Dodaj do ulubionych

Kolejki kiedyś i dziś

13.08.04, 09:03
Niekóre z Was pamiętają czasy kryzysu. W sklepach nic nie było, za każda
drobnostką stało się w kilometrowych kolejkach - kilka godzin.
Ale komunizm uprzywilejował w jakiś sposób młode matki - kobieta z dzieckiem
na ręku miała pierwszeństwo.
Od razu uprzedzam pytania - z tego, co pamiętam, to i w kolejce
uprzywilejowanej stało się długo. Długo, ale nie tak długo, jak normalnie wink

Kapitalizm zapomniał w sumie o młodych matkach. Sklepy z kasami pierwszeństwa
dla rodziców to rzadkość. A i inni klienci niechętnie ustąpią kolejki matce z
płaczącym dzieckiem na ręku.
Takie czasy.

Staram się jeździć na zakupy w miejsca przyjazne dzieciom - tam, gdzie są
wyznaczone kasy dla szybszej obsługi rodziców z dziećmi. Gdzie ekspedientka
nie robi hallo z uprzywilejowania, tylko sama prosi osobę stojącą na końcu
kolejki do kasy. Żeby przy kasie nie stresować się płaczem jednego dziecka i
rozrabianiem starszego (wiadomo - półki sklepowe, rurki - barkierki stwarzają
dziecku nieskończenie wielką możliwość ćwiczenia kreatywności, gdy idzie o
pomysly na pognębienie rodziców i obsługi sklepu wink ).

Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że my, egzaltowane matki, domagamy się
lepszego traktowania w kolejkach. Że powinnyśmy czekać na swoją kolej, pomimo
rozdzierającego płaczu dziecka czy tez nieznosnego rozrabiania.
Mozliwe. Mozliwe, ze kwocząc naszym dzieciom, stajemy się roszczeniowe. CZy
to roszczeniowość zasługująca na piętnowanie?
Nie wiem - być moze tak.

Co na ten temat sądzicie?
I jak jest u Was z obsługą matki z małym dzieckiem (kieruje to pytanie
szczegolnie do mam zagranicznych)?
Obserwuj wątek
    • oyate Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 09:11
      Popieram!
      Ja się kiedyś spotkałam z taką sytuacją. W prawdzie nie w sklepie ale stałam w
      kolejce po "macierzyńskie" w Opiece Społecznej z dwiema miesięcznymi córeczkami
      w wózku. Wyszła pani z opieki i kazała mi odebrać pieniądze bez kolejki.
      Dosłownie jakie było oburzenie wśród innych matek."Jak można iść bez
      kolejki", "każda z nas ma dzieci"(z tym że nie ze sobą, i nie które mają dzieci
      kilkunastoletnie), "Trzeba było zostawić dzieci w domu" Pytanie tylko z kim,
      same?
      Porażka!Zwłaszcza, że ja chciałam stać bo dziewczynki spały. Ale skoro pani z
      opieki mnie póściła to czemu nie skorzystać jak za chwilę miała bym koncert
      życzeń piersi!!
    • isma Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 09:35
      Prawo do obsluzenia bez kolejki kobiety w ciazy i z dzieckiem do lat trzech nie
      jest naszym widzimisie, tylko regulacja ustawowa.
      Niestety, wszyscy maja ja gdzies, nie inaczej zreszta, niz wiele innych
      przepisow prawa...
      • mabrulki Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 15:51

        Isma,a mozesz podać paragraf?

        ---

        "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
        Woody Allen
        • isma Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 18:12
          Moge. Ino w poniedzialek, bom w domu od sluzbowego programu LEX odcieta.
          • isma Re: Oooo, przepraszam! 16.08.04, 10:38
            Zwracam honor do kieszeni nieprzepuszczajacym w kolejkach.
            Ku mojemu oslupieniu, stwierdzilam, ze w nowej ustawie o pomocy spolecznej z
            marca tego roku, ktora zastapila ustawe z 1990 r., NIE MA
            przepisu "kolejkowego"... A byl, jako art. 25 ust. 3 "osoby niepelnosprawne,
            kobiety z widoczna ciążą, osoby z dziecmi do lat trzech lub dzieckiem
            niepelnosprawnym maja prawo do zalatwiania swoich spraw poza kolejnoscia"....
    • peggy1 Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 18:19
      Ja bym chciala dodac swoja obserwacje:nie wiadom mi dlaczego w hipermarketach
      do kas dla kobiet w ciazy najczesciej stoja....faceci. Przez cala ciaze tylko
      raz zdarzylo mi sie zeby przepuszczono mnie w kolejce. Po porodzie musialam
      koniecznie cos wyslac listem poleconym. Poszlam wiec z tygodniowym dzieckiem na
      reku i oczywiscie rzetelnie musialam odstac swoje. Nie mam w sumie do nikogo
      pretensji ale chyba faktycznie pierszenstwo mi sie nalezalo?
    • lideczka_27 kultura - sprawa deficytowa 13.08.04, 18:32
      Robię zakupy tylko w jednym sklepie - supermarkecie, gdzie jest dosłownie
      wszystko, a stoisko mięsne oddzielone ladą, nie ma tam samoobsługi. Panie same
      wywołują z kolejki ciężarne, gdy widzą brzuchatkę, to obsługują poza
      kolejnością, a gdy tłumek się burzy, to tłumaczą, że taka zasada u nich panuje.
      Byłam w zaawansowanej ciąży i któregoś razu poszłam z mężem po zakupy. Stanęłam
      z drugiej strony kolejki a on zniknął między półkami, bo coś tam miał jeszcze
      wziąć. Pani pyta co podać, ja tylko zdążyłam otworzyć usta, gdy wychylił się z
      kolejki młody facet (na oko ze 28 lat) i wali do mnie tekst "halo, proszę pani,
      tu jest kolejka!!!!!". Ja się zmieszałam (jakbym popełniła jakąś zbrodnię) i
      jak na komendę stwierdziłam razem ze sprzedawczynią, że jestem w ciąży. A on
      następny tekst "taaaak? TO TERAZ TAKIE ZWYCZAJE, ŻE CIĘŻARNE BEZ KOLEJKI???". I
      na to wszedł mój mąż. Ogarnął okiem sytuację, domyślił się co grane i mała
      awanturka gotowa. Koleś szybko wtopił się w kolejkę, ani pisnął, a mój mąż
      grzmiał "który to???", "który to kozak uważa, że kobiety w ciąży mają stać w
      kolejce???????". Odparłam, że nie istotne, on się kultury już nie nauczy i
      tylko pozostaje mi współczuć jego partnerce, która będzie w ciąży.
      Ludzie!!! A odkąd to kupowanie poza kolejnością jest nowym przywilejem
      ciężarnej? Z tego co pamiętam, pokolenie mojej matki było do tego
      przyzwyczajone, to norma przecież. I wiecie co? Zauważyłam też, że starsi
      mężczyźni w autobusie, na przystanku, w sklepie, w przychodni potrafili po
      ludzku, życzliwie mnie potraktować - po prostu z jakąś wyrozumiałością i
      wyobraźnią, z szacunkiem, u młodych z tym już dużo gorzej było… Nie mówię, że
      trzeba ciężarną na rękach nosić i czcić, ale do diaska - chyba jakaś odrobina
      empatii i kultury tu nie zaszkodzi, co nie?
    • aga_rn Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 18:52
      Zawsze mnie zdumiewa ze ten temat, powracajacy jak bumerang zreszta, wzbudza
      tyle emocji wsrod polskich matek. Ze jest prawo/przepisy, ze sie nalezy, ze
      trzeba egzekwowac - to rozumiem, no skoro sa przepisy to czemu nie.
      Ale czy te "przywileje" faktycznie sa tak niezbedne ? Nie da sie bez nich
      przezyc ? Jak czytam te watki to najczesciej rzucaja mi sie w oczy argumenty
      typu: rozrabia, placze, zaczyna wrzesczec jak trzeba stac w kolejce, i tym
      podobne. I ze to jest glowny powod dla ktorego matki powinny byc przepuszczane
      czy miec specjalne kasy. Wtedy po raz kolejny rozgladam sie wkolo i
      zastanawiam - jak to jest ze tutaj, w Kanadzie, (gdzie matki z dziecmi NIE MAJA
      zadnych przywilejow w sklepach czy urzedach), takich scen dantejskich nie ma.
      No bo powinny byc i to na szeroka skale, skoro dzieciaki sa skazane na w tychze
      kolejkach stanie, nie ? Przysiegam ze tutajsze dzieciaki nie sa masowo na
      psychotropach czy Relanium wink
      Mozna przezyc bez przywilejow w sklepie i urzedzie, bez specjalnych miejsc
      parkingowych (ktore gdzieniegdzie sa ale nie na wielka skale). Przez wiele lat
      roblismy zakupy w Toronto, ponad 2 milionowym miescie gdzie dzieci jest
      zatrzesienie, w porach szczytu handlowego, zawsze z naszymi dziecmi. Dla mnie
      jest rzecza normalna ustawienie sie w kolejce do kasy, odstanie swojego. Nie
      przypominam sobie tez zeby odbywaly sie jakies sodomy i gomory z udzialem
      dzieciakow moich czy obcych. Fakt, na takei zakupy czlowiek zawsze jechal
      przygotowany - picie, zabawki, przekaska pod reka. Fotelik, wozek, nosidelko -
      mozliwosci jest sporo. Robie teraz zakupy glownie sama, z wszedobylskim
      trzylatkiem i tez jakos zyje. Matki dwojki (i wiecej) dzieci tez sie samotnie
      na zakupy wybieraja wiec chyba jest to do wykonania smile
      Patrzac z takiej perspektywy potrafie zrozumiec tych ktorzy te "roszczeniowe"
      matki czasem probuja napietnowac wink Chodzi mi o to ze wiekszosc dzieci potrafi
      grzecznie odstac z mama w kolejce i ja generalnie nie widze powodu dla ktorego
      KAZDE dziecko musi byc w kolejce przepuszczone. Natomiast faktem jest ze
      spoleczenstwo mamy ogolnie mowiac niemile, wiec ten przywilej to jedyna
      mozliwosc dla matki ktorej dziecko naprawde w danym momencie daje jej (i innym)
      w kosc, aby zalatwic sprawe/zaplacic i jak najszybciej wyjsc na zewnatrz. Bo z
      reguly nie ma co liczyc na dobre serce i checi wspolstaczy/wspolpetentow sad


      Pozdrawiam,
      AgaRN
      • kocianna Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 19:05
        Mnie mąż teraz zabiera do banku ze sobą, pani kierownik sali zawsze mnie widzi
        i każe kolejce przepuszczać smile Choć to trochę nieuczciwe, bo załatwiamy sprawy
        jego konta.
        W autobusie w Polsce nie zdażyło mi się stać, odkąd ciążę choć troszkę widać (a
        na Słowacji owszem - choć niby u nich też się ustępuje ciężarnym).
        Na razie spotykam się z wyjątkowo miłym do mnie podejściem - trochę mi nawet
        wstyd to wykorzystywać, bo jak dotąd czuję się znakomicie. Ale dziś pani dok
        kazała mi się oszczędzać i nawet chciała wysłać na zwolnienie, więc przestanę
        miec chyba wyrzuty sumienia.
        Może dlatego tak mi dobrze, że mieszkam w "dzietnej" dzielnicy i prawie każdy
        albo jest młodym ojcem, albo niedawną czy przyszłą ciężarówką, albo świeżo
        upieczoną młodą jeszcze babcią i wie, jak to bywa w ciąży czy z maluchem.
      • rubi21 Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 19:37
        Wątek wzbudza emocje, bo teraz ludzie starają sie nie widziec i nie słyszeć
        matki z dzieckiem/dziecmi. Dlaczego kobiety z dziećmi malymi mogłyby być
        przepuszczane? ano dlatego, że zimą gdy dziecko leży/siedzi w wózku np na
        poczcie, w sklepie itd zwyczajnie sie poci, a wyjscie w mokrym dzieckiem na
        mróz zwykle oznacza chorobę (dorośli są troche odporniejsi), dziecko do roku
        czasu "ćwiczy" termoregulację. Nie przegrzewam swojego synka, ale zima na
        zakupy nie zabiore go w podkoszulku. Nie rozbiorę tez spiacego na 15 minut. To,
        że w Kanadzie nei ma ustawy odpowiedniej nie nasza wina, w Polsce ustawa jest -
        tylko jak większosć ustaw nie respektowana, ustawa sobie a ludzie sobie, aż żal
        ze zniknely tabliczki, ze kobietom w widocznej ciaży i dzieckiem do lat trzech
        obsługa nalezy sie poza kolejnością (jest u mnie w elektrowni wiec przepis
        istnieje). Aguś ja myśle, że my sie juz nie domagamy niczego, bo społeczenstwo
        spycha matkę z dzieckiem lub cieżarna na margines tegoż społeczeństwa, jestesmy
        traktowane gorzej niż ludzie przychodzacy na zakupy bez dziecka - zabawki muszą
        byc oklejone ze nie wyniesliśmy ze sklepu, butelki również, zapasowa pielucha
        tez i chusteczki wilgotne także, a to cos jest potem strasznie trudno odkleic,
        maże sie, a klej zostaje na butelce. Na samo oklejanie mam 5 minut z zakupów
        uciete + komenatrz ze nalezy sie liczyc z kontrolą torby przy wyjsciu, bo duza
        z zapasowymi ubrankami gdy dziekco sie spoci (akurat mam alergika i sie poci -
        stad mój przyklad zimowy) pozdrawiam i koncze bo i tak wyszedł caly
        elaborat ))) zupełnie niechcacy
        • ma.pi Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 22:02
          rubi21 napisała:

          To,
          >
          > że w Kanadzie nei ma ustawy odpowiedniej nie nasza wina,

          Rubi, ja tez jestem z Kanady i powiem Ci jedno mi ta ustawa wcale nie jest do
          niczego potrzebna.

          Piszesz, ze dziecko zima sie poci, nasze tez sie poca, ale nawet jak dziecko
          spi to mozna odkryc kocyk i odpiac kominezon, odwiazac czapeczke itp. I juz sie
          nie spoci. Nawet nie zauwazy, ze bylo w miedzyczasie na poczcie czy w sklepie.

          Sama, tak jak Aga_rn, robie zakupy z dziecmi, i widze duzo takich rodzicow,
          nawet z trojka czy czworka dzieci i naprawde to nie jest dla mnie i dla nich
          zaden problem. Nie pamietam kiedy ostatni raz spotkalam sie z tym, ze ktores
          dziecko w kolejce plakalo lub marudzilo.

          Jak juz pisalam w Kanadzie nie ma zadnych ustaw dotyczacych kolejek, a ludzie,
          mam wrazenie sa o wiele milsi. Nie raz mi sie zdazylo, np. stalam do kasy
          (bylam bez dziecka) i mialam np. jedna czy dwie rzeczy i osoba przede mna,
          ktora miala duzo zakupow przepuszczala mnie z wlasnej inicjatywy i z usmiechem.
          Mi by nawet nie przeszlo do glowy aby sie jej pytac czy moge stanac przed nia.
          Albo zdaza mi sie, ze dochodze do np. Coffee shop (sklep z kawa i paczkami).
          Przede mna doszed tam mezczyzna i on przytrzymuje drzwi i czeka, az dojde i
          wejde pierwsza. Czuje sie zawsze nie tego, bo jak wejede pierwsza i wiadomo
          pierwsza bede kupowac. Niby to tylko 2 minuty, ale zawsze.

          I widze wiele takich przykladow.

          Nie wiem na czym to polega, ze tutaj ludzie sa w kolejce bardziej przyjaznie
          nastawieni do wspolkolejkowiczow. Jedyne co mi przychodzi do glowy to, ze mamy
          ta "komunistyczna sposcizne kolejkowa" i strach, ze jak ktos przed nami wejdzie
          to dla nas zabraknie.

          Pozdr.
          We don't inherit the earth from our ancestors; we borrow it from our children.
      • anja_mama-kuby Re: Kolejki kiedyś i dziś 16.08.04, 11:03
        Cieszę się, że odezwały się także inne głosy, a nie tylko na zasadzie: ciężarne
        i matki małych dzieci mają PRAWO do..... A my, jako społeczeństwo, obowiązek im
        ustąpienia!
        Isma już napisała, że PRAWA nie mamy i już. To, że nas przepuszczą, to kwestia
        kultury innych. I trzeba zacząć się do tego przyzwyczajać.
        Ja jestem i w ciąży (bliźniaczej), i mamą małego dziecka. smile)) NIGDY nie
        skorzystałam wymuszając na kimś przepuszczenie mnie. I jestem oburzona, że
        kobiety w ciąży ledwie widocznej (nie mówię o zagrożonych, ale takie chyba do
        supermarketów nie mogą chodzić?), które dobrze się czują - wymagają ustępowania
        miejsca w kolejkach!
        A odkąd Kuba nie za bardzo (eufemizm) się zachowuje w supermarketach, robię
        zakupy późnym wieczorem, jak mąż wróci z pracy, czyli koło 20-tej. Albo w małym
        sklepie po drodze z pracy, też bez dziecka.
        Nie wiem, co będzie dalej, bo brzuszysko coraz większe, dolegliwości też...
        Niedawno otworzyli mały supermarket pod drodze z pracy do żłobka, gdzie nie ma
        jeszcze kolejek, więc mam fajnie.

        Pozdrawiam
        Ania
    • poleczka2 Re: Kolejki kiedyś i dziś 13.08.04, 22:11
      Ja zgadzam się z Agą. Mieszkam w Wlk Brytanii i nie ma żadnych przywilejów tego
      rodzaju dla kobiet w ciąży. Jeżeli dziecko marudzi to zabawiam czymś (broszurki
      wystawione przy kasie są do tego bardzo przydatne, można ćwiczyć kolory lub
      litery), rozmawiam z dzieckiem czy śpiewam cicho piosenki. Mały nigdy nie
      wreszczał ani jak był niemowlakiem ani teraz jak ma już ponad 2 lata. Wszystko
      można przeżyć z właściwym przygotowaniem i organizacją.
    • edytkus Re: Kolejki kiedyś i dziś 15.08.04, 08:03
      W USA tez czeka sie na swoja kolej, zero przywilejow. Co najwyzej czasem na parkingach mozna
      znalezc miejsca dla "rodzin" a w autobusach wywieszke z PROSBA o ustapienie miejsca ciezarnej. Tak
      jak pisala Ma.pi ja tez spotykam sie z uprzejmoscia innych osob z ich inicjatywy: a to ktos drzwi
      przytrzyma, a to zaproponuje uzycie karty czlonkowskiej w sklepie, a to pozdrowi na ulicy i zagada itp.
      I prawie zawsze inni kolejkowicze odwracaja uwage mego dziecka smile)) Moze dzieje sie tak bo ludzie nie
      czuja sie zmuszeni do ustepowania? Wydaje mi sie ze matki w Polsce maja zbyt wysokie
      wymagania, chcialyby zbyt wiele przywilejow na raz (ustapic im w kolejce, wniesc wozek do autobusu,
      zaoferowac bezplatny przejazd, ustapic dziecku miejsca itp.), a nikt nie lubi byc wykorzystywany.
      Osobiscie byloby mi przyjemniej pomoc komus z dobroci serca niz z wymogu prawnego. A juz na
      pewno nie pomoglabym komus bo "mu sie nalezy."
      • rubi21 Re: Kolejki kiedyś i dziś 15.08.04, 08:45
        I mozna tylko pogratulować kobietom mieszkajacym poza granicami kraju, ze nie
        wymagaja od nikogo. Ja wymagam tlyko tyle, żeby nikt nie traktował mnie i
        mojeog dziecka jak kogos gorszego. Ile to sie cłżowiek nasłucha w sklepie:
        znowu z dziekciem przylazła, znowu bedzie płakac któres a człowiek nie moze w
        spokoju zakupów zrobić. I tak jak juz wczesneij pisałam, to oklejanie zabawek,
        ksiazeczek, butelek, które miały mi posłużyc do zabawiania dziecka jest co
        najmniej ponizajace. Mnie w sumie wszytsko jedno czy stoje w tej kolejce czy
        nie ale mojemu dziekcu nie wystarczy rozpiąc kombinezon czy zdjać czapke, on i
        tak sie spoci przy dluzszym pobycie w sklepie zimą. No i jeszcze jeden aspekt
        zawsze mam na myśli, to ze ludzie przychodzą chorzy, z katarami, grypami itd,
        wiem znowu na mnie ktoś naksoczy z epowinam dziekco zostawic w domu - tylko
        pytanie z kim? bo ja nie mam z kim. A nie chce zeby mi dziekco chorowało
        (przynajmneij tak miałam do drugiego roku zycia dziecka, teraz juz mniej mi
        przeszkadzaja chorby wokół, bo i dziekco odporniejsze), pozdrawiam i prosze mi
        nie pisac ze mam wymagania jakiekolwiek, bo jak pytałam mam z UK czy warto tam
        życ to jakos nikt mnie nie zachęcał do przyjazdu a teraz wszystkie chwalą.
        • aga_rn Re: Kolejki kiedyś i dziś 15.08.04, 09:08
          Rubi, pytanie bylo jak jest z obsluga matek z dziecmi w innych krajach - wiec
          sie pare mam zagranicznych wypowiedzialo. Nie mamy przywilejow w sklepach wiec
          nie mamy sie czego domagac. A zycie nas nauczylo ze bez tych przywilejow mozna
          normalnie, majac dzieci, funkcjonowac.
          Dla mnie zima to tez sorry, pic na wode, mieszkam w Kanadzie, gdzie zimy sa o
          wiele bardziej surowsze niz w Polsce, zakupy robie z dziecmi a jakos po kazdej
          wizycie w sklepie nie choruja. Nie mam tutaj zadnej rodziny, i tez zawsze
          targalismy dzieci ze soba do sklepow, od pierwszych dni ich zycia, i tez jakos
          stanie w kolejce nie przyczynialo sie do jakich epidemii i wzrostu ich
          zachorowan na grypy czy kaszle.
          Rubi, ja nie wymyslam tego na poczekaniu - takie sa moje doswiadczenia. Mam
          kolezanki dzieciate - taki temat w ogole nie istnieje.
          To o czym piszesz - o traktowaniu matek z dziecmi jako cos gorszego - to dla
          mnie zupelnie inna para kaloszy. No i niestety, wspolczuje, bo np. komentarz
          ze sie wlazlo do sklepu z wozkiem czy z samym dzieckiem, czy niedawne watki na
          forum o dzieciach w sklepie czy samolocie to dla mnie cos jak z kosmosu, nigdy
          sie z czyms takim tutaj nie spotkalam. Tylko jak to sie ma do
          tych "przywilejow" ?
          AgaRN
          I'm just a soul whose intentions are good,
          Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
          • ma.pi Re: Kolejki kiedyś i dziś 15.08.04, 17:28
            aga_rn napisała:


            > Dla mnie zima to tez sorry, pic na wode, mieszkam w Kanadzie, gdzie zimy sa o
            > wiele bardziej surowsze niz w Polsce, zakupy robie z dziecmi a jakos po
            kazdej
            > wizycie w sklepie nie choruja.

            No wlasnie zima trwa znacznie dluzej niz w Polsce, a temperatury ponizej -20C
            to dla nas nie nowosc.



            > To o czym piszesz - o traktowaniu matek z dziecmi jako cos gorszego - to dla
            > mnie zupelnie inna para kaloszy. No i niestety, wspolczuje, bo np. komentarz
            > ze sie wlazlo do sklepu z wozkiem czy z samym dzieckiem, czy niedawne watki
            na
            > forum o dzieciach w sklepie czy samolocie to dla mnie cos jak z kosmosu,
            nigdy
            > sie z czyms takim tutaj nie spotkalam. Tylko jak to sie ma do
            > tych "przywilejow" ?

            Coz, dla mnie to nie kwestia "przywilejow" ustanowionych prawnie, a kultury
            osobistej poszczegolnych czlonkow spoleczenstwa, a niestety tego zadne odgorne
            zarzadzenia nie zalatwi.

            Mieszkam w kraju wielokulturowym i nigdy, nigdzie nie slyszalam, zeby ktos
            odezwal sie do matki z dzieckiem w sklepie, autobusie itp. tak jak opisujecie
            na tym forum, czyli po prostu chamsko.
            Nawet w polskiej dzielnicy pelna kultura. Czyzby w tym wypadku dzialo
            przyslowie "jak wejdziesz miedzy wrony musisz krakac tak jak one".

            I zastanawia mnie jak te polski kolejki teraz wygladaja, czyzby tak jak
            pamietam z lat 80-siatych i trzeba stac 4 gdziny za maslem lub kielbasa.
            Nie wierze, wydaje mi sie, ze jest podobnie jak i u nas w supermarketach.

            Pozdr,


            > AgaRN
            > I'm just a soul whose intentions are good,
            > Oh Lord, please don't let me be misunderstood ...
    • joanna_p2 Re: Kolejki kiedyś i dziś 15.08.04, 20:25
      Opowiem Wam anegdotkę :mój partner mimo że w sumie jeszcze młody (31 lat) jest
      bardzo rycerski zawsze ustepuje miejsca kobietom w ciąży i z dzieckiem i
      starszym osobom. Byłam w 9 m-cu ciąży (1 tydz. przed porodem) i poszlismy na
      zakupy do hipermarketu ,stoimy już przy kasie a za nami kobieta w ciąży (na oko
      6 m-c) a mój partner mówi do niej "niech Pani przejdzie pierwsza " a ona na
      to "przecież żona też jest w ciąży i to wyżej" Mój chłopina z tej rycerkości
      zapomniał o mnie ale szybko się zreflektował i przeprosił , do tej pory się z
      tego śmiejemysmile)).
      • ewa2233 Re: Kolejki kiedyś i dziś 16.08.04, 12:20
        Ja się nie ustawiam jako "uprzywilejowana" z dzieckiem.
        Staram się robić zakupy sama, lub gdy "godziny szczytu" miną ale...
        W sobotę stanęłam z 11 miesięczniakiem w niewielkiej kolejce(parę osób)
        w sklepie osiedlowym .
        A tu się okazało, że "parę osób" to nie znaczy "szybko", bo akurat kupowały
        panie typu "a co by tu jeszcze" ...
        Tak więc noszenie na rękach, zagadywanie, pokazywanie nie wystarczyło i coraz
        bardziej się okazywało, że synek nadawałby się do kolejek w latach 80-tych smile
        Jako pani "kolejkowa" zrobiłabym furorę smile)
        Gdy już rozważałam wyjście z kolejki, pani przede mną zareagowała: proszę z
        dzieckiem podejść, bo tak już się niepokoi!
        - na co panie z przodu :
        taaak! Proszę podejść ! O ! A ja nie zauważyłam (!!!???!!!) Proszę... oo!
        Ale cyrk!
        Dziecko marudziło na całego, ale brakowało "pierwszego bodźca" do ustąpienia
        miejsca w kolejce.
        Gdy jest "pierwszy bodziec" wtedy nikt nie chce być "gorszy" w przepuszczaniu smile
    • mamastasia Re: Kolejki kiedyś i dziś 16.08.04, 13:03
      No to ja chyba jestem najszęśliwsza pod słońcem. Mam 20-miesięcznego syna i nie
      mam problemów z kolejkami. Nieczęsto zdarza mi się korzystać z "pozakolejności",
      ale jak już mojego szkraba energia roznosi to nikt nie ma pretensji, a wręcz
      sami mi to proponują- podejście do kasy poza kolejnością. Jak byłam w widocznej
      ciąży też nie było problemu, choć nie wykorzystywałam brzucha nagminnie dopóki
      nie zaczęłam mieć z ciążą problemu. Nie widzę problemu, ale może po prostu mam
      szczęście? Bo też jeszcze nikt nie skrytykował mojego dziecka, a raczej wszyscy
      są nadwyraz wyrozumiali.
      Uważam, że dla spokoju innych i sklepu niekiedy matki z małymi dziećmi powinny
      byc obsłużone poza kolejnością, ale nie uważam, że zawsze. No bo niby dlaczego,
      skoro dziecko jest grzeczne? Dziecko też może postać w kolejce, a skoro mama nie
      ma innej możliwości to niech nauczy się, że czasami trzeba poczekać i nie rozrabiać.
      Pozdrawiam i życzę uprzejmych ludzi w kolejkach.
      Ania
      • miedzymorze Re: Kolejki kiedyś i dziś 18.08.04, 19:41
        Jestem przeciwko przywilejom dla różnych grup, nie tylko w kolejkach. Właśnie dlatego, że tworzą dzielą ludzi na "wybrańców" i "zwykłych śmiertelników" a poza tym robią coś niedobrego z psychiką - w niektórych z wybrańców powstaje postawa "bo mi się należy", a w niektórych "zwykłych" budzi złość i niechęć do wybrańców. Poza tym nie wszyscy automatycznie uprzywilejowani faktycznie przywilejów potrzebują - przypadki dobrego samopoczucia wśród kobiet w widocznej ciąży, pogodnych starszych pań i panów, spokojnych maluchów (itp itd) wcale nie są takie rzadkie i niespotykane. I analogicznie, ktoś zupełnie spoza grupy uprzywilejownych może potrzebować pomocy czy przepuszczenia w kolejce.

        Tak na marginesie - z mojego doświadczenie wynika, że najgorsze kolejki są tam, gdzie socjalizm się trzyma najmocniej - u lekarzy państwowych, w urzędach, na poczcie... w hipermarketach za to szybko nauczyłam się kiedy robić zakupy w
        godzinach kiedy kolejki są b.małe wink

        pozdr,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka