Dodaj do ulubionych

Nauka manier w restauracji...

09.03.14, 14:21
m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,117915,15586158,Zaskoczenie_w_restauracji__Ekspert_wyjasnia__jak_sie.html?utm_source=m.gazeta.pl&utm_medium=testbox&utm_campaign=maintopic
W skrocie - do lodow dostajecie lyzke stolowa. Prosicie o lyzeczke na co kelner sie upiera ze trzeba jesc tym co sie dostalo i ze wlasnie lody sie je lyzkami do zupy. Specjalista moim zdaniem ladnie rzecz ujal ale co myslicie o sytuacji i co byscie zrobily? A. Skulamy uszka i jemy lyzka do zupy B. Robimy sajgon i zadamy lyzeczki do lodow. C. W ogole nie zauwazyliscie ze z lyzka cos nie tak.
Obserwuj wątek
    • daszutka Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 14:25
      Jemy tym co jest i nie dajemy napiwku big_grin
    • skarolina Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 14:28
      Może bez sajgonu, ale zdecydowanie żądam takiej łyżeczki, którą będzie mi wygodnie jeść smile
      • verdana Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 14:34
        Restauracja jest miejscem, gdzie klient ma jeść tym, czym mu wygodnie. Jeśli chce rybę jeść nożem, kelner nie robi mu wykładu, tylko z uśmiechem przynosi nóż.
        • eliszka25 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 16:20
          dokladnie, do restauracji idzie sie dla przyjemnosci. osobiscie nigdy nie spotkalam sie z tym, zeby kelner mial do mnie jakies waty z powodu sztuccow. nigdy wiecej nie poszlabym do restauracji, w ktorej kelner robilby mi wyklad na temat lyzki do lodow, zamiast po prostu obsluzyc, bo od tego on jest.
          • morgen_stern Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 16:24
            Właśnie tak, tutaj to kelner powinien nauczyć się dobrych manier oraz swojego fachu. Jeśli gość ma kaprys jedzenia nawet ryby łyżką, to kelner bez zbędnych komentarzy mu ją z uśmiechem przynosi. Nie jest od komentowania tylko od obsługiwania.
        • koronka2012 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 20:33
          verdana napisała:

          > Restauracja jest miejscem, gdzie klient ma jeść tym, czym mu wygodnie. Jeśli ch
          > ce rybę jeść nożem, kelner nie robi mu wykładu, tylko z uśmiechem przynosi nóż.

          A jaki wykład niby miałby w tej sytuacji zrobić kelner? wykład to gość jemu mógłby palnąć, bo zakładam że skoro gość się o nóż upomniał, to podano mu 2 widelce?
          • iwoniaw Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 22:29
            Akurat w opisanym wypadku gość do lodów dostał łychę, poprosił o łyżeczkę, to łyżeczki nie dostał, tylko wykład o stosowności łychy wink
          • eliszka25 Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 00:52
            koronka2012 napisała:


            >
            > A jaki wykład niby miałby w tej sytuacji zrobić kelner? wykład to gość jemu móg
            > łby palnąć, bo zakładam że skoro gość się o nóż upomniał, to podano mu 2 widelc
            > e?
            tak sie sklada, ze zestaw sztuccow do ryb nie zawiera klasycznego noza i w porzadnej restauracji, zamawiajac rybe, dostaje sie do niej zestaw sztuccow do ryby, czyli bez noza. jesli jednak klient zazyczy sobie noz, lyzke czy nawet lyzeczke do espresso do tej ryby, to kelner powinien mu to dostarczyc, z usmiechem na ustach, a nie robic wyklad, jak to mialo miejsce w opisanym w poscie zalozycielskim przypadku lodow i lyzki.
          • karola1008 Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 08:17


            koronka2012 napisała:

            > verdana napisała:
            >
            > > Restauracja jest miejscem, gdzie klient ma jeść tym, czym mu wygodnie. Je
            > śli ch
            > > ce rybę jeść nożem, kelner nie robi mu wykładu, tylko z uśmiechem przynos
            > i nóż.
            >
            > A jaki wykład niby miałby w tej sytuacji zrobić kelner? wykład to gość jemu móg
            > łby palnąć, bo zakładam że skoro gość się o nóż upomniał, to podano mu 2 widelc
            > e
            Jeżeli gość uprzejmie i spokojnie prosi o nóż do ryby, to kelner ma po prostu ten nóż przynieść. Jeśli natomiast gość daje kelnerowi wykład podniesionym tonem, zajmując temu kelnerowi przy tym czas, to w zasadzie powinien zainterweniować przełożony kelnera, menedżer czy ktoś w tym rodzaju. I wcale nie jest powiedziane, że ma popierać gościa bezwzględnie. Moją ulubioną opcją w takiej sytuacji jest jednakże zwrócenie temu gościowi uwagi przez innych gości. Nie na temat tego czym co jeść oczywiście, ale tego, że inni przyszli do restauracji zjeść posiłek w spokoju, a on ten spokój zakłóca, a poza tym, jak wskazałam wcześniej-zajmuje czas kelnerowi, a inni czekają. Taka uwaga wygłoszona spokojnym tonem uspokaja awanturnego "współgościa", oraz zapewnia wygłaszającemu ją gościowi wieczysta sympatię obsługi restauracji.










            Ustawienia Wyloguj

            karola1008

            Ulubione fora
            Ulubione wątki
            Rozwód..i co dalej?





            Dodaj zdjęcia Twoje: Posty Zdjęcia

            Posty: Przyjaciół Nieprzyjaciół













            Reklama
        • tjoanna Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 18:34
          Ale rybę je się właśnie widelcem i nożemwink Nożem do ryby oczywiście.

          Ja bym się mocno zdziwiła, gdybym w restauracji dostała dwa widelce big_grin
    • ciociacesia ja lody zawsze jem łychą 09.03.14, 15:18
      w domu. wiecej sie miesci smile
      • kj-78 Re: ja lody zawsze jem łychą 09.03.14, 22:20
        A ja lyzeczka, zeby na dluzej starczylo smile Lycha to trzy machniecia i koniec niebianskich rozkoszy...
    • kota_marcowa Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 16:26
      Zależy. Generalnie jak by mi było wygodniej jeść małą łyżeczką, to o taka bym poprosiła. Inna sprawa, że z takim zachowaniem kelnera jeszcze w żadnej restauracji się nie spotkałam.
      Raczej normą jest to, że obsługa stara się umilić pobyt gościowi.
      Jak bym trafiła na takiego kelnera, to w zależności od jego zachowania albo bym się wkurzyła, podziękowała i wyszła albo złożyła skargę, że jest nieuprzejmy.
    • fomica Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 16:36
      Wybieram odp. nr 3.
      Nie rozumiem o co chodzi? Przeciez za pomocą dużej łyżki można nabrac zarowno potężny kęs "z górką" jak i tylko troszeczkę na sam koniec łyżki. Czy jak ktos dostanie do ręki łyżkę stołową to już nie potrafi inaczej jeść niż tylko nabrac na nia wieeelką czubatą porcje i taką wieeelką pakować do ust? No ludzie, co za problem?
      Przeszkadzałoby mi to tylko wtedy gdyby łycha byla tak duża że nie mieściłaby się w pucharku, ale nigdy mi sie coś takiego nie przytrafilo.
      • morgen_stern Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 16:38
        A mnie to wcale nie dziwi. Trudno jeść lody elegancko wielką stołową łychą. Nie chodzi o to, ile tego nabierzesz, ale potem musisz tę łychę oblizać smile o wiele wygodniej i ładniej je się lody specjalną łyżeczką do deserów.
      • kota_marcowa Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 16:53
        Ale tu nie o to chodzi, czy da się jeść taka łyżką, czy nie, tylko o to, ze kelner nie jest od pouczania, tylko od obsługiwania. Już pomijając, że kelner swoim zachowaniem zarabia na napiwek.
        Zdarzało mi się w restauracji poprosić o dodatkowy talerzyk, łyżeczkę, czy tam szklankę, obsługa nigdy nie wnikała po co mi to, tylko z uśmiechem na ustach przynosiła i pytała, czy jeszcze mi czasem czegoś nie potrzeba.
        Tamten kelner powinien siedzieć cicho i przynieść łyżkę jaka sobie życzyła klientka, a nie robić jej wykład czym i jak powinna jeść te lody.
      • a1ma Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 20:37
        Widelcem tez sie da. I w sumie nożem do ryby tez na upartego.
        • eliszka25 Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 00:54
          nozem do ryby nawet lepiej, bo przynajmniej nie przecieka wink
    • kol.3 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 21:04
      A czy przypadkiem nie była to łyżka deserowa,która jest większa niż łyżeczka i faktycznie przeznaczona do deserów?
    • x.i.007 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 21:05
      Nie dziwi mnie to zachowanie kelnera, biorąc pod uwagę właścicielkę restauracji.
      • jowita771 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 21:10
        To samo pomyślałam, pani Magdzie może nie wystarczyć pouczanie restauratorów, jak maja gotować, chciałaby jeszcze uczyć ludzi kultury. I to jest dopiero dowcip.
    • jowita771 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 21:07
      Nie robię sajgonu, ale grzecznie zwracam uwagę kelnerowi, że to mnie ma być wygodnie jeść i wolę mniejszą. Pouczanie przez kelnera uważam za sporą gafę, gdyby był kulturalny, to by mu nawet powieka nie zadrżała, gdyby klient poprosił o łyżkę taka czy owaką.
      • kol.3 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 21:15
        mojpieknystol.blogspot.com/2010/08/ratunku-czym-to-sie-je.html

        Jak pisałam wyżej przypuszczam, że kelner podał klientce łyżkę deserową, która jest niewiele mniejsza od łyżki do zupy. Własnie takie łyżki często podawane są w restauracjach do deserów. Kelner nie powinien wykazywać klientce, że jest niekumata jeśli chodzi o sztućce. Klientka powinna się uświadomić co do przeznaczenia sztućców. Pan Krajski - bez komentarza.
        • mysz1978 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 21:20
          w zyciu bym nie jadla lodow duza lyzka, bo jem je po odrobinie a glupio i chyba niewygodnei byloby nabierac minimalne ilosci na sam czubek lyzki uncertain
          • kol.3 Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 21:29
            Zgodnie z etykietą lody/sorbety podane na talerzu (w restauracjach często lody kulkowe podaje się na płaskich dużych talerzach) jada się sztućcami deserowymi: łyżką i widelcem. Widelcem kulki lodów się przytrzymuje, jeśli sama łyżka nie wystarczy.
            Do lodów w wysokich naczyniach podaje się łyżeczkę do herbaty lub łyżeczkę z dłuższą rączką, jeśli naczynie jest głębokie.
            • jowita771 Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 07:36
              To nie chodzi o to, czy to była łyżka do deserów. Jak gość poprosił o inną, to kelner powinien mu ja podać i basta. Pouczanie jest nie na miejscu po prostu i to kelner wyszedł na chama bez kultury, a nie pani, która chciała inną łyżkę.
              • kol.3 Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 07:46
                Zgadzam się i napisałam to samo wcześniej. Natomiast dobrze by było także, gdyby klient był zorientowany co do używania podstawowych sztućców i nie robił kelnerowi nieuzasadnionej awantury, że podał niewłaściwą łyżkę (do zupy) do lodów. Bo podał właściwą.
                To samo dotyczy osobistości, które koniecznie chcą jadać rybę dwoma widelcami. Pora zejść z drzewa.
                • vi_san Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 07:58
                  Tylko, kol, w zalinkowanym artykule nie ma nic o "robieniu kelnerowi awantury" - która, jak piszesz, byłaby nieuzasadniona. Otóż jest wyraźnie napisane, że klientka zdziwiła się rozmiarem łyżki i *poprosiła* o mniejszą. Na co pan kelner poczuł się "w prawie" do pouczenia "gamonia", że podał łyżkę właściwą.
                  Rybę powinno się jeść sztućcami do ryby.
                  Jednak jeśli klient restauracji wyrazi chęć zjedzenia ryby za pomocą dwóch łyżek - kelnera obowiązkiem jest bez fochów, pouczeń, czy kpin dostarczyć klientowi oczekiwane sztućce i tyle. Nie on [kelner] powinien uczyć zachowania się przy stole.
                  • kol.3 Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 08:09
                    O " gamoniu" też nic nie ma. Nie podzielam Twojego poglądu, że w restauracji klient jada tym czym chce a kelner jest zobowiązany spełniać jego zachcianki.
                    • vi_san Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 13:37
                      O "gamoniu" nie było, jednak fakt pouczania i potraktowania klientki "z góry" nie świadczy dobrze o kelnerze - ani jako o osobie kulturalnej, ani znającej swój zawód.
                      Przede wszystkim - kelner absolutnie nie powinien pouczać klientki! Pod żadnym pozorem. Bo nikt go o pouczenia nie prosił. Klientka poprosiła o małą łyżeczkę - powinien był zamknąć buzię i przynieść małą łyżeczkę, nawet jeśli *jego* zdaniem jest niewłaściwa do jedzenia lodów. Znasz powiedzenie "Klient nasz pan"?
                      W opisanej sytuacji ja zapewne zjadłabym spokojnie lody łychą dostarczoną mi przez kelnera, wyszła nie zostawiając napiwku i wśród wszystkich znajomych szeroko "zareklamowała" chamską i bezczelną obsługę w tym lokalu. Oczywiście nie muszę dodawać, że byłaby to moja *ostatnia* wizyta w tym przybytku?
                      • kol.3 Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 15:45
                        A dokładnie w którym miejscu kelner klientkę poucza?
                        Problem polega na tym, że kelnerzy to często ludzie po technikum gastronomicznym, w którego programie jest kultura stołu i prawidłowe zachowania przy stole. Często tej kultury brakuje klientom restauracji, stąd takie kwiatki jak ten.
                        • ichi51e Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 16:57
                          Szkoda ze ta kultura stolu nie ma chociaz semestru kultury... suspicious
                        • vi_san Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 18:56
                          Najwyraźniej kultura stołu nie obejmuje kultury osobistej. smile
                          Prawidłowe zachowanie się przy stole nie jest jednoznaczne z prawidłową obsługą klientów przy stole. I tu jest pies pogrzebany. Łyżka przyniesiona przez kelnera zapewne była właściwa do deserów. Jego zachowanie wobec klientki - absolutnie nie do przyjęcia.
                          Na prośbę klientki o mniejszą łyżeczkę kelner odpowiedział, że ta jest właściwa. Jak byś to nazwał [nazwała?], jeśli nie pouczaniem? Kelner przyniósł właściwą [zakładamy] łyżkę do deserów. Klientka zażyczyła sobie inną. Kelnerowi nic do tego czy uważa życzenie klientki za rozsądne, zgodne z etykietą i cokolwiek. Po wyraźnie wyrażonym życzeniu klientki o mniejszą łyżeczkę - obowiązkiem kelnera było bez komentarzy czy uwag po prostu udać się na zaplecze i przynieść klientce to o co poprosiła. I to jest bezdyskusyjne.
                          Inna kwestia, że, jak mówiłam, ja jako klientka nie wdawałabym się w polemikę z kelnerem, zjadła bym lody większą łyżką i najwyżej nie przyszła więcej do danego lokalu.
    • iwoniaw To jakieś kuriozum 09.03.14, 22:27
      żeby kelner w restauracji odmawiał klientowi sztućców i nieproszony pouczał go, co w jaki sposób powinien jeść.
    • sueellen Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 23:15
      Jem dużą łyżką, a gdy kelner na koniec pyta czy smakowalo, odpowiadam prawdę, ale dodaję, że obsługa pozostawia sporo do życzenia i dlatego nie daję napiwku.
    • vi_san Re: Nauka manier w restauracji... 09.03.14, 23:26
      Jem tą łyżką, którą dostałam i wychodzę bezpowrotnie i bez napiwku.
      I nie dlatego, że łyżka była za duża, a dlatego, że nic kelnerowi do tego czym jem. Jeślibym poprosiła o nóż i widelec - to bez drgnienia powieki powinien się udać po sztućce o jakie poprosiłam. I koniec! Bez żadnych komentarzy. Możliwe iż klientka dostała łyżkę tzw. deserową, która jest niewiele mniejsza od stołowych. Jednak zachowanie i komentarze kelnera - skandaliczne.
    • karola1008 Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 08:06
      Nigdy nie jadłam lodów łyżką stołową, w eleganckich restauracjach dostawałam łyżeczkę do deserów, na pewno nie wielkości łyżki do zupy. Cóż, może te restauracje nie były tak eleganckie jak mi się wydawało big_grin.
      Gdybym już dostała łyżkę stołową do lodów, to po prostu, bez robienia zadymy, poprosiłabym jednak o łyżeczkę do deserów, a gdyby takiej nie mieli - o łyżeczkę do herbaty. Łyżka stołowa do lodów wydaje mi się mało wygodna. A kelner powinien bez mrugnięcia okiem znieść nawet to, że klient je zupę widelcem.
      • znowu.to.samo Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 08:48
        Teraz już wiem że gdy będę się wybierać do Geslerowej, zaopatrzę się we własny zestaw sztućców tongue_out
    • katriel Re: Nauka manier w restauracji... 10.03.14, 19:34
      Ja bym się pewnie o mniejszą łyżkę nie upominała w ogóle, tylko uśmiała z pacanów i zjadła tym, co mi dali. Niezależnie od tego, czy dali łyżkę do zupy, czy deserową.
      Jeśli pani faktycznie poprosiła o mniejszą - IMHO powinna dostać mniejszą bez marudzenia i kelner dał plamę. Też niezależnie od tego, jaka była oryginalna łyżka. Ale prawdę mówiąc za dość prawdopodobny uważam scenariusz z komentarza angielskiego_kochanka:

      "Z drugiej strony - nie zdziwiłbym się, gdyby faktyczny dialog w restauracji wyglądał np. tak:
      - Przepraszam, czy to na pewno odpowiednia łyżka do lodów? Bo jakaś taka duża...
      - Ależ tak, łaskawa Pani, to jak najbardziej odpowiednia łyżka do tego deseru.
      - Aha.

      A potem taka niedoru...ana baba lezie do mediów i narzeka, że nie dostała mniejszej... A może wystarczyło faktycznie poprosić, a nie tylko udawać że się wie jak zachować w porządnej restauracji, a potem dorabiać sztuczne teorie..."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka