Dodaj do ulubionych

Rodzice vs dzieci (zobowiązania)

24.02.14, 14:42
Myślicie że powinna być jakaś gradacja ważności w życiu dorosłego człowieka? Nie wiem jak to określić, ale że najpierw liczę się ja, potem partner, potem dzieci, potem rodzice? albo na odwrót? Czy też typu mąż, to nie rodzina?
Właśnie przeżywamy w rodzicie coś co można określić konfliktem interesów. Nie da się pogodzić dwóch stron, znaleźć rozwiązanie sytuacji, że wilk byłby syty i owca cała. Stąd pewna osoba musi wybierać czy pomóc swojemu rodzicowi czy dziecku. Według mnie zarówno rodzic jak i dziecko tej pomocy potrzebują w takim samym stopniu, i niezależnie co dana osoba wybierze, to któraś ze stron będzie poszkodowana a któraś będzie miała pretensje. Spytano mnie o radę, a ja nie wiem.. nie chciałabym też kiedyś wybierać np opieka nad moją mamą vs opieka nad moją córką.
Obserwuj wątek
    • azja001 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 14:54
      Gdybym była rodzicem tej osoby to kazałabym w pierwszej kolejnosci pomóc dziecku(czyli mojemu wnukowi/wnuczce). Myśle że taka powinna być naturalna reakcja dziadków.
    • kietka Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 14:54
      jezeli dziecko nieletnie, nie ma dylematu. jezeli dziecko dorosłe, w zasadzie tez nie, chociaz tutaj moze wchodzic czynnik indywidualny.
      matka zawsze ma jakies rodzenstwo, inne dzieci, mezow, kochanków...

      dzieko ma przede wszystkim matke do opieki
      • a1ma Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 14:56
        A ojca nie ma?
        • princesswhitewolf Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:29
          ja tez sie zastanawiam nad tymi polsierotami....smile)
    • beatulek Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 14:55
      Ja uważam, że najpierw należy zapewnić pomoc dziecku a później rodzicom. O ile nie da się pomóc wszystkim. I o ile problemy dziecka i rodziców są równie poważne.Np. w sytuacji gdy ma dziecku pomóc odrobić lekcje lub zawieźć mamę do szpitala - sytuacja jest prosta - choćby dzieć miał dostać ndst pomagam mamie. Gdybym miała oddać szpik matce lub własnemu dziecku - wybrałabym dziecko. Tak więc jak widzisz - trzeba znać konkretną sytuacje by odpowiedzieć na Twoje pytanie.
      • kietka Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 14:56
        dokładnie, podajesz za mało szczegułów smile
        • imsad Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 14:59
          Jeśli dziecko nieletnie / studiujące to nie ma dylematu - pomagam dziecku w pierwszym rzędzie.
          Jeśli dziecko dorosłe / samodzielne to w zależności od konkretnej sytuacji, aczkolwiek na miejscu dziadka tegoż dziecka wskazałabym pomoc wnuczce/wnuczkowi.
          • aqua48 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:09
            Nie poświęciłabym się całkowicie własnym rodzicom kosztem moich dzieci. I choć to trudne, można znaleźć kompromis. Wiem coś o tym, bo byłam w takiej sytuacji.
    • stacie_o Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:20
      Proszę szczegóły. Jest sobie matka, córka (studentka) i babcia.

      Córka ma mieć pilny zabieg operacyjny ginekologiczny, ratujący jej płodność i leczący ją z przewlekłego bólu. Już leży na oddziale, jest po diagnostyce. Lekarze zdecydowali: tniemy.
      Po operacji wymagać będzie rehabilitacji i pomocy w najprostszych czynnościach. Logiczne było, że na ten czas wprowadzi się znów do rodziców a opiekę będzie sprawowała matka. Ojcu zostaje zarabianie na dom i ogarnięcie młodszego przychówku sztuk 1.
      W tym samym czasie okazuje się, że babci zwolniło się miejsce w kolejce na wszczepienie czegoś tam, babcia decyduje się skorzystać z uśmiechu od losu, jak nie wykorzysta teraz to dalej będzie czekać na swoją kolej.
      Terminy operacji jednej i drugiej różnią się raptem o 2 dni. Babcia oczekuje, że matka po operacji zamieszka z nią i będzie się nią opiekować, córkę zostawiając do opieki ojcu (przypominam pracuje i obrabia dom). Na propozycję by opiekę nad babcią dzielić pomiędzy całe rodzeństwo (jest jeszcze dwóch synów) babcia reaguje płaczem, że chłop (nawet własny syn) jej nie będzie przebierał ani mył. W tej sytuacji córka proponuje matce, żeby jednak poszła do babci, a ona z pomocą koleżanek, dojeżdżających sióstr i chłopaka jakoś da sobie radę w akademiku. Jednocześnie na dnie serduszka czuje żal, do babki, i niechcący do matki, że jej nie będzie przy niej.

      Jak to rozwiązać droga redakcjo?
      • aagnes Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:25
        najpierw corka, potem babcia. babci przydzielic do opieki kogos innego (niewazne, ze sobie krzyczy i protestuje).
      • nevada_r Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:25
        Wynająć jednej pielęgniarkę?

        Przy czym wydaje się, że żadna nie jest w takiej sytuacji, że matka MUSI się nią zająć [bo nie ma kto inny]. Babcia ma do pomocy synów, córka - chłopaka i koleżanki. Ciężka sprawa.
        • kietka Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:28
          kolezanki do opieki?WTF?
          chłopak pewnie pracujacy, lub uczacy sie nie jest w stanie pewnie opiekowac sie nia 24/h na dobe przynajmniej w okresie bezposrednio po operacji.
          • kk345 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 21:07
            Ale siostry jak najbardziej mogą pomóc, więc jeśli matka i pozostałe córki się skrzykną, to doskonale mogą podzielić się opieką nad siostrą i babcią jednocześnie.
      • imsad Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:26
        Ja w takiej sytuacji pomagam córce (jako matka).
        Babcia ma możliwość uzyskania opieki od innych osób (syn) ale nie chce więc:
        do pomocy można zatrudnić opiekunkę (koszty dzielimy między rodzeństwo czyli 3 osoby)



        stacie_o napisała:

        > Proszę szczegóły. Jest sobie matka, córka (studentka) i babcia.
        >
        > Córka ma mieć pilny zabieg operacyjny ginekologiczny, ratujący jej płodność i l
        > eczący ją z przewlekłego bólu. Już leży na oddziale, jest po diagnostyce. Lekar
        > ze zdecydowali: tniemy.
        > Po operacji wymagać będzie rehabilitacji i pomocy w najprostszych czynnościach.
        > Logiczne było, że na ten czas wprowadzi się znów do rodziców a opiekę będzie s
        > prawowała matka. Ojcu zostaje zarabianie na dom i ogarnięcie młodszego przychów
        > ku sztuk 1.
        > W tym samym czasie okazuje się, że babci zwolniło się miejsce w kolejce na wszc
        > zepienie czegoś tam, babcia decyduje się skorzystać z uśmiechu od losu, jak nie
        > wykorzysta teraz to dalej będzie czekać na swoją kolej.
        > Terminy operacji jednej i drugiej różnią się raptem o 2 dni. Babcia oczekuje, ż
        > e matka po operacji zamieszka z nią i będzie się nią opiekować, córkę zostawiaj
        > ąc do opieki ojcu (przypominam pracuje i obrabia dom). Na propozycję by opiekę
        > nad babcią dzielić pomiędzy całe rodzeństwo (jest jeszcze dwóch synów) babcia r
        > eaguje płaczem, że chłop (nawet własny syn) jej nie będzie przebierał ani mył.
        > W tej sytuacji córka proponuje matce, żeby jednak poszła do babci, a ona z pomo
        > cą koleżanek, dojeżdżających sióstr i chłopaka jakoś da sobie radę w akademiku
        > . Jednocześnie na dnie serduszka czuje żal, do babki, i niechcący do matki, że
        > jej nie będzie przy niej.
        >
        > Jak to rozwiązać droga redakcjo?
      • kietka Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:26
        babce egoistce opłacic pielegniarke.
        ile by czekała na wszczepienie czegos tam?

        nie miałabym dylematu.
        • stacie_o Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:32
          Babci nie nazwałabym egoistką. raczej upiorną babunią histeryczko-hipochondryczką. to taki typ co umiera od 20 lat, bez przerwy chory, wymagający opieki, a w rzeczywistości mający predyspozycje do dożycia naprawdę sędziwego wieku. czekała 5 lat, termin teraz się znalazł jak królik z kapelusza, a jeż kolczasty raczy wiedzieć ile by czekała na kolejny.

          Opcja z pielęgniarką brzmi sensownie. Ale dla kogo ta pielęgniarka? Kto pokryje koszy? Babcia będzie narzekać, że jej się obca baba po domu pląta, a jeśli do córki, to przecież tęsknoty za matką i żalu to nie uleczy.
          Poza tym zostaje najmłodsze dziecko, jeśli matka się wprowadzi do babci, to ono straci ją z oczu na minimum miesiąc....
          • wuika Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:39
            W takim razie ściepa na opiekę nad babcią i tyle.
      • asia_i_p Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:29
        A to jest bardzo ciężka sytuacja. Bo ja mam wrażenie, że dla córki opieka chłopaka/ koleżanek może być duże mniejszym dyskomfortem psychicznym niż opieka synów dla babci. Jeżeli została wychowana w pewien sposób, w jej pokoleniu wcale nierzadki, to rzeczywiście bycie przewijaną przez synów może być dla niej bardzo ciężkim przeżyciem. A z drugiej strony akademik to nie jest dobre miejsce na dochodzenie do zdrowia.

        Chyba jedynym wyjściem jest narada rodzinna, zrzutka dzieci i wynajęcie babci opiekunki - drogie rozwiązanie, ale trudno wymyślić coś innego.
      • agata_abbott Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:29
        Najpierw córka.

        Zorganizowałabym zrzutę z rodzeństwem na opiekę dla babci i zajęła się córką. Niech jeden z braci weźmie ją do siebie, a na mycie i przebieranie może przecież przychodzić pielęgniarka.

        Babcia powinna zrozumieć, że w tym przypadku wnuczka ma "wyższy priorytet"...
      • a1ma Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:29
        Nie mogą obie zamieszkać po operacji z matka?
        • stacie_o Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:32
          Babcia nie zamieszka z zięciem. Bo nie.
          Zaszłości sprzed ćwierćwiecza.
          • a1ma Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:36
            No nie, bez przegięc. Jesli babcia nie chciałaby ze mna zamieszkać, to wynajelabym jej pielęgniarkę i odwiedzala codziennie.
          • agata_abbott Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:37
            Babcia wychodzi w tych opowieściach na bardzo kapryśną osobę. Synowie nie, mieszkanie z zięciem nie... Problemy zdrowotne wnuczki też pewnie średnio ją interesują? W takiej sytuacji - tym bardziej zajęłabym się córką...
            • ichi51e Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 17:02
              A opcja i wnuczka i matka wprowadzaja sie do babci?
      • wuika Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:29
        W takim przypadku córka. Zwłaszcza, że opiekę babci da się załatwić, ale ta strzela focha. Generalnie - obie pomoce da się załatwić też za pomocą jeszcze innych osób (czy to z rodziny, czy to osób trzecich - pielęgniarka), może tutaj jakieś rozwiązanie? Ze wskazaniem na nie fochującą się córkę.
        No i problem bardziej 'przyszłościowy', patrząc tak zupełnie bez serca, a licząc ryzyko i korzyści z wniesionej inwestycji, jaką jest osobiste sprawowanie opieki przez matkę.
      • lauren6 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:30
        Rozwiązanie jest jedno: córką opiekuje się matka, a babcią ktoś z pozostałych dzieci.
      • ashraf Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:32
        A nie moga obie wprowadzic sie na jakis czas do matki? Nie wiem co to za zabieg, ale z reguly mlode osoby szybko dochodza do siebie, wiec po kilku dniach powinna byc juz w stanie sie soba zajac. W koncu po takim cc szybko wraca sie do formy. Sytuacja jest troche patowa, bo jest jasne, ze corka musi sie poddac zabiegowi, z kolei babcia, jesli przepusci kolejke, bedzie czekac dlugo (o ile w ogole sie doczeka) na nowy termin operacji. Jezeli w rodzinie sa normalne relacje, obie tak samo zasluguja na pomoc, nie mowilabym tu o pierwszenstwie, to po prostu zbieg okolicznosci...
        • koronka2012 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 21:59
          ashraf napisała:

          > A nie moga obie wprowadzic sie na jakis czas do matki? Nie wiem co to za zabieg
          > , ale z reguly mlode osoby szybko dochodza do siebie, wiec po kilku dniach powi
          > nna byc juz w stanie sie soba zajac.

          Ale ona ma oprócz córki jeszcze młodsze dziecko w domu! wszyscy mają dostosować się do fochów babci, która ma możliwość innego zorganizowania sobie opieki?

          Na miejscu jest 2 synów, zapewne również synowych, pomijając już możliwość wynajęcia pielęgniarki - która przecież potrzebna byłaby tylko do ewentualnej zmiany opatrunków i asyście przy myciu. Reszta czynności wokół osoby po operacji nie jest już intymna - ot, przygotować coś do jedzenia i podać leki. Bez przesady, młoda może szybko dochodzić do siebie, co nie zmienia faktu, że koleżanki i chłopak studiują i mają własne zajęcia. W takich sytuacjach liczy się na pomoc rodziny, a nie poniekąd obcych ludzi.
      • gryzelda71 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:32
        Tu nie ma dylematu. Corka do domu, opieka nad matka do podziału. Opieka nie polega na ciągłym myciu i przebieraniu.
      • a1ma Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:35
        Wydaje sie z opisu, ze operacja babci jest poważniejsza niz operacja córki (wnuczki). Jest mowa o przebiegnie, mycie, itp, poza tym wyobrażam sobie, ze starsza osoba jednak potrzebuje wiecej pomocy. Córka po operacji ginekologicznej pewnie bedzie mogła od razu wstawać, chodzić choćby do łazienki, babcia nie.

        Zaproponowalabym obu mieszkanie u mnie, w ten sposób mogłabym nadzorować opiekę nad obiema. I jednocześnie zaprzeglabym do pomocy braci (synów babci), o ile mycie i przebierancow moze byc moja częścią, o tyle zakupy, gotowanie czy sprzątanie mogą ogarnąć oni.
        • stacie_o Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:38
          Myśleliśmy nad tym, jednakże Babcia nie wprowadzi się do domu bo
          a) ona z zięciem pod jednym dachem nigdy, wolałaby śmierć
          b) jak zostawi chałupę, to jej rozkradną, na zmarnowanie pójdzie.
          • noname2002 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 16:45
            A mama z córką czemu nie wprowadzą się do babci?
          • klamkas Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 20:44
            Tym bardziej - skoro babcia oczekuje pomocy tylko na jej warunkach (dość absurdalnych), to zająć się córką i nie mieć wyrzutów sumienia.
          • jakw Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 17:29
            stacie_o napisała:

            > Myśleliśmy nad tym, jednakże Babcia nie wprowadzi się do domu bo
            > a) ona z zięciem pod jednym dachem nigdy, wolałaby śmierć
            > b) jak zostawi chałupę, to jej rozkradną, na zmarnowanie pójdzie.
            Zięć wprowadza się do babci i pilnuje chałupy?
      • klamkas Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 20:42
        Do opieki nad babcią wydelegować rodzeństwo, do czynności pielęgnacyjnych (mycie, przebieranie) wynająć opiekunkę/pielęgniarkę na godziny. Zająć się osobiście córką, w wolnych chwilach upewniając się, że bracia dają radę z babcią. Czasami zostawić córkę pod opieką innych domowników/chłopaka, wyłączyć telefon i iść odpocząć jak najdalej od szpitalnych obowiązków.
      • jakw Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 17:28
        Matka bierze opiekę nad innymi członkami rodziny na babcię (przysługuje bodaj 14 dni?), a i babcia, i córka na kilka dni wprowadzają się do matki? Mąż/chłopak córki bieże jakieś wolne - jeśli młodszy przychówek nie jest zbyt stary i nie chodzi do żłobka to chyba mu się należy (o ile jest mężem i ma odpowiednią umowę o pracę?), może mu przynależy też ta opieka nad członkiem rodziny?
        • attiya Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 17:51
          ale dlaczego to matka i jednocześnie córka ma brać opiekę nad wszystkimi jak leci?
          sa jeszcze dwaj synowie - po raz kolejny przypominam - i niech oni także wezmą zwolnienie aby zaopiekować się matką
          naprawdę sądzicie, że pracodawca będzie happy, że pracownik będzie brał wpierw zwolnienie na dziecko, potem ma matkę i miesiąc opiekował się wszystkimi a synowie wpadną na pół godziny albo i nie?
          jako pracodawca każda z was cierpliwie czekałaby aż pracownik wykorzysta wszelkie formy zwolnień na każdego możliwego członka rodziny?
          • wuika Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 19:03
            Jedna osoba nie dostanie tyle zwolnienia, opieka nad dorosłym członkiem rodziny to max. 14 dni. Na wszystkie osoby, którymi dany pracownik musi się zająć.
    • mamma_2012 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 15:44
      A moim zdaniem to trochę przesadzony problem. Ze szpitala raczej nie wypuszczają ludzi w takim stanie, ze nie sa w stanie zupelnie nic przy sobie zrobic. Ani operacje ginekologiczne, ani wszepianie rozrusznikow i innych urządzeń nie sa takimi, ktore jakos unieruchomiaja ludzi na dłużej.
      W ostateczności mozna sobie urządzić szpital w domu na kilka dni i obie "obsługiwać".
      • kk345 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 21:13
        Jasne, szczególnie zaraz po wszczepieniu np. stawu biodrowego człowiek jest całkowicie samodzielnybig_grin
      • mamma_2012 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 07:14
        A nie było, gdzieś wspomniane, ze to operacja kardiologiczna? A może sama sobie dopoqiedzialam, bo mi sie wszczepianie z rozrusznikami kojarzysmile
    • daga_j Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 16:41
      Ej, według mnie to łatwe - ZAWSZE najpierw dzieci. Jeśli w danej sytuacji naprawdę jest "albo-albo" to ten starszy rodzic powinien zrozumieć i nie oczekiwać od córki pomocy, jeśli przez to ona musi zaniedbać swoje dzieci. Po to dorastamy i zakładamy własną rodzinę by to ona stała się dla nas najważniejsza, dzieci i mąż, to pierwsze miejsce.
      • marzeka1 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 16:57
        Babcia , której problemem jest "lepiej śmierć niż pod jednym dachem z zięciem"-wg mnie sama rozwiązała sprawę; pomóc córce.
    • nangaparbat3 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 17:27
      Corka po operacji ginekologicznej powinna być praktycznie na chodzie - na tyle, by przy pomocy ojca (zakupy np.) poradzić sobie calkiem nieźle. Babcia raczej bedzie w gorszej formie, nie piszesz też, co jej wszczepiają (jesli to np. endoprotezę jakies stawu w nodze, to nie bedzie mogla poruszać sie bez dwoch kul, więc szklanki wody sobie nie przyniesie).
      Ale dlaczego zaraz przewijać?
      Myślę, ze trochę wyolbrzymiacie ewentualne problemy.
      • 3-mamuska Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 17:41
        Ja mysle inaczej niż reszta, babcia wymaga wiecej pomocy, i to jej udzielilabym wiecej.
        Corka ma jeszcze ojca, i koleżanki po operacji ginekologicznej nikt nie leży, juz w szpitalu każą wstawać.

        Babci sie nie nie dziwie tez bym niechcialo zeby mnie faceta przewijał.
        Mysle ze opierają babci jest poważniejsza i jej należy pomoc.

        Co nie zmienia faktu ze obie sa roszczeniowe.
        Tu dla mnie ważniejsze jest kto tej pomocy bardziej potrzebuje, młoda dziewczyna juz po kilku dniach moze byc całkiem na chodzie.

        Jedyna opcja prosto ze szpitala przywieźć babcie do siebie bez jej zgody.
        • nangaparbat3 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 17:47
          Może nie tyle są roszczeniowe, co sie zwyczajnie boją. Planowana operacja to okropieństwo, czlowiek wyobraża sobie niestworzone rzeczy, ja juz prawie spisywalam testament.
          W kazdym razie zgadzam się z Tobą - w ogole uwazam, ze w bliskiej rodzinie powinna decydować powaga potrzeb, a nie jakaś wydumana hierarchia. Z reguły po operacji trudniej staruszce niż mlodej kobiecie, ktorej zresztą ojciec może podać sniadanie i kolacje i zostawić cos na obiad - umyje sie sama, co tu jeszcze trzeba robić?
      • stacie_o Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 18:24
        Nie wyolbrzymiamy niestety. Babcie znam tyle lat ze wiem czego można się spodziewać. Kilka lat temu po zabiegu wycięcia żylaków lekarz zalecal chodzenie po 48 h jednakże babcia wymagała kompleksowej obsługi typu mycie i pampers skutecznie odmawiając pójścia do toalety bo się "zerwie"
        • princess_yo_yo Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 21:42
          w takim razie wytlumaczylabym babci ze jesli nie bedzie sie stosowala do zalecen lekarskich I przynajmniej starala zeby jej bylo lepiej I dbala o swoja sprawnosc to na kompleksowa pomoc ktora jej tylko zaszkodzi nie moze liczyc.
          troche pozno na twarda milosc ale realism w obu przypadkach pomoze na przyszlosc.
    • ichi51e Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 17:28
      Ja bym pomogla matce. Corka po operacji ginekologicznej powinna dac sobie rade z pomoca chlopaka. Urodzilam dziecko sn bliska osoba miala usuwana macice. I jakos obie dalysmy rade bez pomocy. Ba 3 dni po tulalysmy sie po urzedach.
      • kk345 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 21:16
        >Urodzilam dziecko sn bliska osoba miala usuwana macice.
        No fakt, to zupełnie ta sama skala...

        > dalysmy rade bez pomocy. Ba 3 dni po tulalysmy sie po urzedach.
        Trzy dni po histerektomii kobitka biegala po urzędzie? Superwoman?
    • iwoniaw Matka, która ma takie wymagania 24.02.14, 18:04
      jest po prostu wredną egoistką szantażującą córkę i mającą w dupie wnuczkę. Już wiemy, że:
      - pod jednym dachem z zięciem nie
      - poza swoim domem nie
      - pomoc synów nie
      - pielęgniarka nie
      - i twierdzi, że wolałaby umrzeć, niż powyższe
      no to, proszę ja Was, to jednak przegięcie. Jeśli nie jest ubezwłasnowolniona, to powiedziałabym, że droga do umierania, rezygnacji z leczenia lub wybrania jednak którejś z powyższych, proponowanych opcji, wolna. Opcji, że zostawię własne dziecko dla takiej piekielnej mamuni to jednak brak, sorry.
    • fomica Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 18:18
      Dla mnie sprawa jest bardzo jednoznaczna - zawsze najpierw dzieci, mąż, potem rodzice, rodzeństwo, dalsza rodzina. Opieka nad starymi rodzicami, a już zwłaszcza kosztem dzieci, to pomysl wyłącznie ludzki, nie spotykany nigdzie w przyrodzie. Każda normalna żywa istota inwestuje przede wszystkim we własne potomstwo.
      • noname2002 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 18:22
        Znaczy wracamy do dawnych sprawdzonych metod: starych i chorych zrzucamy ze skały?
      • gato.domestico Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 18:23
        nie pitol o przyrodzie ...w przyrodzie nie ma szpitali ...chora jestes to zdychaj pod drzewem lub czekaj az cie silniejszy zje... tak to wyglada.

        Operacja ginekologiczna to nie przeszczep serca jest sie szybko na chodzie...mozna spokojnie wszystko kolo siebie zrobic...a jak jeszcze jest chlopak i tata do pomocy to juz nie ma co przesadzac...
        • iwoniaw Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 18:29
          Jasne, nie to, co wszczepienie implantów - toż to zgroza prawdziwa, a ew. pomoc synów, opłacona pielęgniarka, lub nawet pomoc córki, ale pod jednym dachem z tej córki mężem - nie do przyjęcia, lepiej umrzeć, nie ma w tym grama przesady big_grin
      • ichi51e Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 18:28
        Ale zaraz w przyrodzie dorosle potomstwo tez jest zlewane. Moim zdaniem stara matka przed corka w kwiecie wieku, zwlaszcza ze widac ze psychicznie slabo to wszystko znosi.
    • bella_roza Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 18:45
      W opisanej sytuacji moim zdaniem pomoc należy się bardziej babci. Operacja cięższa. Ale nie godziłabym się na fochy. I koniecznie dzielić się obowiązkami z braćmi. Jeśli matka wybierze pomoc córce to jaki jej da przykład? Że można olać starą matkę w potrzebie? W ten sposób sama sobie nagrabi na przyszłość.
      • aqua48 Rozwiazanie 24.02.14, 18:52
        A ja w tym wypadku poprosiłabym o przesunięcie operacji babci na miesiąc później. Ważniejsze jest zdrowie i płodność córki. Córka też jako młoda osoba powinna wcześniej i szybciej po operacji stanąć na nogi. Po ciężkich operacjach ginekologicznych po dwóch tygodniach jest się w stanie w miarę już dobrze zadbać o siebie samemu. Zatem nie przesadzajmy tak z tą opieką - nie będzie jej ona potrzebna nieustannie. Natomiast nosić jej nie będzie nic wolno na początku i o tym trzeba pomyśleć. Do babci nie przeprowadzałabym się absolutnie - straci młodsze dziecko, tylko doglądała z doskoku (raz na trzy dni) dzieląc się opieką z braćmi i pielęgniarką, która wykona za facetów czynności pielęgnacyjne przy rekonwalescentce.
        • a1ma Re: Rozwiazanie 24.02.14, 19:40
          Operacja przywracania płodnośc to chyba nie jest ciężka operacja ginekologiczna? Zakładam, ze raczej jakaś histeroskopia / laparoskopia / itp. Po takich operacjach jest sie na chodzie po 3 dniach, a wychodzi z kliniki - tego samego dnia lub dzien pózniej.

          Jesli babcia ma operacje 2 dni pózniej, to zając sie w dniu operacji córki i tuz po niej - córka i ustalić, ze babcia zostaje w szpitalu 5-6 dni po operacji (to bedzie juz 7-9 dni po zabiegu u córki). Wtedy córka bedzie juz na tyle sprawna, ze nie bedzie potrzebować calodobowej opieki i spokojnie moze zostać z ojcem i mozna zając sie babcia. Z tym, ze nie przeprowadzalabym sie do własnej matki, raczej spędzialabym u niej te 12-14 h na dobę i wracała na noc do domu.

          Da sie tak?
        • kk345 Re: Rozwiazanie 24.02.14, 21:21
          aqua48 napisała:

          > A ja w tym wypadku poprosiłabym o przesunięcie operacji babci na miesiąc późnie
          > j.

          Po 5 latach oczekiwania niespodziewanie zwolnił się konkretny termin- na pewno da się więc go przesunać o miesiąc, bez problemu;D
    • kawka74 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 19:10
      Emocjonalnie i całym sercem wolałabym pomagać córce, zwłaszcza że pomaganie komuś, komu nic nie pasuje i kto tak histeryzuje, nie jest niczym przyjemnym. Do tego, o ile dobrze zrozumiałam, córka jest gotowa zrezygnować z opieki matki, ale babcia nie jest zainteresowana kwestią opieki nad wnuczką, a to też raczej do babci pozytywnie nie nastawia.
      Jednak tak całkiem na zimno to rozważając, wydaje mi się, że to babcia bardziej tej pomocy może potrzebować (chociaż to zależy od tego, co jej będą wszczepiać).
      • ada16 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 19:31
        Babcia jest bardzo roszczeniowa.
        Zięć gryzie , bije , wyzywa, chodzi zalany w trupa?
        Myć się jej pewnie nie będzie podejmował, a wytrzymać kilka dni pod jednym dachem - wykonalne.
        Jeżeli ta opcja nie wchodzi w grę - babcię przekazać w ręce synów - i pielęgniarki wynajętej , ewentualnie może któraś synowa by pomogła w ablucjach?
    • jematkajakichmalo Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 19:24
      Sytuacja na pewno nielatwa, ale do rozwiazania.
      Fakt, corka mloda, silna pewnie szybko stanie na nogi. Ma do pomocy ojca, przyjaciolki i chlopaka. Mimo wszystko dla mnie ona bylaby wazniejsza. Poza tym zostaje jeszcze mlodsze rodzenstwo, ktore tez matki potrzebuje.

      Matka, starsza, chora, slaba, ale ma 3 dzieci, ktore moga sie nia zajac. Rozumiem, ze to dla niej klopotliwe, zeby zajeli sie nia mezczyzni, ale oni moga dbac o zakupy, sprzatanie itp, a do opieki na spole (cala trojka) zalatwic opiekunke.

      Raczej nie wprowadzilabym sie do matki.
      Poza tym bardzo nieladnie sie zachowuje, bo ta osoba na glowie stanela, propozycje skladala (chociazby wspolnego zamieszkania) a babcia wymysla i wybrzydza i na calej linii jest na NIE.

      Ktos napisal, ze jaki sie daje przyklad jesli sie nie pomoze matce na starosc, ze corka sie tak samo odwdzieczy widzac co robi matka. No a nie odwdzieczy sie jak jej matka w ogole nie pomoze? Jak sie od niej odwroci? To potem na starosc tym bardziej jej wypomni.

      A jeszcze jedno - co by bylo, gdyby ta osoba za chiny ludowe nie mogla wziac urlopu/zwolnienia u musialaby tez calymi dniami pracowac?? Kto by sie zajal 2 pacjentkami??

      • stacie_o Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 19:29
        > A jeszcze jedno - co by bylo, gdyby ta osoba za chiny ludowe nie mogla wziac ur
        > lopu/zwolnienia u musialaby tez calymi dniami pracowac?? Kto by sie zajal 2 pac
        > jentkami??

        Matka będzie mieć opiekę na córkę, co też dodaje sprawie pewnego galimatiasu....
        • aka10 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 20:47
          stacie_o napisała:

          > > A jeszcze jedno - co by bylo, gdyby ta osoba za chiny ludowe nie mogla wz
          > iac ur
          > > lopu/zwolnienia u musialaby tez calymi dniami pracowac?? Kto by sie zajal
          > 2 pac
          > > jentkami??
          >
          > Matka będzie mieć opiekę na córkę, co też dodaje sprawie pewnego galimatiasu...
          > .
          To ja tym bardziej bym postawila babcie przed faktem dokonanym-albo mieszka u mnie albo rezygnuje z operacji albo sobie sama radzi.
    • stacie_o To co powiedzieć 24.02.14, 19:27
      -mamie, której przykro, że nie będzie jej przy córce, ani przy najmłodszym i która między bogiem a prawdą, ma dość upiornej babuni, boi się opieki nad nią i tego że dwaj bracia przy aplauzie babci zwalą wszystko na nią
      - córce, która boi się o płodność, trochę jej przykro, że mamy nie będzie przy niej, też trochę, że babcia nie pomyśli o wnuczce
      - ojcu który pracuje na zmiany i spada na niego dom + najmłodszy
      - najmłodszemu, któremu mama się wyprowadza na nie krócej niż miesiąc
      • aka10 Re: To co powiedzieć 24.02.14, 19:29
        Ile lat ma ten najmlodszy? 5?
        • aka10 Re: To co powiedzieć 24.02.14, 19:31
          Ja bym powiedziala babci, ze jesli chce isc na operacje i chce miec jakakolwiek opieke po, to ma sie sprowadzic do corki. Wtedy ta corka moze dogladac i matki i swojej corki. W tym wypadku nie mozna brac pod uwage, co babcia chce, a czego nie chce.
        • stacie_o Re: To co powiedzieć 24.02.14, 19:32
          więcej, ale jest dzieckiem o specjalnych potrzebach, więcej nie napiszę, bo mnie zidentyfikujecie. tongue_out
          • aqua48 Re: To co powiedzieć 24.02.14, 19:44
            stacie_o napisała:

            > więcej, ale jest dzieckiem o specjalnych potrzebach,

            To tym bardziej matka nie powinna PRZEPROWADZAĆ się do babci. Chyba jej bracia i bratowe to rozumieją?
            Powiem tak - moja Mama nie lubiła mego męża z wzajemnością, ale zamiast sytuacji gdybym to ja miała przeprowadzić się do niej i zostawić dom na jego głowie wraz z dzieciakami sprowadziliśmy ją do nas na osiem miesięcy podczas których mogłam się nią opiekować w domu przy pomocy dochodzącej pielęgniarki. Dało się.
            Gdy teściowa poszła do szpitala na operację zorganizowaliśmy przy niesprawnym teściu dyżury, na noce tylko ktoś do niego chodził spać, a zaraz po powrocie do domu też ktoś u teściów przemieszkiwał, ale nie mieszkał nieustannie (praca!) i wszystko odbyło się bez zarzutu.

            Myślę, że babcia jest wyjątkowo roszczeniowa i wobec tego córka ma prawo czuć się nieszczególnie, zwłaszcza jeśli matka wolne z powodu opieki nad nią ma zamiar poświęcić na zajmowanie się kimś innym. Na prawdę można jeszcze całą sprawę przemyśleć i przeorganizować.
            • stacie_o Re: To co powiedzieć 24.02.14, 19:49
              Zaproponuję rozwiązanie a1ma

              lub

              żeby babcie po operacji postawić przed faktem dokonanym i zainstalować w domu matki
              • capa_negra Re: To co powiedzieć 24.02.14, 20:35
                I to jest dobre rozwiązanie.
                Sama przeszłam bardzo ciężką operacje ginekologiczną - po dobie wygonili mnie z łóżka, sama poszłam się wykapać i wstawałam parę razy dzienni "na spacer"
                Po tygodniu wyszłam ze szpitala, ubrałam buty na obcasach i z cewnikiem za paskiem byłam na zakupach i u fryzjera.
                Mam na pewno minimum 20 lat więcej od studentki.
                Po takiej operacji nie można przede wszystkim dźwigać i się naciągać.
                Pomoc potrzebna w zakupach, wyciąganiu z pralki i wieszaniu prania, ale nie w czynnościach samoobsługowych typu mycie. Obiad powoli też można spokojnie upichcić i przy okazji pomóc ojcu, który i tak będzie miał sporo na głowie.
                Zanim babcia wyjdzie ze szpitala to będzie czas na wszystko w tym na psychiczne wsparcie córki.
                Rozważyła bym zatrudnienie opiekunki do babci, która by tam nocowała i w ten sposób odciążała matkę, która miałaby trochę czasu dla męża i dzieci
      • gryzelda71 Re: To co powiedzieć 25.02.14, 07:44
        Córka nie będzie bedzie unieruchomiona, młoda dziewczyna szybko wróci do formy i jej operacja będzie wcześniej.
        Babka po operacji pobędzie pewnie z 10 dni w szpitalu, do tego czasu córka będzie już sobie radzić.
        • attiya Re: To co powiedzieć 25.02.14, 07:51
          może tak, może nie, czasem starsza osoba lepiej sobie poradzi niż młoda - kilka operacji przeszłam w swoim życiu ale pamiętam, że pierwsza moja operacja - laparoskopowa i ginekologiczna rozłożyła mnie na tydzień w szpitalu a potem w po powrocie do domu do łazienki szłam trzy minuty z pięcioma przerwami na odpoczynek uncertain
          • gryzelda71 Re: To co powiedzieć 25.02.14, 11:11
            Ale tego nikt nie przewidzi. Jednak nie ma tu sytuacji bez wyjścia, a ze starsza pani powścieka się cóż.
            • attiya Re: To co powiedzieć 25.02.14, 11:58
              jeszcze raz piszę - starsza pani to nie samotna, bezdzietna wdowa - ma trójkę dzieci oraz męża a jej wściekłość wynika li i jedynie z tego, że nie postawi najprawdopodobniej na swoim
              jakoś tak zawsze jest, że przy dbaniu o starych rodziców powinno jednak bardziej stawiać się na młode pokolenie, bo one dopiero zaczyna wchodzić w życie i ma wszystko przed sobą a wypadku operacji mającej ratować płodność, owe dbanie o młode jest zupełnie bezdyskusyjne - chyba Ty Gryzeldo chciałabyś zostać babcią, nieprawdaż?
              • gryzelda71 Re: To co powiedzieć 25.02.14, 15:49
                Jakos upierasz się ze optuje za wyprowadzką i pierwszoplanową opieka nad seniorka. No pojęcia nie mam gdzie to wyczytałaś.
                • attiya Re: To co powiedzieć 25.02.14, 15:56
                  napisałaś:
                  "Córka nie będzie bedzie unieruchomiona, młoda dziewczyna szybko wróci do formy i jej operacja będzie wcześniej.
                  Babka po operacji pobędzie pewnie z 10 dni w szpitalu, do tego czasu córka będzie już sobie radzić."
                  jesteś wróżką, że wnioskujesz, że córka ciach ciach i będzie na nogach a babcia będzie leżeć i leżeć w szpitalu? może na podstawie tego wnioskuję?
                  • gryzelda71 Re: To co powiedzieć 25.02.14, 16:00
                    No faktycznie w twoim tłumaczeniu brzmi to zupełnie jak olać dziecko zająć się matkąsmile
                    Patrzysz na to bo ty miałas problem, a owa dziewczyna nie musi mieć jak ty i moze się zdarzyć ze bedzie całkiem sprawna zanim babka wyjdzie ze szpitala. A może nie, ale to się okaże. Prawde mówiąc zadna z nich nie będzie potrzebowała 24h opieki jednej kobiety. Babka ma jeszcze synów, a córka ojca. To nie jest sytuacja bez wyjścia, przynajmniej na etapie planowania ew opieki.
                    • zolla78 Re: To co powiedzieć 25.02.14, 16:10
                      gryzelda71 napisała:

                      > No faktycznie w twoim tłumaczeniu brzmi to zupełnie jak olać dziecko zająć się matkąsmile>

                      Prawdę mówiąc też tak odebrałam Twój wpis. I trochę sama podtrzymujesz taką jego interpretację pisząc, że
                      >Babka ma jeszcze synów, a córka ojca. To nie jest sytuacja bez wyjścia, przynajmniej na etapie planowania ew opieki.>

                      Babka owszem ma synów, ale córka ojca nie bardzo, bo musi pracować i jest młodsze, wymagające opieki specjalnej dziecko do ogarnięcia.
                      A poza tym może się okazać , że sytuacja ma wiele wyjść, jak rzeczywiście córka bezpiecznie dojdzie do siebie, zanim babcia nie wyjdzie ze szpitala.
                      Ale właśnie na etapie planowania jest zero jedynkowa. Albo córka albo babcia, bo i w jedynym i drugim wypadku trzeba założyć konieczność dłuższej i poważnej opieki i nie można się zdać na to, że zorganizuje się jak się okaże co będzie. Potem co najwyżej można sobie plan modyfikować.
                      • gryzelda71 Re: To co powiedzieć 25.02.14, 16:18
                        No zostanę przy swoim widzeniu sytuacji,że jedna kobieta absolutnie nie musi decydować albo, albo. Matką zajmie się wespół z braćmi, choćby oznaczało to wynajęcie pielęgniarki córką z ojcem. Córka wedle danych wcześniej będzie potrzebowała opieki. I w zależności jak powrót do zdrowie będzie przebiegał podejmie decyzję .
                    • attiya Re: To co powiedzieć 25.02.14, 17:28
                      brawo Gryzeldo, że jednak doszłaś do takich wniosków smile
                  • princess_yo_yo Re: To co powiedzieć 25.02.14, 16:04
                    nie jest wrozka ale statystycznie tak to zazwyczaj wyglada I prawdopodobienstwo jest wlasnie takie ze laparoskopowa operacja corki (nie robi sie juz teraz otwartych zabiegow) bedzie miala krotszy okres rekonwalescencji niz wymiana jakiekolwiek stawu.
                    w kazdym z przypadkow natomiast samodzielne spacery do toalety to element rekonwalescencji I w zadnym wypaku nie nalezy z niego rezygnowac, opieka jak najbardziej ale racjonalna, o obu przypadkach brak ruchu moze sie skonczyc bardzo niefajnie.
      • jakw Re: To co powiedzieć 25.02.14, 17:40
        stacie_o napisała:

        > -mamie, której przykro, że nie będzie jej przy córce, ani przy najmłodszym i kt
        > óra między bogiem a prawdą, ma dość upiornej babuni, boi się opieki nad nią i t
        > ego że dwaj bracia przy aplauzie babci zwalą wszystko na nią
        Braci wziąć do galopu.
        > - córce, która boi się o płodność, trochę jej przykro, że mamy nie będzie przy
        > niej,
        >też trochę, że babcia nie pomyśli o wnuczce
        Ale jak ma babcia myśleć o wnuczce? Termin jest jaki jest. Niech zwróci swe pretensje do NFZ czy Arłukowicza.
        > - ojcu który pracuje na zmiany i spada na niego dom + najmłodszy
        Jak matki pracują na zmiany, zajmują się domem i dziećmi to wszystko ok. A ojciec nie da rady?
        > - najmłodszemu, któremu mama się wyprowadza na nie krócej niż miesiąc
        Mama przez miesiąc będzie w szpitalu? W dobie stawiania na nogi niemal zaraz po operacji? Może po prostu wynająć pomoc do córki i wtedy młody będzie mógł mieć mamę choć może nie w pełni używalną.
        Oprócz tego najmłodszego to , jak rozumiem, wszyscy dorośli?
    • ruscello Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 20:54
      Jakbym czytała o sobie 2 lata temu smile Miałam operację usunięcia części jajnika i "przy okazji" wyrostka. W szpitalu leżałam 4 dni, potem w domu siedziałam jeszcze 4. 9 dnia pojechałam autobusem spotkać się z koleżankami. Miałam przy sobie leki od bólu, buty zakładałam na siedząco, ale poza tym normalnie funkcjonowałam. I wolałam obecność chłopaka niż mamy wink

      Niemal w czasie mojej operacji babcia upadła i jej słabe biodro odmówiło posłuszeństwa. Rodzice spędzali czas u niej na wsi, mnie odebrali ze szpitala i kupili sucharki. Nie martwiłam się swoją operacją, tylko babcią. Bo wiedziałam, że mój organizm da radę, a schorowana kobieta, która nie wiadomo jak zniesie operację, była ze względu na swój wiek bardziej narażona na problemy.

      W ogóle nie rozumiem takiej hierarchii rodzinnej, o której część osób mówi. U nas kosztem swojego czasu dzieci i wnuki opiekowały się chorymi dziadkami. Nie wyobrażam sobie konkurować nawet z wredną staruszką, którą czeka operacja.
      • klamkas Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 21:24
        Wiesz, u mnie w domu też wszyscy się poświęcili mocno opiece nad bardzo chorymi dziadkami. Ale jednak ta opieka była na zasadach ustalonych przez stronę poświęcającą się. Jakby wtedy dziadkowie strzelali fochy na zasadzie: "ty mi nie pomagaj, ciebie nie chcę, tam nie pojadę, i w ogóle wypchajcie się", to pewnie zostaliby sami. Po śmierci babci dziadek też wyobrażał sobie, że córka (żonata, dzieciata, pracująca) przeprowadzi się do niego (150km), żeby się nim zajmować. Twardo obstawał przy swoim dopóki nie został sam na JEDEN dzień. Szybko zmienił front i zdecydował, że gdziekolwiek, byle z rodziną.

        Pomoc tak, ale z głową.
    • princess_yo_yo Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 21:31
      sytuacja jest przedstawiona w bardzo zero jedynkowy sposob. operacje przeprowadza sie w szpitalach I czlowiek ze szpitala wychodzi w takim stanie ze nie wymaga opieki 24/7 - mowimy o planowanych/selektywnych zabiegach a nie przypadkach terminalnych rozumiem. co wiecej rozruch po operacji jest jednym z najwazniejszych elementow dochodzenia do zdrowia wiec ten 'wybor zofii' ze startera wydaje mi sie troche przesadzony.
      owszem, po operacjach nie biega sie od razu do pracy ale poruszanie sie po domu I podstawowa toaleta to nie sa element nie do przeskoczenia a juz na pewno opieka nie wymaga tego zeby ktos byl w to zaangazowany bez przerwy.
      corka mloda I oglnie zdrowa, jesli zostanie u rodzicow bedzie miala co jesc, kogos pod reka jesli czesgos bedzie potrzebowac, na pewno bedzie jej wygodniej niz w akademiku, o ile akademiki wygladaja teraz duzo lepiej niz za moich czasow.
      matka watkodajki jest juz zbyt dorosla na fochy I placze - zaraz po operacji jesli rzeczywiscie bedzie potrzebowala tak szczegolowej opieki moze pomieszkac z corka. jak ma problem z tesciem zawsze jest opcja pielgniarki na godziny/synow do pomocy/ szybkiego powrotu do zdrowia.
      • koronka2012 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 24.02.14, 22:17
        Niezależnie od historii różnych stachanowskich superwoman, po operacji (żadnej) osoba nie powinna zostawać sama. Takie są zalecenia. Można krzątać się po domu, ale równie dobrze można np. zemdleć. Ojciec pracuje na zmiany, chłopak/znajomi studiują - nie będzie ich pod ręką. Rozumiem, że autorka nie pracuje, więc ona byłaby na miejscu.

        I nie chodzi tylko o to, w jakiej formie fizycznej będzie córka, ale o to, żeby w tak dramatycznych dla niej chwilach matka była przy niej. Bo chłopak może i zrobi zakupy, ale czy da radę wesprzeć ją psychicznie w ten sam sposób co matka?

        Opieka nad babcią to również kwestia fizycznej możliwości udzielenia takiej pomocy. Ja osobiście nie dałabym rady - nie ze względu na obrzydzenie (choć po prostu mi słabo na myśl o oglądaniu szwów itd), ale też najzwyklejszym braku wystarczającej siły. Tak że jeśli autorka zdecydowałaby się jednak pojechać do matki - to na jej miejscu bezwzględnie oczekiwałabym od braci wyłożenia konkretnej kasy na dochodzącą pielęgniarkę. Nie wiem jak autorka, ale ja zwyczajnie nie dźwignę chorej osoby i nie dam rady jej przytrzymać.
        Ustaliłabym z góry co i jak - na zasadzie ja przyjeżdżam na tydzień, potem pałeczkę przejmują oni. Zeby nie było tak że jedno miesiąc full time, reszta wpadnie na herbatkę.
        • attiya Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 07:42
          autorka pracuje i dostanie zwolnienie na opiekę nad dzieckiem - do 26 roku życia w wyjątkowych sytuacjach można takowe dostać
    • misterni Zajęłabym się córką, a babci zorganizowała opiekę 24.02.14, 23:06
      Zwłaszcza, że babcia rozkapryszona i stawia tysiące warunków.
    • attiya Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 07:48
      no więc po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi
      córka ma operację, od której zależy jej płodność
      biorąc pod uwagę wypowiedzi pań stachanowców, które to godzinę po operacji myły samochód albo malowały pokój, to jednak operacja, to operacja - młoda osoba, to nie żaden dowód, że może sobie zostać sama a trzeba tylko starszej pomagać
      zostałabym przy córce, jednocześnie dokładając się do pielęgniarki, gdyby matka stroiła fochy nie chcąc do mnie przyjechać - moja matka akurat tak nie postąpiłaby ale moja matka to wyjątkowa osoba była - i absolutnie nie obchodziłyby mnie jej fochy i obrażanie - tym bardziej, że nie jest ani samotną wdową w domku na kurzej łapce pod lasem i w odległości 30 km od najbliższego domu
      fochy, że syn jeden z drugim musieliby ją myć - cóż, synowie są tylko dobrzy jak widać, jak trzeba im nieba przychylić i cały majątek przypisać, jak trzeba już pomóc, to nie nie, synkowie widać są od wyższych celów.
      Matka musi wiedzieć, że czasem MUSI się dostosować, jak nie chce, to niech radzi sobie sama
      • echtom Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 18:44
        > biorąc pod uwagę wypowiedzi pań stachanowców, które to godzinę po operacji myły
        > samochód albo malowały pokój, to jednak operacja, to operacja

        No fakt, reakcja organizmu jest w takiej sytuacji nieprzewidywalna. Koleżanka i ja miałyśmy w podobnym czasie ten sam prosty zabieg ginekologiczny. Ja wróciłam do pełnej aktywności następnego dnia, jej zajęło to ponad tydzień. I nie, że się chwalę czy przypisuję sobie jakieś stachanowskie zasługi - w obu przypadkach była to po prostu niezależna od woli, osobnicza reakcja organizmu.
    • zolla78 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 11:06
      Dla mnie sytuacja w ogóle nie jest trudna. Wobec dziecka mam zobowiązania i też swoją potrzebę bycia z nim, dziecko ma też potrzebę bym z nią była. Mam też zobowiązania wobec drugiego dziecka.
      Wobec matki oczywiście też mam jakieś zobowiązania, ale ich realizacja już może i powinna się odbywać na też moich warunkach, a te są akurat takie jakie są. No tak się złożyło i już. Zatem, sorry, ale babcia wybrzydza i ma jeszcze dwoje innych dzieci do pomocy, a moja córka ma tylko mnie. I jak dla mnie w tym momencie jest koniec dylematu.

      I a propo tych wszystkich wpisów, że dziewczyna dwa dni po zabiegu będzie brykać jak tygrysek z Puchatka, zatem matka ma lecieć do babci na miesiąc mieszkać.
      Może i będzie brykać, ale jak rozumiem operacja raczej z tych wewnętrznych, zatem planując opiekę nad nią trzeba złożyć i maksymalnie zły scenariusz, że:

      1. coś się zacznie babrać jeszcze w trakcie zabiegu i zostanie w tym szpitalu dłużej

      2. będzie się musiała oszczędzać bardziej niż tylko nie dźwigać jeszcze co najmniej tydzień

      3. przez też tydzień (tak pewnie do pierwszej kontroli) jest zagrożona tym, że wda się infekcja, coś zacznie się babrać, a nawet zaliczy krwotok - i kto będzie zwracał w akademiku na to uwagę, kto zadzwoni po pogotowie jak będzie krwawiła w łazience albo zemdleje

      Sorry, ale wpisy matek stachanowców nie przekonają mnie, że nie mogą wdać się komplikacje i dziewczyna powinna być pod staranną opieką, dopóki lekarz nie stwierdzi po jakiejś tam kontroli, że jest ok. Nawet jakby po tych dwóch dniach mogła wychodzić na ploty do koleżanek, nie jest powiedziane, że 4 dnia coś nie walnie jej w środku i nie powinna być w sytuacji zagrożenia, że jest wtedy sama w akademiku.

      Przykład z życia, dziewczyna tylko po cc i już kilka dni po, w domu na szczęście była matka do pomocy, bo ojciec dziecka wiadomo, że mocno zajęty dzieckiem. Zaczęła czuć się najlepiej, ale przecież to norma po cc i w ogóle niewyspanie itd, i gdyby nie czujność matki, która zawlokła ją na pogotowie, to by dziewczyny przed wdającą się właśnie sepsą nie uratowali.

      4. może się okazać, że zabieg nie dał oczekiwanego rezultatu i jest bezpłodna i wtedy będzie mnie potrzebowała pewnie najbardziej na świecie. A ja mam być u babci, która miała ją gdzieś wybrzydzając co do opieki na nią - chore.
      Wersja bardziej optymistyczna, na wynik czy będzie płodna czy nie czekać do kontroli.
      I rozumiem, że e-matka zaryzykowałaby dla fochów babci, że córka będzie z tym problemem lub nerwami sama w akademiku.

      Krótka rozmowa. Mamo, ... będzie po zabiegu, muszę się nią zająć. Masz wybór, albo przyjeżdżasz (ja bym w tej sytuacji nie brała tego pod uwagę w ogóle) do mnie albo zostajesz w domu, ja i bracia, zapewnimy pielęgniarkę do czynności pielęgnacyjnych, a tak do pozostałych rzeczy to pomieszka u ciebie ten i ten brat. Jak okaże się, że .... wszystko ok, to może na ten i ten TYDZIEŃ przyjadę ja.
      • iwoniaw Dokładnie, Zolla78! 25.02.14, 11:25
        Wpisy stachanowców pomykających do rąbania drew, jeszcze zanim chirurg skalpel zdążył odłożyć po ich operacjach, są tym ciekawsze, że jakoś zakładają, iż to ta młoda dziewczyna będzie śmigać jak kozica, natomiast babka _na _pewno_ zalegnie obłożnie na miesiąc, podczas gdy może być zupełnie odwrotnie - a najpewniej obie będą musiały przeżyć swoje, bo jednak operacja chirurgiczna to nie położenie farby na włosach.
        Informacja, że matka dostanie zwolnienie na opiekę nad dorosłą córką po operacji zakończyłaby moje dylematy definitywnie (gdybym jakieś miała, a przy tak upiornej roszczeniowej babuni raczej trudno mieć) - skoro lekarze już teraz, przed zabiegiem, oceniają, że będzie konieczna opieka nad dziewczyną po wypisaniu jej ze szpitala. Naprawdę, jeśli jest prawdopodobieństwo, że po jakimś typie leczenia ktoś śmiga po dwóch dniach od założenia szwów, to opieką nikt nie szafuje, szczególnie w przypadku pełnoletnich osób.
      • nangaparbat3 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 16:17
        Gdyby sie wdały komplikacje, babcie trzeba natychmiast przenieść do zięcia, i opiekowac się obiema paniami jednocześnie. Da się.

        >>Wobec dziecka mam zobowiązania i też
        > swoją potrzebę bycia z nim, dziecko ma też potrzebę bym z nią była. Mam też zo
        > bowiązania wobec drugiego dziecka.
        > Wobec matki oczywiście też mam jakieś zobowiązania, ale ich realizacja już może
        > i powinna się odbywać na też moich warunkach,

        To oczywiste, że nalezy brac pod uwagę potrzeby i uwarunkowania wszystkich osob, pomagającej oczywiście też, moze nawet w najwyższym stopniu, bo co zrobią, kiedy ona wysiadzie?
        Ale o realizacji odbywającej się "też na moich warunkach" bym nie pisala. Podobnie uwazam, zewiele osob przesadza ze zobowiazaniami wobec własnych DOROSŁYCH dzieci - oczywiście że trzeba pomóc, zaopiekować sie, etc., ale sposob w jaki o tym wiele osób pisze powoduje, że ma się wrażenie, że chodzi o niemowleta.
        • iwoniaw Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 16:25
          Cytat > Ale o realizacji odbywającej się "też na moich warunkach" bym nie pisala.

          A dlaczego nie?
          Co do przesadzania, to coraz częściej obserwuję koszmarną roszczeniowość ze strony osób starszych, którym się wydaje, że ze względu na wiek nie obowiązuje ich ani zwykła kultura, ani cywilizowane standardy zachowań, że mogą zrobić i powiedzieć wszystko, a inni mają potulnie się dostosować. No niestety, świat tak nie działa. Potrzebujesz pomocy, to niestety, brak samowystarczalności generuje konieczność dostosowania się do warunków pomagającego. Tak to działa na każdym poziomie kontaktów międzyludzkich.
          • nangaparbat3 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 16:38
            Tego tak się nie formułuje. Ewidentnie zostalo napisane "na moich warunkach" a "też" dopisane później, skladnia jest jednoznaczna.
            Poza tym: starszym nieporownywalnie trudniej dostosowac sie niż mlodym, wszelkie zabiegi operacyjne sa dla nich bardziej niebezpieczne, wieksze niż u mlodych jest niebezpieczeństwo powiklań, dlużej sie goi i dluzej i z większym trudem dochodzą do siebie.
            W tym watku mamy jakieś nakręcanie histerii co do operacji mlodej, w pelni sil kobiety i lekceważenie problemow staruszki.
            • iwoniaw Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 16:58
              CytatW tym watku mamy jakieś nakręcanie histerii co do operacji mlodej, w pelni sil
              > kobiety i lekceważenie problemow staruszki.


              No zadziwiającą masz optykę, zaiste, skoro coś takiego widzisz w tym wątku. I nie wiem, na jakiej podstawie nazywasz córkę "w pełni sił kobietą", skoro autorka wątku wyraźnie pisze, iż dziewczyna:
              a) już leży w szpitalu i decyzja o operacji zapadła na skutek coraz gorszych rokowań
              b) aktualnie cierpi z powodu dolegliwości m.in. na _długotrwały_, silny ból
              c) już teraz lekarze wiedzą, że po wypisaniu do domu pacjentka będzie potrzebować stałej opieki osób trzecich i proponują matce wypisanie opieki nad dorosłym członkiem rodziny (czyli nie, doniesienie zakupów i zamieszkiwanie pod jednym dachem osób wychodzących do pracy/szkoły czy gdzie tam NIE wystarczy)
              • iwoniaw I jakież to "problemy staruszki" są lekceważone w 25.02.14, 17:03
                tym wątku?
                Wydziwianie, że syn nie może jej podrzucać zakupów, tylko córka?
                Wydziwianie, że pielęgniarka nie może być, tylko córka?
                Wydziwianie, że pod dach zięcia się nie przeniesie, tylko córka ma porzucić męża, córkę po operacji i młodsze dziecko specjalnej troski i zajmować się TYLKO nią?
                Czy jakieś inne poważne zastrzeżenia?
                Przypominam, że nikt tu nie proponuje porzucenia staruszki w ciemnym lesie w zaspie z dala od ludzkich siedzib bez kromki chleba ani zrzucenia jej ze skały.
                • nangaparbat3 Re: I jakież to "problemy staruszki" są lekceważo 25.02.14, 17:23
                  Bardzo brzydko się tu o niej pisze, bez troski, bez ciepla, przykro o tym czytać.
                  Natomiast Autorka wątku dawkuje informacje po kropelce, wiec rzeczywiscie nie docytalam wszystkiego.
                  Teraz mysle, że najprawdziwsze jest, że pani o ktorej mowa boi sie opieki nad matką, i to rozumiem. Myślę też, ze czuje sie wykorzystywana przez braci, ktorzy calą sprawę przerzucaja na nia. Oni przede wszystkim powinni zostac przywolani do porzadku, albo aktywnie zaopiekowac się matką, albo zrzucic na pielęgniarkę.
                  Natomiast bedę się upierać, że i corka, i jej choroba jest traktowana po czesci instrumentalnie, jako parawan przed roszczeniami braci przede wszystkim.
                  I jeszcze jedno - doczytalam się, ze jest jakies dziecko "najmlodsze", wiec jest i jakies średnie, może to średnie zajeloby sie sie siostrą wspolnie z ojcem?
                • attiya Re: I jakież to "problemy staruszki" są lekceważo 25.02.14, 17:38
                  no fakt, nikt nie proponuje ale jak widać każdy tak to widzi i odbiera big_grin
                  i łopatologiczne tłumaczenie nic tu nie pomaga
                  i kilka forumek uparcie widzi samotną wdowę w domku w ciemnym lesie 20 km od najbliższej osady ludzkiej big_grin
            • attiya Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 17:36
              nie przesadzaj, nikt nie lekceważy staruszki - tak na marginesie zapewne owa staruszka nie ma więcej niż 65 lat tongue_out. Ona ma trójkę dzieci i męża oraz w razie czego jeszcze wynajętą pielęgniarkę, więc sama nie zostanie.
              I czasem trzeba się dostosować, nie jest jedyna na świecie, tym bardziej, że jej dzieci pracują i nikt na pstryknięcie palcami nie będzie na każde jej zawołanie
              Babcia zwyczajnie chce rządzić i tyle - jak wyżej - do zięcia nie, bo go nie lubi, synowie nie - bo to mężczyźni, pielęgniarka nie, bo obca osoba. Złej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy.
            • zolla78 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 17:37
              nangaparbat3 napisała:

              > W tym watku mamy jakieś nakręcanie histerii co do operacji młodej, w pełni sil kobiety i lekceważenie problemow staruszki.>

              Jakie lekceważenie problemów staruszki.
              Staruszka chce by córka (pracująca, mająca pod opieką w dużej mierze dziecko specjalnej troski i męża pracującego na zmiany i córkę po poważnej operacji) przyjechała się nią zająć na miesiąc.

              Córka proponuje jak rozumiem, że weźmie ją na ten czas do siebie:
              Staruszka nie bo w zasadzie nie, bo argument, że chatę rozkradną czy zięcia nie lubi, to żaden argument w tej sytuacji.
              Ale córka, nie lekceważąc problemów i życzeń staruszki, mówi, to ok. zajmą się tobą synowie.
              Babcia nie bo jej syn nie będzie przewijał. Ok, ten argument rozumiem.
              Córka znowu mają w trosce życzenia i komfort babci, mówi, ok. złożymy się na pielęgniarkę, by to robiła.
              Babcia dalej nie, w tym monecie bo nie i już.
              I jak dla mnie jest moment by babci powiedzieć, że przykro, ale nie ma innej możliwości, chyba że babcia widzi inne rozwiązanie, ale nieuwzględniające miesięcznego pobytu córki u niej.
              W zależności co babcia wymyśli, kombinujemy dalej czy i na ile można to wykonać.

              Gdzie tu lekceważenie staruszki.
            • echtom Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 18:26
              > W tym watku mamy jakieś nakręcanie histerii co do operacji mlodej, w pelni sił kobiety i lekceważenie problemow staruszki.

              Nanga, sorry, ale life is life i nie może się kręcić wokół pokolenia odchodzącego. Ludzie w wieku średnim na ogół muszą sporo pracować na utrzymanie, przyszłą emeryturę, no i zwykle mają jeszcze jakieś zobowiązania wobec nie całkiem samodzielnych dzieci. Wnuki mają naukę i/lub pracę i są na etapie układania własnego życia rodzinnego. Opieka nad starszą osobą w rodzinie jest rzeczą jak najbardziej słuszną i chwalebną, ale tylko w zakresie, jaki pozwala młodszym członkom rodziny na wykonywanie ich podstawowych życiowych zadań. Mam baaardzo mieszane uczucia, kiedy słyszę, że syn koleżanki przerwał studia, żeby się opiekować babcią po udarze.
              • gryzelda71 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 19:55
                Mam baaardzo mieszane
                > uczucia, kiedy słyszę, że syn koleżanki przerwał studia, żeby się opiekować bab
                > cią po udarze.

                Hmmm może chciał przerwać,a babci była pretekstem. Czy kolezanka zmusiła, a może sama babcia?
                • echtom Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 20:57
                  Może sam, nie wiem. Osobiście podejrzewam sugestię koleżanki, ale mogę się mylić.
        • zolla78 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 17:27
          nangaparbat3 napisała:

          > Ale o realizacji odbywającej się "też na moich warunkach" bym nie pisala. Podobnie uwazam, zewiele osob przesadza ze zobowiazaniami wobec własnych DOROSŁYCH dzieci>

          Podobnie sporo osób przesadza ze zobowiązaniami wobec dorosłych, chimerycznych i egoistycznych rodziców.

          I sorry, ale nawet gdyby nie problem córki, to uważam, że opieka nad babcią w tej sytuacji i tak powinna się odbyć na też moich warunkach. No chyba, że chcesz powiedzieć, że córka ma obowiązek dostosować się do żądań babci i już, bo propozycja że np. pojedzie do niej na 2 tygodnie, a na 2 będzie któryś syn, to zbrodnia.

          Nie bardzo rozumiem, skąd u e-matek taka chęć obciążenia córki obowiązkiem opieki nad matką według matki widzimisię, w sytuacji gdy to jest wyraźne poświęcenie po jej stronie i stronie jej dzieci i męża (miesiąc to nie kilka dni, co może można byłoby przeżyć i to jeszcze pewnie bezpłatnego urlopu, bo na matkę L4 nie dostanie), a można zorganizować wszystko tak, by była to naturalna w tym układzie rodzinno - logistycznym pomoc i opieka nad matką, bez większych szkód i wyrzeczeń dla zainteresowanych.
    • ada1214 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 11:36
      a nie moga przyjac babci pod swoj dach na miesiac?
      w ten sposob i studentka i babcia mialaby opieke. Jezeli juz koniecznie obie beda wymagaly pielegnowania.
      • attiya Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 11:59
        mogą ale starsza pani jest obrażona na zięcia i nie wchodzi to w grę - ma być tak jak ona chce a dostosować się mają wszyscy inni a najbardziej wnuczka, której operacja ma przywrócić bądź ratować płodność - tu dokładnie raczej nie wiemy ale tak czy siak dla mnie płodność dziecka jest w tym wypadku ważniejsza
        • ada1214 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 12:02
          no moze nie doczytalam, ale skoro tak, to sytuacja wyglada raczej na probe sil, niz na autentyczna koniecznosc. To zmienia optyke raczej bardzo.
          • penelopa40 Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 15:41
            jestem matką, mam córkę, w pierwszej kolejności byłabym przy córce-swoim dziecku, potem, w miarę możności pomogłabym matce,
            w ogóle nie widzę tu dylematu, dziecko dla matki jest najważniejsze, przynajmniej dla mnie, i szczególnie w przypadku operacji, pobytu w szpitalu, nie ma znaczenia czy dorosłe, poza tym studentka to jest, może mieć 19 czy 22 lata a nie 40 czy 50 letnia kobieta, do tego w domu drugie dziecko, w ogóle nie ma nad czym się zastanawiać...
            i jeszcze jedno - rekonwalescencja po operacji w akademiku odpada! nie pozwoliłabym na coś takiego...w rekonwalescencji po operacji ginekologicznej, brzusznej, bardzo ważne jest porządne łóżko własne, własna toaleta z wygodnym do niej dojściem, pomoc bardzo bliskiej osoby, z rodziny, najlepiej kobiety np we wstaniu w nocy do toalety.....
            reasumując:
            córka w domu i matka się nią opiekuje
            babcia też w domu (u córki) jak chce, jak nie chce to opieka pielęgniarki, braci i tej pani na zmianę, w miarę jej możliwości związanych z opieką nad córką i młodszym dzieckiem...
            p.s. postawa babci - no comments
    • echtom Re: Rodzice vs dzieci (zobowiązania) 25.02.14, 16:16
      Matka zostaje w domu, żeby zająć się córką i młodszym dzieckiem, opcja wyprowadzki do babci jest wykluczona. Babcia ma do wyboru wprowadzić się do niej albo przyjąć opiekę innych osób i tak należy jej to przedstawić.
      • iwoniaw I to jest bardzo dobra rada 25.02.14, 16:28
        i w ogóle dziwię się, że są tu rozpatrywane właściwie wszystkie inne opcje, bo chimeryczna babka nie będzie przebywać z zięciem pod jednym dachem "bo nie".
        • zuzi.1 Re: I to jest bardzo dobra rada 25.02.14, 16:40
          Dokładnie, matka ma przede wszystkim obowiązek wobec własnego dziecka i to powinien byc dla niej PRIORYTET, a obowiązki wobec własnej matki, po spełnieniu obowiązków wobec córki powinna dzielic z pozostałym rodzeństwem i ew. odpłatną opiekunką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka