Dodaj do ulubionych

Będę bluzgać...długie...

    • mikams75 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 16:10
      wcale nie przesadzasz, moi goscie, wszyscy, bez wyjatku, moja matka tez - pala na balkonie.
      A przyjezdza do mnie 1-2 razy do roku. Nawet zima przesiaduje na balkonie i jeszcze po zakonczeniu palenia nakazuje jej posiedzenie kulku minut na zewnatrz, zeby sie przewietrzyla big_grin
      Jak my jedziemy do niej, to tez pali na balkonie, no dobra, w nocy, jak juz wszyscy pojda spac to sobie dymi w swoim pokoju ale jak poczuje w korytarzu to tez mowie co mysle big_grin
      Natomiast jak odwiedzam innych palaczy... to trudno, az tak sie nie rzadze i wdychamy cala rodzina (choc dziecko potrafi glosno skomentowac, ze papieros smierdzi) po czym piore wszystkie ciuchy. Corka dostala niedawno od palaczy maskotke... u nich tak nie bylo tego czuc, ale w moim domu to padlam od tego zapachu i wypralam.

      Na pewno za nic bym nie pozwolila na palenie w moim domu, bo bym sie przez 3 miesiace nie dowietrzyla. Mnie juz przeszkadza jak ktos przesiakniety dymem wchodzi (choc nie komentuje) i po takich osobach wietrze bardzo dlugo pomieszczenia.

      Ja nie palilam nigdy (wychowalam sie w dymie) a moj M jest bylym palaczem i mam jego pelne poparcie w zwalczaniu dymu papierosowego w najblizszym otoczeniu wink
    • princy-mincy A ja nie rozumiem 21.01.14, 16:13
      Po co jeździsz do matki z dziećmi i narazasz dzieci na bierne palenie.
      Nie pojechalabym NIGDY (nawet do własnej matki) do kogoś, gdzie jest tyle dymu.
      Nie znoszę dymu tytoniowego i nie chce go wdychać. Nie chce tez by wdychaly go moje dzieci.

      Co do reszty- nie pozwoliłabym na palenie u mnie w domu a juz zwłaszcza w pokoju dzieci.

      Jestes bardzo niekonsekwentna.
    • nika1228 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 16:15
      Osobiscie pale, nigdy w domu zawsze na zewnatrz, nie widze powodu dla ktorego moje dzieci mialyby palic ze mną i z tego samego powodu jak jade do tescia (rzadko) to proszę meza aby poprosil swojego ojca o nie palenie w tym dniu w mieszkaniu a podczas ostatniej wizyty gdy zaproponowal zebysmy wyszli we troje do kuchni na papoerosa (ja, on i szwagierka) stanowcze nie i wyjscie na dwor nie bylo dla nikogo problemem. Moi palacy goscie niestety tez musza sie pogodzic z koniecznoscia wyjscia na balkon i nikt nie robi problemu
    • gaskama Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 16:21
      Moi rodzice palą. Mój ojciec jest alkoholikiem, kocham moich rodziców i jestem gotowa do wielu poświęceń, pomagam im od lat finansowo, wpieram radą, robię zakupy, wysyłam za moje pieniądze na wczasy (kosztem różnych wyrzeczeń). Mój ojciec nie ma prawa wstępu do mojego mieszkania, jak jest po alkoholu. Moim rodzicom nie wolno!!! palić w moim mieszkaniu. Mogą wyjść przed klatkę budynku. Na klatce i na balkonie też nie życzę sobie palenia. To, do piszesz jest przerażające. A jak ... tfu, tfu, kiedyś któreś z dzieci zapadnie ci na chorobę płuc, to nie będziesz sobie wyrzucała tych dni z petami. Przecież w takim mieszkaniu, w którym pali się 2-3 paczek dziennie musi być koszmarnie. Dzieci ci tam nie wymiotują???
    • landora Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 16:59
      Mój ojciec niestety pali, ale nie ma opcji, żeby palił w domu. Od zawsze wychodził na balkon lub na dwór. W życiu nie zgodziłabym się, żeby ktokolwiek palił u mnie w domu, w pracy proszę o wychodzenie na zewnątrz, nie pozwalam palić w samochodzie. To chyba normalne?
      • roks30 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 17:21
        Ma ten sam problem z teściową Sama palę, ale nie znoszę dymu. Niejednokrotnie były z tego powodu sprzeczki. W swoim domu nie pozwalam palić i koniec. Niestety u teściowej palimy w kuchni pod okapem, bo innej opcji nie ma ( mieszka na 4 ostatnim piętrze bez windy i balkonu). W ogóle to wydaje mi się, że oni są z innego pokolenia i palili zawsze i wszędzie niestety nic się nie da z tym zrobić. Od wnuka jej nie odetnę, bo już jednego ma odciętego ( nie przez fajki tylko z innego powodu). Pretensje twojej siostry co do palenia i psa są nie na miejscu.
    • atena12345 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 17:15
      Mój mąż pali od zawsze, ale nigdy w domu ani w samochodzie.
      Mieszkaliśmy w blokach to wychodził na balkon, ew. palił w kuchni w otwartym oknie.
      Mieszkamy w domu i pali wyłącznie w garażu lub na dworze.
      Reasumując:
      tak masz rację, że nie chcesz kopcenia w domu przy dzieciach
    • koronka2012 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 17:24
      Dziwię ci się, że jeździsz z dziecmi tam, gdzie w pokoju jest siekiera. Jeśli matka nie byłaby skłonna do wychodzenia do kuchni/gdzieś- to bym z wizytą nie przyjeżdżała. Jakby porządnie zatęskniła, to może by się przez 2 dni dostosowala - a tak, to nie musi.

      I słusznie postawiłaś warunki u siebie, nie musisz się katować, dym wnika we wszystko - o ile zasłony da się wyprać, o tyle tapicerkę, czy dywan już trudniej. Na wizytę psa też bym się nie zgodziła, i guzik by mnie obchodziły czyjeś fochy.

      • bei Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 17:34
        Przesadzasz gdy pozwalasz, by dzieci wędzily się w gościnie u Twojej mamy.
        Gdy będą dorosłe same zadecydują co wciągną do pluc, teraz masz je chronic.
        Mama takiej fajnej forumki nie może być niekumata, zasady savoir vivre i zdrowy rozsądek są przeciw temu, by gość narzucał nałóg domownikom, jak również i to, by gospodarz nie szanowal gości ( w tym małoletnich) narzucając się z nałogiem.
      • loganmylove Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 17:36
        Rozumiem Twoje dylematy z jazdą do matki-z jednej strony dym z drugiej związek dzieci z babcią. Trudna sprawa sad ale u siebie w domu to Ty jesteś gospodarzem i Ty stawiasz warunki-koniec kropka. Nie ma palenia i skoro nie chcecie psa też masz prawo odmówić-niech siostra prosi kogoś innego i może sie gniewać, strzelać focha, tupać nogami-jej problem. Pozdrawiam serdecznie
    • nangaparbat3 Re: Sasza, co wlaściwie masz na myśli??? 21.01.14, 17:35
      Oczywiście pierwsze pytanie, gdzie będzie palić...odpowiedziałam że może na balkonie, w ostateczności w nocy w pokoju u dzieci
      • mia-mao Re: Sasza, co wlaściwie masz na myśli??? 21.01.14, 17:40
        własnie tez jestem ciekawa.
        ja to rozumiem teraz tak, że dzieci śpią w pokoju a babka tam siedziałaby i paliła fajki?
        • saszanasza Re: Sasza, co wlaściwie masz na myśli??? 21.01.14, 20:35
          mia-mao napisała:

          > własnie tez jestem ciekawa.
          > ja to rozumiem teraz tak, że dzieci śpią w pokoju a babka tam siedziałaby i pal
          > iła fajki?

          big_grin nie...no uogólniłam...dzieci mają oddzielne pokoje, na czas pobytu starszy syn miał udostępnić babci pokój i przenieść się do nas...jego siostra spałaby normalnie u siebie (odizolowana oczywiście).
          w ostateczności wymyśliłam że my się przeniesiemy do pokoju syna a babcia kopcić będzie przy otwartym balkonie w salonie...mniejsze straty...
          • jul-kaa Re: Sasza, co wlaściwie masz na myśli??? 21.01.14, 21:19
            Ale dlaczego W OGÓLE masz jej pozwalać palić?
            • saszanasza Re: Sasza, co wlaściwie masz na myśli??? 22.01.14, 07:45
              jul-kaa napisała:

              > Ale dlaczego W OGÓLE masz jej pozwalać palić?

              bo będzie mi to wytykała do końca życia.
              ja nie mam rodziny, moje dzieci również. jedyną bliską rodziną oprócz męża i dzieci jest moja matka i siostra. nie jestem gotowa na to, by zupełnie się odizolować od nich z powodu nałogu matki. tak wiem powinnam nie pozwalać w ogóle, ale nie da się tak i koniec, dlatego próbuję wypracować kompromis na te dwa cholerne dni.
              • jul-kaa Re: Sasza, co wlaściwie masz na myśli??? 22.01.14, 08:58
                Ok, to jeśli niepozwalanie nie wchodzi w grę, to może jednak wchodzi prośba, tłumaczenie, spokój?
              • wuika Re: Sasza, co wlaściwie masz na myśli??? 22.01.14, 09:23
                No to będzie wytykała. A Ty nie będziesz miała trutych dzieci i śmierdzącego pokoju.
    • lauren6 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 19:27
      Chciałaś pozwolić matce palić w pokoju dzieci?! By potem spały w pokoju gdzie pościel, zasłony, firanki, pluszaki przesiąknęły syfem?! Na głowę upadłaś, że tak powtórzę po przedmówczyniach?

      Brzmisz jak osoba współuzależniona, córunia mateczki, która jest zaślepiona jaką patologią jest jej rodzicielka. Wyluzuj. Palenie przy dzieciach zawsze jest złe i nieodpowiedzialne. Postąpiłaś dobrze dając matce takie wytyczne. Tak samo Twój mąż alergik miał pełne prawo odmówić jazdy z psiakiem.
    • naomi19 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 19:40
      , toleruję palenie przy dzieciach,
      > Czy jestem przewrażliwiona???
      Po prostu nieodpowiedzialna.
    • capa_negra Masz rację 21.01.14, 19:49
      Kiedyś paliłam, mieszkałam sama, a i tak paliłam w kuchni pod okapem.
      Potem rzuciłam, a mąż nie.
      Mąż cały rok pali na dworze, goście cały rok palą na dworze i nie ma zmiłuj.
      Nawet na grillu nie ma mowy o paleniu np. przy stole - kto chce palić maszeruje do kącika dla palaczy tak żeby na innych nie leciało.
      Nie umoralniam nikogo i nie zabraniam palić bo to jego sprawa, a że sama kiedyś paliłam to wiem jak to jest, ale jeśli są u mnie to palą na moich zasadach.
      Mam też 3 psy, ale w życiu bym nikogo nie skazała na ich niechciane towarzystwo.
      Gdy w domu są goście psy są zamknięte .
      Nawet jeśli ktoś je zna i lubi to pozwalam się psom przywitać, a potem są zamknięte.

      W swoim domu masz prawo do swoich zasad, a próby wzbudzenia w tobie poczucia winy "bo matka" są po prostu wredne.
      Ciekawe co by było gdybyś ty np. postanowiła, będąc u matki, publicznie pierdzieć i bekać, albo uprawiać głośny seks?? .
      Czy dla twojego zachowania, fizjologicznego przecież, było by tyle tolerancji ile od ciebie oczekują inni jeśli chodzi o akceptację ich nałogu.
      Założę się, ze zostałabyś określona co najmniej jako chamka nie szanująca matki.
      Nie daj się.
      • roks30 Re: Masz rację 21.01.14, 20:52


