Dodaj do ulubionych

do mam pracujących zawodowo

24.02.14, 15:01
Czy macie prorodzinnych szefów? Jak Was traktowali po powrocie z macierzyńskiego? Za trzy tygodnie wracam do pracy po rodzicielskim. Szef straszy, że nie będzie ulgi, że mam się przygotować, że będzie dużo pracy i ostrzega, że jeśli wezmę l4 na dziecko to się wścieknie. To normalka czy tylko mi się taki trafił?
Obserwuj wątek
    • mx3_sp Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 15:05
      mój jest pro jak najbardziej, ale fakt taktem, że wszelkie zwolnienia nie są mile widziane, co innego wykorzystywanie urlopu, do którego mam prawo. Więc może zamiast l4 zwykły urlop.
      • hanka20074 mx3_sp 24.02.14, 15:10
        U mnie identycznie.
        • mx3_sp Re: mx3_sp 24.02.14, 15:14
          więc nie rozumiem o co strach. Masz dwa dni opieki nad dzieckiem i dwa dni na żądanie. Ojciec dziecka też ma urlop więc nie musisz aż tak często z dnia na dzień nie być w pracy.
        • una_mujer Re: mx3_sp 24.02.14, 15:18
          Mnie się udało zmienić stanowisko na takie, gdzie częściowo wykonuję pracę w domu. Mój szef jest Amerykaninem i jest w 100% politically correct - nigdy nic mi nie powiedział, że nie pracuję po 18. Zwolnienia nigdy nie musiałam brać, bo moje dziecko nigdy jeszcze nie było chore, ale myślę, że dzień lub dwa od czasu do czasu nie byłyby problemem.
          Pracuję w korpo smile
          Nie zamieniłabym na mniejszą firmę.
      • kropkaa Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 21:04
        Jest coś takiego, jak L4 na dziecko... Gdy dziecko jest chore, to idę do lekarza i na zwolnienie, bo odwrotnie (L4 w wakacje, by wyjechać na urlop) raczej ciężko... Chyba po to jest to w KP, by korzystać w razie potrzeby?
    • wuika Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 15:30
      Chory buc. Wściekać, to on się może na siebie, nie na pracownika, który być może (bo przecież nie na pewno) będzie korzystał z czegoś, do czego ma prawo. Na normalne l4 też się wkurza? suspicious
      • shumi-mi-las Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 15:31
        Bosz... Postaw sie na jego miejscu, co?
        • wuika iRe: do mam pracujących zawodowon 24.02.14, 15:35
          Stawiam się na jego miejscu. Mam też ludzi pod sobą, którzy też potrafią nie przyjść z dnia na dzień, bo cokolwiek. Taki hint: nie są to matki małych dzieci, ani ojcowie małych dzieci. Najczęściej poimprezowe urlopy na żądanie, czy leczenie przeziębienia przez 2 tygodnie. Jakbym się miała wściekać, bo człowiek idzie na l4, to bym nerwicy się nabawiła.
        • melancho_lia Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 07:42
          Sorry, ale choroby są wliczone w życie. O ile autorka nie będzie na tym L4 non stop i o ile nadrobi zaległości lub będzie w tym czasie pracować z domu to w czym problem.
          Szef wściekający się z powodu choroby pracownika to buc zwyczajny i kropka.
          • lampka_witoszowska Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 08:05
            właśnie, patrząc z jego punktu widzenia po prostu w razie kłopotów ze zdrowiem (jego zdrowiem) lub zagrożenia zwolnieniem (szefom się też zdarza, nawet częściej niż wyrobnikom) - ten szef jest zobligowany nei korzystać z l4. Proste.
            A z czego korzysta pracownik, co jest zgodne z prawem i obyczajami - to już pracownika wybór.

            ps. obyczaj - jak i prawo - mówią, żeby nie zarażać wszystkich wokół przez pokazówkę, jakim się jest oddanym pracownikiem. W naszym regulaminie pracowniczym stoi też jak byk: stosować się do zaleceń lekarza. Nie wiem, jak gdzie indziej, ale nie sądzę, by był zapis odwrotny.
    • shumi-mi-las Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 15:30
      Trudno powiedziecsmile bo zatrudnil mnie wiedzac ze mam dwojke dzieci przedszkolaka i szkolniaka. Na rozmowie padlo pytanie, czy podolam - trzy lata bylam na wychowawczym. Powiedzialam, ze logistycznie jak nsjbardxiej jestem gotowa.
      Raz musialam wziac urlop na zadanie bo dxiecko rano zachorowalo, a meza nie bylo. Po dwoch dniach wrocilam. Od tamtej pory nigdy fakt posiadania dzieci nie wplynal w zaden sposob na moja prace.
      Ale nadgodziny raczej zawsze z gory przewidziane i wyjatkowo rzadkie a dzieciaki nabraly odpornosci odkad nie rozczulam sie nad kazdym kaszlnieciem czy katarkiem i nie choruja. Odpukac tfu tfu na psa urokwink
      Podejdz do tego na luzie. Jak bedziesz myslec tylko o l4 to bedziesz w koncu brala. Jak faktycznie bedziesz musiala to trudno, ale proponuje pokrywac te dni urlopem.
      Nie ta praca, to bedzie inna. Glowa do gory!
    • joa66 Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 15:52
      U mnie odwrotnie. Mnie to nie dotyczy, bo ja korzystałam z wychowawczego, ale koleżanka przez 2 lata korzystała z 1 godzinnej przerwy na karmienie (czyli godzinę wczesniej wychodziła z pracy) i co chwila brała zwolenienie, mimo, że na co dzień dzieckiem zajmuje się babcia. Dyrekcji to się średnio podobało, ale z ciężkim westchnieniem akceptowała sytuację.
    • zebra12 Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 16:10
      Każdy szef ma swoją odporność na choroby podwładnych. Starałam się nie brać wolnego. Gdy dzieci były chore to prosiłam o pomoc rodziców. Teraz są już odchowane, uffff.
    • fomica Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 16:23
      O rany, przeciez wiadomo że chodzi o pewna skrajność. Nikt normalny nie będzie urządzal awantur o 2-3 dni zwolnienia, ale jeśli to sa zwolnienia 2-3 dni w tygodniu, to przyznasz że to juz jest troche nie halo.
      Moja firma jest bardzo prorodzinna, zatrudnia w większości kobiety, więc interes ciążowo-dzieciowo-urlopowy kręci się nieustannie. Co któras wraca z macierzyńskiego, to juz kolejna w ciąży. Nie słyszałam żeby z tego powodu były jakies represje, moi szefowie tez maja małe dzieci ALE wszystko gra przy założeniu dobrej woli obu stron. Dłuższe przerwy można wcześniej uzgodnić, dogadac termin powrotu, dziecko ma tez tatę, więc nie zawsze to mama musi byc nieobecna w pracy. Jesli ktoś znika z dnia na dzień bez słowa pozostawiając rozgrzebaną rzecz to na pewno nie będzie az tak mile widziane. Jeśli choroby są az tak częste że dezorganizują prace i wymuszają nadgodziny na koleżankach z zespołu - to pozostaje babcia, opiekunka albo urlop wychowawczy, no niestety, takie zycie. Komu zalezy na pracy i chce się uczciwie wywiązywac to znajdzie sposób żeby nie przeginac ze zwolnieniami.
    • valtho Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 18:25
      U mnie (duża firma prawnicza) raczej nikt nie brał zwolnień na dzieci, tylko w wyjątkowych wypadkach. Mamy małych dzieci też raczej nie miały taryfy ulgowej. Ale to specyficzna branża, gdzie wszyscy siedzą po godzinach i zarobki pozwalają na zatrudnianie opiekunek.
    • best_bej Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 18:28
      ciesz się ze masz do czego wracać, moja siostra nie ma bo nieoficjalnie cyt. małe dzieci chorują i brałaby ciagle zwolnienia. wiec profilaktycznie postanowiono ja zwolnić
      • only_she Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 18:55
        Cieszę się, współczuję siostrze, też znam podobne przypadki wśród znajomych. Mi też zabrano część etatu, przejęła tę część dziewczyna, która mnie zastępuje.
    • klubgogo Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 18:31
      Nie miałam problemu, ale ja wróciłam do pracy po pół roku od porodu, w ciąży na L4 poszłam od 9 miesiąca, nie nadużywałam zwolnień na dziecko (na szczęście pracuję nad odpornością dziecka i nie choruje dużo), jest ok. Kobiety w ciąży i rodzice malutkich dzieci ( w tym ojcowie) są u nas traktowani naprawdę dobrze.
    • beata7305 Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 18:38
      Mam dwoje przewlekle chorych chłopców. L4 biorę tylko wtedy, gdy jedziemy do specjalisty. Są to pojedyncze dni. Resztę lekarzy staram się załatwiać popołudniami, akurat mam taką możliwość (czasem konieczność bo trzeba iść prywatnie). Gdy dziecko ma infekcję i siedzi w domu dzielimy się opieką nad nim z mężem, babciami. Oczywiście wiem, że nie wszyscy mają tak komfortową sytuację jak my z babciami. Nie ma chyba szefa, który byłby zadowolony z nieobecności pracownika. Choćby nie wiadomo jak był prorodzinny. Czy moja szefowa jest prorodzinna? Nie zastanawiałam się nad tym. pewnie gdybym brała L4 na dziecko kiedy tylko mi się należy to okazałoby się, że nie jestsmile
    • szamanta Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 20:18
      only_she napisała:

      > Szef straszy, że nie będzie ulgi, że mam się przygotować, że będzie dużo pracy i ostrzega, że jeśli wezm
      > ę l4 na dziecko to się wścieknie.

      Mam podobne podejście do twojego pracodawcy .W pracy się pracuje a nie opieprza , czy notorycznie na zwolnieniach siedzi.
      W przeciwnym razie całkowita dezorganizacja przez takich pracowników powstaje, które oczekują ulg ,przymykanie oka na ich obijania się i co rusza podrzucając l4 do kadr. To zaburza rytm i opracowany konspekt pracy Nosz rewelacja uncertain
      ( pomijam incydentalne sytuacja)
      Dobrze ,ze szef poinformował cię ,że jest wiele pracy, abyś później zaskoczona nie była ,kiedy nie będzie czasu i miejsca na jakiś ulgi
    • ladnyusmiech Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 20:25
      Ja za niedługi czas też wracam, i to po dwóch macierzyńskich big_grin
      Moją szefową jest kobieta, tak tak ma dzieci. Nie przeszkadzało jej to w przesiadywaniu codziennie na nadgodzinach - bo trzeba! Na pewno nie będzie taryfy ulgowej. Prace traktuje bardzo poważnie.

      Więc pocieszam, że sama nie jesteś wink
    • yuka12 Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 20:53
      Po macierzynskim mialam 2 tygodnie luzniejsze, potem 2 tygodnie urlopu (na nowy rok) i zaczelam prawdziwa orke, bo wszyscy moi wspolpracownicy mogli wreszcie pojsc po kolei na urlopy. Dalam rade, choc latwo nie bylo. Choc bylam karmiaca z malym dzieckiem, czesto wracalam do domu po 12 godzinach od wyjscia. Nie bylo zadnej taryfy ulgowej. I mialam taka swiadomosc, wiec sie nie buntowalam. Praca musiala byc wykonana i juz. Po serii urlopow dostalam swoje obowiazki i normalne godziny pracy.
    • slonko1335 Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 21:05
      Zdecydowanie takich miałam jak wracałam z macierzyńskiego. Na wstępie dostałam elastyczne godziny oraz zapewnienie, że jak będę potrzebować zwolnienia czy wyjść wcześniej mam do tego pełne prawo i nie mam mieć skrupułów. Jak młoda wylądowała w szpitalu i napisałam wniosek o urlop moja szefowa bezpośrednia powiedziała, ze na siedzenie przy szpitalnym łóżku urlopu wolałaby mi nie podpisywać bo ona chce wypoczętego pracownika po urlopie i lepiej sobie wziąć zwolnienie.
      Teraz też ok choć akurat rodzaj pracy jest taki, że czasami po prostu muszę gdzieś być lub jest na coś termin którego muszę dotrzymać choćby się waliło...no jakby się waliło to ktoś by zastąpił zapewne ale sama wolałabym aby nie było takiej potrzeby...
    • gojdap Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 21:13
      Poprzedni był wredny. Zawsze przetrzymywał nas dłużej przed świętami i pytał "co, do dzieci się spieszycie?" Te, które prosiły o dostosowanie godzin pracy, bo na przykład odprowadzały dzieci do szkoły czy przedszkola, zawsze, ale to zawsze dostawały coś odwrotnego. Kiedyś mnie zatrzymał, mówię mu, że za pół godziny moje dziecko kończy lekcje- trzymał mnie tak długo, że wzywałam taksówkę i płakałam w tej taksówce jak durna. Dziecko na szczęście czekało w szkole spokojnie. Teraz jest niby lepiej, ale w czerwcu uprzedziłam szefową, że może mnie nie być około tygodnia, bo dziecko miało mieć operację- powiedziała mi, że jej to nie interesuje i zastępstwa za mnie nie znajdzie. Żałowałam potem, że nie postawiłam jej przed faktem dokonanym.
    • mruwa9 Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 21:28
      normalni, zawsze.
      Wiadomo, ze ludzie sie rozmnazaja, potem dzieci ida do przedszkola/zlobka, musza swoje odchorowac, musza wowczas zostac w domu pod opieka rodzica, , normalna kolej rzeczy. Nikt nie robi tego specjalnie ani specjalnie, takie zycie. Potem dzieci wyrastaja i jakos sie toczy. Szef tez czlowiek i rodzic.
      • kropkaa Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 21:41
        Dokładnie.
        Poza tym mam prawa, to z nich korzystam - nie widzę powodu, by na chore dziecko brać urlop, bo jak mi braknie, to firma mi nie da na wyjazd wakacyjny.
        Większość rzeczy byłaby prostsza, gdyby ludzie szanowali siebie nawzajem i swój czas. To się też tyczy relacji chore dziecko - rodzic. Jeśli szef uważa, że naprawdę chorego przedszkolaka można zostawić z doraźną opiekunką, to tylko pogratulować rozumu.
        W dobie netu i laptopów można niektórym pomóc, ale jak się odczuwa przyjemność w rzucaniu kłód pod nogi, to terapia, a nie zarządzanie ludźmi.
        • kamunyak Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 22:14
          są zawody, gdzie L4 raczej w grę nie wchodzi. Co z tego, że masz do niego prawo...
          Wyobraź sobie chirurga, który dzwoni do przełożonego i mówi, że wlaśnie dziecko mu zachorowało więc on nie wykona planowanych na dzis operacji, generalnie ma to gdzieś, nie przyjdzie bo ma do tego prawo.
          Ja chirurgiem nie jestem ale mam taki zawód, że nagła, niezapowiedziana nieobecność, spowodowałoby podobny zamęt i zmarnowanie czasu wielu ludzi. Nie chodziłam na L4, do dzieci była opiekunka. Ja akurat zatrudniałam na stałe ale są opiekunki, jak to ładnie ujęłas, doraźne i wcale nie jest to pani Krysia z naprzeciwka, tylko osoby z agencji, najczęściej z przeszkoleniem pielęgniarskim.
          Nikt nie każe pracowac matce chorowitego dziecka a pracodawca to nie instytucja charytatywna, ma do wykonania określone zadania, pracę i ktos to zrobić musi.
          Jak ty nie przyjdziesz to samo się nie zrobi.
          Oczywiście, masz prawo i mozesz je egzekwować.
          Ciekawe, jak długo twój pracodawca wytrzyma?
          • minor.revisions Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 23:13
            jeżeli w pakiecie ma być dyspozycyjność, to to musi znaleźć odzwierciedlenie w pensji (na tyle wysokiej, żeby starczyło na opiekunkę i backup w innych wydarzeniach losowych). Bo pracownik też nie instytucja charytatywna, a to w intetesie pracodawcy jest, żeby pracownik był niezawodny i dyspozycyjny.
            • kropkaa Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 23:27
              Dokładnie - tam, gdzie są wysokie zarobki, na L4 rzadko się chodzi. Trudno, żeby płacić certyfikowanej opiekunce mając średnią krajową.
              • shumi-mi-las Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 05:32
                Niekoniecznie. U mnie zarobki przecietne, ale pensja sklada sie z czesci stalej i premii motywacyjnej. W poprzedniej pracy podobnie.
                W poprzedniej za kazdy dzien l4 premii proporcjonalnie ubywalo. W obecnej jeden dzien zwolnienia powoduje obciecie calej premii. Wieciee, jaka pracownicy maja odpornosc?wink
                Oczywiscie zdarzaja sie zwolnienua w uzasadnionych przypadkach. Trzydniowki jednak kazdy stara sie pokrywac urlopem.
                Poczatkowo mnie to wkurzalo, ale ja w ciagu 17 lat pracy na zwolnieniach bylam dokladnie trzy razy - z powodu poronienia, w drugiej ciazy od 6 mca i to tylko dlatego ze wyladowalam w szpitalu i postawiono mnie przed faktem, oraz w kilejnej ciazy ktora byla zagrozona. Fakt ze mam meza ktory ma eladtyczny dosc grafik i babcie.
            • kamunyak Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 02:05
              > jeżeli w pakiecie ma być dyspozycyjność

              ja chyba nie bardzo rozumiem... ktos zatrudnia się w firmie, podpisuje umowę (dobrowolnie), że np. bedzie wykonywał prace w godzinach 8.00-16.00, i pracodawca ma jeszcze zabiegać o to, zeby pracownik zechciał właśnie w tych godzinach, a nawet w ogóle, do pracy przychodzić, tzn żeby był dyspozycyjny właśnie w tym czasie, na który opiewa jego umowa o pracę?
              A ktos zmusza pracownika żeby taka umowę podpisał? nie pasuje mi, także finansowo, to nie podpisuję, i już.
              A prawda jest taka, ze są osoby (potencjalni pracownicy), które moga dyktowac warunki, z racji posiadanych umiejętnosci. I są osoby zawodowo pospolite, które same musza starać sie o utrzymanie pracy. Ci pierwsi pracownicy mogą sobie pozwolić na więcej, ci drudzy nie, bo wylecą z roboty przy pierwszej okazji.
              I co by tu nie gadać, reguły dyktuje rynek, zawsze i wszędzie.
              Ale poteoretyzować sobie możemy. Szcególnie, że nie jestem pracodawcą, tylko pracownikiem.
              • lampka_witoszowska Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 08:11
                znaczy, jak ktoś umrze, to ma przyjść, bo wyjdzie na nieobowiązkowego? czy podpisuje się od razu zastrzeżenie, że w razie śmierci stosunek pracy wygasa?
                a poza zobowiązaniem obecności w godzinach 8-16. coś jeszcze kogokolwiek w takiej firmie obowiązuje? jakiś kodeks pracy choćby, już nie wspomnę o przepisach wewnętrznych danej firmy? czy umowa o pracę obejmuje jedynie godziny obecności w pracy?
                • fomica Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 09:12
                  > znaczy, jak ktoś umrze, to ma przyjść, bo wyjdzie na nieobowiązkowego? czy podp
                  > isuje się od razu zastrzeżenie, że w razie śmierci stosunek pracy wygasa?
                  Nie trzeba podpisywac takiego "zastrzeżenia", bo to jest wprost napisane w kodeksie pracy i każdy o tym wie.
                  > a poza zobowiązaniem obecności w godzinach 8-16. coś jeszcze kogokolwiek w taki
                  > ej firmie obowiązuje? jakiś kodeks pracy choćby, już nie wspomnę o przepisach w
                  > ewnętrznych danej firmy? czy umowa o pracę obejmuje jedynie godziny obecności w
                  > pracy?
                  Tak, kodeks pracy, różne rozporządzenia, zarządzenia, regulaminy wewnętrzne.
                  • lampka_witoszowska Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 09:57
                    otóż to smile
                    więc nie tylko podpisuje się obecność w godzinach 8-16 niezależnie od wszystkiego, bo KP pracownika i jego zdrowie czy konieczność zajęcia się rodziną jednak chroni
                    • fomica Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 11:40
                      Wiesz co, prawo pracy w Polsce jest tak sformułowane, że każda strona, jesli ma taki kaprys i dużo złej woli, może nieźle uprzykrzyć życie drugiej stronie.
                      Pracownik może: wykorzystac wszelkie możliwe zwolnienia chorobowe, ciążowe, na siebie, na dziecko, na innych członków rodziny, urlopy macierzyńskie, wychowawcze, opiekę, oczywiście urlop wypoczynkowy, w tym na żądanie. Jesli się uprze to może i przez 3 lata (płatne!) w ogóle nie pokazywac się w pracy. Tak, jest to zgodne z prawem, bo prawo "chroni konieczność zajęcia się rodziną".
                      Pracodawca może: nie dac podwyżki, nie przyznac awansu, nie przedłużyć umowy, proponowac umowę czasową na np. 2 x po 2 lata, ustalic nietypowy system czasu pracy (rownowazny, zadaniowy) albo dziwne godziny, wprowadzić przerwe obiadową, co wydłuża czas pozostawania w pracy, wreszcie zwolnić z przyczyn "redukcji zatrudnienia". To tez jest legalne, bo prawo chroni także "swobode prowadzenia działalności gospodarczej i zawierania umów".
                      Obu stronom powinno zależec na życiu w zgodzie i czasem zrobić krok do tyłu, pójśc na kompromis. Założenie że "mnie się nalezy i koniec, robię zgodnie z prawem" jest krótkowzroczne i prędzej czy później ktoś się na tym przejedzie.
                      • lampka_witoszowska Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 11:44
                        jasne, ale wątek nie jest o uprzykrzaniu funkcjonowania w pracy drugiej stronie, ale o normalnym (w znaczeniu: uczciwym) korzystaniu ze zwolnień lekarskich na wypadek konieczności (czyli jeśli lekarz zdecyduje, że pracownik lub jego dziecko powinni pozostać w domu)

                        i już
                        • fomica Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 12:10
                          No tak, tylko szczerze mówiąc nie uwierze że jakikolwiek normalny pracodawca zrobi awanture o 2-3 dni zwolnienia lekarskiego (wręcz przeciwnie, nikt nie lubi kaszlących przy biurku obok, czasem musza być siłą wysyłani do lekarza i do domu), więc nie wiem o czym tu dyskutowac. Normalna sprawa.
                          Problem powstaje wtedy, gdy korzystanie z przywilejów znacznie przekracza te 2-3 dni w miesiącu, a robią się z tego 2-3 dni w tygodniu. Albo pojawiają sie długie nieobecności bez uprzedzenia, z dnia na dzień i nagle ktos inny musi ogarnąć cudze obowiązki. Wtedy niezaleznie od intencji, jest to dezorganizujące, trudne do okiełznania i owszem, stanowi poważny problem dla firmy. Nawet jeśli to jest - jak piszesz "uczciwe" korzystanie, tzn. naprawdę pracownik albo jego dziecko jest chore, nie ma w tym żadnej ściemy, to i tak problem jest. I w takiej sytuacji trudno się dziwic pracodawcy który na to źle reaguje, choc oczywiście każdy ma świadomość że pracownik "ma takie prawo".
                          • lampka_witoszowska Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 12:50
                            nie, oczywiście jeśli nie wierzysz w takich pracodawców, to nie ma jak dyskutować - przecież nie będziemy się przekonywać, czy są, czy nie - niemniej co spotkanie z moją koleżanką dyskutujemy, czy słusznie postępuje namawiając swoje pracownice na dzień czy dwa URLOPU, gdy te mają chore dzieci smile

                            na razie nie uwierzyła, że urlop służy wypoczynkowi, a choroba dziecka to uzasadnienie zwolnienia lekarskiego - ale co pracodawca, to inna interpretacja realiów - i w tym problem

                            bo to, że człowiek z dnia na dzień zachoruje, to raczej norma - i póki nie zatrudnia się androidów, to należy to brać pod uwagę (nie mówię, że to proste - mówię, że należy)
            • atena12345 minor.revisions 25.02.14, 11:55
              minor.revisions napisała:

              > jeżeli w pakiecie ma być dyspozycyjność, to to musi znaleźć odzwierciedlenie w
              > pensji (na tyle wysokiej, żeby starczyło na opiekunkę i backup w innych wydarze
              > niach losowych). Bo pracownik też nie instytucja charytatywna, a to w intetesie
              > pracodawcy jest, żeby pracownik był niezawodny i dyspozycyjny.

              10/10
              Chodzę na zwolnienia, gdy młodsze jest chore. Starsza już zostaje sama, ale gdyby mocniej zachorowała, to też pójdę na l4.
              Sama również choruję. Z gorączką 39 stopni nie zamierzam chodzić do pracy, albo krztusząc się i smarkając.
              Zwykle jest tych zwolnień 4-5 w roku po kilka dni.
              Mogę zatrudnić opiekunkę do młodszego, ale bez sensu płacić lwią część pensji.
              Nie kalkuluje mi się.
              Zobaczymy ile szef wytrzyma wink
          • wuika Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 08:29
            Wyobraź sobie, że nawet chirurdzy, anestezjolodzy, onkolodzy, położnicy i inni z bardzo potrzebnych specjalizacji - też chodzą na zwolnienia. A szpital, który by się załamał od zwolnienia chorobowego jednego lekarza nie dostaje kontraktu. Żaden chirurg nie będzie operował np. z cieknącym nosem i ledwo stojąc na nogach.
          • atena12345 Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 11:51
            kamunyak napisała:

            > Wyobraź sobie chirurga, który dzwoni do przełożonego i mówi, że wlaśnie dziecko
            > mu zachorowało więc on nie wykona planowanych na dzis operacji, generalnie ma
            > to gdzieś, nie przyjdzie bo ma do tego prawo.

            jestem w stanie sobie to wyobrazić.
            Bo rozumiem, że według Ciebie MIMO WSZYSTKO powinien operować?

            > Ja chirurgiem nie jestem ale mam taki zawód, że nagła, niezapowiedziana nieobec
            > ność, spowodowałoby podobny zamęt i zmarnowanie czasu wielu ludzi.

            Łoj... bywa...

            Nie chodziła
            > m na L4, do dzieci była opiekunka. Ja akurat zatrudniałam na stałe ale są opiek
            > unki, jak to ładnie ujęłas, doraźne i wcale nie jest to pani Krysia z naprzeciw
            > ka, tylko osoby z agencji, najczęściej z przeszkoleniem pielęgniarskim.

            zwłaszcza, gdy się zarabia grosze, to dobre rozwiązanie.
            Tak wiem, można szukać lepiej płatnej pracy wink

            > Nikt nie każe pracowac matce chorowitego dziecka

            Fakt, nikt nie zmusza. Matka chorowitego dziecka powinna zrezygnować z pracy i przejść na zasiłki MOPS


            • pe.tronela Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 12:00
              > Fakt, nikt nie zmusza. Matka chorowitego dziecka powinna zrezygnować z pracy i
              > przejść na zasiłki MOPS

              Jesli jest bardzo chorowite - a nie ma do tego dziecka ojca ani nikogo innego kto sie wlaczy w opieke ani nie stac matki na opiekunke - to tak, przejscie na zasilki mopsu jest uczciwsze. Wtedy nie pracodawca jest jej sponsorem, bo ktos musi, wiec wypadlo na niego, ale cale spoleczenstwo sie zrzuca. Jakby rozsadniej.
              • atena12345 Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 12:04
                pe.tronela napisała:

                > > Fakt, nikt nie zmusza. Matka chorowitego dziecka powinna zrezygnować z pr
                > acy i
                > > przejść na zasiłki MOPS
                >
                > Jesli jest bardzo chorowite - to tak,

                To teraz ustalmy definicję bardzo chorowitego dziecka.
                Musimy przyjąć warunki brzegowe, czyli ustalić np. czy z katarem dziecko może iść do przedszkola big_grin
                Po prostu: nie popadajmy w paranoję
    • klamkas Re: do mam pracujących zawodowo 24.02.14, 22:06
      Mogę się wypowiedzieć z perspektywy "szefa" - nie mam nic przeciwko normalnym zwolnieniom, czyli rozumiem, że raz kiedyś ktoś zachoruje, albo zachoruje mu dziecko. Wtedy staję na głowię, żeby załatwić zastępstwo, jak trzeba i mogę to sama zastępuję kolegów na serwisowych wyjazdach. Ale dziewczynie, która na rocznej umowie prawie 5 miesięcy spędziła na L4 (różnie, raz na siebie, raz na dziecko) nie przedłużyłam umowy - nie ze złośliwości, nie dlatego, że jej nie rozumiem, a dlatego, że dezorganizowało nam to pracę. Jej koleżanki nie chciały brać nadgodzin, ja nie mogłam zatrudnić nikogo na ten czas (bo były to krótkie zwolnienia, tyle że bardzo często), a ona stanowczo odmawiała wykonania chociaż części pracy w domu w trakcie zwolnienia.

      I tak, wkurzałam się bardzo.
      • melancho_lia Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 07:43
        w takiej sytuacji wkurzenie jak najbardziej uzasadnione.
    • to_ja_tola Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 02:47
      Powiedziałabym ze pod tym wzgledem moj jjest" the best".
      Pracowałam kiedy mogłam i tak mam troche do dzisiaj.Ale tez dzisiaj to juz inna bajka.
      Musze jednak przyznac ze powrot po 2. Urlopach był na moich warunkach.
      • paliwodaj Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 03:33
        to dlatego ze niektore matki przeginaja ze swoimi L4 z powodu wiekszego pierdniecia dziecka i naduzywaja zwolnien L4, bo im wolno
        Powinno byc tak jak u nas, za zwolnienie lekarsie dostaniesz kase, ale jezeli trwa ono dluzej niz tydzien. Jezeli masz ochote na 2 dni choroby, sorki ale nie dostaniesz nic. Mamy tak i zyjemy, nikt nie narzeka
    • lilly_about Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 07:32
      Moja praca jest aż nadto prorodzinna.
    • melancho_lia Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 07:38
      U mnie luz, L4 na dziecko nie wywołuje wściekłości szefa, nie powoduje szykan ani gróźb zwolnienia.
      Mam dwoje dzieci, bywało, ze na L4 byłam po 2 tyg. potem tydzien przerwy i znowu 2 tyg.
      Tyle, ze ja swoją pracę mogę z powodzeniem w domu wykonywać, więc problemu nie ma.
    • lampka_witoszowska Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 08:18
      mam prorodzinnego szefa. Sam mało choruje, ale zdarza się z raz, dwa razy w roku, pretensji o zwolnienia nie ma.
      Pretensje usiłują mieć inni pracownicy, kompletnie niewładni w kwestii czyjejś pracy czy zwolnień. Dodam, że za mnie pracy nie wykonuje nikt, wracam, to ogarniam. Co ciekawe, są to pojedyncze przypadki osób, które albo same chodzą do pracy zakatarzone i uwielbiają straszyć się zwolnieniem z pracy - bo tak w tv mówią. Albo są to osoby, które liczą na awans i niewielkim kosztem usiłują wyjść na bohatera.
      Poza tym większość jest normalna. Znaczy, wiedzą, że człowiek choruje albo choruje mu dziecko. Wtedy należy zająć się sobą albo dzieckiem.
      • mx3_sp No jeśli pracuje na kasie w markecie 25.02.14, 08:26
        albo przy jakiejś taśmie to nie dość, że takie nieplanowane l4 rozwala system pracy to jeszcze zmusza innych pracowników do zmiany grafiku. Nie każda pracuje na własny rachunek w sektorze usług z możliwością pracy zdalnej.
        • lampka_witoszowska Re: No jeśli pracuje na kasie w markecie 25.02.14, 08:42
          nie masz racji - lekarz na l4 tez rozwala komuś pracę, inni ciągną za niego

          a jak nie masz wyjścia - albo urodziłaś się w rodzinie, która pojęcia nie ma o tym, że można studia skończyć, nie pić albo w ogóle pracować - to i na pracę w markecie patrzysz z większym szacunkiem

          znaczy - ktoś ludzi musi obsługiwać, jeśli mają dwie lewe ręce i nie umieją sobie wyhodować jedzenia, tylko je kupują wink
    • agnieszka77_11 Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 08:46
      U mnie jest w miarę prorodzinnie (nikt nie karze zostawać nikomu po godzinach, gdy nie ma potrzeby, gdy są jakieś eventy w przedszkolu/szkole to jak najbardziej można wyjść, nie ma problemów z braniem urlopów), ale wiadomo, że każdy pracownik ma równe szanse i każdy jest tak samo traktowany. Jedni mają dzieci, inni dojeżdżają do pracy 60km, jeszcze inni studiują lub najzwyczajniej w świecie mieliby okazję troszkę poczuć życia. Każdy ma jakieś swoje życie i firma nie może się kręcić wokół mam, które zdecydowały się na dziecko.
      Wiadomo, że każdy z nas wybierając daną pracę decyduje się na określone zasady, godziny pracy itp. i nie może być tak, że mama z 2 dzieci będzie non stop zwalać swoją robotę na osoby bezdzietne, bo jej dzieci ciągle chorują lub musi je wcześniej odbierać z przedszkola.
      Jak zapewne wszędzie częste zwolnienia lekarskie nie są mile widziane. Poza tym jest dwoje rodziców i raz jedno, a raz drugie może korzystać z L4 na dziecko.
      Taryfy ulgowej dla mam z dziećmi nie ma. Wszyscy pracownicy są traktowani na równi, co dla mnie jest akurat jak najbardziej w porządku. W końcu to moja decyzja, aby mieć dzieci czy wrócić do pracy. Dlaczego mają cierpieć inni?! To wprowadza nieład w pracy.
      Ale tutaj chodzi o skrajności, bo przecież nikt nie będzie się czepiał o to, że dziecko raz w roku się rozchoruje i mama będzie musiała pójść na zwolnienie.
      • agnieszka77_11 Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 08:50
        Najgorsze w tych zwolnieniach jest to, że tą pracę za nas musi ktoś zrobić. Ktoś musi przyjść wcześniej, pracować na zwiększonych obrotach czy zostać po godzinach. To jest główny problem tych zwolnień lekarskich. Często ten problem zwolnień lekarskich nie wychodzi od samego szefa, a od innych pracowników, których te częste L4 zaczynają wkurzać.
        • agnieszka77_11 Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 09:07
          Problem zwolnień lekarskich nie dotyczy zapewne osób, które mogą wykonywać swoją pracę zdalnie.
    • mood_indigo Zdecydowanie tak. 25.02.14, 09:21
      Nigdy słowa wyrzutu nie usłyszałam, ale też prawda, że na zwolnieniu byłam ze 3 razy może przez kilka lat. Dla mnie większym obciążeniem psychicznym są zawsze koleżanki, mamy tak grafik ułożony, że kiedy mnie nie ma któraś z nich musi po prostu przyjść na dodatkowy dyżur, poza godzinami swojej pracy. No jakoś mam wyrzuty sumienia że muszą przyjść za mnie. Ich nadgodziny są opłacane dodatkowo, oczywiście, ale wszystkie staramy się tak wszystko organizować w domach, żeby L4 było jak najmniej, i ja i one.
    • zasieciowanysieciarz Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 09:23
      Wydaje mi się że wszystko zalezy od kontkretnego człowieka.
      Mój przypadek. Pracowałam 5 lat (bez ani jednego dnia zwolnienia lekarskiego - szef z gatunku w mojej firmie się nie choruje). Zaszłam w ciąże pracowałam bez zwolnienia do połowy 9. miesiąca. O ciąży poniformowałam dość wcześnie z uwagą, że na macierzyńskim mogę pracować ale w domu (szef odmówił "nie zdaje sobie pani sprawy ile jest opieki nad dzieckie" koleżance powiedział no tak miałaby macierzyńskie i jeszcze ja bym musiał jej płacić to miała by tyle kasy). Do końca mojego pobytu nie był w stanie znaleźć nikogo na zastępstwo. Przez 4 miesiące macieżyńskiego nie dostałam zasiłku - dopiero pisemne ponaglenie spowodowało że szef dopełnił formalności.
      W dniu powrotu szef zrobił wolny dzień pracownikom coby sie ze mną rozmówić. Zaproponował że zapłaci mi 70% wynagrodzenia za 1 miesiąc ale żebym już się nie pojawiała w pracy. Odparłam że rozumiem że chce mi wręczyć wypowiedzenie ale ja chcę normalnym trybem tj z zachowaniem 3 miesiecznego wypowiedzenia. Na to szef, że w takim układzie jest zmuszony mi wręczyć dyscyplinarkę. Odparłam że spotkamy się w sądzie. A on mi na to "nieszkodzi więm że przegram ale Pani pieniędzy nie dostanie pół roku albo i dłużej". Suma summarum pracuje tu nadal - jak wróciłam czekała na mnie praca z 4 miesięcy niewykonana w żadnym stopniu i dużo poprawek po mojej zastępczyni. Przez 9 miesięcy obecnej pracy nie brałam zwolnienia ani na siebie ani na dziecko nie było takiej potrzeby, ale nie korzystam też z skróconego czasu w związku z karmieniem dziecka.
      • lillaj Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 09:30
        Zdecydowanie masz szefa buca. Mi bardzo pomaga teściowa, gdy dziecko choruje, ale gdy choroba ma ciężki przebieg zostaję w domu i nigdy, a dziecko ma już 6 lat nie usłyszałam złego słowa. Pracuję w małej firmie, w której nieobecność nawet jednego pracownika jest odczuwalna.
      • shumi-mi-las Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 10:35
        Rozwodnik z dwojka dzieci?...
        • zasieciowanysieciarz Re: do mam pracujących zawodowo 25.02.14, 11:18
          z dwójką ale nie rozwodnik.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka