droga Redakcjo!
Niebawem będę miała do wynajęcia mieszkanie po teściu. Mieszkanie oczywiście docelowo będzie czyste, jednak jego stan oceniam na : pozostawiający dużo do życzenia. Zużyty design lat 50, meble kuchenne stare jak świat, armatura łazienkowa właściwie do wymiany, chociaż nie obleśna...lamperia w łazience i kiblu również, zużyta terakota w łazience i wc, szare płytki PCV na podlodze w pozostałych pomieszczeniach. Są to elementy które powinno się wymienić, ale jeszcze nie odrzucają.
Mieszkanie jest wyeksploatowane ale nie sprawia wrażenia "dziupli meneli".
I teraz pytanie do Was:
Czy wobec powyższego, wynajęłybyście to mieszkanie komuś za ok. 600-700 zł z czynszem (kwota hipotetyczna- mieszkanie podwarszawskie, nie orientowałam się na rynku) w aktualnym stanie.
Czy zainwestowałybyście w remont, ale jak na mój gust to wydatek rzędu 20000 zł. i nawet po podwyższeniu kosztów wynajmu o 300-400 zł. się nie zwróci,
Czy wymienić jedynie sanitariaty, kupić najtańsze meble kuchenne, podnosząc nieco standard i lekko opłatę za wynajem?
A może macie jakiś inny pomysł którego nie bralam pod uwagę.....
Dziewczyny....rzućcie jaką sensowną radą