madzioreck
15.12.13, 21:43
Czytam wątek obok i tak mnie natchnęło - nie pierwszy raz spotykam się z określeniami "dawać", "zaspokajać chucie napalonego nastolatka".
Czy osobom wygłaszającym takie określenia nie przychodzi do głowy, że kobieta to nie przedmiot na użytek faceta i nie o żadne "dawanie" chodzi?
Trochę mnie skręca jak czytam albo słyszę coś takiego. Tym bardziej, jak piszą to kobiety, szczególnie w konktekście wychowania córki, żeby "się szanowała"... a u podstawy tego wychowania leży przekonanie o używaniu kobiety jak rzeczy do zaspokajania tylko czyichś potrzeb.