Dodaj do ulubionych

"rozgoszczeni" goście

29.11.13, 09:43
Najpierw mój wzorzec bywania w gości - po wejściu (rozpłaszczeniu itp.) siadam na doopie i wędruję co najwyżej pomiędzy miejscem siedzenia a ubikacją. Jako dziecko miałam raz w życiu zapędy do wędrowania i otwierania szuflad w szafach gospodarzy, ale zostałam przez rodziców pouczona i pamiętam do dziś.

Sytuacja 1 (coraz częściej) - goście rozłażą się po domu/ mieszkaniu zaglądając dosłownie wszędzie (jak ktoś ogląda Ugotowanych to wie, o czym piszę). To rozłażenie ma charakter grupowy lub indywidualny (np. podczas wizyty w łazience). Ostatnio koleżanka z pracy wyszła z łazienki pachnąc moimi nowymi perfumami i bez skrępowania oznajmiła, że super zapach... I jeszcze to "niewinne" ... "mogę zajrzeć?" - i już się gość pakuje do sypialni... "no ale ładnieeeeee" , jakie fajne łóżko "mogę otworzyć? jakie pojemne szuflady..." ale wielka szafaaaaa".... brrrrrrrrrrr!!!!!! Nie, nie gościłam czterolatków, a poważnych ludzi

Sytuacja 2
W moim byłym mieszkaniu do śmietnika osiedlowego w linii prostej jakieś 200 m (z powodu remontu śmietnika o oczko bliżej). Śmieci, które się zebrały w ostatnim momencie głupio wyniosłam na balkon.... No i akcja palaczy
- ja: możecie palić w mieszkaniu
-oni: nie, wyjdziemy.... NA BALKON (jak babcię kocham nie wpadłam na to, bo nie gościłam wcześniej u siebie palaczy)
-ja (stanowczo): proszę w mieszkaniu, ewentualnie na dworze (mieszkałam na parterze) nie na balkonie, ponieważ sąsiedzi z góry nie tolerują dymu
-oni, tuż po moim wyjściu do kuchni, rzucając od niechcenia: to my jednak na balkon!

Odechciewa mi się zapraszać gości. Jak już to stałe grono rodzinne, jedna moja koleżanka z rodziną, jeden kolega męża. A może to ja dziwaczeję, a opisane wyżej przykłady to norma?

No można też tak jak moja teściowa, która jest ekshibicjonistką domową i... pokazuje dosłownie wszystko... Między obiadem a deserem demonstrowała ostatnio swoją nową deskę sedesową w wc.
Obserwuj wątek
    • brzydula_betty Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 09:50
      W moim byłym mieszkaniu do śmietnika osiedlowego w linii prostej jakieś 200 m (
      > z powodu remontu śmietnika o oczko bliżej). Śmieci, które się zebrały w ostatni
      > m momencie głupio wyniosłam na balkon.... No i akcja palaczy
      > - ja: możecie palić w mieszkaniu
      > -oni: nie, wyjdziemy.... NA BALKON (jak babcię kocham nie wpadłam na to, bo nie
      > gościłam wcześniej u siebie palaczy)

      Raczej pali się na balkonach. masz popielniczkę, nie kiepujesz nikomu na balkon. Dym leci sąsiadom na balkon? a oni non stop na tym balkonie przebywają? jezu są jakieś granice, czy myślisz, że palacze za każdym razem w swoim mieszkaniu lecą na zewnątrz i jak już się upewnią, że w odległości 200 metrów w każdą stronę nie ma żadnych zabudowań to wtedy odpalają papierosa? ja wiele razy gościłam palaczy i zawsze pozwalam im wychodzić na balkon a jak jest -20 to pozwalam zapalić np w kuchni, uwierz mi to nie jest dym którym od razu przesiąka cały blok smilesmilesmilesmile
      • arwena_11 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 09:56
        Nie znosze palących na balkonach, niech smrodzą u siebie. Dlaczego ja mam nie móc otworzyć okna? A jak otworzę to ten cały smród z balkonów sąsiadów mam w domu.
        U nas w domu nikt nie pali. I nauczyli się. Wśród tych co u nas bywają pali tylko szwagier, ale on bywa u nas 1-2 razy w roku i wychodzi na dwór jak musi zapalić. Znajomi albo przestali palić, albo kontakt się urwał.
        • brzydula_betty Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:56
          arwena_11 napisała:

          >. Znajomi albo przestali palić, albo kontakt się urwał.

          big_grinbig_grinbig_grin hahahahahaha ostro.
          • arwena_11 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 11:05
            niekoniecznie, taka po prostu rzeczywistość. U nas się nie pali nawet na balkonie, do palaczy nie chodziliśmy ( mieliśmy małe dziecko pierwsi wśród znajomych ), więc siłą rzeczy kontakty się bardzo rozluźnił, a potem umarły śmiercią naturalną. A większość znajomych po skończeniu studiów przestała palićsmile
            • amy.28 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 14:30
              A większość znajomych po skończeniu studiów przestała palićsmile

              ano tak. magister nie pali.

            • brzydula_betty Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 14:41
              arwena_11 napisała:

              > niekoniecznie, taka po prostu rzeczywistość. U nas się nie pali nawet na balkon
              > ie, do palaczy nie chodziliśmy ( mieliśmy małe dziecko pierwsi wśród znajomych
              > ), więc siłą rzeczy kontakty się bardzo rozluźnił

              A to co to za znajomych mieliście co nawet przy dziecku nie potrafiliby się powstrzymać? a może już zapobiegawczo nie chodziliście na wypadek gdyby chcieli zapalić i dziecku do wózka jeszcze pewnie złośliwie dmuchać jak się odwrócicie, ludzie, wy i wasze fobie... big_grin
          • jola-kotka Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 15:43
            To nie jest śmieszne to jest masakra.
      • cud_bogini_w_bikini Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 09:56
        no nie miałam takich doświadczeń, że "pali się na balkonach". Nie zajarzyłaś, ale tekst o wrażliwych sąsiadach był WYMÓWKĄ! (moją!). Nie bardzo chciałam, żeby towarzystwo natknęło się na wór ze śmieciami na balkonie. I jak już pisałam POZWOLIŁAM palaczom palić w mieszkaniu (nawet przy stole mogli, bo nikomu to nie przeszkadzało).
        • bri Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:01
          Nawet palacze niekoniecznie muszą lubić przesiadywanie w zadymionym pomieszczeniu.

          Wyjście na balkon to nie jest żadne zwiedzanie intymnych kątów, pech, że akurat trzymałaś tam śmieci. Ja bym wprost powiedziała "sorry, ale wystawiłam tam worek ze śmieciami, bo nie zdążyłam wynieść", przecież to żaden wstyd. No chyba, że masz tam jakiś koncertowy syf i śmieci z całego miesiąca.
          • arwena_11 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:52
            to niech nie palą. Dlaczego ja muszę czuć ten smród w domu, bo oni palą na balkonie?
            • bri Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 13:37
              Nie namawiam wcale do palenia na balkonie pod Twoim oknem. IMHO palacze idąc w gości powinni się przynajmniej zaopatrzyć w elektronicznie papierosy, żeby mniej dokuczać reszcie.
        • brzydula_betty Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:59
          cud_bogini_w_bikini napisał(a):

          > no nie miałam takich doświadczeń, że "pali się na balkonach". Nie zajarzyłaś,
          > ale tekst o wrażliwych sąsiadach był WYMÓWKĄ! (moją!). Nie bardzo chciałam, żeb
          > y towarzystwo natknęło się na wór ze śmieciami na balkonie. I jak już pisałam P
          > OZWOLIŁAM palaczom palić w mieszkaniu (nawet przy stole mogli, bo nikomu to nie
          > przeszkadzało).
          -oni: nie, wyjdziemy....

          NA BALKON (jak babcię kocham nie wpadłam na to, bo nie gościłam wcześniej u siebie palaczy)
          tak ciężko wpaść na to, że można na balkonie palić? A myślałaś, że palacze w bloku gdzie palą? mają osobne tarasy widokowe na ostatnim piętrze bloku?
        • blond_suflerka Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 11:01
          No akurat w tym przypadku może chcieli być mili albo sami wolą palić na balkonie. I nic się przecież nie stało, że się natknęli na te śmiecie(śmieci?).
      • morgen_stern Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:03
        Cytat> . Dym leci sąsiadom na balkon? a oni non stop na tym balkonie przebywają?

        Zapewniam cię, że wystarczy okno otworzyć i dym wlatuje do mieszkania. Sama przyznaję, że podpalałam na balkonie i się o tym nie myśli. Teraz jak sąsiad wychodzi na falkę na balkon trzeba okno w sypialni zamykać, bo za chwilę cała jest zasmrodzona.
      • japanunieprzerywalempanieposle Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 16:48
        -ja (stanowczo): proszę w mieszkaniu, ewentualnie na dworze (mieszkałam na parterze) nie na balkonie, ponieważ sąsiedzi z góry nie tolerują dymu"

        eee autorka zaproponowala palenie w domu. nie rob z niej przewrazliwionej palaczofobki
    • naomi19 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 09:57
      "Ugotowani" to fajny program, ale moment jak goście kładą się w butach na łóżko, zaglądają pod kołdrę ('co ona tam ma?'), do szuflad, szaf itp przyprawia mnie o odruchy wymiotne- dosłownie. Gdyby coś takiego zaobserwowała u mnie już drugi raz bym nie zaprosiła takiej osoby, chyba, że bym musiała. Nigdy się z takim czymś nie spotkałam. Jak przychodzi ktoś pierwszy raz to pytam, czy nie chciałby zobaczyć mieszkania, jeśli chce, to pokazuję pokój córki, sypialnię, łazienkę itd. Jeśli nie, to po prostu ta osoba siada w dużym pokoju na kanapie i czeka aż przyniosę coś do picia albo ewentualnie towarzyszy mi w kuchni. Kiedyś koleżanka tak nieśmiało się rozglądała- ja mówię, żeby sobie obejrzała mieszkanie, a ona na to, że sama absolutnie nie i żebym to ja ją oprowadziła. Jestem na tyle sztywna, że nie lubię, jak np wychodzę do kuchni, a kogoś nie ma w pokoju, tylko już jest na balkonie i pali.
      Raz, jedyny raz jak byłam dzieckiem, moją mamę odwiedziła koleżanka i wychodząc z łazienki wyszła z pomalowanymi paznokciami lakierem mojej mamy... już jako dziecko uznałam to za obciach.
      Ja sama lubie oglądać domy/ mieszkania, interesuje mnie wystrój wnętrz, jak jestem u kogoś pierwszy raz to albo pytam, czy nie ma nic przeciwko, żeby mnie oprowadzić- wtedy zawsze komplementuję, nawet, jeśli dom nie jest do końca w moim stylu- zawsze najdę coś fajnego i to coś pochwalę, albo niestety wstydzę się i nie oglądam, choć bym chciała, zależy u kogo jestem i jak się tam czuję.
      Nigdy nie odważyłabym się chociażby otworzyć szafki łazienkowej, a co dopiero szafki nocnej w sypialni- jak ktoś by otworzył moją, to mógłby się nieźle zdziwić suspicious
      • tabakierka2 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:13
        naomi19 napisała:

        > i- jak ktoś by otworzył moją, to mógłby się nieźle zdziwi
        > ć suspicious

        ?smile

        to może ci goście dziadzieją? u mnie ostatnio podobna sytuacja - przyjechał kuzyn z nowonabytą dziewczyną z dzieckiem ( oni lat ponad 30, młoda 7,5r). Nie widzę problemu, żeby goście się 'rozgościli' i dobrze u mnie czuli, ale siadanie po turecku na kanapie + przykrywanie się MOIM kocem jest dla mnie nieco krępujące. Młoda natomiast też dość swobodnie się u nas czuła ( i fajnie) poza tym, że z rana miała takie napady głodu, że połowę lodówki nam wyjadła (szczegół, że część produktów była mi potrzebna do przygotowania obiadu/deseru a tu następnego dnia 11.11 i sklepy pozamykane)...Nie wiem, ja jakoś aż tak swobodnie się nie czuję, kiedy sama jestem goszczona...
        • amandaas Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 13:33
          Może to kwestia wieku, może towarzystwa, ale nie mam takich znajomych u których nie mogłabym usiąść po turecku na kanapie... Na prawdę to jakiś problem? Nie wpadłabym, a zawsze siadam po turecku bo mam problem z kręgoslupem i po godzinie normalnego siedzenia już mnie bolą biodra.
          Tak samo, skoro na kanapie lezy koc, to znaczy że można go użyć gdy komuś jest zimno. Gdyby nie chciała, żeby koc został użyty przez gości wynioslabym do sypialni (koc, nie gości;D).
          U mnie na kanapie jest koc, jak przyjdą koleżanki to już po 15 minutach siedza pod nim, zazwyczaj grupowo.
          Bez przesady, kanapa i koc to nie łóżko w sypialni i kołdra...Oczekujecie od gości że będą siedzieć wyprostowani ze zlączonymi kolanami? Więcej bym na taką wizytę nie poszła, bo to chyba w założeniu ma być relaks i przyjemność a nie spotkanie biznesowe.
      • morgen_stern Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 12:32
        W Ugotowanych jest taka formuła programu, a angielskiej wersji jest jeszcze gorzej.
    • jematkajakichmalo Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:08
      Eeeeee, troche przesadzasz... worka ze smieciami sie wstydzisz??

      Teraz mieszkam w domu wiec logiczne gosci wyganiam na taras, ale kiedys jak mieszkalam w bloku z rodzicami to zawsze wyganialismy palaczy na balkon. Trudno, zeby za kazdym razem lecieli na dol z 8 pietra big_grin (w domu byl zakaz).
      Gosci palacych mielismy naprawde rzadko wiec chyba nikomu nic sie od tego nie stalo.
      Ja tez nie cierpie jak mi dym od sasiadow czasami zaleci, ale takie zycie, trudno, zeby w wejsci gdzie jest ponad 40 mieszkan wszystkim dogodzic. Naprawde lepiej jak wyjda na balkon anizeli na klatke schodowa.
    • chipsi Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:11
      Rzadko się zdarzają takie kwiatki u mnie, ale jakby co to naprawdę ostro reaguje. Gości mojej babci wywaliłam kiedyś z pokoju krzycząc co o nich myślę, gdy zastałam ich jak sobie oglądają zawartość moich szuflad. Ale to był jedyny raz. Oglądanie mieszkań w rodzinie czy wśród znajomych uskuteczniamy wyłącznie gdy gospodarz sam zaproponuje ("zobaczcie jak sobie wyremontowałem kuchnię i garaż"). Za to bywają irytujące osoby, które maja paskudny zwyczaj włażenia do chałupy bez dzwonienia czy pukania. Wrrrr...
    • neffi79 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:16
      mam nowy dom, Dużo gości, różnych. Każdy chce oglądać, Ok ja oprowadzam, pokazuję, zaglądam. Rzadko zdarza się łażenie i samodzielne grzebanie było tylko raz:
      ostatnio rozwaliła mnie teściowa.
      Pierwsza wizyta. Wszystkoładnie pieknie, kawka. Siedzimy przy stole. Po chwili zauważam, ze jej nie ma. Idę, po domu szukam, a ta w naszej sypialni. Otwiera szuflade w mojej szafce nocnej. A ja tam mam intymne rzeczy. Np pudełko prezerwatyw. Masakra. Oczywiście łaziła po całym domu, garderoba, pokoje. Kurde. Są miejsca, gdzie nie wpuszczam gości, bo nie.
      Nie znoszę takich zachowań.
      nigdy nie odważyłąbym się komuś grzebać, nawet jak idę do mojej mamy to nie łaże po domu, tako o sobie, sama a już wcale nie zaglądam do ich sypialni.
      • morgen_stern Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:21
        Ale chamówa hahaha jakby otworzyła moją szufladkę, to by się pewnie kopytkami przykryła z wrażenia big_grin
        • neffi79 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:23
          smile
          chamówa to za mało powiedziane. Ja nie chciałam kłótni wydawać by sie mogło o błahostkę
          Zrobiłam tylko wściekłą mine i zaptałam głośno "co mama tu robi???" a ona "ojoj juz idę, juz idę" i sie gramoli wrrrrrrrrrr
        • znowu.to.samo Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:29
          W Ugotowanych założę się, że reżyser każe gościom każą zwiedzać cudze kąty, aby było co pokazywać - jakoś w każdym jednym odcinku odbywa sie wycieczka po czyimś mieszkaniu, więc to chyba nie przypadek....
    • default Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:23
      Nie przyszłoby mi do głowy łazić po czyimś mieszkaniu - ja nawet niespecjalnie lubię jak gospodarze sami ciągną do oglądania domu, bo mnie to raczej mało interesuje. Moi goście też na szczęście nie snują się po moim domu. Chyba by mnie szlag trafił, jakby ktoś idąc do łazienki obskoczył przy okazji samodzielnie inne pomieszczenia. Zresztą, jeśli są to osoby nieczęsto u nas bywające, to nasze psy skutecznie je od tego odstraszą, bo drą japy, gdy "obcy" wstaje z fotela smile
      O paleniu się nie wypowiem, bo my sami jesteśmy palący, więc to raczej osoby niepalące mają u mnie w gościnie problem - aczkolwiek jeśli wiem, że komuś dym wyjątkowo przeszkadza, a przyjęcie odbywa się wewnątrz domu, to palimy np. w kuchni przy uchylonym oknie albo w ogóle na zewnątrz.
    • blond_suflerka Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:48
      A skąd Ty wzięłaś tych niewychowanych znajomych?
      • brzydula_betty Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:55
        blond_suflerka napisała:

        > A skąd Ty wzięłaś tych niewychowanych znajomych?

        Pokaż mi swoich znajomych a powiem ci kim jesteś big_grinbig_grinbig_grin
        każdy ma takich znajomych na jakich zasługuje. Ona by pewnie chciała towarzystwo z wyższych sfer ale takie do niej nie przyjdzie big_grin
        • blond_suflerka Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 10:59
          No nie trzeba być jakoś szczególnie z wyższych sfer, żeby nie chodzić po mieszkaniu, zaglądając po drodze do wszystkich szafek i pokoiwink
          Wystarczy być z normalnej sfery.
          A co do zasługiwania na znajomych to czasem ktoś jak najbardziej może 'zasługiwać'(chociaż to chyba nieodpowiednie słowo) ale może mu się wydawać, że nie zasługuje, o.
        • darby.shaw Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 15:00
          @brzydula betty
          powinnaś mieć nick głupola_i_brzydula
          • brzydula_betty Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 15:35
            darby.shaw napisała:

            > @brzydula betty
            > powinnaś mieć nick głupola_i_brzydula

            też fajny big_grin, ale zostawię rozhisteryzowanym ematkom, które najpierw zapraszają ludzi do domu a później wyganiają do najbliższego parku na papierosa bo na balkonie nie wypada.
    • to_ja_tola Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 11:07
      przysięgam,że od kiedy czytam ematkę okazuje się,że na wiele rzeczy/sytuacji czytaj pierdół nie zwracałam uwagi.I dobrze.
      Nie,ja nie łażę po mieszkaniach czy domach znajomych ponieważ gościmy się tylko z bliskimi znajomymi.
      Nie wiem,no nie wiem...nie mam takich "problemów"
      • blond_suflerka Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 11:10
        No ale to nie to, że nie zwracasz uwagi jak ktoś Ci biega po mieszkaniu i zagląda do szuflad z bielizną tylko nikt Ci nie biega więc faktycznie nie masz takich problemów. A jakby biegał to też byś była taka wyluzowana?wink
    • sinusoidaa Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 11:46
      1. Przyjechała rodzina męża, na kilka dni, w dniu przyjazdu przygotowałam kolację. zasiadamy do stołu, a kuzyn pakę fajek na stół położył i rozgląda się za popielniczką. Mówię, ze u nas w domu się nie pali (choć obydwoje z mężem jesteśmy palaczami), że wychodzimy do ogródka. Byli lipiec, ciepło. Kuzyn obraził się, ze zostaje wyrzucony jak pies z domu.

      2. Znajoma korzysta z łazienki. Do łazienki prowadzą drzwi z korytarza, ale też z łazienki można przejść prosto do naszej sypialni. No i słyszę, ze otwierają się drzwi i ktoś zagląda mi do sypialni. Nienawidzę. sypialnia jest moim terytorium, jeśli chcę, sama pokazuję, oficjalnie, wprowadzam gościa wówczas przez korytarz. Znajoma, moim zdaniem, wykazała sie brakiem elementarnego wyczucia. Słysząc, ze zagląda do sypialni, weszłam do tego pomieszczenia drugimi drzwiami, zapytałam, czy pomyliła drzwi w łazience.
    • brzydula_betty Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 14:00
      Nie zdarzyło mi się, jeszcze, żeby ktoś chciał palić w domu, zawsze wszyscy lecą na balkon i nawet jak "pozwolę" w domu to mają opory. Jak nie chce żeby ktoś koca czy kołdry używał to je chowam w szafie, mam "czystych" znajomych, przyjaciół, których się nie brzydzę a dalszych znajomych nie zapraszam raczej do domu tylko umawiamy się na mieście. Naprawdę przesadzacie z tym zakazem palenia na balkonie, robieniem z domu sterylnego laboratorium.

    • amy.28 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 14:39
      Hitem jest mój znajomy ale ja go uwielbiam tak, że mi nawet jego brak manier nie przeszkadza. Przychodzi rzadko, bo raz na kilka tygodni a czasem raz na 3 miesiące - i potrafi od razu wejść do kuchni, wyjąć szklanki i nalać sobie soku z lodówki, położyć się na kanapie i cyknąć inny kanał. Robi tak gdziekolwiek nie wlezie smile nawet jak u kogoś jest któryś dopiero raz
      smile

      on ma w ogóle nietypową "kulturę osobistą", to znaczy nie ma jej wcale. Kiedyś byłam u niego "w gościach" oczywiście w domu rozpi... jak nie wiem, przesuwałam gacie żeby usiąć na kanapie. Weszliśmy, usiedliśmy, on sobie przyniósł obiad i sobie je, bo akurat miał przygotowany big_grin Zjadł, odłożył talerz, gadamy dalej. Weszła jego żona, pierwsze złe oko zrobiłą na talerz po obiedzie - że jadł sam - drugie, już z wypiekami na twarzy pyta się czemu nam nie zaproponował kawy ani niczego do picia, na to on z taką rozbrajającą szczerością:
      - No ale przecież wiedzą gdzie jest kuchnia, jakby chcieli to by chyba sobie zrobili albo powiedzieli, nie?

      • brzydula_betty Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 14:42
        amy.28 napisała:

        > Hitem jest mój znajomy ale ja go uwielbiam tak, że mi nawet jego brak manier ni
        > e przeszkadza. Przychodzi rzadko, bo raz na kilka tygodni a czasem raz na 3 mie
        > siące - i potrafi od razu wejść do kuchni, wyjąć szklanki i nalać sobie soku z
        > lodówki, położyć się na kanapie i cyknąć inny kanał. Robi tak gdziekolwiek nie
        > wlezie smile nawet jak u kogoś jest któryś dopiero raz
        > smile
        >
        > on ma w ogóle nietypową "kulturę osobistą", to znaczy nie ma jej wcale. Kiedyś
        > byłam u niego "w gościach" oczywiście w domu rozpi... jak nie wiem, przesuwałam
        > gacie żeby usiąć na kanapie. Weszliśmy, usiedliśmy, on sobie przyniósł obiad i
        > sobie je, bo akurat miał przygotowany big_grin Zjadł, odłożył talerz, gadamy dalej.
        > Weszła jego żona, pierwsze złe oko zrobiłą na talerz po obiedzie - że jadł sam
        > - drugie, już z wypiekami na twarzy pyta się czemu nam nie zaproponował kawy an
        > i niczego do picia, na to on z taką rozbrajającą szczerością:
        > - No ale przecież wiedzą gdzie jest kuchnia, jakby chcieli to by chyba sobie zr
        > obili albo powiedzieli, nie?
        >
        hahahahahaha big_grinbig_grin
    • twoj_aniol_stroz Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 15:55
      Miewam takich gości i nic, absolutnie NIC na nich nie działa. A to niestety część rodziny, więc urwać kontakt raczej nie sposób. Wypraszałam grzecznie z własnej sypialni, która jest w drugim końcu domu co salon. Potem było już stanowczo, potem szorstko, potem z informacją, że absolutnie nie życzę sobie wizyt w mojej sypialni. W końcu znalazłam metodę i zamykam sypialnię na klucz. Po prostu. Jakiez było moje zdziwienie jak owa osoba przyszla do mnie z pretensją, że drzwi od sypialni mam zamknięte na klucz big_grin Na moje uprzejme pytanie co chciała z mojej sypialni dowiedziałam się, że nic, tak chciała popatrzeć...
    • eliszka25 Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 16:11
      ja nie mam jednego stalego, niezmiennego modelu "bywania w gosciach". to zalezy przede wszystkim od stopnia zazylosci z gospodarzami i zwyczajow gospodarzy. z najblizsza kolezanka, z ktora pilnujemy sobie nawzajem dzieci i widzimy sie najrzadziej raz w tygodniu, jestem na tyle blisko, ze np. bez skrepowania ona u mnie w kuchni czy ja u niej wyjmujemy sobie np. szklanke do herbaty z szafki czy talerz itd. swobodnie czujemy sie tez w swoich mieszkaniach i nie pytamy sie nawzajem, czy mozemy zajrzec, co robia dzieci w drugim pokoju. jednak z drugiej strony bez przesady, bo ani ona mi, ani ja jej po szafach nie grzebiemy. jak chcialam zobaczyc jej nowe lozko w sypialni, to spytalam, czy moge wejsc.

      z blizszymi znajomymi jest tak, ze np. nie siedzie z d... na kanapie w oczekiwaniu obsluzenia, tylko wchodze do kuchni i pytam, w czym pomoc, pomagam posprzatac ze stolu, jesli dzieciaki bawia sie w ktoryms pokoju obok, to tez bez wiekszych oporow wchodzimy zobaczyc, co kombinuja. jednak bez wyraznego zaproszenia ze strony gospodarzy nie odwazylabym sie wlezc im do sypialni. z reszta jak drzwi do pokoju corki czy syna znajomych sa zamkniete, to pukam.

      jesli jestesmy z wizyta u jakichs dalszych znajomych, z ktorymi nie mamy czestego kontaktu, to nie wchodze nigdzie, gdzie mnie gospodarze nie zaprosza. jesli nie wiem, gdzie jest np. lazienka, to pytam, zeby nie lazic po calym domu w jej poszukiwaniu. ewentualne zapytam, czy w czyms pomoc, ale sama sie nigdzie nie pcham.

      zachowanie opisane przez ciebie jest dla mnie wybitnie niekulturalne. w zyciu nie wpadlabym na pomysl, zeby grzebac gospodarzom w szafach i chyba spadlyby mi skarpetki, gdybym nakryla gosci grzebiacych np. w mojej szafie w sypialni, choc w sumie mam tam tylko bielizne i nic zdroznego by nie odkryli wink
    • jakikato Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 17:02
      >po wejściu (rozpłaszczeniu itp.) siadam na doopie i wędruję

      sjp.pwn.pl/slownik/
      rozpłaszczyć się I — rozpłaszczać się I
      1. «stać się płaskim»
      2. «położyć się lub przylgnąć do czegoś płasko»

      big_grin i to wszystko robisz jak przychodzisz w gości ??
      chciałabym zobaczyć..... smile
    • mindtriper Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 17:27
      U nas nikt tak sam z siebie nie łazi po mieszkaniu celem zwiedzania.
      Ale za to kiedy pojawiła się u nas dalsza rodzina czy w ogóle rodzina męża z teściową - ta sama oprowadzała po naszym mieszkaniu! Kustosz wystawy się znalazł sad
      A w dodatku, a mamy ZUPEŁNIE inny gust mieszkaniowy, ciągle coś komentowała.
      Np. "o tu jest sypialnia, no, taka tymczasowa, jak się urządzą będzie więcej mebli i firanki"
      sad
      • lauren6 Re: "rozgoszczeni" goście 30.11.13, 14:14
        mindtriper napisała:

        > U nas nikt tak sam z siebie nie łazi po mieszkaniu celem zwiedzania.
        > Ale za to kiedy pojawiła się u nas dalsza rodzina czy w ogóle rodzina męża z te
        > ściową - ta sama oprowadzała po naszym mieszkaniu! Kustosz wystawy się znalazł
        > sad

        big_grin big_grin big_grin Dobrze powiedziane! Sama mam w rodzinie "kustoszkę", która po prostu uwielbia oprowadzać innych po cudzych mieszkaniach czy domach. Mojemu kuzynostwu zrobiła taki wjazd na dom bez zapowiedzenia. Dzień jak co dzień, rodzina krząta się po domu, szykują się do obiadu, a tu kustoszka ze swoimi gośćmi przyszła ich oprowadzić po cudzej posesji. Bez zapowiedzenia przyszła, pokazała co miała pokazać i sobie poszli big_grin

        Większość znajomych mam normalnych, poza może jednym kolegą męża, który po przyjściu po prostu uwielbia się oporządzać w mojej kuchni, czym mega działa mi na nerwy.

        Generalnie nie lubię Ugotowanych właśnie za takie burackie akcje i wprowadzanie zwyczaju grzebania po cudzych szafach, który mi się nie podoba.
    • jola-kotka Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 17:29
      Jak do mnie ktoś wchodzi pierwszy raz to nie wiem czemu tzn.wiem,ale udaje że nie wiem,doznaje takiego szoku,że nie dość iż musi obejrzeć każdy kąt to jeszcze prawi całą wizytę tylko o tym,że czegoś takiego jeszcze nie widział. Jedni chwalą inni nic nie mówią haha. Nikt jeszcze wprost nie wypalił,że mu się nie podoba ewentualnie,że nie mógł by tak mieszkać bo za ciemno itp.
      U mnie można sobie chodzić,zwiedzać ale samemu nikogo nie oprowadzam bo nie lubie tego i czuje się wtedy skrępowana,meble jak meble,ściany jak ściany nie ma co pokazywać. Nie cierpie też jak jestem u kogoś i ten ktoś prezentuje mi swoje wnętrza od piwnicy po strych,ale to tylko dlatego,że nie wiem jak się zachować tzn. Zawsze chwale że ładnie a tak naprawdę mi się nie podoba,zawsze mi się nie podoba.
      • ezmd99 Re: "rozgoszczeni" goście 30.11.13, 13:18
        U mnie można sobie chodzić,zwiedzać ale samemu nikogo nie oprowadzam bo nie lub
        > ie tego i czuje się wtedy skrępowana,meble jak meble,ściany jak ściany nie ma c
        > o pokazywać. Nie cierpie też jak jestem u kogoś i ten ktoś prezentuje mi swoje
        > wnętrza od piwnicy po strych,ale to tylko dlatego,że nie wiem jak się zachować
        > tzn. Zawsze chwale że ładnie a tak naprawdę mi się nie podoba,zawsze mi się nie
        > podoba.

        Szkoda, że nie ma przycisku lubię to. Też tak mam. A szczególnie to ostatnie zdanie. Jeszcze nie byłam w mieszkaniu, które by mi się choćby w 80% podobało. Włącznie z własnym, tzn. o jakimś czasie, nudzi mi się wszystko, co mam.
    • mia_siochi Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 19:21
      Jakieś czas temu przyjechała na obiad ciotka mojego chłopa, z rodziną. Znając jej upodobania go grzebania gdzie popadnie, pozamykaliśmy pokoje na piętrze na klucz, dodatkow zamknęliśmy bramkę przed schodami big_grin
      Łazienka jest również na dole, zupełnie nie ma powodu szwędać się na górze, ale znając ją woleliśmy się zabezpieczyć...
    • grave_digger Re: "rozgoszczeni" goście 29.11.13, 19:55
      lubię palących znajomych u mnie w domu, bo... w końcu mogę sobie zapalić big_grin
      • jola-kotka Re: "rozgoszczeni" goście 30.11.13, 01:31
        A bez nich nie możesz?
        • grave_digger Re: "rozgoszczeni" goście 30.11.13, 10:00
          Mogę. Ale z nimi raźniej wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka