yeerba
02.01.14, 22:48
czy zdarzyło się Wam nie zareagować w sytuacji, gdy wiedziałyście, że podchmielony znajomy wsiada za kółko?
Przyznaję, że tak a na domiar złego - uświadomiłam to sobie dopiero dziś...
Człowiekowi cisną się na usta same inwektywy jak słyszy o takich kolesiach, życzy im się najgorszej kary, ale kurcze wtedy nie włączyła mi się czerwona lampka.
Pojechaliśmy kilka lat temu na narty z naszymi dalekimi znajomymi i ich znajomymi. Zakwaterowaliśmy się w innym domu (dwa domy dalej), ale spotykaliśmy się wieczorem. Generalnie pasował nam taki układ bo my pojechaliśmy w góry pojeździć na nartach. Kładliśmy się zmęczeni wcześnie, wstawaliśmy wcześnie. Oni leniwe budzili się do życia, na stoku byli może godzinę dziennie, większość czasu spędzali na 'wypoczynku' (w knajpach i na kwaterze).
Dwóch kolesi zaczynało dzień od piwka, potem jechali samochodem na stok, gdzie po godzinie pili piwko lub grzańca, a potem na wieczór solidnie pili whisky.
Przyglądaliśmy się z boku temu wszystkiemu i mówiliśmy tylko między sobą (ja i mąż), że więcej nie pojedziemy z tą grupą, że to jakieś nieporozumienie. Byliśmy zniesmaczeni, ale to tyle. Nie pomyślałam wtedy, że ci dwaj wsiadają na rauszu za kółko, że wożą swoje dzieciaki, że w takim stanie bywają na stoku (a co roku panicznie boję się, żeby jakiś 100 kg koleś nie rozjechał mojej córki na stoku).
Z drugiej strony co powinnam była zrobić? Rano my byliśmy już na stoku jak oni się zbierali, potem my zjeżdżaliśmy jak oni siedzieli w knajpie, potem my szliśmy gdzieś na obiad, a oni do siebie na obiad no i pić. W ciągu dnia właściwie się nie widywaliśmy. Wieczorem krótko, bo oni swoje dzieci kładli spać i mieli je blisko, a my musieliśmy położyć dziecko spać ale w innym domu.
Ale załóżmy, że mieszkalibyśmy razem z nimi. Mogłabym zwrócić kolesiowi uwagę i zapewne by mnie wyśmiał i kazał się odwalić.
Jaki jest tryb postępowania?
Tu jeszcze znajomości nie byłoby mi żal. Po tamtym wyjeździe zerwaliśmy kontakt. Jednak jak się zachować, widząc dobrego znajomego, który wsiada po jednym piwie czy dwóch piwach za kółko? Już nawet nie mówię o takiej skrajności, jaką opisałam, że ktoś nawet nie trzeźwieje do końca.