Tak wyżalić się piszę.
Ten rok jest niefajny już od samego jego początku, ale tak źle to jeszcze nie było

-Po raz kolejny przegrałam sprawę o odzyskanie należnych mi pieniędzy(sprawa rodzinna- ciężka i ciągnie się latami)
-Do tego przegrałam sprawę w sprawie odszkodowania od pracodawcy.
- Ostatnio pisałam, że inny pracodawca nie zapłącił mi za zlecenie, wystawiłam wezwanie do zapłaty i zapłacił( co prawda potrącił jakieś grosze, bo niby zrobiłam poważny błąd w dokumentacji, który polegał na braku kropki w nazwie firmy...)
- Coż z tego, gdy dostałam od owego pracodawcy rachunek na pokrycie kosztów zakupu nowej mikrofalówki, bo rzekomo zepsuła się przez niewłaściwe jej użytkowanie.
Oszczędności się skończyły, a zaczęły długi.
Mam jeszcze lokatę, ale jej nie zerwę, no chyba, że będzie już naprawdę źle.
Nie zrozumcie mnie źle, nie użalam się, nie usiadłam w kącie, nie czekam z założonymi rękami.
Brałam wszelkie możliwe zlecenia i szukam pracy na stałe- codziennie po kilka, kilkanaście CV, kilka rozmów w tygodniu.
To co obecnie "zarobię" idzie na raty, spłatę długu.
Utrzymuje nas chłop z jednej pensji.
I po opłaceniu rachunków zostaje na życie z dnia na dzień.
Dziś zaczynam żałować, że pojechaliśmy na wakacje, że nie odłożyłam pieniędzy, ale po odejściu z pracy i rozważaniu założenia sprawy o mobbing potrzebowałam odpoczynku, nicnierobienia.
Po wymianie instalacji hydraulicznej w mieszkaniu(co było koniecznością) skończyły się oszczędności.
Teraz jest naprawdę źle, tak jeszcze nie żyłam, z kalkulatorem w ręku.
Do tego wszystko idzie jak po grudzie.
Zachorowała moja pani doktor i musiałam w trakcie terapii zmienić lekarza i teraz na następną wizytę czekam do nowego roku, a na prywatną mnie nie stać
Nawet tak błaha rzecz jak wymiana dowodu osobistego była kłopotem, bo akurat gdy składałam dokumenty była awaria systemu i choć pani zapewniała, że będzie ok to tak nie było i po 3 tygodniach dostałam wezwanie z UM o ponowne wypełnienie wniosku.
Niby nic, ale nawet taka rzecz mi nie wychodzi.
Nie widzę światełka w tunelu, nie cieszy mnie nic, nie widzę jasnych stron( no może poza tym, że rodzina zdrowa, a ja w remisji)
Chlip.