        > Gdy w domu są goście psy są zamknięte .
        > Nawet jeśli ktoś je zna i lubi to pozwalam się psom przywitać, a potem są zamkn
        > ięte.
        Dlaczego psy są zamknięte ? Nie rozumiem.
        • capa_negra Re: Masz rację 21.01.14, 21:47
          Bo nie każdy toleruje ( i od nikogo tego nie wymagam) trzy psy kręcące się po salonie, leżące pod ławą czy wyglądające spod stołu na grillu. Psy maja swój kojec, legowiska w domu w wydzielonym pomieszczeniu i NIE MUSZĄ uczestniczyć we wszystkim co się w domu dzieje
          Po za tym obowiązuje zasada ograniczonego zaufania, a ja nie zamierzam cały czas pilnować i psów i gościwink czy sobie czasem krzywdy na wzajem nie robią.
    • zansibar Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 21:33
      Ja Ci powiem, nie rozumiem. Ciebie. Ja palę od lat wielu, ale odkąd mam dziecko, wyłącznie na balkonie. To nie boli ani nie narusza godności osobistej - ani domowników, ani gości. Doceniam też brak smrodku w domu. Nie bądź miętka, ustal zasady i się ich trzymaj.
    • nangaparbat3 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 21:40
      Znajdź jakąś ulotkę na temat wymuszonego (biernego) palenia - moze coś do niej dotrze?
    • lola211 Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 21:56
      Do wszystkich,które nie pozwalaja palic w mieszkaniu i wypraszaja na balkon- to zwykle chamstwo zmuszac sasiadów do wachania tych smrodów.Tak, tak, dym z balkonu przemieszcza sie do sasiednich mieszkan.Zwykle buractwo.
      • saszanasza Re: Będę bluzgać...długie... 21.01.14, 22:09
        Ja mam tylko dwóch sąsiadów (jednego na górze, drugiego na dole) obok nikogo, tzn własne okna). Moi sąsiedzi palą na balkonach, więc nie sądzę by mieli pretensje że u mnie na balkonie ktoś raz na ruski rok zapali. Akurat to jest najmniejszy problem.
      • naomi19 Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 00:54
        zimą też? jakim cudem?
        • melancho_lia Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 08:36
          Sa tacy co zimą też uchylają okna...
          • mx3_sp Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 09:14
            są to zwykle ludzie świadomi, że wilgotne powietrze wolniej się ogrzewa, w związku z czym zużycie ciepła jest większe. Właśnie zwłaszcza w zimie powinno się krótko acz intensywnie wietrzyć mieszkanie.
            • naomi19 Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 13:39
              no właśnie. krótko i intensywniej- ja tak robię. 10 min pootwierane okna. zdarzyło Ci się, że akurat w ciągu tych 10 minut sąsiad zapalił na balkonie? Mnie się nie zdarzyło. Palenie na balkonach to problem głównie latem, nie zimą.
              • mx3_sp Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 15:13
                ja mam loggie i im zimniej tym konsekwentniej wietrzę.
        • saszanasza Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 10:14
          naomi19 napisała:

          > zimą też? jakim cudem?

          no normalnie, tylko nie tak często...słychać ale nie czućsmile
          ponieważ palą, to zakładam że wychodzą na fajkę, bo chyba nie po to, by się przewietrzyćbig_grin
    • aurita Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 08:16
      znam ten bol: tesciowa [palila tak , ze siekiere mozna bylo zawiesic
      W nocy budzil mnie smrod
      Po prostu tam nie jezdze a jezeli jedziemy to spie z dzieckiem w hotelu.
    • default Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 08:42
      Wiesz co, Sasza - jestem palaczką, ale bardzo dziwię się Twojej matce i kompletnie nie rozumiem, jak może do tego stopnia bronić swojego paskudnego nałogu, żeby bez skrępowania i frustracji palić przy dzieciach, palić przy osobach, które dymu nie tolerują.
      Ja osobiście nie mam żadnej przyjemności z palenia, gdy wiem, że może to komuś przeszkadzać. Nie zapalę przy kimś czy u kogoś, kto wprost nie udzieli mi na to zezwolenia. Przepraszam, ale Twoja mama wydaje mi się być osobą po prostu skrajnie samolubną, w dodatku źle wychowaną.
      • melancho_lia Re: Będę bluzgać...długie... 22.01.14, 08:57
        Ja ma teściową nałogową palaczkę. Teraz kopci mniej, ale kiedys kopciła jak smok.
        Nigdy nie pali przy dzieciach. Wychodzi na dwór (u siebie do ogródka, u nas na balkon albo na ulicę). Jak byłam w ciąży nie paliła także przy mnie (potrafiła jakoś wytrzymac podczas wizyty).
        Ja nie bardzo rozumiem tych "co muszą", chamstwo i tyle.
        I dziwię się autorce, ze to palenie toleruje. Ja też mam znajpmych którzy palą- nigdy nie musialam ich wyganiać, bo sami z siebie na dymka wychodzili z mieszkania. U nas w domu się nie pali i kropka.
        • mx3_sp Dziwi mnie, 22.01.14, 09:13
          że tak niewiele z Was zauważyło, że autorka pozwoliła palic w pokoju dziecka. W połowie dyskusji zauważyłyście, że wybrała jedno z gorszych rozwiązań.
          • saszanasza Re: Dziwi mnie, 22.01.14, 09:54
            mx3_sp napisała:

            > że tak niewiele z Was zauważyło, że autorka pozwoliła palic w pokoju dziecka. W
            > połowie dyskusji zauważyłyście, że wybrała jedno z gorszych rozwiązań

            w połowie dyskusji zdecydowałam, że matka palić będzie w salonie przy otwartym balkonie...
            czytasz wybiórczo i wyciągasz błędne wnioski....poza tym nie pozwoliłam palić w pokoju dziecka, a rozważałam taką opcję...
            Rozważam różne ewentualności, by wybrać najlepszą, z Waszą pomocą lub bez niej
            po drodze jeszcze "dorobiłam się" męża alergika,
            • wuika Re: Dziwi mnie, 22.01.14, 10:05
              Więc uprzejmie miej w czterech literach zdanie szanownej mamusi, nawet jeśli stanowi ona 50% Twojej rodziny, bo masz dzieci i chorego męża, które dokładnie w odwłoku ma Twoja matka. Inaczej się tego nie da określić.
              • saszanasza Re: Dziwi mnie, 22.01.14, 10:11
                wuika napisała:

                > Więc uprzejmie miej w czterech literach zdanie szanownej mamusi, nawet jeśli st
                > anowi ona 50% Twojej rodziny, bo masz dzieci i chorego męża, które dokładnie w
                > odwłoku ma Twoja matka. Inaczej się tego nie da określić.

                wuika, długie wątki zaczynają przypominać zabawę w głuchy telefon, dlatego choć wątek założyłam, nie bardzo chcę się w nim udzielaćsmile ludzie dopowiadają sobie różności, potem na nich bazują, a...za kilkanaście postów okaże się że mąż umierającybig_grin
                Nie mam chorego męża, a męża nie lubiącego psówsmile Zresztą pies aktualnie nie jest problemem bo go nie będziesmile
                Z matką pewnie wyjdzie w praniu, na pewno będę z nią na tą fajkę wychodzić, to pewne...
                na pewno będzie spać w salonie (to też ustalone), więc dzieciaki będą miały pokoje dla siebie (no i dla nas)
                • wuika Re: Dziwi mnie, 22.01.14, 10:17
                  Napisałaś, że jest alergikiem. Czy to nie Ty? Jeśli Ty: alergia to choroba. Jeśli wziewna, papierosy bardzo jej szkodzą.
                  • saszanasza Re: Dziwi mnie, 22.01.14, 10:31
                    wuika napisała:

                    > Napisałaś, że jest alergikiem. Czy to nie Ty? Jeśli Ty: alergia to choroba. Jeś
                    > li wziewna, papierosy bardzo jej szkodzą.

                    wujka, to któraś z dziewczyn zrobiła z niego alergika, ja nawet o alergii nie wspomniałam, tylko o "nietrawieniu"...w sumie dziwię się że wyszła z tego alergia, bo w zasadzie powinna wyjść choroba wrzodowa żołądkabig_grin
                • triss_merigold6 Re: Dziwi mnie, 22.01.14, 10:18
                  Och, chrzań to. Albo się dostosuje, albo niech nie przyjeżdża. Pomysł z psem bym wyśmiała, nie utrudniaj sobie życia.
          • mruwa9 czyzby? 22.01.14, 09:54
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,149107011,149108410,Re_Bede_bluzgac_dlugie_.html
            to jeszcze w pokoju dzieci???
            Jestes warta swojej matki-palaczki, pozwalajac jej palic w pokoju dzieci.
            • saszanasza Re: czyzby? 22.01.14, 10:00
              Po co się powtarzasz...oczekujesz odpowiedzi??? Już wcześniej napisałaś to samobig_grin
              Nie odpowiadam na posty osób które piszą by "być zauważone".
    • saszanasza A propos kolegów... 22.01.14, 10:37
      Pisałam wcześniej że spotkań z kolegami w tygodniu staram się unikać...
      Wczoraj pozwoliłam synowi iść "na górkę" z kolegą oczywiście. Zapytałam się czy lekcje odrobione, uzyskałam odpowiedź twierdzącą.
      Odrobione oczywiście nie były, a temat pracy domowej na tyle trudny, że młody w efekcie pracę domową odrabiał do 22.00, jęcząc przy okazji że chce spaćsad
      Definitywnie żadnych kolegów! Koniec. Kropka.
      • saszanasza Re: A propos kolegów... 22.01.14, 10:38
        o cholera, nie w tym wątku napisałam....miało być w wątku o zabranianiu kompa w tygodniubig_grin
        • immer.sonne Gdzie te bluzgi? 22.01.14, 12:29
          Sasza,masz racje w 100 %.Zadnych śmierdzących petów i tak trzymaj.Zawsze i wszedzie.Kropka
          • yvona73pol Re: Gdzie te bluzgi? 22.01.14, 14:40
            Sasza, przejrzalam watek, i husarz ze smrodem, choc IMO nie do zniesienia, ale: czy twoja matka nie zdaje sobie sprawy, ze bierni palacze, czyli w tym przypadku twoje dzieci, rowniez moga zachorowac na nowotwora? Czy to jest warte godzenia sie w imie "niewypominania"? Jak mozna tak ryzykowac zyciem dzieci?
            Tak, tak, teraz ktos powie, statystycznie szanse sa niewielkie. Ale sa, chcesz, zeby twoje dziecko byli tym jednym z dziesieciu tysiecy "pechowcow"?
            • saszanasza Re: Gdzie te bluzgi? 22.01.14, 15:09
              Do mojej matki nic nie dociera....wierz mi że kiedyś było gorzej (żył ojciec który wypalał 6 paczek popularnych dziennie-nie przesadzam).Tyle że to ja i siostra byłyśmy trute, potem obydwie zaczęłyśmy palić, potem przestałyśmy. Mój ojciec był postrzegany przez ludzi jako ten co fajki z rąk nie wypuszcza i właściwie tak to w praktyce wyglądało. Oczywiście ojciec fajki rzucił....jak zachorowałsad
              Ojciec zmarł na raka płuc a matka do dnia dzisiejszego twierdzi że to nie od papierosów a od charakteru pracy (był fotografem, potem robił w tworzywach).
              Ja nie palę już 7 lat. A właściwie więcej bo wcześniej nie palilam jeszcze ze 3 (ciąża, karmienie) To że paliłam i rzuciłam wcale nie działa na moją korzyść, bo matka twierdzi że skoro paliłam, to powinnam być bardziej tolerancyjna. Nigdy nie paliłam przy starszym dziecku, przy młodszym nie palę do dziś.
              • yvona73pol Re: Gdzie te bluzgi? 22.01.14, 15:15
                Kurcze, no to juz nie mam slow. Moze dotrze szlaban na wizyty u wnukow. No sorry, ale jesli w gre wchodzi zdrowie dzieci, to raczej nie ma zbyt wielkich dylematow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka