Dodaj do ulubionych

Pracujecie nad sobą?

12.11.13, 23:51
Nad własnym charakterem, cechami których w sobie nie lubicie, które są uciązliwe dla innych?
Ja zaczęłam od jakiegos czasu i musze powiedzieć że dawno nie czułam sie tak sztucznie we własnej skórze, staram się np aktualnie nie reagowac histerycznie, impulsywnie, nerwowo nie być kłótliwą i owszem jak się skoncentruje i postaram bardzo ładnie wychodzi, relacje z innymi się poprawiają, ogólnie na plus, problem jest jednak w tym że cały czas czuje że to nie ja, to nie mój temperament, czuję sie sztucznie bo w srodku mam ochote na zupelnie inne zachowania. Są jakies granice w pracy nad sobą? Czy uwazacie że warto wogole sie zmieniać, za wszelką cene nad sobą panować, wyzbywac sie zlych cech charakteru ? czy raczej pelna naturalnosc i bycie sobą są najbardziej w cenie mimo wszystko?
Obserwuj wątek
    • redheadfreaq Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 00:34
      Tak, staram się. Z jednej strony warto pracować, by pozbyć się cech naprawdę utrudniających życia (niszcząca zazdrość, zapalczywość, pamiętliwość, mściwość...), z drugiej - doszłam do etapu, w którym zaakceptowałam fakt, że nikt nie jest idealny, oraz że to, co dla jednego będzie cechą nieznośną, dla innego będzie tym, czego szuka w drugiej osobie.
    • havana28 Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 04:02
      Histeryczność, kłótliwość i impulsywność to naturalność będąca w cenie? Chyba żartujesz...

      Nie wiem czy wiesz, ale jest cała filozofia/religia, która skupia się właśnie na pracy nad sobą i eliminacji negatywnych cech charakteru. Buddyzm się nazywa.
      • kariwitch00 Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 08:21
        No nie bo to są złe cechy i złe zachowania,jednak robienie z siebie idealnego tworu dla przykładu stonowanego i wywazonego człowieka choc z natury jestem impulsywna sprawia ze czuje sie sztucznie.
    • paul_ina Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 04:28
      No bez tego to chyba nie ma życia? Nikt nie rodzi się idealny, moim zdaniem to życie właśnie polega na zbieraniu wzbogacających, zmieniających doświadczeń. Nie jesteśmy stali, jesteśmy strzałą w locie, sumą zmian kątów widzenia (również własnych) jak powiedział Jim Morrison.

      Ja to ogólnie w życiu mam zasadę - go with the flow, idź z falą a nie przeciwko fali. W obszarze pracy nad sobą ta zasada chroni mnie przed poczuciem sztucznego skafandra, o którym piszesz. Na studiach - pracowałam nad poczuciem własnej wartości, nad właściwą samooceną, jednocześnie starałam się rugować jakieś małomiasteczkowe nawyki, które przywiozłam ze sobą do Warszawy (np. ocenianie ludzi po wyglądzie, po pozorach). Dużo czasu zajęło mi oderwanie pępowiny, właściwie to proces ciągły, bo z moją rodziną - jej podejściem - pępowina ciągle odrasta. Jednocześnie bardzo musiałam chronić w sobie to, co przywiozłam do dzikiej stolicy dobre - pokorę, wrażliwość na krzywdę innych. Potem poznałam mojego męża i ten związek z osobą o zupełnie innym sposobie okazywania emocji bardzo mnie wzbogacił, ale żeby to przeżyć - właśnie musiałam już umieć nie oceniać ludzi po pozorach, potrafić dać komuś czas na otwarcie się (co w szalonym singlowym świecie nie było takie oczywiste); potem wielka lekcja bezwzględnego zaufania do kogoś, wiary w kogoś, lekcja polegania na kimś (znów - w świecie wielkich korporacji, w którym głęboko zawodowo tkwiłam, wartości zapomniane). Później przyszło macierzyństwo i tutaj ciągle się uczę, jak to jest kochać kogoś bardziej niż siebie samego; dla moich dzieci pracuję nad wszystkimi swoimi wadami (porywczość, zapalczywość, lenistwo itp). Macierzyństwo dało mi bardzo, bardzo dużo, każdego dnia daje, przewartościowało mój świat. Ale to osobna neverending story smile

      Są jak
      > ies granice w pracy nad sobą? Czy uwazacie że warto wogole sie zmieniać, za wsz
      > elką cene nad sobą panować, wyzbywac sie zlych cech charakteru ? czy raczej pel
      > na naturalnosc i bycie sobą są najbardziej w cenie mimo wszystko?

      Dla mnie takimi granicami jest właśnie uczenie się z falą a nie przeciw fali, wykorzystywanie tego, gdzie jesteś, co robisz i w jakim towarzystwie do pracy nad sobą.
      Myślę, że zmieniamy się i tak, a starając się panować nad tym procesem - zmieniamy się na lepsze.
      Dla mnie właśnie bycie sobą to praca nad sobą i zmiana, tak jak zmienia się świat i ludzie wokół.
      "Naturalność i bycie sobą mimo wszystko" moim zdaniem zakłada jakieś niedopasowanie społeczne, bo skoro wszystko płynie, wszystko się zmienia, a ja jestem jak kamień - nie jestem częścią naturalnego procesu. A więc taka naturalność dla mnie to sztuczność.
      • kremciapciulkowy Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 05:52
        Tak, każdego dnia muszę nad sobą pracować, każdy dzień to walka. Nie odnoszę wrażenia, że mnie to w czymś ogranicza. Jestem szczęśliwa, gdy widzę rezultaty tej pracy. Mąż też docenia, ale głównie to pracownicy zauważyli że stałam się mniej nerwowa, reaguję spokojniej na ich błędy, chociaż potrafię się też wkurzyć, gdy po raz osiemdziesiąty zwracam na coś uwagę a oni po swojemu. Dzięki mojej pracy nad sobą
    • ichi51e Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 08:30
      Dobrze rozumiem to uczucie. uncertain
      • kasia191273 Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 08:33
        pracuję nad cierpliwością wobec własnych dzieci, bo to u mnie szwankuje (nie brakuje mi jej w pracy, a mam do czynienia z przeróżnymi ludźmi, którzy cierpliwości wymagająwink)

        zauważyłam, że jeśli wygospodaruję trochę czasu 'tylko dla siebie' między pracą a powrotem dzieci do domu, jestem potem spokojniejsza, milsza dla nich

        i tego się trzymamwink
    • default Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 08:38
      kariwitch00 napisała:

      > Nad własnym charakterem, cechami których w sobie nie lubicie, które są uciązliw
      > e dla innych?

      Owszem, pracuję nad własnym charakterem, ale w innym kierunku - staram się wypracować w sobie odporność i olewczość na uciążliwe cechy innych. A także wdrożyć u siebie jakieś uciążliwe cechy, bo ja za dobra jestem big_grin
    • yeerba Re: Pracujecie nad sobą? tak, ALE 13.11.13, 08:51
      Pracuję, natomiast cechy które chciałabym wykorzenić (a przynajmniej utemperować) przeszkadzają mi samej, więc praca nad nimi nie powoduje odczuwania sztuczności a sukcesy, jakie odnoszę są nagrodami. Wiem, że gdy generuję złe emocje (nerwy, kłótnie), to niszczę przede wszystkim siebie. Pracuję nad sobą wyłącznie dla siebie i swojego komfortu, a nie dla zaspokojenia otoczenia, ale oczywiście otoczenie pośrednio na tym korzysta.

      Nie wiem czemu zatem podjęłaś pracę nad sobą? Dla kogo to robisz i po co? Jeśli po to, żeby lepiej wypadać publicznie to raczej się nie uda. Dysonans Cię wykończy.
      • kariwitch00 Re: Pracujecie nad sobą? tak, ALE 13.11.13, 10:00
        Jest coś w tym że chciałam lepiej wypadac publicznie, uzdrowić relacje z innymi i owszem przekonałam się że to się udaje gdy człowiek panuje nad swoim charakterem, naprawdę moze sie duzo zmienić na plus w życiu ale męczy mnie dysonans sad
        • agaja5b Re: Pracujecie nad sobą? tak, ALE 14.11.13, 10:17
          Pracuję , ale wyłącznie nad tym co MNIE w sobie przeszkadza i nie pasuje z jakichś względów (np utrudnia zdobycie czegos dla mnie istotnego, czy powoduje że czegoś nie widzę wyraźnie i nie rozumiem), wtedy nie ma dysonansu, bo jesteś dalej sobą, tylko się przeobrażasz, innymi słowy dojrzewasz, ale to dalej ty z każdą swoją cechą. Ważne żeby motywacją do zmian była twoja wewnętrzna potrzeba, a nie jakieś, czyjeś widzimisię
    • echtom Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 09:41
      Nie. Jestem już dość stara, by pozwolić sobie na luksus bycia sobą, czy to się komuś podoba, czy nie. "Praca nad sobą" na tym etapie to rozwijanie zalet i olewanie wad.
    • blond_suflerka Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 10:05
      Zdecydowanie pracuję.
      A co do pytań, które zadałaś-praca nad sobą ma sens jesli czujesz, że to co jest aktualnie po prostu Ci nie służy. Tobie czy bliskim. Tyle tylko, że taka praca pt-'jestem wybuchowa więc za wszelką cenę będę spokojna' to moim zdaniem średnio ma sens. O wiele lepiej jest rozpracować wybuchowość. Bardzo często ludzie reaguję nieadekwatną furią bo noszą w sobie złość, która nigdy wcześniej nie była wyrażona. Na przykład ludzie, którzy przeżywali jakieś trudne sytuacje w dzieciństwie i jako dzieci nie mogli tej złości wyrazić to potem w różnych sytacjach się wkurzają i dziwią się skąd ten wybuch. I teraz-takie wstrzymywanie tego na siłę mija się z celem bo znowu się blokują. Ranienie siebie i innych awanturą też oczywiście nie jest dobre. Trzeba więc dotrzeć do przyczyny i źródła.
      I tak też z wieloma innymi rzeczami. Dopiero wtedy kiedy przyczyna zostaje przepracowana to skutki same znikają. I taka praca nad sobą daje trwałe i zadowalające efekty.
      Trzeba też pamiętać, że są pewne cechy osobnicze nie do zmiany i wtedy próba zrobienia z introwertyka ekstrawertyka też jest bez sensu.
      Ważne po prostu rozeznać się z jakim dokładnie problemem ma się do czynienia.
    • lady-z-gaga Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 10:18
      dawno nie czułam sie tak sz
      > tucznie we własnej skórze, staram się np aktualnie nie reagowac histerycznie, i
      > mpulsywnie, nerwowo nie być kłótliwą i owszem jak się skoncentruje i postaram
      > bardzo ładnie wychodzi, relacje z innymi się poprawiają, ogólnie na plus, pro
      > blem jest jednak w tym że cały czas czuje że to nie ja, to nie mój temperament,
      > czuję sie sztucznie bo w srodku mam ochote na zupelnie inne zachowania.

      Bo pracujesz nad sobą, ale nie zrozumiałaś, jakie z tego czerpiesz korzyści.
      Likwidujesz skutek, a nie przyczynę.
      • kariwitch00 Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 10:24
        sek w tym że przyczyna lezy w charakterze i poprostu taki mam temperament życiowy więc ?
        • blond_suflerka Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 10:28
          No a z czym jest problem? Skąd pomysł nad sobą?
          I co jest cechą Twojego charakteru? Kłótliwość? Nie sądzęwink Kłotliwość to raczej z czegoś wynika.
          • kariwitch00 Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 10:32
            wybuchowość nerwowość porywczość ,kłotnie są wynikiem powyzszego a powyzsze ma zwiazek z charakterem.
            • blond_suflerka Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 10:37
              Czyli wygląda to tak-Ty jesteś wybuchowa i porywcza-wybuchasz więc-otoczenie jest zranione i przestaje czuć się z Tobą komfortowo i bezpiecznie-Ty to wiesz ale jednak nie jesteś w stanie nad sobą zapanować, tak?
              To jednak poszukaj głębiej bo są duże szanse, że to nie jest charakter.
              Może wyuczyłaś sobie taki sposób reagowania(ktoś z bliskich też tak miał?). Może jednak masz w sobie jakieś nieprzerobione emocje, które muszą mieć swoje ujście?
              Pytanie też o co się wkurzasz. Czy reagujesz na rzeczy na które spokojnie można miec luz? Czy reagujesz słusznie ale nie adekwatnie?

            • lady-z-gaga Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 11:49
              ale żeby wybuchowość i porywczość doszła do głosu, to najpierw musi Cię coś bardzo zdenerwować, tak bardzo, że nie panujesz nad sobą smile zastanawiałas się, co Cię wyprowadza z równowagi i dlaczego tak jest?
              jesli to są byle g....a, to nie ma co charakterem tłumaczyc, to jest objaw niezrównoważenia
              a jesli zawsze podobne, określone powody, należy je przeanalizować
              Ja wiem, że ludzie maja różne temperamenty, ale nie można ot tak sobie dawać zielonego światła na awantury, na zasadzie "muszę, bo się uduszę, taka moja uroda". smile
              Ty probujesz się hamowac ( i chwała Ci za to), ale gniew nadal w Tobie tkwi, tyle że nieuzewnętrzniony, a to nie tędy droga.
              • blond_suflerka Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 12:09
                Dokładnie tak.
                To sie tylko ludziom tak wydaje, że oni już tacy są. A najczęściej to jednak jest głębszy problem.
                Tam wyżej nie dopisałam ale też ludzie niepewni siebie często są wybuchowi bo inaczej nie umieją zamanifestować swojej siły(tzn. pozoru siły). W ogóle pod gniewem często jest lęk. To wszystko do rozpracowania.
                • kariwitch00 Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 12:19
                  A ja uwazam że porywczosc akurat ma związek z temperamentem i charakterem, są osoby flegmatyczne wolne spokojne są niesmiale a ja jestem energia, oczywiscie ze kłotliwosc to juz jest pochodna cech charakteru a nie cecha sama w sobie, ale wiele rzeczy wynika z temperamentu zyciowego, dla przykladu moj flegmatyczny tesc zareaguje na te sama sytuacje flegmatycznie i spokojnie a ja nerwowo. Ok mozna sie zmieniac pracowac tak to sie udaje, mi sie udaje ale wciąż czuje dysonans.
                  • lady-z-gaga Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 12:33
                    > wiele rzeczy wynika z temperamentu zyciowego, dla przykladu moj flegmatyczny t
                    > esc zareaguje na te sama sytuacje flegmatycznie i spokojnie a ja nerwowo.

                    A ja znam osobę z wielkim temperamentem, reagującą spontanicznie, a przy tym bardzo pogodną. Jej najczęstszą reakcją jest wybuch smiechu i żarty, nawet w kryzysowych sytuacjach.
                    Nie trzeba być flegmatykiem, aby się nie pieklić smile
                    Człowiek, którego ciągle coś denerwuje, jest nieszczęsliwy, bez względu na to, czy wybucha, czy nie.
                  • blond_suflerka Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 12:39
                    Tak, to w jakimś stopniu oczywiście jest cecha charakteru. Ale ja Ci powiem, że widziałam troche osób, które co chwila były poirytowane albo doprowadzały do awantury a po przepracowaniu pewnych rzeczy to się zmieniło. I nie chodziło o sztuczą kontrolę siebie ale o to, że przestały być takie poirytowane i wkurzone na cały światwink
                    Możesz być porywcza z charakteru ale już co z tym zrobisz to inna kwestia. Możesz się nauczyć, ze Twoja porywczność to Twoja sprawa a nie otoczenia. Czyli jak wybuchasz to rzucasz w ścianę pileczkę albo książkętongue_out a nie krzyczysz i wyrzucasz swój gniew na innych. To już akurat nie jest sprawa charakteru tylko wyuczonego zachowania-co robisz ze swoim gniewem.
                  • taniec_pingwina Re: Pracujecie nad sobą? 14.11.13, 09:09
                    kariwitch00 napisała:

                    > A ja uwazam że porywczosc akurat ma związek z temperamentem i charakterem, są o
                    > soby flegmatyczne wolne spokojne są niesmiale a ja jestem energia, oczywiscie z
                    > e kłotliwosc to juz jest pochodna cech charakteru

                    To ja jestem takim "wyleczonym" cholerykiem. I gwarantuję Ci, że to, co dziewczyny wyżej piszą, to prawda. Sprawdzone na sobie wink
                    Nadal mam masę energii, więcej niż większość znanych mi osób, ale już nie drę japy i nie tłukę talerzy. I jakoś nie uważam, żeby mój temperament na tym szczególnie ucierpiał tongue_out
    • dziennik-niecodziennik Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 11:34
      nie.
      nie mam cech ktore bylyby az tak uciążliwe dla innych żebym musiała sie ich koniecznie pozbywac big_grin
    • helufpi Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 11:41
      E, po prostu niedawno spróbowałaś zmienić nawyki i jeszcze się nie przyzwyczaiłaś. To nie tak, że za wszelką cenę zawsze trzeba być spokojnym. Ale warto uczyć się reagować nieagresywnie (da się to zrobić nawet okazując wzburzenie).
    • beataj1 Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 12:09
      Tak, próbuje i walcze.
      Jestem typem z donośnym głosem mówiącym dużo i szybko. Najlepiej mi się myśli jak mówię - jak mam do rozwiązania jakiś problem to muszę gadać. Wiem że taki tryb funkcjonowania bywa koszmarni uciążliwy dla otoczenia. Jeszcze pal lich w domu ale w pracy to duży problem. Jak się zagalopuje moja gadanina przeszkadza współpracownikom.
      Pracuje nad sobą i walczę by tyle nie klepać ozorem i mam jakieś małe sukcesy ale długa droga przede mną. A to trudne bo mam taki ekspansywny temperament.

      Zawsze podziwiałam osoby które jak już cos mówiły to przyciszonym głosem a i tak cale towarzystwo milkło by je usłyszeć.
    • edelstein Re: Pracujecie nad sobą? 13.11.13, 12:28

      Nie,wyznaje zasade jaka mnie panie Boze stworzyles,taka mnie masz.Usuwam z otoczenia osoby,ktorym moj podly Charakter nie pasuje.Pielegnuje moja milosc wlasna,ktora wszelkie me wady przekuwa w zalety.
    • gazeta_mi_placi Re: Pracujecie nad sobą? 14.11.13, 09:01
      Nie, bo to i tak nic nie daje.
    • koralik12 Re: Pracujecie nad sobą? 14.11.13, 09:16
      Pracuję, mam pozytywne rezultaty.
      Warto się zmieniać, zmiana złego nawyku trwa ok 2 miesiące (np u mnie reagowania na sytuację stresową potokiem bluzgów ;D)
      Po dwóch miesiącach uważania i gryzienia sie w język pozbyłam sie tego nawyku nie cisna mi sie na usta przekleństwa jak sie mocno zdenerwuję big_grin Nie lubiłam tego u siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka