maanki
22.11.13, 11:34
Wczoraj mój ojciec miał imieniny.
Po południu położył się na drzemkę, bo źle się czuł i poza tym przejmował moją mamą, która dzisiaj miała operację.
Kręcę się po domu i słyszę dzwonek do drzwi. Nie zdążyłam otworzyć. Ciotka poradziła sobie sama (nie były zamknięte na klucz) i kieruje się w stronę pokoju m.in. ojca. Stanęłam jej na drodze i mówię, że ojciec śpi, bo zmęczony i źle się czuje i go nie obudzę. Ale ona chce mu złożyć życzenia. A ja twardo ciągnąc ją w drugi koniec domu, czyli do kuchni, mówię, że trudno i przepraszam, ale nie obudzę i już. Mogę zrobić kawę, możemy posiedzieć pogadać, ale ojca budzić nie będę.
Nastąpił foch. Ciotka się zabrała i.... zadzwoniła poskarżyć się na mnie mojej mamie, która leży w szpitalu.
Kiedy już wiadomości pokrążyły pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi stwierdziłam, że drugi raz postąpiłabym tak samo. Ważniejsze dla mnie było zdrowie i dobre samopoczucie mojego ojca niż fochy ciotki (z którą rodzice widują się przynajmniej raz w tygodniu a czasami częściej. A znają się od dzieciństwa i szkolnej ławki)
Ojciec cała "aferę" skwitował "się przejmujesz".
Nadal twierdzę, że zrobiłam dobrze, ale może się mylę?