Dodaj do ulubionych

Porzucony narzeczony

10.02.14, 15:55
Potrzebuję rady bo nie mam doświadczenia a nie wiem jak się zachować. Serce podpowiada jedno a rozum drugie. Do rzeczy...Córka, nastolatka miała chłopaka. Spotykali się od półtora roku. Chłopak miły, fajny, grzeczny, róże przynosił, w kuchni pomagał, były wspólne wakacje, święta etc. Na początku taka zażyłość średnio mi odpowiadała bo wiem, że nastolatki i takie znajomości mogą być bardzo krótkie. Z czasem się przekonałam, wyglądało na wielką miłość z obu stron. No i tydzień temu nastąpiło wielkie bum. Córka z chłopakiem zerwała bo niby jej się ta "wielka miłość" przejadła. Cóż, powody okazały się bardziej prozaiczne, na horyzoncie pojawił się nowy nabytek. Starałam się z córką rozmawiać ale wiadomo nie moja sprawa. Problem polega na tym, że były bardzo przeżywa. Szkoda mi go bardzo a i brakuje też bo nie ma się co oszukiwać przyzwyczaiłam się. Martwię się o niego ale nie umiem się zachować. Nosiłam się z pomysłem aby zadzwonić choćby do jego matki i pogadać ale nie wiem czy to dobra myśl. Być może lepiej będzie jak zachowam się całkowicie neutralnie...Może któraś z matek nastolatków pomoże?
Obserwuj wątek
    • kk345 Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 15:57
      Nie wtrącaj się. A jak Cię będzie korcić, to przypomnij sobie, jak sama byłas w wieku córki- co byś zrobiła wtedy matce, gdyby kontaktowała sie z Twoim byłym za Twoimi plecami?
      • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:09
        Fakt, matka nie wtrącała się. Tyle, że ja nie miałam takich "długich" znajomości w tym wieku. Mialam grupę fajnych przyjaciół ale chłopaka nie.
        Myślalam, żeby raczej zadzwonić do jego matki a nie do niego bo to by było totalne głupstwo. Ja się o niego martwię, on jest bardzo wrażliwy i porządnie zakochany. Dostać takiego kosza i to z "następcą" w tle trochę przykra sprawa.
        • kk345 Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:15
          I co masz zamiar jego matce powiedzieć? Daj im spokój i pozwól się młodym w spokoju rozwijać- porażki i zerwania są częścią dojrzewania.
          • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:27
            Niezbyt wiem co bym jej powiedziała. Chciałam chociaż podziękować za znajomość i spytać jak syn się czuje. No ale może rzeczywiście lepiej się nie wychylać. Może ona sięcieszy, że ta znajomość się skończyła. Ciężko stwierdzić.
            • kk345 Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:37
              Jeśli się z jego matką przyjaźnicie, to kontynuujcie przyjaźń, jeśli nie- nie narzucaj się. Mam dziwne wrażenie, jakbyś to Ty została porzucona, a nie niedoszły zięć...
              Otrząśnij się, nie wnikaj w to co myśli jego matka, czy się cieszy i z czego- zachowuj się jak osoba dorosła- nie mówimy o rozwodzie, tylko o rozstaniu nastolatków.
              • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:19
                Przykro mi tylko i nic więcej.
                Moja przyjaciółka powiedziała mi ostatnio "ciesz się, że nie twoja córka została porzucona dla innej bo wtedy byś miała prawdziwy powód do zmartwienia"
    • sueellen Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 15:58
      Być może lepiej będzie
      > jak zachowam się całkowicie neutralnie...

      Mysle, ze to najlepsze wyjscie
    • jowita771 Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:05
      Nie mieszaj się, dziewczyna jest młoda, ma prawo zakochać się w kim innym, to nie małżeństwo z dziećmi, że powinni walczyć o związek. Nie jestem wprawdzie mama nastolatki, ale byłam taka nastolatką, chłopaka rzuciłam, a on przychodził się wypłakać mojej mamie, która mi potem truła, żebym może jeszcze przemyślała. Bardzo źle się z tym czułam, chłopak mi obrzydł jeszcze bardziej, mama nie o wszystkim wiedziała, chłopak wcale nie był taki fajny, jak uważała, a wyglądało tak, że ona wspiera jego, a nie mnie, Bo taki biedny.
    • bri Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:08
      Nic nie poradzisz na cierpienie tego chłopaka. Daj spokój sobie i córce.
    • melancho_lia Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:14
      Nie wtrącaj się.
      Chyba, ze masz podstawy by sądzić, że ten porzucony z żalu coś sobie moze zrobić- wtedy skontakotwałabym się z jego matką.
      • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:23
        Ano właśnie i to jest zasadnicze pytanie...Pierwsze symptomy samobójczych myśli już się pojawiły. Wstawia takie teksty na swoim profilu facebookowym, że się boję. Nie wiem, może nastolatki tak mają.
        Ja też miałam kilka ciężkich przeżyć ale w wieku dorosłym a wtedy odporność na porażki chyba trochę większa. Serce boli ale trzeba iść do przodu.
        • miliwati Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:40
          > Ano właśnie i to jest zasadnicze
          pytanie...Pierwsze symptomy samobójczych
          myśli
          > już się pojawiły. Wstawia takie teksty na
          swoim profilu facebookowym, że się b
          > oję. Nie wiem, może nastolatki tak mają.

          Zaglądasz na fejsbooka chłopaka swojej córki? Uoooo smile To musi być niezłe mięsko smile
          Rozumiem że Ci szkoda że już go nie miewasz na co dzień, ale właściwie to teraz możesz znajomość nawet ciekawiej rozwinąć. Może wpadnie Ci zasłony powiesić po starej znajomości i się, hm, zssiedzi? suspicious
          • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:14
            Mam go w gronie "znajomych" tak jak innych kolegów córki. Coś w tym dziwnego?
            • miliwati Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:21
              > Mam go w gronie "znajomych" tak jak innych
              kolegów córki. Coś w tym dziwnego?

              Dziwnego? Raczej nie. Albo perwersyjnego, albo świadczącego o paranoicznym kwokowaniu prawie dorosłej pannicy. Ale dziwnego - nie.
              • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:31
                Moja córka ma wśród swoich facebookowych znajomych wielu moich przyjaciół, o czym to według ciebie świadczy? Może jest w tym coś perwersyjnego?
                Przecież nie rozsyłam "zaproszeń" kolegom i koleżankom córki, sami to robią. Może mnie lubią...?
                • miliwati Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 22:56
                  vivaluna napisała:

                  > Moja córka ma wśród swoich facebookowych znajomych wielu moich przyjaciół, o cz
                  > ym to według ciebie świadczy? Może jest w tym coś perwersyjnego?

                  Zależy co to za "przyjaciele" (abstrahując od nader swobodnego rzucania tym słowem na byle kolegę z pracy). Znajomi rodziców niekoniecznie pochodzą z ich pokolenia i mogą być rzeczywiście normalnymi znajomymi także dla dzieci. Mogą też być na prawach przyszywanych cioć i wujków. Natomiast jeżeli córka masowo lajkuje sobie kolegów w wieku matki to to nie jest normalne.

                  > Przecież nie rozsyłam "zaproszeń" kolegom i koleżankom córki, sami to robią. Mo
                  > że mnie lubią...?

                  Sami też przyjmują te zaproszenia?
                  Zresztą niechby nawet mieć kolegów dzieci w znajomych, ale wczytywać się w to co oni babulą a fejsie?
                  • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 23:24
                    Moja córka "przyspasabia" sobie głównie moje koleżanki. Mam bardzo interesujących znajomych, którzy robią ciekawe rzeczy więc wcale się jej nie dziwię.
                    Co do znajomych córki, to owszem, przyjmuję zaproszenia. Większość z nich znam od dziecka, znam rodziców, często widuję dla mnie nie ma w tym nic dziwnego. Posty, jakie nie są przeznaczone dla "starych" mają w końcu ograniczony zasięg a większość "babulenia" odbywa się na czacie.
        • lisciasty_pl Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 19:15
          vivaluna napisała:
          > Pierwsze symptomy samobójczych myśli już się pojawiły.
          > Wstawia takie teksty na swoim profilu facebookowym,

          Wiesz, może ja staromodny jestem, ale jak kumpel dostawał kosza
          to chwilę popłakał w poduszkę a potem szedł z kolegami na browarka
          i męskie rozmowy o dupach, a nie wylewał żale na internetach.
          Zaufaj swojej córce, ten facet to jakaś ciota :]
    • antychreza Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:32
      Zostaw, nie twoja działka, tylko jego rodziców. Jeśli jest źle, to sami się już pewnie zorientowali.
      Moja babcia ze strony mamy tak się wtrącała jak mama porzuciła niedoszłego narzeczonego na rzecz mojego taty (się nie dziwię, tata cudów dokonywał żeby mama się nim zainteresowała). Babcia niedoszłemu nie pomogła a już na wstępie zepsuła sobie relacje z tatą. Wiedział, że wg. babci był tym gorszym kandydatem, więc do końca był między nimi dystans.
    • lady-z-gaga Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 16:49
      Martwię się o niego ale nie umiem się zachować. Nosiłam się z pomysłem aby zadzwonić choćby do jego matki i pogadać ale nie wiem czy to dobra myśl.

      I co? kondolencje chcesz składać?
      Twoja córka może jeszcze wielu chłopakow porzucać. Masz zamiar ich wszystkich otaczać opieką po zerwaniu? wink


      • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:16
        smile Tak to by było dziwne
    • 3eneduerabe Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:11
      U mnie było tak, ze rozstałam się w wieku 22lat po prawie dwoch latach zwiazku. I moja mama stała po stronie chłopaka. Trula mi jak ja sie zachowuje, ze zawracam w glowie biednemu chlopakowi i on taki pokrzywdzony. Tak naprawde moja mama nie wiedziala o wszystkim, nie wiedziala jak bylo miedzy nami, co zaszlo. Bylam na nia bardzo zla, ze nie jest po mojej stronie, ze wcale mnie nie wspiera chociaz rowniez cierpialam, bo bylam przywiazana. pewne sytuacje jednak uzmyslowily mi, ze lepiej sie rozstac. Mialam wrazenie, ze troche mnie mama szantazowala emocjonalnie wtedy. No coz rodzice nie sa idealni. Jednak z perspektywy moge napisac, ze to byla najlepsza decyzja w moim zyciusmile i wiem, ze gdybym wyszla za maz za tamtego to bylby rozwod, bo sobie zycia z nim nie wyobrazam. I tak świetoszek wcale nie był. Raczej przed moimi rodzicami, zeby miec fajne stosunki. Ten moj byly nawet dzownil do mojej mamy zeby mnie przekonala, horror. I mama sie na mnie nawet obrazila, ze nie chce z nim byc. No coz pomylila sie wtedy bardzo. Ja postawilam na swoim, wyszlo dla wszystkich najlepiej i mysle, ze najlepiej dla mnie i mojego obecnego meza smile
      • vivaluna Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:47
        Ja mam w pamięci pewne zdarzenie z przed lat. Miałam wtedy może 19...Poznałam chłopaka w swoim wieku, strasznie mi się spodobał i zaczęłam się spotykać. Po dwóch tygodniach okazało się, że on ma dziewczynę z którą jest od dwóch lat w związku tylko dziewczyna aktualnie na wakacjach. Jak się dowiedziałam tak zerwałam, moja mama też przeżywała bo chyba już wywęszyła kandydata na męża ale ja byłam twarda. Dziewczyna wróciła z wakacji, on jej powiedział, zerwał z nią bo chyba liczył na to, że będziemy ze sobą. Dziewczyna powiesiła się.
        • 3eneduerabe Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 18:00
          Musiała być po prostu chora psychicznie. Może miała problemy rodzinne, napewno jakąś depresję. Zdrowa osoba przy wsparciu bliskich potrafi znosić porazki, w koncu zapomina. Top normalne, ze młodze dziewczyny spotykaja się z rówieśnikami, próbują tworzyć związki, eksperymentują, zrywają ze soba, znowu łączą się z kims w parę- podobnie młodzi chłopcy. Takie prawo młodości. I dziewczyny i chłopcy jeszcze nie do konca wiedza czego oczekuja, popelniaja bledy. Ja np bardziej byłam z tym chłopakiem z litości, bo mi go żal było odrzucic. I całe życie miałam kogoś uszczęsliwiać tylko nie siebie? przeciez tak nie mozna. Popełniłam błąd, wyciagnełam wnioski, zakochałam się naprawdę. I kazdy ma do tego prawo. A to, że ktoś "z miłości" popełnił samobójstwo. To gwarantuje, że nie z miłości. To z choroby. To człowiek z problemami, chory który powinien sie leczyć. Jeśli dziewczyna nadal byłaby z tym chłopakiem, wystarczyłby inny bodziec np nie dostanie sie na studia, utrata pracy i zrobiłaby pewnie to samo. Niestety. Zdrowy człowiek potrafi znieść porażki i szukać szczęścia gdzie indziej. Jeden pozbiera sie szybciej, drugi troche wolniej ale sie pozbiera i w koncu znajduje inną odpowiedniejsza osobę. I tak robi zdrowy człowiek. Tutaj nie można winić za samobójstwo tego chłopaka czy ciebie. Ta dziewczyna była chora. I niestety nikt tego nie zauwazył w porę.
    • to_ja_tola Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:27
      nie wtrącaj się...niech sama to załatwi.
    • paul_ina Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:36
      Naprawdę się nie wtrącaj. Zapomniała krowa jak cielakiem była?
      • basia_400 Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 17:42
        Chyba że chłopak oknem skoczy, to wtedy...
        Jednak na to wpływu nie mamy, tak więc nie przesadzaj. I nie dzwoń do jego matki
    • gojdap Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 18:10
      Kiedy moja siostra i jej chłopak po sześciu latach zerwali ( kto z kim nie wiem), jego mama spotykała się z moją mamą i myślały, jak ich pogodzić. Nic z tego nie wyszło, chwilę potem siostra miała już nowego chłopaka, on ma obecnie nową dziewczynę, z jego mamą do dziś pozostajemy w dobrych stosunkach.
      Podsumowując- ja bym się nie wtrącała. Tak jak ktoś wyżej napisał, możesz przecież nie wiedzieć wszystkiego.
      • blond_suflerka Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 18:16
        No ale tu nie chodzi o to, żeby kogos przekonywać tylko, żeby chłopakowi pomoc.
        Jeśli ma fajną mamę to mogłaby go wesprzeć w trudnych chwilach. Pytanie tylko czy wie, że on zerwał i jak mu ciężko.
        I opcje, żeby zadzwonić do jego matki i dać jej znak, żeby otoczyła go większą troską jest bardzo fajna. A jak nie ma opcji, zeby dogadac sie z jego matką to może corka poprosiłaby jego przyjaciol, żeby go jakos wsparli.
        • sanrio Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 18:31
          > No ale tu nie chodzi o to, żeby kogos przekonywać tylko, żeby chłopakowi pomoc.

          ale jak pomóc chłopakowi, który cierpi? Jedyną pomocą dla niego byłoby gdyby odzyskał dziewczynę, nic innego nie zadziała.
          A dziewczyna nie wróci, niech się młodzieniec otrząśnie i tyle, minie mu za chwilę. Też miałam takich absztyfikantów, którzy "nie mogą beze mnie żyć", "zawsze będą tylko mnie kochać" - i co? Minęło mniej niż miesiąc czasu a każdziutki przestawał dzwonić, marudzić, poznał nową dziewczynę i żyli długo i szczęśliwie.
          • 3eneduerabe Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 18:35
            No dokładnie. A jak cos faktycznie niepokojacego jest w zachowaniu chlopaka to mozna porozmawiac z jego rodzicami ale tak zeby mlodziez nie wiedziala, im mniej kontaktu tym szybciej przeboleje i znajdzie sobie nowa dziewczyne.
          • blond_suflerka Re: Porzucony narzeczony 10.02.14, 19:07
            sanrio napisała:

            > ale jak pomóc chłopakowi, który cierpi? Jedyną pomocą dla niego byłoby gdyby od
            > zyskał dziewczynę, nic innego nie zadziała.
            > A dziewczyna nie wróci, niech się młodzieniec otrząśnie i tyle, minie mu za chw
            > ilę. Też miałam takich absztyfikantów, którzy "nie mogą beze mnie żyć", "zawsze
            > będą tylko mnie kochać" - i co? Minęło mniej niż miesiąc czasu a każdziutki pr
            > zestawał dzwonić, marudzić, poznał nową dziewczynę i żyli długo i szczęśliwie.

            Jak ktoś cierpi to ważne jest, żeby nie był sam. Nie wiadomo czy chłopak ma jakies wsparcie czy nie. Nie chodzi o powrot dziewczyny ale o to, żeby nie był sam, miał sie komu wygadać, żeby ktoś mu powiedzial, że jakkolwiek nie boli teraz, to jednak minie. Tego sie nie wie czy przy takich pierwszych razach.

    • woman_in_love to twoja wina, nalażało udawać, że go nie lubisz, 10.02.14, 18:17
      nie akceptujesz i zakazujesz tego związku smile, a tak bidulek znudził się, bo za miły, za grzeczny, w kuchni pomagał, róże przynosił zieeeeeeeew.
      • vivaluna Re: to twoja wina, nalażało udawać, że go nie lub 10.02.14, 18:25
        Następnym razem bardziej się postaram smile
        Z "nowym nabytkiem" pójdzie raczej łatwo, bo na snowboard w Alpach i surfing w egzotycznych krajach mnie nie stać więc zakazy wypłyną prosto "z wnętrza" smile
        • 3eneduerabe Re: to twoja wina, nalażało udawać, że go nie lub 10.02.14, 18:32
          A tam przestań, jak mnie mój obecny mąż chciał wziąć na narty w Alpach, a nie miałam kasy to sam zarezerwował noclegi( w oddzielnych pokojach tongue_out)i nawet pożyczył narty od siostry bo ja nie jezdze. Jak kocha to wyjazdy w alpy czy egzotyczne kraje nie beda przeszkoda i nawet nie bedzie namawial cory ani ciebie tylko zrobia sobie wypad do Zakopanego w zime i do Sopotu latem smile. Nie ma tez co zle nastawiac sie do nowego chlopaka. Moze daj sobie na luz i nie traqktuj kazdego z nich jak potencjalnego ziecia. Przyjdzie kryska na matyska i ziec sie pojawi w koncu.
          • vivaluna Re: to twoja wina, nalażało udawać, że go nie lub 10.02.14, 18:43
            Eee, źle się nie nastawiam. Tyle, że te wyjazdy w Alpy to chyba by musieli przysponsorować jego rodzice bo to ich kasa. Młodzieniec uczy się w LO i raczej nie zarabia.
            Sopot jest w granicach możliwości wink
            • myelegans Re: to twoja wina, nalażało udawać, że go nie lub 10.02.14, 19:13
              O rany, czy to nie moj bratanek? Tez zostal niedwno porzucony, tez mi sie serce kraja, bo dziewczyne jego bardzo wszyscy lubilismy. Wygladali ze soba jak para papuzek i dobrych przyjaciol zarazem.
              • vivaluna Re: to twoja wina, nalażało udawać, że go nie lub 10.02.14, 21:08
                To musiałby być niesamowity wprost przypadek.
                Jak dajecie radę?
                • myelegans Re: to twoja wina, nalażało udawać, że go nie lub 10.02.14, 23:58
                  Ja to z konca swiata go wspieram, bo na facebookowym czacie wiecej mi powie, niz swoim rodzicom.
                  Widze, ze dzielnie przygotowuje sie do matury, cwiczy, chodzi na basen, probuje nowych przepisow z "master szef".
                  Wogole to strasznie klawy z niego facet i w dodatku wyglada jak model z Calvina Kleina big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka