Czy kobiety naprawdę wierzą, że stare panny/rozwódki przeprowadzają polowania na ich dzieciatych, zajętych misiów często w rozmiarze 8XL, wyłysiałych z brzuchem piwnym do ziemi, nieatrakcyjnych intelektualnie, fizycznie, finansowo? Na forum pełno takich kwiatków niejedna pani biłaby wredną lafiryndę, która usiłuje odbić jej jej wspaniałego (czytaj: np. wyrzygującego każdy wydany grosz, skąpego, uprawiającego przemoc ekonomiczną) męża?
Jestem zadziwiona, bo zauważyłam korelację

. Panie piszące o swoich biednych misiach, na których czyhają na każdym kroku bezwzględne sucze w innych wątkach przyznają się, że pan dziećmi to się zbytnio nie zajmuje, domem wcale i w ogóle, oczekuje całodobowej obsługi, robi awantury o byle pierdołę, ma jedną lub parę nielojalności za sobą, zdanie matki dla niego ważniejsze niż żony, woli kumpli od rodziny itp.
Serio, myślicie, że panie aktualnie bez portek są tak zdesperowane i marzą o takim właśnie misiu? Misiu, który ewentualnie będzie płacił alimenty dzieciom i może byłej żonie, misiu, który nie wie nawet jak ugotować ryż, czy uprasować spodnie? Już nie piszę, że misiu tytanem finansów, misterem Mazowsza, fizykiem kwantowym nie jest, ale po co komu miś, o którego trzeba się bać, by na bok nie poszedł, miś, który nie daje finansowego, około-domowego, dzieciowego i uczuciowego wsparcia?
Z mężów forumek to bym brała jedynie (oczywiście, gdyby nie byli żonaci i dzieciaci, bo za takich w życiu się nie zabiorę) z opisów Kropki, Anety-Skarpety, Guderianki i Triss (gdyby miał własne zdanie).
Tak, nie mam innych problemów, właśnie się rozwalił mój trzygodniowy związek. Kij związek, ale ponad rocznej przyjaźni żal.