Was denerwuje w Polsce? Temat wyłącznie do osób mieszkających co najmniej ostatnie trzy lata nieprzerwanie w Polsce i tu płacący podatki, emigrantkom dziękujemy, to nie temat dla nich.
Ja tu mieszkam i płacę podatki więc mam prawo ponarzekać.
Zaczynam.
Brak dobrego (najlepszych kawałków lub konkretnego rodzaju mięsa) mięsa w dobrych sklepach mięsnych już koło południa.
Aby człek miał pewność, że mięso mu nie ucieknie sprzed nosa (chodzi o konkretny rodzaj inny niż filet z kurczaka i dobre sklepy mięsne, nie hipermarkety) musi być przed 10.00 w sklepie, a jak pora wzmożonych zakupów np. przedłużony weekend to i jeszcze wcześniej bo zostają same ochłapy

Rycie się na siebie w kolejce tj. człek za Tobą zamiast choć minimalny odstęp od poprzedniego klienta ryje się jak świnia na kolejną osobę.
Popularne zwłaszcza w Biedronce. Ja oddaję "mimochodliwymi" kuksańcami, ale wiem że to nie metoda, może macie jakąś własną?
Zbyt błyskawiczna obsługa w kasach, muszę się spieszyć z pakowaniem zakupów bo już kolejny klient jest kasowany

I jeszcze. Zawzięte ryje na ulicach, bez uśmiechu, a jak mimochodem spojrzysz nieco dłużej to patrzą na Ciebie spode łba (celują w tym zwłaszcza młode i ładne lub i zadbane kobiety).
Jak idziesz wąskim chodnikiem swoim tempem osoba za Tobą zamiast przeprosić (aby się wyminąć i wyprzedzić) ciężko wzdycha, to samo dotyczy gdy ktoś chce minąć się w ciaśniejszym przejściu np. w sklepie, zamiast "przepraszam" (ja tak zawsze robię jak chcę przejść a ktoś mimochodem mi tarasuje bo np. mało miejsca to milczenie pełne wrogości lub chrząknięcia, irytujące.