Dodaj do ulubionych

kibel a feminizm

20.01.14, 10:56
Kto u Was myje sedes? Tak wyszło, czy to wynik wspólnych ustaleń? Związane z tym, kto ogólnie sprząta, czy niezależne? Bo zasadniczo ta czynność jakoś gorzej się kojarzy niż wycieranie kurzu (ciekawe czemu).
Pytanie nie jest skierowane do osób z paniami do sprzątania.
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: kibel a feminizm 20.01.14, 10:59
      Na zmianę, ale on częściej. Ja częściej umywalkę i wannę smile
      • zebra51 Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:01
        Pan Mąż. To on i jego synowie (no, w sumie wspólni synowie) robią tam największe spustoszenie.
    • morgen_stern Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:00
      A skąd temat wątku? Czemu feminizm, a nie po prostu podział obowiązków domowych? Czy kwestia mycia sedesu jest bardziej feministyczna od odkurzania?
      • basia_400 Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:03
        Ja myję kibel, ja myję całą łazienkę. W ogóle ja ogarniam cały dom wzdłuż i wszerz. Mam takie skrzywienie, że sprzątać muszę sama. Mam wtedy spokojną głowę i pewność, że każdy kąt został dokładnie wypucowany. Do tego sprzątam często,więc to trochę pod pedantyzm podpada.
      • roodolff Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:05
        morgen_stern napisała:

        > A skąd temat wątku? Czemu feminizm, a nie po prostu podział obowiązków domowych
        > ?
        No wg mnie zgodnie z ideą równouprawnienia podział obowiązków domowych powinien być sprawiedliwy. A jako że mycie sedesu wydaje mi się najbardziej niewdzięczną czynnością, to tak trochę, żeby bardziej uwidocznić temat? Sama nie umiem tego dokładnie określić.

        Ale też trochę osobiście. Bo ja myję i czasem mnie to wkurza uncertain W sumie nie wiem czemu, ale wkurza. No trzeba tę czynność wykonać, ale chyba u nas akurat podział obowiązków powinien być bardziej wyważony pod tym względem big_grin
        >
        • morgen_stern Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:08
          Tak szczerze, to wolę umyć kibel niż odkurzyć mieszkanie łącznie z kanapą i fotelem (sierść), więc ocenę, co jest niewdzięczne lepiej zostawić do osobistego wyboru wink
          • aneta-skarpeta Re: kibel a feminizm 20.01.14, 15:06
            ja mieszkam w starym domu i w obliczu odśniezania, czyszczenia rynien, studzienek, peknietej rury, rozwalonego zbiornika w piwnicy, gdzie nikt nie wie jakim cudem on sie zmieścił na schodach, 2 starych samochodów itd itd

            to ja mogę myć kible

            choc gonię młodego głównie, jak zostawia nieład, a go przyłapię

            jestem z tymi kiblami, obiadami i praniami de facto na plus z czasem
    • run_away83 Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:03
      Ten, kto zauważy, że trzeba umyć. Nawet najstarszy syn (7 lat) jest nauczony, że łazienkę się opuszcza w takim stanie, w jakim się ją zastało. Wie do czego służy stojąca za kibelkiem szczotka i potrafi jej użyć.
      • roodolff Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:07
        No to jest jasne smile Chodzi mi raczej o kamień itp. No raz na jakiś czas trzeba konkretniej zadziałać.
        • helufpi Re: kibel a feminizm 20.01.14, 12:34
          Jeśli chodzi o zaawansowane usuwanie kamienia - spytałam ostatnio męża, jak to robił. Odpowiedział "nie chcesz wiedzieć". Więc chyba nie chcę wiedzieć. Skoro nie wiem to nie robię. Ale wyobraźnia podsuwa mi obrzydliwe obrazy.
          A jeśli chodzi o bieżące mycie - to chyba tak, jak z ładowaniem zmywarki - w szczęśliwych rodzinach robi się "samo".
          W ogóle uważam, że mężczyźni bardziej się nadają do czynności obrzydliwych, są bardziej odporni na to. Jedyną obrzydliwą rzeczą, jaką robię ja jest usuwanie włosów z odpływów. Poczuwam się, bo to moje włosy, reszta rodziny ma krótkie.
    • szmytka1 Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:11
      Jak jeszcze nie miałąm zmywarki to wolałam mycie kibla od mycia garów hehe. U mnie myje ten, kto akurat ogarnia łazienkę, nie ma podziału. Kto uważa, ze już czas posprzątać i ma do tego natchnienie, bierze i myje. W ogole ja gotuję, a sprząta więcej chyba mąż, bo jemu bardziej bałagan przeszkadzatongue_out
    • princy-mincy Re: kibel a feminizm 20.01.14, 11:15
      Gdy nie mieliśmy pani do sprzątania, mylismy na zmianę, bo na zmianę sprzatalismy łazienkę.
    • ichi51e Re: kibel a feminizm 20.01.14, 13:24
      ... To nie jest tak ze sedes myjensie po kazdym uzyciu? uncertain
      • chipsi Re: kibel a feminizm 20.01.14, 13:38
        2 minuty korzystania= kwadrans czyszczenia, 2 butelki domestosa/dobę?
        Nie, ja jednak jestem brudas tongue_out
      • morgen_stern Re: kibel a feminizm 20.01.14, 13:39
        Myjesz cały sedes po każdym użyciu? To się chyba nazywa nerwica natręctw.
    • chipsi Re: kibel a feminizm 20.01.14, 13:39
      Szoruje ja. Chyba że wizytują nas teściowe to po wizytacji szoruje małżonek.
    • guderianka Re: kibel a feminizm 20.01.14, 13:40
      Ja- bo to ja ogólnie sprzątam, mam na to więcej czasu a M się brzydzi, tak samo jak odpływów w zlewach itp.
      W moim rodzinnym domu kibel mył ojciec
    • melancho_lia Re: kibel a feminizm 20.01.14, 14:01
      U nas sprzątaniem zajmuję się ja, myciem kibla też, ale mąż też myje jak trzeba.Z czynnosci domowych- mąż myje podłogi, zmywa i wynosi smieci.
    • wegatka Re: kibel a feminizm 20.01.14, 14:15
      Szczerze mówiąc to wolę umyć sedes, niż wytrzeć kurze w całym domu. Podczas codziennego użytkowania każdy stara się po sobie zostawić porządek, więc przestarzałych śladów hamowania w nim brak. Wielkie mi mecyje wlać do kibelka płyn, a potem go trochę szczotką przelecieć, oraz przetrzeć deskę. Nie czuję się szczególnie upokorzona, wykonując tą czynność. Ale teraz mi przyszło do głowy, że mój mąż mógł mieć niezłą traumę po likwidacji drewnianego wychodka na działce big_grin
    • cherry.coke Re: kibel a feminizm 20.01.14, 14:42
      Zdecydowanie wole kibel niz mycie podlog albo odkurzanie chalupy! Raz dwa i po krzyku smile
      • morgen_stern Re: kibel a feminizm 20.01.14, 14:48
        Przybij piątkę tongue_out
        • cherry.coke Re: kibel a feminizm 20.01.14, 14:55
          Piateczka smile
    • roodolff "Czyszczę bo lubię" ;) 20.01.14, 15:09
      Tak można zinterpretować Wasze wypowiedzi...
      W sumie zaskakująca odpowiedź jak na emamę.
      Ja nie lubię... Nawet jeśli mąż martwi się o inne równie upierdliwe sprawy...
      • cherry.coke Re: "Czyszczę bo lubię" ;) 20.01.14, 15:25
        No bo ludzie lubia rozne rzeczy. Mnie tam kibel nie rusza, ani pranie, za to nie cierpie wielkich polaci podlogi ani obierania warzyw i zwalam to radosnie na niego smile
      • wegatka Re: "Czyszczę bo lubię" ;) 20.01.14, 15:35
        Bo mycie kibelka nie musi być przykrą i obrzydliwą czynnością. Chyba wszystko zależy od tego, w jaki sposób jest użytkowany. Jak domownicy zostawiają po sobie w ubikacji porządek, to czego się brzydzić. Gdybym natomiast miała myć po osobach zostawiających obsikany i upaćkany sedes, no to owszem, wolałabym się od tego wykręcić.
    • anika772 Re: kibel a feminizm 20.01.14, 15:11
      Od domestosu dostaję kaszlu, więc wiadomo że unikam.
    • 098qwerty Re: kibel a feminizm 20.01.14, 15:13
      Przeważnie mąż.
      Ale każdy z nas (nawet 3 latek) po sobie machnie berłem w klozecie, żeby nie zostawić śladów.
    • vilez Re: kibel a feminizm 20.01.14, 16:48
      Mąż dba o środek kibla, znaczy wrzuca codziennie jakieś tabletki i wlewa coś tam. Ja zaś, przy pucowaniu łazienki, myję cały kibel. Ale nie codziennie.
      • naturella Re: kibel a feminizm 20.01.14, 17:00
        Częściej ja, bo zazwyczaj sprzątam łazienkę i kuchnie, a maz ogarnia kurze i podłogę (odkurzanie plus wycieranie). Mowa o cotygodniowym sprzątaniu, czyli mycia kibla wewnątrz i zewnątrz, wszędzie. Bo w tygodniu te przecieram mokra chusteczka, taka do łazienek deskę z dwóch stron, pod deska i za deska - tam z kolei kurz sie zbierasmile umywalkę i baterie tez częściej niz raz na tydzień.
        • marzeka1 Re: kibel a feminizm 20.01.14, 18:15
          Nie rozumiem, co mycie kibla ma do sprawiedliwości? big_grin Nie znoszę z prac domowych szczególnie 2 rzeczy: odkurzania i czyszczenia kabiny prysznicowej- nie tykam się, jak nie muszę (te rzeczy robi mąż), za to lubię mieć toaletę posprzątaną "po swojemu".
    • fomica Re: kibel a feminizm 20.01.14, 19:18
      Na co dzień po użyciu oboje, przy okazji porządnego mycia całej łazienki - ja.
      I również musze stwierdzić, że znacznie bardziej nie znoszę mycia naczyń, mycia okien i wycierania kurzu. Dlatego naczynia myje mąz, okna mam zawsze brudne a kurz usuwamy pare razy w roku.
    • agni71 Re: kibel a feminizm 20.01.14, 20:24
      Ja zawsze wolałam sprzątać łazienki niz wycierac kurze czy odkurzać (najgorsza czynnośc dla mnie), więc akurat "kibelkami" ja się zajmowałam.
    • mruwa9 Re: kibel a feminizm 20.01.14, 23:44
      wcale mi sie gorzej nie kojarzy.
      Ja myje, jak i reszte lazienki. Nie przeszkadza mi to, a jak widze, jak sie chlopcy zabieraja za mycie klopa, z poszukiwaniem rekawiczek i szczotek na dwumetrowym trzonku, jakby mogli, to jeszcze przylbic i kombinezonow ochronnych przed bronia biologiczna i chemiczna , to dziekuje.
      Ale za to nie odsnieam, nie zajmuje sie ogrodem, samochody tankuje 2-3 razy w roku, nie myje ich nigdy...To dzialka meza, jak i wiele innych.
    • mayaalex Re: kibel a feminizm 20.01.14, 23:52
      Mam pania do sprzatania ale zazwyczaj przynajmniej raz miedzy jej wizytami myje SWOJ kibel - natomiast maz ma sam ogarniac swoj ale jesli przychodza goscie i przedtem myje moj, to zazwyczaj na wszelki wypadek i jego (znaczy sie jego kibel) potraktuje domestosem.
    • to_ja_tola Re: kibel a feminizm 20.01.14, 23:54
      ten,który myje łazienkę.
      Jakoś tak samo wyszło,że raz myję ja,raz mąż.
    • edelstein Re: kibel a feminizm 21.01.14, 00:11

      Sprzata ten kto na czas,z wyjatkiem okien,je myje polowek.B.ladnie myjetongue_outladniej niz ja,a ja nie cierpie tego robic.
    • malwa51 Re: kibel a feminizm 21.01.14, 22:48
      ja myje i dezynfekuje, trzepie i sprzatam. Bo maz mimo czarnego pasa w czyms tam trzepie z sila ameby (dobra, przynajmniej mam takie wrazenie tongue_out )
      On myje garczki tongue_out i sciera rozlane napoje - ogolnie kuchennie, ja tam nie znosze gotowac i zajmowac sie kuchnia w zakresie innym, niz pucowanie kafelkow "na blysk".
    • bei Re: kibel a feminizm 22.01.14, 08:29
      U nas syn sprząta, przejął obowiązki pani do sprzątania i jej gażę wypłatę.
      Ale nikt w domu nie ma uprzedzeń, jak trzeba, to kazde z nas sprząta tam gdzie trzeba i tyle.
    • elle.hivernale Re: kibel a feminizm 22.01.14, 13:04
      Dzielimy się obowiązkami ze względu na preferencje, więc ja czyszczę i odkurzam, bo lubię, bo są szybkie i widoczne efekty, on myje naczynia i dba o generalne ogarnięcie klamotów oraz coś, czego nienawidzę najbardziej na świecie - rozwieszanie i ściąganie prania oraz późniejsze sortowanie ich i wkładanie do szafek. A jest co robić, bo pralka pracuje codziennie, mieląc czasem po kilka wsadów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka