Dodaj do ulubionych

sąsiedzi...

10.01.14, 00:17
Hej,
przykro mi, bo sąsiedzi napisali donos na naszego psiaka... Pies jest malym kundelkiem, ma 5 miesięcy i caly czas dziwilam się, że malo szczeka (wczesniej mialam psy i szczekaly więcej). Jak przychodzi listonosz, goscie, to zazwyczaj nie reaguje, jedynie jak inny pies jest na klatce to szczeknie. No więc dziś w windzie znalazłam anonimową kartkę, ze jestesmy niekulturalni, bo pies jest uciązliwy, budzi dziecko i glosno i duzo szczeka. Co ja mam niby zrobic z tym? Odpisalam jedynie, ze zamiast pisac anonimy trzeba bylo przyjsc i porozmawiać. Kurcze, oni mają male dziecko, którego placz często budzi nas juz o 5 rano, ale przyjmuje, ze to normalne...
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:19
      Przejsc do porzadku dziennego psa nie zakneblujesz.
    • jola-kotka Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:22
      Nic a co niby masz zrobić psy szczekają i tyle w końcu całe dnie nie ujada
    • kota_marcowa Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:27
      To zależy, ja bym najpierw pogadała z sąsiadami wprost.

      Sąsiedzi mojej babci też mieli psa, który nie szczekał i jak byli domownicy, był bardzo grzeczny. Tylko państwo nie wiedzieli, że pies, jak nie ma nikogo w domu wyje. Wyje bez najmniejszej przerwy, non stop, jak siedzi sam.
      Niestety właściciele musieli psa oddać do rodziny na wieś.Sąsiedzi po prostu nie wytrzymali i zagrozili, że albo coś z tym zrobią albo będą zgłaszać zakłócanie spokoju. Oboje pracowali i nie miał kto z nim siedzieć, a pies wył 8 godzin bez przerwy.
      • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:37
        Ale ja nawet nie wiem, którzy to sąsiedzi, bo to był anonim...
        I ja i mąz pracujemy całe dnie w domu (ja jestem tłumaczem) więc piesek jest cały czas z nami. Naprawdę nie szczeka dużo, a nawet jak dla mnie jest wyjątkowo spokojny. Smiejemy się nawet, że jak przychodzi kurier to on nawet nie reaguje. Takze naprawde nie rozumiem tegosad. Ale przykro mi jest.
        • heca7 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:51
          Anonim bym olała...Niech przyjdą i w twarz się poskarżą.
          • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:54
            No wlasnie, napisałam na kartce, że zapraszamy żeby porozmawiać. Kartka została zerwana więc ją widocznie przeczytali ale nikt nie przyszedł. Nie chcę nikomu utrudniać życia, nie rozumiem dlaczego nie przyszli po prostu porozmawiać osobiście. Ale przysięgam, że on naprawde nie szczeka duzo, ja pracuje w domu i potrzebuje ciszy i skupienia do pracy, mąż tak samo więc szczekający ciągle pies nam tez by przeszkadzal.
        • kota_marcowa Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:54
          Napisałaś, że sąsiedzi mają małe dziecko, więc założyłam, że wiesz którzy to. Ja na twoim miejscu zapukałabym po kolei do wszystkich podejrzanych o anonim i spytała jakie mają pretensje.

          Może być tak, że ty nie uważasz niektórych zachowań za uciążliwe (patrz wątki o tupiących nad głową dzieciachwink ), ale inni mieszkańcy juz tak.

          Natomiast nie fajne jest, że zabrakło cywilnej odwagi żeby zapukać i swoje żale wywalić wprost.

          Aha i nie napisałaś tak naprawdę, co ci sąsiedzi napisali, że im przeszkadza. Bo pies może być faktycznie uciążliwy. Choć nadal uważam, że powinni ci wprost powiedzieć.
          • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:55
            Tzn. podejrzewam, którzy to mogą być (znam z widzenia 3 rodziny z dzieckiem), ale nie wiem na pewno. Napisali, ze pies glosno i często szczeka i budzi ich dziecko.
          • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 00:56
            No tak, ale ja uznaje za uciązliwy placz ich dziecka o 5 rano, ale takie są uroki zycia w blokusmile
        • joann_80 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 09:35
          skoro to był anonim to skąd wiesz, że mają małe dziecko?
          Co do tematu. Rozczulające jest to jak piszesz o swoim psiaczku jednak pomyśl, że to co dla Ciebie oznacza "prawie całkowity brak szczekania" inaczej mogą odczuwać ludzie mieszkający w Twoim sasiedztwie. Skoro taką kartkę otrzymałaś to pomyśl czy jest jakikolwiek powód, by ktoś chciał Ci to przekazać. Może wcale Twój pies nie jest tak cichutki jak Ci się wydaje. Moi sąsiedzi mają cocker spaniela, słodki psiaczek , ale co z tego skoro jak oni wychodzą z domu to pies non stop ujada i wyje. Po miesiącu nie jest już dla mnie słodkim psiaczkiem a durnym wyjcem. Skoro mieszkasz w bloku to musisz liczyć się z tym ,że zawsze coś komus będzie przeszkadzało i nie masz na to żadnego wpływu. Naucz psa być cicho w mieszkaniu, nagradzaj za dobre zachowania. Wychowaj go to nie będzie zawadzał innym mieszkańcom Twojego bloku. Nie ma nic gorszego niż lokator, który jest święcie przekonany, że wszyscy wokół przesadzają.
          • crises Re: sąsiedzi... 10.01.14, 09:42
            Na kartce było napisane, że pies budzi dziecko, więc chyba słusznie założyła, że ich.
          • na_pustyni Re: sąsiedzi... 10.01.14, 09:47
            przeczytaj dokladnie posty autorki, zanim zaczniesz ja pouczac
          • heca7 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 09:56
            Czy Ty czytałaś to co napisała autorka??? Najpierw przeczytaj a potem wydawaj wyroki tongue_out
          • ella_nl Re: sąsiedzi... 10.01.14, 16:41
            joann_80 napisała:

            > skoro to był anonim to skąd wiesz, że mają małe dziecko?
            > Co do tematu. Rozczulające jest to jak piszesz o swoim psiaczku jednak pomyśl,
            > że to co dla Ciebie oznacza "prawie całkowity brak szczekania" inaczej mogą odc
            > zuwać ludzie mieszkający w Twoim sasiedztwie..........
            Chyba masz problemy z rozumieniem tekstu, co?
        • peonka Re: sąsiedzi... 11.01.14, 00:49
          Skoro nie wiesz, kto napisał kartkę, to skąd wiesz, że to ci, co mają małe dziecko, które płacze?
          • peonka Re: sąsiedzi... 11.01.14, 00:50
            Nie za składnie napisałam, wiem smile chodzi mi o to, że w pierwszym poście napisałaś "a oni mają małe dziecko".. jeśli wiesz, którzy to, idź pogadać.
        • micha11 Re: sąsiedzi... 11.01.14, 11:18
          Zdecyduj się . Piszesz,że nie wiesz, którzy to sąsiedzi bo to anonim, a w pierwszym poście piszesz, "oni też mają małe dziecko , którego płacz budzi nas o piątej rano"
        • makahopsa Re: sąsiedzi... 11.01.14, 23:21
          escollo napisała:

          > Ale ja nawet nie wiem, którzy to sąsiedzi, bo to był anonim...

          ale wyżej napisałaś, że mają małe dziecko które was budzi o 5 rano? to wiesz, czy nie wiesz?
      • beatulek Re: sąsiedzi... 10.01.14, 08:42
        Wystarczy zostawić kilka razy włączona kamerkę. Wiedza co robi pies gdy jest sam przyda się zarówno właścicielom psa jak i sąsiadom gdyby przyszli z pretensjami. Ja tak nagrywałam mojego psa zwykłą internetową kamerą - okazało się, że gdy jest sam najpierw wchodzi nam na stół (czego nigdy nie robi przy nas) i szuka resztek jedzenia a następnie kladzie się na naszej kanapie (na co także mu nie pozwalamy gdy jesteśmy w domu). Na dźwięk domofonu schodzi z kanapy i idzie do swojego legowiska. gdyby mi sąsiad z pretensjami przyszedł, że pies szczeka gdy nas nie ma to bym mu puściła te filmiki i prosiła o wyjaśnienie. Ale chcąc coś udowodnić trzeba mieć najpierw samemu pewność, ze ma się rację smile .
        • landora Re: sąsiedzi... 10.01.14, 09:33
          Przecież autorka pisze, że pies nie siedzi sam w domu. Moim zdaniem sąsiedzi z tych, którym wszystko przeszkadza. Pies czasem szczeknie, to normalne. A anonimy się ignoruje.
    • jola-kotka Re: sąsiedzi... 10.01.14, 02:16
      Ale o czym ty chcesz z tymi sąsiadami rozmawiać? Co to da,psa oddasz bo im przeszkadza,to może niech oni dziecko oddadzą bo ci przeszkadza o 5 rano. Olej to i tyle.
    • minerallna Re: sąsiedzi... 10.01.14, 02:31
      Czyli spółdzielnia powinna wprowadzić zapis:
      Zakaz posiadania hałasujących zwierząt i dzieci poniżej lat 5.

      Oczywiście szczegóły regulaminu należy dograć, ale to tak na początek sad

      Takie regulaminy już są. Może bez dzieci. Ale mogę się mylić.
    • panda74 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 08:50
      A może to nie chodzi o Waszego psa, nie ma innego w bloku? Może niesłusznie założyli, że to Wasz pies szczeka? Nie doszło do jakiejś pomyłki?
    • gazeta_mi_placi Re: sąsiedzi... 10.01.14, 08:52
      Olej debili, a jak wiesz którzy to umil im życie, oczywiście w granicach prawa np. głośna popołudniowa muzyka.
    • thea19 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 09:17
      a skad wiesz, ze o Was chodzi? jakby kartka na drzwiach wisiala to ok, ale w windzie? byl dopisek: do Kowalskich? macie winde do max 4 mieszkan?
      ps moja sasiadka robila awantury mojemu psu (a nie mi) jak sobie szczekal na balkonie widzac kota albo nielubianego psa. nawet mu na zlosc robila i podglasniala na maxa tv albo trzaskala drzwiami. poniewaz jest wredna, to pies mial pozwolenie, wrecz aprobate.
    • to_ja_tola Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:03
      tak to jest jak się psa w bloku trzyma,to się potem nie ma co dziwić....

      Tez jak moje były małe dzien w dzien sąsiadka wychodziła z kundlem o 23 i później na dwór i tak szczekał,że dzień w dzien miałam problem z kombinowaniem zagłuszania tego szczekania.
      To jest wkurzające i uciążliwe...
      • iwles Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:08

        oczywiście kulturalnie z nią porozmawiałaś i powiedziałaś, że ci to przeszkadza, i poprosiłas, gdyby mogła, to niech wychodzi z psami trochę dalej od twoich okien, tak?
        • to_ja_tola Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:18
          nie chodziła pod moimi oknami(na szczęście) tylko przechdząc klatką do windy przechodziła obok moich drzwi i pies tak szczekał,chyba z radości,że po klatce się niosło echem.
          Owszem powiedziałam jej,zresztą sama sie pokapowała.Co miałam od niej wymagać,żeby wychodziła wczesniej?
          Poprosiłam,żeby ewentualnie schodziła schodami,ale trzymała psu pysk.Zresztą pies zdechł i jest looz.
      • kropkacom Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:09
        Bądźmy uczciwi. Dzieci w bloku tez słychać. Sama nie wierze, że to pisze big_grin Nie mam psa. Mam dzieci. Jeśli pies nie szczeka cały dzień to od kilku szczeknięć nikomu krzywda się nie stanie. Nawet o 23. Kwestia psów w blokach powinna być dyskutowana, czy tym psom jest dobrze kiedy tyle godzin siedzą w czterech ścianach i są same.
        • kropkacom Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:10
          Pisanie kartek to buractwo.
        • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:33
          Kropkacom... wzięliśmy psa ze schroniska, mamy wolne zawody więc mozemy byc z nim caly czas w domu. Nie mam wątpliwości, że jest mu z nami lepiej niż w schronisku...
          • peonka Re: sąsiedzi... 11.01.14, 00:54
            Tu się zgadzam w calej rozciągłości smile pies musi mieć swojego Człowieka i swój dom! (lub mieszkanie smile )
    • neffi79 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:15
      dla właścicieli ich pies zawsze jest cichy, spokojny, nie szczeka (bo juz tego nie słyszą)
      Psy często ujadają gdy włąścicieli nie ma w domu. Po drugie to co dla Ciebie jest normą dla innej osoby może być nie do zniesienia, szczególnie gdy usypia się małe dziecko. Nie możesz mieć im tego za złe. tak to jest w bloku...
      • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:30
        Ale ja im nie mam za złesmile. Od wczoraj naprawde sie zastanawiamy, czy nasz pies rzeczywiście nie jest glosno i chocbym chciala, to nie moge tego powiedzieć. Naprawde nie mam fiola na punkcie psa i nie widze w nim aniołka. Wydaje mi się, że matka dziecka np. usypiała je 2 godziny, pozniej pech chcial ze pies zaszczekał i puscily jej nerwy. No ale można normalnie pogadać a nie pisać kartki. Wiemy, że to do nas, bo na kartce byl numer naszego mieszkania: 'Uwaga sąsiedzi spod nr 17...'.
        Ja rozumiem, że mieszkamy w bloku dlatego nie robię cyrków jak jakieś dziecko pod nami płacze praktycznie codziennie od 5 rano. Czasem o tej porze pracuje i mi to przeszkadza, czasem się budzę. Ale nie przyszłoby mi do głowy pisać anonimów w windzie. Wydaje mi się, ze jak sie mieszka w bloku to trzeba sie pogodzić z tym, ze dziecko bedzie plakać a pies szczekać. Nie mówię tu o patologicznej sytuacji gdzie pies wyje i ujada bo to oczywiscie cos zupelnie innego.
        • neffi79 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:43
          OK ale powiedz szczerze - bo masz im za złe formę - co dałoby gdyby sąsiedzi powiedzieli Ci to w oczy?
          Czy rzeczywiście zmieniłoby to coś?smile przecież psa nie zakneblujesz.
          Ja chyba wolałabym kartkę niż jakieś przepychanki słowne w emocjach
          Napisali kartkę, bo byc może bali się waszej reakcji a napewno ulżyli sobie wyładowując frustrację. jak chcesz to idź i rozmawiaj... Ale powiedz co to da?
          nie wiem ale mnie osobiście bardziej denerwowałoby miarowe szczekanie lub wycie niz płacz dziecka - ale to mnie.
          Mieszkałam w bloku i doświadczałam różnych jazd. Powiem szczerze, że psy i basowa muzuka drazniły nas najbardziejuncertain
          • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:46
            A mnie przeszkadza miarowy płacz niemowlęcia, bez przerwy od rana...
            Jestem z psem 22h na dobę i nigdy nie słyszałam by wył. Jak po klatce idą psy lub jest hałas to szczeka.
            Myślę, że bym się tak nie wkurzyła gdyby przyszli osobiscie. Bali się? Ale czego? Bez przesady. Może by wyjasnili o co chodzi, czy na pewno o naszego psa, moze bysmy skonfrontowali nasze opinie.
            • neffi79 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:49
              to weź się w garść i idź do nich. Byc może są sfrustrowani własnym dzieckiem i przeszkadza im byle co?
              • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:54
                Myślałam o tym ale zdecydowałam, ze to oni mają problem i pretensje więc niech przyjdą. Ja napisałam na tek kartce, że zapraszamy na rozmowę, kartkę zerwano i nikt się nie pojawia...
                • neffi79 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:02
                  łeee niepotrzebnie napisałaś kartkę. Juz lepiej iść. Zdecyduj się.
                  jesli wychodzisz z założenia, że to oni mają problem to olej i czekaj. takie pisanie - odpisywanie to poziom gimnazjumsmile
                  • iwles Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:05

                    ale to nadawca dyktuje formę, w jakiej chce się porozumiewać z odbiorcą. Ona się tylko do nich dostosowała.
                    • neffi79 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:21
                      iwles napisała:

                      >
                      > ale to nadawca dyktuje formę, w jakiej chce się porozumiewać z odbiorcą. Ona si
                      > ę tylko do nich dostosowała.
                      >
                      to jak sąsiad załózmy przeklina do ciebie to Ty robisz to samo?? dziwna taktyka.
                  • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:08
                    Ale gdzie mam iśćsmile)? W bloku jest 12 pieter, na każdym 6 rodzin. Nie znam dobrze sąsiadów, z widzenia kojarze że ktoś ma dziecko ale nie jestem pewna. Wiem, że sąsiadka z dołu ma dziecko, kiedyś spadła mi na jej balkon śrubka i mąż chodził tam z 5 razy i babka nie otwierała. Ja poszłam po chwili i mi otworzyła (nie wiem, czy się bała otworzyc facetowi)?
                    Poza tym przed chwilą napisałaś, ze to ok. ze napisali kartkę by się wyladować a teraz nagle to poziom gimnazjumsmile. Ja po prostu zaprosiłam ich na rozmowę.
                    • neffi79 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:18
                      napisali wyładowali się ale mogłaś im nie odpisywać. bo włąsnie takie odbijanie piłki przez dorosłych ludzi, w postaci kartek kojarzy mi się z gim.
                      to w sumie wiesz kto jest autorem czy nie? Czy to tylko podejrzenia bo sie gubię.
                      no bo jak nie wiesz to olej, chodzenie po domach i wypytywanie ludzi (tak jak ktos Ci tam doradził) to jakis absurdbig_grin
                      widocznie sprawa nie jest na tyle poważna jesli zwracanie uwagi odbywa sie przez karteczki, gdyby była poważna to sąsiadka przbiegłaby z rozdarta twarzą do Ciebie.
        • pearlinee Re: sąsiedzi... 12.01.14, 23:08
          wiesz jak się ma płaczące non stop dziecko, z kolkami, i całym tym cyrkiem, to istotnie, jak już się uda uśpić brzdąca a tu zaszczeka pies i go obudzi i od nowa gra orkiestra, to mogą puścić nerwy, wyłącza się logiczne myślenie i człowiek działa w tzw afekcie winkJa np pierwszy raz przespałam noc, gdy córka miała ok 1,5 roku, wcześniej wiecznie było coś, a to kolka a to zęby i tak wkółkwo. Więc jak już udało mi się ją uśpić w dzień ( w nocy absolutnie miała inne pomysły na spędzanie czasu) a na klatce sąsiad miał fantazję trzaskać drzwiami albo dziecko sąsiada jeździło na rolkach , to serio miałam różne myśli, z tymi zbrodniczymi włącznie. Nie jesteście w domu 24 h/d, szczeniaki jednak pozostawione same w domu lubią sobie powyć, może wasz też tak się zachowuje? Ja bym jednak obstawiała że sąsiedzi mają trudne niemowlę ( skoro regularnie płacze o 5 rano - pomyśl ty się obudzisz, puścisz w myślach ze trzy bluzgi, przerwócisz się na drugi bok i śpisz dalej, a matka tamtego rodarciucha pewnie nie spi już kolejny miesiąc wink ) i jak już uda się go uśpić, to piesek je obudzi. Ale fakt , mogli przyjść i powiedzieć wprost. No ale brak snu naprawdę zaburza myslenie wink
          • anka_na_sankach ????????????? 12.01.14, 23:19
            pearlinee napisała:

            > Ja np pierwszy raz przespałam noc, gdy córka miała ok
            > 1,5 roku

            sama wychowujesz dziecko? partner przez 1,5 roku się nie poświęcił ani razu?
            • pearlinee Re: ????????????? 12.01.14, 23:24
              a skad ten dalece idący wniosek? I aż tyle zapytajników? Jakaś szybka psychoanaliza? wink że mam męża łajdaka, żyję w niepartnerskim związku, jestem utrzymanką, skończę sama bo mąż egoista mnie zostawi? smile
              Odpowiedź jest bardzo prozaiczna i banalna - mieszkaliśmy wówczas w kawalerce więc jak mała zawodziła, żadne z nas nie spało. Więc partner również pierwszy raz noc przespał po 1,5 roku. Nie licząc czasu, gdy po porodzie byłam z nią w szpitalu. Wtedy on nie mógł mi pomóc. Pewnie powinnam telefonować za każdym przebudzeniem się córki, żeby było po równo wink
              • anka_na_sankach Re: ????????????? 12.01.14, 23:42
                pearlinee napisała:

                > a skad ten dalece idący wniosek? I aż tyle zapytajników? Jakaś szybka psychoana
                > liza? wink że mam męża łajdaka, żyję w niepartnerskim związku, jestem utrzymanką,
                > skończę sama bo mąż egoista mnie zostawi? smile
                > Odpowiedź jest bardzo prozaiczna i banalna - mieszkaliśmy wówczas w kawalerce w
                > ięc jak mała zawodziła, żadne z nas nie spało. Więc partner również pierwszy ra
                > z noc przespał po 1,5 roku. Nie licząc czasu, gdy po porodzie byłam z nią w szp
                > italu. Wtedy on nie mógł mi pomóc. Pewnie powinnam telefonować za każdym przebu
                > dzeniem się córki, żeby było po równo wink

                Ale partner rozumiem po połowie się w nocy zajmował? Czy korki w uszy i głowa pod poduchę?
                • pearlinee Re: ????????????? 12.01.14, 23:50
                  nie było korków w uszach, poprostu, solidarnie nie spaliśmy razem. Bo najpierw w czasach noworodkowych - wstawał, wyjmował małą z łóżeczka, żeby mi podać do karmienia ( szwy mnie ciągnęły bardzo), jak karmiłam to zawsze coś tam sobie w pół śnie gadaliśmy do siebie, potem ja szłam zmienić podkład, stanik, do toalety itp to on nosił córkę żeby jej się odbiło itp. Potem miałam zapalenie piersi, gorączka do 40 stopni i brak kontaktu, więc on przejął wtedy zupełną opiekę nad córką. Jak mała miała 2,5 miesiaca mnie dopadła ospa, więc znowu gorączka swędzenie i znowu mąż w 100% przejął opiekę nad córką. Nigdy żadnoe z nas nie spało z korkami w uszach smile jak córka nie spała w nocy to coś tam sobie gadaliśmy, śmialiśmy się z durnot, oglądaliśmy powtórki rozmów w toku na tvnie nabijając się z uczestników wink Jak córka miała ok roczku i nie spała w nocy bo chciała się bawić itp to łaziła po nas, przynosiła misie nam więc razem się z nią bawiliśmy, robiliśmy sobie kawe, czasem o 3 nad ranem robiłam spagetti, takie proste tylko z ostrą papryką, czosnkiem i bazylią wink do dziś je uwielbiamy wink tak w sumie teraz miło wspominam ten czas wink
                  • anka_na_sankach Re: ????????????? 13.01.14, 00:04
                    pearlinee napisała:

                    > nie było korków w uszach, poprostu, solidarnie nie spaliśmy razem. Bo najpierw
                    > w czasach noworodkowych - wstawał, wyjmował małą z łóżeczka, żeby mi podać do k
                    > armienia ( szwy mnie ciągnęły bardzo), jak karmiłam to zawsze coś tam sobie w p
                    > ół śnie gadaliśmy do siebie, potem ja szłam zmienić podkład, stanik, do toalety
                    > itp to on nosił córkę żeby jej się odbiło itp. Potem miałam zapalenie piersi,
                    > gorączka do 40 stopni i brak kontaktu, więc on przejął wtedy zupełną opiekę nad
                    > córką. Jak mała miała 2,5 miesiaca mnie dopadła ospa, więc znowu gorączka swęd
                    > zenie i znowu mąż w 100% przejął opiekę nad córką. Nigdy żadnoe z nas nie spało
                    > z korkami w uszach smile jak córka nie spała w nocy to coś tam sobie gadaliśmy, ś
                    > mialiśmy się z durnot, oglądaliśmy powtórki rozmów w toku na tvnie nabijając si
                    > ę z uczestników wink Jak córka miała ok roczku i nie spała w nocy bo chciała się
                    > bawić itp to łaziła po nas, przynosiła misie nam więc razem się z nią bawiliśmy
                    > , robiliśmy sobie kawe, czasem o 3 nad ranem robiłam spagetti, takie proste tyl
                    > ko z ostrą papryką, czosnkiem i bazylią wink do dziś je uwielbiamy wink tak w sumie
                    > teraz miło wspominam ten czas wink

                    W takim razie zła interpretacja z mojej strony. Wzorowe małżeństwo. Ehhhhh.
                    • pearlinee Re: ????????????? 13.01.14, 00:23
                      z nas dwojga to on jest "ten lepszy" wink zdecydowanie lepiej potrafił ogarnąć tamtą sytuację. Mnie to jak pamiętam, przerastało czasem. Choć bywał rozkoszny wink na pierwszye spacery chodził z córką mąż ( ja wtedy miałam to zapalenie piersi). No i spacerował z nią po cmentarzu komunalnym, bo stwierdził że to jedyny teren w okolicy, gdzie jest masa drzew, zero samochodów i jest cisza wink
                      • anka_na_sankach Re: ????????????? 13.01.14, 00:29
                        pearlinee napisała:

                        > z nas dwojga to on jest "ten lepszy" wink zdecydowanie lepiej potrafił ogarnąć ta
                        > mtą sytuację. Mnie to jak pamiętam, przerastało czasem. Choć bywał rozkoszny wink
                        > na pierwszye spacery chodził z córką mąż ( ja wtedy miałam to zapalenie piersi
                        > ). No i spacerował z nią po cmentarzu komunalnym, bo stwierdził że to jedyny te
                        > ren w okolicy, gdzie jest masa drzew, zero samochodów i jest cisza wink

                        Haha slodkie smile Ciapowate ale meza masz koxhanego smile
      • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:31
        Ok. ale dlaczego dla mnie ma być normą płacz niemowlęcia, który mnie budzi bądz przeszkadza w pracysmile?
        • escollo Re: sąsiedzi... 10.01.14, 10:57
          Poza tym staramy się wychowywać psa, bylismy z nim na 'szkoleniu' dla szczeniaków i uczymy go. No i ja mam pracę wymagającą skupienia, więc sama potrzebuję ciszy. Czasem psiak śpi i nagle wybuchnie petarda a on nie wie co się dzieje więc się poderwie i szczeknie. Ciężko przecież mieć na to wpływ.
          • wioskowy_glupek Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:19
            Odpisz sąsiadom na tej samej karteczce, że dziękujesz za uwagę i przypominasz że:

            a) Dzieci już tak mają że się drą od czasu do czasu, a szczeniak to dziecko tyle że psie
            b) Powinni być wdzięczni, że psiak jest czujny i podnosi alarm jak coś go niepokoi. Oby nie ale kiedyś może im to życie albo dobytek uratowć...

            Sama mama takiego wrzaskuna ze schroniska, 7 miesięcznego. Głupie to, drze japę bez sensu jak ktoś po korytarzu idzie, zupełnie jak dzieciory sąsiadów piętro niżej, też mam kartkę napisać że mi to przeszkadza ???

            Mój poprzedni psiak darł japę zawsze rano przez 10 min jak wychodziłam i od czasu do czasu - naprawdę rzadko, jak ktoś był bardzo głośno na korytarzu. Obecny, nie awanturuje się jak wychodzimy, ale z kolei potrafi się parę razy dziennie rozedrzeć jak ktoś idzie przez korytarz.
            To i tak jest luz bo pies sąsiadki darł się 8 godzin jak był sam a psy koleżanki podnoszą raban na każdego kto idzie ko po korytarzu, a są 2 big_grin. Ot uroki mieszkania w bloku.
          • yotsukaido Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:55
            E tam, cisza nocna obowiązuje od 22 do 6 - o ile dobrze pamiętam. Poza nią pies może ujadać ile wleziesmile i dziecko teżsmile. Nie przejmowałabym się na Twoim miejscu - uważam, że pisanie takiej kartki jest beznadziejne, powinni przyjść i z Wami normalnie pogadać. Chyba że jesteście parą degeneratów i macie pitbulla z pyskiem ociekającym krwią - to może się po prostu bali. Możesz porozmawiać z jakimś zaprzyjaźnionym sąsiadem i spytać się go czy pies rzeczywiście jest uciążliwy. W bloku niestety dźwięki bardzo się 'niosą'. Sama mieszkam w bloku, jak dzieci z mieszkania obok wychodziły rano do przedszkola jazgot był niemiłosierny, ale nie przeszkadzało mi to. Takie są uroki życia na planecie z innymi ludźmi czy zwierzakami. Myślę, że prawdopodobnie ktoś wymęczony, sfrustrowany i dobity opieką nad dzieckiem wywiesił kartkę. Albo jakiś czepialski.
            • melancho_lia Re: sąsiedzi... 10.01.14, 12:10
              To, ze przyjęło się ze cisza nocna jest od 22 do 6 nie oznacza, ze poza tymi godzinami absolutnie wszystko wolno.
              Akurat nie piszę tu o szczekaniu psa czy płaczu dziecka, bo o ile ten pies nie ujada non stop to zastrzeżenia takie są kuriozalne.
              Co do narzekań na płacz dziecka- bez komentarza.
            • madzioreck Re: sąsiedzi... 11.01.14, 22:32
              yotsukaido napisała:

              > E tam, cisza nocna obowiązuje od 22 do 6

              Niczego takiego nie ma. Zakłócanie spokoju jest zakłócaniem spokoju o każdej porze, przy czym rodzice zwykle uważają, że jakich dziecko się drze, to wszystko jest OK, ale jak pies sąsiada szczeknie, to jest afera.
          • kamea_chateau Re: sąsiedzi...moi mają bachora 10.01.14, 18:47
            który cały dzień biega tupiąc wyjąc grajac w piłkę, moja praca też wymaga skupiania. Kupiłam stopery!
            Ale odkurzam przed 22 jak mam taką potrzebę, i czasem walę w rurę od kaloryfera w czasie kiedy dzieciak usypia. Mojego psiunia uciszam, ale bez przesady.
            Paniusia tylko raz do mnie przyszła, że śmiem odkurzać tak późno.
            Nie przejmuj się to tylko ludzie....
            • mamameg Re: sąsiedzi...moi mają bachora 12.01.14, 10:21
              i czasem walę w rurę od kaloryfera
              > w czasie kiedy dzieciak usypia.

              Trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby coś takiego robić.
        • annajustyna Re: sąsiedzi... 11.01.14, 09:37
          Wiesz, nie porownuj placzu niemowlecia z halasowaniem przez psa uncertain.
          • landora Re: sąsiedzi... 11.01.14, 11:23
            Dlaczego? Dla wszystkich poza rodzicami tego dziecka ten płacz jest równie wkurzający.
            • annajustyna Re: sąsiedzi... 11.01.14, 21:57
              Ale usprawiedliwony i prawnie dopuszczalny. Natomiast mozna regulaminowo zakazac trzymac psy w blokach.
              • madzioreck Re: sąsiedzi... 11.01.14, 22:34
                annajustyna napisała:

                > Ale usprawiedliwony i prawnie dopuszczalny.

                Jak przekonał się jeden pan w sądzie, pies jest od tego, żeby szczekał. I ja również to porównuję, szczekający dużo pies przeszkadza mi tak samo, jak wyjące dziecko. Ale dla mamusiek oczywiście dziecko to wyjątek, jak pisałam wyżej...
                • annajustyna Re: sąsiedzi... 12.01.14, 11:43
                  Ale co radzisz? Poddusic np. noworodka? Regulaminowo psa w bloku mozna zabronic, dziecka na szczescie nie wink.
                  • escollo Re: sąsiedzi... 12.01.14, 13:09
                    Nie slyszalam zeby byly zakazy trzymania psów w blokach. Jesli jednak mieszkańcy ustalą taki regulamin to pewnie wkrótce tez beda sie zdarzaly bloki, gdzie mieszkancy ustalą sobie, ze maja tu mieszkać ludzie bez dzieci.
                    • annajustyna Re: sąsiedzi... 12.01.14, 13:52
                      Tylko ze jeszcze jest orzecznictwo sadowe i takowe takiej opcji nie dopuszcza.
                      • escollo Re: sąsiedzi... 12.01.14, 16:13
                        Tak ale w moim bloku nie ma takiego zakazu więc o czym tu w ogole mowa...
              • franczii Re: sąsiedzi... 12.01.14, 13:31
                Natomiast mozna regulaminowo zakaza
                > c trzymac psy w blokach.

                mozna i pewnie w regulaminach niektorych wspolnot sa takie zakazy ale jesli zakazu nie ma i psy mozna trzymac to oznacza to rowniez akceptacje pewnych zachowan psich, nie mam tu na mysli wielogodzinnego wycia ale szczekniecie pare razy na dzien, obecnosc siersci itp.
                • gazeta_mi_placi Re: sąsiedzi... 12.01.14, 13:54
                  Ludziom się we łbach pomieszało, wszystko przeszkadza, a won z takim podejściem do domków jednorodzinnych.
    • gaskama Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:17
      Escollo, jestem wrażliwa na hałasy generowane przez sąsiadów. Kilka razy wzywałam policję, bo nastolatka co drugi weekend robiła całonocne imprezy z głośną muzyką i wrzaskami. Ale na Boga, mieszkam w bloku. Nie można niestety mieć absolutnej ciszy w takiej sytuacji. Dziecko płacze, pies szczeka. Trudno. Nie przejmowałabym się tym anonimem. Jeśli napisałaś kartkę a ktoś ją podarł, to znaczy, że nadawcy anonima przeczytali. Jeśli nie chcą porozmawiać normalnie, to świadczy o ich braku kultury. Myślałam, że może pies wyje, jak was nie ma, takie sytuacje się zdarzają. Ale piszesz, że jesteście w domu, więc się nie przejmuj. Jeśli wiesz, kto to, to pójdź ewentualnie (jeśli cię bardzo gryzie sytuacja) z jakimś ciastkiem, zapukaj i zapytaj bezpośrednio, czy to oni, pokaż im pieska i powiedz, że staracie się, by było cicho. Jak okaże się, że nie da się z nimi normalnie porozmawiać, to olej sprawę. Trudno.
      • mvszka Re: sąsiedzi... 10.01.14, 16:15
        pójdź ewentualnie (jeśli cię bardzo gryzie sytuacja) z jaki
        > mś ciastkiem, zapukaj i zapytaj bezpośrednio, czy to oni, pokaż im pieska i pow
        > iedz, że staracie się, by było cicho.

        o podaniu i zdjęciach zapomniałaś, żeby wzięła


        skoro ktoś uważa, że pies hałasuje to nie uciszać go niech hałasuje jak najbardziej, moi sąsiedzi się nie krygują, mają psa i dzieciaka, który zresztą szczekał na balkonie ( jak jeszcze psa nie było) jak prawdziwy pies ( nie żartuję, żałuję że nie nagrałam tego )
    • bbkk Re: sąsiedzi... 10.01.14, 11:30
      Ci którzy nie mają dzieci nie zrozumieją tych którzy je mają. I podobnie jest z posiadaczami i nie posiadaczami psów.
      Może nie tylko nie zrozumieją - ile inny jest poziom wyrozumiałości na niektóre zachowania dzieci/psów (skreśl niepotrzebne).
    • alpepe Re: sąsiedzi... 10.01.14, 16:48
      jak pies jest na klatce... Może sąsiedzi błędnie przypisują szczekanie innych psów twojemu? Ile to tych innych psów wchodziłoby jeszcze w rachubę?
      • verdana Re: sąsiedzi... 10.01.14, 18:55
        A to akurat jest możliwe. Tydzień temu do mojej córki przyszła sąsiadka z awanturą, ze jest 23, muzyka gra na cały regulator i blok nie może spać. Dopiero, gdy córka otworzyła, sąsiadka sie zorientowała, ze u córki nic nie gra i hałasy, o które miała pretensję od paru miesięcy generuje kto inny.
    • kota_marcowa Re: sąsiedzi... 10.01.14, 19:07
      Pomijając już kto ma rację, porównywanie dzieci do psa jest chyba trochę nie na miejscu. Jednak moim zdaniem dzieci stoją w hierarchii wyżej niż pies.
      • mvszka Re: sąsiedzi... 10.01.14, 19:11
        i lepiej potrafią hałasować
        • kota_marcowa Re: sąsiedzi... 10.01.14, 19:26
          Potrafią, owszem, tylko, że dziecku można wytłumaczyć, że nie można drzeć japy, a psu już nie.
          I rady typu, niech oddadzą bachora, zakrawają na kuriozum.
          • stef63 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 19:44
            Też nie rozumiem jak można stawiać psa na równi z dzieckiem.
            Żadne dziecko nie płacze tak głośno i tak długo - jak szczeka i wyje pies pozostawiony sam.
            Kiedyś mojemu sąsiadowi (na szczęście już byłemu) zwróciłam uwagę, żeby nie zostawiał psa samego, ponieważ pies strasznie wyje i szczeka (przez wiele godzin), to w odpowiedzi usłyszałam: "co pani, pies to jak dziecko".
            Małe dziecko nie zostaje samo w mieszkaniu i rodzice (opiekunowie) robią wszystko, żeby dziecko uspokoić, choć nie zawsze się to udaje. Psa pozostawionego samego w mieszkaniu nie uspokaja nikt.
            Ciekawe, że w krajach cywilizowanych (w blokach własnościowych) ludzie nie mają takiego problemu (są duże kary finansowe za wycie psa), a w Polsce jest to problem nie do rozwiązania.
            • verdana Re: sąsiedzi... 10.01.14, 19:47
              Ale tu nie chodzi o wyjącego całymi dniami psa, tylko o psa, który szczeka - jak to pies. Czasami. Tak jak dziecko czasami płacze.
              Dziękuję, wole dzicz polską z domami, gdzie sa psy, nawet wyjące, niż przymusowe uciszanie szczekających psów. I nie sadziłam, że to kiedyś napiszę - jak komuś przeszkadza szczekanie psa (nie bezustanne wycie), to nie należy mieszkać w bloku.
              • stef63 Re: sąsiedzi... 10.01.14, 19:58
                verdana napisała:

                > Ale tu nie chodzi o wyjącego całymi dniami psa, tylko o psa, który szczeka - jak to pies. Czasami. Tak jak dziecko czasami płacze.

                Zgadza się, tylko wątek zszedł trochę na inny temat - nie odnosiłam swojej wypowiedzi do autorki wątku.

                > Dziękuję, wole dzicz polską z domami, gdzie sa psy, nawet wyjące, niż przymusowe uciszanie szczekających psów. I nie sadziłam, że to kiedyś napiszę - jak komuś przeszkadza szczekanie psa (nie bezustanne wycie), to nie należy mieszkać w bloku.


                No i tu się zasadniczo różnimy. Zawsze, ale zawsze uważałam i uważam, że to uciążliwy sąsiad ma się dostosować do zasad panujących w bloku, a nie spokojni lokatorzy do uciążliwych sąsiadów. Polskiej dziczy nie znoszę, niestety jestem na nią skazana.
              • kota_marcowa Re: sąsiedzi... 10.01.14, 20:16
                Verdana, chyba pierwszy raz się z tobą nie zgodzę. Nie wyobrażasz sobie, jak to jest znosić wyjącego 8 godzin bez przerwy, dużego owczarka. I tak dzień w dzień od poniedziałku do piątku. Ja tego psa słyszałam na własne uszy i po 10 minutach tego wycia myślałam, że mnie szlag trafi. Nie dziwię się, że współmieszkańcy grozili sądem.
                Właściciele psa oddali, dla jego dobra IMO, ale gdyby nie oddali, to nie wiem, pewnie by mu musieli przeciąć struny głosowe, bo tego nie dało się znieść.

                I uważam, że jednak mieszkając w bloku pełnym innych ludzi, dzikus powinien się dostosować i nie utrudniać życia innym. Wszak zawsze jak mu się to nie podoba, może się wyprowadzić do domku i otoczyć dużą działką, wtedy wolnoć Tomku w swoim domku suspicious
                • verdana Re: sąsiedzi... 11.01.14, 10:45
                  Nie pisałam o wyjącym 8 godzin dziennie owczarku, tylko o psie, który czasem szczeka.
                  I wiem jak to jest - przez 8 lat na klatce był wyjący jamnik. Właścicielka latami robiła wszystko, aby przestał, ale gdy wychodziła z domu, jamnik wył. W końcu przyszli ludzie z sąsiedniego domu, ze tu jest krzywdzone zwierzę i ze oni wezwą kogoś, aby je odebrał.
                  Wtedy sąsiedzi, łącznie ze staruszkami ok. 80-tki stworzyli silny front, oświadczyli, że zwierzę ma sie dobrze, nam nie przeszkadza (a przeszkadzało jak cholera, ale żal nam było i sąsiadki i psa) i żeby spływali.
                  Pies zdechł. Sąsiedzi nadal są super.
            • landora Re: sąsiedzi... 11.01.14, 11:29
              Ten pies nie siedzi sam i nie wyje. Sąsiedzi po prostu przesadzają. Dziecko też potrafi wyć całymi nocami, mialam kiedyś takich sąsiadów, na szczęście szybko się wyprowadzili. Masakra. Pies sam w domu przynajmniej wyje w dzień, a to dziecko wyło nocą.
              Ja mam nad głową dwójkę dzieci, które w sobotnie i niedzielne poranki upodobały sobie chyba skakanie z kanapy na podłogę. Łomot jest nieziemski. Już chyba wolałabym psa... No ale nie pójdę z awanturą, póki nie robią tego o 6 rano, to trudno, muszę jakoś to przeżyć.
            • madzioreck Re: sąsiedzi... 11.01.14, 22:42
              > Też nie rozumiem jak można stawiać psa na równi z dzieckiem.
              > Żadne dziecko nie płacze tak głośno i tak długo - jak szczeka i wyje pies pozos
              > tawiony sam.

              Nie, dziecko cudownie kwili 3 minuty na dobę uncertain
              Przekonałam się o tym po wprowadzeniu się, jak miałam za ściną niemowlę drące się praktycznie całe noce.
          • madzioreck Re: sąsiedzi... 11.01.14, 22:39
            > Potrafią, owszem, tylko, że dziecku można wytłumaczyć, że nie można drzeć japy,
            > a psu już nie.

            Ta, szczególnie niemowlęciu wytłumaczysz.
            Nie mam ani dziecka ani psa, wk...a mnie hałas generowany przez jedno i drugie, ale najbardziej te mamcie oburzone, że jak można porównywać. Srak. Jak nie mogę spać, bo jest hałas, to zwisami, czy to dziecko się drze, pies szczeka, bo efekt ten sam.
    • piepe Re: sąsiedzi... 11.01.14, 01:07
      Psów nie nalezy trzymać w bloku, po prostu. Dzieci raczej sie nie uniknie. Jeszcze minie chwila, zanim ludzie sie pozbedą psów, póki co musimy znosic wycie i psie kupy. Napisali donos, bo ludzie boją się, ze zrobisz im odwet, wolą anonimowo. Takie cos to jest juz raczej krzyk rozpaczy jakiejs totalnie zgnębionej ofiary, wariatka zrobiłaby ci nalot osobiscie plus policja. Uważaj, bo ogólnie odchodzi sie juz od kontaktów z sąsiadami - nie ma obowiązku pukania i wysyłania liścików, mozna od razu isc do dzielnicowego i załozyc sprawe. Ja bym tak zrobiła, gdyby mi czyjs pies wył, zresztą robiłam to.
      • escollo Re: sąsiedzi... 11.01.14, 08:17
        'krzyk rozpaczy totalnie zgnębionej ofiary' - piękne po prostu tongue_outPPP.
        Wolałabym żeby pani/pan od razu poszli do dzielnicowego to przynajmniej bym wiedziala o co chodzi, bo jak się wczoraj przyjrzalam mojemu psu to w ciągu doby może z 10 razy szczeknął.
        Może faktycznie chodzi o innego psa. Wolabym policje, dzielnicowego czy samego diabla, moge nawet psa filmować 24h na dobe.
        • mvszka Re: sąsiedzi... 11.01.14, 08:40
          'krzyk rozpaczy totalnie zgnębionej ofiary' -

          hhehe, dobre
          a twój pies wyje 24godziny a nie szczeka 10min., pamiętaj wink
          • escollo Re: sąsiedzi... 11.01.14, 08:50
            Sasiedzi odwiesili kartkę żebysmy nie porownywali dziecka do psa... Robi się uroczo... Napisałam, że jeszcze raz serdecznie zapraszamy na rozmowę. Ale już przeszli z formy 'Państwo' na 'wy' tongue_out.
            • mid.week Re: sąsiedzi... 11.01.14, 09:29
              Odpisalam jedynie, ze zamiast pisac anonimy trzeba bylo przyjsc i porozmawiać.

              escollo napisała:

              > Sasiedzi odwiesili kartkę żebysmy nie porownywali dziecka do psa...


              Czyli jednak nie wywiesiłaś wyłacznie prośby o rozmowę...
              Tak się właśnie eskaluje konflikty.
              • annajustyna Re: sąsiedzi... 11.01.14, 09:38
                I mieli racje - glupio tylko, ze tak oczyiwste prawdy trzeba w ogole wypisywac, a innych one zadziwiaja. Co za czasy, ze psy wazniejsze od dzieci sad.
                • landora Re: sąsiedzi... 11.01.14, 11:30
                  Dla rodzica dziecko jest ważniejsze, dla właściciela psa - jego pies. To chyba normalne?
                  • annajustyna Re: sąsiedzi... 11.01.14, 21:55
                    I maja takie same prawa w bloku mieszkalnym?
                  • landora Re: sąsiedzi... 11.01.14, 23:12
                    Nie mieszkałam jeszcze nigdzie, gdzie byłby zakaz trzymania psów. Póki takiego zakazu nie ma, to generalnie mam takie samo prawo mieć psa, jak i dziecko.
                    • annajustyna Re: sąsiedzi... 12.01.14, 11:44
                      Z tym ze pies to nie dziecko, jesli sama tego nie widzisz...
                      • landora Re: sąsiedzi... 12.01.14, 23:33

                        > Z tym ze pies to nie dziecko, jesli sama tego nie widzisz...

                        Widzę, nadal nie rozumiem, jak to się ma do hałasu wywoływanego przez psa czy dziecko.
                        Nie rozumiem też oburzenia - co, twojemu dziecku coś ubędzie, bo dla kogoś jego pies jest ważniejszy? Ja w tej chwili nie mam ani dziecka, ani psa, ale póki miałam psa, to był dla mnie o niebo ważniejszy niż cudze dzieci. Bo był mój i go kochałam. Cudze dzieci są mi natomiast absolutnie obojętne, póki się nie drą nad moim uchem.
                • mid.week Re: sąsiedzi... 11.01.14, 11:33
                  Tu nikt nie ma racji, ani nikt nie ma "nieracji". Nikt (chyba) nie napisał na owej kartce, że jedno stworzenie jest ważniejsze od drugiego, tylko że owo drugie również wydaje dźwięki. Nadmiar decybeli jest uciązliwy niezaleźnie od ich źródła. Ale oczywiste jest, że wzmianka o dzieciach będzie odebrana przez sąsiadów dokładnie tak jak odebrałaś to ty. Najpierw ludzie dorabiają niewypowiedziane treści do tekstu, uruchamiają emocje a potem problem urasta do rangi wybuchu czarnobylskiego.
                  • annajustyna Re: sąsiedzi... 11.01.14, 21:56
                    W tym watku caly czas dziecko jest zrownywane z psem.
                    • landora Re: sąsiedzi... 11.01.14, 23:16
                      Pod względem uciążliwego hałasu ono jest równe. Co mi za różnica, czy budzi mnie szczekanie, czy krzyk dziecka? Efekt jest ten sam.
                      • annajustyna Re: sąsiedzi... 12.01.14, 11:45
                        Efekt ten sam, z tym ze psa mozna teoretycznie nie nabyc/oddac, dziecka raczej nie wink.
                        • gazeta_mi_placi Re: sąsiedzi... 12.01.14, 12:42
                          Bzdura, dziecka jak najbardziej można nie nabyć, nazywa się to antykoncepcja bądź wstrzemięźliwość płciowa.
                          Rodziny z dziećmi oprócz tego mogą zawsze wyprowadzić się do jednorodzinnego domu.
                          • annajustyna Re: sąsiedzi... 12.01.14, 13:51
                            Taaa, bo rzad te domki jednorodzinne rodzinom z dziecmi za darmo rozdaje. Ja w ogole uwazam, ze psy sie trzyma tylko w domkach, nie w blokach. I nie poronuj nabycia psa z dorobieniem sie dziecka.
                            • gazeta_mi_placi Re: sąsiedzi... 12.01.14, 13:53
                              Uważać sobie możesz co Ci się żywnie podoba, prawo (w Polsce) nie zabrania trzymania psów w budynkach wielorodzinnych.
                            • escollo Re: sąsiedzi... 12.01.14, 16:21
                              Idąc Twoim tokiem rozumowania ja mogę uwazać, że dzieci nie trzyma się w blokach tylko w domkachtongue_out. Znam jedną rodzinę z malego miasteczka z trojką malych dzieci, które eneria roznosila ale mieszkali na 35 metrach. Gdy w miasteczku otworzyli 'centrum handlowe' rodzice wyganiają dzieci do tego centrum argumentując, ze tam mogą się zimą wyszaleć bo jest dużo miejsca.
                              Po prostu, jesli mieszka się w bloku to trzeba zaakceptować szczekanie psa, placz dziecka itd. I koniec kropka. Ja mam prawo miec psa (nie ma zakazu) a oni maja prawo miec dziecko. Szanujmy sie nawzajemsmile.

                              annajustyna napisała:

                              > Taaa, bo rzad te domki jednorodzinne rodzinom z dziecmi za darmo rozdaje. Ja w
                              > ogole uwazam, ze psy sie trzyma tylko w domkach, nie w blokach. I nie poronuj n
                              > abycia psa z dorobieniem sie dziecka.
                              • annajustyna Re: sąsiedzi... 12.01.14, 17:27
                                Taa, a u Was bija Murzynow...Kartka przypuszczalnie nie byla do Ciebie, niepotrzebnie na nia w ogole reagowalas, argumentujac nieuniknionym placzem malego dziecka.
                            • landora Re: sąsiedzi... 12.01.14, 23:29
                              a w
                              > ogole uwazam, ze psy sie trzyma tylko w domkach, nie w blokach.

                              Dlaczego niby? Jeśli się z psem regularnie wychodzi na odpowiednio długie spacery, to absolutnie nie ma znaczenia dla takiego psa, czy sypia w mieszkaniu, czy w domku.

                              I nie poronuj n
                              > abycia psa z dorobieniem sie dziecka.

                              Jeszcze raz - z punktu widzenia męczonego hałasem sąsiada nie ma żadnej różnicy.
                        • madzioreck Re: sąsiedzi... 12.01.14, 17:24
                          Może Ty oddałabyś psa.
                        • landora Re: sąsiedzi... 12.01.14, 23:30
                          Dziecka można nie nabyć, a psa nie można oddać.
                    • mid.week Re: sąsiedzi... 12.01.14, 11:33
                      To Twoja interpretacja. Zrównywane są dźwięki i ich uciążliwość.
            • melancho_lia Re: sąsiedzi... 11.01.14, 09:32
              Uwielbiam sąsiedzkie korespondencje w windach big_grin
            • kosheen4 Re: sąsiedzi... 11.01.14, 10:42
              nie przejmuj się, zaraz tu ktoś napisze że sąsiedzi mają rację w drugiej kartce
              niejeden ścisły umysł nie pojmuje że MÓJ pies jest DLA MNIE ważniejszy niż CUDZE dziecko, i usiłuje walczyć z wiatrakami wink
              postarałabym się znaleźć tych państwa i porozmawiać z nimi. może pomocne w szukaniu będzie patrzenie ludziom w oczy z uśmiechem. tamci od kartki pewnie będą unikać konfrontacji.
    • franczii Re: sąsiedzi... 11.01.14, 10:40
      U mnie sasiedzi mieszkajacy pod nami od samego poczatku mieli jakies waty do nas o psa. Ona podobno sie panicznie boi. Nie mogli sie wprawdzie przyczepic (choc probowalitongue_out) o to, ze szczeka, bo pies akurat wyjatkowo cichy ale pisali na nas jakies donosy do administratora, ze wysikujemy (a wlasciwie ze to ja wyprowadzam) psa w ogrodzie na terenie naszego budynku, co bylo wierutnym klamstwem bo moj pies sika dopieero za ogrodzeniem. Potem sie czepla ze jej siersc psa na taras leci a ona ma alergie to jej odpowiedzialam, ze przykro mi bardzo ale do mnie na taras tez rozne rzeczy leca np. liscie czy platki kwiatkow z innych okien czy tarasow i ze kiedy kupowalismy mieszkanie to specjalnie sie dowiadywalismy, czy w budynku mozna psy trzymac a skoro mozna to z takimi drobnymi niedogodnosciami wynikajacymi z mieszania w sasiedztwie psa jak jakis wlos lub szczekniecie od czasu do czasu musi sie pogodzic, trudno. Zamknela sie.
    • fantastyczna Re: sąsiedzi... 11.01.14, 11:21
      Nie rozumiem po co odpisałaś na liścik tych ludzi. Nie mają odwagi zapukać i powiedzieć o co chodzi jak cywilizowane osoby, więc olej sprawę. Nie zniżaj się do ich poziomu, bo i tak nie dojedziecie do porozumienia. Tym bardziej, jeżeli piszesz, że pies jest prawie cały czas pod Twoją opieką i nie należy do szczekliwych. Wszystkim nie dogodzisz, a mieszkając w bloku zawsze znajdzie się ktoś kto lubi sobie napisać donos, lub "zwrócić komuś uwagę".
      • bei Re: sąsiedzi... 11.01.14, 12:19
        Może ktoś jeszcze ma psa?
        • escollo Re: sąsiedzi... 11.01.14, 23:34
          Już generalnie przestalam sie przejmować. Akurat spotkalam dzis w windzie sasiadow z dolu z dzieckiem i zapytalam, czy to oni napisali kartke. Byli zdzwieni bo nie byli swiadomi korespondencji, powiedzieli ze oni nic nie pisali i w ogole o co chodzi. Powiedzialam, zapytalam czy slysza naszego psa, czy przeszkadzają im jakies halasy od nas, to powiedzieli, ze absolutnie nie i żebym sie nie przejmowala bo jak oni robili remont to tez na nich donosy skladali.

          A co do porownywania psa do dziecka to tego nie robilam - tylko jak ktos slusznie napisal wyzej, co to za roznica, kto generuje halas. Jesli budzi mnie halas o 5 rano to co to za roznica, czy obudzilo mnie wycie dziecka czy psa? Dla mnie teraz wazniejszy jest moj pies, dla rodzicow ich dziecko. Dziecko sąsiadów nie jest dla mnie pępkiem świata. I naprawde nie mam na mysli WYCIA psa tylko normalne zachowanie, czyli od czasu do czasu szczeknięcie.
        • escollo Re: sąsiedzi... 11.01.14, 23:35
          Bei, na piętrze są jeszcze 3 inne psy ale nasz jest 'nowy' - mamy go dopiero kilka miesięcy.
          • stef63 Re: sąsiedzi... 12.01.14, 11:29
            escollo napisała:

            > Bei, na piętrze są jeszcze 3 inne psy ale nasz jest 'nowy' - mamy go dopiero kilka miesięcy.


            A czy ty słyszysz żeby jakiś pies szczekał?

            • escollo Re: sąsiedzi... 12.01.14, 13:05
              No czasem słysze, jeden pies szczeka zwlaszcza jak spotka innego z piętra ale na pewno nie są to halasy uciążliwe. Poza tym te psy juz są od dawna, nasz nie, a na 90% podejrzewam, ze donos napisali sąsiedzi obok. Kiedys im odebralam paczke, moze bylo im glupio przyjsc. Mysle, ze moze jak sie bawimy z psem to o to chodzi? Pilnujemy zeby pozno sie nie bawic z nim, no ale czasem rzucamy mu pilke czy tez on biega z zabawkami. Bo o szczekanie to jakis absurd.
    • mynia_pynia Re: sąsiedzi... 12.01.14, 12:53
      Jak mieszkaliśmy w bloku to też kiedyś starsza Pani mnie zagadnęła że moja psina ciągle ujada jak nas niema, zdziwiłam się lekko, dopytałam czy to na pewno mój, bo nikt inny się nie skarży a Pani mieszka na 7 p. (my na 2 p.) - i się okazało, że nie mój, a kobitka przez 2 lata zastanawiała się jak ze mną zagadać wink.

      • escollo Re: sąsiedzi... 12.01.14, 13:14
        Nad nami mieszka rodzina z trojką dzieci i psem i wieczorami slyszymy, ze psiak biega od konca do konca mieszkania a dzieci rzucaja mu cos, ale raczej wywoluje to u mnie usmiech. Jakbym miala pisac anonimy o wszystkie halasy to bym dawno zwariowala.
        • annajustyna Re: sąsiedzi... 12.01.14, 17:28
          Bo to wlasnie uroki mieszkania w bloku sad.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka