.... jak co kazdej zimy, tyje 3-4 kg zeby na wiosne sie wylaszczyc
przychodzi zimno i ciemno i nie chce sie chodzic na silownie (kupilam karnet to bylam tylko 4 razy, ciagnie do domu pod koc a nie pocic sie)
do jesieni biegalam regularnie, teraz jak wstaje rano ciemno, wracam z pracy ciemno, motywacja zerowa
zimno, ciemno i coraz wieksza ochota na mieska w sosikach, smazone wynalazki, buleczki, chlebek ......
ah, tylko ze stara jestem i boje sie ze juz nie tak latwo bedzie mi z roku na rok zrzucac ten zimowy przybytek... i takie mam wyrzuty sumienia ze powinno byc tak i tak i powinnam biegac, cwiczyc, tryskac energia a rozlazla ze mnie ameba
macie jakies sposoby na zimowe tycie? czy przestac walczyc i sie dolowac a po prostu ..... polubic?