisałam kiedykolwiek o zazdrości o niego, robienie mu scen, pilnowanie na łańcuchu, trzymaniu pod butem?
              Mój mąż zdradził mnie raz. Był wtedy sam w UK, ja byłam w Polsce. Został zaproszony na urodziny współlokatorki, upił się, został poproszony o odprowadzenie koleżanki, również pijanej, do jej domu. Po drodze koleżanka zaproponowała mu kawę, wszedł i.. się stało.
              Nie był to romans, nie było to zakochanie z jego strony, ani zaangażowanie się w związek z nią. Spotkali się wtedy raz, a potem, gdy mijali się na ulicy, to w milczeniu z odwróconym wzrokiem.
              Przecierpiałam swoje bardzo, wielokrotnie podkreślałam, że jemu ufałam bardziej niż sobie, więc ta zdrada mnie okrutnie i długo bolała.
              Ale nigdy go nie pilnowałam, nie robiłam mu scen zazdrości, nie atakowałam żadnych kobiet, z którymi rozmawiał.
              Dlatego piszę, żeby w_w_c przestała pisać na mój temat bajki. Na temat mojego małżeństwa również.
              I to nie jest pierwszy raz, gdy dziewczę fantazjuje na mój temat, ale poproszona o dowód, nie odpowiada.
              • viviene12 Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 15:53
                rosapulchra-0 napisała:

                > Edel, tylko proszę, na spokojnie, OK?
                > Pokaż mi, w którym miejscu pisałam, że mąż jest obiektem chuci innych kobiet? C
                > zy pisałam kiedykolwiek o zazdrości o niego, robienie mu scen, pilnowanie na ła
                > ńcuchu, trzymaniu pod butem?

                ja nie Edel, ale czytalam, ze nie wolno mu wychodzic samemu na spotkania i imprezki.
                Wiec jak dla mnie - trzymasz pod butem. Ponadto zakladasz, ze sprawa moglaby sie powtorzyc.
                Nie napawam sie Twoimi problemami, pisze tylko to, o czym sama opowiadalas.
                • rosapulchra-0 Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 15:57
                  Ależ kwestia imprez jest bardzo prosta do zrozumienia - mnie nie wolno wychodzić, to dlaczego on ma sam chodzić? To normalna, małżeńska zależność.
                  • viviene12 Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 16:01
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > Ależ kwestia imprez jest bardzo prosta do zrozumienia - mnie nie wolno wychodzi
                    > ć, to dlaczego on ma sam chodzić? To normalna, małżeńska zależność.

                    Tobie tez nie wolno wychodzic?? Ze znajomymi sie spotkac, winka napic czy na weekend wyskoczyc??
                    O ja piernicze, ja bym nie wytrzymala zamknieta w domu na klodke.
                    • rosapulchra-0 Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 16:07
                      Teraz się czepiasz. To mój mąż nie chciał, abym wychodziła wieczorami z domu na jakieś spotkania, dlatego on też nie wychodzi.
                      Nie czuję się z tego powodu jakaś zniewolona. Tym bardziej, że pracuję w łykędy przede wszystkim, a w tygodniu również mi się to zdarza i to wcale nie jakoś specjalnie rzadko.
                      BTW, nie piję alko. Nie ćpam. Nie palę. Hazardu nie lubię, podobnie jak pornosów. Jakaś taka dziwna jednostka ze mnie.
                      Aaa..! Żeby nie było, był czas w moim życiu, gdy bawiłam się mocno i z przytupem - teraz po prostu już mi się nie chce.
                      • 18lipcowa3 Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 22:39
                        O rosa zaszyta jesteś?
                    • jak.z.nut Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 16:17
                      Nie bronię nikogo ale osobiście znam parę par, które bez siebie nie ruszają się nigdzie, nie nazwałabym ich patologicznymi, póki taki układ stronom pasuje.
                      I nie, nie należę do jednej z tych par.
                      • viviene12 Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 16:27
                        jak.z.nut napisała:

                        > Nie bronię nikogo ale osobiście znam parę par, które bez siebie nie ruszają się
                        > nigdzie, nie nazwałabym ich patologicznymi, póki taki układ stronom pasuje.

                        A pokaz, gdzie uzylam slowa patologia?

                        Jesli im obojgu pasuje - Ok
                        ale jesli maz nie chce / "nie pozwala" zonie wychodzic, chocby ona od czasu do czasu chciala -
                        no to cos jest nie w porzadku. Jesli zona "nie puszcza" meza, bo obawia sie, ze tenze moe zboczyc z drogi cnoty - to tez cus jest nie tak.
                        • jak.z.nut Re: Twoja kolejna obsesja jest 20.10.13, 16:33
                          a gdzie ja ci zarzucam nazywanie tego patologią? Wnioskuję tylko, że według ciebie, takie związki sa nienormalne czy wypatrzone.
                          I oczywiście zgadzam się że z tym co piszesz a co również ujęłam w poprzednim pościewink musi to odpowiadać obu stronom, w przypadku przymusu, jest to dla "mnie" patologiczne.
    • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:03

      Yyy ja pisalam,ze mamy w towarzystwie zdesperowana singielke,ale korelacji,ktora opisalas nie znajduje.
      No,ale ciesze sie,ze go nie chceszbig_grin

      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
      • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:05

        Ps chcialabys suchego alkoholika jakiego ma triss?-chyba jednak jestes zdesperowana
        -
        "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:08
          A, sorry, nie. Zapomniałam o tym problemie, totalnie wyleciało mi z głowy, alkoholika bym nie chciała, mój ojciec jest alkoholikiem, spieprzył mi całe dzieciństwo i nastolęctwo, więc never.
          • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:15

            No na szczescie,juz myslalam,ze cie powalilobig_grin
          • jak.z.nut Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:24
            a to wiele wyjaśnia...
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:06
        Edel, ja nie przeczę, że są zdesperowane panny, które polecą na każdego jednego, ale to chyba nie większość, wręcz przeciwnie. Nie wiem, jak Twój chłop, bo go zbytnio nie opisujesz, ale jesteś pozytywnie wredna, więc na pewno byś jakiegoś jełopa nie brała. smile
        • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:13

          A co mam opisywac.Wczoraj przytachal mi kwiatki,zamowil buty na ktore chorowalamtongue_outi zrobil pycha kolacje,a dzis sniadanie,po czym udal sie zmienic opony na zimowe,no bo ja nie podnioslabym tych kol.
          Potem otworzymy sobie Jak w kazdy niedziele winko i ugotujemy razem obiad po czym pobawimy sie z mlodym.
          Nudy jednym slowembig_grin


          "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:17
            No i generalnie to jest przykład misia, którego można chcieć wyjąć, ale tacy panowie jak Twój są IMO niewyjmowalni (nie żebym próbowała, dla mnie tylko bezdzietny kawaler wchodzi w grę).
            • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:19
              Spoko,dpoko,minusy tez mabig_grin
            • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:32

              Nie pisz o nim mis,on tego nienawidzibig_grin
            • aneta-skarpeta Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:28
              bo do wyjęcia sa tylko dupki kwadratowe
              faceci zaangazowani w dom, małzenstwo i dzieci cenią to co mają-takiego kobieta jest dopieszczona, on nie daje jej odczuc ze jest gdzies jakies zagrozenie

              nie mówie tu o jakis niebywałach ideałach, bo kazdy ma swoje wady

              ale własnie ci podli, egoisci, lenie najchetniej by sie 'pobawili' jakby tylko któraś chciała- i moze zony to wiedzą-
    • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:08
      To jest tak że złość za to jest na oboje- i na misia i na lafiryndę. Bo po prostu ta złość jest tak duża że rozkłada się na dwoje którzy oszukali, często lafirydną jest znajoma osoba przecież.

      Poza tym rozglądając się dookoła,- wszyscy znajomi mi zajęci faceci nie są niscy, z brzuchami, wyłysiali, itp są całkiem spoko, zadbani, wiekowo 30-40 - dobrze wyglądają a to czyni łakomy kąsek.

      Poza tym nawet nie wiesz ile jest lafirynd co bez skrupułow wyjmą ojca dzieciom, żonie męza i jeszcze będą solidarnie jeszcze z misiem walczyć o obniżenie alimentów dla byłych dzieci i przeciw ex żonie.
      Miłośc jest ślepa.

      Do tanga trzeba dwojga, generalnie uważam że nie ma facetów odpornych na takie rzeczy, są tacy co po prostu nie mieli okazji. I widziałam niejednego misia który z pozoru by NIGDY nie zdradził a jak tylko miał okazję to hulaj dusza.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:12
        > Poza tym nawet nie wiesz ile jest lafirynd co bez skrupułow wyjmą ojca dzieciom
        > , żonie męza i jeszcze będą solidarnie jeszcze z misiem walczyć o obniżenie ali
        > mentów dla byłych dzieci i przeciw ex żonie.

        Pewnie masz rację, że są takie kobiety, pisałam na przykładzie własnym i otoczenia.

        > Do tanga trzeba dwojga, generalnie uważam że nie ma facetów odpornych na takie
        > rzeczy, są tacy co po prostu nie mieli okazji. I widziałam niejednego misia któ
        > ry z pozoru by NIGDY nie zdradził a jak tylko miał okazję to hulaj dusza.

        O swoim też tak sądzisz? Serio?
        • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:21
          Też tak sądzę, no niestety
          • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:28

            Nie zrobilabym z takim gosciem dziecka.
            • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:43
              Przecież zrobilas
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:45
                Lipcowa, off topic, ten cytat to z Shellerki, dobrze kojarzę?
                • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:00
                  wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                  > Lipcowa, off topic, ten cytat to z Shellerki, dobrze kojarzę?


                  Nie, z jatki rozwódek - mężatek.
              • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:46
                Nie zrobilam.
          • aneta-skarpeta Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:30
            oczywiscie pewnie każdego i każdą można urobić, ale naprawdę jest wielu facetów, których wyrwac bardzoooooo trudno- co graniczy z cudem

            i niekoniecznie muszą być kulawiwink
      • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:17

        "Do tanga trzeba dwojga, generalnie uważam że nie ma facetów odpornych na takie rzeczy, są tacy co po prostu nie mieli okazji. I widziałam niejednego misia który z pozoru by NIGDY nie zdradził a jak tylko miał okazję to hulaj dusza. "

        Wspolczuje lipcowa chlopa i chlopow w otoczeniu.
        • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:21
          Współczuję naiwności
          • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:27
            Ja wiem z nim sie zadaje,nie potrzebuje pawiana,ktora zamoczy,bo jakas laska zakrecila d...a i potrzasnela cyckami.
          • gryzelda71 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:39
            Gdybym miała takie mniemanie o facetach byłabym starą pana, nawet nie singielką.
            • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:43

              big_grin
              Nie za bardzo wyobrazam sobie zycie z osoba,ktora kazdego dnia podejrzewam o zdrade.
              Po kiego mi Taki stres?

              "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
              • gryzelda71 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:48
                To chyba pielęgnowanie związku się nazywa heheheh, nie stres.
                A wiesz,ze którejś nicy śniłaś mi siębig_grin
                • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 18:25
                  Ja? Pielegnujesz zwiazek do mnie nocabig_grin
                  "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
            • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:44
              Niekoniecznie,można z tym żyć.
              • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:46

                Jak ktos lubi.
              • gryzelda71 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:48
                Po co ?
                • gulcia77 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:00
                  Chyba po to, żeby nie być tą znienawidzoną, sfrustrowaną, złą, jędzowatą i napaloną na każdego misia SINGIELKĄ! wink
                  Ja tam do mojego mam zaufanie, a w sumie ten to dopiero, z racji wykonywanej pracy, mógłby mnie kantem puszczać. big_grin
                  A wraca tak wyposzczony, że klękajcie narody big_grin
                  • gryzelda71 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:03
                    Rację masz, nad zdradzoną żoną się zawsze ludziska ulitują, nie to co nad tą lafiryndą, co misia ukradławink
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:04
                    > A wraca tak wyposzczony, że klękajcie narody big_grin

                    Zazdroszczę, od dwóch dni jestem abstynentką. sad
      • kropkacom Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:21
        A ja twój miś?
      • gryzelda71 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:28
        > Poza tym nawet nie wiesz ile jest lafirynd co bez skrupułow wyjmą ojca dzieciom
        > , żonie męza i jeszcze będą solidarnie jeszcze z misiem walczyć o obniżenie ali
        > mentów dla byłych dzieci i przeciw ex żonie.
        > Miłośc jest ślepa.

        Mnie najbardziej rozwala motyw bezwolnego faceta.Jedna przeszuka komórki inna wyjmie ze związku , a on na nic nie ma wpływu. Może na etapie wiązania się trzeba zwrócić na to uwagę to nie będzie problemu lafirynd.
        • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:46
          Nie da rady wcwcześniej bo miś moŻe zdradzić po latach
          • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:48

            Morze jest szerokie i glebokie,i plywa w nim ryba co sie nazywa chyba.

            "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
          • gryzelda71 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:52
            Zwłaszcza taki miś, którego się osobiście wyjęło ze związku.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:57
              Gryzeldo, przypomniałaś mi teraz, że Rosiczka sama wyjęła pana z poprzedniego małżeństwa.
              Teraz wszystko dla mnie jasne, Rosa najbardziej nienawidzi kobiet, do których sama się kiedyś zaliczała. Autoagresja, kurde, przykre.
              • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 15:44
                I to jest kolejna bajka w twoim wydaniu.
                Nie, ja nie wyjęłam mojego męża z innego związku. Oficjalnie JESZCZE byli małżeństwem, ale ze sobą już nie byli od kilku miesięcy. Gdy on odszedł od niej, wyprowadził się, nie spotykał z nią i nie chciał mieć nic wspólnego, to ona mu wtedy powiedziała, że jest z nim w ciąży i że dla dobra dziecka musi do niej wrócił, a on stwierdził, że właśnie dla dobra dziecka nie wróci. To było bardzo złe i wyniszczające małżeństwo. Może przemyśl sobie postępowanie tej kobiety, która bez najmniejszych skrupułów usunęła trzy ciąża, a kolejne trzy z premedytacją w późnych miesiącach straciła. Szantażowała go, że nie da mu rozwodu, dopóki on jej za ten rozwód nie zapłaci. Zostawił jej wszystko, odchodząc od niej, mieszkanie, wszystkie prezenty, konta, jedynie co zabrał, to swoje osobiste rzeczy i swój samochód.

                Ale rozumiem, że w_w_c wymyśli kolejną bajkę na mój temat i będzie próbować budować na niej kolejne swoje wyobrażenia na mój temat i na temat mojego małżeństwa..
                • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 15:48
                  nie zmienia to faktu, ze byl mezem innej kobiety, kiedy wzielas go w obroty.
                  rozwodu nie mieli.
                  wiec ma dziewczyna racje - wyjelas meza z innego malzenstwa.
                  • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:01
                    zona_mi, czy rozumiesz słowo "oficjalnie"? Nie został dokonany rozwód, ale praktycznie nie byli parą od kilku miesięcy, nie mieszkali ze sobą, nie prowadzili wspólnych interesów, nie byli zależni od siebie finansowo. Ich ślub istniał na papierze, ale w życiu już dawno nie.
                    Ale, oczywiście, posiadając dulski charakter, będzie to dla ciebie argument, że rozwaliłam małżeństwo, które de facto już nie istniało. Dobrego samopoczucia gratuluję uncertain
                    • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:06
                      hm? do mnie piszesz czy pomylilas watki?
                      bo z tresci wnioskuje, ze nie, tylko osoby pomieszalas.

                      OFICJALNIE byl mezem. czyims.
                      wiec czyjegos meza bzykalas i temu mezowi innej kobiety do lozka wskoczylas.

                      kazdy mowi, ze zle mu sie uklada.
                      nie zmienia to faktu, ze Ty o tej zonie wiedzialas, a i tak z premedytacja do jego lozka weszlas.
                      skoro taka milosc - trzeba bylo poczekac jak sie rozwiedzie.
                      • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:08
                        Ile trzeba mieć w sobie złej woli, żeby nie rozumieć prostych słów??
                        • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:10
                          tak, tak.
                          tkaj sobie ułude i wybielaj swoj czyn. pewnie dzieki temu lepiej spisz, wiec sie nie dziwie Twojemu zaklamaniu.
                          • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:11
                            Pilnuj swojego zakłamania lepiej.
                          • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:19
                            wez daj spokoj
                            nie dogadasz sie
                            pamietam tą dyskusję jak rosa kochanki zonatych nazwała ku...mi i szma...mi.
                            Pamietam jak dzis.
                            • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:20
                              tez pamietam i dlatego cale to jej tlumaczenie i tworzenie zaslony dymnej dla swoich czynow niesamowicie mnie smieszy i bawi wink
                              • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:25
                                murwa.kac napisała:

                                > tez pamietam i dlatego cale to jej tlumaczenie i tworzenie zaslony dymnej dla s
                                > woich czynow niesamowicie mnie smieszy i bawi wink
                                >


                                Mnie ciekawi jak on w tą ciążę uwierzył. No bo jak nie wspolzyl to przeciez mogl powiedziec 'idz, babo to nie moje, wszak nie tworzymy pary' a on uwierzyl
                                wiec bzykał i rosę i żonę - tę podłą, podłą, ohydną zonę, rzyg rzyg rzyg
                                • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:27
                                  no Rosa w akcie wybielania siebie, wybielila Misia i uwierzyla w niepokalane poczecie.
                                  proste.
                                  • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:29
                                    murwa.kac napisała:

                                    > no Rosa w akcie wybielania siebie, wybielila Misia i uwierzyla w niepokalane po
                                    > czecie.
                                    > proste.
                                    >

                                    Fajne projekcje masz na mój temat. Zaczynasz przesrastać wyznawczynię tongue_out
                      • goodnightmoon Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:46
                        murwa.kac napisała:

                        > OFICJALNIE byl mezem. czyims.
                        > wiec czyjegos meza bzykalas i temu mezowi innej kobiety do lozka wskoczylas.

                        Nie oceniam czynu Rosy, bo nie mam pojęcia jaka tam była sytuacja.

                        Ale naprawdę różnie to bywa. Napiszę o sobie. Podjęliśmy z ex decyzję o rozstaniu w styczniu roku X, oficjalnie się rozwiedliśmy w grudniu tegoż roku. Przez te 12 miesięcy nie mieszkaliśmy razem, mieliśmy sporadyczny kontakt. I było mi absolutnie wszystko jedno, czy któraś mu przypadkiem do łóżka nie wskoczyła. Gdyby wskoczyła to i dobrze, szybciej by facet sobie życie ułożył.

                        Nie zawsze więc ta ex rozpacza i rwie włosy z głowy, czasem chętnie przekazuje swój "skarb" w dobre ręce wink
                        • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 06:03
                          goodnightmoon napisała:

                          CytatAle naprawdę różnie to bywa.

                          naprawde wiem o tym smile
                          znam tysiace historii, rozumiem je, sama tez przez niejedno przeszlam.
                          i wcale nie jestem negatywnie nastawiona do takich historii, do takich kobiet czy mezczyzn - zycie plecie sie roznie, rozne przyczyny, rozne efekty etc.
                          bywa.

                          jednakze w przypadku Rosy - jej hipokryzja i zaklamanie mocno bije po oczach.
                          najpierw nazywa kobiety sypiajace z zonatymi facetami k***mi i sz****mi, miesza je z blotem, wyzywa etc, a potem pisze, ze sama tak robila ALE to jest ZUPELNIE INNA sytuacja i sie wybiela jak tylko moze.

                          no niezmogłam.
                          • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 07:45
                            To przyjmij do wiadomości fakt, że ja rozróżniam lafyryndy, które włażą w zabłoconych butach w czyjś, żywy i dobry związek, a czym innym jest, gdy jedna ze stron w papierach ma ślub, a w rzeczywistości już dawno żyje całkiem osobno. Twoje chamskie czepianie się mnie i negowanie każdego mojego słowa oraz zarzucanie mi hipokryzji jest po prostu godne pożałowania.
                            • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 08:13
                              nie nie Kochana.
                              to Twoja hipokryzja jest godna pozalowania.
                              • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 08:16
                                Odpowiedź pełna argumentów big_grinbig_grinbig_grin
                                Jak widać, twój rachityczny umysł nie jest w stanie pojąć słowa pisanego. No cóż.. nie wszyscy są doskonali tongue_out

                                EOT
                    • kota_marcowa Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 21:50
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > zona_mi, czy rozumiesz słowo "oficjalnie"? Nie został dokonany rozwód, ale prak
                      > tycznie nie byli parą od kilku miesięcy, nie mieszkali ze sobą, nie prowadzili
                      > wspólnych interesów, nie byli zależni od siebie finansowo. Ich ślub istniał na
                      > papierze, ale w życiu już dawno nie.

                      Ha ha ha' każda kochanka tak mówitongue_out
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 15:50
                  > Nie, ja nie wyjęłam mojego męża z innego związku. Oficjalnie JESZCZE byli małże
                  > ństwem
                  , ale ze sobą już nie byli od kilku miesięcy.

                  To się wyklucza, wiesz? Wszyscy misiowie tak podobno mówią, z żoną nic mnie nie łączy, nie jesteśmy razem itp. Powinnaś poczekać, aż miś dostanie rozwód.
                  • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:04
                    Otępiałaś?
                    To napiszę jeszcze raz - ich małżeństwo istniało tylko na papierze. Od kilku miesięcy żyli osobno i nie dzielili niczego, ani mieszkania, ani rachunków, jakiekolwiek życia razem tam nie było.
                    Ale rozumiem, że na potwierdzenie swoich kłamstw będziesz utrzymywać teorię, że to ja jestem winna rozpadowi tego małżeństwa. Poczekam, aż za jakiś czas będziesz bronić jakąś forumkę w podobnej do mojej wtedy sytuacji tongue_out
                    • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:08
                      no i co z tego, ze na papierze?
                      istnialo.
                      • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:09
                        Nie istniało.
                        • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:11
                          czyli mial rozwod zanim sie zaczal z Toba spotykac?
                          zdecyduj sie wreszcie, bo przed chwila pisalas, ze rozwodu nie bylo, dostal dopiero pozniej.
                          po co krecisz?
                          • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:15
                            Wyjaśniłam niżej.
                            Ale rozumiem, że twoje zakłamanie nie pozwoli ci zrozumieć moich słów i będziesz mi wciskać nieprawdę, byle tylko twoje było na wierzchu.
                            • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:18
                              czyli BYL ZONATY.
                              mozesz sobie wmawiac, ze nie byl, zeby sie lepiej czuc i lepiej spac.
                              fakty sa oczywiste.
                              BYL ZONATY jak sie spotykaliscie, rozwod uzyskal pozniej. zycie wspolne czy osobno - nie ma znaczenia. OFICJALNIE by zonaty i ty OFICJALNIE bylas kochanka zonatego faceta.

                              kropka
                    • 18lipcowa3 rosa rosa rosa 20.10.13, 16:20
                      Skoro zyli osobno to JAKIM CUDEM dał sie wrobic w ciążę???????????????????
                      • murwa.kac Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 16:21
                        niepokalane!
                        albo moze wiatropylna byla...?
                        ktoz teraz wywrozy wink
                      • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 16:31
                        licipcowa, no takim, którego nie pojmiesz. Istnieje duże podejrzenie i to do dziś (jej osobista córka nam to zdradziła), że ta ciąża nie należała do autorstwa mojego męża, ale była argumentem jego ex, aby jej płacił alimenty. Żaden sąd jej tego nie zasądził.
                        • murwa.kac Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 16:47
                          taaaaakkkk.
                          co raz bardziej lubie wywody Rosy.

                          corka musiala POTWIERDZIC, ze ciaza nie jest autorstwa Misia Rosy. ergo Miś sam pewnosci nie mial. ergo Miś z zona sypial, skoro pewnosci nie mial czyjego autorstwa ciaza jest. ergo nie zyli osobno tylko w malzenstwie. ergo Rosa sie wcisnela miedzy wodke a zakaskie i byla zonatego faceta kochanka.
                        • aneta-skarpeta Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 16:57
                          jakby Twoj mąż z nią nie spał w czasie rozpadu to by nie mogła wmawiać mu, że była z nim w ciązy, prawda?
                          • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 17:19
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > jakby Twoj mąż z nią nie spał w czasie rozpadu to by nie mogła wmawiać mu, że b
                            > yła z nim w ciązy, prawda?
                            Prawda i nieprawda. Gdy została przez mojego męża podniesiona kwestia ojcostwa, to jego eks po prostu straciła to dziecko.
                            • 18lipcowa3 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 17:20

                              > Prawda i nieprawda. Gdy została przez mojego męża podniesiona kwestia ojcostwa,
                              > to jego eks po prostu straciła to dziecko.
                              >

                              Nadal nie rozumiesz.
                              Gdyby jej nie bzykał - nie dałby sobie wmówic ciązy.
                              • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 18:27
                                Ależ to ty nie rozumiesz. On nie dał sobie wmówić ojcostwa.
                                • anorektycznazdzira Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:01
                                  No czym polega ojcostwo bez ciąży??? big_grin
                                  Co by było do wmawiania, gdyby jej nie bzykał?! big_grin
                                  nie mogę z tego wątku...
                                  • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:17
                                    Naprawdę to tak wam trudno zrozumieć?
                                    Laska sześć razy zaszła w ciążę podczas ośmioletniego związku. Pierwsze trzy ciąże usuwała, kolejne trzy traciła z premedytacją (skakała z muru, przestawiała ciężkie meble, pchała zepsute auto itp.).
                                    Gdy on postanowił się od niej wyprowadzić i to zrobił. Do swojego, odrębnego mieszkania, to ona po dwóch miesiącach od rozstania zadzwoniła do niego z informacją, że jest w ciąży i życzy sobie, aby on dla dobra dziecka do niej wrócił. Nie zdecydował się na to, więc odczekała kolejne trzy miesiące i powiadomiła go, że ciąże straciła. Wsio.
                                    Jednocześnie szantażowała go, że nie da mu rozwodu, jeśli on nie da jej konkretnej i bardzo dużej kasy. Nie dał. Rok później zadzwoniła z prośbą o rozwód, bo się okazało, że nie może się rozliczać jako samotna matka (posiadała dziecko ze swojego pierwszego małżeństwa). I dopiero wtedy dogadali warunki rozwodu i w ciągu dwóch miesięcy go dostali bez żadnych problemów.
                                    Tak trudno to pojąć?
                                    Ależ nie. Wystarczy wykazać się złą wolą i chęcią dokopania mi, żeby negować każde moje zdanie.
                                    No to rzucajcie tymi kamieniami, te najbardziej niewinne uncertain
                                    • murwa.kac Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:24
                                      i w ktorym momencie tej uroczej historyjki wkracza Rosa?
                                      po rozwodzie? przed? po wyprowadzce z domu? przed?
                                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:24
                                      Nie zmienia to faktu, Rosiczko, że pitoliłaś się z zajętym (w świetle prawa) chłopem, który naopowiadał Ci dokładnie to samo, co inne jełopy swoim flamom (że żona zła, nie rozumie, że nie są już razem). W Twoim wypadku okazało się, że chłop mówił prawdę, w innych, że nie.
                                      Dlaczego więc inne kobiety nazywasz lafiryndami? Dlaczego takimi samymi lub większymi obelgami nie obrzucasz misiów? Dlaczego siebie nie nazywasz lafiryndą, którą de facto byłaś (jesteś)?
                                      • murwa.kac Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:25
                                        ot to to dokladnie.
                                        ale caly czas Rosa probuje wszystkim wmowic, ze ona niewinna lelija.
                                    • 18lipcowa3 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:33

                                      > Ależ nie. Wystarczy wykazać się złą wolą i chęcią dokopania mi, żeby negować ka
                                      > żde moje zdanie.
                                      > No to rzucajcie tymi kamieniami, te najbardziej niewinne uncertain


                                      No leżę i kwiczę. Otworzyłam browara , wzięłam ciastka i czytam czytam i leję rosa,
                                    • cherry.coke Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 22:18
                                      rosapulchra-0 napisała:

                                      > Naprawdę to tak wam trudno zrozumieć?
                                      > Laska sześć razy zaszła w ciążę podczas ośmioletniego związku. Pierwsze trzy ci
                                      > ąże usuwała, kolejne trzy traciła z premedytacją (skakała z muru, przestawiała
                                      > ciężkie meble, pchała zepsute auto itp.).

                                      Kto tu komu naklamal oto jest pytanie suspicious Myslisz, ze tak latwo stracic liczne ciaze w ten sposob, nie ladujac przy tym w szpitalu? Cale podziemie aborcyjne mogloby zwinac manatki.
                                      • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 23:09
                                        Ależ trzy ostatnie stracone ciąże ona była w szpitalu. Trzy pierwsze aborcje robiła w gabinetach.
                                    • nanuk24 Re: rosa rosa rosa 21.10.13, 22:53
                                      a kilka postow temu pisalas, ze nawet sad niezasadzil ojcostwa twojego mezabig_grin
                                      Oni w sadzie byli o orzeczenie ojcostwaporonionego plodu?wink

                                      Zdecyduj sie, ktore klamstwo wiarygodniejsze.
                                      • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 22.10.13, 01:11
                                        Jaki sąd?? Gdzie ja o tym pisalam??

                                        nanuk24 napisała:

                                        > a kilka postow temu pisalas, ze nawet sad niezasadzil ojcostwa twojego mezabig_grin
                                        > Oni w sadzie byli o orzeczenie ojcostwaporonionego plodu?wink
                                        >
                                        > Zdecyduj sie, ktore klamstwo wiarygodniejsze.
                                        >
                                • 18lipcowa3 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:02
                                  rosapulchra-0 napisała:

                                  > Ależ to ty nie rozumiesz. On nie dał sobie wmówić ojcostwa.

                                  No jak nie dał, jak wrócił do baby.
                                  • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:18
                                    Nigdy do nie wrócił. Nie kłam, licipcowa.
                            • murwa.kac Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 17:46
                              rosapulchra-0 napisała:

                              CytatGdy została przez mojego męża podniesiona kwestia ojcostwa, to jego eks po prostu straciła to dziecko.

                              gdyby jej W OGOLE nie bzykal - nie musialby podnosic kwestii ojcostwa. proste.
                              • 18lipcowa3 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 17:58

                                >
                                > gdyby jej W OGOLE nie bzykal - nie musialby podnosic kwestii ojcostwa. proste.
                                >



                                rzyg rzyg rzyg
                                jesteś podła , podła podła że rosie przypominasz, że raz zdarzyło jej się sku...wić
                              • 18lipcowa3 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 18:04
                                mało tego
                                nie dość że miś rosy został wyjęty żonie, przez rosę
                                to potem rosie misia na chwilę wyjęła kochanka
                                znaczy że miś nie raz , nie dwa już tak zrobił i pewnie zrobi kolejny
                                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 18:09
                                  Czy ja dobrze zrozumiałam, że mąż Rosy sypiał jednocześnie z Rosą i jego ex?
                                  Niech mnie ktoś walnie w łeb!
                                  • murwa.kac Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 18:27
                                    no dobrze zrozumialas big_grin
                                  • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 18:35
                                    Źle zrozumiałaś.
                                    • 18lipcowa3 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:03
                                      rosapulchra-0 napisała:

                                      > Źle zrozumiałaś.

                                      buhahahahaaa leję
                                • kota_marcowa Re: rosa rosa rosa 21.10.13, 22:11
                                  > znaczy że miś nie raz , nie dwa już tak zrobił i pewnie zrobi kolejny

                                  Kto wie czy nie robi, tylko po wpadce sie lepiej kryje. Wszak pulchna nie raz sama pisała, że jej urodę porównuje do trzody chlewnej.
                                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: rosa rosa rosa 21.10.13, 22:13
                                    > Kto wie czy nie robi, tylko po wpadce sie lepiej kryje. Wszak pulchna nie raz
                                    > sama pisała, że jej urodę porównuje do trzody chlewnej.

                                    Serio? Może w żartach? To już poniżej wszelkiego poziomu by było.
                        • 18lipcowa3 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 17:13
                          rosapulchra-0 napisała:

                          > licipcowa, no takim, którego nie pojmiesz. Istnieje duże podejrzenie i to do dz
                          > iś (jej osobista córka nam to zdradziła), że ta ciąża nie należała do autorstwa
                          > mojego męża, ale była argumentem jego ex, aby jej płacił alimenty. Żaden sąd j
                          > ej tego nie zasądził.

                          o chryste panie jaka patologia
                          • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:07
                            licipcowa, patologią to przede wszystkim jesteś ty. Nie znasz faktów, a oceniasz jak sytuację, jak ostatni burak cukrowy. Nie pierwszy i nie ostatni raz.
                            • 18lipcowa3 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:10
                              rosapulchra-0 napisała:

                              > licipcowa, patologią to przede wszystkim jesteś ty. Nie znasz faktów, a ocenias
                              > z jak sytuację, jak ostatni burak cukrowy. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

                              No sorry ale to ty wciągasz w jakies historie ciążowe -dzieci, jakieś córki. To ty sypiasz z chłopem który zapyla żonę, a sama nazywasz takie kobiety ku....mi.
                              Naprawdę jestes miszczyni patologii. Wez przestan chlać.
                              • rosapulchra-0 Re: rosa rosa rosa 20.10.13, 19:20
                                licpcowa, przestań ludzi osądzać po sobie. To nie jest trudne. Naprawdę.
                    • kota_marcowa Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:00
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > Otępiałaś?
                      > To napiszę jeszcze raz - ich małżeństwo istniało tylko na papierze. Od kilku mi
                      > esięcy żyli osobno i nie dzielili niczego,


                      A ta ciąża to z powietrza? Wszak zawsze pisałaś, że to było dziecko twojego męża. Z twoich wypocin można wnioskowac, że puknął i ex i ciebiesuspicious
                  • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:09

                    "ona juz wie,juz zna te historie,ze zona go nie rozumie,ze prawie ze soba nie spia,ona na pamiec to umie"
                    • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:13
                      Edel, mój mąż posiadał swoje niezależne mieszkanie. Odchodząc od pierwszej żony po prostu się wyprowadził i prowadzili osobne gospodarstwa. Nie był z nią, nie mieszkał z nią, nie miał wspólnych interesów, nie spotykał się z nią. Był żonaty tylko z nazwy.
                      • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:26
                        rosapulchra-0 napisała:

                        > Edel, mój mąż posiadał swoje niezależne mieszkanie. Odchodząc od pierwszej żony
                        > po prostu się wyprowadził i prowadzili osobne gospodarstwa. Nie był z nią, nie
                        > mieszkał z nią, nie miał wspólnych interesów, nie spotykał się z nią. Był żona
                        > ty tylko z nazwy.

                        Wiesz kto sypia z zonatymi?
                        Ku... i szma....
                      • zottarella Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 21:22
                        Nie był z nią, nie mieszkał... ale czasami bzykał...
                • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:17
                  . To było bardzo złe
                  > i wyniszczające małżeństwo.


                  złe złe złe, podłe i ohydne
                  zapomnialas dodac
    • jak.z.nut Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:22
      "Trzytygodniowy związek" wink
      Jakież trzeba mieć kompleksy, żeby tak jeździć po ludziach, o których nie ma się bladego pojęcia i tworzyć teorie na podstawie postów na forumsmile
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:30
        A dziękuję, kompleksów nie mam. Już nie raz pisałam, że uważam za wielkie szczeście bycie w dobrym związku z dobrym facetem, ale wolę być sama niż z jełopem.
        Nie ma się co śmiać z tego 3tygodniowego związku, normalnie bym tak nie napisała, ale w tym wypadku podbudową była roczna przyjaźń-i tak na nic się zdała, bo pan się ostatecznie bucem okazał.
      • wegatka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:46
        Otóż to. To już kolejny wywód Wyznawczyni na temat nielojalnych facetów, okropnych, brzuchatych misiów i ich jeszcze okropniejszych żon, trzęsących się ze strachu przed utratą chłopa. Ewidentnie ma kobita jakiś problem z facetami i zamiast skupić się na sobie i rozwiązać ten problem, to próbuje wszystkim dookoła życie obrzydzić swoimi obserwacjami. Widać, że nudą w jej życiu wieje, skoro ma czas i chęć na jakieś forumowe analizy. Zresztą mocno musi się w te analizy zagłębiać, skoro już zdążyła wyrobić sobie zdanie na temat mężów niektórych forumek.
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:51
          Dzięki za dogłębną i wnikliwą psychoanalizę, a mój wywód na temat cudownych mężów niektórych forumek oczywiście przeoczyłaś? Czy na temat samych forumek?
          Wybrałaś sobie z moich wypowiedzi jak z supermarketu, nie jesteś aby czasem aby letnią katoliczką? tongue_out
          • wegatka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:06
            wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

            > a mój wywód na temat cudownych męż
            > ów niektórych forumek oczywiście przeoczyłaś?

            Właśnie ten wywód miałam na myśli.

            > nie jesteś aby czasem aby
            > letnią katoliczką? tongue_out

            O widzę, że teraz moją osobę poddasz szczegółowej analizie suspicious W twych oczach zapewne jestem jeszcze żoną leniwego, nielojalnego, brzuchatego misia przemocowca. Dorzuć coś jeszcze, jeśli o czymś zapomniałam smile
          • jak.z.nut Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:15
            Podobnie jak ty wybrałaś z katalogu facetów tu opisywanych najgorsze przykłady.
        • rosapulchra-0 Wegatka, 20.10.13, 15:12
          mam podobną opinię. Plus dziwna mściwość wobec mężatek, które potrafiły wybaczyć swoim mężom nielojalność i zdradę.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wegatka, 20.10.13, 15:54
            Mściwość? Nie, wybaczanie zdrady uważam za głupotę. Ale to nie ja będę się z nielojalnym misiem użerać, nie ja będę miała jazdy i schizy, więc ogólnie mi to lata.
            Rosa, ja nie cierpię podejścia takiego jak Twoje, że mąż głupi, a lafirynda, podła zdzira wszystkiemu winna i trzeba ją za kudły wytargać. Zgodzę się tylko jeśli lafirynda jest czarownicą, hipnotyzerką, czarodziejką z księżyca, wampirem, a miś nie wziął werbeny. Nie wiem na jakim poziomie absurdu prowadzimy rozmowę.
            Przyjmij do wiadomości, że dorosły facet odpowiada za swoje czyny, jakby nie chciał, to by nie zdradził, chociażby "lafirynda" mu do łóżka wskakiwała.
            Tym bardziej, że sama taką "lafiryndą" byłaś.
            • rosapulchra-0 Re: Wegatka, 20.10.13, 16:10
              Jeszcze raz i już po raz ostatni powtarzam i proszę cię grzecznie - przestań tworzyć nieprawdziwe bajki na mój temat i na temat mojego małżeństwa.
            • asia_i_p Re: Wegatka, 20.10.13, 18:50
              Nie, wybaczanie zdrady uważam za głupotę.

              To rzecz dyskusyjna.
              Mnie z kolei nie podoba się podejście, że zdradzona kobieta ma praktycznie obowiązek faceta wywalić za drzwi. W imię honoru i takich tam.

              Nic, co zrobił ktoś inny, nie powinno jej zmuszać do żadnych decyzji dotyczących jej życia. Może dostarczać przesłanek, ale nie odbierać prawo do decyzji. W przeciwnym razie niczym się to nie różni od zasady sprzed stu kilkudziesięciu lat, żeby trwać przy mężu bez względu na wszystko.

              Powinna zadbać o siebie tak, żeby jej było dobrze, a nie dostosowywać się do oczekiwań otoczenia.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wegatka, 20.10.13, 19:00
                Dlatego napisałam wcześniej, że uważam wybaczanie zdrady za głupotę, ale decyzję zdradzonej mam głęboko, to nie ja będę żyła z nielojalnym misiem, to nie ja będę codziennie musiała patrzeć mu w oczy.
                Zresztą, w Polsce wiele kobiet jest uzależnionych ekonomicznie od mężów, więc wybaczyć zdradę "muszą" niestety, czy chcą czy nie.
                • asia_i_p Re: Wegatka, 20.10.13, 19:05
                  Ale jednak oceniasz kobietę na podstawie tej decyzji. I nie jesteś jedyna, ta presja wyraźnie jest, tak ja wcześniej wyraźnie była na rozstanie.

                  Może ja się ostatnio pesymistyczna zrobiłam, ale nie widzę żadnego postępu.
                  Kiedyś musiała z nim zostać, jeśli była porządną kobietą, teraz musi odejść.
                  Kiedyś musiała być dziewicą, idąc do ślubu, teraz za cholerę nie może, bo to kołtuneria.
                  Musiała zostać z dzieckiem, teraz musi pracować.

                  Dokładnie tak samo się wchrzaniamy ludziom w życie, tylko szczegółowe zalecenia są inne.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Wegatka, 20.10.13, 19:14
                    Każdy jakoś ocenia, ale ja nie wywieram presji, kobieta zrobi co zechce i poniesie określone konsekwencje swojej decyzji. Są decyzje mądrzejsze i głupsze, zalecane i nie (np. niezależność finansowa jest bardziej pożądana niż zależność).
          • wegatka Rosa 20.10.13, 16:17
            Takie podejście do tematu zdrady bardzo często mają osoby, które nie posiadają dzieci i nie zbudowały jeszcze poważnego związku. Pamiętam sama siebie z czasów, gdy byłam początkującą mężatką (a przed ślubem 6 lat w związku), też wtedy twierdziłam, że zdrada będzie końcem małżeństwa. A gdy przyszły na świat dzieci, dotarło do mnie, że nasze ewentualne decyzje dotyczyć będą przede wszystkim ich. I choć na szczęście nie dane mi było zmagać się z tym problemem, wiem, że byłabym w stanie wybaczyć zdradę (oczywiście ten temat musiałby być zakończony), właśnie ze względu na dzieci i na to wszystko, co przez lata razem stworzyliśmy. Ale jeśli odpowiedzialność za dzieci jest dla kogoś kompletną abstrakcją, to nie ma się co dziwić, że wybaczenie zdrady jest dla niego niezrozumiałe.
            • anorektycznazdzira Re: Rosa 20.10.13, 19:10
              Bardzo mądrze powiedziane. Oczywiście człowiek nigdy nie wie, jak zareaguje, dopóki nie stanie w konkretnej sytuacji, ale wydaje mi się, że po dotarciu w pewne okolice metrykalne zaczyna się już też myśleć z innej perspektywy. Inaczej się wywala facetowi ciuchy przez okno kiedy się ma lat 20 a inaczej, kiedy się ma 40 big_grin
            • rosapulchra-0 Wegatka, zanim porodziłam dzieci 20.10.13, 19:35
              to byłam pewna, że jeśli mój mąż mnie zdradzi, to wygnam go z mojego życia.
              Jakieś 13 lat później się to stało, a dwa lata po fakcie się o nim dowiedziałam. Bolało bardzo.

              Tak, nasze dzieci były kotwicą. To ich istnienie spowodowało, że mimo cierpienia pozwoliłam mu zostać z nami. A potem się pochorowałam bardzo poważnie. Prawie pół roku leżałam w szpitalu. Bardzo realnie groziła mi śmierć. Konwalka, która była u mnie w szpitalu może potwierdzić, że bardziej trupa przypominałam niż człowieka.
              Moje najmłodsze dziecko, gdy mnie odwiedziło któregoś dnia w szpitalu i mnie zobaczyło spłakało się, bo było pewne, że nie żyję. Moja skóra była sino-zielona, a ja nie miałam siły podnieść powiek, żeby na nie spojrzeć. Nie mogłam mówić, bo sprawiało mi to ból. Morfina nie pomagała.
              Ja wtedy byłam zdecydowanie bardziej trupem niż żywym człowiekiem.

              I właśnie ten mój mąż - zdrajca, ten zły człowiek, poświęcił całe swoje jestestwo, aby pracować, odwiedzać mnie w nocy (w dzień pracował po 12-16 godzin), a rano robić dzieciom śniadanie, odwozić je do szkoły i sprawdzać ich prace domowe.

              Dlatego po raz kolejny proszę - niech ta najbardziej niewinna wali we mnie kamieniem. A potem reszta. Niech wam się w końcu nastrój poprawi, święte i niewinne.
              • viviene12 Re: Wegatka, zanim porodziłam dzieci 20.10.13, 21:19
                I właśnie ten mój mąż - zdrajca, ten zły człowiek, poświęcił całe swoje jestest
                > wo, aby pracować, odwiedzać mnie w nocy (w dzień pracował po 12-16 godzin), a r
                > ano robić dzieciom śniadanie, odwozić je do szkoły i sprawdzać ich prace domowe
                >
                Nie jestem ani swieta, ani nie potrzenuje poprawic sobie nastroju.
                .... ale czy tego samego co piszesz nie robi cale mnostwo samotnych matek? Albo samotnych ojcow? To jest normalne zachowanie odpowiedzialnego czlowieka w wyjatkowej sytuacji a nie powod do gloryfikacji.
                • wegatka Re: Wegatka, zanim porodziłam dzieci 20.10.13, 22:19
                  viviene12 napisała:

                  > Nie jestem ani swieta, ani nie potrzenuje poprawic sobie nastroju.
                  > .... ale czy tego samego co piszesz nie robi cale mnostwo samotnych matek? Albo
                  > samotnych ojcow? To jest normalne zachowanie odpowiedzialnego czlowieka w wyja
                  > tkowej sytuacji a nie powod do gloryfikacji.

                  Owszem, nie jest to powód do gloryfikacji, bo tak powinni się zachowywać odpowiedzialni ludzie. No i mąż Rosy właśnie się tak zachował. Po zdradzie, którą ją uraczył, jednak potrafi być zwyczajnym, odpowiedzialnym człowiekiem, a nie podłą szują, która już zawsze będzie oszukiwać - jak jest postrzegany przez niektóre osoby.
                  • triss_merigold6 Re: Wegatka, zanim porodziłam dzieci 20.10.13, 22:22
                    Z wiekiem człowiek zaczyna widzieć świat w zdrowych odcieniach szarości. Jeśli wtopę zaliczył i raz i przez X lat nie powtórzył, to można uznać że się zrehabilitował.
                    • wegatka Re: Wegatka, zanim porodziłam dzieci 20.10.13, 22:51
                      Dokładnie tak. Wydaje mi się nawet, że po popełnieniu zdrady może człowiekowi przybyć rozumu, bo wyraźnie zobaczył ile mógł stracić przez chwilę słabości i własną głupotę.
                      • rosapulchra-0 Re: Wegatka, zanim porodziłam dzieci 21.10.13, 12:29
                        Staram się jak najrzadziej poruszać ten temat z nim, bo jest dla nas dość przykry i bolesny, ale wiem, że on żałuje tego, co się stało i mogę spokojnie powiedzieć, że się zrehabilitował. I jak w każdym małżeństwie, zdarzają się nam kłótnie, a on w złości zażąda ode mnie czegoś zupełnie od czapy (jak z rok temu chciał, abym oddawała mu całą swoją pensję), to dość szybko się reflektuje, że jest nierealna i obraźliwa mnie prośba. Ja również potrafię mu życie "umilić", a wyłapywanie z kontekstu różnych moich wypowiedzi lub z wpisów na blogu pojedyncze zdania, aby potem na ich podstawie budować swoje teorie, uważam za złą wolę i głupotę. Zresztą, przeca każdy kij ma dwa końce, prawda?
                        W_w_c to wg. mnie zakompleksiona kobieta, niefajnym dzieciństwem, podczas którego jej osobista matka częściej zrównywała z ziemią, niż chwaliła, za to jej bracia - każdy miał od swój piedestałek wink No jakoś trzeba sobie to wszystko zrekompensować, prawda?
                        Trochę ją rozumiem, sama zionęłam wiele razy na forum agresją o bardzo wysokim natężeniu, szczególnie, gdy w moim życiu nie działo się fajnie.
                        Dziś czasem tylko strzyknę jadem, co uważam za swój osobisty sukces wink
    • nenia1 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:27
      wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

      > Czy kobiety naprawdę wierzą, że stare panny/rozwódki przeprowadzają polowania n
      > a ich dzieciatych, zajętych misiów często w rozmiarze 8XL, wyłysiałych z brzuch
      > em piwnym do ziemi, nieatrakcyjnych intelektualnie, fizycznie, finansowo?

      Kiedyś nie wierzyłam, bo sama jesteś dość wybredna jeśli chodzi o męską fizys, ale po obserwacji jakie panny wyrywał brzuchaty, wyłysiały, niezamożny, pracujący fizycznie i średnio inteligentny znajomy - żony pan z dwójką dzieci (w tym jedno niepełnosprawne) sądzę, że na prawdę istnieje sporo kobiet, którym jest wszystko jedno.
    • guderianka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:28
      o dziękuję! wink
      ale
      czy nie czytałaś wątku w którym krytykowano mojego M (chodziło o prezenty)-może lepiej przeczytaj i się zastanów ? suspicious
      no-i nie wiem czy doczytałaś-ale mój M ma paskudny (poniżany przez forum emam) zawód
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:33
        Doczytałam, sama nie lubię większości przedstawicieli tego zawodu (z powodu doświadczeń osobistych), ale wiem, że ludzie są różni.
        O prezentach nie czytałam, akurat, nie wiem o co chodzi. tongue_out
        • guderianka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:56
          wink
      • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:37

        A co on ma za zawod?i co z tymi prezentami?nigdy nie jestem na biezaco kurde
        -
        "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:41
          Jeśli dobrze kojarzę, to policjant. Z prezentami też nie wiem, poczekam, aż Guderianka odpisze smile
          • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:45

            Ee tam,to Jak polowa chlopow w mej rodzinie,druga polowa to wojskowi.
            Lee myslalam,ze jest jakims szambiarzem czy cus.
            A zu mundur,mam skrzywienie,przystojny w mundurze rowna sie kisielbig_grin
            • guderianka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 17:00
              ja też mam słabość do mundurów ale na ematce wszelkie dyskusje na temat policjantów kończą się podobnie. Podobnie źle tongue_out
              Co do prezentow-probowano kiedyś zrobić psychanalizę mojego związku i udowodnić ze cos musi być nie tak, że na pewno mam żal, że coś się dzieje bo mój Misiu nie pamięta rocznic, ważnych dat i nie lubi nie potrafi robić prezentów. Ale zabijcie mnie-nie pamiętam jak dawno to było i z kim gadka kurde, muszę się chyba bardziej angażować suspicious
              Także wyznawczyni-jeśli powyższe Cię nie zniechęca to dodam, że Misio mój ma sklonnoości do skąpstwa i mawia, że nie może mieć kochanki bo jest zbyt leniwy i szkoda mu kasy. Ale -jeśli to Ty go zbajerujesz, o wszystko zadbać i jeszcze będziesz go finansować -to sukces gwarantowany. A jak jeszcze zaprzyjaźnisz się ze mną i wiesz tegesśmiegesoltugeter-to sukces murowany wink
              • murwa.kac Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 17:44
                guderianka napisała:

                Cytatmawia, że nie może mieć kochanki bo jest zbyt leniwy i szkoda mu kasy.

                moj mowi dokladnie to samo wink
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 18:11
                Eee, dzięki, ale Twój chłop dzieciaty i żonaty, tak więc... nie tongue_out Poza tym lubię prezenty tongue_out
              • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 18:36

                Ee zle go szkolisz,moj byl,skapy,a teraz nie zaluje na Diorabig_grin

                "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                • guderianka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 19:30
                  edel-t beton M20 proces trwa powoli, ale może kiedyś .. wink
                  • edelstein Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 20:39

                    U mnie byl zel beton.Czlowiek z zelaza.Z egoistyczna materialistyczna harpia nie mial jednak szanstongue_out
                    • guderianka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 08:48
                      wink
                      wiesz, u nas jest nieco inaczej-raz że zarabiamy i wydajemy w pl a nie euro-a to ma wpływ, drugie- trzy glonojady na utrzymaniu wink może jak dorosną ? suspicious
    • goodnightmoon FOCH!!!!!!!!!!! 20.10.13, 13:28
      wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

      > Z mężów forumek to bym brała jedynie (oczywiście, gdyby nie byli żonaci i dzieciaci, bo za takich w życiu się nie zabiorę) z opisów Kropki, Anety-Skarpety, Guderianki i Triss (gdyby miał własne zdanie).

      Ja jestem obrażona, czuję się pominięta i niedoceniona suspicious Mój mąż też jest fajny!!!

      https://fochoblox.blox.pl/resource/delea1.jpg
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: FOCH!!!!!!!!!!! 20.10.13, 13:35
        Pewnie tak smile Trzeba było męża porządnie opisać na forum, to bym przyswoiła, zapamiętała i pochwaliła. smile
      • misterni Przyłączam się do focha!!!! 20.10.13, 14:00
        tongue_out
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przyłączam się do focha!!!! 20.10.13, 14:02
          Pewnie słusznie, ale nie pamiętam co pisałaś o swoim mężu. tongue_out
      • gulcia77 Re: FOCH!!!!!!!!!!! 20.10.13, 14:09
        Za chiny ludowe się sfoszyć nie umiem, ale też się przyłączam. Mój niemąż to wyjechany w kosmos jest.
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: FOCH!!!!!!!!!!! 20.10.13, 14:11
          Muszę lecieć, ale wierzę, że Twój niemąż jest kosmicznie fajny tongue_out
    • jagienka75 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:28


      wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

      > Czy kobiety naprawdę wierzą, że stare panny/rozwódki przeprowadzają polowania n
      > a ich dzieciatych,

      jeśli nawiązujesz do wątku cezetki, to tak.
      panny muszą być niezle poryte, żeby "rwać" zaobrączkowanego faceta. może trzeba było łaskawszym okiem spojrzeć na startujących facetów, póki miało się powodzenie?

      dla mnie takie kobiety są wybrakowane. to odpady popromienne, których nikt nie chce a że są zdesperowane i porty w domu muszą być, trzeba brać, co jest. nawet jeśli facet zaobrączkowany i dzieciaty.
      a pozniej placz i lamenty, że eks ":wyciąga łapy" po alimenty na dzieci. po to, co się jej dzieciom należy.

      w tamtym wątku napisałam, że obojgu przydałby się oklep po gębach. czy sama bym to zrobiła, nie wiem.
      nie chciałoby mi się walczyć o byle kogo i to z byle kim.
      • jagienka75 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:36
        i coś jeszcze.
        te zdesperowane, to zazwyczaj KSIĘŻNICZKI, którym marzy się RYCERZ NA BIAŁYM RUMAKU.
        jednak latka lecą, niektórw panny nie pięknieją a wręcz przeciwnie. brzydną i głupieją. no i potem biorą się za pierwszego rycerza, który ma rumaka, ale w spodniach.

        znam taką. póki była młodsza i faceci do niej startowali, kręciła nosem na każdego.
        teraz dobiega 40stki i gdyby mogła, rzuciłaby się na 15 lat młodszego, byle tylko by ją zechciał, ale oni jej nie chcą.
        nawet brata usiłowała mi rwać, który jest od niej 6 lat młodszy. chłopina przeraziła się nie na żarty.
        brat sobie znalazł, ale młodszą od siebie. na starszą nawet by nie spojrzał. po co "królewna" dobiegająca do 40chy, skoro może mieć młodszą a sam niedawno przekroczył 30 rok życia?
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:40
          Ja też Księżniczka, której marzy się Rycerz Na Białym Rumaku, też pewnie brzydnę i głupieję, ale nigdy, ale to nigdy nie wezmę się za pierwszego lepszego.
          Co do wieku, pozwolę się nie zgodzić, miłość to miłość, są związki z dużą różnicą wieku i mają się dobrze (choć ja bym dużo starszego i dużo młodszego nie chciała generalnie, ale jeśli by mnie trzasnął piorun to nigdy nic nie wiadomo-pod warunkiem, że nie rozwodnik, wdowiec, nieżonaty i niedzieciaty ofkors).
          • gryzelda71 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:57
            Czyli cały czas wokół ciebie kręcą się pierwsi lepsi?Sadzisz,ze upływający czas coś zmieni?
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:01
              Kręcą się pierwsi lepsi i niepierwsi nielepsi. Nie wiem czy upływający czas coś zmieni, ale zostałam już pouczona na powyższą okoliczność, podobno po 30 amatorów moich wdzięków będzie coraz mniej i mniej, a po 40 żadnego.
              • gryzelda71 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:06
                Amatorów może być więcej, ale nie bez zobowiązań.
        • misterni Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:13
          jagienka75 napisała:

          nawet brata usiłowała mi rwać, który jest od niej 6 lat młodszy. chłopina przeraziła się nie na żarty.
          brat sobie znalazł, ale młodszą od siebie. na starszą nawet by nie spojrzał. po
          co "królewna" dobiegająca do 40chy, skoro może mieć młodszą a sam niedawno przekroczył 30 rok życia?


          Jakby się zakochał, to tej różnicy wieku w ogóle by nie zauważył.

          >
      • sumire Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:34
        tylko widzisz - zdarza się, że ludzie po prostu czują do siebie miętę, zakochują się w sobie i kij z tym, że jedno z nich ma obrączkę.
        cały czas mówimy o tym, że to te - jak to nazywasz - odpady popromienne - bezwzględnie rwą facetów. niektóre pewnie owszem, są bezwzględne. obawiam się jednak, że w większości przypadków odpowiedzialność za pozamałżeński flirt rozkłada się boleśnie równo.
    • blond_suflerka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:47
      Po pierwsze współczuję końca związku. Btw. byłaś na terapii dla DDA? Bo skoro kolejny raz się nie udało to jest szansa, że to nie jest przypadek.
      Po drugie-masz trochę racji a trochę nie maszwink No bo tak-są kobiety przekonane, że wszystkie inne czychają na ich mężów a mężowie tacy biednibig_grin I to faktycznie świadczy o tym, że one same są niepewne. Same ze sobą. Tylko z drugiej strony, że nie ma tu znaczenia czy pan łysy, czy z brzuszkiem czy buc. Każdy człowiek ma swoje preferencje i potrzeby i jak widać i buce też mają związki i łysi i grubi więc to żadne argument, że jak laska siedzi z bucem to nie ma prawa się bać o rozpad swojego związku. Skoro ona jest z bucem to inna też może być, prawda?
      Po trzecie-nie każdy mąż to łysy buctongue_out Są fajni mężowie.
      Po czwarte-to się wiąże z tym co po drugietongue_out-potrzeba bliskosci jest jedną z najwazniejszych potrzeb człowieka. Do tego dołóż schematy relacji zakodowane w dzieciństwie u ludzi z trudnych domów. I już masz kobietę samotną, która zdecydowanie poleci na buca, kretyna, idiotę a nawet przemocowca.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:55
        Nie byłam na terapii DDA, w przeciwieństwie do większości kobiet DDA, nie zamierzam się związać z byle kim, nie polecę na przemocowca, właśnie dlatego, że miałam tak w domu. Moje związki kończyły się bo nie chciałam dzieci i małżeństwa w wieku dwudziestu paru lat albo z powodu wymagań stawianych facetom (co do zachowywania sekretów np.). Nie zamierzam tego zmieniać, ale dziękuję za troskę.
        • blond_suflerka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:01
          Ale DDA nie tylko wiążą się z fiutami. Czasem właśnie nie wiążą się w ogóle chociaż bardzo chcą. Wynika to faktu, że mają zakodowane, że bliskość jest raniąca(bo ich relacje z rodzicami/rodzicem takie były) i wykształca się u nich lęk przed bliskością przy jednoczesnej, naturalnej dla każdego człowieka potrzbie bliskości. I wtedy właśnie same(podświadomie) sabotują swoje działania. Niby chcą się związać ale tak naprawdę nie chcą bo boją się zranienia. Wybierają więc takich facetów z którymi im nie wychodzi i gdzie oczywistym jest kończenie związku(no bo przecież to palant). Tych normalnych i fajnych jakby w ogóle nie zauważają bo nie znają tego kodu porozumiewania się, jakby mówiły w trochę innym języku.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:08
            Przyznaję, opisałaś dokładnie mnie z przeszłości. Albo nie chciałam się wiązać, albo wiązałam się z totalnymi kretynami (7letni związek z panem biorącym udział w nielegalnych wyścigach samochodowych), nie zauważając lub odpychając tych dobrych, fajnych.
            Poszłam po rozum do głowy na szczęście mniej więcej dwa lata temu.
            W przypadku exfrienda nic nie wskazywało na to, że okaże się takim bucem, był przez rok wspaniałym przyjacielem, teraz mu coś odbiło, nawet nie przeprosił.
            • blond_suflerka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:14
              Tylko, że tu nie chodzi o rozum ale emocje. Rozumowo możesz ogarniać schemat(dobre i to bo bez tego nie można rozpocząć pracy) ale najważniejsze jest przepracowanie tych emocji, wyczyszczenie tego destrukcyjnego schematu i zakodowanie nowego.
              Dwa lata temu poszłaś po rozum do głowy-jak piszesz ale czy stworzyłaś dzięki dobry, satysfakcjonujący związek? Jak rozumiem nie. Więc to nie jest kwestia rozumu(bo DDA to nie są nierozumni ludziewink tylko właśnie pewnych zakodowanych schmatów myślenia, odczuwania.
              Pytanie czy na pewno nic nie wskazywalo, że ten eks jest bucem. Bo często jest tak, że osoba DDA nie widzi tego co widzi taka z dobrego domu. Cały pic na tym polega. DDA jest przyzwyczajona do pewnego kodu relacji, porozumiewania się, który dla niej jest normalny. Nawet jeśli świadomie wie, że to co było w domu było niefajne.

              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:33
                > Pytanie czy na pewno nic nie wskazywalo, że ten eks jest bucem. Bo często jest
                > tak, że osoba DDA nie widzi tego co widzi taka z dobrego domu. Cały pic na tym
                > polega. DDA jest przyzwyczajona do pewnego kodu relacji, porozumiewania się, kt
                > óry dla niej jest normalny. Nawet jeśli świadomie wie, że to co było w domu był
                > o niefajne.

                Nie, nic nie wskazywało.
                Ostatnio dowiedziałam się od forumek, że mam wymagania z kosmosu, raczej moje bycie DDA poszło w tę stronę (chociaż ja sama tak nie uważam). Miałam w najbliższej rodzinie przykłady wspaniałych związków, dobrych, kochających facetów, widziałam codziennie straszliwą przepaść między ich zachowaniem a relacjami moich rodziców (których zdecydowanie nie uważałam za normalne).
                Widzę więcej niż przeciętna kobieta, bo z tytułu chorego dzieciństwa zwracam uwagę na wszystko, na każdy najmniejszy objaw złego zachowania i generalnie nie chciałabym tego zmieniać i przepracowywać, bo w takim wypadku moja czujność może zostać uśpiona i nastąpi większe prawdopodobieństwo, że zwiążę się z bucem i będę później płakać na forum, a tego nie chcę.
                W przypadku przyjaciela nie było żadnych, ale to żadnych przesłanek do podejrzewania go o beznadziejne zachowanie, ale też nigdy wcześniej się nie kłóciliśmy. A tu pierwsza kłótnia o jakąś popierdółkę i od razu wyjawił sekret mojego życia. Nigdy tego nie wybaczę.
                • blond_suflerka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:45
                  No ale nie możesz wiedzieć czy nic nie wskazywało bo tego się nie da sprawdzić. Ty mówisz, ze nic a być może ktoś inny stwierdziłby, że jednak coś wskazywałowink O tym pisałam.
                  Druga kwestia-boisz się iść na terapię bo myślisz, że przez nią będziesz mniej czujna? Bardzo ciekawy mechanizm obronny. To tak jakby bać się być za zdrowymwink A nie można być za zdrowym. Zresztą DDA zazywczaj boją się terapii. W ogóle ludzie boją się często terapii, to naturalne. Terapia nie sprawia, że człowiek zaczyna być kretynem albo być bardziej zaburzonym niż jest. No chyba, że to niewłaściwa terapia ale to takie samo ryzyko jak lekarz, który nie umie leczyć. Zdarza się. Tylko, że normalnie to się nie zaprzestaje leczenia tylko szuka drugiego, dobrego.
                  Może masz wymagania z kosmosu i to jest częścia sabotowania pragnienia związku a może forumki, które to mówiły myliły się, nie wiem.
                  Fakty są takie-jesteś DDA, chcesz związku ale Ci nie wychodzi. Możesz sie zapierać, że wszystko jest w porządku. A możesz spróbować zadziałać inaczej skoro dotychczasowa taktyka nie przyniosła szczęśliwego związku. To zawsze jest Twój wybór. Tak czy tak-powodzenia!
            • wegatka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:21
              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

              > Przyznaję, opisałaś dokładnie mnie z przeszłości. Albo nie chciałam się wiązać,
              > albo wiązałam się z totalnymi kretynami (7letni związek z panem biorącym udzia
              > ł w nielegalnych wyścigach samochodowych), nie zauważając lub odpychając tych d
              > obrych, fajnych.

              A widzisz? Gdy napisałam, że masz jakiś problem, to się oburzyłaś. A to niestety (i piszę to bez złośliwości) wyłazi samo z twoich wątków. Spójrz na ludzi trochę inaczej, bez podejrzliwości i nieustannego doszukiwania się patologii. Na prawdę nie masz żadnych znajomych, którzy tworzą udane związki? Jeśli sama takich nie widzisz, to uwierz mi na słowo - jest mnóstwo żonatych facetów, którzy nie są ohydnymi misiami i mnóstwo kobiet, nie będących lafiryndami, ani przerażonymi utratą męża babami.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 14:25
                Oczywiście, że znam udane związki, o czym niejednokrotnie pisałam. Niestety nie stanowią one większości, ale są. Wiem, że jest wiele fajnych żon i wielu fajnych mężów, tworzących świetne związki- też o tym pisałam nie raz (no może więcej ich będzie w Islandii niż w naszym kręgu kulturowym, ale są)! Wy widzicie to co chcecie widzieć.
                • ichi51e Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 21:21
                  Czy ja moge z ciekawosci zapytac jakie sa tectwoje wymagania rzekomo z kosmosu?
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 21:49
                    Ma być jak Ryan Gosling. Wystarczy, czy muszę się rozpisywać?
                    Hłe, hłe.
    • czar_bajry Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:56
      właśnie się rozwalił mój trzygodniowy związek. Kij związek, ale ponad rocznej przyjaźni żal.

      Ależ nie masz co żałować przynajmniej oszczędziłaś sobie zazdrości o misia w rozmiarze 8XL....
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 13:58
        Dzięki czar_bajry, jesteś niesłychanie empatyczna. big_grin
    • m_incubo Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:09
      zważywszy na monotematyczność twoich wątków, chyba jednak masz jakiś problem smile
    • fomica Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 16:14
      >misiów często w rozmiarze 8XL, wyłysiałych z brzuchem piwnym do ziemi, nieatrakcyjnych intelektualnie, fizycznie, finansowo
      Ale popłynęłaś... Jesli kobieta jest zakochana i zazdrosna o swojego partnera, to na tysiąc procent nie postrzega go tak jak powyżej opisałas, tylko widzi w nim wiele cennych zalet (to, że dla ciebie, subiektywnie, nie sa one cenne, to insza inszość). Zreszta żaden czlowiek nie tylko wad, zawsze jest jakis odcień szarości.
      Jesli kobieta ocenia swojego partnera tak jak powyżej to juz bliżej końca niż dalej i nie uwierzę że mając w domu takie nic, walczy o niego jak lwica, raczej zastanawia się nad rozwodem.
      Wydaje mi się że wybralas sobie z forum cały zasób wad jakie różne różniste osoby wymieniały pisząc o swoich partnerach i na tej podstawie powstał obraz "stereotypowego forumowego beznadziejnego męża", który tak naprawdę nie istnieje, bo każda wada była przyporządkowana do innego faceta.
      Jednym słowem bajki z mchu i paproci, a te obserwowana korelacja to na podstawie jakiej próby - 2, 3 przypadków?
      • ichi51e Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 21:23
        Dla mnie sp shellerka byla takim przypadkiem - jak bylo o mezu to same zatrty w nim widziala a ze zdjecia to nieciekawie wygladal - albo bula zaslepiona miloscia albo koles musisl muec mega charyzme...
        • ichi51e Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 21:24
          *zalety
    • triss_merigold6 Umarłam! 20.10.13, 18:11
      Umarłam! Dzięki za zrobienie wieczoru, właśnie wróciłam z "Maczete zabija", a tu takie wyznanie.
      Trzytygodniowy związek Ci się skończył, qrde musisz to przeżywać, serio. big_grin Znaczy, były dwie randki, ze cztery razy seks i jakaś prezentacja wśród znajomych i teraz Ci głupio, bo zdążyłaś się pochwalić love story przed innymi koleżankami singielkami.
      Naprawdę wzruszyłam się, trzy tygodnie poszło psu pod ogon. tongue_outPPP
    • iuscogens Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 20:14
      Nie piszę tego złośliwie, ale czy zdajesz sobie sprawę, że twoje ponadstandardowe zainteresowanie cudzymi mężami i cudzymi związkami powoduje, że sprawiasz wrażenie hmmm....poważnie zdesperowanej.
      • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 21:28
        Takie życie singielek. Moja osobista siostra również uważa, że wszyscy faceci wokół są beznadziejni albo mają jakąś dyskwalifikującą wadę. Tą wadą może być niedostatecznie reprezentacyjna praca, brak - w jej rozumieniu - ambicji, nikła towarzyskość pana, lekki zez, + inne rzeczy większego kalibru (nierozwiedziona żona, trzy bankructwa, różnica wieku 10 lat).
        Czas się przyzwyczaić, że - dopóki singielka kogoś nie zaobrączkuje - wszędzie będzie widzieć kwaśne winogrona.
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 21:58
          Tylko jak kogoś zaobrączkować, jeśli nikt się nie podoba?tongue_out
          • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:05
            Albo się źle szuka albo źle patrzy. Albo ma wyebane w kosmos oczekiwanie zupełnie nieadekwatne do tego, co się sobą prezentuje - z perspektywy mężczyzny. Mężczyźnie rzadko zależy na tym, żeby kobieta miała pracę która mu imponuje, krąg towarzyski który mu imponuje i ambicje którymi będzie z nim rywalizować.
            Coś jak te nieszczęsne starszawe dziewuchy z listu do WO i poszukiwań faceta. Żeby pękły, to nie znajdą, bo poziom focha jest nieprzystający do ich poziomu ogólnej (nie tylko wizualnej) atrakcyjności).
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:12
              Ja nie szukam, chciałabym, żeby sam się znalazł bez szukania i rzeczywiście mam oczekiwania wyyebane w kosmos smile Taki lajf.
              • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:17
                To sobie ustal 3 najważniejsze kryteria. Pomijam te brzegowe w typie: żeby nie trafił do wątku najbardziej skąpy facet, nie był karany z art. 207 kk, nie był członkiem ONR.
                Ustal 3 rzeczy, które uważasz za bezwzględnie najważniejsze, niekoniecznie muszą być trędi i pasować do wypracowanego wizerunku. Grunt to sobie nie kłamać.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:26
                  Phi, łatwe: uczciwy (wierny), troskliwy, szanujący. No i musi podobać mi się fizycznie.
                  Nie ma takich. tongue_out
                  • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:31
                    Takich jest w cholerę i trochę. Konkretniej, na czym ta troska i szacunek mają polegać. Ma mieć zawsze czas? Dostępny emocjonalnie? Zero fochów? Kwiaty i gesty na użytek publiczny?

                    Miałam zupełnie inne kryteria, a to o czym piszesz też mam w pakiecie.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:33
                      Ma mieć zawsze czas? TAK
                      Dostępny emocjonalnie? TAK
                      Zero fochów? NIE
                      Kwiaty i gesty na użytek publiczny? TAK
                      • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:38
                        Życzę powodzenia, ale nie znajdziesz. Nawet rodzice, którzy bardzo i bezwarunkowo kochają dzieci nie mają dla nich czasu zawsze i nie są zawsze dostępni emocjonalnie.
                        To jest wymaganie nie tylko z kosmosu, ale w sumie dość oburzające, bo nie zostawia pola facetowi na jego słabości, potrzebę izolacji, autonomię. Zdrowy psychicznie człowiek (bez względu na płeć) na to nie pójdzie, bo: a - udusi się, b - to się kojarzy z wampiryzmem emocjonalnym, z zachłannością.
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:51
                          No widzisz widocznie źle zrozumiałam. Mam silną potrzebę autonomii i muszę mieć przynajmniej dwa wieczory w tygodniu tylko dla siebie (reszta dla przyjaciół i ewentualnie chłopa). Ale ma mieć dla mnie zawsze czas: w sensie gdy będę tego potrzebować z jakiegoś powodu, gdy coś się stanie i będę załamana-liczę, że wtedy zmieni plany i się mną zajmIE. Tego samego może oczekiwać ode mnie. To samo z dostępnością emocjonalną.
                          • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:56
                            I tego też facet w stałym związku, z mieszkaniem razem, nie łyknie. Bo nie będzie miał ochoty na życie w wiecznym stadzie przyjaciół i przyjaciółek. Raz na jakiś czas - tak, ale nie jako żelazny punkt programu tygodnia.
                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:58
                              No, to ja dziękuję, bo facet, który nie akceptuje moich przyjaciółek może pójść się je.ać. Ja nie z tych, co po dorwaniu gaci zrywa kontakty z wszystkimi friendkami.
                              • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:05
                                No i wszystko. Dokładnie to samo 10 lat temu mówiła moja siostra. Dziś ma 37 wiosenek i nadal jest singielką.
                                Kochana, facet nie musi akceptować Twoich przyjaciółek, może je mieć centralnie w d..ie. Wystarczy żeby rozumiał, że raz na jakiś czas chcesz pogadać z inną babą i tylko w damskim towarzystwie.
                                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:09
                                  Dla Ciebie nie musi, dla mnie musi i już. To jest warunek konieczny, bez możliwości negocjacji.
                              • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:08
                                W sumie strasznie dziecinne jest to co piszesz. Za parę lat pewnie znaczna część przyjaciółek będzie miała swoje rodziny i wyoutuje Cię bez bólu, bo zasoby czasowe będą im się inaczej rozkładać.
                                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:10
                                  Wątpię, nie wszystkie kobiety pozbywają się przyjaciółek po zdobyciu gaci na własność.
                                  • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:13
                                    Nie pozbywają, ale częstotliwość i rodzaj kontaktów się zmienia.
                                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:17
                                      > Nie pozbywają, ale częstotliwość i rodzaj kontaktów się zmienia.

                                      To prawda, nie zaprzeczam, ale traktuję to jako normalną kolej rzeczy.
                                      • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:23
                                        Wyznawczyni, im dłużej czytam twoje wypociny, tym bardziej mam wrażenie, że ty jeszcze z pokolenia gimbazy jesteś.. uncertain
                                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:27
                                          Napisała lafirynda wyzywająca od lafirynd inne lafiryndy. Urocze.
                                          • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:40
                                            Nie, gimbaza to jednak nie. To jakieś emocjonalne przedszkole, piaskownica. Weź ty lepiej te swoje zabawki, strzel focha i znajdź sobie inne i lepsze miejsce w necie.
                                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:50
                                              Co Ty byś beze mnie zrobiła Rosiczko?
                                  • riki_i Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:56
                                    wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                                    > Wątpię, nie wszystkie kobiety pozbywają się przyjaciółek po zdobyciu gaci na własność.

                                    Bardzo wiele (twierdzenie na podstawie zachowań byłych przyjaciółek mojej żony - złapały męskie gacie i zerwały z nią wszelkie kontakty)
                              • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:50
                                A to już poklepane. Nikt nie każe zrywać kontaktów, ale chłop nie musi lubić wszystkich psiółek i lubić z nimi przebywać. Baba zresztą też.
                                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:53
                                  Lubić to nie musi, ale chodzi o to, żeby akceptował, czyli nie wywalał z domu i nie próbował zabraniać kontaktów i cześć odpowiadał zamiast się żegnać i spluwać przez ramię. tongue_out
                                  • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:58
                                    Ale wiesz, kiszka się trochu robi przy wspólnym mieszkaniu - wtedy jednakowoż może postawić veto na okoliczność zbyt czestych wizyt wnerwiających pań/panów. Po swoim przykładzie wiem, że niektóre ludzie samym byciem w okolicy mnie nerwują, więc i inne ludzie tak mogą mieć jak i ja.
                                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 00:07
                                      No to dupa.
                                      • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 00:09
                                        Nie dupa, a pewna otwartość na drugiego człeka. To nie będzie druga Ty, tyle, że facet, a drugi człowiek, odmienny umysłowo i emocjonalnie.
                                  • guderianka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 08:55
                                    No ale to co piszesz teraz to co innego niż to co napisałaś wyżej. Posiadanie gacie nic w życiu nie zmienia poza rozkładem czasu i hobby (big_grin), ale gdy dojdą dzieci, parę wiosenek na karku i tak w przypadku wszystkich friendów, i w sposób naturalny z dwóch spotkan w tygodniu robią się dwa w roku. Taki lajf, dziękuję bogu za internet i telefony wink
                                    Co do spotkań jeśli do nich dojdzie-uwielbiam mojego M za to, że jest szczęśliwy gdy do mnie ktoś przychodzi bo on może isć sobie do sypialni, wziąć kompa i grać w swoje czołgi-bezkarnie big_grin My jesteśmy happy bo nitk nam nie przeszkadza-dzieci nie wkliczam- a on jest happy bo nikt mu doopy nie truje wink Czasami zawiezie/odwiezie którąś, ale zazwyczaj ewakuuje się gdy tylko może. Ale to chyba też niedobrze ? suspicious
                              • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 09:03
                                O matko ale gimnazjum
                                • guderianka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 09:08
                                  Lipiec-do mnie to czy do autorki -bo nie wiem jak pisać i czy kaliber wyciągać wink
                                  • 18lipcowa3 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 09:53
                                    guderianka napisała:

                                    > Lipiec-do mnie to czy do autorki -bo nie wiem jak pisać i czy kaliber wyciągać
                                    > wink


                                    nie do Ciebie
                  • wegatka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:42
                    wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                    > Phi, łatwe: uczciwy (wierny), troskliwy, szanujący.

                    Teraz pytanie, czy jeśli już się taki znajdzie, to czy będziesz w stanie ofiarować mu to samo?
                    Bo czytając twoje posty odnoszę wrażenie, że facet posiadający cechę "szanuje", to będzie taki, który zawsze i wszędzie musi ci przytakiwać. A jeśli spróbuje się upierać przy swoim zdaniu, odmiennym od twojego, natychmiast z hukiem wyleci z twojego życia, bo konieczność pójścia kompromis jest dla ciebie plamą na honorze.
                    • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:45
                      Bo pod tym pojęciem szanujący może się kryć (i zwykle kryje) mnóstwo innych wymagań.
                      • wegatka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:53
                        No, np. pantoflarz może być bardzo szanujący wink
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:52
                      Będę. Nie myśl sobie, że dla chłopa taka sama jak dla niektórych wrednych ematek. smile
                      • wegatka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:55
                        Jak ci starczy cierpliwości big_grin
              • riki_i Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:49
                wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                > Ja nie szukam, chciałabym, żeby sam się znalazł bez szukania i rzeczywiście mam
                > oczekiwania wyyebane w kosmos smile

                Rozumiem, że żart, tak? Bo łapanie się na rzekomą przyjaźń Pana, który de facto chce zaqtasić to nie są "oczekiwania wyyebane w kosmos" tylko lekka desperacja.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:52
                  Weźże się puknij w łeb, bo przyjaźniliśmy się rok i oboje chcieliśmy zaqtasić. Nie każdy jest taki jak Ty.
                  • riki_i Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 00:02
                    W_c_w , ja wyznaję zasadę, że albo rybki, albo akwarium. Jak jest przyjaźń, to jest przyjaźń. Aseksualna for ever. Owszem, z pewną Ex próbowaliśmy przyjaźni, skończyło się na kolejnej odsłonie związku i później zgodnie uznaliśmy, że nie możemy się w jakikolwiek sposób więcej kontaktować. Ale to była przyjaźń po związku, więc można się było spodziewać różnych rzeczy. Natomiast jeśli facet udaje przyjaciela, a kobieta udaje przyjaciółkę, a tak naprawdę oboje szykują się do qtaszenia, to jest to szczeniackie i niepoważne. Oczywiście, możesz mieć na ten temat inne zdanie.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 00:06
                      Pisałam już, to była aseksualna przyjaźń, bez żadnych podtekstów, nikt do qtaszenia się nie szykował, wyjechałam dosłownie na kilka dni zagranicę i nie wiedzieć czemu powietrze wokół się zmieniło, hormony jakieś czy coś, bo nagle obydwojgu nam zaczęło na sobie zależeć w nieprzyjacielski sposób i zaczęliśmy na siebie patrzeć seksualnie.
                      A teraz przyjaźni nie ma i nie będzie i żal, bo naprawdę mogłam na niego liczyć, rozumiał mnie jak nikt inny itd. itd.
                      • riki_i Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 00:10
                        W_c_w , w mojej ocenie jesteś niestabilna emocjonalnie, jak kania dżdżu potrzebujesz dowartościowania, zainteresowania i adoracji. Kupi cię każdy chłop, co będzie odpowiednio długo za Tobą łaził.

                        Btw o facetach , którzy łapią kobiety na "przyjaźń" mam jak najgorsze zdanie.
                • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:57
                  Riki, pięknie powiedzianebig_grin
                  • ichi51e Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 21:36
                    Dodam jeszcze ze gosc ma racje w_w_c zlapie sie szybko i rownie szybko zasabotuje zwiazek - bo to nie to (i ona wie ze to nie to! Tylko to dociera jakby po fakcie...) uncertain
        • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:48
          triss_merigold6 napisała:

          > Moja osobista siostra również uważa, że wszyscy faceci w
          > okół są beznadziejni albo mają jakąś dyskwalifikującą wadę.
          *
          No bo zwykle mają - tą wadą jest żona wink
    • kkalipso Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:28
      Mój mąż jakoś nie pasuje do twojego opisu .

      Z chłopem 60+ bardziej mi się kojarzy...to jak opisałaś tych misiów .
      Albo się w dziwnym towarzystwie obracasz.
      • jola-kotka Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 22:42
        A tacy jak z tego opisu istnieją? Nie spotkałam.
      • goodnightmoon Re: O co chodzi z Wami i misiami? 20.10.13, 23:54
        kkalipso napisała:

        > Mój mąż jakoś nie pasuje do twojego opisu .

        Możesz się przyłączyć do mojego focha tongue_out
        • rosapulchra-0 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 07:47
          goodnightmoon napisała:

          > kkalipso napisała:
          >
          > > Mój mąż jakoś nie pasuje do twojego opisu .
          >
          > Możesz się przyłączyć do mojego focha tongue_out

          Zrób tak:
          http://emots.yetihehe.com/1/foch.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/foch.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/foch.gif
    • tosterowa Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 08:39
      Ponieważ jesteś tak samo zafiksowana na facetach co tutejsze stateczne matrony, nie mogę się już doczekać aż w końcu znajdziesz chłopa, przejdziesz na jasniejsza stronę i będziesz się naparzac na forum z singielkami.
    • triss_merigold6 A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 08:43
      A wiesz co jest najśmieszniejsze?
      To, że przy rzekomych wysokich i niezmiennych wymaganiach, przy takim poziomie głodu uczuciowego, polecisz na pierwszego lepszego faceta, który będzie sprawiał wrażenie.
      Słowa klucze sprawiał wrażenie .
      Wystarczy, że wysłucha bez przerywania, spontanicznie przywiezie Ci rogaliki na śniadanie w niedzielę rano/inne w tym guście, pójdzie na jakieś spotkanie z Twoim towarzystwem i zachowa się szarmancko wobec stada bab.
      Widywałam w otoczeniu. Panienki, które twierdziły, że mają super hiper wymagania, nikt im nie dorasta i w ogóle nie ma sensownych mężczyzn, bo wszyscy są beznadziejni, potrafiły nagle wylądować z jakimś gościem będącym jedną wielką wadą. Bo był miły, kurtuazyjny, potrafił mówić to, co laska chce usłyszeć.
      • kowalka33 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 08:56
        Triss jesteś dla mnie zagadką a ja jednak myślę stereotypowo. W moim prowincjonalnym świecie babka po dwóch rozwodach i w związku z klientem z AA masz zadziwiająco proste i konserwatywne poglądy dotyczace sfery męsko damskiej. Ale uważam że masz 100 % racji w tym co piszesz.
        • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:16
          Poglądy mi ewoluowały wraz z wiekiem i doświadczeniami.
      • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 08:57
        E, nie sądzę by tak było. Po co miałby czarować? www sztuczki takie zna, od przygód seksualnych nie stroni-jaki cel miałby facet by tak grać ?
        Tobie Triss udało się za trzecim razem, może jej uda się za pierwszym-właśnie dlatego, że robi dobre rozpoznanie ? A dobre rozpoznanie to powodzenie całej misji wink
        • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:05
          Dla sportu. Po prostu dla sportu. Są panowie, których nie kręci sam seks, wolą mieć seks w pakiecie z zauroczoną, zakochaną kobietą, lubią operę mydlaną i powierzchowną egzaltację. Jak sądzisz, po uja żonaty pan z którym się niegdyś spotykała moja siostra, przywiózł jej rano bez uprzedzenie te rogaliki? Rozkminiała to biedula 2 tygodnie. No dlaczego? Bo sobie poprawił samopoczucie, we własnych oczach pan się ujrzał jako romantyczny, spontaniczny, troskliwy. Gest bez żadnej kontynuacji ale jaki efektowny.

          Ona nie robi żadnego rozpoznania.
          Strasznie nie lubię określenia udało się . Nie, nie udało. Po dzikich porywach, to była dobra wola i ciężka praca i moja i faceta.
          • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:08
            Nazwij to jak chcesz-ja zostanę przy swoim- łut szczęścia sprawił żeście razem -bez tego żadna praca by nie dała satysfakcji wink

            Myślisz, że www to typ, który złapie się na te cholerne rogaliki ? Eee, nie wydaje mi się. Z tego co pisze prędzej ją porwie w sercu typ dzikiego macho
            • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:13
              Nie, to nie był łut szczęścia. To były decyzje.

              Oczywiście, że się złapie na rogaliki. Skoro kupiła roczną przyjaźń...
              • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:15
                Co to za związek bez pomocy szczęścia-za to na zimno i z decyzjami ?Ej, wyluzuj Triss i dopuść "feel" wink

                Mimo całych chęci dobrych nie widze korelacji między rogalikami a przyjaźnią roczną
                • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 10:35
                  Pójdź dziecię, ja Cię douczę i wyjaśnię. Otóż swego czasu niezmiernie bawiło mnie doprowadzanie delikwentów i delikwentek do wrażenia, że są we mnie zakochani, a ja w nich i że w ogóle to dobry, romantyczny i czuły ze mnie człowiek. Po co? Ano po to coby się zabawić w "a ja umiem tak zakręcić, że ohoho", poza tym rozkochane osobniki są o wiele łatwiejsze w obsłudze, bo robią właściwie to, co chcesz. Potem mi przeszło, ale wielu chłopów tak ma, że zabawę ciągnie celem chociażby upewnienia się w tym, że dup.czenie na życzenie mają kiedy chcą, bo zakochany delikwent/delikwentka dają się robić jak chcesz.
                  Istnieje szansa, że w_w_c dała się zrobić w podobny sposób w momencie, w którym panu się zachciało relacji innej jak przyjaźń.
                  • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 10:45
                    Może jestem naiwna ale takie postawy -to chyba mniejszość ?
                    • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 10:50
                      Niestety, nie mniejszość. Ludzie mają naturalną skłonność do wykorzystywania słabszego, w tym emocjonalnie i psychicznie. Czasem robią to nieświadomie, sami nie wiedząc czego chcą; a czasem celowo. Trudno powiedzieć co dokładnie tutaj zaszło, ale wachlarz możliwości jest dosyć szeroki.
                      Jak myślisz - tyle nieudanych związków to dlatego, że ludzie są dobrzy i wyrozumiali? Otóż nie, to z powodu właśnie takich podejść i nieświadomości samego siebie.
                      • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 10:52
                        Jak myślisz - tyle nieudanych związków to dlatego, że ludzie są dobrzy i wyrozu
                        > miali?


                        Tyle- czyli ILE ?
                        • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 10:59
                          Czyli sporo. Statystyk nie będę wyciągać, bo są trzy rodzaje kłamstw, ale wystarczy obadać statystyki rozwodów i zrobić rozeznanie ile związków jest nieciekawych wg. ilości jęczących postów na forumach i ile związków ludzie przchodzą nim dotrą do właściwiego, potem statystyki przemocy domowej, w tym ekonomicznej, jak dorzucisz związki byle jakie, czyli są ze sobą, bo są albo dzieci czy kredyt - i wychodzi sporo. Ilu jest tatuśków, co to dzieci widują raz na ruski rok, tylko wg. forum? Masa. Ile pań pobiera forsę z funduszu alimentacyjnego, bo tatuś się wypiął? Sporo.
                          To banalne proste - ktoś kogoś i wyszło jak wyszło. Ludzie to zwierzaki, tyle, że mają musk lepszy nieco, ale od niedawna i średnio jeszcze ogarnęli używanie go w kwestiach biologicznych - jak seksy i prokreacja.
                          • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 11:09
                            Ale to 'sporo' to nie żadna większość-ale nadal margines. A forum w ogóle nie brałam bym pod uwagę bo nie jest próbką reprezentatywną.
                            Chciałam statystyki i konkretne liczby-bo jak mówię-może jestem naiwniarą-ale postawy o których piszesz lącznie z "rozwodami, przemocą, byle jakością "-to nadal nie jest trend wiodący.
                            • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 11:19
                              Toż nie ma obowiązku widzieć wszystkiego po mojemu, po Trissowemu, czy po Guderiankowemu.
                              Ja uważam swoje, Ty swoje i git smile
                              • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 11:50
                                wink
                          • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 11:12
                            Ale źle kończą się nawet związki rozpoczynane z jak najlepszymi i szczerymi intencjami.

                            Nie bardzo kumam czego wy się tak dziewczyny czepiacie. Znała i lubiła jakiegoś kolesia, spróbowali czy im wyjdzie, raptem trzy tygodnie jej zajęło, żeby się zorientować, że to nie jest facet dla niej. Chyba lepiej niż wziąć ślub, zrobić sobie dziecko i raptem parę lat później brać rozwód? Chodzi o to, że jest mało skuteczna w szukaniu męża? Niestety w pewnym wieku wybór robi się mniejszy i jest trudniej.
                            • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 11:20
                              Ja to się niczego nie czepiam, droga pani. Natomiast przyznaję pewną dozę racji Triss, że coś mogło być na rzeczy.
                              • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 11:36
                                Ja właśnie nie bardzo rozumiem o co Triss chodzi w jej komentarzach do wypowiedzi Wyznawczyni. Oprócz tego, że powtarza to, co powtarza często i wielu osobom, że trzeba chłopów łapać za młodu, bo potem to już tylko odpady atomowe zostają, oraz że kobiety, które nie mają partnera pragną męskiej czułości i uwagi. Jak to się ma do tej konkretnej sytuacji nie bardzo rozumiem.
                                • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 11:39
                                  Triss chodziło o to, że pan mógł zagrać dokładnie na tych strunach, których dźwięk chciała usłyszeć w_w_c i dlatego nagle był związek, a potem się pożarli i po związku, chociaż znali się i przyjaźnili ponad rok - ale przyjaźń opierała się na czym innym i dlatego w_w_c mogła nie zauważyć, że ten pan to jednak nie takie cudo.
                                  • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 11:57
                                    No zapewne jeśli chciał się do niej zbliżyć to zrobił to, co się zwyczajowo w takich momentach robi, czyli pewnie był miły, troskliwy, opiekuńczy itp. Czy do tego trzeba jakiejś wielkiej przebiegłości? Czy mając analogiczne pragnienia należy te miłe gesty utrącać i demonstracyjnie prezentować cynizm i brak zaufania? Przecież Wyznawczyni nie przepisała temu panu domu ani nie pożyczyła dużej sumy pieniędzy. Spodobał jej się, miała ochotę na seks, był seks, porandkowali, coś poszło nie tak i tyle. Nie jest to miłe, ale przecież żył sobie z tego powodu nie podcina. Większość osób ma za sobą wiele tego typu epizodów, są raczej nieuniknione na drodze do poznania kogoś, z kim będzie się dłużej.

                                    Triss to chyba już nie pamięta na czym polega randkowanie, bo mąż był dawno temu, a z obecnym partnerem zaczęła od zupełnie innej relacji. Zresztą mam wątpliwości czy przy swoim bardzo kontrolującym charakterze w ogóle jest w stanie randkować - myślę, że raczej po prostu wybiera obiekt i prze do celu nie przebierając w środkach.
                                    • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 12:03
                                      Ja wyobrażam sobie Triss-sory Triss, uśmiechnij się- jako tę osobę poniżej. Wszystko jest na styk, idealnie, według planu, dokładnie, rozsądnie. Nawet randki wink

                                      https://images2.fanpop.com/image/photos/8900000/Helga-and-Herr-Flick-allo-allo-bbc-sitcom-8985694-955-796.jpg
                                      • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 12:18
                                        Pamiętam randkowanie, aczkolwiek zawsze mnie to męczyło i wprowadzało niepewność. Bo to takie nie wiadomo co z tego będzie, nie lubię tego okresu poznawania się, obwąchiwania, ustalania co się lubi, a czego nie. Rany, pamiętam te noce przegadane z koleżankami, które też randkowały, na analizowaniu co on miał na myśli i czy zrozumiał tak jak powinien zrozumieć. Never again.
                                    • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 12:05
                                      Problem polega na tym, że zabrał jej bardzo dużo - sekret, który wyjawił. Nie zaszkodziłoby zapewne obadać co poszło nie tak, coby więcej nie rozdawać takich wartościowych rzeczy nie temu, co trzeba, chiba o to szło.

                                      Co do randkowania - randkowanie, to tak ogólnie i w zamyśle, to trochę inna zabawa niż spotkania z kimś, kogo już znasz i to teoretycznie na tyle dobrze coby nazywać przyjacielem. Aczkolwiek mogę się mylić, bo randkowania i cały ten związkowy cyrk to straszna i skomplikowana na siłę nuda, jak dla mię smile
                                      • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 12:17
                                        Istotą wchodzenia w związek czyli tego randkowania jest IMHO otwieranie się na drugiego człowieka i uczenie zaufania do siebie nawzajem. Czy się już trochę znaliśmy wcześniej nie ma wielkiego znaczenia. Czasem się zaufanie źle ulokuje, ale jeśli się cały czas utrzymuje bezpieczny dystans to na związek nie ma szans. Nie rozumiem gdzie Triss widzi swoją przewagę - przecież też ma za sobą rozstania, więc też można powiedzieć, że "dała się zwieść", jeśli nie rogalikami w niedzielę to np. dobrym seksem. Chyba, że faktycznie jej nikt nie uwodził, a cała inicjatywa była zawsze po jej stronie - to jest jedyny sposób, żeby uniknąć oskarżenia, że poleciało się na miłe słówka i gesty.
                                        • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 12:21
                                          No właśnie zależy jak dobrze się znaliśmy wcześniej. Jeśli kogoś określa się mianem przyjaciela, to oznacza sporą IMO bliskość, wiedzę o b. wielu rzeczach. Także takich, o których by się nie powiedziało nowo poznanemu panu. I nie dlatego, że są jakąś strasznie wstydliwą tajemnicą, tylko dlatego że opowiadanie o nich wymaga czasu, dłuższej znajomości, jakiegoś zaufania.
          • riki_i Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:21
            triss_merigold6 napisała:

            > Dla sportu. Po prostu dla sportu. Są panowie, których nie kręci sam seks, wolą
            > mieć seks w pakiecie z zauroczoną, zakochaną kobietą, lubią operę mydlaną i pow
            > ierzchowną egzaltację.

            Są Panowie, którzy ogólnie rwą w ten sposób. Po prostu. To takie typy, co nawet jak ulotnią się znienacka jak kamfora, zostawiają po sobie "miłe wspomnienia". Działają głównie na te Panie, które są również podatne na wdzięki ręcznikowych w Egipcie.

            > Jak sądzisz, po uja żonaty pan z którym się niegdyś spotykała moja siostra, przywiózł jej > rano bez uprzedzenie te rogaliki? Rozkminiała to biedula 2 tygodnie.

            Zapewne kupił je i żonie big_grin Co mu szkodziło wziąć 3 sztuki więcej, a jaki efekt ! Znam przypadek, gdy miś jechał 150 km żeby Pani przywieźć kanapkę, bo powiedziała przez telefon , że jest głodna. Przyjechał, wręczył kanapkę i odjechał niczym Zorro. Efekt też utrzymał się co najmniej przez 2 tygodnie...

            > No dlaczego? Bo sobie poprawił samopoczucie, we własnych oczach pan się ujrzał jako
            > romantyczny, spontaniczny, troskliwy.

            Myślę, że go przeceniasz. Rwał odruchowo w stylu do jakiego przywykł. Taki atawizm.

            > Gest bez żadnej kontynuacji ale jaki efektowny.

            Kontynuacją było łóżko i wyłącznie o to chodziło.

            > Strasznie nie lubię określenia udało się . Nie, nie udało. Po dzi
            > kich porywach, to była dobra wola i ciężka praca i moja i faceta.

            Praca? Raczej liczne samoograniczenia wcielane w życie żołnierskim drylem i niepisanym regulaminem rodem z obozu dla recydywistów. Tak to widzę (metoda skuteczna, acz na zasadzie "albo wyjdzie, albo pacjent umrze" tongue_out)
      • riki_i Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:00
        Tak, dokładnie o to chodzi. Przy czym nie wiem, czy to jest tylko okresowy głód uczuciowy - wydaje mi się, że jakaś część kobiet ma ogólnie taki typ konstrukcji. Wykorzystuje to określony rodzaj faceta (płazińca-obleńca przywożącego rogaliki w niedzielę rano itp.), na którego widok zawsze chce mi się po prostu rzygać.
        • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:11
          Nie, one zupełnie serio na to lecą. Facet ma się efektownie prezentować w towarzystwie, robić dobrze na ego - stąd zachwyt tymi wszystkimi (miłymi skądinąd) gestami z ktorych nic nie wynika. Facet przywożący rogaliki, przywiózł rogaliki. A one dopisują ciąg dalszy - że mu zależy, że po co by to robił gdyby mu nie zależało, że to świadczy o trosce, że się o nią martwił. A wuja tam. Pan popieścił swoje ego.
          • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:17
            yy, można z tego wysnuć wniosek, że elementy tańca godowego uprawionego przez jedno i drugie to pieszczenie własnego ego ?
            ja kurde robiłam te canelloni dla niego (przez żołądek do serca itd.) a nie dla swego ego . Z tym, że jak spieprzyłam to fakt-mojego ego cierpiało bardziej niż jego kubki smakowe tongue_out
            • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:20
              Nie, taniec godowy jest super, ale są zachowania, które - mocno wykraczając poza typowy taniec godowy i będąc zbyt filmowe - powinny dać lasce do myślenia, że coś tu jest zbyt filmowo. Zwłaszcza jeśli zachowania faceta z lekka kłócą się z resztą informacji na temat pana.
              • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 09:27
                i będąc zbyt filmowe - powinny dać lasce do myślenia, że
                > coś tu jest zbyt filmowo.

                na swoim przykładzie tylko albo aż-nie zgodzę się wink akcji takich jest multum a zaręczyny są clue- na grzybobraniu, schylenie pod krzakiem :Mam grzyba, podbiegam, on klęczy z pudełeczkiem w dłoni :Zostaniesz moją żoną ?-to więcej niż film

                Zwłaszcza jeśli zachowania faceta z lekka kłócą się
                > z resztą informacji na temat pana

                a to prawda -i dotyczy wszelkich zachowań, na to trzeba być czujnym w kontakcie z każdym człowiekiem, nie tylko potencjalnym mężem
      • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 10:27
        I tu się zgodzę z Triss. Może nie w całej rozciągłości, bo aż tak dobrze to wglądu nie mam w sytuację, ale zastanów się nad tym, bo coś się wyłożyło.
      • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 12:35
        Podpisuję się pod Triss wszystkim czterema kończynami. To takie proste: złapać laskę na pakiecik kojarzących się jej przyjemnie gestów. Dla każdej ciut inny ten pakiecik, chociaż nie w podstawowym swoim składzie, aż tak oryginalne nie jesteśmy wink
        • triss_merigold6 Powiem więcej 21.10.13, 12:47
          Powiem więcej, żeby jeszcze bardziej zagmatwać.
          Czasem mężczyźni stosują ten swój pakiet odruchowo (coś jak Riki pisał) i nawet bez złych intencji bzyknę, ogrzeję się jej ciepłem i porzucę. Oni też oglądali komedie romantyczne, coś czytali, mają pisma z radami dla facetów (moja ulubiona z CKM Udawaj, że jej słuchasz), mają kolegów i wymieniają doświadczenia.
          I wiedzą jakie zachowania, gesty, słowa, robią pozytywne wrażenie i dają kobiecie poczucie, że została zaopiekowana, zadbana i zatroszczona.
          Oczywiście jakieś elementy tańca godowego są wspólne dla prawie wszystkich i facet, który ich nie stosuje w ogóle zwykle zostaje oceniony jako chamski freak.
          O co mi chodzi: samo sprawianie dobrego wrażenia na początku to za mało, żeby wnioskować jaki pan w ogóle jest i prognozować na tej podstawie przyszłe zachowania.
          • bri Re: Powiem więcej 21.10.13, 13:02
            Oczywiście, że za mało, ale co z tego? O ile można zidentyfikować jakieś sygnały, które wchodzenie w związek czynią bardzo ryzykownym (nałogi, przemoc, kłamstwa) to czy są analogiczne sygnały, które pozwalają stwierdzić, że ryzyka nie ma? IMHO nie. Za każdym podejmuje się ryzyko.
          • aandzia43 Re: Powiem więcej 21.10.13, 13:23
            > Czasem mężczyźni stosują ten swój pakiet odruchowo (coś jak Riki pisał) i nawet
            > bez złych intencji [

            Zgadza się. Odruchowo, bez złych intencji, a inaczej i tak ne potrafią. Znam ten typ. Taki mają obczajony rodzaj tańca godowego, wiedzą, że skutkuje, a niewiele ponad to potrafią, wgląd w siebie żaden i dystans do seibie też żaden. Ci bardziej świadomi kiedy wiedzą, że nei są w stanie dać lasce nic ponad te danse reweranse albo luzują się w ogóle z tańców i dalszych ciągów, albo na zimno korzystają z umiejętności celem milusiego zaru...ia.
        • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 12:53
          To takie proste: złapać
          > laskę na pakiecik kojarzących się jej przyjemnie gestów.

          Sugerujecie, że mężczyźni na początku związku tych przyjemnych gestów powinni unikać? Kwiatki wyrzucałyście do kosza, żeby sobie nie pomyślał przypadkiem, że uznałyście to za miły gest? Po czym w ogóle poznajecie, że jakiś mężczyzna jest Wami zainteresowany skoro wszelkie miłe gesty: gotowość do spotkań, spełnianie życzeń, miłe słowa, prezenty, pomoc itp. to tylko taki sztafaż, który ma Was skusić?
          • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:02
            Napisałam właśnie. Nie unikać. Kto, kto w ogóle tych gestów nie wykonuje ma 99% szans na odstrzelenie natychmiast jako cham, gbur i freak. Tyle, że te gesty nie świadczą o dużej zażyłości, nie są dowodem na wielką miłość i nie można na ich podstawie prognozować jak pan będzie się zachowywał w odległej przyszłości.
            A zwłaszcza warto gesty konfrontować z innymi danymi na temat pana. Bo sorry, jeśli żonaty facet (który rozwodzić się nie zamierza) przywozi te rogaliki, to nic nie znaczy.
            • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:06
              Jasne, ale cały czas nie kumam, co to ma wspólnego z omawianym przypadkiem Wyznawczyni? Czy jej przyjaciel był żonaty, a ona złapała się na rogaliki? Poszła z nim do łóżka, bo sobie kogoś szuka, a jego widocznie uznała za wystarczająco dobrego kandydata. Gdzie w tej historii są te rogaliki i gdzie ta żona, która miałaby rogaliki czynić nie wartymi wzmianki?
              • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:11
                jak to gdzie ?
                w domyśle, a p'riori i in blanco wink
              • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:11
                To taki off top, wynikający z cech/zachowań mężczyzny, które W_W_C wymieniła jako istotne dla niej.
                Laska utkała sobie iluzję, że można płynnie przejść z rzekomo aseksualnej przyjaźni w związek z seksem i zapomniała, że wtedy zmienia się relacja. O ile trudno, żeby przyjaciel był zazdrosny, o tyle zazdrość u faceta-kandydata do związku jest czymś naturalnym.
                • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:21
                  Aha, to po prostu off-top.





          • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:08
            Ja poznaję to po sytuacjach w których coś się skupka. Oraz po tym co się dzieje jak się skłócim, tak na ten przykład. Konflikty to świetna opcja sprawdzająca. Tyle, że ja to robię przed związkami i sekretami.
            To, że ktoś jest miły i obtańcowuje to jeszcze nic, to dopiero poziom zainteresowania określany jako "niski" i świadczy o darzeniu obtańcowywanego sympatią na tymże poziomie. To, że jest dobrze jak jest dobrze to tylko znaczy, że jest dobrze.
            • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:21
              To swoją drogą.
              Miałam kiedyś genialny, brutalny w swojej szczerości, poradnik "Mądre kobiety to wiedzą", poświęcony głównie wyborom partnerów, kryteriom, błędom. Było w nim m.in. zdanie, że mężczyzna, który bez cienia nieśmiałości, wahania, zażenowania, obawy, wykonuje takie mocno filmowe gesty, zapewne robił to wielokrotnie. Obsypywanie bukietami róż na drugiej randce i chęć poznania Twoich przyjaciółek na trzeciej, nie świadczą o nagłym głębokim uczuciu, tylko o efekciarskiej sprawności pana w rwaniu.
              • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:32
                Dla mnie poradnik wtedy jest dobry, kiedy uczy jak coś osiągnąć stan pożądany, a nie jedynie jak uniknąć wtop.

                Swoją drogą to ja lubię takich, którzy mają wprawę w rwaniu. Czyż to wielu rzeczy nie upraszcza? Wiadomo, że kwiaty itp. nie świadczą o tym, że kocha mnie dozgonnie, a po prostu, że na początek pewnie chętnie by mnie przeleciał, ale przynajmniej wie czego chce i zdecydowanie do tego dąży. Nie muszę go za rękę prowadzić, mogę się zrelaksować i spokojnie zastanawiać czy ja też tego chcę i co dalej.
                • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:36
                  Ja też lubię, bo lubię doświadczonych. Ale mam alergię na efekciarstwo i takie właśnie filmowe gesty i próby zbyt szybkiego przekraczania granic zażyłości. Pójścia do łóżka nie traktuję w kategoriach zażyłości.
                  • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:53
                    Jeśli ktoś próbuje zbyt szybko przekraczać granice zażyłości to świadczy raczej o tym, że nie wie co robi i się na tym nie zna. Prawdziwy wymiatacz kieruje się raczej dewizą "im mniej tym lepiej" - to jest skuteczniejsze i się człowiek nie narobi/nie wykosztuje.

                    Zalew tzw. romantycznych gestów to IMHO bardziej domena niedoświadczonych mężczyzn, którzy bardzo chcą "zdobycz" przytrzymać i nawet jeśli mieli na myśli tylko seks to często kończy się zakochaniem. Zresztą naprawdę zakochani też potrafią podduszać z miłości, jeśli tylko im na to pozwolić. Przy czym zakochanie to jeszcze nie jest wielka miłość i nie musi prowadzić do "żyli długo i szczęśliwie".
                • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:37
                  Pytanie - jak przeciętne dziewoje mają rozpoznać, że on chce tylko przelecieć, a nie wielkiej miłości? Bo na tym się wykrzaczają.
                  • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:41
                    Może inaczej.
                    W chęci przelecenia nie ma nic złego, o ile strony są zgodne i wtedy można na luzie się bzykać i czekać aż uczucia wyższe rozkwitną.
                    Jeśli pani wyklucza opcję z rekreacyjnym przeleceniem, to czeka i, za przeproszeniem, nie daje.
                    W ogóle polecam czekanie (nie na seks) i danie sobie i potencjalnemu związkowi czasu.
                    • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:44
                      Dobra kobieto, ja to wiem i to chyba nawet ciut dłużej jak Ty. Ale nie o podejrzliwych maniaków idzie, a o panienki. One się wykrzaczają na rogaliki = mniłość. I nie przetłumaczysz, a facet się sam nie przyzna zazwyczaj. A jak się przyzna to i tak "ona go zmieni, bo on się zachowuje tak i to na pewno kocha". Nie zakładam co prawda aż tak nawiedzonej opcji w wypadku w_w_c, ale coś strzeliło, sama wzmiankowała. I ciekawi mnie - gdzie i co nie poszło. Wot, sekcja ludzi z foruma w toku :]
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:40
                      Ja p****lę, co za dywagacje, czy ja o jakiś seksie gdziekolwiek pisałam?
                      I stereotypowo ja jestem gupia a pan chce mnie wykorzystać smile
                      A pan typ SZALOnego informatyka i rwać nie umie zbytnio. OJP. Leczcie się baby, albo książki piszcie z taką wyobraźnią big_grin big_grin big_grin.
                      Co za Nostradamuski, no nie mogę, LEJĘ wraz z Lipcową. big_grin
                  • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:41
                    Nie muszą wcale rozpoznawać. Wystarczy założyć, ze dopóki o rękę nie poprosił to nie chce "wielkiej miłości", a jedynie przelecieć.
                    • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:42
                      To im weź i przetłumacz :]
                      • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:43
                        O qrde, a śmiałyście się ze mnie jak polecałam metody prababci. tongue_out
                        • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:44
                          A jakie to były? big_grin
                        • nutka07 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:45
                          Dawaj te metody prababci, chce sie z nimi zapoznac smile
                          • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:52
                            No właśnie czekać. Trzymać dziób na kłódkę nawet jeśli wezbrane uczucia chcą się ulać. Niech pan będzie mężczyzną i określi się pierwszy, że kocha i inne. Cieszyć się tymi rogalikami/kwiatkami, ale bez snucia na tej podstawie projekcji o białym domku.
                            • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:58
                              właśnie czekać. Trzymać dziób na kłódkę nawet jeśli wezbrane uczucia chcą si
                              > ę ulać. Niech pan będzie mężczyzną i określi się pierwszy, że kocha i inne. Cie
                              > szyć się tymi rogalikami/kwiatkami, ale bez snucia na tej podstawie projekcji o
                              > białym domku

                              Zgadzam się oczywiście. Ale trzymając dziób na kłódkę d.y dawać w międzyczasie można, droga prababciu? wink
                              • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:01
                                Gorąco polecam. big_grin Ale bez oczekiwania, że seks do czegoś zobowiązuje.
                • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:53

                  > Dla mnie poradnik wtedy jest dobry, kiedy uczy jak coś osiągnąć stan pożądany,
                  > a nie jedynie jak uniknąć wtop.

                  Dobry poradnik, który uczy jak osiągnąć stan pożądany, czyli w tym przypadku: jak wyselekcjonować egzemplarz rokujący. Unikasz wtop rozpoznając egzemlarze nierokujące (unikasz wtop) więc to, co zostaje to rokujące wink Na to samo wychodzi wink
                  • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:58
                    No nie, nie całkiem.

                    Wyobraź sobie, że uczę Cię jeździć samochodem mówiąc Ci czego masz nie robić - to byłaby długa i żmudna nauka i nawet po dwóch latach mogłabyś jeszcze nie wpaść na to, co właściwie masz robić, żeby bezpiecznie przejechać z punktu A do B.
                    • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:14
                      Bez przesady: jak byś powiedziała "stój na czerwonym", to chyba szybko bym załapała, że na zielonym się jedzie? A w ogóle nie wymagajmy za dużo od poradników wink
                      • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:37
                        Wszystko co sprowadzimy do takich uproszczeń, będzie brzmieć prosto, ale życie pokazuje, że ani jazda samochodem, ani wchodzenie w związki takie proste nie jest. Niektórzy ludzie, zanim będą mogli "ruszyć na zielonym" muszą się w ogóle nauczyć, gdzie jest gaz, gdzie hamulec, jak się wrzuca biegi itd.

                        • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:41
                          No dobra, ale obcowania z facetami odróżnianymi jako ta inna, interesująca płeć, uczysz się od circa about 15. roku życia, poprzez obserwacje, nawiązywanie różnych relacji, zakochiwanie się, rozstania itd. Nie zaczynasz z punktu zero w wieku 30 lat.
                          • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:51
                            Niestety nie. Uczysz się od urodzenia, obserwując np. rodziców. I czasem dopiero po wielu latach dostrzegasz, że od początku miałaś błędne założenia, a teraz dodatkowo masz jeszcze destrukcyjne nawyki, które nie łatwo porzucić.
                            • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:52
                              Ok, zgoda.
                            • riki_i Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 16:05
                              bri napisała:

                              > Niestety nie. Uczysz się od urodzenia, obserwując np. rodziców. I czasem dopier
                              > o po wielu latach dostrzegasz, że od początku miałaś błędne założenia, a teraz
                              > dodatkowo masz jeszcze destrukcyjne nawyki, które nie łatwo porzucić.

                              Część Pań, jak sądzę, nie uczy się, ponieważ od początku ma wdrukowane pewne nierealne założenia. Zwłaszcza te bardzo ładne, z którymi miewałem do czynienia.

                              Powody to imho głównie życiowe wygodnictwo połączone z silnym przeświadczeniem o własnej wyjątkowości.
          • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:16
            Kwiatków do kosza wyrzucać nie należy tylko je wąchać i rogaliki zjadać, od tego są, a z miłych gestów cieszyć się można, czemu nie. I to by było na tyle, na razie jest milusio,a fajnie, jak w życiu jest milusio. Błąd ma miejsce wtedy, gdy z faktu zaistnienia paru chwytających za serce gestów zaczyna się snuć hipotezy na temat wspaniałości pana w sferze pozarogalikowej. A dzieje się to w głowie niektórych kobiet bardzo szybko i bardzo odruchowo.
            • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:25
              Bo oni Ci faceci to w ogóle obłudnicy i oszuści są. I pijacy. Bo każdy pijak to złodziej. I w ogóle.
              • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:48
                A czy ja coś pisałam o tym, że wszyscy faceci to pijaki i obłudniki? To ty powiedziałaś i naprawdę nie wiem, skąd ci to do głowy przyszło wink Ja tylko nawołuję do pilnej obserwacji i oddzielania ziarna od plew. Z tym, że nigdzie nie twierdzę, że nie należy się odrobinkę radować i z tych plew wink Milusio może być nawet, jak się zna schemat tańca godowego. Rogaliki są smaczne a różne ładnie pachną.
                • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:50
                  Andzia-to było do postu Triss o poradniku na temat mężczyzn. Tak mi się skojarzyło po prostu że z lektury tego wątku, postów Triss(między innymi) można wysnuć wniosek o nic nie wartych facetach smile
                  • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:54
                    Aha smile Ale z postów Triss nic takiego dla mnie nie wynika smile
                    • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:56
                      Było w nim m.in. zdanie, że mężczyzna, który bez cienia nieśmiałości, wahania, zażenowania, obawy, wykonuje takie mocno filmowe gesty, zapewne robił to wielokrotnie. Obsypywanie bukietami róż na drugiej randce i chęć poznania Twoich przyjaciółek na trzeciej, nie świadczą o nagłym głębokim uczuciu, tylko o efekciarskiej sprawności pana w rwaniu.

                      ten post był wisienką
                      Triss-w moim odczuciu- strasznie krytykuje facetów, i gdy zasłużą i jeśli nie zasłużą.
                      p.s. ale może to wrażenie bo ja jestem z ematkowej frakcji kobiet, które "wolą" mężczyzn od kobiet wink
                      • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 13:59
                        A czemu wisienką? Sensowny przeca jest.
                        • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:02
                          To nie ja wymyśliłam - dla ścisłości i porządku zaznaczam. Ale się z tym zgadzam.
                          • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:05
                            wisienka jak podsumowanie-ładne, dla niektórych smaczne-ale ja nie lubię
                            wiem że nie Ty wymyśliłaś- ale się zgadzasz wpisując się tym (zresztą nie po raz pierwszy-to nie zarzut ale fakt) w trend antymęski, który mi nie do końca pasuje
                            • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:11
                              Ale czemu antymęski?! Propagacja myślenia i zastanowienia się "czemu tak teatralnie" to antymęskość? Chyba ciut nadinterpretujesz.
                              • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:14
                                Może i ciut
                                Aczkolwiek poczytaj wszystkie wypowiedzi w tym wątki i chyba będzie w nich coś ponad
                                Propagacja myślenia i zastanowienia się "czemu tak teatralnie" to antymęskość?
                                • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:17
                                  Jak dla mnie to ma bardzo pragmatyczne podejście. Czysty realizm zakładający, że lepiej dać się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarowywać X razy.
                                  • guderianka Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:26
                                    Dla mnie pojęcie "realizmu" w relacjach międzyludzkich a zwłaszcza w związku- jest jakoś obce. Rozkminianie każdego gestu faceta pod kątem ewentualnej gry, szukanie wad (prawdy), interpretowanie gestów i z jakich pobudek one wynikają-o nie, to nie dla mnie.
                                    I nie chodzi o zaskoczenie czy rozczarowanie-każdy ma swój rozum i instynkt samozachowawczy i widzi które zachowanie ewidentnie źle wróżą ale szukanie drugiego dnia "bo zazwyczaj, bo faceci, bo rozczarowanie"-jest mi obce.
                                    • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:29
                                      A kto mówi, że szukanie? Albo mizoandria, bo bez wielkiej ufności od razu albo brać jak leci - dwie skrajności. A tu się zwyczajnie trzeba czasem zastanowić, a niekoniecznie rozkminiać, jak przedstawiasz te dwa światy. Ani lecieć na złamanie karku, ani odprawiać z kwitkiem od razu.
                                    • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:30
                                      To zanim nazwiemy znajomość związkiem. Sorry, ale dla mnie kilkutygodniowe spotykanie się z seksem w pakiecie, związkiem jeszcze nie jest, to dopiero wczesny etap znajomości.
                                      • riki_i Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 16:01
                                        triss_merigold6 napisała:

                                        > To zanim nazwiemy znajomość związkiem. Sorry, ale dla mnie kilkutygodnio
                                        > we spotykanie się z seksem w pakiecie, związkiem jeszcze nie jest, to dopiero w
                                        > czesny etap znajomości.

                                        Wydawało mi się, że e-matki już kiedyś to zdiagnozowały - związek jest od trzeciego włożenia big_grin
                                      • vre-sna Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 19:14
                                        Wielce kategoryczne wypowiedzi. Dla mnie zbyt. Pewnie, że intuicyjnie można odrzucić fałszywe zamiary wyrachowanych osobników, ale takie bardzo trzeźwe spojrzenie, moim zdaniem, wyklucza szansę na prawdziwą namiętność. Ale ja z tych romantycznych (czyt. naiwnych).
                                        Chociaż zawsze mnie kręciły ścisłe pragmatyczne, logicznie wiążące przyczynę ze skutkiem umysły.
                                        Bo jako, że to matrix to wielce interesujący.
                                        • vre-sna Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 19:20
                                          A mam na myśli Wasze przemyślenia a propos meskich zamiarow, że można aż tak punktować.
                                          Logiczne myślenie jest bardzn konkretne, ale czy dopuszcza inne czynniki? Np. a jednak zakochanie się po namiętnych chwilach? I jak wtedy tak na zimno wnioskować?
                                          • vre-sna Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 19:33
                                            Nie cierpię smartfonów smile
                                            A chciałam tylko powiedziec, że to co mówi Triss jest zapewne słuszne, ale bardziej emocjonalne jednostki mogą tak nie potrafić tzn. na chłodno ananalizować.
                                            Osobiście potrafię być mocno zdystansowana wowczas, gdy mi nie zależy.
                                            • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 20:14
                                              Ja się nieprzytomnie zakochałam pod wpływem seksu z obecnym partnerem. Tyle, że nie podejmowałam decyzji w stanie amoku.
                                              • vre-sna Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 20:48
                                                Wlasnie wcisnelam skasuj zamiast odpowiedz. Oswiadczam, ze nie chciałam skasowac.
                                                Triss, własnie o tym mówię, że jednak nie potrafiłabym oddzielić seksu od emocji. A emocje u mnie przynajmniej, w ogóle nie korelują ze zdroworozsądkowym podejściem.
                                                Taka umiejętność posiadania i jednocześnie rozumu i zarazem totalnych namiętności to metapoziom stanu zakochania smile
                                                • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 20:58
                                                  Ależ nie oddzielałam. Emocje mną miotały, wypisywałam się w mailach do przyjaciółki, gadałam, słuchałam rzewnej muzyki i wstawiałam znaczące opisy na gg. Natomiast obecnemu nie powiedziałam ani słowa, dopóki sam nie dojrzał do odpowiednich wyznań. Żadnego dopytywania się, namolnych sms-ów, telefonów z pytaniem co słychać. Przez tydzień zero kontaktu? Nie szkodzi, ja się zajmowałam swoimi sprawami i nie inicjowałam. Gardę trzeba trzymać wysoko.
                                                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:09
                                                    Baby, czyście gupie som? Wróciłam właśnie z pracy, 376 postów, myślicie, że chce mi się tyle postów czytać big_grin
                                                  • raohszana Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:30
                                                    Tak :]
                                                  • vre-sna Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:38
                                                    O, no właśnie tak jak mówisz, totalne odjechanie, z tym, że wówczas nie ma sie własnych spraw, jest tylko TA jedna, żadnych pobocznych.
                                                    I to jest ta subtelna różnica między nami. Racjonalizm zawsze przychodził później. W pierwszej fazie nigdy.
                                                    I zawsze taki stan uważam za najbardziej urokliwy - daje takiego kopa (pozytywnego).
                                                    I to jest piękne, że można takich uniesień doświadczać, moja pierwsza miłość odchudziła mnie o 10 kg, schudłam do poziomu 43 kg. Ale to bylo 24 lata temu, na powtórkę szans nie ma /
                                                  • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:43
                                                    Och, ja byłam po 30-tce. smile I nie była to pierwsza miłość. Owszem, TO było w centrum uwagi. Ale inaczej wygląda centrum uwagi u kobiety pracującej, z małym dzieckiem, ogarniającej 1500 spraw logistyczno-finansowych.
                                                    Jak mi przychodziła chęć natychmiastowego napisania sms-a o dowolnej treści, to pozwalałam, żeby przeszła zanim sięgnęłam po telefon. W sumie proste, wymaga trochę samokontroli.
                                                  • vre-sna Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:56
                                                    A tu masz rację. Wiek robi swoje. Ale to tylko wyuczony instynkt - nie racjonalizm.
                                                    Bo wewnętrznie wcale nie chcesz się dystansować,chronisz siebie przed zranieniem.
                                                    Gdy silnie odczuwasz, działasz instynktownie. Racjonalizujesz, gdy masz czas i dystans smile
                                                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:47
                                                    Czy ja gdzieś napisałam, że inicjuję kontakty z misiem i robię mu wyznania? smile Nie wstawiam też znaczących opisów na gg (to jest dopiero gimbaza!) smile
                                                  • triss_merigold6 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:56
                                                    A tam, biorąc pod uwagę że moje gg miało może z 10 osób, to mogłam sobie pozwolić. Jestem na tyle stara, że dopuszczam obciach.
                                                    A teraz rozmawiam z Vresną i to jest off top więc nie bierz do siebie.
                                                  • vre-sna Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 22:17
                                                    O właśnie, wraz z wiekiem człowiek ma wyrąbane.
                                                    Moj syn zresztą mawia: miej wyrąbane, a będzie ci dane. To też jest ujmujące, chociaż on (19 lat) i ja rozumiemy to inaczej big_grin
                                        • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 20:33
                                          ale takie bardzo trzeźwe spojrz
                                          > enie, moim zdaniem, wyklucza szansę na prawdziwą namiętność. Ale ja z tych roma
                                          > ntycznych (czyt. naiwnych).

                                          Nic z tych rzeczy, niczego nie wyklucza, a już namiętności na pewno. Namiętność (tak jak, jak ją pojumuje) chadza w parze z romantyzmem (tak, jak ja go pojmuję), ale z naiwnością to na pewno nie smile
                                          • vre-sna Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 21:43
                                            Jaka naiwnosc, to wszystkim obok tak się wydajesmile
                            • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 22.10.13, 11:24
                              guderianka napisała:

                              > wisienka jak podsumowanie-ładne, dla niektórych smaczne-ale ja nie lubię
                              > wiem że nie Ty wymyśliłaś- ale się zgadzasz wpisując się tym (zresztą nie po r
                              > az pierwszy-to nie zarzut ale fakt) w trend antymęski, który mi nie do końca pa
                              > suje

                              Tak się zastanawiam, czy w związku z tym Riki, który zdaje się w tym wątku stanowić jeden front z Triss, ze mną, czy z Raohshaną to antymęski mężczyzna? wink
                        • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:04
                          Na pewno jest to scenariusz możliwy i prawdopodobny, ale powtarzanie takiego poglądu jednak mocną trąca cynizmem czy wręcz zgorzknieniem, a to nie pomaga w znalezieniu partnera.

                          Wszelkie przejawy hołdu i uwielbienia należy przyjmować z wdzięcznością jako należne i zasłużone, bo niby czemu nie? wink
                          • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:12
                            >
                            > Wszelkie przejawy hołdu i uwielbienia należy przyjmować z wdzięcznością jako na
                            > leżne i zasłużone, bo niby czemu nie? wink

                            O, to zawsze! smile


                            Na pewno jest to scenariusz możliwy i prawdopodobny, ale powtarzanie takiego po
                            > glądu jednak mocną trąca cynizmem czy wręcz zgorzknieniem, a to nie pomaga w zn
                            > alezieniu partnera

                            No coś ty? Na pewno pomaga ustrzec się przed niedopowiednimi partnerami i na pewno nie przeszkadza w znalezieniu tego odpowiedniego.
                            • bri Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:34
                              Może to taka moja ułomność - nie potrafię przekonująco przyjmować gestów uwielbienia jako całkowicie zrozumiałych w przypadku tak cudownej istoty jak ja, i jednocześnie uważać pana za cynicznego gracza, który robi co innego niż myśli.
                      • aandzia43 Re: A wiesz co jest najśmieszniejsze? 21.10.13, 14:07
                        Mnie też się wydaje, że zbytnia lekkość w efektownym serwowaniu filmowych gestów wynikać może z narcystycznej pewności siebie mężczyzny i z dużej wprawy. Tak mi jakoś z obserwacji wynika, choć może serduszko chciałoby coś innego sobie uważać. Tylko trzeba odróżnić "serce na dłoni" naprawdę zauroczonego szczerego młodzieńca od narcystycznych odważnych gestów starego wyjadacza. To się da zrobić wink

                        Ja tam nie wiem, czy kto woli mężczyzn czy nie woli, staram się wędrować na kierunek "mnie jest dobrze w relacjach z mężczyznami". I wychodzi mi na to, że nie ma potrzeby nadmiernie ich rozpieszczać i wczuwać się w każde ich emocji drgnięcie, by być z nimi szczęśliwią i w bonusie uszczęśliwiać ich.
    • kobieta306306 to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 10:24
      odbiła żonatego faceta. No proszę proszę uncertain
      A ona nazwała mnie "niedopchnięta rozwódką". Ona wprawdzie dopchnięta ale cudzym dopychaczem uncertain
      • anika772 Triss_merigold6 21.10.13, 11:06
        A może byś jakiś poradnik napisała, hmm? Albo dwa, dla nastolatek i dla dorosłych kobiet?
        Mam dwie córki, na pewno bym kupiła!
      • rosapulchra-0 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 12:32
        No, na twój temat to zdecydowanie prawdę napisałam.
        • kobieta306306 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 12:39
          oj Rosiczka, Rosiczka
          wiesz jak to w życiu jest - karma - odbijesz chłopa, to później tobie odbiją. U Ciebie jest ten plus uncertain że masz cholernie nieatrakcyjnego karakana i mało takich desperatek, które by się połaszczyły. Tylko to Ciebie ratuje, choć oczywiście do czasu, bo po alkoholu facet moze wydawac się jak Antinio Banderas.
          Związałas się z chłopem, z którym akurat inna kobieta (żona) spółkowała. Inaczej na tekst o dziecku popukałby sie facet w głowę.
          • rosapulchra-0 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:08
            Rozwódko z n. byłaś, widziałaś, możesz poświadczyć, prawda? big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
            Żałosna jesteś jeszcze bardziej niż twoje niedo..
            • kobieta306306 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:15
              Prawda, mogę poświadczyć.

              Rosiczko, ktoś kiedys napisał, że Ty jesteś takie forumowe dziwadło, coś jak koza o dwóch głowach, albo kobieta z brodą. To też prawda.

              ps wrócę jeszcze i poświęcę się dla dobra sprawy wink
              • rosapulchra-0 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:21
                O tak, potwierdzaj zatem!
                http://emots.yetihehe.com/1/jezyk.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/jezyk.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/jezyk.gif
                • triss_merigold6 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:25
                  Qrde, nie możecie sobie powrzucać na privie? Albo na sesję na gg się umówić? big_grin
                  • guderianka Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:26
                    z video-czatem ? suspicious
                    • triss_merigold6 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:27
                      Nie wiem, skype to ryzykowny jest, może zadzwonić np. Władimir Putin.
                      • guderianka Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:29
                        myślisz, ze sobie z nim nie poradzą ? big_grin
                    • kobieta306306 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:29
                      z tego wątku dowiedziałam się tylku ciekawostek o Rosiczce, że aż miło. Odbiła komus męża, a mnie nazywa niedopchnietą. Jak trzeba byc niedopchnietym, żeby się cudzym chłopem popychać? uncertain pytanie retoryczne oczywiście.
                  • rosapulchra-0 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:36
                    Chętnie bym to zrobiła, ale kobieta306 woli urządzić pyskówkę na forum. Ma w tym wprawę, niejednego bana za to dostała - widać lubi ten rodzaj sportu.
                    • kobieta306306 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 13:45
                      Rosiczko, podpadłaś mi na całej linii.
                      Jesteś gorsza niż myślałam. Po tym wątku, to już nie mam do Ciebie za grosz szacunku.

                      A teksty o CELOWYM poronieniu u jeszcze ŻONY to juz się nadają na kryminał.
                      Opatentuj przepis na takie celowe poronienie, to będziesz jeszcze bardziej popularna. Co trzeba zrobić żeby CELOWO kilkakrotnie poronić?
                      • rosapulchra-0 A nie mówiłam :D 21.10.13, 13:54
                        Ten rozwiedziony i niedo.. troll zdecydowanie woli zrobić awanturę na forum. Kłamać i kłapać paszczą pełną jadu, bo myśli, że dzięki takim postom pokaże, jaka to ona jest lepsza big_grinbig_grinbig_grin
                        Rozwódko z n. - co ty wiesz o szacunku? tongue_out
                        U mnie nigdy czegoś takiego jak nawet minimalny szacunek nie wzbudziłaś. Takżętego..
                        Za to miałkiej rozrywki dostarczasz. Bardzo miałkiej big_grin
                        EOT.
                        • kobieta306306 Re: A nie mówiłam :D 21.10.13, 13:57
                          a przyszło Ci do głowy, że może ona proniła, bo jej mąż (czyli Twój obecny kulfon) nie pomagał jej wystarczająco w tym czasie i sama musiała robić jakies prace okołodomowe?
                      • empatia0 Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 15:05
                        Zgadzam się Kobietą, z ust mi to wyjęła, a bana to Rosa dostawała już kilkakrotnie. Co, może kłamię?
                        Nie znam tu nikogo kto byłby tak kłótliwy i wredny jak Rosa. Zepsuta krew!
                        • nolus Re: to ja nie wiedziałam, że Rosiczka 21.10.13, 16:31
                          Kiedyś spotkałam się parę razy z typem,który stosował takie filmowe gesty i lekko teatralny podryw.Nie działało to na mnie,bo sama nie wiem...
                          a) przede wszystkim niespecjalnie mi się podobał
                          b) nie lubię takich przesadnych zachowań,na kilometr pachną mi sztucznością - od razu wydaje mi się, ze rzeczywistość/codzienność z takim okazem jest całkowicie odmienna,od tego co prezentuje na randkach
                          c)wyczuwałam z jego strony fałsz; uważał mnie za naiwne dziewczę,które za różne obietnice bez pokrycia* po prostu da się przelecieć,a na pożegnanie można jej zafundować kopa w tyłek

                          * te obietnice to było prezentowanie się jako odpowiedzialny facet dający poczucie bezpieczeństwa.,współczujący i okazujący wsparcie.Były kwieciste gadki o stworzeniu "związku pełnego zaangażowania i szczerości",lekkie opluwanie byłej robiącej go w bambuko,propozycja załatwienia pracy,itd. Jak już doszło do pytań czy chciałabym mieć dziecko,to zrobiło mi się słaaabo...Już więcej się z nim nie spotkałam( i nie przespałam),chociaż ktoś mógłby uznac ,że "chyba fajnie było",bo po każdym spotkaniu odwoził mnie taksą do domu(a mieszkam na obrzeżach),a w końcu "każda dziewczyna lubi być traktowana jak księżniczka". Te krótką znajomość zrelacjonowałam kolezance oraz kumplowi i przynajmniej mieliśmy się z czego pośmiać smile

                          Tak.wiem, jak bardzo uważał mnie za naiwną...A był to gość o 13 lat ode mnie starszy,po rozwodzie i z dzieciakiem na karku.Z zadatkami na przemocowca. Niedawno znów zaczął do mnie pisać - rozstał się z jakąś dziewczyna po 5 m-cach i znów nadeszła moja kolej big_grin
    • iwoniaw No takie jak ty desperatki na pewno polują 21.10.13, 19:38
      na towar niekoniecznie nawet pierwszego sortu, a co dopiero mężów e-matek big_grin
      Żeby singielka w twoim wieku spędzała weekendy na forum dla matek dzieciom, tworząc obsesyjnie wątki o tym, jacy to żonaci chętni, a żony beznadziejne, to musi mieć naprawdę zryty beret i wiadome problemy big_grin
      • triss_merigold6 Re: No takie jak ty desperatki na pewno polują 21.10.13, 20:15
        Ot, panna niedopchnięta z rzadka uśmiechnięta i w głowie się lęgną małe rybki.
        • rosapulchra-0 Re: No takie jak ty desperatki na pewno polują 21.10.13, 20:18
          triss_merigold6 napisała:

          > Ot, panna niedopchnięta z rzadka uśmiechnięta i w głowie się lęgną małe rybki.

          W rozmiarze 8xl big_grin
          • triss_merigold6 Re: No takie jak ty desperatki na pewno polują 21.10.13, 20:28
            To duże rybki.big_grin
    • inguszetia_2006 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 20:24
      wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):
      Czy kobiety naprawdę wierzą, że stare panny/rozwódki przeprowadzają polowania n
      > a ich dzieciatych, zajętych misiów często w rozmiarze 8XL, wyłysiałych z brzuch
      > em piwnym do ziemi, nieatrakcyjnych intelektualnie, fizycznie, finansowo?
      Witam,
      O nie. W to nikt normalny nie wierzy. Takich mężczyzn to mężatki z pocałowaniem rąsi oddadzą. I jeszcze pobłogosławią na drogę;-D Bo mówimy o panach po 50-tce, zajadających golonkę i popijających piwo marki Piwo? Tak? Coś w stylu Ferdek Kiepski?
      Pzdr.
      Ing
    • ashraf Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 20:32
      1234536754874 wątek czerwia traktujący o tym, jak to wszyscy żonaci mężczyźni (bądź mężczyźni w ogóle) to szambo, jakie to żony ślepe i zazdrosne i jaka to czerw rozchwytywana i wybredna zarazem. I że ona to by nigdy na takiego itd. Nuda.
      • triss_merigold6 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 20:48
        Pomarzyć dobra rzecz.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 21:44
        Napisała ta, co se wzięła odpad i zamiast być najważniejszą w życiu misia jest którąś z kolei. Hłe, hłe.
        • sumire Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:00
          cóż - face it. w pewnym wieku nie masz szans na kogoś, kto nie jest odpadem, chyba że sparujesz się z nietkniętym siedemnastolatkiem.
          i wcale nie chodzi o to, żeby być najważniejszym w czyimś życiu. to nie jest recepta na udany związek.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:03
            > i wcale nie chodzi o to, żeby być najważniejszym w czyimś życiu. to nie jest re
            > cepta na udany związek.

            A mnie właśnie o to chodzi, i co? Mogę sobie. smile
            Nigdzie nie pisałam, że szukam recepty na udany związek.

            > w pewnym wieku nie masz szans na kogoś, kto nie jest odpadem,

            ta, w Polsce wg statystyk Gusu, to po 49.
            smile
            • sumire Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:08
              cóż. pozostaje Ci szukać faceta bez zainteresowań i rodziny.

              statystyka to tylko statystyka. ogromna większość ludzi po 30. ma za sobą mniej lub bardziej intensywny związek (lub kilka, lub kilkanaście), więc szanse na to, że trafi się na kogoś bez przeszłości w temacie damsko-męskim, są dość znikome, o ile nie szuka się wśród osób aseksualnych i tych, które młodość spędziły w klasztorze.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:11
                Rozwodnik jest dla mnie odpadem. Facet, który się rozstał po długim niesformalizowanym związku nie jest dla mnie odpadem. Zresztą nieważne. Moja sprawa, moje kryteria.
                P.S. Czy ja gdzieś pisałam, że szukam? Nie, bo nie szukam. Jak się znajdzie-super. Ale na szukanie jestem zbyt leniwa, wolę na ematce posiedzieć. smile
                • sumire Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:21
                  nie nie, to ciekawe. jaka różnica między jednym a drugim - poza tym, że jeden złożył podpis pod papierem, a drugi nie?
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:27
                    Emocjonalna.
                    • riki_i Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:46
                      Imho emocjonalna różnica jest między Panem, który oprócz byłej żony jeszcze się rozmnożył. Taki, co był kilka-kilkanaście lat w niezobowiązującym związku i taki co był tyleż samo w bezdzietnym małżeństwie to wg mnie typy prawie tożsame. Ale możesz sobie uważać inaczej, Twoje prawo.
                      • aandzia43 Re: O co chodzi z Wami i misiami? 22.10.13, 11:19
                        Imho emocjonalna różnica jest między Panem, który oprócz byłej żony jeszcze się
                        > rozmnożył. Taki, co był kilka-kilkanaście lat w niezobowiązującym związku i ta
                        > ki co był tyleż samo w bezdzietnym małżeństwie to wg mnie typy prawie tożsame.

                        Się zgadzam, przytomnie gadasz smile
                    • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 22.10.13, 06:47
                      Jak to? Weź mię to jakoś wytłumacz, bo nie ogarniam - jak emocjonalna?
        • ashraf Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:04
          Jezeli ma cie to dowartosciowac, to enjoy it smile ale przestan juz dawac ciagly upust swojej desperacji, bo to juz zaczyna byc naprawde nuzace. Nie masz innych problemow niz cudze chlopy?
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 22:07
            Tego, że napisałam, że jest mnóstwo fajnych chłopów i fajnych związków już nie doczytałaś?
            Nie mam w ogóle problemów, więc sobie piszę o pierdołach, may I?
            • ashraf Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 23:05
              Nie mam czasu na czytanie tysiąca postów zmierzających do tego, że raz na tysiąc zdarza się fajny facet (choć i tak nie spełniłby zapewne twoich wymagań). Problemy chyba jednak masz, skoro ciągle obsesyjnie kręcisz się koło jednego tematu. Mój, jak to ładnie określiłaś "odpad" chyba jednak nie jest taki zły, skoro nie założyłam jeszcze ani jednego wątku na jego temat i nie wyżalam się jaki to gruby, brzuchaty, skąpy, pijący itd. Może warto uwierzyć, że i tacy mężczyźni są na świecie, zamiast dowartościowywać się, że skoro nie ma się faceta, to partnerzy innych kobiet muszą być do d..y?
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 23:07
                Masz rację, o wartości kobiety świadczą męskie gacie. smile
                • ashraf Re: O co chodzi z Wami i misiami? 21.10.13, 23:09
                  Z ilości twoich postów o facetów(szczególnie cudzych) wynika, że dla ciebie najwyraźniej tak...
                • raohszana Re: O co chodzi z Wami i misiami? 22.10.13, 06:49
                  A co świadczy o wartości męskich gaci? suspicious

                  Tak, no nudzi mi się niemożebnie i naprawdę nie mam co robić big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka