alfa36 11.03.14, 12:07 Czy rzeczywiście "nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło"? Jakie są Wasze doświadczenia z zakrętami życiowymi. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby podnieść się po traumie rozwodu? Czy zawsze czas jest lekarstwem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dziennik-niecodziennik Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 12:11 > Jakim trzeba być człowiekiem, żeby podnieść się po traumie rozwodu? wierzącym w siebie i w słusznosć swojego postepowania. > Czy zawsze czas jest lekarstwem? czas i przepracowanie emocji. Odpowiedz Link Zgłoś
alfa36 Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 12:20 dziennik-niecodziennik napisała: > > Jakim trzeba być człowiekiem, żeby podnieść się po traumie rozwodu? > > wierzącym w siebie i w słusznosć swojego postepowania. Ale, jak okazuje się, ze po latach dbania o męża, wyciągania go z kłopotów on układa sobie życie na nowo (nie zamykając jeszcze poprzedniego życia, tj. ze "starą" zoną), to jednak człowiek zastanawia się, co źle zrobił, gdzie popełnił błąd. Wtedy o wiarę w siebie trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
rhodesian_ridgeback Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 13:03 Pomyliłaś skutek z przyczyną. PONIEWAŻ z wiarą w siebie jest u ciebie źle, to twierdzisz, że popełniłaś błąd. Gdybyś miała poczucie własnej wartości na przyzwoitym poziomie, to mówiłabyś, że ON popełnił błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
nowel1 Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 14:12 rhodesian_ridgeback napisał(a): > Pomyliłaś skutek z przyczyną. > > PONIEWAŻ z wiarą w siebie jest u ciebie źle, to twierdzisz, że popełniłaś błąd. > > Gdybyś miała poczucie własnej wartości na przyzwoitym poziomie, to mówiłabyś, ż > e ON popełnił błąd. Skąd taka pewność? Człowiek z dobrze ugruntowanym poczuciem własnej wartości potrafi przyznawać się do własnych błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
rhodesian_ridgeback Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 14:30 Wątkodajka napisała: ze po latach dbania o męża, wyciągania go z kłopotów on układa sobie życie na nowo (nie zamykając jeszcze poprzedniego życia, tj. ze "starą" zoną) Nie widać tu świadomości błędów, a raczej żal do małżonka i poczucie niesprawiedliwości. Poza tym, nie chodzi o faktyczną winę, która zwykle jakoś tam się rozkłada na obie strony konfliktu, ale o pewną postawę typu: co jeszcze mogłam zrobić, jestem nie dość dobra. To prowadzi do dodatkowego stresu, bo tego rodzaju roztrząsanie zazwyczaj niczego nie zmienia w postawie odchodzącego małżonka. W tym samym układzie kobieta pewna swoich czynów i świadoma wartości powiedziałaby: zrobiłam bardzo dużo, a ten du..k nie docenił, kij mu w oko. Nie potępiam autorki, sygnalizuję tylko, że obraz samego siebie, który się nosi w głowie może bardzo zmienić postrzeganie rzeczywistości, która obiektywnie biorąc jest niezmienna. Odpowiedz Link Zgłoś
blond_suflerka Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 13:20 alfa36 napisała: > Ale, jak okazuje się, ze po latach dbania o męża, wyciągania go z kłopotów on u > kłada sobie życie na nowo (nie zamykając jeszcze poprzedniego życia, tj. ze "st > arą" zoną), to jednak człowiek zastanawia się, co źle zrobił, gdzie popełnił bł > ąd. Wtedy o wiarę w siebie trudno. To jest właśnie coś od czego trzeba by zacząć przepracowanie tych trudnych emocji. Mąż potraktował Cię okrutnie-korzystał z Twojej pomocy a potem poszedł do innej, tak? A jak Ty traktowałaś siebie? Wyciągając go z kłopotów, dbając-najpewniej o kogoś kto kiepsko rokował? I najpewniej zapominając o sobie? To na pewno bardzo trudna lekcja ale warto zobaczyć w niej szansę na zmianę stosunku do siebie samej. I zobaczyć też swoją odpowiedzialność za pewne wybory. Jak się okazuje niewłaściwe. O siebie trzeba dbać, wtedy związek jest dobry. Jak się dba tylko o patnera to to nigdy nie jest dobra miłość i dobry związek-w tym sensie nie ma czego żałować. Trzeba tylko teraz odrobić tę lekcję a potem już tylko być szczęśliwą Odpowiedz Link Zgłoś
beatrycja.30 Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 13:23 Rozwodzisz sie i sprzdajesz dopiero co kupiony dom? Przykro mi. Będzie dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
rhaenyra Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 18:07 jaki blad ? no chyba ze mialas szklana kule i do niej specjalnie nie zajrzalas bo jesli nie to zadna twoja wina, ze nie przewidzialas ze facet sie okaze palantem Odpowiedz Link Zgłoś
dantonka Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 13:26 Czy rozwód zawsze wywołuje traumę? Wydaje mi się, że ma na to wpływ sytuacja bytowa. Myślę, że osoba, która ma dobre warunki finansowe po rozwodzie może poczuć ulgę z powodu pozbycia się wrzodu na dupie, a nie traumę. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 14:09 Wszystkie znane mi kobiety rozwód przeżywały jako porażkę, nawet jeśli uwolniły się od naprawdę toksycznych partnerów i doskonale sobie bez nich radziły. Wydaje mi się, że istotny był w tym żal za zmarnowanym czasem i straconymi szansami. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 13:30 Jakim trzeba być człowiekiem, żeby podnie > ść się po traumie rozwodu? W moich doświadczeniach rozwód to nie żaden zakręt, ot płotek na drodze.. Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 13:40 Z wielu, naprawde wielu przykladow wsrod moich znajomych rozwod dla kobiety byl ZAWSZE pozbyciem sie wrzodu na dupie i po pierwszym smutku, szoku- ulga byla niewymowna. u facetow -roznie bywalo, czasem jakas nowa kobita zazwyczaj na chwile, ale w wiekszosci przypadkow raczej żałosny żywot. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 17:52 > rozwod dla kobiety byl ZAWSZE pozbyciem sie wrzodu na dupie i po pierwszym smutku, szoku- ulga byla niewymowna. Też tak miałam i dlatego bardzo mnie zdziwiło pytanie z pierwszego postu. Odpowiedz Link Zgłoś
priszczilla Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 14:03 Nie każdy ze wszystkiego się podniesie. Pomaga posiadanie dobrych nawyków poznawczych, poczucie własnej wartości, wsparcie przyjaciół, rodziny, umiejętność autoterapii, zdrowe strategie poprawiające samopoczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaemmy Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 14:30 Dla mnie rozwód był pozbyciem się wrzodu....Ale to ja odeszłam,to ja złożyłam pozew,to ja nie chciałam już kolejny raz ratować małżeństwa-bo nie było czego.Miesiąc po ogłoszeniu wyroku,poznałam mojego obecnego męża.Ex też już założył nową rodzinę,po moim ślubie się zaręczyl. Tak więc ja traumy nie miałam,ale w zyciu zawsze kierowalam się zasadą" nie płacze się nad rozlanym mlekiem". I to chyba dobra zasada. Odpowiedz Link Zgłoś
fanka_forum Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 16:03 Mam takie same przemyślenie, jak kilka osób powyżej. Jest kasa - jest nowe i lepsze. Nie ma kasy - masz przej... Bez ironii niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
koronka2012 Re: Życiowe zakręty 11.03.14, 17:36 Brutalnie mówiąc, najczęściej "złe" wychodzi po prostu na "złe" i nie ma się co łudzić. Czas jest lekarstwem. A trauma - cóż, też mija, czasem szybciej, czasem wolniej. U niektórych jest raczej ulga - a "trauma" sprowadza się raczej do stresu związanego z destabilizacją życia i formalnościami różnego typu, przez które trzeba przejść. Do tego dochodzi czasem zwyczajny lęk - nie tyle przed samotnością, co przed niepewną przyszłością. Bo nawet w kiepskich związkach liczy się na pomoc, wsparcie, ma się nadzieję, że jak jedno straci pracę, to jest druga pensja, że jak jedno leży w gipsie, to drugie zrobi zakupy itd. Przy rozstaniu w wieku 25-30 lat może nie odczuwa się tego tak drastycznie, ale już np. koło 50tki to bardziej odczuwalne. Odpowiedz Link Zgłoś
alfa36 Re: Życiowe zakręty 13.03.14, 10:33 Dziękuje za odpowiedzi. To rozstanie po wielu latach. Finansowo będzie gorzej, choć większy strach przed destabilizacją życia właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś