kamila3800
22.12.13, 12:56
wczoraj uslyszalam od mojej bezdzietnej siostry,ktora patrzac na moje zycie i cala sytuacje moją,a mam tylko jedno,4letnie dziecko,tak podsumowala. I szczerze,tak wlasnie sie czuje,od momentu urodzenia małej. mimo pomocy męża,mimo tego ze mala slodka.... Zycie nie jest juz ''normalne'',nie mam tego luzu,nie mam tez pracy bo po urodzeniu musialam ją rzucić. Szczerze nie mam ochoty nawet jej szukac,pracowalam przez okres 5 miesiecy na pol etatu,dziecko bylo w wieku 8 miesiecy, i bylam tak padnieta,ze nawet rozwieszenie prania bylo wykanczajace.w koncu zwolnilam sie,bo nie dalam rady . O wyjezdzie na wakacje moge pomarzyc,ale nawet jesli to by sie udalo,to zawsze stres to jest a nie wakacje.bo dziecko nie pozwoli wypoczac,wiec po co wogole jechac????seks...wiadomo,mysl o dziecku spiacym za sciana potrafi wylaczyc te potrzebę na amen. poza tym zmiany ktore po porodzie są,rozciągnieta pochwa,szczerze,no wiecie,nie ma tej frajdy i jeszcze obawa przed powtorką z rozrywki,czyli ciaza i porodem,same wiecie.Podsumowując nie chce mi sie zyc...A musze,bo wizja wychowywania dziecka przez tesciowa jędzowatą nie wchodzi w gre...Dziekuje,chociaz wygadalam sie troche....