Mieszkamy kolo dziadkow, w linii prostej no jakies 10 metrow. Mieszkamy we wlasnym domu, tak jak i dziadkowie. Starsza corka czesto do nich chodzi, ja za nimi nie przepadam i to z wzajemnoscia.
Poniewaz jestem na kursie do 16:45 to corka wtedy do nich idzie i wraca jak ja jestem w domu. Jak M. na nocke, badz trzecia zmiane, to wtedy idzie ona do domu. Czasem tez nocuje u nich z soboty na niedziele.
I tutaj mamy problem, poniewaz corka potrzebuje duzo snu, tzn. musi isc spac okolo 19, bo inaczej rano nie wstanie, albo bedzie histeria, krzyki i wrzaski. Sprawdzone -wystarczy pol godzinne przesuniecie i jest masakra.
No i tutaj jest problem, rozmawialam z M, M. rozmawial z dziadkami, zeby ja wysylali najpozniej o 17:30 do domu. A ta przychodzi o 18:30, badz 19. M. prosil, tlumaczyl, grozil.
NO nic sie nie zmienia, a dzisiaj z rana mialam z mloda znowu harakiri

(((.
Co byscie zrobily w takiej sytuacji?