Dodaj do ulubionych

Kocie mamy - pomocy!

27.11.13, 08:31
Mamy mające doświadczenie z dokacaniem, może będziecie mi w stanie doradzić...

Od listopada mieszka z nami cudowna kotka, trafiła do nas trochę przypadkiem. Dość szybko się zaklimatyzowała, pierwszej nocy władowała się nam do łóżka, a z każdym dniem stawała się coraz śmielsza i chętna do zabawy. Mogę śmiało powiedzieć, że się zadomowiła, ustawiła nas też sobie zupełnie. Nie jest jakoś specjalnie miziasta, ale owszem, ociera się o nogi, śpi w sypialni, w nocy przychodzi na całuski. Ma cztery - pięć miesięcy.
W piątek dołączył do nas dwumiesięczny kocurek, który właściwie był przygarnięty pierwszy, ale ponieważ był chory i malutki, dochodził do siebie w domu tymczasowym. No i od piątku jest z nami. Kotka, oczywiście, strzeliła focha i nie tolerowała małego na początku - syczała, warczała, raz doszło do łapoczynów. Mały problemów z zaklimatyzowaniem nie ma, od razu zaczął obchód mieszkania, jest bardzo przytulasty, ufny i ciągle chce się bawić.
w weekend doszło do przełomu w kocich stosunkach, zaczęły się gonitwy po mieszkaniu, koci wrestling, spanie razem, włażenie razem do kuwety, lizanie uszek itd. Słowem, dokocenie chyba się udało, a przynajmniej tak to wyglądało.
Jedyny minus to dystans naszej kotki do nas. Owszem, dawała się miziać, wróciła nawet do sypialni, ale już nie przychodzi na nocne całuski, nie bardzo chce się też ocierać o nogi. Czasem przyjdzie na mizianie, ale zmiana zachowania jest widoczna.

Ale do rzeczy - myślicie, że jej to kiedyś przejdzie i będzie dawną sobą, kocim rojbrem?
To zresztą mnie aż tak nie martwi, na pewno potrzebuje czasu. Co naprawdę mnie martwi, to jej zachowanie od wczoraj. Nie reagowała na zaczepki małego, nie chciała się z nim wygłupiać ani gonić, właściwie większość dnia przespała. Owszem, przyszła się przytulić, ale sprawia wrażenie smutnej i chorej. Je, ale jakoś bez apetytu, nie ma dzikiego biegu do miski, raczej zlew. Nie fuczy na małego ani go nie atakuje, po prostu totalnie go ignoruje - no ok, pozwala mu się przytulać i dalej posypiają razem. Ale żadnej zabawy, Mały już nawet przestał ją męczyć i zajmuje się sobą lub nami.
Nie wiem, co robić sad Czy to jest druga faza focha na dokocenie? Czy może jest chora? Nie mogę na nią patrzeć, jak jest taka bez energii sad Bardzo chcę, żeby była z nami szczęśliwa, już pal licho tego foszka na nas i lekki dystans, ale jak już nawet z małym się nie chce bawić, to chyba jest coś nie tak. Mam nadzieję, że to chwilowy spadek nastroju, naprawdę wyglądało, jakby zaakceptowała swojego nowego kumpla...
Obserwuj wątek
    • adellante12 Re: Kocie mamy - pomocy! 27.11.13, 09:02
      ale już nie przychodzi na nocne całuski, nie bardzo chce się też ocierać

      To się nazywa zoofilia.
      Powinno się to leczyć. U lekarza, od głowy...
      • peggy_su Re: Kocie mamy - pomocy! 27.11.13, 10:00
        Kot ocierając się policzkami, w których ma gruczoły zapachowe, zaznacza swój teren i swoich ludzi. W pewnym sensie okazuje w ten sposób sympatię dla człowieka. No ale nie znam się, a się wypowiem.
    • marta13sar Re: Kocie mamy - pomocy! 27.11.13, 09:43
      A może zbliża jej się pierwsza rujka? NIestety nie mam kociaka (chociaż bardzo bym chciała), ale tak mi się wydaje, że może tak się między innymi objawiać czas przed rujką. Jedne kotki są bardziej pobudzone, a inne znowu wyciszone. Jak wejdzie w konkretny cykl rujki, to poznasz, miauczenie prawie "wycie", podnoszenie ogona, nadstawianie się itp. Jeśli masz w domu parkę, a nie chcesz młodych (absolutnie nie wolno dopuścić do ciąży w trakcie pierwszej rujki) musisz bardzo uważać, a najlepiej jak najszybciej wysterylizować młodą (oczywiście po rujce po określonym czasie - nie wiem jak u kotek, u psów to około 2-3 m-ce po pierwszej cieczce). Koty to indywidualiści ( i za to je kocham- chociaż moja Amber ma bardzo dużo z kota) więc jeśli będzie chciała to znowu będzie blisko Was. Pozdrawiam i zazdraszam kociaków. I życzę, żeby taki nastrój był tylko chwilowy "przedrujkowy"
    • rhaenyra Re: Kocie mamy - pomocy! 27.11.13, 11:47
      do weta sie warto wybrac
      je cos?
      moze jej klaczek zalega

      a co do tego
      > Jedyny minus to dystans naszej kotki do nas. Owszem, dawała się miziać, wróciła
      > nawet do sypialni, ale już nie przychodzi na nocne całuski, nie bardzo chce si
      > ę też ocierać o nogi. Czasem przyjdzie na mizianie, ale zmiana zachowania jest
      > widoczna.
      to nie ma co sie oszukiwac
      kotek jest od was fajniejszy tongue_out
      • killa_bunnies Re: Kocie mamy - pomocy! 27.11.13, 13:12
        Je, ale raczej bez większej ochoty. I nie pędzi do michy, jak to miala w zwyczaju.
        Też mi kłaczek przyszedł do głowy, jeśli dalej będzie osowiałym niejadkiem, zabiorę ją do weta. Na ruję jest jeszcze za mała...
        Zastanawiam się tylko, czy to nie jest druga część focha na dokocenie - choć wydawało się, że zaakceptowała małego. Wiadomo, że jest ciekawszy dla niej niż my, szczególnie lubi, gdy ten ją goni po mieszkaniu ;> ale teraz nawet ganiać się nie chce sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka