carmela_soprano
07.01.14, 17:59
Mam sobie jedną szóstkę, która od lat jest nadwrażliwa (nie pamiętam, kiedy byłam w stanie przegryźć tą stroną szczęki np. zimną surówkę z marchewki bez dolegliwości bólowych).
No i ostatnio zaczęła mnie pobolewać znacznie intensywniej, ledwo mogłam zasnąć przez ostatnich kilka nocy. Dentystka dziś stwierdziła, że nie widzi żadnych zmian próchniczych, zdjęła mi kamień (zresztą musiała mnie do tego znieczulić) i nałożyła na ząb dwie różne ciapaje z fluorem. Jeśli nie pomoże, wyjściem będzie już tylko leczenie kanałowe.
Miałam już jedną taką historię z innym zębem - ciapaje i okłady nic nie pomogły i skończyło się leczeniem kanałowym, które przyniosło mi olbrzymią ulgę, a ząb, mimo że minęło kilka lat, nie skłania się ku wypadaniu. Dentystka mówi - i w sumie się zgadzam - że kanałówka to ostateczność i żeby wytrzymać jak najdłużej. No ale, dkn, ile można cierpieć?
Tak się chciałam pożalić. A jeśli któraś z was ma od 20 lat martwego zęba, który nie wypadł, to niech się pochwali, może mi to da trochę nadziei.