edelstein
30.11.13, 14:12
Wchodze rano w czwartek do przedszkola.Slysze od drzwi krzyk na korytarzu,leci miecho az sie kurzy.Przy szafkach 6latek na napad furii,bo mial usiasc z innymi,a nie chce.Przedszkolanka stoi nad nim i probuje spacyfikowac,dzieciak rzuca sie po podlodze tak,ze nie da rady przejsc.Przedszkolanka probuje go podniesc,dostaje w twarz,puszcza go i siada,ten Wali miechem dalej.Moj syn trzyma mnie kurczowo za reke zszokowany i przestraszony.Przechodzimy,rozbieram go w tempie ekspresowym,by Jak najmniej z tego cyrku dojrzal.Wpuszczam do sali.Bachor zmienia obiekt agresji,zaczyna wyzywac mnie.Przedszkolanka bezradna tlumaczy mu,ze tak sie nie mowi,Jak do sciany.Ignoruje go i wychodze.Teraz pytanie za sto punktow,co zrobilaby ematka?
Nie wiem Ile razy jeszcze biedna kobieta dostala.Ten cyrk nie jest pierwszy raz,ostatnio to samo bylo w obecnosci ojca delikwenta,ktora bez skladu i ladu probowal go spacyfikowac razem (uwaga!)z dyrektorka i przedszkolanka.Trzech doroslych nad jednym niewychowanym bachorem.
Przy odbiorze dowiedzialam sie,ze ten maly gnojek uderzyl (po raz kolejny)mego syna.
Mam tego dosc,moja tolerancja sie skonczyla.Nie zamierzam dac sie dalej wyzywac przez maloletniego bandyte ani pozwalac,by robil z mego syna wor treningowy.Mam rece zwiazane,bo Jak mu siekne albo nawrzeszcze to Bede miala zapackane papiery.
"Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"