zawsze-w-drodze
28.10.13, 22:02
Do dziecka od początku roku dwa razy w tygodniu przychodzi kolega. Razem chodzą na jedne pozaszkolne zajęcia i razem wracają do domu. Zawsze do nas. Ponieważ zajęcia są wyczerpujące fizycznie zwykle po powrocie dziecko coś zjada - to drugie "przy okazji" też. Dla mnie nie problem. Zaczęło mnie zastanawiać jednak, że to drugie dziecko (kolega) je strasznie dużo - moje zje niewiele, tamto - jakby na zapas. Kilka kanapek, owoce, sok. Potem się bawią razem chwilę i często moje przychodzi i pyta czy kolega nie mógłby jeszcze kanapki albo ciasta, bo głodny. Podpytałam delikatnie. Okazało się, że w domu już nic nie dostanie, bo mama "uznaje kolacje za niezdrowe". Do szkoły też dostaje niewiele, bo "lepiej zjeść mniej niż więcej" i tylko ekologiczną, organiczną żywność. W szkole obiadów nie je - nie odpowiadają standardom mamy. Mam wrażenie, że dziecko jest niejako "głodzone" i nie jest to na pewno kwestia finansów. Rodziców nie znam. Robić coś z tym?