Dodaj do ulubionych

Przesadzam?

    • ichi51e Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:53
      Nie h idzie do pracy dobrze jej to zrobi.
    • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:59
      cóż, mogę tylko trzymać kciuki abyś była konsekwentna w tym co robisz smile
      kranik - jak wyżej ktoś ładnie napisał - z kasą przykręć, kasę dawaj tylko na artykuły pierwszej potrzeby i nie ustępuj na krok. Podsuwaj ogłoszenia o pracę, popytaj się czy ktoś nie szuka kogoś do pomocy - tak na marginesie, teraz przed świętami naprawdę można zarobić, a to przebierając się za śnieżynki w orszaku Mikołaja a to promocje w sklepach a same sklepy teraz dłużej pootwierane, bo ida na rękę klientom. Dziś widziałam ogłoszenie, że sklep zatrudni do pomocy w tygodniu przed świętami.
      Powodzenia smile
      • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:08
        Dzięki smile
        • verdana Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:13
          Mam mieszane uczucia. Pierwszy semestr studiów to nie jest najlepszy czas na pracę. Synowi powiedziałam z góry, ze pracy ma sobie szukać na drugim roku, na pierwszym jeszcze go finansuję - bo pierwszy rok studiów wbrew pozorom nie jest łatwy, trzeba sie przestawić na zupełnie inny tryb nauki. Uważam, że student powinien pracować od 2-3 roku, jeśli studiuje taki kierunek, ze czas mu na to pozwala. I może pracować o tyle, o ile ma czas na studiowanie, a nie na odwalanie studiów wyłącznie dla papierka.
          Widze pracujących studentów na pierwszym roku - sa tacy, co sobie radzę, ale spora część nie ma czasu chodzić na wykłady, zawala kolokwia i egzaminy. Potem, gdy juz wiedza, jak się studiuje, jest łatwiej.
          Tak, wiem, wszystkie ematki pracowały całe studia na pełnym etacie i miały srednią 5, ale w realu to nie jest takie proste.
          • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:00
            ale przecież nikt nie każe dziewczynie iść do pracy na cały albo i na dwa etaty
            bez przesady, jeden dzień w tygodniu czy dwie godziny dziennie naprawdę nie jest wielkim wyczynem i fizyczną męką
            może odbierać komuś dzieci z przedszkola/szkoły i posiedzieć z nimi z godzinę, dwie, może zająć się starszą panią - sama kiedyś tak dorabiałam, jednocześnie pracując na cały etat, może nawet swoim rodzicom pomóc przy owych zleceniach - regularnie, raz w tygodniu przez osiem godzin czy też ze cztery razy w tygodniu po godzinie albo dwie. Wdrażanie się w jakiś systematyczny ciąg i pomoże jej w systematyczności na studiach, tym bardziej, że domyślam się, że do tej pory sa to tylko zrywy przed sesjami tongue_out
            • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:58
              attiya napisała:
              > ale przecież nikt nie każe dziewczynie iść do pracy na cały albo i na dwa etaty

              No właśnie, dokładnie o tym mówię. Nie chodzi o to, żeby się sama utrzymywała, pracując na dwa etaty i studiując, ale żeby miała te 50-60 zł tygodniowo więcej na swoje potrzeby (kieszonkowego ma 20), i w gratisie satysfakcję z ich zarobienia i nieproszenia się u starych. Wystarczy kilka godzin w tygodniu, idealnie właśnie w sobotę. I ona te godziny ma w zapasie, przecież nie jestem jakimś nieludzkim potworem, żeby zmuszać dziecko do pracy ponad siły...
              • 3eneduerabe Re: Przesadzam? 13.12.13, 23:45
                Masakra 20zł tygodniowo sad biedna dziewczyna sad biedna młoda dziewczyna. Rozumiem, że sytuacje finansową macie kiepską ale to Ty jesteś jej rodzicem i Ty poczuwaj też się do odpowiedzialności. Widze, ze chcesz wszystko na nią zrzucić- dorosła juz to niech sobie zarabia... Jest w wieku kiedy POTRZEBUJE pieniędzy, żeby pięknie wyglądać, nie mieć kompleksów, żeby mieć na ładną sukienkę czy bieliznę. Ona studiuje póki co i jest nadal młoda nie oszukujmy się, na pracę ma jeszcze czas chociażby za rok, żeby 1 roku na studiach nie oblać. A Ty jako dorosła masz do niej pretensje, że "wyciaga" pieniądze? zrozum taki wiek, ona teraz szuka mężczyzny, teraz tworzą się 1 związki, niektóre poważne, chce się seksualnie podobać i chce się czuć jak kobietka. Mieć jakiś swój ładny tusz do rzęs, swój piekny koronkowy stanik- to kosztuje. 20zł to tylko tygodniowo na wodę mineralna na zajęcia. Ty cos wykombinuj, wez jakies dodatkowe zlecenie, a nie dasaj sie na nia. To Ty jesteś dorosła, a ona dopiero na 1roku studiów.
                • bachtin Re: Przesadzam? 14.12.13, 00:45
                  Aż się zalogowałam jak to zobaczyłam. Prowokacja chyba, bo nie wierzę w taki infantylizm.

                  Ona studiuje póki co i jest nadal młoda nie oszukujmy się, na pracę ma jes
                  > zcze czas chociażby za rok, żeby 1 roku na studiach nie oblać.

                  Jeśli dorywcza, nieregularna praca sprawi, że dziewczyna zawali rok, to - o ile nie jest na jakimś b. wymagającym kierunku - należałoby się zastanowić, czy w ogóle ma możliwości intelektualne, by studiować. 50 zł na fryzjera zarabia się w mniej niż dzień.

                  > zuka mężczyzny, teraz tworzą się 1 związki, niektóre poważne, chce się seksualn
                  > ie podobać i chce się czuć jak kobietka

                  Jak "kobietka" to może chcieć się czuć pięciolatka w za dużych butach mamy. Używanie takiego określenia w stosunku do dwudziestolatki jest obleśne, aż mnie ciarki przeszły.
                  Poza tym kiedy już znajdzie mężczyznę i wejdzie w "poważne związki", to wypadałoby móc utrzymać dom, który się z tym mężczyzną założy - to nie przychodzi z dnia na dzień

                  >Ty cos wykombinuj, wez jakies dodatkowe zlecenie, a nie dasaj
                  > sie na nia. To Ty jesteś dorosła, a ona dopiero na 1roku studiów.

                  Człowiek na pierwszym roku jest dorosły. Może nie być samodzielny finansowo, może nie być całkiem dojrzały, ale skoro jest metrykalnie dorosły, to ma dążyć do tego, żeby zachowywać się jak dorosły. Nie na odwrót (kiedy dojrzeje, zacznie być nazywany dorosłym), bo w taki sposób to może nigdy nie nastąpić.

                  Do autorki wątku:

                  Wyrzuty sumienia są bezzasadne - naprawdę przy pięciorgu dzieciach nie musisz fundować wszystkiego dorosłej kobiecie. Masz obowiązek alimentacyjny dopóki się uczy i go realizujesz - książki, jedzenie, dach nad głową, etc. Weź ją na przetrzymanie. Jak naprawdę poczuje brak kasy, to szybciutko znajdzie sobie jakieś dorywcze inwentaryzacje, czy pakowanie prezentów.
                  • 3eneduerabe Re: Przesadzam? 14.12.13, 01:10
                    Nie, nie jest to prowokacja. Ja nie miałabym serca rozliczać młodą dziewczynę z każdej złotówki, 20zł/tyd? no nie rozśmieszjacie mnie, to jest naprawdę na wodę mineralna na zajęcia. I to autorka jak dla mnie zachowuje sie roszczeniowo. Uważa, że funduje jej swietna młodość dając 20zł tygodniowo i fochając żeby poszła pracować do mc'donalda bo w weekendy marnuje czas spotykajac sie ze znajomymi. Funduje jej wspaniałe wspomnienia beztroskiej młodości. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Jednak trzeba być rozważnym, rozumiem, że autorka ma piątkę dzieci ale to niczego nie usprawiedliwia. Kiedys faktycznie i dzieci pracowały w polu ale czasy się zmieniają. Młodzi ludzie chcą poznawać świat, fajnie wyglądać trzeba też mieć tego świadomość. I nie, nie uwazam, ze 20latka to całkiem dorosła baba którą trzeba jak woła zaciągać do pracy, bo ma 4młodszego rodzeństwa, bo w tym wieku powinna być odpowiedzialna, pracowita i wegetować dostając od rodziców 20zł, a popołudniami dorabiać. Powiedz mi co ona będzie miała z tego okresu?? to sie nie wróci...teraz powinna się bawić, wyjeżdzać, chodzic na salsę, radki, czytać książki, przygotowywać się do sesji, a nie wpadać w schemat uczelnia-praca-dom. Po prostu większość ematek zrobiła z córki- lenia, nierokującą na przyszłość dziewczynę jeśli nie weźmie sie do pracy, ogólnie jakąś nienormalną. Moim zdaniem zachowuje się jak normalna 20latka, jak jej rówieśnicy. Nie dziwie się, że prosi na fryzjera jesli ma tak niskie kieszonkowe. Ja jako mama miałabym wyrzuty sumienia i nie pisze tego złośliwie. Po prostu znam realia współczesnych studentów i jednym słowem żal dziewczyny, że może tylko patrzeć jak rówieśnicy wyjeżdzaja, przezywaja przygody, a jej nie stać ewentualnie nie bedzie miała na to czasu bo praca.
                    • bachtin Re: Przesadzam? 14.12.13, 01:19
                      Wiesz, tu nie ma nic do uważania - ona jest dorosła. Głosować może, wyjść za mąż może, pić wódkę na imprezach też może. To i pracować może.

                      Powiedz mi co ona będzie miała z tego okresu?
                      > ? to sie nie wróci...teraz powinna się bawić, wyjeżdzać, chodzic na salsę, radk
                      > i, czytać książki, przygotowywać się do sesji, a nie wpadać w schemat uczelnia-
                      > praca-dom.

                      Tia, tylko widzisz. Życie nie jest sprawiedliwe - ona ma mniej kasy niż inni i jeśli chce mieć więcej, to musi zachrzaniać. To nie jej wina, że ma czworo rodzeństwa, ale tak to się już brzydko składa, że ludzie znajdują się czasem w położeniu, na które nie mieli wpływu. Tak jest w tym przypadku i tak już będzie przez całe życie. No i nikt nie mówi o pełnoetatowej pracy tylko o DORABIANIU NA WŁASNE POTRZEBY. Trochę dorobi, trochę ograniczy potrzeby i będzie dobrze.
                • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:24
                  Masakra 20zł tygodniowo sad biedna dziewczyna sad biedna młoda dziewczyna."

                  Tak, to masakra sad
                  • bri Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:44
                    Ta dziewczyna ma tylko 20 zł tygodniowo na własne życzenie - ma już 20 lat i zarobienie na kieszonkowe jest absolutnie w jej zasięgu.

                    Litujesz się nad nią jak moja ciotka nad swoim synalkiem - efekt: czterdziestoletni chłop z żoną i dzieckiem są na jej utrzymaniu, bo do tej pory nie było dobrego momentu żeby stanęli na własne nogi.

                    Rzeczywistości nie zmieni - nie urodziła się jako jedyne dziecko milionera i obrażanie się na ten fakt powinna przerobić w okresie nastoletnim najpóźniej. Teraz już tylko marnuje czas, który może wykorzystać żeby swoją sytuację poprawić.
                    • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:49
                      Litujesz się nad nią jak moja ciotka nad swoim synalkiem - efekt: czterdziestoletni chłop z żoną i dzieckiem są na jej utrzymaniu, bo do tej pory nie było dobrego momentu żeby stanęli na własne nogi. "

                      W przypadku moich dzieci raczej się na to nie zanosi, natomiast rzeczywiście żal mi tej dziewczyny, bo uważam, że coś jej dolega.
                • przeciwcialo Re: Przesadzam? 14.12.13, 23:13
                  Wode i kanapki może brac z domu.
                  • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 23:58
                    Wode i kanapki może brac z domu."

                    A po co ma zabierać rodzinie wodę?
                    Przecież jak będzie się jej chciało pić, to może się napić prosto z kranu w uczelnianej toaleciebig_grin

          • kol.3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 07:46
            Popieram Verdanę. Sama dorabiałam na studiach, ale od drugiego roku. Pierwszy rok to okres aklimatyzacji na studiach, czas wcale dla studenta niełatwy. Zajęć może być sporo. Poza tym trzeba uważać, bo łatwo można coś zawalić a na pierwszym - i drugim roku odsiew jest największy. Rok akademicki dopiero się zaczął.
            Dałabym córce na na fryzjera bo to żadna fanaberia, tylko konieczność życiowa jak mydło i pasta do zębów.
            Poza tym nie podoba mi się ton matki, która powołała na świat piątkę dzieci, a teraz im wypomina że kosztują.
            Poza tym obecnie praca na ulicy nie leży, znacznie łatwiej było o dorabianie kiedyś a nie teraz. Firmy które zatrudniają studentów też nie chcą studentów na parę godzin w tygodniu tylko co najmniej na 3/4 etatu.
    • kawka74 Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:26
      Zapytam może, bo to dla mnie trochę niejasne - nie dajesz jej pieniędzy na fryzjera, bo nie masz, czy nie dajesz, bo uważasz, że to niewychowawcze?
      Jeśli nie masz, to sprawa jest zamknięta, z pustego i Salomon nie naleje, a jak dziewczyna chce coś kupić czy iść do tego fryzjera, to musi sama na to zarobić. Dachu nad głową nikt jej nie wymówi, jeść dostanie, jeśli buty się rozsypią, też, jak sądzę, matka z ojcem nabędą.
      Jeśli to ten drugi wariant, to odpuściłabym pierwszy rok studiów z zaznaczeniem, że drugi rok będzie wyglądał już pod tym względem inaczej i że ma te pół roku na przemyślenie i znalezienie roboty.
      • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:46
        > Zapytam może, bo to dla mnie trochę niejasne - nie dajesz jej pieniędzy na fryz
        > jera, bo nie masz, czy nie dajesz, bo uważasz, że to niewychowawcze?

        I jedno, i drugie. Pieniędzy na życie i wakacje 1 raz w roku starcza na styk, i to wyłącznie przy takim trybie pracy jak opisałam. Czyli 50 zł wydane na fryzjera oznacza przesunięcie z czegoś innego, np. odłożenie malowania odrapanych drzwi albo zakup gorszej karmy dla psów. Nie jest tak, że jak wydam więcej, to mniej odłożę na konto oszczędnościowe.
        • lily-evans01 Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:07
          Czyli 50 zł wydane na fryzj
          > era oznacza przesunięcie z czegoś innego, np. (...) zakup gorszej karmy dla psów.

          You made my day!!!
          big_grin big_grin big_grin
          • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:11
            lily-evans01 napisała:

            > You made my day!!!

            No bardzo się cieszę big_grin A dokładniej, to jak mi się to udało, bo się zaciekawiłam???
            • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:19
              no nie wiesz dlaczego? ty - wredna matka - wolisz kupić lepsze jedzonko dla piesków, zamiast dać na fryzjera dla córki tongue_out łapiesz? big_grin
              poza tym Lily raczej nie ogarnia tego, że dla kogoś 50 zeta to spory wydatek
              • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:25
                Aaa, rozumiem smile No cóż, psy raczej korepetycji nie udzielą, żeby sobie dorobić na lepsze odżywianie smile
              • lily-evans01 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:11
                Ogarniam, ogarniam wink.
                I dlatego mam tylko jedno dziecko.
                I dlatego m.in. nie mamy zwierzaków, chociaż i dziecko by chciało, i ja trochę też.
                Ale nie mam ochoty stanąć któregoś dnia przed wyborem, czy najpierw płacę za karmę/weterynarza, czy za nowe buty córki, czy np. robię wpłatę na wycieczkę szkolną.

                W życiu zawsze jest coś za coś, ale nic nie poradzę na to, że to człowiek jest i będzie dla mnie na pierwszym planie wink.
                • nenia1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:18
                  Człowiek może być w większości sytuacji na pierwszym planie, jednak w sytuacji
                  baleyage i tipsy versus lekarstwa czy zdrowa karma dla zwierzaka, wybiorę zwierzaka i nie widzę w tej hierarchii nic niewłaściwego. Co innego gdybym wybierała między fryzurą dla córki a fryzurą dla psa.
                  • lily-evans01 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:21
                    Dlatego jak napisałam, nie mam gromady zwierzaków i piątki dzieci.
                    Bo mnie na to wszystko nie stać i podejrzewam, że nie dałabym rady na całą tę czeredę zarobić wink.
                  • lily-evans01 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:22
                    Zresztą o tipsach i baleyage nie było mowy chyba?
                    A podciąć włosy każdy musi od czasu do czasu.
                    • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:27
                      no to chyba w okresie przedświątecznym lekko te 50 zeta zarobi na fryzjera, nieprawda?
                      • nenharma Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:52
                        A gdzie Wy te prace na jeden dzien kub kilka godzin widzicie? Jest kryzys i ciezko jest dostac normalna prace a co dopiero taka dorywcza. Jedynie co to korepetycje moze dziewczyna dawac ale na to nie jest praca, ktora kazdy moze wykonywac.
                        Uwazam, ze warto pracowac na studiach ale nie od pierwszego roku i nie w Mc. Oczywiscie sa sytuacje kiedy nie ma innego wyjscia ale jesli tylko jest to moim zdaniem duzo wiecej daje studiowanie( ze wszystkimi aktywnosciami zyciowymi, o ktorych tu pisala jedna forumka) i np. spokojne stazowanie na pozniejszych latach w firmie zwiazanej z przyszlym zawodem.
                        • aka10 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:57
                          Mozna pracowac w czasie wakacji. Miesiac czy dwa i potem sobie w ciagu roku z tych pieniedzy dobierac na wlasne wydatki.
                        • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 23:04
                          > A gdzie Wy te prace na jeden dzien kub kilka godzin widzicie? Jest kryzys i cie
                          > zko jest dostac normalna prace a co dopiero taka dorywcza.

                          Właśnie wydaje mi się, że łatwiej o dorywczą. Ja sama pracuję dorywczo, bo firmy wolą niezobowiązujące umowy niż danie etatu. Poza tym jest sprzątanie, wszelka opieka. No ale skąd moje dziecko może wiedzieć czy łatwo czy trudno o pracę dorywczą, na pół czy na jeden dzień, skoro nie próbowało jej znaleźć? Ograniczyło się do zajrzenia na Gumtree czy inny tego typu portal i oznajmieniu: mamo, nie ma tam dla mnie takiej pracy.
                        • attiya Re: Przesadzam? 14.12.13, 07:03
                          kłania się uważne czytanie
                          autorka wspomniała o nadmiarze zleceń, które z mężem wykonują weekendami i nie raz córce proponowali aby usiadła z nimi i pomogła im, dzięki czemu kilka zł zarobiłaby - ale nie, tv sobotnia proponuje nad wyraz interesujące programy publicystyczno-naukowe - wiadomo co dziewczę wybierze - autorko, nie obrażaj się smile
            • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:42
              Cóż, pokazałaś miejsce córki w szeregu.
              • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:57
                > Cóż, pokazałaś miejsce córki w szeregu.

                Tak, tuż za odrapanymi drzwiami i dwiema wrednymi psicami smile
                • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:07
                  No tak. Ona tak to moze widziec.
                  Ktoś pisał dużo o tym, że jako pierworodna jest "krolową". Owszem, ale krolową zdetronizowaną. Naprawdę nie jest łatwo byc najstarszą z pieciorga rodzeństwa. Przyjrzyj się z boku strukturze Twojej rodziny, relacjom, sprobuj zobaczyć jej historię z perspektywy tej najstarszej corki.
                  Nie popychaj jej, daj jej troche czasu.
                • lily-evans01 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:14
                  Naprawdę nie wiem, czy to takie zabawne. Dla Twojej córki raczej nie (choć oczywiście nie popieram wyciągania co chwilę z rodziców kasy na zachcianki). Ale Nanga poniżej mądrze pisze, więc nie będę się powtarzać...
                  • nenia1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:20
                    lily-evans01 napisała:

                    > Naprawdę nie wiem, czy to takie zabawne. Dla Twojej córki raczej nie

                    Gdyby moja dorosła córka domagała się kupna śmieci do jedzenie dla naszych kotów, z których jeden choruje na nerki i musi jeść specjalistyczną, weterynaryjną karmę, bo ona chce sobie strzelić nową fryzurę też nie uznałabym tego za mój sukces wychowawczy.
                    • lily-evans01 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:25
                      Zdaję sobie sprawę, że zwierzęta chorują, czasami jest to bardzo kosztowne.
                      I dlatego nie mam, i nie wezmę żadnego zwierzaka.
                      Zauważ, że tu się pisze nie o psie, tylko o psach.
                      Mam wrażenie, że autorka sama ma bardzo rozbuchane potrzeby, chęci itp. (i ta gromada dzieci, i ten dom w kredycie, i więcej niż 1 zwierzę). No i teraz szuka, jak to ograniczyć koszty wink.
                      • nenia1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:35
                        lily-evans01 napisała:

                        > Mam wrażenie, że autorka sama ma bardzo rozbuchane potrzeby, chęci itp. (i ta g
                        > romada dzieci, i ten dom w kredycie, i więcej niż 1 zwierzę). No i teraz szuka,
                        > jak to ograniczyć koszty wink.

                        No i niech ma, dlaczego ma nie spełniać swoich marzeń, skoro ciężko na nie pracuje?
                        Nie ma obowiązku spełniania wszystkich zachcianek dzieci rezygnując z własnych potrzeb.
                        Z tego co pisze, dziewczyna ma i czas i możliwości, tylko jej się nie chce iść do pracy.
                        Ja wiem, że na forum jest moda spychać odpowiedzialność za wszystko na rodziców, ale wymóg w stosunku do 20 letniej dziewczyny, że zapracuje na SWOJE drobne wydatki typu fryzjer, nie jest jakimś wybujałym oczekiwaniem.
                        • lily-evans01 Re: Przesadzam? 14.12.13, 01:08
                          Nie wiem, na ile sens ma spełnianie własnych marzeń o dzieciach w sumie kosztem tych dzieci.
                          Mam np. znajomą z trójką dzieci, która jest ciężko zdziwiona, że one są nieszczęśliwe, bo mają 1 pokój i siedzą w ścisku, a jej się wydawało to takie fajne...
                          Autorka sama pisze o ciężkiej pracy, o przemęczeniu, o poświęcaniu weekendów, żeby to wszystko jakoś utrzymać w garści. Czasem może warto wyhamować najpierw.
                          A co do córki, to mam wrażenie, że może nie jest zainteresowana pracą, bo spotyka się jedynie z jednostronnymi wymaganiami - czyli masz obowiązki jako dorosła, ale np. do współdecydowania o sprawach rodzinnych, o budżecie itd. już cię nie dopuszczamy. Nie wiem, jak jest w tej rodzinie. Może po prostu warto byłoby uczynić dziewczynę partnerką dla decyzji rodziców - i uwypuklić plusy tej dorosłości (jest jedynym pełnoletnim dzieckiem), a nie tylko obciążenia...
                          Coś nie gra w całej tej sytuacji, bo jednak, nawet jak ktoś dorosły, studiujący dostaje kieszonkowe od rodziców, to zazwyczaj i normalnie chciałby mieć więcej, nie wydzielane, nie rozliczane (i dlatego pracuje wink ).
                          • bachtin Re: Przesadzam? 14.12.13, 01:26
                            > A co do córki, to mam wrażenie, że może nie jest zainteresowana pracą, bo spoty
                            > ka się jedynie z jednostronnymi wymaganiami - czyli masz obowiązki jako dorosła
                            > , ale np. do współdecydowania o sprawach rodzinnych, o budżecie itd. już cię ni
                            > e dopuszczamy.

                            > Nie wiem, na ile sens ma spełnianie własnych marzeń o dzieciach w sumie kosztem
                            > tych dzieci

                            Przyznam, że też mi to przyszło do głowy, ale chyba zastanawianie się nad tym nie ma specjalnego sensu - młodszych dzieci autorka przecież nie potopi z braku kasy na fryzjera.

                            Może po prostu warto byłoby u
                            > czynić dziewczynę partnerką dla decyzji rodziców - i uwypuklić plusy tej dorosł
                            > ości (jest jedynym pełnoletnim dzieckiem), a nie tylko obciążenia...

                            A to jest według mnie bardzo słuszne spostrzeżenie - może dziewczyna nie zna sytuacji? Myślę, że jasny komunikat: jesteś dorosła, porozmawiamy o dorosłych sprawach (budżet) mógłby pomóc.
                            • lily-evans01 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:15
                              No, pewnie że nie potopi wink. Ale warto czasem zdać sobie sprawę, że w tak dużej rodzinie, przy tak napiętym budżecie i tylu wydatkach na naprawdę mnóstwo rzeczy - ta najstarsza może czuć się jak kopciuszek i buntować się przeciw temu na swój sposób.
                              • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:27
                                I dlatego nie chce jej się ruszyć na jakieś promocje i dorobić tych kilku stów miesięcznie?

                                Pacz, byłam z nieźle sytuowanej jak na tamte lata rodziny, niewielodzietnej, a z własnej inicjatywy pracowałam od klasy maturalnej, sprzątałam popołudniami. Rodzice nie byli zachwyceni, nie oszczędzali na nas, ale chciałam mieć własne pieniądze.
                                Osobiście zarobiona kasa to + 300 do poczucia dorosłości. Na I roku studiów dawałam korepetycje, od II roku miałam stypendium i przeróżne fuchy. Aha, dwa kierunki na dziennych na UW.
                                • lily-evans01 Re: Przesadzam? 14.12.13, 13:28
                                  To tylko pewna hipoteza.
                                  Jak już pisałam powyżej, miałam koleżankę z wielodzietnej rodziny, która jeszcze w LO musiała w sklepie matki pracować, żeby dostać jakieś nowe ciuchy na następny rok szkolny. Dziewczyna była wiecznie rozżalona, czuła się niesprawiedliwie traktowana, w końcu uciekła od rodzinki na studia i sama dla siebie stanęła na nogach dość szybko.
                                  Piszę też, że normalnie każdy student chce mieć swoją kasę, nawet jak coś dostaje od rodziców - a tutaj jest inaczej.
                                  I dlatego zwracam się raczej w stronę tego, że pewne relacje rodzinne być może są nieprawidłowe. Często rodzice chcieliby, żeby dzieci miały obowiązki dorosłych, ale pozwalały traktować się jak małe dzieci właśnie - a dzieci oczywiście chciałyby na odwrót wink.
                                  • guderianka Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:37
                                    a ja byłam i jestem jedynaczką
                                    mama-pracowała w kadrach -zarobki ok1300zł
                                    tata-naczelnik na kolei-ok.2500
                                    +dodatki-tata robił pomiary elektryczne, uczył trochę w szkole-średnio 300zł -500zł mc
                                    mieszkanie własnościowe-bez kredytu-czynsz 400-440zl

                                    i jak chciałam mieć eskstras-sama musiałam o niego zadbać. Zamarzyły mi się w lo spodnie-dostałam 100zł bo tyle kosztowały crossy na rynku-dołożyłam swoje 150 i miałam mustangi, chciałam buty nikie za 300zł-dostałam 150zł bo tyle kosztowały normalne adidasy-resztę dorobiłam sama . już nie wspomnę i papierosach czy imprezach suspicious
                                    • lily-evans01 Re: Przesadzam? 14.12.13, 18:45
                                      A bo widzisz, wszyscy jesteśmy różni.
                                      Jedni pędzą do samodzielności, inni przesiedzieliby życie pod skrzydłami mamusi.
                                      Warto coś z tym robić wcześniej, zachęcać do samodzielności i samowystarczalności, rozbudzać pracowitość, zdrową ambicję itp. Ale nie na studiach, bo to już chyba lekko pozamiatane wink.
                                      To, o czym piszesz, potwierdza moją teorię - każdy, nawet kiedy MA, chciałby mieć więcej i lepiej (sporo moich dość zamożnych koleżanek na studiach też pracowało na coś lepszego niż przeciętne buty czy bluza, na które bądź co bądź dostały kasę od rodziców). A tutaj coś jest nie tak. I może, zamiast żalić się, autorka powinna sama przed sobą uczciwie przeanalizować sytuację - jak generalnie wygląda stosunek córki do obowiązków, odpowiedzialności itp. Czy nigdy nie była nią obciążana, a na studiach to się zmieniło? Czy wprost przeciwnie - ta najstarsza ma za dużo obowiązków i w niejednym matkę wyręcza? I wtedy, dopiero wtedy znaleźć jakiś sprytny klucz do rozwiązania sytuacji wink.
                                      • guderianka Re: Przesadzam? 15.12.13, 08:31
                                        ano właśnie, jesteśmy różni ale też mamy różnych rodzicow-moi rodzice dali mi ogromną samodzielność i zaufanie, od małego-to procentuje
                                        p.s. pierwsze swoje pieniądze zarobiłam w 8 klasie sp wink

                                        Ja jednak nie zgadzam się, że to , że córka jest najstarsza i mogła być obciążana ma wpływ na jej roszczenia. Nie ma. Wpływ może mieć traktowanie jej niesamodzielnie, nie uczenie wartości pieniądza i pracy, nie oszczędzanie-a tego chyba w tej rodzinie nie było. Owianka pisze bardzo rzadko-dla mnie niestety-bo bardzo lubię ją czytać-i nie wygląda mi na osobę, która w tym względzie byłaby niczym macocha wykorzystująca najstarsze dziecko. To mityczne obciążanie najstarszych dzieci zazwyczaj jest naturalna konsekwencją opiekowania się najmłodszymi w STADZIE. Wiele osób piszących z perspektywy posiadania 1 dziecka nie ma o tym pojęcia, powtarzają puste frazesy które owszem są prawdziwe-a raczej były kilkadziesiąta lat temu gdy była inna struktura rodziny i rola kobiet
                  • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:26
                    domyślam się, że dziewczęciu nikt kasy na jedzenie, podstawowe wydatki - dostaje przecież kilka zł co tydzień - nie żałuje
                    tu nie chodzi o to, że dziewczyna nie ma na przysłowiową bieliznę i chodzi w podartych rajstopach - no proszę - tu chodzi o to, że coś ponad to chciałaby a jeśli chce, to cóż złego w planowaniu, dorabianiu i wydawaniu - swoich, zarobionych pieniędzy.
    • m_incubo Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:56
      Nie, nie jesteś wyrodną matką, najwyższy czas żeby córka zaczęła dorastać, mieści się w tym również finansowanie (przynajmniej częściowe) własnych zachcianek czy nawet zwykłych potrzeb.
      Z drugiej strony nie napisałaś ani słowa o tym, co to za studia i jak bardzo są absorbujące na co dzień (siedzenie na fejsbuku i przed telewizorem w weekendy może oznaczać zarówno mało wymagające studia jak i złapanie oddechu po całym tygodniu intensywnej nauki wink ).
      Jeśli w tygodniu większość czasu poświęca na studia, to ja bym odpuściła wałkowanie tematu pracy, przynajmniej póki jest na pierwszym roku, za to jeśli na bujanie się po znajomych ma mnóstwo czasu i nie przemęcza się nauką, to zdecydowanie zapowiedziałabym, że ma zbierać tyłek i ruszyć zarobić własne pieniądze.
      W sumie standardowa sytuacja, natomiast z tego wszystkiego najmniej widzą mi się teksty młodej typu "na swoje widzimisię to masz, więc dawaj i na moje" i tu bym jednak temperowała wink
      • verdana Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:14
        A tak, to na pewno. Ja bym zwięźle ucinała "nadwymiarowe" żądania córki. Po pierwszym "na swoje masz" moje dziecię nie dostałoby ani grosza na własne wydatki - bo tu nie chodzi o to, czy utrzymywać córkę na pierwszym roku studiów, tylko o roszczeniowość córki.
        • myszmusia Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:24
          Ale ta roszczeniowosc potencjalna z niczego sie nie wziela? Tylko prawdopodobnie z ukladow w rodzinie . Ktos sobie na to czyms zapracowal
      • myszmusia Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:15
        To zycze autorce watku wysokiej emerytury. Bo ma duze szanse kiedys jak corka bedzie pracowala i dobrze zarabiala nie dostac na swoje 'fanaberie' no ale wtedy pewnie na fryzjera spodnie i takie 'bzdety' nie bedzie potrzebowala.

        I caly czas nie wiem tez czy to jest teraz 'mam ale ci nie dam'
        • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:38
          myszmusia napisała:

          > To zycze autorce watku wysokiej emerytury. Bo ma duze szanse kiedys jak corka b
          > edzie pracowala i dobrze zarabiala nie dostac na swoje 'fanaberie'

          Zdajemy sobie sprawę, że istnieje takie niebezpieczeństwo, tym bardziej, że emeryturę będziemy mieli jeszcze bardziej głodową niż reszta społeczeństwa.
        • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 20:01
          jest pewna różnica między pomocą niedołężnym rodzicom, którym może nie starczać na leki a finansowaniem zdrowej, dorosłej osoby, która ma zachcianki ale z kolei nie ma chęci aby na nie zarobić
        • anorektycznazdzira Re: Przesadzam? 13.12.13, 20:25
          myszmusia napisała:
          > To zycze autorce watku wysokiej emerytury. Bo ma duze szanse kiedys jak corka b
          > edzie pracowala i dobrze zarabiala nie dostac na swoje 'fanaberie' no ale wtedy
          > pewnie na fryzjera spodnie i takie 'bzdety' nie bedzie potrzebowala.

          No paczpani, widzę że ja tu błąd robię, bo dofinansowuję ochoczo matkę emerytkę, która w dawniejszych czasach nie mogła mi fundować wszystkich zachcianek jak już byłam dorosłą babą na studiach, tylko sobie na to zarobić musiałam. Człowiek się całe życie uczy a już z forum to najciekawszych rzeczy big_grinbig_grin
          • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:49
            Mnie się zdaje, że nie jest istotne, co się robi, tylko jak się o tym myśli. Jeśli sama widziałaś, ze trzeba zapracować, jeśli to była Twoja własna decyzja, to potem nie masz problemu z utrzymywaniem starej matki. Jeśli rodzice zmuszają cię do podjęcia pracy, bo mają inne wydatki, choćby na rodzeństwo, o ktore bylaś cale zycie mniej czy bardziej (raczej bardziej) zazdrosna, to potem może być rożnie. Też możesz mieć inne wydatki, a mamusia niech sobie dorobi chalupnictwem na przyklad.
            • lily-evans01 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:19
              Racja, racja.
              Byłam jedynaczką, ale żyło się skromnie, widziałam, jak żyje moja matka i miałam ogromną satysfakcję, że np. daję korepetycje albo że mam najwyższą średnią na roku, więc i najwyższe stypendium. Nikt mnie do pracy nie musiał wypychać. Ale jeśli rodzinie w miarę dobrze się powodzi... Pewnie miałabym trochę inną perspektywę.
              Miałam koleżankę w liceum, której mama drugi raz wyszła za mąż, machnęła sobie dwójeczkę dzieci i używała najstarszej jako darmowej siły roboczej - ciągła pomoc małym w lekcjach, w tym, czy tamtym, w wakacje praca w sklepie u matki... Dziewczyna po studiach znalazła super płatną robotę i zwiała od rodzinki. A następnym etapem była przeprowadzka na drugi koniec Polski wink.
              • nenia1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:24
                lily-evans01 napisała:

                > Racja, racja.
                > Byłam jedynaczką, ale żyło się skromnie, widziałam, jak żyje moja matka i miała
                > m ogromną satysfakcję, że np. daję korepetycje albo że mam najwyższą średnią na
                > roku, więc i najwyższe stypendium. Nikt mnie do pracy nie musiał wypychać. Ale
                > jeśli rodzinie w miarę dobrze się powodzi... Pewnie miałabym trochę inną persp
                > ektywę.

                Nieprawda, to wcale tak nie działa, że pracuje młodzież z rodzin, którym się słabo powodzi.
                Przeciwnie, znam wiele pracujących studentów, którzy pochodzą z finansowo dobrze stojących rodzin a mimo to, a może powinnam napisać, właśnie dlatego - pracują.
                Ludzie zamożni często sporo pracują i dzieci dziedziczą ich model życia.
                • lily-evans01 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:29
                  Ale jakoś tu widać to nie zadziałało wink.
                  Inna sprawa, jak to już kilkakrotnie napisano - nie zmuszałabym do pracy dziewczyny na I roku, niechże go skończy, bo przecież nie można powtarzać przedmiotu/roku, jakby się z czymś nie wyrobiła. Natomiast poważnie bym porozmawiała o dorabianiu na przyjemności od wakacji - na zasadzie: masz ode mnie tyle a tyle, ale na wszystko mi nie starczy, a twoje rodzeństwo też będzie dorabiać, jak będzie po maturze itp.

                  I bardzo mnie bawią wypowiedzi pań, które twierdzą, że korepetycje może dawać nawet... licealistka. No sorki, ja bym dziecku takiego korepetytora nie wzięła, który jest starszy może ze 3-5 lat, a wiedzę z jakiejkolwiek dziedziny ma... jedynie szkolną.
                • aka10 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:39
                  nenia1 napisała:

                  >
                  >
                  > Nieprawda, to wcale tak nie działa, że pracuje młodzież z rodzin, którym się sł
                  > abo powodzi.
                  > Przeciwnie, znam wiele pracujących studentów, którzy pochodzą z finansowo dobrz
                  > e stojących rodzin a mimo to, a może powinnam napisać, właśnie dlatego - pracuj
                  > ą.
                  > Ludzie zamożni często sporo pracują i dzieci dziedziczą ich model życia.

                  Masz racje. Znam mlodych ludzi, ktorzy wcale nie musza pracowac, a chca. Wiele firm wlasnie na to zwraca uwage jak sie jest zaraz po studiach i szuka pracy.
            • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:19
              te rodzeństwo ma na razie powiedzmy 17 lat, będzie miało 20, wtedy też będzie mogło sobie zacząć dorabiać na własne potrzeby
              córka autorki też zapewne nie pracowała mając naście lat ale dorobić sobie trochę mając 20 to chyba żadna kara
              • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:46
                Jesli pod przymusem, to może być przez nią postrzegane jak odrzucenie, zwłaszcza jeśli tak sie czuła w kontekscie pojawiajacych sie młodszych dzieci.
                To jest delikatna sprawa, wymaga przyjrzeniu się calości funkcjonowania rodziny. Znam mnostwo dzieci, ktore pracują na studiach czy nawet w szkole, bo chcą. To jest teraz norma. dlaczego ta dziewczyna nie chce? Nie wiem, wiem jednak, że rozwiązania siłowe nie mają sensu. Nawet jeśli wygra się bitwę, można przegrac wojne.
                Moze należaloby dopuscić corkę do waznych rodzinnych decyzji, także tych finansowych? Żeby sie czuła wspolodpowiedzialna?
            • anorektycznazdzira Re: Przesadzam? 14.12.13, 19:16
              Nanga, ale moja mama postawiła mnie przed faktem, że daje mi tyle a tyle i już. robiła to w miarę łagodnie, ale to nie było tak, ze musiała mi udowodnić, ze głodem przymiera i nie-może-po-prostu-nie-może dać więcej. A ja przyjęłam niejako "na klatę", ze jestem dorosła i to zobowiązuje. Mama MOGŁA mi dawać więcej i "lepiej" żyła ode mnie w tym okresie. Nie było jakiegoś mega kontrastu, ale róznica owszem. I nie jest i nie był to dla mnie powód do obrażania, a już na pewno nie do mszczenia się.
              Do dorosłego człowieka powinno docierać, ze jest dorosły...
              • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 20:41
                Każda sytuacja jest inna. Bedę się upierać, że ta najstarszej corki z pieciorga rodzeństwa nalezy do najtrudniejszych. Że nie można spraw finansowych wyciąć z calego rodzinnego kontekstu, bardzo skomplikowanego. I że siłowe rozwiązania są przeciwskuteczne.
          • myszmusia Re: Przesadzam? 14.12.13, 05:09
            Ale tu caly czas nie bylo napisane 'nie moge' a ja rozumiem, ze jest 'nie chce ci dac pieniedzy bo to niewychowawcze, zarabiam na swoje ' poza tym spodnie czy buty po 3 latach to fanaberia?
      • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:33
        Studia są średnio wymagające. Czasem idzie na zajęcia na 12, 13 - wtedy wstaje o 10 i sennie snuje się po domu. Jeden dzień ma rzeczywiście zajety od rana do wieczora, w pozostałe 1-4 zajęcia. Uczy się, moim zdaniem, mało, na razie głównie zapowiada, że ma zamiar.
        • run_away83 Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:06
          Przy takim trybie studiowania senne snucie się po domu i siedzenie godzinami przed tv albo na fejsie, by potem skomleć że się nie ma na fryzjera, to szczyt lenistwa i egoizmu. Co ona studiuje? Może moglaby udzielać korepetycji z przedmiotów powiazanych ze swoim kierunkiem - ani to ciężka praca, ani czasochłonna, a pracując 4-6 godzin każdefo weekendu można sobie kilkaset zł miesięcznie dorobić - i już jest na fryzjera, kino z koleżankami i nowe spodnie. A przy okazji własną wiedzę się rewiduje, uzupełnia i utrwala.

          Daj córce kopa w pupę na rozpęd.
        • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:53
          Na pierwszym roku może dużo energii zużywać na adaptację, i na zintegrowanie się "z ludźmi".
          Naprawdę zaczekalabym i nie naciskała, teraz wśrod studentow jest moda na pracowanie, jak nie bedzie musiala opierać się Twoim naciskom, sama pójdzie do pracy szybciej niż Ci się zdaje.
    • twoj_aniol_stroz Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:19
      Ja w życiu nie miałam tyle pieniędzy na bzdety co na studiach i pod koniec liceum właśnie. Dawałam korki z angielskiego i naprawdę dysponowałam sporą kwotą, a potem na studiach miałam jeszcze stypendium za dobre stopnie, więc to już w ogóle było eldorado big_grin
      Fakt, że nie dajesz kasy na wszystkie zachcianki świadczy o tym, że jesteś dobrą mamą. No, a że córka póki co czuje się pokrzywdzona? No cóż, na ogół uświadomienie sobie tego, że pieniądze z nieba nie spadają jest dość bolesnym doświadczeniem, ale im wcześniej ono nastąpi tym lepiej dla człowieka big_grin
    • aknaszilak Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:26
      nie przesadzasz, popieram wszystkimi łapami.

      Jak młoda się broni, że nie ma czasu, to może korków niech udziela? Nie wiem co studiuje, ale dzieciakom z podstawówki lub gimnazjum miałaby pewnie coś do zaoferowania.

      Nawet za 2 dychy za 45 minut, żeby chętnych złapać, skoro nie ma jeszcze wykształcenia kierunkowego, niech to będą 2 lekcje w tygodniu, to w miesiącu będzie już 160 złych, nawet na balejaże starczy, a się nie przepracuje.
      A jeżeli w większym mieście mieszkacie to może być i większy pieniądz za godzinę.
    • inguszetia_2006 Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:45
      Witam
      Nie przesadzasz. Ale najstarsza to tak jakby perła w koronie;-P Pierworodni zawsze czują się cokolwiek lepiej i ważniej. To jest pierwsza panna do tronu. Trudno będzie wyprowadzić ją z tego magicznego stanu wyjątkowości. Wasze sugestie brzmią jak zamach stanu. Chcecie ją pracą pokalać;-D Dajcie jej czas, powoli, powoli tnijcie budżet. W przyszłym roku zrozumie. Poza tym za mało wie o domowych finansach, wprowadźcie ją trochę.
      Pzdr.
      Ing
    • anorektycznazdzira Re: Przesadzam? 13.12.13, 20:21
      Ależ jesteś DOBRĄ matką!!!
      Życia uczysz, zdrowego podjeścia. Powiem tak: jak byłam na studiach, to orałam jak dziki wół, bo w ogóle musiałam się częściowo sama utrzymywać. Było wiadomo, że mama mi wiktu i opierunku w 100% finansowac nie może, więc jak chcę studia dzienne, a jeszcze czasem mieć coś extra, to trzeba na to zarobić. Tylko nie wiem jakie są realia co do dostępności tych form pracy, jakie Ty jej radzisz. Mnie się wydaje, że przy kryzysie nie bardzo. Znaczy: w teorii, ale tylko w teorii.
      Ja miałam dwa patenty na pracę jako student: pracowałam dorywczo u pośrednika pracy dla studentów- umyłam hektary okiem i wysprzątałam najdziwniejsze miejsca w mieście. Potem zmądrzałam, bo za 45 minut korepetycji udzielanych maturzystom zarabiałam 20 zeta zamiast 6,50 zł za godzinę grabienia liści. Do tego było jasne, że muszę mieć stypendium naukowe- no i miałam. No więc z tego doświadczenia polecam powyższe rozwiązania. Chociaz i tak podstawa to wyegzekwowanie od panny, żeby ruszyła odwłok, a fundując jej zachcianki tego nie uzyskasz. Czyli dobrze robisz.
    • rhaenyra Re: Przesadzam? 13.12.13, 20:23
      powinna byc jakas ustawa zakazujaca mieszkania studentom z rodzicami tongue_out
      traktujesz ja jak dziecko ( sprawdzasz co robi i kiedy komentujesz, jecie z jednego stolu , pewnie sprawdzasz czy ma czysto w pokoju i o ktorej wraca do domususpicious)
      wiec nie dziw sie ze zachowuje sie jak dziecko

      w normalnej zdrowym studenckim zyciu
      student dostaje okreslona nieduza kwote na miesiac i co z nia zrobi to juz jego inwencja tworcza
      wynajmnie sam lepszy pokoj bedzie miec wiecej kasy na inne rzeczy i na rozrywki i tego nieszczesnego fryzjera
      wynajmie orszy z kolezankami czy kolegami i bedzie miec wiecej na imprezy, albo z wlasnej woli przyoszczedzi na fryzjerze korzystajac z kolezanki i jeszcze bedzie sie cieszyc wlasnej zaradnosci
      zeby nauczyc sie zarzadzac budzetem i zdawac sobie sprawe ze warto do budzetu dorobic to trzeba tez budzet miec w lapce albo na koncie

      wiec daj kase do reki i wykop z domu najlepiej na drugi koniec polski
      i oboje dojrzejecie i odetchniecie
    • nangaparbat3 Tak czytam te dobre rady 13.12.13, 21:58
      o "przykręceniu kurka", "daniu kopa w dupę" i "wykopaniu z domu" i chyba juz wiem, dlaczego tyle ematek zakłada wątki o złych relacjach z rodzeństwem, z matką.
      • agrypina6 Re: Tak czytam te dobre rady 13.12.13, 22:20
        Zgadzam się z tym, co napisałaś. Mam takie same obserwacje! Właściwie według ematek relacje w rodzinie to takie każdy sobie.. Broń Boże wspierać się wzajemnie. Rodzice/ teściowie nic nie muszą, niczego od nich nie można wymagać. Na szczęście w realnym świecie widzę rodziny, które się wspierają.
        • bri Re: Tak czytam te dobre rady 14.12.13, 00:45
          Uczenie dzieci samodzielności to jest działanie wspierające. Przecież nikt nie każe tej dziewczynie robić niczego ponad jej siły, jest dorosła i zdolna do pracy.
          • nangaparbat3 Re: Tak czytam te dobre rady 14.12.13, 08:33
            Uczysz dzieci samodzielności, jeśli od małego nie wyręczasz ich, dzielisz z nimi decyzje dotyczące wspolnych spraw, domu, pozwalasz na samodzielne decyzje dotyczące ich samych, nie kontrolujesz bardziej niż nie da sie tego uniknąc. To się ciągnie przez całe dzieciństwo, od początku, i musi wspołgrać z troską, bliskością, uważnością rodzicow, opiekowaniem się dzieckiem.
            W znanych mi rodzinach wielodzietnych najstarsze dziewczynki maja wyjatkowo trudną sytuację (pisałam już o tym wcześniej, to wynika ze struktury rodziny, absolutnie nie ze złej woli czy zaniedbania rodzicow), bardzo wcześnie są wlaczane w opieke nad młodszym rodzeństwem, w prace domowe, niekoniecznie dlatego, ze same tego chcą, ale jest im to narzucane z jednoczesnym - nieświadomie przekazywanym komunikatem - ze teraz już "dzieckiem" jest kto inny, nie one. Bardzo często owocuje to nadmierną odpowiedzialnością, niedbaniem o wlasne potrzeby, wypieraniem wlasnych uczuć i potrzeb. Nigdy nie zapomne dziewczyny szesnastoletniej placzącej przez godzinę nad problemami (wydumanymi dosyć) mlodszych siostr-bliźniaczek i j, ze ona sama nie ma żadnych problemów.
            Może tez pójść w druga stronę - dziewczyna za wszelka cenę chce wciąz byc dzieckiem, nawet jesli jest już calkiem dorosla. Może wtedy chorować - to też sposób unikniecia dorosłości. Może "matkować" rodzeństwu, a jako dorosła kobieta wiązać sie wylącznie z dużo starszymi męzczyznami, zachowywać infantylnie, manipulować, zeby zdobyc uwagę, zainteresowanie, zyczliwość. Tak opowiadam o znanych mi najstarszych corkach z wielodzietnych rodzin.
            • bri Re: Tak czytam te dobre rady 14.12.13, 10:59
              Sama jestem najstarszą córką i mam dwoje młodszego rodzeństwa. Najbardziej życiowo poszkodowane wśród nas jest to, od którego wymagano najmniej i które bardzo długo całkowicie opierało się finansowo na rodzicach.

              Owszem niektórzy pie...ięci ludzie zapewne wykorzystują swoje dzieci, ale w opisie Owianki nic na to nie wskazuje. Najstarsza córka studiuje, ma wolne łykendy i czas na snucie się po domu w piżamie. Praca w niewielkim wymiarze będzie miała raczej miała zbawienny wpływ na jej życie: na samoocenę, organizację czasu, możliwości finansowe. Pozna nowych ludzi, nowe środowisko, nowe skrypty, nauczy się wielu pożytecznych rzeczy, może dowie się co chce w życiu robić, albo przynajmniej czego na pewno robić nie chce. Dla mnie dużą motywacją do nauki była praca z rodzicami w polu - do tej pory jak zaczyna mi przeszkadzać siedzenie za biurkiem przypominam sobie cięcie kalafiorów w listopadzie - zimno, mokro, błoto, bolące ręce, plecy itd.

              Pracowanie na własne kieszonkowe to jest idealna sytuacja na trenowanie umiejętności negocjowania z pracodawcą - nie masz przymusu pracy, możesz trzasnąć drzwiami i wyjść jak uznasz, że tak trzeba. Pierwsza praca dopiero w wieku, kiedy musisz zarobić na własne utrzymanie to jest sytuacja przerażająca i paraliżująca. Doświadczenie i minimalną przynajmniej pewność, że dam sobie radę trzeba nabyć wcześniej.

              Sorry, ale dwudziestolatka to powinna już dawno mieć poczucie, że jej życie jest w jej rękach i że od niej tylko zależy co z nim zrobi i że snucie się w piżamie i spędzanie łykendów na oglądaniu telewizji i czekanie aż mamusia poda obiadek to strata czasu. Nawet jeśli córka Owianki się boi to nie ma innej rady na przezwyciężenie tego lęku niż spróbować tego, czego się boi w bezpiecznych warunkach i z asekuracją jaką dają żyjący rodzice, którzy nakarmią, zapewnią dach nad głową itp.
              • triss_merigold6 Re: Tak czytam te dobre rady 14.12.13, 11:02
                Amen. Mogę się tylko podpisać.
                Aha, tradycja dorywczej pracy nastolatków i studentów istnieje od b. dawna w znacznie zamożniejszych społeczeństwach niż polskie.
              • attiya Re: Tak czytam te dobre rady 14.12.13, 14:04
                ja tak jako już kilkunastoletnia osoba dorabiałam u dziadków - zamiast lokalnych pijaczków, dziadkowie chętnie mnie na polu widzieli, bo pracowałam cały dzień, do pracy przychodziłam trzeźwa big_grinbig_grin, w międzyczasie skoczyłam do domu i obiad babci pomogłam przygotować a potem znowu w te pędy wracałam dalej na pole sadzić ziemniaki, zbierać ziemniaki/buraki/kapustę. Bo sianokosy to dla mnie przyjemność była tongue_out
                I fakt - jak się jeszcze zbierało/sadziło ziemniaki, to dało się wytrzymać ale akurat zbiór kapusty wspominam tak jak ty smile
              • nangaparbat3 Re: Tak czytam te dobre rady 14.12.13, 21:00
                bri napisała:
                > Owszem niektórzy pie...ięci ludzie zapewne wykorzystują swoje dzieci, ale w opi
                > sie Owianki nic na to nie wskazuje.
                To nie jest kwestia rzeczywistego wykorzystywania, tylko - domniemanego oczywiście - subiektywnego odczucia tej dziewczyny.

                Pozna nowych ludzi, nowe środowisko, nowe skrypty, nauczy
                > się wielu pożytecznych rzeczy, może dowie się co chce w życiu robić, albo przy
                > najmniej czego na pewno robić nie chce.
                Ona wlaśnie weszla w nowe środowisko, poznaje nowych ludzi, nowe skrypty, co tam chcesz.

                > Pracowanie na własne kieszonkowe to jest idealna sytuacja na trenowanie umiejęt
                > ności negocjowania z pracodawcą - nie masz przymusu pracy, możesz trzasnąć drzw
                > iami i wyjść jak uznasz, że tak trzeba. Pierwsza praca dopiero w wieku, kiedy m
                > usisz zarobić na własne utrzymanie to jest sytuacja przerażająca i paraliżująca.

                Tu nikt nie mowi o pracy dopiero po skończeniu studiów - raczej o nieprzymuszaniu do pracy na pierwszym roku.

                > . Doświadczenie i minimalną przynajmniej pewność, że dam sobie radę trzeba naby
                > ć wcześniej.

                Pytanie jak wczesnie. Sama jestem za tym, żeby szukac pracy kiedy juz sie cokolwiek potrafi, tak aby miała ona związek z przedmiotem studiów, żeby nabierać doświadczenia zawodowego czy okolozawodowego i łączyć je z teorią - wtedy studia stają sie nieporownywalnie ciekawsze, o wiele wiecej sie z nich wynosi.

                >
                > Sorry, ale dwudziestolatka to powinna już dawno mieć poczucie, że jej życie jes
                > t w jej rękach i że od niej tylko zależy co z nim zrobi

                No nie tylko od niej, nie ma co popadać w przesadę. Poza tym: może ona powinna miec poczucie, ale go nie ma. Silą go w niej nie wywolamy.

                i że snucie się w piżam
                > ie i spędzanie łykendów na oglądaniu telewizji i czekanie aż mamusia poda obiad
                > ek to strata czasu.
                Nie bylo, ze nie udziela się kulinarnie. A snucie się i ogladanie tv w weekend mozna postrzegać jako objaw zdrowia - nie sadzę, żeby za...lanie w weekendy (co zreszta sama uprawiam niestety) było zdrowe.


                Nawet jeśli córka Owianki się boi to nie ma innej rady na p
                > rzezwyciężenie tego lęku niż spróbować tego, czego się boi w bezpiecznych warun
                > kach i z asekuracją jaką dają żyjący rodzice, którzy nakarmią, zapewnią dach na
                > d głową itp.
                To prawda, prawda jest
                jednak także, że dziewczyna ma w sobie silny opór. Wg mnie jedyne rozsądne posunięcie to uszanować ten opór, przestać nakłaniać do zarobkowania, dać jej czas. Patrzeć na nią z wiekszą uwagą i czułością, a mniej ocennie. Zaczekać - z rok. Powinno wystarczyć, presja na pracę y podczas studiów jest tak silna, ze powinna podzialać bez wlączania się rodzicow.
                • bri Re: Tak czytam te dobre rady 14.12.13, 21:19
                  Nikt jej do pracy nie zmusza, ale ona chce mieć pieniądze, których rodzinie brakuje chociaż rodzice ciężko pracują. To jest dorosła kobieta i najwyższy czas żeby dotarło do niej, że pieniądze z nieba nie spadają. Wybór należy do niej - może sobie dalej snuć się w łykendy, ale niech nie wyciąga ręki po więcej niż jej rodzice mogą dać.
                  • nangaparbat3 Re: Tak czytam te dobre rady 14.12.13, 21:41
                    Z tego, co pisze Owianka, wynika, ze jest corka do pracy naklaniana.
                    Widzisz, to moze działać tak: jako już chyba matka dziecku bylam u mojej mamy na obiedzie, właśnie chcialam wstac i sprzatnąć naczynia, a potem umyć, kiedy usłyszalam głos mamy: Moze bys pozmywala?
                    I poczulam, jak tyłek wrasta mi w krzesło.
                    Oczywiście bylam na tyle dorosła, by wstać i pozmywac mimo to, mialam jednak zdecydowanie więcej niż 20 lat. To tak działa, w kazdym razie może tak dzialać.
                    I siłą tego nie zmienisz. Sposobem (choc bylabym pyszna twierdząc, że wiem jakim).
    • 3eneduerabe Przesadzasz 13.12.13, 22:10
      Nigdy przez studia nie pracowałam, nigdy. Miałam kredyt studencki 600zł/mc tylko i wyłącznie na swoje potrzeby, rodzice jeszcze się dorzucali. Studia wspominam super. Bawiłam się, zwiedzałam Polskę, jezdziłam na juwenalia, chodziłam na imprezy, jezdziłam pod namioty, do hosteli, na stopa z kolezankami, robilysmy glupoty, malowalysmy paznokcie, upijalysmy sie winem, tanczylysmy w deszczui jednoczesnie uczylam sie, zdawalam wszystkie egzaminy, nie mialam po studiach problemu ze znalezieniem pracy( zaczynam od styczna 1 pracy i boje sie jej bo nigdy nie pracowalam ale dam rade). Teraz jestem mężatką, mąż robi karierę- na studiach bawił sie i uczył, co roku miał stypendium, dostawał stypendia ministralne, praktyki zagraniczne ale tez duzo się bawił i poznawał świat smile. Obydwoje nie pracowaliśmy, obydwoje radzimy sobie w zyciu. Dla mnie okres studencki to czas przejsciowy miedzy dorosłością, a beztroskim życiem. Niech się bawi póki młoda, na pracę przyjdzie czas...jeśli was nie stać polecam albo kredyt studencki z bardzo niskim oprocentowanie bodajze 1% albo niech dziewczyna stara się o stypendia. Nie wyobrazam sobie pracować w mcdonaldsie, uczyć się, chodzic na studia, nic nie mieć z życia bo tylko uniwersytet i zaraz potem praca. Pracowałam po maturze chciałam zarobić, pracowałam 1miesiąc w sklepie spozywczym w wakacje, wstawałam o 5 żeby tam dojechać, myłam podłogi, potem musiałam obserwować czy nikt nie kradnie, rozkładać towar, byłam na jednej nocnej inwentaryzacji to był dla mnie koszmar..........a jak pod koniec miesiaca zobaczyłam te trochę ponad 700zł rozpłakałam sie i nigdy więcej.
      • 3eneduerabe Re: Przesadzasz 13.12.13, 22:20
        I nie, nie jestem wyrodną córą. Jestem rodzicom bardzo wdzięczna, że pomagali mi przez studia jak tylko mogli. Chcieli nawet spłacić mój kredyt studencki, co im czym prędzej wybiłam z głowy, bo zarobki będę miała wyższe niz oni po 30latach pracy. Ostatnio ogladałam oferty na wakacje 2014 i Sardynia wpadła mi w oko dla rodziców, żeby sobie troche odpoczeli od trudów życia smile. Bardzo ich kocham, bardzo i bardzo doceniam to co dla mnie zrobili. Mam piękne wspomnienia związane ze studiami. A, że studentka chce ładnie wyglądać? iść do fryzjera czy czasami sobie cos fajnego kupić to jest normalne, bo właśnie teraz tworzą się prawdziwe związki, napewno ma swoje sympatie i chciałaby zeby oni rowniez ja zauwazyli ale odpusc jej. Mamy pracować do 67lat więc jeszcze nie raz praca da jej w kość, a teraz niech cieszy sie jeszcze beztroską. Oczywiście wazne jest wykształcenie więc za jakieś 2 lata niech pomyśli o pracy typu staż w firmie związanej z jej branzą ale w mcdonalds? odpusc.
    • nombrilek Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:43
      Wiesz no...
      Akurat stane po stronie twojej córki.
      Sama mam 2 dzieci, małych dzieci, ale mam zamiar ich utrzymywac dopoki nie skoncza wykształcenia, tzn jak beda na studiach dziennych to tak, co innego jak na zaocznych.
      Będąc rodzicem i planując dzieci wziełam pod uwage trud wychowania i związane z tym wydatki.
      Trzeba była wziąc pod uwage ze nie stac Was na 5 dzieci tylko na 2,3
      • verdana Re: Przesadzam? 13.12.13, 23:00
        Ja jestem zwolenniczką pracy na studiach, ale nie na pierwszym roku. Poza tym dziwne, ze nie rozmawiałaś o tym z córką wcześniej - to dziwi mnie najbardziej. Już w klasie maturalnej uzgodniłam z synem, ze pierwszy rok ja finansuję, a pracy powinien szukać na drugim - trzecim roku. Jak nie znajdzie - będę finansowała dalej, ale ma sie jednak postarać.
        • 3eneduerabe Re: Przesadzam? 13.12.13, 23:09
          A ja jak czytam tutaj wszystkie wypowiedzi to muszę stwierdzić, że byłam i jestem szcześciarą bo mam rodziców podzielających moje poglądy. Dla nich nauka= praca, czs wolny jest czasem wolnym i mogłam oglądać tv, siedzieć na komputerze, jechać w planer, iść na imprezę. Czy wy pracujecie na 2 etaty? bo tak to wygląda jesli dziewczyna studiuje dziennie. Codzienne zajęcia, zaliczenia i jeszcze niech idzie i pracuje.
          • aka10 Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:19
            3eneduerabe napisała:

            > A ja jak czytam tutaj wszystkie wypowiedzi to muszę stwierdzić, że byłam i jest
            > em szcześciarą bo mam rodziców podzielających moje poglądy. Dla nich nauka= pra
            > ca, czs wolny jest czasem wolnym i mogłam oglądać tv, siedzieć na komputerze, j
            > echać w planer, iść na imprezę. Czy wy pracujecie na 2 etaty? bo tak to wygląda
            > jesli dziewczyna studiuje dziennie. Codzienne zajęcia, zaliczenia i jeszcze ni
            > ech idzie i pracuje.

            Normalnie wszedzie na swiecie studiujacy dorosli ludzie pracuja. Nawet jeszcze nie studiujacy.
        • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 23:19
          > Poza tym d
          > ziwne, ze nie rozmawiałaś o tym z córką wcześniej - to dziwi mnie najbardziej.

          Rozmawiam, od miesięcy, tyle że nie osiągnęłyśmy konsensusu.

          • rhaenyra Re: Przesadzam? 14.12.13, 00:38
            wczesniej oznacza przed rozpoczeciem studiow
      • rosapulchra-0 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:19
        Cytat Trzeba była wziąc pod uwage ze nie stac Was na 5 dzieci tylko na 2,3
        Ten komentarz to się nadaje wrócić tam, skąd przyszedł suspicious
        Pożyjemy, zobaczymy.. - zapamiętaj te słowa, bo jeszcze nie raz je usłyszysz.
        • kol.3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:36
          A dlaczego? Jest to komentarz bardzo słuszny i trzeźwy. Nie jest żadną sztuką skoczyć do wyrka i zrobić sobie dzieciaka, urodzić go, a potem tupać, żeby zaczął jak najprędzej się dokładać do rodzinnego budżetu. Tym bardziej, że dziewczyna w opisywanym wydatku chce na podstawową potrzebę, nie na fochy.
          Osobiście wyjątkowo nie lubię matek, które robią z siebie bohaterki narodowe, bo rodzą dzieci, ale już dyskretnie nie wspominają o tym, że robotę przy trzódce i wydatki przerzucają na innych.
          • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:40
            YYyy oczekiwanie, że studentka, 20-letnia dorosła kobieta, dorobi sobie na własne wydatki jest przerzucaniem na nią odpowiedzialności?
            • kol.3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:51
              Co to znaczy własne potrzeby? Jedzenie to też potrzeba, ubranie to też potrzeba. Nie doczytałam aby córce chodziło o niewyobrażalną fantazję, tylko o podstawową potrzebę.Nie wyobrażam sobie sytuacji dziecka które żebrze u matki o podstawowe sprawy i nie dostaje.
              Oczekiwanie że dorosła matka usiądzie o policzy na ile dzieci stać rodzinę też nie jest nadzwyczajnym wymaganiem.
              Natomiast w tzw. rodzinach wielodzietnych lwia część odpowiedzialności za rodzinę i czarnej roboty domowej, (wstawanie do młodszego rodzeństwa w nocy, odprowadzanie do przedszkola) spada właśnie na najstarsze córki. Mama rodzi i wcale się nie przepracowuje, córka ma robotę.
              • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:57
                Chce na fryzjera, a matka mówi że może ją ostrzyc koleżanka.
                Dentysta - to podstawowa potrzeba. Dezodorant, mydło, szampon - podstawowa.
                Fryzjer, kosmetyczka, kosmetyki do makijażu - niepodstawowa i tu - przy napiętym rodzinnym budżecie - powinna sama dorabiać.
                20 lat to i tak późno, jakieś prace powinna podejmować już w liceum, w wakacje.
                • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:11
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Chce na fryzjera, a matka mówi że może ją ostrzyc koleżanka. "

                  Super. To już do końca życia będzie ja strzyc koleżanka.
                  Bieda nie wszystkich motywuje pracy, niektórzy się do niej przyzwyczajają - czego przykładów nie trzeba chyba podawać.

                  To już lepszy ten kredyt studencki i praktyki zawodowe choćby za psie grosze od drugiego roku.
                  A najlepiej zrobiłoby dziewczynie, gdyby wyprowadziła się z domu - jak najszybciej i jak najdalej.
                  • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:20
                    Skoro brak kieszonkowego w odpowiedniej wysokości nie motywuje 20-latki, to nie wiem co mogłoby ją zmotywować. Rodzice pracują, a nie siedzą na zasiłku więc dobry przykład w domu ma.

                    Zresztą cała dyskusja jest dla mnie mocno absurdalna, podejmowanie prac dorywczych "na własne wydatki" przez pełnoletnich ludzi uważam za coś oczywistego i zdrowego, a nie za szykanowanie młodzieży przez pazernych rodziców.
                    • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:37
                      Dla mnie też jest to absurdalne -bo też mam 20-letnią córkę. Tyle że ona łączy 2 kierunki na studiach dziennych (UW) i mimo że nikt jej proponuje, aby ostrzygła ją koleżanka, zarabia spore jak na studentkę pieniądze i to na stażu zawodowym.
                      Zresztą, wśród jej znajomych to jest oczywiste, że się pracuje, dorabia, stażuje, a część tych dzieciaków pochodzi z bardzo zamożnych rodzin.

                      Więc być może tej dziewczynie coś dolega? Może trzeba by ją inaczej motywować niż poprzez zaciskanie pętli na szyi?
                      • bri Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:53
                        Ja stawiam raczej na to, że rodzice wychowywali ją do tej pory z poczuciem winy, że "obarczyli" ją tak licznym rodzeństwem i że za bardzo chronili ją przed konsekwencjami jakby nie było swoich wyborów - za długo traktowali ją jak dziecko. A wątpliwości Owianki czy dobrze robi wysyłając ją do pracy to potwierdzają. W rodzinach bez problemów typu rozwód rodziców, wielodzietność itp. nikt nie miałby obaw, że dorywcza praca może stanowić wyzwanie ponad siły dla dorosłej, zdrowej kobiety.
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:30
                          > W rodzinach bez problemów typu rozwód rodziców, wielodzietność itp. nikt nie mi
                          > ałby obaw, że dorywcza praca może stanowić wyzwanie ponad siły dla dorosłej, zd
                          > rowej kobiety.

                          Yyy? Jak widać dla wielu niepracujących zdrowych, dorosłych kobiet stanowi.
                          Polecam wątek o matkach niepracujących zawodowo.
                    • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:46
                      Ja znam rodzinę siedzących na zasiłku i rentach a dzieci zarabiały na wakacjach już od 13 roku życia.
                      Albo ciężko pracująca rolnicza rodzina, troje dzieci pracowitych, dwójka leń nad lenie.
                  • bri Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:30
                    >>>>Bieda nie wszystkich motywuje pracy, niektórzy się do niej przyzwyczajają

                    Szczególnie często to przyzwyczajenie występuje, jeśli ktoś tym biednym zapewnia wikt i pieniądze na rozrywki.

                    Czemu kredyt studencki w sytuacji, kiedy czas na pracę jest i bez problemu można ją pogodzić z nauką i życiem towarzyskim? Kredyt ma sens w sytuacji, kiedy jest duża pewność przyszłych przychodów i na rzeczy niezbędne lub inwestycje. W życiu by mi do głowy nie przyszło brać kredyt żeby mieć na fryzjera i więcej czasu do zmarnowania. W dodatku nie mając pewności, że zacznę zarabiać w rozsądnej perspektywie czasowej.
                    • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:45
                      > Szczególnie często to przyzwyczajenie występuje, jeśli ktoś tym biednym zapewni
                      > a wikt i pieniądze na rozrywki."

                      Najczęściej jednak występuje u biedaków.

            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:08
              Pitolisz. Własnym wydatkiem może być kurs kitesurfingu czy kino pięć razy w tygodniu, ale litości, fryzjer?
              • attiya Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:54
                może co nie oznacza, że fryzjer to zaspokojenie podstawowych czynności człowieka
                fryzjer to potrzeba drugo czy nawet trzeciorzędna
          • attiya Re: Przesadzam? 14.12.13, 13:57
            będę wredna ale to nie jest podstawowa potrzeba - podstawowa to artykuły higieniczne, leki, bilet miesięczny, bo wikt i opierunek, to mamusia z tatusiem zapewnia
    • gulcia77 Re: Przesadzam? 14.12.13, 08:28
      A mogę Ci zadać kilka konkretnych pytań? Czy Twoja córka miała od dziecka pojęcie o waszej sytuacji finansowej? Czy traktujesz ją jak dorosłą, czy też raczej nagle wymagasz zarabiania, bez nauczenia jej wcześniej, że pieniądze z nieba nie spadają? Czy ma wpływ na finansowe decyzje rodziny? Bo jeśli na wszystkie pytania z ręką na sercu powiesz tak, to Ci się trafił po prostu leniwy egzemplarz i wtedy przykręcenie dobrze zrobi, ale jeśli nie, to może wreszcie czas zaprząc córkę w normalne, domowe życie.
    • guderianka Re: Przesadzam? 14.12.13, 09:08
      Myślę , że masz rację a córce potrzebny jest chyba przyspieszony kurs dorastania. Moja 13 latak chce pracować, zarabiać żeby mieć więcej "swoich' pieniędzy-mimo że nikt tego od niej nie oczekuje. Jakoś naturalne dla niej jest-i dla nas jako rodziców było- że zapewniamy pakiet startowy i wszystko czego dziecko potrzebuje dopóki mieszka pod naszym dachem-ale wszelkie ekstrasy, które mogą być obciążeniem dla rodziny zostają w kwestii marzeń albo dziecko załatwia sobie je same.
      U mnie w domu był taki układ, że studiowałam zaocznie, pracowałam i zarabiałam-rodzice jasno określili zasady. Nie bierzemy nic za dach nad głową, za jedzenie-ale studia i swoje potrzeby opłacasz sobie sama. Dla mnie było to też logiczne i sprawiedliwe.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 09:39
      A ja stoję po stronie córki. To Ty jesteś bardziej dorosła i odpowiedzialna za rodzinę. To Ty powinnaś wziąć pod uwagę, czy stać Cię na utrzymanie takiej liczby dzieci czy nie. To na Tobie ciąży obowiązek alimentacyjny, dopóki córka się uczy.
      Coś mi tu nie pasuje, bo normalnym odruchem jest, iż jeśli się nie przelewa i widać, że rodzice oszczędzają na każdym kroku dziecko szuka pracy, chociażby po to, żeby mieć cokolwiek na swoje wydatki.
      Może całe życie było dla pozostałych dzieci, a dla niej nie, bo najstarsza i może sama zarobić, albo jej niepotrzebne?
      Może faworyzujesz młodsze dzieci? Może jako najstarsza dziewczynka w wielodzietnej rodzinie ma w cholerę obowiązków opiekuńczych i domowych? Może nawet na głupim kompie chwili nie może posiedzieć w tygodniu, bo młodsze dzieci też chcą i trzeba im ustąpić i chce odrobić w weekend?
      Nie dziwią mnie reakcje ematek, nie dziwi też jak któraś już wspomniała, że mają beznadziejne stosunki z rodzicami, teściami, rodzeństwem, skoro córkę traktują jak wroga.
      Większość wysyła córkę do pracy, mimo iż zgodnie z prawem mają obowiązek tę córkę utrzymywać do skończenia studiów.
      Oczekuje się dorosłości od dwudziestolatki, podczas gdy starsze matki nie są na tyle dorosłe, żeby utrzymać dzieci, które powołało się na świat na własne życzenie. Nie były również dorosłe na etapie planowania takiej liczby dzieci, na które je stać. Żenada, jednym słowem.
      • nowel1 Re: Przesadzam? 14.12.13, 09:49
        wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

        > A ja stoję po stronie córki. To Ty jesteś bardziej dorosła i odpowiedzialna za
        > rodzinę. To Ty powinnaś wziąć pod uwagę, czy stać Cię na utrzymanie takiej licz
        > by dzieci czy nie.

        No, wiesz, wsteczna aborcja jest raczej niemożliwa wink

        To na Tobie ciąży obowiązek alimentacyjny, dopóki córka się
        > uczy.

        Obowiązek alimentacyjny NIE OZNACZA spełniania wszystkich zachcianek, a zadbanie o podstawowe potrzeby. Ona chyba daje jej mieszkanie i utrzymanie, prawda?

        > Coś mi tu nie pasuje, bo normalnym odruchem jest, iż jeśli się nie przelewa i w
        > idać, że rodzice oszczędzają na każdym kroku dziecko szuka pracy, chociażby po
        > to, żeby mieć cokolwiek na swoje wydatki.

        Otóż to.

        > Może całe życie było dla pozostałych dzieci, a dla niej nie, bo najstarsza i mo
        > że sama zarobić, albo jej niepotrzebne?
        > Może faworyzujesz młodsze dzieci? Może jako najstarsza dziewczynka w wielodziet
        > nej rodzinie ma w cholerę obowiązków opiekuńczych i domowych? Może nawet na głu
        > pim kompie chwili nie może posiedzieć w tygodniu, bo młodsze dzieci też chcą i
        > trzeba im ustąpić i chce odrobić w weekend?

        Uprawiasz bajkopisarstwo, a potem na tym opierasz argumentację.

        > Nie dziwią mnie reakcje ematek, nie dziwi też jak któraś już wspomniała, że maj
        > ą beznadziejne stosunki z rodzicami, teściami, rodzeństwem, skoro córkę traktuj
        > ą jak wroga.

        Między brakiem kontroli wydawanych na córkę pieniędzy a traktowaniem jej jak wroga jest ogromna przestrzeń.


        > Większość wysyła córkę do pracy, mimo iż zgodnie z prawem mają obowiązek tę cór
        > kę utrzymywać do skończenia studiów.

        To jeszcze raz: co rozumiesz przez "utrzymanie" 20-latki? Mieszkanie, jedzenia, ubranie, imprezy, kino, komputer, taksówki, wakacje, kosmetyki, co jeszcze?

        > Oczekuje się dorosłości od dwudziestolatki, podczas gdy starsze matki nie są na
        > tyle dorosłe, żeby utrzymać dzieci, które powołało się na świat na własne życz
        > enie. Nie były również dorosłe na etapie planowania takiej liczby dzieci, na kt
        > óre je stać. Żenada, jednym słowem.

        Te dzieci już są.
        • afro.ninja Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:08
          W obronie rodzcow rodzin wielodzietnych. Niektorzy lubi miec duzo dzieci i wtedy bez wzgledu na wszystko beda te dzieci mieli. I pisze tu o normalnych rodzinach, ktore sobie swietnie radza, nie zyja w luksusach, ale i nie w biedzie.
          Jednak moim zdaniem wielodzietnosc w pewien sposob odbija sie szczegolnie na starszych dzieciach. Nie wiem jak u autorki z roznica wiekowa, ale tam gdzie jest olbrzymia przepasc wiekowa pomiedzy rodzenstwem, jest naturalne, ze najstarszy, bedzie odczuwal, ze cos zostalo mu odebrane, bo zostalo, tego nie da sie nawet ukryc.
          • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:23
            Przewrotnie zapytam: a czy kto jemu czy jej obiecywał młodość beztroską i usłaną płatkami róż?
      • nenia1 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:05
        wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

        > Oczekuje się dorosłości od dwudziestolatki, podczas gdy starsze matki nie są na
        > tyle dorosłe, żeby utrzymać dzieci, które powołało się na świat na własne życz
        > enie. Nie były również dorosłe na etapie planowania takiej liczby dzieci, na kt
        > óre je stać. Żenada, jednym słowem.

        Co ty pleciesz? Czy ona córkę z domu wygania każąc jej się samodzielnie utrzymywać się i do tego studiować? Nie - dziewczyna ma co jeść, gdzie mieszkać i za co studiować, matka chce jedynie, by młoda, zdrowa dziewczyna DOROBIŁA sobie na swoje dodatkowe wydatki i nie ma w tym nic niestosownego.

        Doczepianie się do autorki, że ma za dużo dzieci, że jej nie stać na to co ma, że ustawia córkę w hierarchii za psami itd. to zwykłe forumowe czepialstwo.
        Naprawdę cieszę się, że mam jedno dziecko i dobre dochody - a mimo to córka też na studiach dorabiała, bo to nauka samodzielności, odpowiedzialności i wartości pieniądza.
        Być może patrzę przez pryzmat prowadzenia własnej działalności, niezależność finansowa jest dla mnie ważna, ogólne ogarnięcie i samodzielność również, dlatego w działaniu autorki nie widzę minusów, przeciwnie uważam że dobrze robi, a skoro córka stawia opór to trzeba sprawę przedyskutować z czego on wynika, zamiast pakować autorkę w poczucie winy, że "nastukała dzieciaków a teraz jej dzieciątka biedne i głodne chodzą".

        I nie twórzcie tu mitów, że się młodość traci podejmując dorywczą pracę. Córka bez problemu znajdowała dorywcze prace, miała stypendium naukowe, chłopaka, czas na imprezy i pełno znajomych - jeszcze na studiach otwarła własną firmę uzyskując dotację po pokonaniu ponad 800 kandydatów. Między innymi zawdzięcza to temu, że wcześniej pracowała w różnych miejscach, gromadząc różne doświadczenia i umiejętności.
      • kol.3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:43
        Absolutnie popieram.
      • attiya Re: Przesadzam? 14.12.13, 13:46
        no wiesz,lubię cię czytac ale teraz pojechałaś - przecież autorka wyraźnie napisała, że dziewczę snuje się cały weekend - chyba, że wychodzi ze znajomymi - a to ogląda tv, a to siedzi godzinami na fejsie itd itd - więc jeśli już, to pewnie komp ma tylko dla siebie, pójdę krok dalej - pewnie ma swój i tylko swój
        a o obowiązkach nic autorka nie pisała choć z drugiej strony jak się żyje w rodzinie to oprócz praw - oczywista - ma się też i obowiązki, nieprawdaż? nie można tylko brać, trzeba też czasem i coś z siebie dać.
        • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:38
          Jak nie ma pieniędzy to trudno się dziwić, że siedzi w domu na darmowym Fejsie a nie np. na imprezie ze znajomymi czy w kinie.
    • afro.ninja Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:01
      Znam bardzo podobna sytuacje, wrecz identyczna, tylko, ze tam jest jeden zywiciel rodziny.

      Z jednej strony, az sie prosi zeby dziecko poszlo do pracy, mim zdaniem w takiej sytuacji powinno odciazyc rodzine, ale z drugiej strony, nikt nie kazal wam robic tylu dzieci. Brzmi to strasznie, ale taka jest prawda.

      Poza tym jaki jest zakres obowiazkow w domu? Pomaga przy mlodszym rodzenstwie, sprzata, robi zakupy?

      Moim zdaniem, czlowiek w wieku 20 lat, powinien mieszkac bez rodzicow, zeby mial mozliwosc zyc wlasnym mlodym zyciem, nawet za pieniadze rodzicow. Mieszkanie w tym wieku z rodziami, troche mlodego czlowieka tlamsi, nawet jesli ma spokojna glowie o wikt i opierunek.
    • ghrtth Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:14
      Tak tak, w Internecie wszystko jest piękne. Praca sama szuka niedyspozycyjnych studentów, stypendium naukowe nachalnie pakuje się na konto wszystkim chętnym a socjalne wpada do każdego, kto ma więcej niż sztukę rodzeństwa. Do tego te tabuny chętnych na korepetycje u studentki I roku (w końcu powinna mieć już co najmniej 3-letnie doświadczenie, wiadomo).

      Padło już parę razy, że do pracy chętniej zgłaszają się ci studenci, którzy nie muszą. Dziwne, że nie zaświtało niektórym, że właśnie dlatego. Co innego podjąć własną decyzję - wtedy wyławianie frytek z oleju może dać poczucie bycia odpowiedzialnym i dojrzałym, satysfakcję i jakąś dumę z siebie, ale co innego, kiedy od liceum rodzice podtykają oferty, sugerują, wspominają... marudzą, ględzą, szantażują. Wtedy praca nie jest własną ambicją, ale spełnieniem życzenia rodziców. A jak tu czuć się odpowiedzialnie i dojrzale, jeśli po prostu zrobiło się to, co rodzice kazali?

      Rozwiązanie moim zdaniem to potraktować córkę jak dorosłą osobę bez analizowania jej organizacji czasu. Odkręcić sytuację na tyle, by podjęcie pracy mogło być jej własnym wyborem czy nawet "zasługą".
      • nenia1 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:25
        ghrtth napisała:

        > Tak tak, w Internecie wszystko jest piękne. Praca sama szuka niedyspozycyjnych
        > studentów, stypendium naukowe nachalnie pakuje się na konto wszystkim chętnym a
        > socjalne wpada do każdego, kto ma więcej niż sztukę rodzeństwa.

        Nie, praca sama nie szuka, nie mniej pracę dorywczą można znaleźć, studenci do 26-go roku życia są chętnie zatrudniani na umowy-zlecenia bo się za nich ZUS-u nie płaci, w okresie przed świątecznym pracy jest multum, później też można znaleźć, ale jak ktoś liczy że praca sama przyjdzie to się nieco zdziwi.

        > Padło już parę razy, że do pracy chętniej zgłaszają się ci studenci, którzy nie
        > muszą. Dziwne, że nie zaświtało niektórym, że właśnie dlatego.

        Nie wiem czy chętniej, wiem natomiast że pracują również ci co nie muszą - dlatego, że ludzie mający pieniądze często zdają sobie sprawę, że na drzewie nie rosną i dzieci są od małego przyzwyczajone do przedsiębiorczego podejścia do życia dlatego samodzielna praca jest dla nich czymś naturalnym - nie karą, nie ciężarem, ale normalnością, z którą sobie radzą i przed którą nie uciekają.
        • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:30
          W sporej i znakomicie prosperującej firmie w której kiedyś pracował mój partner, sekretarką była córka właściciela. Kasy facet miał jak lodu, ale dziewczyna twardo siedziała 8 godzin dziennie, była jedyną sekretarką i wykonywała wszystkie obowiązki biurowe. Pensję miała bdb. ale nie za dupogodziny, realnie pracowała. Dlaczego? Ponieważ ona miała tę firmę przejąć i się wdrażała.
          • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:49
            Oczywiście, nie mniej jednak dzieci takich osób mają lepiej od przeciętnego Kowalskiego/Kowalskiej bo nie muszą choćby czekać tygodniami, miesiącami szukając pracy na własną rękę, chodząc na rozmowy kwalifikacyjne do obcych firm itp. zatem posadę w firmie rodziców (inna sprawa czy naprawdę się starają i są tam wzorem pracownika czy się lenią, w to już nie wnikam) mają na tacy i tyle.
        • madzioreck Re: Przesadzam? 14.12.13, 12:59
          > Nie, praca sama nie szuka, nie mniej pracę dorywczą można znaleźć, studenci do
          > 26-go roku życia są chętnie zatrudniani na umowy-zlecenia bo się za nich ZUS-u
          > nie płaci, w okresie przed świątecznym pracy jest multum,

          No właśnie, chętnie się zatrudnia studenta i nie płaci za niego ZUS-u, ale z moich doświadczeń pracy w trakcie studiów (zaocznych, tylko weekendy) wynika, że równie fajnie i szybko zapomina się, że student to osoba, która studiuje i musi chodzić na zajęcia, a nie tylko jeleń, na którym można zaoszczędzić równowartość składek. W praktyce zawaliłam niejedne zajęcia, żeby z roboty nie wylecieć, ani pracodawca nie ogarniał, o co mi chodzi z tymi zajęciami (foch, że po zajęciach od 8 do 20 nie przyszłam jeszcze do roboty na te 3 godziny) i wieczne zdziwienie, ze nie jestem w pełni dyspozycyjna, ani uczelnia nie ogarniała, że w weekendy niektórzy pracują, nie tylko wykładowcy.
      • kol.3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:55
        No tym bardziej, że wypowiada się część pań, które nie pracują zawodowo i w ogóle się nie przemęczają w życiu, czego nie ukrywają na tym forum, ale w stosunku do córki są wielkimi rygorystkami.
        • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:58
          Uff, to nie ja.
          Ja pracuję, od klasy maturalnej pracowałam dorywczo.
          • gulcia77 Re: Przesadzam? 14.12.13, 11:10
            Tak, jakby praca zawodowa jakąś karą była :d Kurcze, ja na extrasy naprawdę dorabiałam od najwcześniejszego okresu nastoletniego, a od 3 klasy technikum pracowałam już dość regularnie. I to wcale dla mnie przykrość nie była, a przeciwnie - powód do dumy. Co więcej - rodzinę miałam dobrze sytuowaną, a i pradziadkowie, z francuską emeryturą, kasy nie żałowali. Ale co swoje, to swoje. I tak, zdarzało mi się wydać na buty tyle, że jeszcze dziś robi mi się gorąco, a to były jeszcze miliony big_grin Z tym, ze moi rodzice od najwcześniejszych lat pokazywali nam wartość pracy i pieniądza. Więc zrozumienie na czym polega zarabianie nie było dla mnie kosmicznie trudne.
            I jeszcze jedno - tak, jestem pracoholikiem. Kiedy pokonało mnie zdrowie i około roku mocno ograniczyła aktywność zawodową, to myślałam, ze zwariuje. Jako kura domowa chybabym wszystkich dookoła wymordowała big_grin
            • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 11:14
              Pracoholikiem nie jestem aczkolwiek miałam okresy b. intensywnej pracy 6 dni w tygodniu (etat + fucha), a na studiach kilkumiesięczny epizod z ciągnięciem dwóch kierunków naraz i kelnerowaniem w klubie nocnym - 3 totalnie zarwane nocki w tygodniu. Dało się.

              Smak osobiście zarobionej kasy w młodym wieku jest niepowtarzalny, tez nie uważam pracy zarobkowej za karę, raczej za zdrowy objaw dorosłości.
            • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 21:20
              Ale rozumiem, że nikt C[u]ię do pracy nie gonił, ze to byla Twoja wlasna decyzja? Bo to czyni rożnice, zasadniczą.
              • bri Re: Przesadzam? 14.12.13, 21:29
                Mnie do pracy gonili - do pracy w gospodarstwie. Ponieważ ta praca mi nie odpowiadała znalazłam sobie inną.
                • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 21:35
                  A to jeszcze inna sytuacja. Znalazlas sobie prace, żeby sie uwolnic (do pewnego stopnia) od wymagań rodzicow, a nie, żeby ich wymagania spelniać.
                  • bri Re: Przesadzam? 14.12.13, 21:41
                    Każda sytuacja jest inna, ale jedno jest niezmienne i przysłowia ludowe nawet są na tą okoliczność - bez pracy nie ma kołaczy - i mając 20 lat to jest już naprawdę najwyższy czas, żeby to zrozumieć.
                    • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 22:35
                      Jest jeszcze takie polskie przysłowie: Kto ma pszczoly, ten ma miod, kto ma dzieci, ten ma smrod.
                      Nienawidze go, ale istnieje, z przyslowiami rożnie bywa.
                      A prawienie moralow nigdy jeszcze niczego nie rozwiazalo - życie byloby rajem na ziemi, gdyby wystarczyło glosić, jak być powinno.
                      • bri Re: Przesadzam? 14.12.13, 22:38
                        To przestań prawić morały.
                        • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 15.12.13, 09:09
                          Ok
        • bri Re: Przesadzam? 14.12.13, 11:09
          Swoje pieniądze miałam od pierwszej klasy ogólniaka, a z rodzicami pracowałam nawet wcześniej. I uważam, że to dobrze.
      • attiya Re: Przesadzam? 14.12.13, 13:54
        a ja przewrotnie - jeśli autorka jest z Podlasia, ze stolicy województwa a jej córka chce dorobić, to ja chętnie dziewczynę zaproszę do siebie 24 grudnia przebraną za Śnieżynkę tongue_out
        bo raczej nie za Mikołaja - chyba, że kolegę znajdzie, co to się za takiego przebierze - w Białym za wizytę bierze się plus minus 100 zł, ja proponuję 50 zeta
        i na fryzjera jak znalazł
        tylko oczywiście musi być twórcza i przekonująca tongue_out
        i teraz niech się popyta wśród znajomych czy ktoś nie chce wizyty Mikołaja - bez takowego się nie obędzie i Śnieżynki - kilka wizyt i nie tylko wizyta u fryzjera jej się trafi tongue_out
        chyba, że woli na fejsie siedzieć, to już co innego...
        • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:35
          Jak chcesz mogę na Fejsie poudawać Śnieżynkę.
          • attiya Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:56
            ależ proszę bardzo big_grin to będzie ciekawe i interesujące doświadczenie big_grinbig_grin
            ostatecznie może być renifer big_grin
    • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:47
      Przeczytałam wszystkie posty i mam mieszane uczucia.

      Piszesz, że nie stać Cię na fryzjera dla córki. A kiedy była w liceum czy gimnazjum - stać Cię było?
      Bardziej niż brak pracy zarobkowej niepokoi mnie styl życia, jaki prowadzi córka - weekendy przed telewizorem albo na FB???? Ma chłopaka? Prowadzi jakieś życie towarzyskie? Kulturalne? Uprawia sport? Nie napisałaś (nie doczytałam), co studiuje córka, a to ma znaczenie.
      Bardzo możliwe, że odcięcie jej od wszelkich dóbr i przywilejów, które dotychczas jej się należały, bo była dzieckiem - wcale nie motywuje jej do pracy; wręcz przeciwnie - to mogło ją totalnie demotywować.
      Nie napisałaś, co córka studiuje, ale niezależnie od tego - nie oczekiwałabym pracy zarobkowej od studenta pierwszego roku. To jest bardzo duża zmiana w życiu młodych ludzi i zdziwiłabyś się - jak wielu z nich przechodzi wtedy różnego rodzaju kryzysy.

      Aha - i ja bym raczej motywowała córkę, aby inwestowała w swój rozwój zawodowy. Więc nie sprzątanie, nie pilnowanie dzieci, nie rozdawanie ulotek - ale np. bardzo wysokie oceny, staranie się o stypendium, szukanie możliwości i zarobkowania w branży, w której w przyszłości będzie szukać pracy. Początkowo mogą to być małe pieniądze, ale jest to z pewnością sensowniejszy pomysł na wyjście z biedy niż smażenie frytek.

      • paszczakowna1 Re: Przesadzam? 14.12.13, 13:38
        > Aha - i ja bym raczej motywowała córkę, aby inwestowała w swój rozwój zawodowy.
        > Więc nie sprzątanie, nie pilnowanie dzieci, nie rozdawanie ulotek - ale np. ba
        > rdzo wysokie oceny, staranie się o stypendium, szukanie możliwości i zarobkowan
        > ia w branży, w której w przyszłości będzie szukać pracy. Początkowo mogą to by
        > ć małe pieniądze, ale jest to z pewnością sensowniejszy pomysł na wyjście z bie
        > dy niż smażenie frytek.

        No ale rodzice robią zlecenia przy komputerach (i nie sądzę, by chodziło o przykręcanie śrubek do obudowy) i proponowali, że się podzielą. Dziewczynie nikt nie każe myć ubikacji na stacjach benzynowych. Robienie korekty, składu, tłumaczeń, czy grafiki to poza zarobkiem możliwość podszlifowania języka, znajomości programów edytorskich czy graficznych, albo choćby szybkiego pisania. Niewiele jest branży, w których coś takiego się NIE przydaje. Dzięki takim zleceniom, które robiłam na studiach (niby totalnie nie związanych z kierunkiem), nauczyłam się używać programu, który wykorzystuję od czasu do czasu do dzisiaj. (A i kontakty w pewnym, choć niewielkim, stopniu w rozwoju zawodowym pomogły.)
        • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 19:22
          Robienie korekty, składu, tłumaczeń, czy grafiki to poza zarobkiem możliwość podszlifowania języka, znajomości programów edytorskich czy graficznych, albo choćby szybkiego pisania. Niewiele jest branży, w których coś takiego się NIE przydaje."

          Nie wiadomo, co dziewczyna studiuje, ale niezależnie od tego - lepiej będzie dla niej, jeśli jak najszybciej zacznie zbierać doświadczenia zawodowe zgodne z profilem swoich studiów/branżą, w której chciałaby pracować.
    • beverly1985 Re: Przesadzam? 14.12.13, 11:09
      Z jednak strony uwazam, ze studenci 1-3 roku jesli moga sobie na to pozwolic- poiwinni sie uczyć.
      Z drugiej strony 2-3 dni w miesiącu na promocjach jako hostessa to jest wymiar pracy, na który naprawdę kazdy moze sobie pozwolić! Można też sie umówic, ze np. popracuje intensywniej w okolicach swiat, gdy jest więcej pracy w handlu (sklepy potrzebuja pracowników tymczasowych, hostess), a w lutym, gdy jest sesja, skupi sie na nauce.

      Nie chodzi o to, by laska pracowała np. 3 dni w tygodniu (bo to już trochę dużo), ale 1? To nie przeszkodzi w studiach, a na fryzjera wystarczy. Jak rozumiem nawet te 200-300 zł miesięcznie dodatkowego zarobku satysfakcjonowałyby rodzinę.
      • verdana Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:41
        A ja myślę, ze tu w grę może wchodzić jeszcze zupełnie co innego. Dziewczyna , z którą jakoś tego wcześniej chyba nie omówiono, czuje się wykluczona z rodziny. Pieniądze na czworo pozostałych dzieci jest, tylko na nią jakoś nie ma. Tu może chodzić nie o lenistwo, tylko wbrew pozorom - o uczucie bycia traktowaną nie gorzej, niż pozostałe dzieci. Pytanie, w jakim sa one wieku. Bo jak dziewczyna ma 20 lat, a młodsze rodzeństwo 10,8, 6 i 5 - to sprawa jest jasna. Ale jesli młodsze rodzeństwo ma 17-19 - to dziewczyna może mieć poczucie, ze to nie jest sprawiedliwe.
        • attiya Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:01
          ale skąd przekonanie, że nie ma?
          dostaje małe ale jednak pieniądze
          jedzenia nie musi kupować, za media nie płaci, bilet miesięczny też nie z tej tygodniówki, płacą rodzice, więc skąd przekonanie, że kasa na 4 nie na 5 jest dzielona?
          jest taka możliwość, że drugie w kolejności dziecko jest około klasy maturalnej, więc chyba trudno, żeby komuś takiemu proponować coś, co nie proponowano pośredniej głównej bohaterce wątku - jej tez pewnie w klasie maturalnej nie proponował dorabiania
          ale teraz jest studentką, korona z głowy nie spadnie jak nie dorobi sobie tych dwóch czy trzech stówek miesięcznie
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:43
            20 zł? Nie rozśmieszaj mnie.

            Poza tym nie wierzę w tę historię, dziewczyna, która nie ma na fryzjera, kino, wyjścia z przyjaciółmi, modne ubrania i dostaje zawrotną tygodniówkę w wysokości 20 zł szuka szybciutko pracy.
            Chyba, że istnieje jakieś drugie dno.
            • attiya Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:47
              no fakt, dla niektórych jest to śmieszna kwota
              dla niektórych....
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:54
                Rozumiem, że dla niektórych 20 złotych to sporo.
                W normalnych rodzinach o takich rzeczach się rozmawia.

                Nie zmienia to jednak faktu, że w dzisiejszych czasach 20 złotych nie starczy Ci na jednorazowe wyjście do kina i knajpę później.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:47
            Ja jestem ciekawa, czy córka jako najstarsza dziewczynka miała więcej obowiązków niż pozostałe dzieci/mniej wolnego czasu/mniej otrzymywała itp.
            I nadal cała ta sytuacja wydaje mi się podejrzana-bo przeciętna osoba, która nie ma kasy szuka każdego sposobu, żeby sobie dorobić. No ciężko mi uwierzyć, że zdrowa młoda dziewczyna bez depresji woli nie mieć na głupią pizzę z przyjaciółmi czy nocne kluby niż zarobić choćby te 2-3 stówy miesięcznie.
            • menodo Re: Przesadzam? 14.12.13, 18:48
              No ciężko mi uwierzyć, że
              > zdrowa młoda dziewczyna bez depresji woli nie mieć na głupią pizzę z przyjaciół
              > mi czy nocne kluby niż zarobić choćby te 2-3 stówy miesięcznie."

              Też mi się wydaje, że dziewczynie coś dolega, skoro nie próbuje zmienić czegoś w swoim życiusad

              Jak ona funkcjonuje w rówieśniczej grupie, dysponując tygodniówką w wysokości 20 zł?
              I te buty, które dostała, jak szła do liceum sad
              Jakie ona musi mieć kompleksysad
      • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 21:24
        beverly1985 napisała:


        >
        > Nie chodzi o to, by laska pracowała np. 3 dni w tygodniu (bo to już trochę dużo
        > ), ale 1? To nie przeszkodzi w studiach, a na fryzjera wystarczy. Jak rozumiem
        > nawet te 200-300 zł miesięcznie dodatkowego zarobku satysfakcjonowałyby rodzinę
        > .

        O to to. W tym problem.
    • thorgalla Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:01
      Nie czepiaj się dziewczyny.Czy ona winna,że zafundowaliście jej życie w biedzie produkując kolejne dzieci.Jakbyście się zatrzymali na jednym albo dwójce to problemu by nie było.
    • 3eneduerabe kolejna opcja niecheci do pracy 14.12.13, 16:41
      jest taka, ze nie dość, że zarobi marne pieniadze męcząc się i i tak nie bedzie jej stać żeby ładnie wyglądać to bedzie musiała wam oddawać jej zarobione pieniadze, bo zaczniecie marudzić jak jest wam ciężko i ona się stroi, czy wydaje na "głupoty" typu impreza, a młodsze dzieci nie mają na rękawiczki, a ona tak pieniądze przewala. Mnie tez by to nie motywowało. Napewno zawsze jako najstarsza była obciążona młodszym rodzeństwem to jeszcze teraz ma miec przewalona młodość i zasuwać na nie. Siedzi na tv i facebooku pewnie dlatego bo jej na inne rozrywki nie stać i ze łzami w oczach widzi zdjęcia znajomych jak sie bawią, podróżują. Na jej miejscu spakowałabym sie po roku studiów wzieła dziekankę, jechała zarobić jako aupair ubierając się fajnie za pieniądze, zwiedzając przy tym świat i uczac sie jezyka i probowała szybko odciąć sie od takiej rodziny, której nota bene nie stać na NORMALNE zycie dla dziecka, a zaopatrują się jeszcze w zwierzęta i dodatkowe koszty. Wiem, że drastycznie napisałam i przepraszam ale też to przemyśl. Bo życie to niestety to nie tylko papier toaletowy, podpaska czy najtańsze jedzenie. W taki sposob szybko mozna zwariować...sad zrób z córką jakiś BIZNESS PLAN tak żeby mogła żyć normalnie. Opcja z au pair jest super po 1 roku.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: kolejna opcja niecheci do pracy 14.12.13, 16:56
        No co Ty, myślisz, że któraś ematka się przyzna, że najstarsza córka robi za opiekunkę młodszego rodzeństwa, sprzątaczkę i kucharkę kosztem własnego dzieciństwa?
        Tego właśnie nie lubię w rodzinach wielodzietnych, wykorzystywania najstarszych dzieci (dziewczynek oczywiście głównie). Nie piszę, że tak jest we wszystkich, ale w wielu...
        • kol.3 Re: kolejna opcja niecheci do pracy 15.12.13, 08:30
          Ależ dokładnie tak. Jakby wniknąć to by się okazało, że rodzina Owianki ma darmową pomoc domową w osobie najstarszej córki, która obsprawia roboty domowe, ciekawe czy synkowie cokolwiek muszą i czy już zarabiają. Moja znajoma nie ma dzieci, ponieważ była własnie taką wykorzystywaną do wszystkiego najstarszą córką w wielodzietnej rodzinie, powiedziała "ja już się przy dzieciach narobiłam". Druga znajoma uciekła od swojej matki za granicę, bo była od przewijania, odprowadzania do przedszkola, robot domowych. Dla niej na studia pieniędzy nie było, natomiast najmłodsza córka to rozpieszczona zepsuta księżniczka, na którą matka nie żałuje.
      • menodo Re: kolejna opcja niecheci do pracy 14.12.13, 18:50
        est taka, ze nie dość, że zarobi marne pieniadze męcząc się i i tak nie bedzie
        > jej stać żeby ładnie wyglądać to bedzie musiała wam oddawać jej zarobione pien
        > iadze, bo zaczniecie marudzić jak jest wam ciężko i ona się stroi, czy wydaje n
        > a "głupoty" typu impreza, a młodsze dzieci nie mają na rękawiczki, a ona tak pi
        > eniądze przewala"

        To bardzo prawdopodobne.
    • lolinka2 Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:54
      Ja rozumiem jej opory przed pracą poniżej kwalifikacji, bo kurde nie po to studiuje, żeby szorować podłogi, tak?
      Co studiuje? Korepetycje może? Jakieś inne prace umysłowe, względnie zgodne z kierunkiem wykształcenia?

      Co do fryzjera etc. w W-wie tego nie ma chyba (albo nie jest megapowszechne), ale może uda się wam znaleźć szkołę kosmetyczną/ fryzjerską etc., która poszukuje "modeli" - nie zawsze jest to określona fryzura czy zabieg, czasem treningowo robią to, co klientce potrzeba - i robią to w gratisie. Ja sobie tak ostatnio robiłam paznokcie smile i zamierzam tą samą metodą uzupełniać, bo jestem zadowolona z efektu.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 16:59
        > Co do fryzjera etc. w W-wie tego nie ma chyba (albo nie jest megapowszechne), a
        > le może uda się wam znaleźć szkołę kosmetyczną/ fryzjerską etc., która poszukuj
        > e "modeli" - nie zawsze jest to określona fryzura czy zabieg, czasem treningowo
        > robią to, co klientce potrzeba - i robią to w gratisie. Ja sobie tak ostatnio
        > robiłam paznokcie smile i zamierzam tą samą metodą uzupełniać, bo jestem zadowolon
        > a z efektu.

        Nawet nie wiem, jak nazwać taki proceder. Wstyd i żenada.
        • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 17:00
          Na kimś uczennice muszą trenować. Takie praktyki były powszechne w szkołach zawodowych kiedyś.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 17:08
            Toż nie o uczennice mi chodzi, które na kimś trenować muszą, tylko o proceder wyszukiwania takich salonów, bo za darmo... I to raz po razie jak lolinka...
            Żenada.
            • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 17:15
              IMO obie strony odnoszą korzyść.
            • przeciwcialo Re: Przesadzam? 14.12.13, 17:48
              Studenci stomatologii tez lecza zeby za jakis tam ulamek ceny w prywatnym gabinecie. Przy akademiach medycznych sa takie poradnie. Studenci prawa udzielaja porad za darmo.
              Obie strony zadowolone.
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Przesadzam? 14.12.13, 17:54
                Co nie zmienia faktu, że strona korzystająca jest Ż U L E M.
                Dziękuję za uwagę.
                • verdana Re: Przesadzam? 14.12.13, 18:00
                  O, a myślałam, że przeczytałam na forum już największe bzdury - a jednak okazuje się, iż można je przebić. Brawo!
              • triss_merigold6 Re: Przesadzam? 14.12.13, 17:56
                I jeszcze kliniki prawa przy wydziałach prawa na uczelniach są. Nieodpłatnie porad udzielają studenci pod kierunkiem pracowników uczelni.
        • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 21:31
          Dlaczego wstyd? Uczniowie musza na kims trenować, a że robią to pod okiem nauczycieli, to efekty bywają niezłe. Czemu wstyd?
      • guderianka Re: Przesadzam? 15.12.13, 09:11
        Ja rozumiem jej opory przed pracą poniżej kwalifikacji, bo kurde nie po to stud
        > iuje, żeby szorować podłogi, tak?

        że co ? czyli praca hańbi ?
        myślisz, że z takim podejściem dziewczyna jak skończy studia zostanie dyrektorem ? wink
        mój Tata mawiał do mojego exa, któremu nie chciało się zapierdzielać za 500zł - " Nie od razu byłem naczelnikiem-zaczynałem od kopania rowów".

        Ja w chwili obecnej-mimo wykształcenia, doświadczenia i umiejętności poszłabym do pracy poniżej kwalifikacjo-jeśli potrzebne byłyby mi pieniądze. No, ale ja nie mam honoru. Lepiej jak widać mieć honor, nie iść do roboty uwłaczającej honorowi i ciągnąć od rodziców.
        Lolinka-kurde, nie wierzę że to napisałaś uncertain
    • 3eneduerabe Re: Przesadzam? 14.12.13, 18:09
      Moja 22letnia siostra była np w tym roku na tej imprezie ze znajomymi->www.youtube.com/watch?v=cUhPA5qIxDQ rodzice i starsza siostra się nie zająkneli żeby finansowo wspomóc wink dziewczyna zadowolona, uśmiechnięta wróciła nie mówiąc już o tym, że poznała znajomych z całego świata. Moi rodzice jak mówię dużo nie zarabiają ale odkladali na nas żebyś my na studiach też mogły sobie pozwolić na szaleństwo. Poki co ona też nie pracuje, w przyszłym semestrze wyjezdza na erasmusa zeby jezyki podszkolić.
    • madzioreck Re: Przesadzam? 14.12.13, 21:53
      Tłumaczę, że finanse w rodzinie wielodzietnej są napięte i napra
      > wdę wypadałoby, żeby zarobiła na swoje ekstra potrzeby, a jeśli jej się nie chc
      > e, to w takim razie niech ją koleżanka ostrzyże. A sama dla siebie to masz na f
      > ryzjera – słyszę. No właśnie, jak sobie zarobisz, to też cię będzie stać
      > - odpowiadam. Zamiast fryzjera można też wstawić: nowe spodnie, nowe buty, bo s
      > tare mają już 3 lata, itp.

      I spodnie albo buty po 3 latach to są te ekstra potrzeby...?
      Fryzjer to jako tako, choć koleżanka to najpewniej tylko zniszczy i pomiażdży końce włosów, zamiast ostrzyc.
      • czar_bajry Re: Przesadzam? 15.12.13, 00:03
        moja najstarsza córka zaczęła pracować ( weekendowo i wakacyjnie ) po ukończeniu lat 16, młodsza była w gimnazjum jak zaczęła statystować w filmach a czasami jakaś rola jej się trafiła.
        Syn zarabia odkąd skończył 6 tygtongue_out
        Ja to dopiero wyrodna matka jestemtongue_out
        • rhaenyra Re: Przesadzam? 15.12.13, 09:14
          big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka