Widzialyscie? Bo ja jestem oczarowana. Jest coś w tym, ze utożsamiamy sie w szaraczkiem, chcącym wierzyć, ze mimo wszystko jest kimś wyjątkowym. Chcemy wierzyć, ze wciąż jest w nas ta cząstka, ktora uważa, ze wszystko jest możliwe, ze możemy spełnić wszystkie swoje marzenia. I ze stać nas na wiecej, niż mogliśmy przypuszczać.
Rany, ta scena, w której Walter wskakuje do śmigłowca do teraz powoduje, ze wilgotnieją mi oczy.
No i nigdy nie sądziłam, ze na widok Bena Stillera pomyśle "mmmmmmmm"..... Nie umiem wklejac fotek na padzie, ale mam na myśli Bena na Islandii, jeżdżącego na desce w tym podartym swetrze